Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość azyl15

Zatłukę tego wyjca!!!!

Polecane posty

Gość bardzo ważne
autorko rozumiem cię bardzo dobrze ,też miałem takie problemy z synem .chodziłam po lekarzach lecz nikt nie powiedział mi co jest tego przyczyną.nie było chwili spokoju nie miałam nawet czasu by spokojnie iść do ubikacji. dziś mój syn jest już duzy i dopiero teraz odkryłam że przyczyną tych problemów było uczulenie na gluten i białko czego powodem były ciągłe boleści dlatego dziecko było tak nieznośne .spróbuj całkowicie wyeliminowac gluten z jego pozywienia choc przez tydzien tak na probe a zobaczysz że pomoże i twój syn się uspokoi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość wczoraj wlasnie przez was posrane , glupie mamusie wszystkie dzieci nazywam bachorami i juz tak zostanie. x fajne masz wytłumaczenie, raczej ty się udaj do psychiatry, a nie po autorce ciśniesz :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość belladonnaaa
Poszukaj w internecie jakiegoś bardzo dobrego psychologa dziecięcego w twojej okolicy i zawież dziecko na wizytę. Mam 3 dzieci, wyjce straszne, teraz najmłodszy ma 15 miesięcy i jest w apogeum swoich możliwości. Nikt z rodziny i znajomych nie miał takich dzieci jak ja, kiedy zaczynały wyć to do wieczora nie zchodzily z tej nuty. Wyrosły z tego dokładnie w wieku dwóch lat. Został najmłodszy. Czasami nie wyrabiam ze zmęczenia, mam 200m dom i robiliśmy jeszcze remonty, starsza córka szła do komunii, średniak do przedszkola chodzi, a najmłodszy wisi na mnie caly czas. ale kiedy już mam go na rękach albo w chuście to mu się papucha cieszy od ucha do ucha. Moje dzieciaki wyły tylko jak je odkładałam, ale jak były na rękach to były szczęśliwe, dlatego myślę, że z twoim dzieckiem jest chyba coś nie tak, to dziwne, że na rękach nadal płacze. Może ma jakieś zaburzenia neurologiczne. Może być tak, że wyczuwa twoje negatywne emocje. Wiem jak to jest klnąć i płakać ze zmęczenia, ale dziecko przecież kocha się nadal. Czy ty kochasz swoje dziecko ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość belladonnaaa
schodziły *

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Okropne to co piszesz. .. wyłania się obraz kolejnej Katarzyny W. Nie doroslas do roli matki brak ci cierpliwości i miłości przede wszystkim. Twoje dziecko nie czuje się kochane i brak mu poczucia bezpieczeństwa dlatego płacze. Od początku zajmowała się nim owszem ale to wszystko. Gdzie miłość? Nie la jej za to jest ogrom nienawiści i nie dziw się ze jest taki bo twój mały jest po prostu nieszczęśliwy a ty jesteś okropna matka baz żadna matka z ciebie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pare osob to już zaznaczylo i ja nie będę orginalna. Na odleglosc czuć ,ze tu autorka nadaje ,tylko oczywiście nie podpisuje się jak w pierwszym poscie ,tylko teraz sobie takie zabawy robi waląc z gościa i z innych loginow buuahahahahahha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja nie jestem autorką ale to nie znaczy że będę tutaj sapać jak wy typowe polandowe mamuśki z kijem w d.... :) wyjec to wyjec trzeba to przeżyć rady nie ma autorka tez do tego dojdzie ja tam więcej dzieciarni nie chcę po jednym takim rozdarciuchu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jbk
gość wczoraj Autorko skoro nie miałaś znieczulenia tzn wszystko czułaś, wymiotowałaś i mdlałaś w czasie cc czemu nie starałaś się o odszkodowanie? Piszesz, że miałaś powikłania i dziecko wyszło do domu po tygodniu, a ty dalej leżałaś w sumie trzy tygodnie. Znam takie przypadki, ludzie normalnie o odszkodowania walczyli i wygrywali. Może ten zabieg sprawił, że dziecko jest takie? przynajmniej kasę od nich dostaniesz. Nie karmiłaś go piersią wcale, bo ci zabronili no i jak niby miałas to robić skoro dziecko wyszło do domu jezyk.gif tu sie kryje wiele odpowiedzi na stan twojego dziecka usmiech.gif ----- O! To może być to. Ja się wcześniej skupiłam na samej matce, w oparciu na pierwszy jej post, żeby jej w jej zmęczeniu jakoś pomóc, bo w takim stanie w jakim ona jest, nie da rady skupić się na dziecku. Przykład "pamiątki" cc mam w rodzinie. Dziecku w wieku 7 lat wyszły zaburzenia sensomotoryczne. Lekarz mówił matce, że to się często zdarza po cc. Tak myślałam, że jeśli dziecko jest takie samo jak jego tata, to może mają identyczne jelita? Teraz się okazuje, że dziecko w ogóle nie dostało piersi. Możliwe, że dziecko ma jakąś delikatną dysbiozę w jelitach i dziecko czuje dyskomfort w tej części ciała. Nie musi go boleć, ale przeszkadza. Do tego to co przeszło razem z matką podczas porodu, spowodowało nerwowość u dziecka. A nerwowość też przekłada się na brzuch. AUTORKO! Jeśli jest tak jak myślę, jeśli to dziecko nie ma prawidłowej flory w jelitach (brak karmienia, brak probiotyków z pochwy, bo cc) to broń go rękami, nogami przed szczepionką MMR. A przynajmniej przez najbliższe dwa lata. Możecie mnie piszące tutaj zjechać z góry na dół, ale temu konkretnemu dziecku, na pewno bym tej szczepionki ja osobiście nie podała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak pipki, najlepiej wpakowac wrzeszczacego dzieciora pracujacej babci. Jasne. Kto jest matka? Sama dziunka pisala, ze nie wroci do pracy, bo wtedy juz w ogole nie da rady wszystkiego pogodzic z tym wyjcem u boku. Ale babcia tak, musi, nie wazne, ze pracuje. Muysi zabrac wyjca do siebie, by biedna uciemiezona corunia mogla od dzieciora odpoczac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wspołczuję ci autorko. Moja siostra miała takiego samego wyjca. To było jej 3 dziecko. Nigdy w życiu nie widziałam takiego dzieciaka. OD rana do nocy wycie. Sis chodziła jak zombie, nabawiła się przez niego depresji, mówiła dokładnie to samo co ty, że nic dosłownie do niego nie czuje, że boi się że później nie będzie między nimi żadnej więzi, że będzie jej obojętny. Kiedy tylko mogliśmy to braliśmy go do siebie, zeby odpoczęła. W wieku 18 miesięcy jak ręką odjął. Dosłownie z dnia na dzień "gad stał się słodkim kurczaczkiem". Teraz ma 8 lat i tak poukładanego i odpowiedzialnego dzieciaka NIGDY w zyciu nie widziałam. A siostra ma z najmłodszym najlepszy kontakt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak można czuć wszystko w czasie cc? nie opowiadajcie bajek przecież się usypia do operacji no ludzie! hahaha jeszcze nie widziałam żeby operacje i zabiegi robić na żywca i co niby padjentka sobie gada w tym czasie z lekarzami i ma otwarte oczy hahahaha ale kretynki!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"nie opowiadajcie bajek przecież się usypia do operacji no ludzie! hahaha" Jak usypia ? Najczęściej dają znieczulenie w kręgosłup .Ja cale cc normalnie rozmawiałam z lekarzem .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
diablica tasmańska dziś No ja też byłam przytomna. Mało kiedy dają ogólne. - dokładnie, ogólne dają jak nie ma czasu na miejscowe do kręgosłupa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
i właśnie tacy,jak gość z 12.52 z poziomem wiedzy ZEROWEJ! zabierają głos w dyskusji,a mundrzą się,jakby wszystkie rozumy pozjadały! Weź się nie ośmieszaj przynajmniej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gdzie się zgłasza wątki do usunięcia? !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
do radia maryja się dzwoni ośle :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość93
Tego po prostu się czytać nie da ... Nie wiadomo jakie dziecko by nie było ale to jest dziecko 9 miesięcy się nosiło pod sercem . Jak można nie mieć żadnych uczuć ? Jak można tak na dziecko mówić ? Wiadomo dzieci każde są rożne no ale to jest rola rodzica jeżeli się decydowałaś na dziecko to mogłaś wiedzieć o tym że dziecko nie bd spać 24h przez 7 ... Ja jestem sama matka ... Urodziłam moja malutka jak miałam 19 lat i były też te dni gorsze noce nie przespane , płacz , kolki , ząbkowanie , mała nie chciała nie chce spać sama tylko ze mną . Ja jestem z mała 24h przez 7 sama narzeczony pracuje i to od rana do wieczora , wiec wszytsko jest na mojej głowie i w życiu bym nie powiedziała nigdy tak o dziecku a nie raz daje mi wkość , ja nigdy swojego dziecka nie uderzyłam w pupe ani nic !!! .... Jeżeli tak twierdzisz o swoim dziecku to lepiej go odaj do rodziny która go pokocha a nie że bd na niego patrzeć jak na wyrzutka .... Ty masz kobieto 31 lat a ty gorzej się zachowujesz niż jakaś gupia nastolatka ... Ty idz i się zamknij w psychiatryku a matki które to popierają co ty piszesz to razem z tobą powinny iść . DZIECKO ŁATWO ZROBIĆ TRUDNIEJ WYCHOWAĆ !!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Widać, że urodziłaś w wieku 19 lat, bo masz podstawowe braki w edukacji no i pisać też nie umiesz, klecisz litery jak siedmiolatka :o autorko ja też mam wyjca i też nie daję rady i patrzeć na niego nie mogę. Może powiedziała dosadnie ale ja ją doskonale rozumiem. Przestańcie wszystkie z tym psychiatrykiem wyjeżdżać :o wydarła się na forum i po krzyku. To tylko pitolenie w necie w życiu pewnie dalej walczy. wiem bo mam to samo tylko jeszcze mąż w szpitalu :( Płaczę i kur/wię po kątach jak jestem sama, bo co bym nie robiła córka płacze na maksa. Z jej wpisów jasno wynika, że do dziecka tak nie mówi i go nie bije, a ty nie zabieraj głosu bo jeżeli urodziłaś jako 19-nastolatka to bankowo mama cie odciążała, pomagała przy dziecku, a o obiadki, śniadanka, kolacyjki, zakupy, pranie i sprzątanie nie musiałaś się martwić tylko piastowałaś dziecko, a to jest różnica wiesz? i nie ściemniaj, że tak nie było, bo tu nie siedzą twoje rówieśnice z gimbazy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ciekawe czy do autorki przyszła ta niania? a moze było tak jak z tym szpitalem-przyszła niania a dziecko od razu się uspokoiło. i autorka teraz buraka pali bo się okazało ze dziecko normalne tylko z nia bylo cos nie tak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Autorko jak Cię czytam to jakbym słuchała swojej historii... tylko moja ma juz ciag dalszy... po kilku miesiacach na patologii ciazy gdzie nie moglam chodzic zrobili mi tez CC... narkoza nie zadzialala i obudzilam sie w trakcie...szyli mnie juz na zywca...przez to zapomnieli dac dren wiec dziecko wyszlo ze szpitala po 3 dniach ja lezalam z zakazeniem i krwiakiem 3 miesiace... potem powrot do domu... mialam zanik miesni... i sączki w ranie po CC...ruszac sie nie moglam...a synek non stop plakal.... jak Twoj. Nic nie pomagalo. To byl 2 letni koszmar. Myslalam, ze moje zycie juz sie skonczylo. Maz mnie zostawil bo mial dosc wrzaskow dziecka.... syn mial wtedy 8 mies. .. Mialam takie momenty jak Ty, ze chciałam sie komus tak wypluć .... to co tu napisałas to tylko bezsilnosc... i wolanie o pomoc... nie karajcie jej bardziej bo ona karze sama siebie w duchu...wy nie wiecie co takie matki przechodza. Same siebie walimy po pysku, ze nie jestesmy dobrymi matkami... a to tylko poglebia nasza zlosc... Mnie tak umoralnialy kuzynki, szwagierka.. ciagle czulam krytyke w oczach innych, ze sobie z dzieckiem nie radze....wspierala tylko mama choc i ona nie raz mowila... ze Ty sie juz nie liczysz...tylko dziecko sie liczy. Ciebie juz nie ma wiec rusz d**e w troki. To bolało. W koncu gdy maly mial rok i 3 mies zaczelam walke ... poszlam do pracy i zatrudnilam nianie. I zaraz potem maly skonczyl 2 lata i zaczęło byc lepiej... ale miedzy mna a nim wciaz byl dystans... walczylam z tym dystansem na sile ale wciaz byl... mowilam dziecku ze je kocham choc nie bylam wypelniona tym uczuciem... ale mowilam i udawalam wtedy zeby tego nie odczul...sama za to naprawialam siebie. Poszlam do psychiatry... okazalo sie, ze ciaza i porob byl dla mnie trauma i mam nerwice... zaczelam brac leki.... a z czasem okazalo sie, ze i syn te ciaze i porod zakonczyl nerwica... mial etap tików nerwowych i jakania... ale zaczelam walczyc i o Niego... i dzis juz nie ma po tym sladu... maly ma 8 lat... od 2 lat po czasie ciezkiej pracy z mojej strony mamy normalna wieź.... dopiero od roku mamy też nowego tate:) i normalna niedesfunkcyjna rodzine...a syn jest szczesliwym i dobrze uczacym sie dzieckiem.... moja trauma sprawila, ze nigdy nie chcialam juz dzieci.... dzis staram sie o drugie:) i zakladam, ze moze byc tak placzliwe jak 1:) jesli jednak tak bedzie bede silniejsza niz wtedy... bo dalam rade... a jak bedzie ciezko to znow wezme leki... ale sie nie poddam bo wiem ze warto. Bo wiem, ze takie 2 lata to nie koniec mnie i mojego zycia:) Autorko... wytrzymaj...a zobaczysz, że za 2 lata bedziesz lezec sobie szczesliwa latem na plazy patrzac jak Twój synek z usmiechem na ustach robi babki w piachu, a Ty bedziesz miala czas i dla niego i na rozwijanie siebie... tylko walcz... i jesli czujesz ze nie dajesz rady idz do psychiatry... to nie boli....i antydepresanty tez nie bola:) a jak potrzebujesz wsparcia to wal do mnie ;) a tych mądral nie słuchaj:) tylko ograniczeni ludzie maja sie za idealy. A gdybys im kamere w domu zamontowala to bys sie zdziwila jakie brudy nie raz maja;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Podpowiem Ci jeszcze, ze w tym okresie gdy dochodzilam do siebie i wciaz nie potrafilam miec takiej matczynej wiezi z malym... sprobowalam spojrzec na Niego jak na mojego przyjaciela... a potrzebowalam wtedy takiego przyjaciela.. wiec gdy wracalam z pracy to do niego mowilam o wszystkim... opowiadalam jak mi minal dzien.... rozmawialam o zyciu...o wszystkim... nie o misiach i pajacykach... ale o zyciu.... pamietam tez taki moment gdy bylo mi zle i zaczelam plakac... nie powinnam przy dziecku ale bylismy we dwoje... a on mial 4 latka...podszedl do mnie...przytulil mnie i powiedzial "Nie martw sie mamo...masz mnie. Zawsze bede sie Toba opiekowal"... to byl 1 moment gdy zalala mnie milosc do niego. Pewnie te "matki na medal" stad zaraz mi wykrzycza ze jak ja moglam na tak male dziecko smutki wylewac...ale wiecie co? Moj syn jest cudownym empatycznym dzieckiem.... wyslawia sie pieknie od dawna calymi zdaniami... rozumie wiecej niz polowa dzieci z jego klasy.... jest dojrzalszy i piekniejszy wewnatrz. Teraz juz ludzie nie patrza na mnie z pogarda tylko mowia, ze jak ja wychowalam tak madre dziecko... otóz rozmowa... i realnym zyciem. Bo widzialam w im czlowieka, a nie glupiutkie dziecko. Ty tez tak zrob za jakis czas... jesli nie bedziesz umiala jeszcze Go kochac jak dziecko...pokochaj Go jak najblizsza Ci osobe, z ktora wspolnie przeszliscie przez piekło... tyle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Lianca żadna normalna matka ci nic nie wykrzyczy :) ja sobie zdaję sprawę z tego, że gdzie dużo grzmi tam mało pada. Autorka sobie popaplała, pokrzyczała i wróciła posłusznie do swojego grajdołka :) przechodziłam przez to ale z bliźniakami. Moja historia nie jest taka dramatyczna ;) ale też nieraz nie chciało mi się żyć a dzieci pokochałam pełna parą jak miały dwa lata. Mamy na medal powiadasz no, no, tak, tak tu każda taka uświęcona macierzyństwem hahaha :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość 1111
Witam, mamy tu do czynienia z depresja może zwięźle załamanie psychiczne kobieto weź się w garść idziecie cała rodzina na terapię do psychologa psychiatry on wam pomoże udaj się do opieki społecznej i poproś tam o pomoc powiedz ze nie radzisz sobie z obowiązkami dadzą ci pomoc i wsparcie specjalistów dziewczyno ratuj swoją rodzinę ona jest najważniejsza te gorzkie słowa nie są na miejscu bd żałować tych słów nie jesteś potworem jesteś matka musisz być silna kochająca to twoja rola udaj się na terapię dopóki nie zostaniesz sama i stracisz wszystko w tedy bd miała wyrzuty i bd mega nie szczęśliwa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja tez jestem zdania, że z dużej chmury mały deszcz :P pewnie niejedna święta kura ma większe grzeszki na koncie, a piejo kury piejo aż miło :P wszystko żeby tylko sobie dodać :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moim zdaniem durne prowo, jeśli nie współczuję dziecku. Też miałam ciężko z dzieckiem w dodatku całkiem sama. Mąż za wiele nie pomagał bo go nie było, ale nigdy w życiu nie napisałabym/ powiedziała takich słów o moim dziecku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama Ewuni
Lianca ze wzruszeniem czyta się twoją historię Mam nadzieję ze autorka topiku weźmie z tego naukę Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
myślę że autorka miała gorszy dzień, pewnie dziecko zaczęło ząbkowanie i autorce puściły nerwy, a jak już tu wspomniałyście, pewnie po chwili wróciła posłusznie do garów, pieluch i pewnie jeszcze dodała jakąs sweet-focie na fejsa podpisaną "ja i moja kruszynka" z ukrytym podtekstem do bezdzietnych koleżanek "zazdroście mi k/u/r/w/y" :D :D :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×