Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Malinowy_Krem

Czy zerwać zaręczyny pół roku przed ślubem?

Polecane posty

Gość gość
Jeżeli masz jeszcze odrobinę rozumu wiejjjjjjjj! i to szybko od takiego typa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jejku,wiejjjjj czy ona juz zwiala?! przestancie sie jarac tym prowo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
14'30,ty gościu powaznie mówisz o 1ej,drugiej,trzeciej szansie? I ma informować znajomych,że wstrzymuje decyzję ze ślubem i teraz wszystko w jego rękach i głowie,bo ma sie poprawic a jak nie to nie dac piatej szansy. Ty chyba nie czytasz wątku ani siebie.Pijakowi dawać kolejne szanse,zeby dobrze wyszła przed otoczeniem?!wez się kobieto ogarnij z takimi radami.SAMA CHYBA TKWISZ W TOKSYCZNYM ZWIAZKU:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Z tym ze pije raz na miesiac to nic nie znaczy. Tak sie wydaje ze to rzadko. Ja znalam kiedys kogos kto upijal sie raz na 2-3 mies. Ale jak sie upil to chowaj sie ktos moze. Jestem przekonana ze moglby zabic gdyby byl sprowokowany. Degenerat, ktory po alkoholu zmienia sie w psychopate. takze nie patrz jak czetso pije tylko jak sie po tym alkoholu zachowuje. Bo na trzezwo mozna byc aniolem a po pijaku bestia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość Bożena
Prowokacja czy też nie ? Nie ma to znaczenia, Temat jest na topie. Czyta go wiele dziewczyn. Alkoholik to mistrz mistyfikacji i kłamstwa. Oszukuje siebie i innych. Będzie udawał miłego, żebyś tylko nie odeszła. On rzeczywiście się może poprawić -tylko do następnego razu i znowu będzie przepraszał /później już nie/ Nie daj się łapać na takie sztuczki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Droga Autorko, ja zerwałam związek na 2 tygodnie przed planowanym ślubem. Miałam uzasadnione wątpliwości, które wyparłam na dlugo przed ślubem. Im bliżej slubu, tym bardziej wszystko do mnie wróciło ze zdwojoną siłą. Wydaje mi się, ze nie wiesz, co to jest alkoholizm. Można być alkoholikiem, pijąc raz na pół roku, raz na rok, ale za to na umór, do totalnego padnięcia, do utraty przytomnosci, z poprawkami na drugi, trzeci dzień. To tzw.ciąg alkoholowy. Wielu alkoholików klasycznie wypiera swoją chorobę, no bo przecież piję rzadko, od wielkiego dzwonu. Ale za to JAK. Ogólnie facet do tego jest nieodpowiedzialny, niesłowny i nieogarnięty. Ma być twoim mężem, partnerem życiowym do śmierci. To wielka odpowiedzialność. Dobrze to wszystko rozważ, i słuchaj tylko siebie, swojego rozumu i swojej intuicji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość również zaręczona
Przełóż ślub i rozstań się z chłopakiem. Jak będzie mu zależało, to się zmieni, tylko teraz możesz na niego wpłynąć. Po ślubie już będzie za późno. To jest za poważna decyzja, żeby ryzykować. Z upijaniem się mieliśmy bardzo podobny problem, na wspólnych weselach paliłam się ze wstydu widząc jak mój chłopak pajacuje, po jednym weselu nie chciałam go nawet znać i postawiłam ultimatum, że nie chcę żadnych zaręczyn i ślubu z człowiekiem, który po prostu przynosi mi wstyd i dla mnie to koniec znajomości. Od tej pory sytuacja się zmieniła (już rok czasu bez takich akcji). Ślub planujemy za rok, ale jak wróci do swoich zwyczajów, przełożę albo odwołam całą imprezę. Olewanie i nie stawianie się na spotkaniach również trzeba postawić na ostrzu noża... Kobieta jak kocha jest w stanie na wiele rzeczy przymykać oko, co kończy się później rozwodem, rozbitą rodziną i zmarnowanymi latami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość brzoskwiniowy AGREST
Malinowa to w końcu z nim zerwałaś czy nie?bo raz piszesz były a raz narzeczony? Jedno jest pewne, musisz poczekać ze ślubem. Ty się wahasz. A ludzie którzy się wahają nie biorą ślubu, to decyzja na całe życie (kościelny). Co innego gdyby twoje wahania dotyczyły małych rzeczy, ale ALKOHOLIZM nie jest taką rzeczą. A skoro cię ignoruje i nie planuje tego zmienić(nie przychodząc na spotkania) to wierz mi, nie będziesz szczęśliwa, będziesz się ciągle z nim o to kłócić. - ci co piszą że powinna to zaakceptować --->skoro do tej pory tego nie potrafi zaakceptować to później też tego nie zrobi, więc będzie jej to przeszkadzało a widać bardzo skoro ZASTANAWIA SIĘ NAD ROZSTANIEM

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
normalnie żal mi was...autorka odwołała ślub !!!!!!!!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mam podobne doświadczenia, zerwałam zaręczyny a później jednak wróciliśmy do siebie, teraz jestem 5 lat po ślubie i żałuję że dałam się przekonać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przeczytałam, studiowałam kierunek podobny-alkoholizm-rodzina-itp... Myślę, iż alkoholikiem to on już jest, znika-pije, nic Ci nie mowi, bo i po co ? byś tylko sie denerwowała...zerwalas zareczyny ok, ale tez zdecyduj czy nie chcesz mu pomoc, w roli przyjacielskiej - bo bylas/jestes jego przyjacielem napisalas... jesli go kochasz pomoz mu, jesli nie to odejdz na zawsze. Nie radze i nie sugeruje bynajmniej Ci tutaj byś meczyla sie z nim za wszelka cene, byla z nim... Pytanie czy on Cie kocha? bo gdyby kochal zmienilby sie tzn.probowalby...ale alkoholicy sie nie zmieniaja, chocby chcieli to zrobic dla kochanej osoby. a moze o pije bo ma jakis problem?cos sie stalo wczesniej? mi tez sie wydaje (moze tak jest) ze z powodu swojego "nieudacznictwa" - matury... Powodzenia Ci zycze i obys kiedys spotkala kogos takiego kto bedzie Cie nosil na rekach i szanowal.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Były narzeczony nie był agresywny po spożyciu alkoholu - wręcz przeciwnie, wpadał w świetny nastrój i kochał cały świat, jednak marna była to pociecha. Nie sądzę, by miał on jakiekolwiek kompleksy z powodu matury. To ja naciskałam, by ją zdał - on miał już zawód i dobrą pracę, uważał że dokument nie jest mu potrzebny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Odpisujesz jakbys nie czytała ostrzezeń.Czy go nazwiesz były czy nie piszesz prowo,na bank. Ale niech ten wątek będzie ostrzezeniem dla dziewczyn,które się wahaja,bo myslą,ze on sie zmieni.NIGDY tak nie bedzie dopóki nie zacznie się leczyć,być na terapii,bo alkoholizm to przewlekła choroba.Jak nie przeleczysz,to cię wreszcie zabije.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćod testu
Wsadzili ten topik w jakieś polecane i teraz masa przypadkowych wpisów się sypie bez sensu. Takie rady cioci kloci :o temat przerobiony, decyzja zapadła. Jak człowiek przemieni sie w anioła, zawsze można zmienić zdanie. Tylko po co, skoro tego kwiatu jest pół światu? Po co brnąć na resztę życia w koalkoholizm, skoro wartościowi chłopcy szukają kobiet?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość 28
To tylko jego wymówki. Po ślubie będzie jeszcze gorzej a wtedy Ty będziesz zalowac ze za niego wyszlas... On nie dorosl do założenia rodziny ani do tego aby być przykladnym mężem i kiedys ojcem. On musi sie jeszcze wyszaleć a Ty nie marnuj sobie życia. Jeszcze nie jest za późno żeby to skończyć albo przelozyc na później... I w tym czasie zobaczysz czy się zmienił na lepsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ze swojego doświadczenia powiem Ci ,że to początki alkoholizmu.Zerwij jak najszybciej.Nikt nie jest idealny ale będzie Ci ciężko życ z takim facetem.Mój mąż też jest alkoholikiem ,jestem z nim 20 lat do sądu szłam kilka razy ,nigdy nie doszlam ze względu na dziecko i dlatego ze che życ jak prawdziwy katolik co bóg złaczyl człowiek niech nie rozdziela.Ale jesli masz takie wątpliwości teraz to przemyśl dokładnie .Dużo ,bardzo dużo mogłabym Ci powiedziec na ten temat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Najlepsze wyjście to zerwać, z tego co piszesz on jest do niczego. Skoro teraz nie dba o Ciebie ani o siebie ,to już się nie zmieni, pózniej będzie tylko gorzej. A hasło co ludzie powiedzą jest nie istotne, bo zawsze gadają. Jak za niego wyjdziesz i będzie żle powiedzą " widziała co brała". Zresztą podobną historię już widziałam, na weselu już pan młody pokazał się w całej okazałości,a 6 miesięcy pózniej był bardzo paskudny rozwód.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
on nie przestanie...ani pic ..ani klamac ..ani znikac!!Jest prostolinijnym gnojkiem ktory nie docenia tego co ma .Taki byl moj narzeczony a maz potem ..22 lata sie meczylam az w koncu znalezli go w rzece ..zmylo go bo zasnal ...teraz mam 42 lata ,22 letnia corke I zaluje tak bardzo ze nie umiem tego powiedziec ..pozdrawiam lila

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
21'56,parę razy szłaś do sadu ale nie doszłas ze wzgledu na dziecko?to znaczy,ze wybrałaś jego-alkoholika,by dziecko patrzyło na awantury,zarzyganego pewnie faceta,ktory podkrada ci kasę,by wypić. Naprawde zganiasz na dziecko?że co?rodzinę pelną mu chciałaś zapewnić,tak?ojjjj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czesc,Twoj chlopak ma problem Z alkoholem.Uciekaj poki mozesz,Alkoholik to nie osoba ktora pije codziennie to jest stereotyp ktory ludzie sobie przykleili Bo nie Maja pojecie o tej chorobie.Jego nie uratujesz jak Sam nie bedzie widzial problemu.Jezeli chcesz wiecej wiadomosci na ten temat to Daj znac wysle Ci adres meila.Ja jestem nie pijaca alkoholiczka od ponad roku.pozd

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czesc,Twoj chlopak ma problem Z alkoholem.Uciekaj poki mozesz,Alkoholik to nie osoba ktora pije codziennie to jest stereotyp ktory ludzie sobie przykleili Bo nie Maja pojecie o tej chorobie.Jego nie uratujesz jak Sam nie bedzie widzial problemu.Jezeli chcesz wiecej wiadomosci na ten temat to Daj znac wysle Ci adres meila.Ja jestem nie pijaca alkoholiczka od ponad roku.pozd

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Witam, z roznych doswiadczen (wlasnego i znajomych) masz do wyboru w Twojej sytuacji 2 wyjscia : odejsc lub z tym zyc i sie meczyc ale uwierz mi ,ze kiedy odejdziesz bedziesz sie meczyc moze jakis krotki czas lecz przy drugiej sytacji meka bedzie Twoje cale dalsze zycie ,pamietaj, ze Bog dal nam dwie drogi(dobra i zla) i to tylko MY sami decydujemy ,ktora podarzymy a Ty teraz rozpoczynasz wazny okres w swoim zyciu wiec zycze Ci gleboko przemyslanego wyboru....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Odwołaj ślub, sama miałam takiego męża i wytrzymałam tylko 8 lat. Jeżeli urodzisz mu dzieci już zawsze będzie wszystko na Twojej głowie. I nie wierz w to, że po ślubie coś zmieni. Po ślubie jest albo tak samo albo gorzej. I nie przejmuj się co powiedzą ludzie, oni nie zastąpią narzeczonego ani nie rozwiążą problemów. Ja mam dwoje dzieci i z mężem czułam się jakbym miała ich troje. Wszystko było na mojej głowie, nawet jak on miał np jechac z dzieckiem do lekarza to nawalał i ja w ostatniej chwili musiałam urywać się z pracy i jechać. Takie życie to jedna wielka nerwówka i zero stabilizacji. A tam gdzie nie ma stabilizacji dzieci nie mają poczucia bezpieczeństwa i problemy emocjonalne, u mnie wlasnie tak jest i chodzę z corka na terapie. Juz zawsze bedziesz musiała świecić za niego oczami i stracisz szacunek do samej siebie. Pamiętaj, że to Ty wyznaczasz granice i to Ty pozwalasz na to czy ktoś Cię szanuje czy nie. Powodzenia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kasia szczesliwa
dokladniw rok temu zostawilam faceta po 6 latach zwiazku I mieszkania razem. Wszystko niby bylo ok, nawet sie jie klocilismy, nie pil, nie zachowywal sie jak palant, wychodzil raz nampare kiesiecy z kolegami na boks. Gdy przypadkiem dowiedzialam sie ze kupil pierscionek I zamierza sie oswiadczyc, ogarnal mnie wielki lek, bylam zalamana. Sama siebie pytalam czy jestem nie normalna , przeciez powinnam sie cieszyc. Zaczelam sie zastanawiac nad tym glebiej I doszlam do wniosku ze najprostszym powodem mego leku jest to ze nie jestem szczesliwa. W zwiazku bylam praczka sprzataczka , sekretarka, kochanka ,kucharka. Zapytalam siebie " czy tak wyobrazasz sobie reszte swojego zycia ? " od powiedz byla szybka I prosta NIE. Nie bylo sie nad czym wiecej zastanawiac. Zostawilam go. Znalazlam nowego faceta I pomimo wad ktore ma kocham go I jestem szczesliwa. Jesli zastanawiasz sie nad wyjsciem za maz to juz znak ze nie jest to facet dla ciebie. Wiem z doswiadczenia ze kiedy spotkasz tego wlasciwego nie bedziesz miala watpliwosci. Ja dziekuje bogu ze mnie oswiecil bo udupila sie na dobre. Powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kot8
Nie wiem jak tam faceci, bo nie należę do tego klubu, ale kobieta powinna mieć do siebie dużo szacunku i nigdy przenigdy nie pozwalać traktować siebie jak jakiś pewnik, który można traktować jakkolwiek, bo i tak nie odejdzie. Po pierwszym takim wystawieniu mnie dałabym ostrzeżenie, po drugim znacznie zmalałaby moja uprzejmość, a po trzecim pożegnałabym się na zawsze i nigdy nie dała następnej szansy. Prawdziwej miłości wystarczy jedna. "True love stories don't have endings". Jedyna wymówka, która powstrzymałaby mnie przed wliczeniem jakiegoś przypadku w jeden z tych dwóch dozwolonych to jakieś tragedie, gdzie na przykład ktoś trafia do szpitala, ale wtedy potrzeba równie mocnego wytłumaczenia dlaczego nie dało się z nim skontaktować, bo w XXI wieku jest to niespotykane. A jeśli pić lubi chociaż nie umie, to, o ile nie ma mocnych podstaw do podejrzeń o alkoholizm, zabronić mu nie możesz. Kochaj albo rzuć, nikt się dla nikogo nie powinien zmieniać. Jeśli masz wątpliwości to nie bierz ślubu - sama wiesz, że to prawda, inaczej byś tego dzisiaj nie czytała. A jeśli po tylu latach nie bierzecie ślubu to po co masz się dalej marnować w tym związku? Przecież tutaj chodzi o Twoje życie. Twoje jedyne Życie. Zerwij. Gdzieś tam z utęsknieniem czeka na Ciebie ktoś, przy kim nie będziesz mogła doczekać się ślubu i napiszesz tutaj zapytanie jak wytrzymać te pół roku oczekiwania. To Twoje Życie. Jak sobie on lub znajomi i rodzina pomyślą o Tobie coś złego to ich problem. Lepiej znosić ich krytykę wobec zerwania zaręczyn, niż krytykę wobec późniejszego rozwodu. Z całego serca życzę Tobie siły i odwagi, bo to przepis na prawdziwe szczęście.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak się ma opory to nie wolno brać ślubu. Ja chciałam zerwać lub przesunąć aby mieć więcej czasu na zastanowienie. Bałam się co powiedzą inni, nikt tak nie robił przede mną. Snilo mi się parę tygodni przed ślubem ze płacze i zaluje bo mam zle małżeństwo. I tak jest teraz. Ile przeplakalam ze zaluje, w dodatku poznałam kogoś, zakochałam się, on ma zone i zaluje ze wziął ślub też. Ostatnio mój znakowy nie poszedł na swój ślub, zamknął się w domu i nie chciał nikogo wpuscic. Jego niedoszla małżonka w szoku...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Powodzenia, pelikany :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Lepiej pol roku przed ślubem,niż pol roku po ślubie brać rozwód i jeszcze w koszta się ladowac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
przecież autorki nie ma,bo to prowo a wy dalej bezpośrednio do niej kierujecie posty.Opowiadacie swoje życie,dajecie rady a to 10/10 prowo.Choć temat alkoholizmu b.wazny,ale nie w przypadku autorki,bo to historia dobrze wymyślona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćonka
"mam dwoje dzieci i z mężem czułam się jakbym miała ich troje. Wszystko było na mojej głowie, nawet jak on miał np jechac z dzieckiem do lekarza to nawalał i ja w ostatniej chwili musiałam urywać się z pracy i jechać. Takie życie to jedna wielka nerwówka i zero stabilizacji. A tam gdzie nie ma stabilizacji dzieci nie mają poczucia bezpieczeństwa i problemy emocjonalne, u mnie wlasnie tak jest i chodzę z corka na terapie." No ale dlaczego musiałaś chodzić na terapię? Chyba nie dlatego, że taki mąż, tylko, ze ty sama w TYM TKWIŁAŚ! i się na to zgadzałaś. Wiem, że łatwo powiedzieć, odejdź, ale jakoś wiele kobiet daje radę, zwłaszcza jak ma wsparcie innych. To że tkwiłaś w czymś takim to twoja decyzja i twoja wina, aha, łatwo jest zwalać winę na innych, jaki to maż niedobry, jaki brak stabilizacji, ale czy ktoś zmuszał cię do takiego małżeństwa??? Śmiech na sali. Jeszcze swoim dzieciom zafundowałaś takie życie, nauczą się tak to jest być słabym i uzależnionym od drugiej osoby i zgadzać się na pomiatanie. AUTORKO NIE POPEŁNIJ TEGO BŁĘDU, wyobraź sobie macie dzieci, trzeba jechać do lekarza, a on na kacu leży w łóżku do południa lub w ogóle nie wiesz gdzie jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×