Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Malinowy_Krem

Czy zerwać zaręczyny pół roku przed ślubem?

Polecane posty

Gość gość
zerwała/odeszła/odwołała ślub a wy dalej dajecie rady zamiast uwazniej przeczytać.temat zamknięty i prowokacyjny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bodzim
Jeżeli nie tworzycie zgranej pary to tak,ja zerwałem z dziewczyną po 8latach,tuż po zaręczynach, z tego co wiem moja wybranka wyszła za mąż urodziła dziecko i ich związek się rozpadł.Myślę że lepiej przed ślubem niż po ślubie,tym bardziej że najbardziej poszkodowane są pózniej dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Brawo za wybor!!!!! Bezzebny pijak olewajacy swoja druga polowke! W dodatku uzalezniony!!!!!!! Zmiana hazardu na alk to zamien ok. A te dni gdy znika???? Pije???? Zdradza???? Przegrywa kase???? Nie istotne wtedy ciebie må gleboko w D***E!!!!! Cos ty studiowala panienko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziewczynko, jesteś jeszcze głupiutka bardzo, ja mam 30 lat jestem szczęśliwą - mój mąż jest wspaniały - oczywiście ma swoje wady, ale takie, które mi nie przeszkadzają i miałam zero wątpliwości, kiedy za niego wychodziłam za mąż. Piszę to, bo jestem córką alkoholika. Miałam tyle lat co ty teraz jak wyprowadziłam się z domu, z tego piekła. Mój stary też tak popijał. Oczywiście nie znam "twojego narzeczonego" ale on postępuje schematycznie, jak każdy pijak. Życie z kimś takim to KOOOOOOOOOOSZMAR, którego nie jesteś sobie w stanie wyobrazić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Po drodze miałam takiego narzeczonego. Był alkoholikiem i narkomanem. Usprawiedliwiałam go nawet mimo tego, że widziałam czym pachnie. Moja matka pchała mnie w małżeństwo, ze strachu, że zostanę starą panną. Poszłam do psychologa i po tym jak mi uświadomiła jaka jestem naiwna, tak się wściekłam, nie na niego, na siebie, ze zepchnęłam go ze schodów, jak znowu nawalił i zaczął mi nawijać na uszy makaron, że to przecież nic strasznego, połowa ludzi tak robi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czy z nim zamieszkać. Hahaha po co ? Nie szkoda Ci czasu ? Zerwij z nim, wyjdź na dwór i pooddychać. Ja pojechałam nad morze, jak zerwałam. I jak tak mocno wiał wiatr w grudniu na plaży. To czułam,ze odlecę, taka byłam szczęśliwa i wolna. Ty masz wątpliwości. Jak je masz, to tego nie rób. Nie wychodź za niego. On nie przestanie pić, bo ty czekasz na niego w ciepłym łóżeczku. On to zwyczajnie lubi i kiedy już mu spowszedniejesz. Wróci do tego co mu w życiu sprawia przyjemność. Czyli do picia. Po kilku latach picia w mózgu zachodzą takie zmiany, że go nie poznasz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ona juz waszych rad nie potrzebuje,bo niby zerwala.a wy sie dalej nia ekscytujecie:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przecież ty ani razu nie napisałaś, że go kochasz. Piszesz, że on się lubi z twoim. Nie rozśmieszaj ludzi, to nie znaczy NIC. Wiesz kiedy ci go braknie, jak go będziesz najbardziej potrzebować. Teraz sobie z tego nie zdajesz sprawy. Wiesz, jak ja zachorowałam i musiałam iść do szpitala, mając malutkie miesięczne dziecko. Jaki to był komfort, kiedy wiedziałam, że mogę je zostawić z mężem, któremu ufam w stu procentach. To nie jest czepiactwo, z twojej strony. Z nim jest grubo coś nie tak. Ratuj się, bo potem nikt ni nie pomoże. A znajomi i rodzina zrozumieją z czasem. Może kiedyś nawet spojrzą na twoją odwagę z podziwem i zazdrością, tak jak to było w moim przypadku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A moja biedna koleżanka wyszła za mąż za takiego drania i dzwoni do mnie z płaczem co tydzień. Gdybym mogła to bym jej pomogła. Ale przecież to jej decyzja i jej życie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość podobnieee mam
temat zmusił mnie do pewnych refleksji.Akurat ja nie jestem zaręczona,choć jesteśmy/byliśmy razem właściwie 5lat.On nie miał problemu z alkoholem,tylko z paleniem marihuany.Moja rodzina jest i była mu przeciwna.Wszyscy właściwie mi go odradzali,ale ja dalej nie mogłam od niego odejść,bo "niby nie jest taki zły".Byłam totalnie zaślepiona a on pali codziennie to g****o,a mieszkając razem to przeszkadza.Zaczęło mnie to powoli drażnić.Parę miesięcy temu powiedziałam mu,że ma z tym skończyć,bo ja nie chce takiego życia.Nic to nie dało.Wyprowadziłam się,a on dalej swoje,w nosie mnie ma choć dalej mówi,że mnie kocha.Nie wierzę w ani jedno jego słowo już.Choć nie powiem,że nie mam wątpliwości tak jak ty,ale zerwanie z takim człowiekiem,uzależnionym,chyba jest jedyną dobrą decyzją. I choć mi trudno,bo jednak człowiek się przywiązuje i chyba kocha to chce wierzyć,że robię dobrze kończąc te farsę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ktos napisal ze i tak ten slub wezniesz bo tlumaczysz narzeczonego.Ale to prawda ze bedzie gorzej .Potem nabierze odwagi.A jezeli gral to tym bardziej bym nie ryzykowala.Przy pierwszej lepszej klutni pojdzie sie napic albo zagrac.Bedzie sie tlumaczyl ze musial odreagowac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Oczywiscie ze zerwij .Bedzie tylko gorzej.Po pierwszej klutni pojdzie sie napic albo zagrac i powie ze musial odreagowac.życzliwa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
niech sie rozejdzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Oczywiście jeśli druga osoba odczuwa,że to nie to zawsze lepiej to zrobić wcześniej niż będzie za póżno .zaręczyny nie wielkie ale :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćfacet33
Nie chce mi się dużo pisać na twój problem, ale czytając twoje wypowiedzi droga Malinowy_Krem to powiem tylko jedno - zmykaj od faceta jak najszybciej! Zgon alkoholowy raz na miesiąc to tylko krok od alkoholizmu. Problemy z graniem, brak kontaktu, i inne. To nie ma sensu. Nie pakuj się w to. Gwarantuję, że będziesz żałować chociaż życzę szczerze wszystkiego dobrego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
18 lat temu zerwałam zaręczyny trzy miesiące przed ślubem. Była już suknia, sala itp. Poznałam kolegę mojego przyszłego męża z którym pobrałam się 8 miesięcy po poznaniu. Do dziś jestem cholernie szczęśliwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Vipeeer
Po 6 latach bycia z kimś powinnaś być pewna tego, że chcesz z nim spędzić resztę życia! Ja wiem, że po takim okresie czasu jest bardzo ciężko się rozstać, bo nie wiadomo co potem ze sobą zrobić. Ale gorąco namawiam Cię do przemyślenia tego! Będzie Ci źle przez pół roku ale to nic w porównaniu do męczenia się przez całe życie! Poza tym jeżeli poinformujesz narzeczonego o swoim zamiarze, będziesz widziała jego reakcję- jeżeli to faktycznie jest "ten jedyny" będzie próbował się dla Ciebie zmienić!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Malinowy krem..Sprawdź go, jak dla mnie po prostu Cię zdradza....upija się bo ma problem i to nie jest normalne. ..normalne tez nie jest ze cie "wystwia" i znając życie głupio się tłumaczy. ...niby czemu nie odobiera telefony ? Zastanów się. ..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alexis26
Taa gość bez matury, kiepsko zarabia, popija, zdradza to co on ma w sobie, że go chcesz bo skoro do nauki mu się nie chciało przyłożyć to pewnie w łóżku się też nie stara tylko wkłada i wyciąga to na co Ci on?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vipeer rzeczywiście były narzeczony na wiadomość o moim odejściu wziął się za siebie, jednak mnie interesują wyniki jego pracy, a nie słomiany zapał. Alexis mylisz się - były narzeczony zarabia prawie dwa razy więcej ode mnie, a ja - po studiach - także otrzymuję więcej niż wynosi najniższa krajowa, więc argument finansowy jest całkowicie nietrafiony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A Ty Malinowy dalej nawijasz makaron na uszy:( Skąd Ty tak wszystko wiesz o nim skoro rzekomo odeszłaś? I po co w ogóle jeszcze piszesz skoro odeszłaś,zerwałaś,odwołałaś?temat jest bezprzedmiotowy a Ciebie widać kreci,że ludzi nabieraja się na Twój scenariusz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Skoro nadal ktoś zabiera głos, uważam że byłoby niegrzecznie zamilknąć i nie odpowiadać na wiadomości osób, które chcą pomóc. Jestem w kontakcie z byłym narzeczonym ze względu na należący do niego samochód, który użytkuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alexis26
To powiedz gdzie teraz zaczniesz poszukiwania nowego amanta?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Codziennie zdajesz mu relacje ile km przejechałaś?! Poza tym oddałabym to auto chłoptasiowi lub niechby przepisał na Ciebie,albo w najgorszym wypadku wpisał Cię na współwłaściciela. Kiepsko ciągniesz to prowo.Grasz tematem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
21'40,ale w czym dziewczyno trzeba ci pomagać,bo nie czaję?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Napisze tak, Zerwij, "kochaj" i rzuć go w cholere, na *** Ci taki mezczyzna? tak bedzie przez cale Twoje życie. On pije na umór jak Cie nie widzi, nie ma Cie w poblizu.. Daj se siana, daj se spokój, zobaczysz znajdziesz takiego, a raczej on Cię znajdzie ;) którego pokochasz cala swoja dusza. Czy masz takie uczucie teraz zawladniecia Twoja duszA? ;P uwierz mi matura i inne swiadectwa to dla chlopow tez problem poniekad i moga dawac znac po latach :) pozdrawiam i zycze wytrwalosci moja droga, jak nikt inny trzymam za Ciebie piąstki! ;*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość strachliwapanna
Przepraszam że piszę w nie swoim wątku, ale nie chciałam kolejnego tworzyć. Krótko opowiem o co chodzi. Mam 22 lata, za pół roku kończę studia. Jestem z moim facet 7 lat, mamy zaplanowany ślub na przyszły rok. Od jakiegoś roku mój N stara się rozkręcić własny biznes, sama go do tego namawiałam i cały czas dzielnie mu kibicuje ale momentami mam już dość. Ja studiuje i przez to dzieli nas 70 km, widujemy się teraz tylko w weekendy, święta i wakacje :( Mi bardzo na nim zależy choć w naszym związku nie zawsze było kolorowo, jak mam być szczera na jakąkolwiek imprezę, wesele poszliśmy on za dużo wypił i stawał się dla mnie okropny. Za rok ślub a on cały w jakiś sposób mnie "podpuszcza" np. bo u niego taka jest tradycja że dzień przed ślubem jest tzw bicie butelek i pan młody pije ze znajomymi do 4 nad ranem a na drugi dzien idzie na ślub więc on też tak zrobi.. Cały czas krytykuje, że on do spowiedzi nie pójdzie bo księża mają gorsze grzechy od niego, na nauki też nie chce iść... pierwszego tańca uczył się nie będzie bo nie będzie pajaca z siebie robił.. i wiele innych sytuacji, momentami mi sił brakuje i przez to zamiast cieszyć sie boję się że np będzie pijany na weselu itp. Przez jego pracę teraz ciągu dnia rozmawiamy ze sobą może tylko max 20 min bo on albo nie ma czasu albo jest zmęczony i mu się nie chce :( . Gdy się widzimy ani za bardzo nie chce się przytulać ani całować odpycha mnie. Strasznie zaczęło mnie to irytować, dosłownie muszę prosić się o trochę uwagi a on cały czas uważa że wymyślam problemy.Jest mi przykro gdy próbuje z nim pogadać a on udaje że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Tylko że w naszym związku zawsze było tak że dopiero jak porządnie się zepsuło to do niego dociera jak bardzo mnie kocha.. Doradźcie mi proszę czy rzeczywiście ja już wymyślam bo nie wiem już co myśleć i robić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
strachliwa panno jemu na tym ślubie nie za bardzo zależy, a jeśli chodzi o weselne zwyczaje (i nie tylko) to Twoje zdanie na ten temat powinno być ważniejsze niż zdanie kolegów od picia, to Twój i jego dzień i nie może Ci tego zepsuć, jeśli kocha, wprost przeciwnie uczynić wszystko, by dzień ślubu był dla Ciebie miłym wspomnieniem, nie robi Ci żadnej łaski, że się pobieracie, nie musisz się do jego niemądrych pomysłów dostosowywać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
cd. ja bym mu odpowiedziała "przyjdziesz na ślub pijany, to ślub się nie odbędzie", serio, a tak w ogóle to przemyśl swoją decyzję, to poważna sprawa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×