Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

zabka

TERMIN W GRUDNIU

Polecane posty

Psikulcu, a generalnie njak sie czujesz? Zdarza Ci sie powazniejsze mdlosci? Czy Zuza juz wie? Wczoraj po raz drugi wyladowalismy z Pola w szpitalu. Prosze nie czytac przy sniadaniu............. Pola juz od jakichs dwoch tygodni ma notoryczne zatwardzenie, kupka powiedzmy regularna, ale twarda jak kamyczki. Probowalam jej dawac wszystko co wspomaga tranzyt, ale to niewiele pomagalo. W koncu kiedy przez ostatnie trzy dni nie zrobila kupki wcale postanowilismy isc do lekarza. Lekarz stwierdzil ze najlepiej byloby zrobic lewatywe, zeby jej pomoc pozbyc sie tego co sie tam nazbieralo, powiedzielismy, ze nie jestesmy w stanie tego zrobic sami no i wyslal nas na pediatrie. Od razu zadzwonil czy moga nas przyjac i tak dalej. Dobrze sie stalo, ja naprawde nie potrafilabym sama tego skutecznie zrobic... Potem czekalismy tam ponad pol godziny, az Pola te pierwsza najbardziej bolesna kupke zrobi. Znacie to uczucie kiedy Wasze dziecko krzyczy ze boli, a Wy nie mozecie pomoc, bo trzeba po prostu czekac? Te pol godziny oczekiwania na kupke, to bylo najgorsze pol godziny w moim zyciu. Potem, poznym wieczorem Pola wyprozniala sie jeszcze trzy razy i musze przyznac ze nazbieralo jej sie tego naprawde. Pola swoje przezyla wczoraj, ale jestem pewna ze najgorsze mamy juz za soba i ze teraz bedzie juz tylko lepiej... Aha, przy okazji tej wizyty, okazalo ze Pola ma angine, tylko jakoas bezobjawowa, bo nic nie zauwazylismy kompletnie, a pediatra po prostu zobaczyl biale czopy w paszczy. I mamy antybiotyk. Malo tego. U Siostrzenca, ktory byl tu w niedziele, w poniedzielek stwierdzono szkarlatyne. Czekamy na dalszy ciag wydarzen ________________________________________________________ proba emotikonek dla przy pomnienia sobie :u :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
🌼 Mysh podawaj Jej regularnie probiotyki i powinno się uregulować a czasem po 1 tabletce Gastrocynesine,które mama nadzieję jest i u Ciebie dostępne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Trzymaj sie Mysh. Problemy zawsze łażą stadami, ale i stadami odchodzą. Uściski dla małej dzielnej Poli. Dziś byłam u dentysty i najbardziej zabolała mnie.... faktura. Ale przede mną był mały chłopiec, może z 7 lat. Jak on wrzeszczał! Mówię Wam, bywam u dentysty bardzo często, ale takich wrzasków jak żyję nie słyszałam. Już miałam uciekać. Ludzka reakcja - instynkt obronny- tu biją, to ja w długą. Ale jakoś resztką sił ostałam się w poczekalni i dotrwałam. Ufff. Dziś wezmę pod lupę wszystkie zęby Nastusi. Tak na wszelki wypadek. P.S. Czy ja Wam pisałam, ze Anastazja zaczęła lekcje francuskiego w szkole????? Ratunku! Mam nadzieje, że nie przyjedzie do mnie po pomoc w lekcjach.... bo mamusia ani be ani me w tym języku. Ale wstyd. Może sama się powinnam zapisać na jakieś korepetycje??? Kurcze, musze się dowiedzieć, czy nie można przepisać dziecko na hiszpański. :) ewentualnie na chiński.... ha ha ha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Karen ka - tak, to jest niesamowite. To jest właśnie to o czym Wam kiedyś pisałam, że pokazują to w programach dla dzieci ucząc jak się to robi. Tylko ja myślałam na początku, że to w kawie ta sztuka, a to jest sand animation. Absolutnie przepiękne. Nie można oderwać oczu. A u nas dziś mżawka i zimnawo się zrobiło. Ja coraz bardziej zachwycona Nastusi szkołą, i Nastusia zachwycona - co znacznie ważniejsze. Zrobili dzieciom sesję zdjęciową. Oczywiście po to, że teraz można te zdjęcia kupić w formie dowolnej, np breloczka do kluczy, oprawione w ramkę, na karcie kredytowej itp. Ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym jak zrobili te zdjęcia! Jak oni z mojego dziecka wycisnęli przyjazny uśmiech - tego nie wiem, ale widząc inne zdjęcia doszłam do wniosku, że dokonali dzieła sztuki. Po prostu profesjonalna sesja zdjęciowa, jak dla małych modeli. A myślałam, że już nic nie pobije ich pomysłu z odciskiem kciuka dziecka w srebrze i to w formie wisiorka. Ale te zdjęcia są naprawdę śliczne. No, dopiero początek roku, ale widzę, że akcja się rozwija.... Natomiast moja firma, zgodnie z moimi przewidywaniami, chyli się ku upadkowi. Nie wiem ile jeszcze to potrwa, ale ja z racji stanowiska znam jej mankamenty od podszewki i prawdę mówiąc uważam, że powinni ją zamknąć już w zeszłym roku. Spadam - póki jeszcze mam gdzie pracować.:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Myshko – szybkiego powrotu do formy. Stasiek miał okres (trwało to kilka miesięcy) problemów z wypróżnianiem. Udawało nam się uporać z tym samodzielnie. Babcia robiła lewatywę, ja wkładałam przez sen czopki. Nie wiem, jakim cudem, ale obywało się bez płaczów. Trawienie i wypróżnianie udało się uregulować suszonymi figami. Babcia je zmieliła i wymieszała z miodem. Robiłam z tego kuleczki, średnicy 1 cm, obtaczałam w kolorowej posypce. Staś zajadał się tym z upodobaniem. Dziennie można podać max. 4 kulki. Słyszałyście o tym, co się działo w Polsce. My przeżyliśmy tylko straszną wichurę i opady gradu. Było naprawdę przerażająco.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Właśnie obejrzałam reportaż co się dzieje w Polsce.... rany, chyba Bozia nie lubi tego kraju. Jak nie urok to sraczka... Fisa, napisz jak u Ciebie? O ile masz prąd....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Fisa, przepraszam, oczywiście palnęłam głupotę. :) Mam nadzieję, ż enie ucierpieliście specjalnie z powodu tego gradu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No i co? Cisza znowu? Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku. U nas nic nowego więc nie piszę. Może się któraś zmobilizuje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Shalla, dzieki. U nas wszystko w porzadku. Grad byl normalnej wielkosci, wiec nic sie nie stalo. Powywracane tylko drzewa w lasku nieopodal. Pradu nie bylo przez kilka minut zaledwie. Uffff, bo nasze urzadzenie do ogrzewania jest na prad i nie mamy nic alternatywnego. A od wczoraj pogoda wszystko wynagradza. Dzis od rana piekne slonce i szron. Wyglada przecudnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
O rany!!! Przymrozek był w nocy!!! Wychodzę rano z domu, jak zwykle na ostatnią chwilę, a tu kicha! Szyby skrobać trzeba! No rzesz, kurde.... I romantyczną jesień diabli wzięli???? Anastazja poczyniła dziś pierwsze poważniejsze postępy w jeździe na rowerze. To jeszcze nie ten poziom co Jasiek Myshki, ale już kuma o co chodzi i jest w stanie parę metrów przepedałować. :) Pękam z dumy, choć jeszcze powodów nie za wiele :) I znów się ścięłam. no to pa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Shalla, ale lamiglowke przez Ciebie mialam. Piszesz, że się ściełam. Ja myślę, ale z kim? Dlaczego nie piszesz nic więcej. A Ty masz na myśli, że włosy ścięłaś? Oj i ja muszę pokazać się fryzjerowi. Ktoś kiedyś mówił, że woli chodzić do dentysty niż do fryzjera. W głowę się wtedy popukałam, ale dzisiaj muszę się pod tym czterema kopytami podpisać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ha ha ha, tak Fisa, ścięłam włosy :D Ale moja fryzjerka jest wspaniała, więc ja jednak obstaję przy wersji, że dentysta gorszy :) A przy okazji można się napatrzeć na różne.... indywidua... Tym razem była mamusia z córką. Córka ok 17 lat, normalna, miła, sympatyczna, grzeczna i widać, że bardzo zahukana i zdominowana. Ubrana normalnie i jak człowiek.Mamusia - może 35kg wagi razem z butami. Ubrana od góry do doły w obcisły lateks, do tego tipsy, którymi mogłaby wykopać dół pod fundament mojego nowego pokoju. Diamenciki we włosach, głosik pozostawię bez komentarza. Mamusia czesała się na ślub. Własny. Wglądało, że nie pierwszy i nie ostatni. Ale naprawdę drastyczne było jej zachowanie, to jak odnosiła się do swojej córki, nawet do fryzjerki. Przykro było patrzeć na dzieciaka. Najpierw kazała mordować córkę prostownicą przez pół godziny, aż wreszcie, jak już wszystko było gotowe, to doszła do wniosku, że jednak loki byłby lepsze.... Myślałam, że mnie diabli wezmą.... parking miałam opłacony na konkretny czas, a ta miła pani....wrrrrr Mam wrażenie, że nawet DalajLama chętnie by tę damulkę udusił. I tylko dziecka szkoda.... no to spadam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A ja zapuszczam wlosy. Wsciekam sie, jestem na najtrudniejszym etapie wlasnie, codziennie mam na glowie zupelnie inna fryzure, ale jestem zdeterminowana, zeby te wlosy polubic i przetrwac. I zdecydowanie wole chodzic do fryzjera niz do dentysty, ale na razie jest tak, ze do fryzjera chodze rzadko bo... patrz wyzej, a do dentysty co tydzien (Fisa, to w zwiazku z Twoim pytaniem o to, po co ja tak do tej Tuluzy jezdze. W czwartek siadam za kolkiem i znowu bede sie mierzyc z obwodnica) Shalla, o fotki prosze koniecznie. Juz dawno nic od Ciebie nie mialam i zaczynam sie zastanawiam czy masz moj dobry adres. A propos, CZY KTOS PODESLAL ELFIKOWI ADRESY MAILOWE? O KTORE PROSILA? Ja nie w kazdym razie i bieje sie w piersi, ale ciagle nie daje rady, choc o tym mysle, teraz tez tego nie zrobie, bo Pola ryczy poteznie Ide

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wyslalam elffikowi adresy kilka dni temu to ja jestem tym egzemplarzem ktory woli dentyste od fryzjera

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Karenko, tylko jedno wyjasnienie takiego stanu rzeczy przychodzi mi do glowy: masz dobre, mocne zeby :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zabki takie sobie ale serdecznie NIENAWIDZE jak ktos mnie szarpie za wlosy lub oszpeca fryzura ktora bede musiala nosic 3 miesiace az zacznie przypominac cos twarzowego ;) ;) ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Karen Ka - super. O niebo bardziej podoba mi się to niż zwykła sztywna ceremonia.Zimno u nas. Jeżdżę już w rękawiczkach, bo mi ręce do lateksu już przymarzają rano. A jak pomyślę o przymrozkach.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
karenko - dziękuję za adresy :))) nie wiem czy mail z podziekowaniem doszedl, bo cos bylo w tedy nie tak z serwerem ... juz wszystko sobie poprawilam, uzupelnilam - teraz pozostalo "tylko" sie zebrac i cos Wam podeslac ... ale ja nie o tym chcialam ... chcialam podzielic sie z Wami radoscia - MOJA NAJ PRZYJACIOLKA URODZILA DZIS SYNKA :)))))))) Tomaszek przyszedl na swiat w godzinach wczesnoporannych :)) Jego biedna mama meczyla sie w sumie dobe i juz wszyscy zaczynalismy sie martwic ... ale wszystko ok :)) oboje zdrowi :) on poznaje swiat a ona wraca do siebie :P szkoda tylko, ze zobacze go dopiero po nowym roku :(( dziela nas te cholerne kilometry yhhhh :(((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej! Elffiku, super! Wiem co czujesz, bo moja przyjaciółka urodziła kilka miesięcy temu, a ja jeszcze sie wzruszam do dziś. Dziewczyny, czy ja też mogłabym poprosić o aktualną listę z adresami, bo moja była nie zmieniana od... chyba roku albo i lepiej. Z góry dziękuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ciociu Elffiku gratulacje. Moja najblizsza przyjaciolka tez jest w ciazy i bardzo to przezywamy, tym bardizj ze swoja pierwsza ciaze stracila. Wiec teraz podwojnie silnie zaciskam kciuki. A Ty Psikuclu??? Caly czas o Tobie mysle. Czy pozytywne wiesci sa juz oficjanie potwierdzone. Co do spiaczki to nie bede Cie pocieszac, bo sama tak mialam i spalam jak smok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mnie jakis diabel chyba zbiera grypowo, Olek z przedszkola przyszedl z goraczka tak ze zaczynamy sezon katarowy :( Weekend mielismy bardzo imprezowy. Najpierw urodziny kolegi Olka, tego samego wieczoru impreza w pracy u meza i powrot do domu o polnocy a rano w niedziele musielismy byc w centrum . Blogoslawilam zmiane czasu ;) Dziewczyny ubieram buty na obcasie jakies 2-3 razy w roku i w sobote kiedy juz na ostatnich nogach wracalismy do domu oczywiscie winda pokazala nam ze strajkuje. Moj maz z uspionym Olkiem wazacym 20 kg zasuwal na 8 pietro w tempie sprinterskim a ja mialam ochote te buty wziac w zeby i isc na czworaka. Kolejny raz upewnilam sie ze nie ma to jak zycie domowe. Chyba bredze, ale naprawde cos mnie zbiera. Psikulcu co u Ciebie?!?!?!?!?!??!!?!???????????????????????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
eh, Elffiku, wiem jak to jest kiedy Przyjaciolka rodzi daleko, daleko........ A w jakim kraju mieszka ta Twoja? Czy zadowolona jest z opieki lekarskiej tam i w ogole z calej tej otoczki, szkoly rodzenia i innych takich? Ja z kolei dopiero wczoraj doczekalam sie relacji (skype'owo-gebowej) z wakacji od mojej Przyjaciolki, a czekalam na te opowiesci tym mocniej ze dotyczyly stron szczegolnie przeze mnie ukochanych.... Karenko, oby choroba nie rozlozyla Was na dobre.... lece, bo chce zabrac Pole na spektakl dla maluchow, ufff, nie wiem czy zdazymy (u nas sa teraz wakacje, jedne z wielu w ciagu roku szkolenego i stad rozne specjalne wydarzenia dla dzieci)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A u nas kryzys minął. Nastusia 3 dni miała kaszel, ale już wyłazi z tego. Mnie też coś próbowało i próbowało wziąć, ale sie z tym rozprawiłam i znów jestem na chodzie. A tymczasem już w piątek wraca szanowny małżonek i teraz nas czeka raj po restauracjach, co by oblać dyplom. Może przezornie nie założę wysokich obcasów...? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyny przekazuje serdeczne pozdrowienia od Kuk. :) Juz wkrotce wraca do pracy w takim wymiarze ze bedzie mogla tu zagladac. A wiec i oczekiwane zdjecia juz wkrotce! Dzieciaki maja sie dobrze. Z opowiesci Kuk dochodze do wniosku ze Jas to klasyczny aniolek (stosujac terminologie Tracy Hogg). Je, spi i caly czas sie usmiecha. Ania chodzi juz do zlobka. Z tego co Kuk mowi podoba jej sie tam ,ale rano probuje negocjowac pozostanie z Jasiem w domu ;) :) :) Mysle ze wiecej dowiecie sie juz od samej Kuk. Shalla jesli nie mieszkasz na 8 pietrze i nie bedziesz wracac z drugiej imprezy z rzedu mozesz zadawac szyku nawet w 12 cm szpilkach ;) Siedzimy w domu. Meczy mnie suchy kszel ale bez temperatury i kataru, bol gardla przeszedl. Od kaszlenia wyrabiam sobie miesnie brzucha ;) Olek siedzi ze mna. Po pierwsze nie mialabym sily go odprowadzac do szkoly, a poza tym przez dwa dni mial po poludniu leciutka temperature. Dzisaj rano troche wymiotowal ale wyglada i zachowuje sie jak absolutny okaz zdrowia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wodny psikulec
Lojalnie uprzedzam: teraz bede narzekac. Nie pisze nic od dluzszego czasu, ba, nawet nie czytam bo czuje sie tak fatalnie, ze nie jestem w stanie siasc do komputera. Moj dzien wyglada teraz tak - wstaje jak zwykle o 6-tej i jeszcze nienajgorzej sie czuje, jestem tylko nieco spowolniona. Odwoze Zuze do zlobka, przyjezdzam do pracy i ciesze sie, ze wreszcie moge usiasc mimo, ze od godziny caly czas siedze w samochodzie. Okolo 11-tej jest mi juz mocno niedobrze. Oczywiscie caly czas robiac dobra mine do zlej gry napycham zoladek co godzine bo tylko to przynosi jakiekolwiek efekty. Cale szczescie nie wymiotuje ale koszmarne mdlosci towarzysza mi non-stop i do tego jestem taka slaba, ze ledwo egzystuje. Karenko, tak jak dla Ciebie zmiana czasu byla szczesciem dla mnie jest przeklenstwem - pod koniec pracy jestem juz taka spiaca, ze to cud, ze jeszcze nie zasnelam w drodze do domu. Po 18-tej leze juz w lozku. Nie robie nic w domu. Nie gotuje dla Zuzy do zlobka, nie sprzatam, nie robie zakupow, nie rozmawiam z rodzina, nie bawie sie z Zuza. Absolutnie wszystko jest na glowie Taty Zuzy. Zuza tylko pyta co chwile "mama chora?"... Z lepszych wiesci - widzialam szkraba i bijace serduszko :) Niestety kosmowka jest w takim miejscu, ze musze bardzo na siebie uwazac byc moze wraz z rozwojem ciazy zmieni sie jej polozenie. Przepraszam, ze tak tylko o sobie ale chcialam dac znac, ze zyje i szybko skorzystac z resztek sily i ogarnac w domu cokolwiek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Biedny Psikulcu, moge tylko trzymać kciuki, zeby to złe samopoczucie jak najszybciej minęło. U nas dzis.... no cóż, królują wiedźmy, duchy, potwory i odcięte palce. Pisząc do Was te słowa mam wielkiego pypcia na brodzie, czarne pazury, węża wokół nadgarstka i kota (pluszowego) na ramieniu. Za godzinę wychodzimy do restauracji :) Wbiłam się w kieckę z balu maturalnego, ale.... ledwo mogę w niej kroka zrobić... koszmar. he he, lata robią swoje. Może ktoś mi pstryknie fotkę, to prześlę Wam swą nadobną niewieścią postać ku uciesze. A wczoraj w nocy mój ukochany wrócił do kraju. Opalony!!!!! A to naprawdę rzadki przypadek w przyrodzie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×