Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość wergilius

Kolezanka z pracy

Polecane posty

i jest w koncu w tej ciazy? mysle, ze jezeli jednak nie to wasza wspolna droga sie jeszcze nie skonczyla.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wergilius
Jezeli "Brat" byl szczery (w co nie chce watpic) to "Byla" nikomu nic nie mowi (czego sie spodziewalem i oczekiwalem), wiec wszyscy znajomi snuja tylko domysly o co poszlo. Podobno tak na prawde dotarlo to do nich dopiero pod koniec wrzesnia, jak nie pojawilismy sie na imieninach u pewnej osoby. I ja, i ona odmowilismy przyjscia bez podania przyczyn. Nie moga w to uwierzyc, "ladowanie UFO w naszym miescie bylo bardziej prawdopodobne niz to, ze sie kiedys rozejdziemy". I "jedzie caly czas na depresantach, w pracy jej wiecej nie ma niz jest" - "nie widuje sie jej z kims, wiec chyba nikogo nie ma" - to (chyba najwazniejsze) informacje ktore mi pozostaly w glowie po dosc intensywnie zakrapianym "meskim wieczorze".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
p********z wergirius jak potluczony sam juz nie wiesz co piszesz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wergilius
Byc moze mam jeszcze zbyt malo krwi w alkoholu i nie potrafie racjonalnie myslec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiec piszac w swoim nocnym wpisie: "poszlaś precz, nie wspomniałas, że jest ktos dla kogo wszystkim jestes" dales troche na wyros bo z tego co piszesz to nic tak naprawde nie wiesz. zastanawiam sie skad wiesz o tej niby ciazy i jeszcze podejrzenie o jakies Turka czy temu podobne. myslalam, ze ona sie po prostu puscila (sorry) bedac na wczasach z rodzicami (ewentualnie w Turcji) i wpadla. teraz ja nie wiem jak na to wpadlam, ale tak wydedukowalam z twojego pisania. jesli by tak faktycznie bylo (co by pasowalo, ze z nikim innym jej sie nie widuje no bo tamten jest daleko) to juz powoli by ta ciaze bylo widac. a jesli nie teraz to juz za chwile. a dlaczego depresanty? panienka z dzieckiem a tatus blizej nieznany? tu jakos wszystko do kupy nie pasuje. a jaka jest twoja wersja z tych szczatkowych informacji, ktore posiadasz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Byc moze mam jeszcze zbyt malo krwi w alkoholu i nie potrafie racjonalnie myslec. ooo bez przesady, gdyby tak bylo to twoj nocny wpios inaczej by sie czytalo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wergilius
Masz Taki sam "tok rozumowania" jak ja. Wszystko tylko przypuszczenia, gdybanie, interpretacje. Fakt "byla z przyjaciolka 2 tygodnie za granica" tez mozna przeroznie interpretowac. Przyjaciolka nie puszcza pary z geby, wiec pozostaja tylko domniemania. I dobrze tak. Wole miec serce pekniete jak dzwon niz jak kupka krysztalow po rozbitym wazonie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
z przyjaciolka? jeszcze niedawno pisales, ze z rodzicami byla na tym urlopie. a jesli z przyjaciolka to dlaczego z nia, a nie z toba? to moze przegapiles punkt, ze przestales byc dla niej nawazniejszy. i skad wiesz o tej niby ciazy jesli wszyscy milcza i nikt nic nie wie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wergilius
Widze ze sie musze skupic i zrozumiale sie wyrazac (co bedzie coraz trudniejsze - ale przynajmniej bede szczery). O ciazy powiedziala mi mama (moja) pytajac: "..... jest juz (juz !!!) w ciazy ?" Na urlopie z rodzicami (w Turcji) byla w sierpniu - SUPEROFERTA !!! Ja od poczatku bylem przeciwko, sa ladniejsze kraje - nie ma nic wspolnego z moim "skapstwem". Rodzice ja jednak "przekonali" i pojechala z nimi. Z przyjaciolka byla niedawno, koniec listopada, jest o tym "glosno" bo nie miala juz urlopu i wzela chorobowe. Ot, i tyle. Jasiu Wedrowniczek najlepszym moim przjacielem jest !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiec po pierwsze od razu bym na twoim miejscu zapytala mame: jak na to wpadla, ze ona moze byc w ciazy? moze twoja mama wie wiecej niz myslisz ale nie chce za duzo mowic. teraz jak napisales w calosci to zaczyna to miec jakis sens. moze z kolezanka poleciala odwiedzic goscia i mu zakomunikowac swoja "nowine". jesli faktycznie jest tak jak oboje przypuszczamy to sytuacja jest niezbyt fajna. w sumie to szkoda, ale za glupote czasem placi sie cale zycie. oby to wszystko nie bylo prawda!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wergilius
Na pewno moja mama wie wiecej niz mowi. Byla tak samo zszokowana moja odpowiedzia jak ja jej pytaniem. Ale mi nic nie powie. Ja myslalem, ze pojechala "pozbyc sie problemu". Wiadomo, sa kraje w ktorych mozna to zrobic korzystniej. Ale moze Ty Masz racje......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
chyba na pozbycie sie problemu to juz troche pozno acz nie znam szczegolow. usunac mozna max do 12 tygodnia choc robi sie to na ogol wczesniej bo jest bezpieczniej gdy ciaza jest jeszcze mala.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Byla tak samo zszokowana moja odpowiedzia jak ja jej pytaniem ooo a co jej takiego odpowiedziales, ze byla az zszokowana?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wergilius
Jestes pewna ze tylko do 12 ? Wg mnie to by musial byc juz 14-15. No to moze faktycznie poleciala poinformowac goscia. Odpowiedzialem: Nie ze mna. Nie jestesmy juz razem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ej ty ,,wergilius ty jestes chory psychicznie i wiem że tego nie rozumiesz ale radze c***odejmij leczenie!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wergilius
Obiecuje po Nowym Roku. Teraz i tak wiekszosc lekarzy ma "Przerwe Swiateczna". A do byle jakiego nie pojde.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Teja
Vergilius współczuję... to wszystko na pewno boli... Ale wiesz, czasami warto schować dumę w kieszeń i po prostu porozmawiać, zamiast prowadzić śledztwo. Jeżeli Ci zależy, by wiedzieć, a widzę, że tak - więc zapewne i na Niej Ci zależy. Po co się oszukiwać? Wmawiać sobie, że jest się zbyt dumnym, by wybaczyć, a jednocześnie cierpieć i poszukiwać informacji, domyślając się nie wiadomo czego - bo przecież nie wiesz nic na pewno... A może nie było żadnej ciąży? Może nawet nie było żadnego seksu? Może było tylko zauroczenie? Może teraz cierpicie oboje tak samo - bez sensu moim zdaniem - próbując sobie poukładać życie osobno, podczas gdy tak naprawdę chcecie być razem... Każdy w życiu popełnia błędy, a czasem to, co wydaje się być nieodwołalnym końcem, jest dopiero początkiem czegoś lepszego. Ważne by z tych błędów wyciągnąć naukę na przyszłość, wykorzystać doświadczenia na własną korzyść, a nie przeciwko sobie. Pisze Ci to osoba, która jest w związku 20 lat i też zaczynała w LO :) Wiele rzeczy się w naszym życiu zadziało po drodze (naprawdę wiele, za dużo, by tu pisać...) ...dzisiaj, paradoksalnie dzięki temu, co się wydarzyło, jesteśmy szczęśliwsi. Wyciągnęliśmy wnioski, poukładaliśmy się z winami, budujemy - z sukcesem. A jeżeli nie chcesz wracać - to pozwól sobie to przeżyć i się odetnij. Znajdź nową inspirację - chociażby i koleżankę z pracy. Niekoniecznie tę, od której się wszystko zaczęło.;) Trzymam kciuki, a gdybyś chciał pogadać, to napisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kolezanka wyzej moze ma wrecz racje, moze nie bylo nigdy zadnej ciazy, czy seks byl to niewazne. moze ona sie po prostu zauroczyla kims siwezym i teraz poleciala go po prostu odwiedzic. jesli nic sie tak naprawde nie wie to wszystko jest czysta spekulacja i tylko spekulacja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
la vita jaka ty durna jestes chyba że jestes dwa w jednym,co???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wergilius
Ja nigdy nie potrafilem zrozumiec przyjaciol czy znajomych ktorym sie takie cos przytrafilo. Uwazalem; stalo sie ? OK, zycie biegnie dalej, wez sie w garsc, swiat jest taki piekny - nawet bez niej/niego. Teraz sam padlem ofiara i wiem ze na nikogo nie moge liczyc, wszyscy mysla ze jestem "twardy charakter", nieugiety. Co mnie w chwili obecnej najbardziej boli ? Ze jestem inwalida. Moje podejscie do relacji damsko-meskich jest na poziomie LO. Predzej zagadam malolate z ogolniaka niz dorosla kobiete. Chore. Mysl ze mialbym z inna kobieta pojsc do lozka napawa mnie lekiem. Po prostu nie umiem, nie wiem, nie chce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wergilius
Niezle. Znalazlem kamerke ktora byla na jej laptopie. Wiedziony przeczuciem zaczalem szukac jej rzeczy no i oczywiscie nic nie ma. Za to znalazlem jeszcze pare innych moich drobiazgow ktore byly u niej. Ech te kobiety. Wiec pozostaly mi jeszcze dwie alternatywy. Ciekawe czy tez ktoras z nich sie automatycznie wykluczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Teja
"Weź się w garść" - to niestety z reguły nie jest takie proste i teraz zapewne sam to dobrze widzisz. "Twardy charakter" mają tylko ludzie o niskiej wrażliwośc****ozostali cierpią - czasem się tym dzielą, czasem nie - z różnych powodów. Dlatego tak popularny jako "powiernik" jest internet - poczucie anonimowości zdejmuje hamulce, pozwala się "wyładować". Tak, życie biegnie dalej, ale trzeba dać sobie czas na to, by przeżyć stratę. Nie zaprzeczać, że boli, ale pozwolić sobie na to, by bolało. Jeżeli wypiera się z siebie to, co się czuje, zaprzecza temu, to to i tak wróci - niekoniecznie na poziomie świadomym - wróci na przykład w objawach somatycznych. Rozpad długoletniego związku na pewno odbiera pewność siebie, ale myślę, ze gdybyś naprawdę chciał, to nie miałbyś problemu, żeby "poderwać" "normalną" kobietę. Może po prostu nie jesteś jeszcze na to gotowy. Może potrzebujesz czasu żeby się "poukładać" samemu ze sobą. Zastanów się, jakie są Twoje prawdziwe motywy. Czy to faktycznie jest obawa przed rozpoczęciem nowego związku, poczucie braku umiejętności tegoż... czy też przyczyny leżą gdzieś indziej, do których może nie do końca chcesz się przed sobą przyznać. Może się mylę, ale mam wrażenie, że w Tobie znalazłaby się chęć i gotowość do tego, by nawiązać kontakt z "byłą", chociażby po to, by wyjaśnić sytuację (stąd też i to, momentami desperackie wręcz, poszukiwanie informacji na jej temat). Jednak chyba sam sobie na to nie pozwalasz tkwiąc w przekonaniu, które sam w sobie wyrobiłeś - właśnie w takim postrzeganiu siebie jako dumnego, niezłomnego, silnego, kogoś, kto nie daje drugiej szansy. Sam siebie chcesz tak chyba widzieć, więc nie robisz nic, co by się z tym wizerunkiem nie zgadzało (ludzie, kiedy już podejmą jakieś działania / decyzje, lubią być w nich konsekwentni, nawet gdy ta konsekwencja traci rację bytu i zaczyna działać przeciwko nim). Jest jeszcze i inna strona medalu. Tzw. zdrada z reguły nie jest przyczyną a skutkiem rozpadu związku. Oznacza to ni mniej ni więcej, że między Wami nie wszystko było takie jak by oczekiwała Twoja była dziewczyna. I nie chodzi tu absolutnie o to, by kogoś obwinić, ale o to, by znaleźć przyczyny, dlaczego tak się stało. Bo może właśnie eliminując te przyczyny jest dla Was nowa droga, dla której warto wybaczyć, zrozumieć, zapomnieć, spojrzeć przez pryzmat przyczyn, a nie win, przez pryzmat skutków, a nie kar. To wymaga dojrzałości i umiejętności analizy sytuacji pomijając emocje, które często bywają złym doradcą. Ale skoro zadajesz sobie tak wiele pytań (które można wyczytać między wierszami Twoich postów) to najwyraźniej poszukujesz prawdy. Życzę Ci byś w tym poszukiwaniu znalazł także w sobie gotowość na to, by być obiektywnym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ze jestem inwalida. Moje podejscie do relacji damsko-meskich jest na poziomie LO. Predzej zagadam malolate z ogolniaka niz dorosla kobiete. Chore. Mysl ze mialbym z inna kobieta pojsc do lozka napawa mnie lekiem. Po prostu nie umiem, nie wiem, nie chce. ooo nie jestes zadnym inwalida, potrzebujesz jedynie czasu zeby to wszystko sobie poukladac i moc zaczac "nowe" zycie z duzym prawdopodobienstwem, juz bez niej. krzycz, placz, klnij...obojetnie - wyrzuc agresje i bedzie ci zaraz lzej. kolega Johnnie Walker tez na krotko pomaga, ale nie wykorzystuj go za bardzo ;-) nie lubie sie powtarzac ale jak juz pisalam takie szkolne zwiazki bardzo rzadko wytrzymuja probe czasu. z tym, ze czesciej to facet chce nagle odmiany, chce sie jeszcze wyszalec, poprobowac z innymi kobietami dopoki jest mlody. kobiety maja rzadziej taka potrzebe. ale jak widac sie zdarza. tez trudno mi uwierzyc, nie wierze, ze to byla jedynie chwila slabosci u twojej bylej, raczej cos, co juz w niej wczesniej drzemalo i nagle znalazlo okazje. 7 lat to faktycznie w tym okresie wiekowym dosyc dlugo, ale pary sie rozchodza i po 30 latach, i tez jakos to przezywaja, czasem wrecz na nowo sie zakoc***a. na drugi rok o tej porze bedziesz widzial swiat juz zupelnie inaczej. jedynym problemem jest, ze czas ma swoja dynamike i nie da sie go popedzic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiec pozostaly mi jeszcze dwie alternatywy. Ciekawe czy tez ktoras z nich sie automatycznie wykluczy. ooo moze sie myle, ale domyslam sie o jakie alternatywy chodzi. ktora z nich bys wolal?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wergilius
"Na co wy jeszcze czekacie ? Macie wyksztalcenie, prace, masz mieszkanie, kazdy ma swoj samochod, macie gdzie mieszkac, czego wy jeszcze chcecie ? Myslisz ze im (jej rodzicom) jest przyjemnie ? Stare konie a chodzicie pod raczke jak szkolne dzieci. Nic nie powiedza ale swoje na pewno mysla." - to slowa mojej mamy, ktore uslyszalem juz dosc dawno, lecz, niestety, dopiero teraz zaczynam je rozumiec. Wstyd przyznac, nawet nie pomyslalem o pierscionku zareczynowym. Zawsze byla i bylem przekonany ze tak zawsze bedzie. Inni rozchodzili sie, poznawali nowych, znowu rozstania, poszukiwania, podrywanie, nowe zwiazki a ona ciagle byla ze mna, zadnych "rozstan i powrotow", nie musialem sie o nic starac. Tylko ze oni teraz sa pohajtani i dzieciaci a ja zostalem sam. Z lenistwa. Nigdy nie musialem sie o nic starac, los wykladal mi wszystko gotowe na talerz. Nawet ona mi sie wtedy sama wylozyla. Podejrzewam ze to ona zaaranzowala tak, ze nie mielismy z kim pojsc na studniowke wiec "wystapilismy" razem. Wtedy doszlo do wyznan, ze mi sie od poczatku strasznie podoba ale nie mialem odwagi do niej "podejsc", bo ma takie powodzenie, juz w 1-szej klasie chlopcy z maturalnej sie o nia "bili" z ktorym pojdzie na studniowke, po prostu byla dla mnie nie z tej "polki". A ona ze ja jej tez, ze ciagle czekala na ten "pierwszy krok" z mojej strony, przychodzila sie do mnie "uczyc" a mnie imponowalo ze przynajmniej w jednym fac****estem od niej lepszy i tylko w duchu sobie marzylem jak to by bylo fajnie, miec taka "laske". Pozniej w maju, na moich urodzinach, niejeden byl zdziwiony, ze jestesmy "razem" a ja bylem dumny jak paw. Ale teraz to juz wszystko historia, rozdzial sie zamknal a mnie zycie niezle dalo w morde bo o zimnym prysznicu nie moze tu byc mowy. I chyba lepiej ze sam do tego wszystkiego dochodze bo gdybym to uslyszal z jej ust to by jeszcze bardziej zabolalo. Najchetniej wyjechalbym gdzies na koniec swiata gdzie wszystko byloby nowe, inne. Tu mi wszystko przypomina te minione 7 lat, nawet jak wracam do domu to musze przechodzic kolo naszego ogolniaka. Masakra. "............ Czy to faktycznie jest obawa przed rozpoczęciem nowego związku, poczucie braku umiejętności tegoż... czy też przyczyny leżą gdzieś indziej, do których może nie do końca chcesz się przed sobą przyznać. ...." - tak, poczucie braku umiejetnosci spowodowane moim lenistwem. ".........Może się mylę, ale mam wrażenie, że w Tobie znalazłaby się chęć i gotowość do tego, by nawiązać kontakt z "byłą", chociażby po to, by wyjaśnić sytuację........" - chyba juz sobie sam, obiektywnie, wyjasnilem sytuacje ? "...... Tzw. zdrada z reguły nie jest przyczyną a skutkiem rozpadu związku. Oznacza to ni mniej ni więcej, że między Wami nie wszystko było takie jak by oczekiwała Twoja była dziewczyna. ....." - o tym pisalem na samym poczatku. Teraz zaczynam to rozumiec. ".......... Bo może właśnie eliminując te przyczyny jest dla Was nowa droga, ...." - chyba nie, fakt ze zabrala swoje rzeczy, jest dla mnie jednoznacznym sygnalem (i jedynym ktory od niej otrzymalem). A ja nie jestem w stanie jej wybaczyc (przynajmniej na razie). Naprawde. Duzo nad tym myslalem, nie jestem w stanie wyciagnac szczerze do niej dloni. Czuje nienawisc. Wiem, to uczucie moze sie szybko przeistoczyc w milosc. Dopiero gdy nadejdzie zobojetnienie to bedzie prawdziwy KONIEC. TEJA - SERDECZNE DZIEKI !!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wergilius
LaVita - jakich alternatyw sie domyslasz ? Mam do 10-go stycznia urlop - strasznie duzo czasu do myslénia.......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
" chyba juz sobie sam, obiektywnie, wyjasnilem sytuacje ?" Skoro sam, to niekoniecznie obiektywnie :) - musisz się liczyć z możliwością, że się mylisz. "fakt ze zabrala swoje rzeczy, jest dla mnie jednoznacznym sygnalem (i jedynym ktory od niej otrzymalem)" Ja na jej miejscu też bym zabrała - przecież pozwoliłeś jej odejść. Nie zatrzymywałeś. Mieliście już to wcześniej ustalone - ktoś zdradza = koniec związku. Więc zabrała rzeczy, bo miała poczucie, że musi to zrobić, że tak po prostu wypada po tym, co się stało. Przemyśl to. Bo mnie coś jednak mówi, że być może, po czasie, kiedy złość i żal miną, dojdziesz do wniosku, że byłbyś w stanie spróbować, ale... może być już za późno. Jak w tej piosence Kayah... http://www.youtube.com/watch?v=pJEk5WbPZww Może warto chociaż porozmawiać i dać JEJ szansę powiedzieć parę słów, w odpowiedzi na pytanie dlaczego się tak stało, zamiast się domyślać... nic nie tracisz, możesz tylko zyskać. W najgorszym przypadku wiedzę. W najlepszym dużo więcej. Wystarczy zadać to pytanie - dlaczego. Chyba, że może wolisz się oszukiwać, mówiąc sobie, że na pewno nie masz nic do zyskania...? Bo tak prościej? Bo może boisz się, co usłyszysz? (nie jestem złośliwa; to naturalny mechanizm obronny ludzkiej psychiki - ale warto próbować na niego wpływać, zamiast mu się poddawać). Mówisz o lenistwie... to chyba raczej bierność. Poddajesz się prądowi zdarzeń, zamiast próbować na nie wpływać. A może lepiej zastanowić się, czego chcesz - i po prostu spróbować to sobie wziąć, nie czekając, aż przyjdzie samo. Namawiam Cię - porozmawiaj z nią. Po prostu. Przecież ani Cię to do niczego nie zobowiązuje, ani niczego Ci nie ujmuje. I myślę, że jej też nie zdziwi, że chcesz zrozumieć, dlaczego. Nawet jeżeli z początku zareaguje z agresją, to jeżeli Ty zachowasz spokój, dowiesz się zapewne więcej niż sądzisz. A swoją drogą... może te wydarzenia z koleżanką, bratem itp... to próba wybadania gruntu przez "byłą" czy jest szansa na powrót...? Może ona też zrozumiała swój błąd...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Teja
Ten "gość" powyżej, to ja, Teja, tylko się zapomniałam podpisać. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wergilius
OK, ale chyba dopiero po Swietach ? Teraz to by bylo niesmaczne. No i telefonicznie czy pisemnie ? Pisemnie wydaje mi sie tchorzowskie a telefonicznie moze ja zaskoczyc i zadzialac "reakcja samoobronna". Chociaz musze przyznac ze na sama mysl ze mam do niej zadzwonic****oprosic o rozmowe to mi juz serce podchodzi do gardla.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
teja co do twojego ostatniego wpisu ...to dokladnie to mialam na mysli piszac pare dni wczesniej: "ale powiem ci jedno, ze zachowaliscie sie oboj***ardzo po szczeniacku. 7 lat bycia razem to do czegos zoobowiazuje. w zadnym zwiazku nie ma 100%-owej pewnosci ale jesli juz to trzeba sie godnie i kuluralnie rozejsc. trzeba usiasc i na powaznie porozmawiac. jaka jest sytuacja i jak ja rozwiazac a nie jedno zdanie i duma kaze odejsc. gdybys tak zrobil to bys sie przez ostatnie miesiace mniej meczyl bo bys przynajmniej wiedzial co sie stalo" Kolega sie bardzo ma moje slowa obruszyl, ze ja nic nie wiem, ze przy tym nie bylam i ze on ma przeciez dume, bo sie tak umawiali, tralala. I nagle chce inaczej. Widze, ze duma mieknie. Widocznie trzeba mu pewne rzeczy mowic kilka razy. Powodzenia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×