Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość kanapkowa

naprawdę u was codziennie?

Polecane posty

Gość gość
- przeciez wiesz ze ja nie umiem, ale chetnie zjem. i buzka z jezorem. Odpisałabym -ja też nie umiem.To znowu dzień bez obiadu,a chętnie bym coś wspólnie ugotowała na próbę .smutna buźka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
autorka. usiadłam z nim porozmawiać. powiedziałam mu to wszystko co tu wam napisałam i również korzystając z waszych odpowiedzi. dowiedziałam się, że: on miał w domu wszystko zrobione i naprawdę uważał, że ja też wszystko sama robić będę jak jego mama, ot tak sama z sieboe, która podkreślił się nimi (nim i ojcem) opiekowała czyli w domyśle ja nie :/ oczywiście wiedział, że ja nie gotowałam wcześniej ale przecież prędzej czy później każda żona a potem matka MUSI więc cierpliwie czekał. w zasadzie przypadkiem dowiedziałam się że tylko ja w tym domu cokolwiek robię bo on tak czasem jak mu się zachce. i tez idac tym tokiem myślenia skoro sprzatalam to on nie, skoro załatwialam to on nie i tylko taka "oporna" jestem na to gotowanie. że wszystkie kobiety które on zna to wszystko robia a ja sobie coś "uj***lam". powiedział ze on do gotowania i prac domowych nie da się przekonać bo to nie jego broszka (bardzo to podkreślał) czyli że on tylko chodzi do pracy a potem odpoczywa i ma przyjemności a ja powinnam zasuwac. ogólnie to jestem jakaś dziwna, wymyślam i nie idzie ze mna się dogadać - jego słowa. naprawdę chciałam... uwierzcie. powiedziałam że mogę spróbować mu czasem coś ugotowac jak mi pomoże cos obrać itd... to powiedział ze on się do kuchni nie nadaje po czym wykrzyczal mi ze ja to jakaś głupia jestem i co ja sobie myślalam? że nie nadaje się do żadnego związku bo on nie będzie jadł moich kanapeczek ani zupeczek. on jest facet i zjeść musi porządnie i takie tam inne nieprzyjemności. nie odzywamy się do siebie i siedzimy teraz w osobnych pokojach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
autorka składam dzisiaj wszystkim piszący tutaj chlopakom najlepsze życzenia z okazji Dnia Mężczyzny bo mój to jakiś dzieciak z pepowiny nie oderwany i jemu nie będę nic życzyć :p wredniakowi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie będziesz jego służącą albo to przyjmie albo się rozstaniecie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie jesteś dziwna...przekaż chłopakowi ,że jestem z mężem 7lat i on sam sobie gotuje a nawet czasem zrobi mi szaszłyki lub papryki faszerowane. I nie potrafił na początku ale nauczył się sam z Internetu i metodą prób i błędów. Kobieta nie jest odgotowania i sprzątania! F**k! Co za dziwak z twego faceta :/ ignorant i nawet na kompromis nie pójdzie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tu autorka. zdecydowałam się na rozstanie. jest mi niesamowicie przykro i nie tak wyobrazalam sobie życie w związku. nie dogadamy się. każę mu się wyprowadzić albo sama wrócę do rodziców. jeszcze nie wiem ale nie mam zamiaru udawać że o nic nie chodzi bo nie przeskoczymy tego. nie będę znosic jego przytykow i złośliwości oraz tej całej atmosfery tylko żarcie żarcie żarcie. dla mnie życie nie tylko w związku ale ogólnie nie opiera się o jedzenie i sex. i bez względu na to co sobie o mnie myślicie nie mam zamiaru nikogo obsługiwać. nie czuję się w żaden sposób gorsza od faceta. robię dużo i nie dam sobie wmówić że jestem jakaś upośledzona bo nie latam za nim z kotletami :/ dziękuję za dobre słowa wsparcie i uwagę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Lepiej,że takie rzeczy wyszły teraz niż za 5lat lub gdybyś zdecydowała się z nim na dziecko...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przeciez to bylo prowo nawiedzonej feministki. Kobieta jak sie zakocha to nie takie rzeczy robi dla faceta ,) a jak sie juz odkocha to musi bo dzieci, wspolny kredyt itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Prowo czy nie,temat na czasie. Sama mam koleżanki w moim wieku(28l) i starsze(30+) ,które są zdominowane przez faceta i wpojone ,że tylko KOBIETA jest od sprzątania,prania i gotowania np.gdy fajnie nam się spaceruje z dziećmi,a ona nagle:" Już 15! O 16 ,Grzesiek wraca,nie zdążę z obiadem i będzie marudził!" Facet 36l. Będzie marudził z głodu,zamiast obrać po prostu ziemniaki i usmażyć kotlety?????????? Mój tato zawsze po pracy obierał ziemniaki i robił surówkę,a mama mięso dzień wcześniej lub na szybko mielone ,nóżkę lub jajko sadzone.Mój mąż też nie ma problemu z ogarnięciem domu i samego siebie,jest mundurowym i po pracy potrafi włączyć pralkę lub zrobić obiadokolacje . Mężczyźni ogarnijcie się! Nikt nie lubi niezaradności i dużych dzieci :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko brawo jesteś wspaniała

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tu autorka. niestety nie było to żadne prowo a za feministke się nie uważam. też mam kilka takich koleżanek co wiecznie"muszą coś niezwłocznie zrobić dla swojego chłopaka czy narzeczonego" i musimy szybko się zbierac z kawy. i są to kobiety bezdzietne. no i tak właśnie nie wiem - może ja to jakaś nienormalna faktycznie przez to jestem? inaccessible89 nigdzie nie napisalam, że nie potrafię w ogóle gotować tylko, że niewiele i tego robić nie umiem. i że w związku z tym podkreślam jeszcze raz na pewno nie mam zamiaru tego robić codziennie a nawet co drugi dzień a już na pewno nie "bo muszę". bo mnie też się nie chce, nie mam ochoty, zjem coś innego bułkę, kanapke i afery z tego powodu nikomu nie robię! i robię sobie sama też na mnie nawet ta głupia gotowa kanapka po powrocie z pracy nigdy nie czeka nawet gdy bywałam później w domu od niego. u mnie w domu w okresie zwłaszcza świątecznym się gotowali. poza tym jak ktoś pisał - nie, nie jestem upośledzona i nie wiem z jakim skutkiem - ale w przypływie dobrych chęci jestem w stanie ogarnąć jakieś przepisy :) niestety nie jestem wyznawczynia kotletów, żeberek, sznycli czy mielonych oraz golabkow, bigosow i kluch czy pierogów (czyli chyba tego co faceci kochaja jeść) co mnie automatycznie widzę wykreśla z kategorii kobiety, partnerki, żony, matki itd... przykre ale prawdziwe :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tu autorka * i że tego robić nie lubię

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Smutne, ile kobiet w naszym kraju uważa za swój obowiązek uslugiwac mężowi. Ja też nieszczegolnie potrzebuje obiadów, a zwłaszcza tradycyjnych, i mimo że siedzę w domu z dzieckiem a on pracuje, gotujemy razem zazwyczaj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dla mnie fascynujące jest jak podstawowa potrzeba człowieka - jedzenie - urasta dla niektórych do rangi problemu nie do p przeskoczenia .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kiedyś zastanawiałam się nad tym i chyba to jednak coś w tym jest że dom rodzinny ma wpływ nawet na takie rzeczy. Odkąd pamiętam w domu zawsze był ciepły obiad codziennie a przecież rodzice pracowali. A teraz mieszkam sama i nie wyobrażam sobie dnia bez normalnego obiadu. W wyjątkowych sytuacjach jakąś pizza albo coś innego sztucznego. A tak to normalnie gotuję. Oczywiście nie zawsze codziennie bo na jedną osobę nie opłaca się np.jakąś zupę. Uwielbiam zupki... Dogadajcie się jakoś z mężem bo szkoda żebyście się przez obiady rozstali. Razem gotujcie, róbcie zakupy itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
14:38 nie zawsze jest to takie proste, u mnie też był zawsze obiad, a jako dorosla nie mam takiej potrzeby. Może dlatego, że w końcu zrozumiałam, że to nie w porządku, że obydwoje pracują na etat, ale to mama stoi przy garach i sprząta (razem z dziećmi), a tata w niedzielę obiera ziemniaki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
inaccessible89 ja co do tych dzieci. no właśnie nie jest to prawda, że jak się ma dzieci to jest już jakiś dożywotni mus stania przy garach. nie żebym się zalila, ale mój mąż to często zjada z 2x tyle co ja i 2ka naszych dzieci. w dodatku nie wiem, może nie wszystkie ale większość dzieci to niejadki. ogólnie to rzecz się ma tak że najpierw to pierś albo mleko modyfikowane potem jakieś przecierki i bez przypraw (jaki facet zechciałby to jeść) a potem rozszerzanie diety po trochę ale to nie równa się zajeżdżaniem dziecku z talerzem miecha i kapuchy. potem zwykle dzieci mają obiady w przedszkolu, często później w szkole jeżeli rodzice pracuja do późna. więc w domu to tak już nie bardzo raczej przekąski a w wieku starszym to też zwykle z tego co słyszę albo dziewczyny się dietuja a chłopaki wolą fast foody i słodycze tak więc nie jest tak jak piszesz. większość kobiet jakie znam gotuje pod widzimisię mężusia (kto gotowałby dwa obiady?) i albo nikt poza nim tego za bardzo nie je albo ląduje to w klopie. takie są realia domowych obiadów i rodzinnego ciepelka i ogniska bla bla bla. niestety jak się takiego faceta przyzwyczai to on się tak nauczy i potem nie ma przebacz. oczywiście nie pochwalam w żadnym wypadku jedzenia samych kanapek (ale to moja opinia) ale też właśnie nie popadajmy w obsesje że jak facet się nie nazre i to dość tłusto i najlepiej domowo to biedny padnie i do pracy jeszcze ba złość nie pójdzie (a to już klips bo większość przecież poza tym nic nie robi NIC). mnie się niestety też dostało w małżeństwie że jak to nie kleje pierogów i takie tam inne słowne szpile mimo iz robiłam różne inne rzeczy także prócz gotowania więc czasem to po prostu nas szlag trafia i wcale się nie ma co dziwić. to ze jedna z druga się zajezdza i wypruwa sobie flaki w wyscigu o order najlepszej pani domu nie znaczy że wszystkie tak chcemy. i jeszcze taka jedna sprawa.... jak wspominałam mam 2ke dzieci. jedno juz starsze ale z obojgiem miałam totalne przeprawy jedzeniowe. gdybym nie musiała gotować dla męża to by mi połowa odpadła tak było - tego nie tamtego nie. tutaj bo tłuszczyk tam bo panierka - no masakra. a jednak przyznaje ze głupio właśnie zawsze pierwsze co to było zdanie meza pod uwaga gdzie tez pracuje i bywały takie dni ze ja juz nic jesc nie musiałam - kompletnie wszystko mi jedno nawet kromka byłaby ok. a i jeszcze jak moja corka juz jadala dorosle potrawy to raz byla totalna afera bo byly golabki i dostala histerii bo gołąb to ptaszek (karmilysmy czasem golebie w parku) i nie przetłumaczysz "ze to tak sie tylko nazywa". placz wrzask histeria i jeszcze obraza jak możemy jeść te ptaszki. normalnie cyrk. wiec nikt mnie nie przekona że gotuje gar bigosu albo smaży kotlety bo "ma dzieci". chyba raczej jamichlona męża!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
inaccessible89 ja co do tych dzieci. no właśnie nie jest to prawda, że jak się ma dzieci to jest już jakiś dożywotni mus stania przy garach. nie żebym się zalila, ale mój mąż to często zjada z 2x tyle co ja i 2ka naszych dzieci. w dodatku nie wiem, może nie wszystkie ale większość dzieci to niejadki. ogólnie to rzecz się ma tak że najpierw to pierś albo mleko modyfikowane potem jakieś przecierki i bez przypraw (jaki facet zechciałby to jeść) a potem rozszerzanie diety po trochę ale to nie równa się zajeżdżaniem dziecku z talerzem miecha i kapuchy. potem zwykle dzieci mają obiady w przedszkolu, często później w szkole jeżeli rodzice pracuja do późna. więc w domu to tak już nie bardzo raczej przekąski a w wieku starszym to też zwykle z tego co słyszę albo dziewczyny się dietuja a chłopaki wolą fast foody i słodycze tak więc nie jest tak jak piszesz. większość kobiet jakie znam gotuje pod widzimisię mężusia (kto gotowałby dwa obiady?) i albo nikt poza nim tego za bardzo nie je albo ląduje to w klopie. takie są realia domowych obiadów i rodzinnego ciepelka i ogniska bla bla bla. niestety jak się takiego faceta przyzwyczai to on się tak nauczy i potem nie ma przebacz. oczywiście nie pochwalam w żadnym wypadku jedzenia samych kanapek (ale to moja opinia) ale też właśnie nie popadajmy w obsesje że jak facet się nie nazre i to dość tłusto i najlepiej domowo to biedny padnie i do pracy jeszcze ba złość nie pójdzie (a to już klips bo większość przecież poza tym nic nie robi NIC). mnie się niestety też dostało w małżeństwie że jak to nie kleje pierogów i takie tam inne słowne szpile mimo iz robiłam różne inne rzeczy także prócz gotowania więc czasem to po prostu nas szlag trafia i wcale się nie ma co dziwić. to ze jedna z druga się zajezdza i wypruwa sobie flaki w wyscigu o order najlepszej pani domu nie znaczy że wszystkie tak chcemy. i jeszcze taka jedna sprawa.... jak wspominałam mam 2ke dzieci. jedno juz starsze ale z obojgiem miałam totalne przeprawy jedzeniowe. gdybym nie musiała gotować dla męża to by mi połowa odpadła tak było - tego nie tamtego nie. tutaj bo tłuszczyk tam bo panierka - no masakra. a jednak przyznaje ze głupio właśnie zawsze pierwsze co to było zdanie meza pod uwaga gdzie tez pracuje i bywały takie dni ze ja juz nic jesc nie musiałam - kompletnie wszystko mi jedno nawet kromka byłaby ok. a i jeszcze jak moja corka juz jadala dorosle potrawy to raz byla totalna afera bo byly golabki i dostala histerii bo gołąb to ptaszek (karmilysmy czasem golebie w parku) i nie przetłumaczysz "ze to tak sie tylko nazywa". placz wrzask histeria i jeszcze obraza jak możemy jeść te ptaszki. normalnie cyrk. wiec nikt mnie nie przekona że gotuje gar bigosu albo smaży kotlety bo "ma dzieci". chyba raczej jamochlona za męża!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ups... sorry... 2x mi się wkleilo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
hej. też wypowiem się w temacie chociaż przyznaje się, że nie przeczytałam wszystkiego. niestety taka jest znana mi większość facetów. mnie w ogóle nie przyszłoby do głowy wymagać od kogokolwiek czegokolwiek. a jeżeli już czegoś chcę to zwykle to komunikuje i wcale sie nie obrazam jak ktos odmowi bo uwazam ze ma prawo do tego samego co ja - zmęczenia, choroby, braku zdolności czy chociazby chęci. czegokolwiek! nie wyobrażam sobie np. takiej sytuacji kiedy nawet mówiąc facetowi np. odkurz mieszkanie spodziewam się, że od tego momentu on robił to codziennie bez słowa sprzeciwu i ja mam już to z bańki. no a tak się dzieje w związkach i kobiety biorą na siebie różne obowiązki ot tak i im tak to zostaje. pomijam również fakt iż raczej kobieta prędzej się czegokolwiek "domyśli" niż jakikolwiek facet wpadnie na to że np. wracająca z pracy żona zjadłaby coś i napila sie cieplej herbaty (chociażby te kanapki). no ok może nie wszyscy - ale podkreslam - większość. faceci w ogole sie zachowuja jak jacys lepsi i mogłabym mnożyć tu przykłady i to jest mega smutne bo namy ludzie 2017 rok! a ręce mi już w ogóle opadają jak taki facio wraca z pracy i siada na sofie i czeka az mu partnerka czy zona poda obiad pod nos. szczytem arogancji chamstwa bezczelności i egoizmu jest zwłaszcza takie czekanie gdy żona czy partnerka caly dzien robi inne rzeczy w tym opieka np nad noworodkiem i on sobie nie odgrzeje i sam nie nałoży - będzie czekać az ona ogarnie dziecko zeby mu przyniosła podala jedzenie. porażka po prostu. powinni ten temat przeczytac faceci jakimi są wstrętnymi ciulami pomijając już fakt jak żarcie urasta do rangi czegokolwoek gdzie za każdym rogiem jest skleb bar restauracja ... żałosne panowie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Popieram autorkę w 100% Ten kretyn mówi jej, że chce obiadu, ale nie ma mowy, żeby sam pomógł, bo on nie umie. Ona wychodzi z propozycją: ugotujmy coś razem, a on na to, że on nie umie, nie chce i tego robił nie będzie, ale żąda od niej obiadu. Jak czytałam autorko Twoje wypowiedzi, to mnie momentami krew zalewała, że jesteś z takim palantem. Skoro tak mu zalezy, to niech Ci pomoże, ugotujcie coś razem. A on wymaga, żebyś Ty gotowała, prała, sprzątała i prasowała, a jego zadaniem będzie siedzenie przed TV, no cudownie.... Gdyby było tak, że to on sprząta, prasuje i pierze, to bym go rozumiała, ale wszystkie obowiązki domowe Ty wykonujesz, do tego on Ci każe gotować i nie zamierza pomóc, nawet jak go prosisz. Boże , co za bydle, uciekaj od niego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
inaccessible89 - a co za różnica gej czy nie gej? związek to 2 osoby. czy to znaczy że jedno z was z marszu zaczyna usługiwac tej drugiej osobie? albo wyobrażasz sobie taką sytuację gdzie twój partner oświadcza ci - zarabiasz 3 stowki mniej więc od teraz ja tylko chodzę do pracy a ty zajmujesz się resztą. a faceci tak kobietą robią. albo piszesz o dzieciach. przecież poza fazą gdzie matka karmi dziecko piersią - a i to nie zawsze - to wszystko inne czy przy dziecku czy w domu czy facet czy kobieta są w stanie zrobić po równo. tylko że "w normalnych" związkach utarło się że są "kobiece" i "męskie" obowiązki... co jest już mocno przestarzałe i nieprawdziwe ale wielu samców tego się trzyma i powtarza te same schematy. może gdzieś jeszcze są takie sytuacje gdzie facet pracuje w kopalni a kobieta w biurze i wtedy ok. on pewno jest o wiele bardziej od niej wtedy zmęczony. ale sama pracuję z mężczyznami i widze jak się nieszczególnie przemęczaja a wracają do domu ledwo żywi i wtedy żal mi tych ich naiwnych żon ktore po nie przespanej nocy przy małym dziecku jeszcze gotuja piora sprzataja zajmuja sie wszystkim a taki ciol i tak powie - żona siedzi w domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dyskutujecie o tych obiadach jakby ugotowanie ich było nie wiadomo jakim wysiłikiem i trwało co najmniej pare godzin,nie macie chyba problemów wiekszych:P Przeciez np zrobic zupe-nalewasz wody,wrzucasz marcheweczke i cebulke,bulion w kostce,i idziesz sprzątac czy co tam robisz,a jak sie zagotuje wrzucaz makaron,potem smietanke i koncentrat i po paru min wracasz do kuchni i wyłączasz gaz.albo obierasz pare ziemniaków,wrzucasz do garnka i na gaz,kotlety opanierujesz i na patelnie,pare min roboty.A wy dyskutujecie jakby chodziło nie wiadomo o co

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
U mnie jest tak autorko że gotujemy raz ja raz partner,częściej jednak ja bo po prostu lubię gotować.Jak np ja wracam o 15 a on pozniej to jest dla mnie oczywiste że gotuję ja,lub gdy sytuacja odwrotna-on.Nie wyobrażam sobie że mogłabym miec pretensje gdybym jak w opisanej przez ciebie sytuacji była w domu a on dzwonił do mnie i pytał co mu ugotowałam.Kto jest w domu wczesniej ten gotuje,to przeciez uczciwe.I nie wyobrażam sobie ze mogłabym byc w domu i wiedząc ze on wróci głodny nie ugotowac czegos dlatego,ze ja nie mam ochoty.Musiałoby mi na nim kompletnie nie zależeć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chyba ze on tez ma gdzies twoje potrzeby?np byłby na miescie i prosiłabys aby ci kupił tabletki bo cie strasznie boli głowa,a on by nie kupił bo jego głowa nie boli?podobna sytuacja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Prowokacja,ale fajnie was poczytac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tu autorka bardzo was proszę nie przeinaczajcie. wszystko opisałam dokładnie jak było - rozumiem że nikomu nie chce się czytać tylu stron wątku. różnica oto jest taka że on nigdy niczego większego nie ugotowal ani dla mnie ani też dla nas (jedną jajecznice raz na kilka miesięcy może) gdyż jak się ostatnio dowiedziałam - to nie jego broszka. a dla tej pani co to wcześniej wraca i dba o swojego ukochanego (bo mu na mim zależy) - i bardzo fajnie skoro tak uważasz i zgadzasz się i c***asuje. mnie też zależało dlatego sprzatalam - jak się okazało - sama. jeszcze co tam... otóż prałam (no wiem napiszecie zaraz że pralka pierze), szuszylam i składałam rzeczy nasze - jakoś tak zawsze tylko ja. czasem pasowałam mu koszyle bo mu bardzo kiepsko szlo - ale przynajmniej tego próbował. a gotować nie lubię. i co to jakiś pakiet jest? mnie nie pasuje jak mnie ktoś do czegoś próbuje zmusić - tak zmusić. a różnica naszych powrotów była od pół do 2h max (obojgu) i na mnie nic ani ciepłego ani zimnego NIGDY nie czekało. i jeszcze co do tej wypowiedzi że to tylko wszystko momencik. potrafisz zrozumieć że ktoś czegoś nie lubi nir chce nie ma ochoty i strasznie go to meczy kiedy musi to robić? dlaczego facet powie - ja nie lubię zmywać! i się nie tknie. wolami nie zmusisz nie zaciągniesz prędzej zmywarkę kupi niż talerze zacznie codzień zmywać za to ja musze, powinnam, wypadaloby mi po prostu GOTOWAĆ bo komuś się tak zamarzylo tak to widzicie? słuchaj może dla ciebie to są 3 szybkie ruchy i masz obiad gotowy. moze ciebie to uszczęśliwia, raduje, nie wiem... mnie nie. ciężko to zrozumieć? może faktycznie powinnam sobie poszukać gotującego partnera gdyż naprawdę ze sprzątaniem, praniem itd... żadnych oporów nie mam. mogę to robic. ale gotować nie chcę. mogę - od czasu do czasu. razem bo raźniej. ale na pewno nie na zasadzie - dawaj mi tu obiad, zrób mi to czy tamto ale wiesz mnie nie obchodzi jak bo ja to tylko zjem. mnie takie coś nie pasuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
autorka nie jest to niestety żadna prowokacja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
autorko ja ciebie w pełni popieram. Mężczyźni przeważnie nie chcą w domu "pomagać". Oni zwykle chcą mieć gotowe! ot tak - zrobione i podane. czary mary. Już są tak wychowani i przekonani uparcie w tym, że myślą iz wszystko się robi samo i że oni są stworzeni do rzeczy wyższych. Uważają że od sprzątania, gotowania, prania, prasowania, zmieniania pieluch są kobiety. i koniec! nie ważne czy to jest proste, czy trudne czy pracochłonne czy ty to lubisz czy tobie się chce - nie! nic nie masz do gadania i masz zasuwac. nie podoba się - bylo za mąż nie wychodzic. i to trzeba albo zaakceptować albo nie wychodzić za mąż ewentualnie się rozwieźć. Życzę ci powodzenia w znalezieniu jakiegoś "normalnego egzemplarza" a ja piszę z własnego doświadczenia oraz z tego co widzę po znajomych i rodzinie. ktoś napisał wcześniej - no przecież jak urodzisz dzieci to jak to? nie będziesz gotować? a ja bym zapytała inaczej - a co robi czy zamierza partner, narzeczony, mąż, tatus w tym czasie? zarabiać na rodzine? 8h w biurze i ledwo żywy do domu trafia? pieluchy nie zmieni, naczyń nie zmyje bo nie lubi a gotować też nie bedzie bo nie umie? nie wie nawet gdzie w domu ręczniki leżą?(od lat 10!). niczego nie chce wiedzieć? niczego się nie nauczy? niczego nie rozumie?bo rozumiec nie chce! chce mieć spokoj! i chce mieć zrobione! i bez dyskusji. jemu wolno tobie odmówić ale tobie nie. bo to przeciez ty chciałas slubu dzieci rodziny. on tylko sie z toba ozenil, splodzil dzieci a teraz i tak mu źle bo musi na to wszystko zarabiać. twoja praca? te śmieszne kilka stow? chyba żartujesz sobie. jak smiesz sie porownywac. a moze siedzisz w domu z małym dzieckiem bo masz zasłużone macierzyńskie? nie rozsmieszaj tak nawet faceta. przeciez siedzisz caly dzien w domu! on ci kilka razy na rok kwiatka przyniesie, raz czy dwa w roku obrazek przybije i jakas jajecznice przygotuje i to wszystko w zamian za pełną obsługę. i uwierzcie - tak! - jedzenie czy sprzątanie potrafia urosnąć do rangi problemu przez wielkie P. nawet do rozwodu. bo nawet kon w pewnym momencie się zbuntujne albo po prostu padnie jak mu się za dużo na wóz nałoży. i my kobiety też nie dajemy wszystkiemu rady tylko po prostu nie mamy wyjścia bo czasem sama mine męska zobaczyć albo jakąś glupia odzywke w stylu - a ty nie mozesz? to się po prostu odechciewa wszystkiego. i nie chodzi o feminizm czy inne takie kwestie. nie chodzi nawet o rowne pol na pol. ale o poczucie bycia w ZWIĄZKU, małżeństwa a nie kogoś do obsługi i bycia wiecznie na posyłki. tak się nie pociągnie długo. a my kobiety jesteśmy zmuszane. bo oni NIE. bo im robila mama a jak nam sie nie podoba to inną co bedzie mu robić to sobie taki znajdzie prędzej niz sie nauczy ugotowac obiad. taka prawda i nie mówcie ze jest inaczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
inaccessible89 tak jest w tym trochę prawdy, że to co napisalam tyczy się facetów po 30tce (gdyż sama jestem i takich większość znajomych mam) i wyżej chociaż obecnie takie elementu również się zdarzają. miło, że jakiś facet dotrzega takie oczywistości ale no niestety jak widać autorce również taki gorszy element się trafił. możliwe inaccessible89 że w twoim towarzystwie tak jest bo właśnie taka jest norma, kobiety nie pozwalają się zajeżdżać, wymagają, a faceci albo robią i nie stają okoniem albo mają już wpojone. natomiast jak się facet obraca w towarzystwie podobnych sobie "to baba jest od tego" to sam taki będzie albo przynajmniej będzie próbował. raczej chodziło mi o to że fantastyczne jest to iz ty jesteś tak optymistycznie nastawiony. niestety jest mnóstwo osób (tutaj akurat piszemy o upartych facetach) którym nie idzie ani wytlumaczyc ani przetlumaczyc ani nawet normalnie porozmawiac bo - nie bo nie. poza tym uważam z tego co poczytałam ze autora dość robi i mimo iz nie było u nich ustalone kto czym się zajmuje to skoro ona sama z siebie wzięła sprzatanie i pranie (czy co tam jeszcze) to nie równa się - a jeszcze trzeba tu dorzucić gotowanie. myślę też ze kiedy autorka pozna jakiegoś sensownego faceta to sama zechce albo będą gotować razem, albo na zmianę a to już zupełnie inaczej (lepiej) brzmi - nawet dla mnie - niż przymus codziennego stania jednej osoby przy garach. może się za bardzo uniosłam ale ja niestety mam podobnego męża, szwagra, teścia, mnóstwo kuzynów i mężów koleżanek. tylko do pracy a potem obsługuj. i nawet jeżeli któraś z nas lubi sprzątać czy gotować (bo takie są) to każdy ma taki dzień gdzie pada na pysk czy choruje i spodziewa się wsparcia po tej drugiej osobie a tutaj zonk. i nieraz sama z grypa zaiwanialam w domu bo przeciez samo się nie zrobi a jezeli jeszcze stoje na nogach znaczy ze nie jestem az taka chora. poza tym nie wiem jak inne kobiety ale ja nie potrafie przeskoczyć - zaraz, jutro, a po co to? kiedy dzueci głodne, czeka pranie a po domu można palcem rysować z nadmiaru kurzu na co właśnie takie są komentarze faceta albo - wyzdrowiejesz to zrobisz. poczeka! no właśnie nie poczeka.... i tak w kółko. dlatego to jest takie przykre.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×