Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość gość

Oszczędzanie na jedzeniy z głową, kącik porad ...

Polecane posty

Gość gość

Hej. Zauważyłam ostatnio ze dość dużo produktów wyrzucam. W sumie wielu nadal jest ludzi którym na chleb brakuje, a ja ten chleb marnuje ... :( Dlatego postanowiłam wziąć się za zawartość szafek i lodówki i coś z tym zrobić :) Bardzo lubimy Miller milch i kiedyś pół półki w lodówce zawsze było zastawione... Efekt? Pierwsze dwa dni jogurty znikały a potem stały i kończył się termin... Teraz? Banan, 2 szklanki mleka i blender i mam pyszny napój mleczny, po 1 taniej, po 2 nie przeterminowuje się. Robię też pistacjowy, waniliowy, truskawkowy, wiśniowy i czekoladowy :) Jak kupię za dużo bananów i zaczynają ciemniec to robię z nich placki. Kupuję szynkę czy lopatke, marnuje i gotuje lub piekę na kanapki. Zakupy z listą po dokładnej inspekcji lodowki ;) Jakie są wasze sposoby?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja na 3 osobowa rodzine wydaje maks 600zł na miesiac na jedzenie.Trzeba myslec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Rzuć kilka pomysłów na tanie obiady, chętnie się czegoś nauczę bo wydaje 3 razy tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Najlepiej jest nie kupować za duzo...Mięso zamrozisz ale wędlinę dasz psu o ile nie wyrzucisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nas jest troje, syn ma 8 lat. na wyżywienie - nie wliczam tu chemii typu proszek do prania, pasta d zębów czy żel pod prysznic - miesięcznie idzie około 1900-2000. w grudniu, jako że święta, było to grubo ponad 2000. a nie zarabiamy jakoś super, bo razem mąż i ja mamy niecałe 6 tys netto. jestesmy wegetarianami (poza dzieckiem które je mięso 3 razy w tygodniu), a wegetarianska dieta wbrew pozorom nie jest tania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kupuje mieso i porcjuje sobie na obiady i mroze. Wedline kupuje w plasterkach bo jak kupie jakas kielbaske cienka to wychodzi mi mniej ekonomicznie. Kasze i ryz kupuje na kg i gotuje porcje na obiad. W woreczkach wychodzi drozej. Jogurty kupuje w sklepie firmowym pewnej mleczarni. Owocowe po 150 g place 0.9 zl. W smaku sa b. Dobre i sklad rewelacyjny tzn bez zadnych polepszaczy czy syropu glukozowo fruktozowego. To samo reszta nabialu. Pieczywo idzie ni bardzo roznie dlatego czesto mroze chleb zeby nie marnować. Ogolnie staram sie nie marnowac jedzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to ja gość z 19:14, już piszę np dziś dziecko miało pulpety z indyka które robię raz na dwa tygodnie i mrożę porcjami a my z mężem mielismy zupę z soczewicy, marchewki, selera i słodkiego ziemniaka na ostro. jutro w planach makaron z warzywami po chińsku i prażonymi orzechami nerkowca z chilli poza tym często mamy zupy fasolowe (różne, nie tlyko klasyczna ale też np z czerwonej faosli lub fasoli pinto), zupy z soczewicy czerwonej, albo gulasz z soczewicy czarnej i jarmuzu (cudo i jakie zdrowe); albo tortilla z ziemniaków jajek groszku pieczarek i papryki czerwonej; makaron z sosem pomidorowym z bakłazanem oliwkami czosnkiem cebula marchewką, do tego prażone pestki słonecnziak (duuuużo); placki ziemniaczano-selerowe z dodatkiem jajka i mąki owsianej; "kotlety mielone" z wielu rzeczy np z kaszy jaglanej kalafiora i pieczarek, lub z soczewicy ze szpinakiem i marchewką itd. czasem tofu ale tylko ja bo mąż nie lubi (silken tofu i wege zupa ramen, uwielbiam). na snaidania jemy zwykle w tygodniu kanapki z serem/ogórtkiem. lub z hummusem lub jakims dżemem; lub owsianki z owocami i pestkami dyni; a w weekend to jednego dnia rodzinna jajecznica z grzybami a drugiego nalesniki lub racuchy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja też dużo wyrzucam. Najczęściej chleb, jogurty, warzywa, owoce, dzemy, zaczęte puszki kukurydzy, fasoli, tuńczyka, cos czego ugotowałam za dużo np. makaron, ryż, kasza, ziemniaki. Już pomijając ile to kosztuje szlag mnie trafia jak o tym myślę. Od dluzszego czasu obiecuję sobie, że się ogarne, ale mi nie wychodzi :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tutaj siedza same biznesmenki które maja po 10tysi na miesiąc wiec to nie jest dobre miejsce na takie pytania .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś ja na 3 osobowa rodzine wydaje maks 600zł na miesiac na jedzenie.Trzeba myslec. tanie zupki chińskie czy inne byle co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś a jaka to jest różnica między tą kiełbasą krojoną a nie? przecież żeby potrawa czy kanapka miała smak, musisz dać tyle samo, niezależnie czy plasterek ma pół cm czy 1 mm, cieniej krojonej dasz 5 plasterków, grubiej - jeden, wsio adno..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak wy zarządzacie tym jedzeniem? Ja jak raz na miesiąc wyrzucę jakąś resztkę czegoś czy nadpleśniały owoc, to dużo...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To nawet nie kwestia tego ile kto zarabia, ale tego, że faktycznie sporo jedzenia się marnuje. My zarabiamy całkiem nieźle, ale jak popatrze ile faktycznie wyrzucamy do kosza, to sama jestem na siebie zła. A przecież można bardziej racjonalnie gospodarowac pieniędzmi, nie kupować zbyt dużo...i nagle się okaże, że można sporo zaoszczędzić. Od jakiegoś czasu sprawdzam codziennie co mu zostało w lodówce i koszu z owocami i warzywami i staram się z tego skomponować obiad czy kolację na następny dzień. Ewentualnie coś dokupię, ale baza zazwyczaj już jest. A nie rąk jak dawniej-wpadło mi na myśl będąc w pracy, że ugotuje jakaś potrawę, nie pamietalam czy składniki mam w domu i kupowałam wszystko, a później się okazało, że mam w szafce 4 opakowanie ryżu, 3 słoik dżemu truskawkowego(i każdy otwarty :-( ) No głupota.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gość 20:12 Widocznie zawsze potrafilas rozplanowac sobie "gotowanie". Ja tak bezmyślnie gotowałam to, co mi nagle wpadło do głowy będąc w pracy, bez zastanowienia czy inne składniki się zmarnują czy nie. Ale najwyższa pora to zmienić :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mi to najwiecej zostaje chleba, codziennie kupuje przy 4 osobowej rodzinie ale oddaje znajomej co ma kury.Czasem zostana dwa trzy plastry wedliny czy kiełbasa to zje pies

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiesz ja nie zarabiam może mało, ale też nikt mi za darmo nic nie daje jak niektórym i szkoda mi wyrzucać jedzenie bo to tak jakbym wzięła banknot 100zl i wrzucila do śmietnika... A nie po to pracuje aby wyrzucać. Nie szkoda mi wydać 100zl na orzechy czy 20zl na dobrą czekoladę, ale szkoda mi tych kilku zł które niemal codziennie wyrzucam-no dziś awokado I 2 granaty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Po co kupujecie aż tak dużo, że poźniej musicie wyrzucać? Kupujcie mniej, a po drugie jak wiecie, że coś może się zepsuć to zwyczajnie to zjedzcie a nie czekajcie aż się zepsuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś niczego nie planuję, zakupy z kartką robię tak pół na pół - znaczy, na kartce jest to, co się naprawdę skończyło czy kończy, a reszta wg ochoty, i praktycznie niczego nie wyrzucamy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
u mnie jak owoc leży już długo i się niebawem ma zepsuć to go zjadam, ewentualnie obieram ze skórki jak jest zwiędła. Ze zwiędłych jabłek robię wątróbkę z jabłuszkiem. Resztę owoców staram się jeść na bieżąco, albo skrajam i kładę na stole, żeby ktoś z domowników zjadł. I tak znikają. Jak coś zostaje z obiadu to zjadam na drugi dzień, jeśli jest tego mało to dokładam tylko do nowego obiadu to co zostało z wczoraj. Albo odsmażam na kolację. Chleb jemy na bieżąco, jak zdarzy się już że stwardnieje to obtaczam w jajku i zmażę i jest pyszny i mięciutki. Wszyscy się na niego rzucają. Czasem twardy chleb z żółtym serem wkładam do mikrofali i robię zapiekankę. albo grzanki do zupy-kremu. Pycha. Co Wy wyrzucacie i dlaczego. Z lenistwa czy jak? Nie chce Wam się z tego coś przyrządzać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gotowanie w niedziele na caly tydzien i zamrazanie. Rano wyciagasz rozmrazasz w lodowce dodajesz surowke i masz cieply posilek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jemy niewiele ziemniaków, głównie ryż, przeróżne kasze. Od kilku lat nie kupuję tych w woreczkach, tylko na kg. Oszczędzam na tym jakieś 10 zł tygodniowo więc sporo :). Nie pamiętam kiedy kupiłam w miesnym piersi z kurczaka. Zawsze kupuje kurczaka zagrodowego, porcjuje, z czesci oczywiscie rosół- mieso z rosołu używam potem do różnych dan jednogrankowych itp. Piersi mroze i uzywam na kotlety czy jako dodatek do makaronu itp. Schab, szynkę robie sama w autorskich miesznkach przypraw i daje na kanapki, rzadko kupuję gotową wędlinę. Oczywiscie sezonowośc to największa oszczednosc, jak jest tania papryka, cukinia robię leczo (BEZ CEBULI) i zamrażam. Potem mam na obiad- wystarczy dodać cebulę świeza, przyprawy, kiełbasę. Robie sporo przetworów- jablka mam swoje, więc zawsze mam słoiki na kompot, osobno jabłka na szarlotkę itp. Kupuję wielopaki, bo czesto są tansze niz na sztuki, tak jest w przypadku choćby jogurtow naturalnych, w moim domu jezdza je wszyscy codziennie w pracy czy w szkole, wiec kupuje 4, 8 z dluzsza datą waznosci. Korzystam z promocji. Ostatanio w tesco było piwo (wiem zło), które mąż lubi w cenie 1 zł tansze niż standardowo, kupiłam parę czteropaków i wsadziłam do garazu- bedzie jak znalazł na lato na grilla czy ognisko (piwo z datą ważnosci 01.2019, wiec na pewno się wypije :)).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No dobrze ale te co wydają 600zl na 3 osoby to co wy jecie? Przecież same ryby dużo kosztują, sery czy mięso. Nie mówię tu o kurczakach i wieprzowinie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kupować w styczniu piwo które ma być na grilla w lecie, bo było tańsze o 1 zł i to kilka czteropakow??? Omg To jak mam być "tak" oszczędna, to ja jednak podziekuje :-D I w garażu trzymają, bo będzie na grilla w sam raz Hahahaha Nie no hit!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×