Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Kto z was był w Auschwitz Birkenau

Polecane posty

Gość gość
Medalami "Sprawiedliwy wśród narodów świata", które przyznaje jerozolimski Instytut Yad Vashem, uhonorowano trzy, nieżyjące już osoby: Katarzynę Sikorę, Stanisława Grocholskiego i Józefa Kulpę. W ich imieniu medale z rąk ocalonych lub ich krewnych odebrali najbliżsi członkowie rodziny. - To oni byli prawdziwymi ludźmi, kiedy ludzkość była w ciemnościach, Europa była w ciemnościach. Ci ludzie dawali świadectwo, że nawet w najgorszych czasach są ludzie - powiedział ambasador podczas uroczystości. - Każdy z nas powinien się zapytać, co zrobiłby na ich miejscu, kiedy wiedział, co grozi za ukrywanie - dodał. Zvi Rav-Nera przypomniał, że Polakom wręczono 6350 medali "Sprawiedliwy wśród narodów świata". Katarzynie Sikorze z Rzeszowa życie zawdzięczają cztery osoby, m.in. Moniek Kalb, Shalom Friedhof i Adolf Berger - uciekinierzy z rzeszowskiego getta. Opiekowała się nimi od 1943 roku. W imieniu nieżyjącej medal odebrał wnuk. Z kolei Stanisław Grocholski z Urzejowic k. Przeworska wraz żoną Marią na strychu swojego domu ukrywali 16 Żydów. Medal jego córce wręczyła córka jednego z ocalonych. Pochodzący z Ostrowca k. Lubaczowa Józef Kulpa, żołnierz AK, uratował m.in. żydowskie rodziny Łukawieckich i Singerów. Wspólnie działali w partyzantce. Dzięki Kulpie utworzony został 13-osobowy żydowski oddział partyzantów działających w lasach wokół Lubaczowa i Zamościa. - Dziadek pomagał, bo był prawym człowiekiem. Wynikało to z jego normalnego ludzkiego obowiązku, jego godności - zauważył wnuk wyróżnionego, Janusz Kulpa. Medal "Sprawiedliwy wśród narodów świata" przyznawany jest przez jerozolimski Instytut Yad Vashem osobom niosącym pomoc Żydom w czasie II wojny światowej. Z wnioskiem mogą występować ocaleni oraz ich krewni. Odznaczenie jest tytułem honorowym, a wyróżnieni mogą dodatkowo ubiegać się o przyznanie honorowego obywatelstwa państwa Izrael

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
co do systemu nadań tytułów naukowych to mianowanie profesorów przez dyletantów w dziedzinach wszelakich cawniaczków i karierowiczów zwanych politykami o jakieś nieporozumienie. ja rozumiem, ze ktos musi te tyuły nadawać ale biorąc pod uwage ko to robi to oczywiste jest że nadaje je tym którzy zadeklaruja współprace z władzą. dlatego se możesz panie tymi profesorkimi banialukami i uniwersyteckim laniem wody podetrzeć dooope co najwyżej o ile lubisz podcierać sie zuzytym papierem toaletowym. ale że sam jesteś cwluchem i l********giem to nic dziwnego że acy ludzie stanowią dla ciebie autorytet

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
20 stycznia 2012 roku minęła siedemdziesiąta rocznica decyzji nazistów niemieckich o "ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej" ("Die Endlösung der Judenfrage"). Ten eufemizm, ukuty przez Niemców, był wyrokiem śmierci dla kilku milionów Żydów zamieszkałych na terenach podległych Trzeciej Rzeszy. Decyzję o Endlösung podjęto na spotkaniu w willi przy Großer Wannsee 56/58 w Berlinie, której przewodniczył Reinhard Tristan Eugen Heydrich (1904-1942), szef policji politycznej oraz aparatu terroru Trzeciej Rzeszy. (Z powodu dokonanych zbrodni zyskał sobie miano "archanioła zła"). Na spotkaniu skonkretyzowano metody działania oraz zdecydowano o utworzeniu specjalnych ośrodków zagłady. Naziści przewidywali, że zgładzenie kilku milionów ludzi będzie przedsięwzięciem bardzo skomplikowanym i kosztownym. Chodziło nie tylko o działania szybkie i skuteczne, ale także o zachowanie daleko idącej dyskrecji. Po decyzji w Wannsee, w całej Europie ruszyła machina zagłady. Do ostatnich dni drugiej wojny światowej Niemcy konsekwentnie mordowali Żydów na terenach okupowanych. Także wtedy, gdy bomby alianckie spadały na Berlin i inne niemieckie miasta, przepełnione pociągi zmierzały w kierunku Auschwitz i innych obozów zagłady. Jak szacują historycy, w okresie drugiej wojny światowej Niemcy wymordowali od pięciu do sześciu milionów Europejskich Żydów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja sie z nikim niczym nie różnie oprócz tego że mam inne zdanie na temat tego do kogo należy to co jest moje. wg was moje należy do was a wg mnie moje nalezy do mnie. i to jest jedyna róznica pomiędzy nami. mieszać w to jakiegoś wymyslonego jezusa nie ma sensu bo wymyśli go tak samo jak cały ten wasz izrael czyli na potrzebe chwili.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To jest dziwne miejsce, o specyficznym zapachu i aurze. Szczególnie Birkenau. to zapach trópów ludzi kturzy umarli , JEDWABNE - ŻYDOWSKIE KŁAMSTWA i zmowa milczenia ZDRAJCÓW Polski https://www.youtube.com/watch?v=nwpMUsdCMf4

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Krótko o Korczaku x Bardzo trudno nie popaść w patos, pisząc o Henryku Goldszmicie - Januszu Korczaku, znanym też jako Stary Doktor. Byłby to patos o tyle niestosowny czy nawet głupi, że w jego życiu mało było patosu. Sam Korczak był człowiekiem bardzo ironicznym, niejednokrotnie sarkastycznym. A życie w gettcie to sprawa zbyt poważna nawet na patos. W ostatnim zapisku w pamiętniku oddał (tylko) tyle: "Podlewam kwiaty. Moja łysina w oknie - taki dobry cel? Ma karabin. - Dlaczego stoi i patrzy spokojnie?". Widzę zresztą tę scenę oczyma Wajdy z filmu "Korczak", a Stary Doktor ma twarz Wojciecha Pszoniaka. Nieco wcześniej Korczak pisał: "Ojcze nasz, który jesteś w niebiesiech... Modlitwę tę wyrzeźbiły głód i niedola. Chleba naszego. Chleba". To modlitwa człowieka, którego głodu nie przerwie przekąska. Modlitwa człowieka, który odczuwa głód inaczej, niż my dziś (o ile w ogóle zdążymy głód odczuć). I chyba z tym głodem wiąże się moja największa lekcja wiedzy o dzieciach, jaką zawdzięczam Korczakowi. Wspomnienie z "rzeźni dzieci" na Dzielnej 39, z "domu przedpogrzebowego" najmłodszych w gettcie. Tam właśnie wydarzyła się scena, której sens każdy musi zrozumieć i odczuć sam. Korczak pisze: "Zatrzymałem się przy łóżku, na którym leżało dziecko. Myślałem, że chore i o nim zapomnieli. Bo często zdarzało się i tak. Nachyliłem się i widzę, że dziecko nie żyje. I w tej właśnie chwili wchodzi mały przedszkolak i kładzie na poduszce zmarłego chleb z marmoladą. - Po co mu to dajesz? - Bo to jego porcja. - Ale on już nie żyje. - Ja wiem, że nie żyje. - Więc po co położyłeś chleb? - Bo to jego porcja".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a dlaczego ktoś miał wam w czyms pomagać. co to koorfa caritas. sami se pomózcie. ja niczyją niańkom nie jestem nie będe narażał siebie i rodziny dla obcych ludzi któzy w dodatku uważają mnie za goja. ale wracamy do punktu wyjścia. żydów jak słusznie zauważyłes zamordowano w obozach i sa martwi. ty nie jesteś zadny zydem tylko narzędziem tych którzy ich mordowali w wyłudzaniu kasy. jest to ostateczna i niepodważlna konkluzja. cała reszta wojego piertolenia to będzie próba oddalenie czytelnika od tej prawdy co będzie świadczyło o tym że ty tez jestes jednym z oszustów i katów n arodu zydowskiego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja bylam raz i wiecej nie zamierzam tam byc. Wrazen wystarczylo na dlugie lata.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Koniecznie przeczytajcie-recenzja książki Christophera Hale'a " x Podobno, gdybyśmy wyciągali wnioski z własnych błędów, historia byłaby najnudniejszą z nauk. Nawet jeśli coś w tym jest, istnieje duża różnica między nieuctwem, a celowym zapominaniem. Szczególnie, gdy w grę wchodzą nie tyle losy jednego człowieka, co sumienie całych narodów. Dokładnie takie wrażenie odniosłem po lekturze książki Christophera Hale "Kaci Hitlera". Choć traktuje ona o zagranicznych sojusznikach III Rzeszy walczących w jednostkach Waffen-SS, w rzeczywistości jest czymś więcej niż kolejną, pozbawioną emocji militarną monografią. W miejsce prostego schematu zbrodnicza III Rzesza - nieskalana Europa Brytyjczyk proponuje spojrzeć na dzieje II wojny światowej szerzej, odsłaniając "brudny sekret" starego kontynentu, a tym samym jego podwójną moralność. Zagraniczni kaci Hitlera Na początku warto wyjaśnić pewną niezręczność w tłumaczeniu, która pozwoli spojrzeć na problem z właściwej perspektywy. "Hitler’s Foreign Executioners" - bo tak brzmi właściwy tytuł monografii - stawia nacisk, po pierwsze, na zagranicznych oprawców w armii Hitlera, po drugie, jest bezpośrednim nawiązaniem i w jakimś sensie polemiką ze słynną książką Daniela Goldhagena "Hitler’s Willing Executioners". Obecna w książce Goldhagena hipoteza o typowo niemieckim i mieszczańskim charakterze Holocaustu, jest u Hale’a nie tyle obalona, co uzupełniona o konieczny i często marginalizowany kontekst międzynarodowego (oraz w większości przypadków dobrowolnego) zaciągu do Waffen-SS. Wystarczy bowiem wspomnieć, że w 1944 r. już połowa z tych elitarnych oddziałów nie była pochodzenia niemieckiego. Z biegiem lat coraz luźniej traktowana teoria przynależności do rasy aryjskiej i naglącą potrzebą formowania nowych dywizji, pozwoliła Himmlerowi zwerbować ochotników z większości krajów naszego kontynentu i nie tylko. Hiszpanie, Francuzi, Norwegowie, Duńczycy, Belgowie, Finowie, Łotysze, Estończycy, Ukraińcy, Rosjanie, Chorwaci, Arabowie a nawet Tybetańscy mnisi - wszyscy oni znaleźli się w wielonarodowej armii III Rzeszy. Ta smutna i dla wielu narodów niewygodna prawda, każe brytyjskiemu pisarzowi i producentowi filmowemu użyć mocnych słów o "kontynencie zbrodniarzy", który dzięki przedziwnej powojennej amnezji przerzucił ciężar winy na zmitologizowanych i dawno zapomnianych "nazistów". Moralna amnezja W niektórych fragmentach książki, gdzie Christopher Hale jedzie np. na obchody upamiętniające Legion Łotewski SS, wyraźnie można wyczuć osobiste zaangażowanie Autora w tropienie przejawów zacierania historii. Konsekwentnie dowodzi on, że nie ma czegoś takiego jak niewinni ochotnicy, którzy motywowani chęcią walki z bolszewizmem bez wiedzy o dokonywanych zbrodniach bili się za swoje ojczyzny. Choć motywacje ludzi były różne - od strachu przed "żydoboszewizmem" po zwykłą chciwość - wszystkie one splatały się w więzy uwikłania i zbrodnie ludobójstwa dokonywane na froncie. Kwestia polska Jednocześnie jest w tej książce coś, co powinno nas cieszyć. Wreszcie któryś z zagranicznych badaczy jasno i dobitnie opisał skalę zbiorowego zamroczenia narodowym socjalizmem, jednocześnie zachowując odpowiednie proporcje w szafowaniu oskarżeniami. Pytany o rolę Polski i jej współudział w zbrodniach nazistów odparł: "Ze 100% pewnością można powiedzieć, że Polacy nie uczestniczyli w Holokauście jako sprawcy. Holokaust to zupełnie coś innego niż lokalne pogromy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a te gebelsowskie metody oparte na uporczywym kłamaniu zostaw dla swoich dzieci bo nie watpie że właśnie tak je wychowujesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a zydzi chowali sie w getach przed akowcami to sa kłamstwa gazety wyborczej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
x Pogrom w Jedwabnem – masakra żydowskich mieszkańców miasteczka Jedwabne i okolic dokonana przez Polaków 10 lipca 1941, w której zginęło nie mniej niż 340 osób, spośród których 300 spalono żywcem. Cytaty z relacji świadków Ani jeden Niemiec nie uczestniczył w tym dniu śmierci, wręcz przeciwnie. Dwaj oficerowie przyszli pod stodołę, aby ocalić przynajmniej rzemieślników, krawców, szewców, kowali i cieśli, których pracy Niemcy potrzebowali. Ale goje powiedzieli: „Nie może ani jeden Żyd pozostać przy życiu. Wystarczy rzemieślników wśród chrześcijan”. Opis: relacja Icchaka Jaakowa N., Żyda, mieszkańca Jedwabnego. Źródło: Akta śledztwa S1/00/Zn ws. spalenia osób narodowości żydowskiej 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem, IPN Białystok; cyt. za: Mirosław Tryczyk, Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów, Wyd. RM, Warszawa 2015, s. 145. Burmistrz Marian K. i wiceburmistrz Józef S. (…) polecili mieszkańcom Jedwabnego zapędzić wszystkich Żydów w ilości około 1800 osób różnej płci i różnego wieku, do stodoły Bronisława Ś. Widziałem na własne oczy, jak wówczas K. i S. z batami w ręku zapędzali zgromadzonych Żydów do stodoły burmistrza Ś. Po tym wszystkim na polecenie K. i S. wezwani mężczyźni oblali benzyną całą stodołę, która miała dach słomiany, i później tę stodołę podpalili. W ten sposób w stodole tej spalili się wszyscy Żydzi i całą tą akcją kierowali K. i S. Na to wszystko patrzyłem własnymi oczami i wszystko to utkwiło w mojej pamięci. Opis: relacja Stanisława D., Polaka, mieszkańca Jedwabnego. Źródło: Akta śledztwa S1/00/Zn ws. spalenia osób narodowości żydowskiej 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem, IPN Białystok; cyt. za: Mirosław Tryczyk, Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów, Wyd. RM, Warszawa 2015, s. 154–155. K. Marian powiedział do nas Polaków, żeby zawezwać obywateli polskich do Zarządu Miejskiego. Po zawezwaniu ludności polskiej nakazano im zaganiać Żydów na rynek do pracy, co i ludność uczyniła. Ja w tym czasie również brałem udział w spędzaniu Żydów na rynek z K. Eugeniuszem. (…) Kiedy już powracaliśmy z powrotem po zagonieniu wszystkich, to już Żydzi wzięli pomnik Lenina na rynku ze śpiewem, śpiewali „przez nas wojna”, kto im to nakazał śpiewać, tego ja nie wiem. My, Polacy, pilnowaliśmy, żeby Żydzi nie pouciekali. Zaznaczam przy tym, że chodzili tam i Niemcy. Później K. Marian, burmistrz Jedwabnego, wydał nam rozkaz wszystkich znajdujących się na rynku zganiać do stodoły Ś. Bronisława, co i my uczyniliśmy. (…) Zamknęli stodołę i podpalili, kto podpalił, tego ja nie widziałem. Żydzi spalili się w stodole. Wszystkich Żydów było więcej jak tysiąc. Ze mną udział w mordowaniu Żydów brali: 1. M. Władysław (…), 2. K. Józef (…), 3.K. Eugeniusz (…). Było nas bardzo dużo narodowości polskiej, którzy brali w tym udział, lecz obecnie ich nazwisk nie pamiętam. Opis: relacja Jerzego L., Polaka, mieszkańca Jedwabnego. Źródło: Akta śledztwa S1/00/Zn ws. spalenia osób narodowości żydowskiej 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem, IPN Białystok; cyt. za: Mirosław Tryczyk, Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów, Wyd. RM, Warszawa 2015, s. 157–158. W 1941 r. to ludność miejscowa Jedwabnego przystąpiła do mordowania obywateli narodowości żydowskiej, gdzie wymordowali około półtora tysiąca przez zabijanie i spalenie w stodole Ś. Odbywało się to w następujący sposób: początkowo wszystkich zagnali na rynek, bijąc kijami, po zagnaniu wszystkich Żydów na rynek, dali im nosić pomnik Lenina i kazali śpiewać piosenkę „Jeśli zawtra wojna”. Później wybrali zdrowych mężczyzn i zagnali na cmentarz, i kazali im wykopać rów. Po wykopaniu rowu przez Żydów wzięli ich i pozabijali, kto czym mógł, ktoś żelazem, ktoś nożem, ktoś kijem. Po wymordowaniu wspomnianych Żydów na cmentarzu resztę starszych i dzieci zagnali do stodoły i spalili. Zaznaczam, że Niemcy udziału w mordowaniu Żydów nie brali, a mordowali sami Polacy, Niemcy stali z boku i fotografowali, jak Polacy mordują Żydów. Ja w tym czasie z rynku uciekłem, kiedy oni nas mordowali. Opis: relacja Abrama B., Żyda, mieszkańca Jedwabnego. Źródło: Akta śledztwa S1/00/Zn ws. spalenia osób narodowości żydowskiej 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem, IPN Białystok; cyt. za: Mirosław Tryczyk, Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów, Wyd. RM, Warszawa 2015, s. 146. W czasie tamtego zdarzenia mieszkańcy Jedwabnego w jednym z domów na górze znaleźli ukryte niemowlę żydowskie i, mimo próśb, jak zrozumiałem, bliskich tego dziecka, nie było „zmiłuj” i niemowlę wyrzucono na bruk. Zginęło na miejscu. To zdarzenie szczególnie utkwiło mi w pamięci. Opis: relacja Witolda M., Polaka, mieszkańca Białegostoku. Źródło: Akta śledztwa S1/00/Zn ws. spalenia osób narodowości żydowskiej 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem, IPN Białystok; cyt. za: Mirosław Tryczyk, Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów, Wyd. RM, Warszawa 2015, s. 160. W Rosji mieszkaliśmy obok rodziny żydowskiej R., w sowchozie nr 4. Była tam matka i trzech synów. Pamiętam imiona trzech synów: Mojsze, Szlome, Lejba. W 1945 r. można było już pisać listy i rodzina R. napisała do miejscowości, skąd pochodzili. Nie wiem, skąd oni pochodzili. Otrzymali oni odpowiedź od sąsiadów Polaków, nie wiem dokładnie, od kogo, o treści: „Z waszej rodziny Hitler zrobił kiełbasę, szkoda, że was nie było, bo z wami zrobiłby to samo”. Cała polska społeczność sowchozu była oburzona. Moja babcia Marianna K. pochodząca z Jedwabnego powiedziała mi wówczas: „Zapamiętaj sobie, że gdybyś kiedykolwiek coś takiego zrobiła, to nie będziesz godna leżeć w poświęconej ziemi. Ziemia cię wyrzuci i nie przyjmie”. Opis: relacja Aliny Barbary G., Polki, mieszkanki Jedwabnego wywiezionej na Syberię. Źródło: Akta śledztwa S1/00/Zn ws. spalenia osób narodowości żydowskiej 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem, IPN Białystok; cyt. za: Mirosław Tryczyk, Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów, Wyd. RM, Warszawa 2015, s. 161–162. Żydów trzymano w upale od godziny jedenastej rano do wieczora. Wybrano czterdziestu ludzi, którzy zostali wysłani na cmentarz, gdzie zmuszono ich do wykopania dołów, w których miano zakopać ich żywcem. Na rynku goje postawili na desce pomnik Lenina i zmusili Żydów, by go nieśli i śpiewali bolszewickie pieśni. Położyli duży kamień na głowie rabbiego Awigdora B. i zmusili go, by niósł go po całym rynku. Goje złapali córkę Judki N., Gidele, odcięli jej głowę i bawili się nią niczym piłką. Nim zapadła noc, mężczyzna nazwiskiem W. przyszedł i wydał na wszystkich Żydów wyrok śmierci poprzez spalenie na stosie. (…) Goje, z bronią i nożami w rękach, bili i zabijali na prawo i lewo, aż wreszcie, po pokonaniu wszystkich, wepchnęli Żydów do stodoły Sz., która znajdowała się blisko cmentarza. Wtedy oblali benzyną stodołę i podpalili ją. Z miejsca, w którym ukrywaliśmy się, słyszeliśmy krzyki i lamenty ludzi, którzy cierpieli przed śmiercią. Opis: relacja Rywki F., Żydówki, mieszkanki Jedwabnego. Źródło: Akta śledztwa S1/00/Zn ws. spalenia osób narodowości żydowskiej 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem, IPN Białystok; cyt. za: Mirosław Tryczyk, Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów, Wyd. RM, Warszawa 2015, s. 143.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wokół Jedwabnego Dyskusja wokół sprawy Jedwabnego była jedną z najważniejszych, jakie odbyły się po 1989 r. – nie tylko w odniesieniu do stosunków polsko-żydowskich, ale obrazu historii Polski w XX wieku. Dotykała zagadnień, które kształtują wizerunek nas samych w tak istotnych dla polskiej tożsamości kwestiach, jak druga wojna światowa, okupacja niemiecka i sowiecka, stosunek Polaków do Żydów i Niemców. Wykraczała nawet poza XX wiek, stawiając pytania o prawomocność tradycyjnych wyobrażeń na temat historii Polski, koncentrujących się na walce o wolność, powstaniach narodowych, cierpieniach zadawanych Polakom przez obcych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pozwala to spojrzeć na debatę wokół zbrodni w Jedwabnem z pewnego dystansu, wskazać jej najważniejsze wymiary. Było ich kilka: – moralny: jak współcześni mają rozumieć i oceniać postawy tych Polaków, którzy podnieśli rękę na Żydów, okazywali im wrogość, zgrzeszyli obojętnością i zaniechaniem pomocy. W tym kontekście szczególnie istotna była refleksja polskiego Kościoła, który nie mówił w tej sprawie jednym głosem, ale zdobył się na nabożeństwo pokutne z udziałem wszystkich biskupów, mające historyczne znaczenie dla stosunków między Polakami i Żydami; – polityczny: czy przedstawiciele polskiego państwa powinni brać odpowiedzialność za to, co wydarzyło się 60 lat wcześniej, w warunkach niemieckiej okupacji? Przepraszać? Jakie skutki mogą mieć dla dzisiejszej Polski takie przeprosiny; – psychospołeczny: jak to możliwe, że grupa „zwykłych” ludzi bierze udział w tak okrutnym mordzie na innej grupie, obok której wcześniej żyła przez dziesięciolecia; – historyczny: co dokładnie stało się w Jedwabnem, czy książka Grossa jest rzetelną rekonstrukcją faktów? Co wydarzenia w Jedwabnem, a także mordy i pogromy Żydów w innych miejscowościach w Łomżyńskiem i na Białostocczyźnie, powinny zmienić w naszym dotychczasowym obrazie własnej historii.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pierwszy raz spotykam gościa który trzzepie 30 postów na minute każdy przekraczający dozwoloną długość postu. no ale jak wiadomo z "jego" wywodów cuda sie zdarzają niezwykle często:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Fundamentalny dylemat, a jednocześnie wyzwanie dla historyków, wyłaniający się z dyskusji wokół mordu w Jedwabnem, można sformułować następująco: jak mówić i pisać o tym, że Polacy w niektórych miejscach i niektórych sytuacjach mordowali bezbronnych Żydów, Ukraińców czy Niemców, nie usuwając w cień tej zasadniczej prawdy, że Polacy byli przede wszystkim ofiarami, a popełniane przez nich zbrodnie były marginesem ich wojennego losu. Uchwycenie właściwych proporcji w opisie okupacyjnych postaw Polaków wydaje się bowiem sprawą najważniejszą. Przez całe dziesięciolecia staraliśmy się mówić przede wszystkim o heroicznej walce z okupantami i martyrologii ludności cywilnej. Jeżeli poruszaliśmy zagadnienie stosunków polsko-żydowskich w czasie okupacji, to mówiliśmy o Polakach spieszących z pomocą Żydom. Teraz pojawia się tendencja odwrotna: koncentrowanie się na szmalcownikach i mordercach Żydów, włączających się w zbrodnicze działania Niemców. Przypominanie o Polakach „Sprawiedliwych wśród Narodów Świata” bywa natomiast oceniane jako próba uchylania się od poruszania spraw obciążających polskie sumienie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
np w dwa pokolenia z wymordowanych żydów powstało wielomilionowe pańswo zydowskie. oczywiście wszystkie te miliony to naoczni swiadkowie udanej próby unicestwienia narodu:D ja juz nie wiem czy sie smiac z ciebie czy płakać nad głupota tych ktrzy w to wierzą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nieuchronnie pojawiają się pytania, których było więcej. Tych, co rabowali, denuncjowali, mordowali, czy tych, którzy spieszyli z pomocą? Jak ocenić tych, którzy stali z boku, nie pomagali ofiarom, motywowani strachem, obojętnością, niechęcią wobec Żydów (w wielu przypadkach zapewne wszystkim po trochu)? Dobroć, współczucie, pomoc stawały się wyjątkiem, ściganym przez prawo. Wymagały przeciwstawienia się wzorom narzucanym przez okupantów, wiązały się ze śmiertelnym niebezpieczeństwem – utratą życia, zesłaniem do obozu koncentracyjnego. Te słowa nie mają służyć usprawiedliwieniu czy zrelatywizowaniu niegodnych zachowań, ale przypomnieniu kontekstu historycznego, który niekiedy pomijamy. Rabujący, mordujący, współdziałający z Niemcami rzucali się w oczy, najsilniej pozostawali w żydowskiej pamięci. Grupa biernych, milczących – choć często współczujących mordowanym Żydom – była przez tych pierwszych przesłonięta, znajdowała się w głębokim tle tego, co zapamiętały ofiary Holokaustu. W trakcie dyskusji nad Sąsiadami wielokrotnie zastanawiano się, dlaczego ocaleni Żydzi w swoich relacjach i wspomnieniach często więcej uwagi, a zarazem goryczy, poświęcają wrogości ze strony polskich współmieszkańców niż działaniom Niemców. Wydaje się, że na ich pamięci niezatarte piętno wycisnęły zaskoczenie i zawód wywołane postawą ludzi, których dobrze znali, obok których żyli przez dziesięciolecia. Ilustracją tego – jak się wydaje – powszechnego mechanizmu kształtującego żydowską pamięć może być fragment relacji Menachema Turka z Tykocina, który po wojnie spisywał w Białymstoku wspomnienia żydowskich ocaleńców. „Ból był bardzo duży nie tyle dlatego, że całe mienie i dobra gromadzone od pokoleń naraz znikły , ale również dlatego, że zostało to zrobione rękami miejscowych ludzi, wśród których Żydzi się obracali i z którymi od pokoleń żyli w przyjacielskich stosunkach”

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zauażyłem, że im dłuższe posty zamieszczasz tym mniej razy wyzywasz mnie od antysemitów to ciekawa zależnośc. może wynika to z ego że jak długo cos piszesz to myślisz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś pierwszy raz spotykam gościa który trzzepie 30 postów na minute każdy przekraczający dozwoloną długość postu. no ale jak wiadomo z "jego" wywodów cuda sie zdarzają niezwykle częstosmiech.gif x x Odpowiem prosto , tak byś zrozumiał-ja jestem zdrowy i inteligentny , ty jesteś chory psychicznie o IQ rozwielitki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dobra misiu to y se tu kopiuj wklej a ja skocze załozyć dwa następne tematy:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
rozwielitka jak sama nazwa wskazuje jest wielokrotnie inteligenniejsza od ciebie:D także dziekuje za komplement:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
co za dekiel. w zasadzie to już jestes trupem:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tematem dyskusji jest "Kto z was był w Auschwitz Birkenau" a tymczasem przez większość stron CZUB-ANTYSEMITA atakuje i wyzywa walczy z wiatrakami i białymi myszkami , urocze :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś co za dekiel. w zasadzie to już jestes trupemusmiech.gif x x A ty w kwasie ...imbecylku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dlaczego zydzi kłamia jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo ze o kase chodzi Wszyskie formy oszustw, krętactw i podstępów żydowskich zaplanowanych aby wyciągnać pieniądze albo uniknąć ich wydania są bardzo jasno przedstawione w żydowskich dowc****h”

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
chyba mnie troche przeceniasz jeżeli chodzi o ilość słów bez treści to przoduje jednak pan aryjski semita pochodzenia pruskiego. mniejsza z tym, że nawet nie wie co pisze bo wkleja co mu znajdą inni (co zresztą skończy sie dla niego kiedyś tragicznie) naomiast wyzywanie mnie od antysemity kiedy zgadzam sie z nim prawie w każdym punkcie łącznie z tym najważniejszym, że żydów praktycznie wymordoano to jakies nieporozumienie. czy ja twierdze że nie? interesują mnie również konsekwencje tego że ich wymordowano o których nie moge opowiedziec z powodu banowania moich postów i zalewu propagndowego gooofna w wykonaniu pana jak mniemam shatyna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
czy możemy więc powrócić do dyskusji i wyjść od punktu że żydzi padli ofiara holokaustu być może nawet w wykonaniu polaków? możey kooorfa czy jesteś antysemitą który na to nie pozowli?!?!?!??!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×