Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Rozterka34

Nie chce mieć więcej dzieci. Kobiecy masochizm a wolność.

Polecane posty

Gość gość
xxx Jeśli Twoje koleżanki są naprawdę takie jak piszesz to najprawdopodobniej zaniedbują swoje dzieci. Chyba, że ich praca naukowa polega tylko na prowadzeniu wykładów. x Oczywiście na samym poczatku trzeba sie bardzej przyłozyc, jak zresztą w kazdej dziedzinie, jesli sie chce mieć dobre efekty, nie tylko lezec****achnieć, to normalne. Zauważ, ze kobiety , na wyzszych , pod względem naukowym, stanowiskach , mają juz dzieci odchowane. Czy przestały byc matkami? Doktorat wiele kobiet robi przed urodzeniem dziecka, taki wybor. A macierzyństwo to nie kwestia roku z pieluchami, ale kilkadziesiąt lat. Piszę akurat o tym środowisku, bo je lepiej znam, ale podobnie mogę powiedzieć o innych znajomych. Skoro odpowiedzialne praca nie wyklucza macierzyństwa, tym bardziej inna. Uogólnienie, ze macierzyństwo musi oznaczać masochizm jest po prostu nieprawdziwe . To kwestia charakteru, nie faktu bycie matką.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja dzieci nie chcę i nie planuję, ale praca też nie jest dla mnie sensem życia - jakby ktoś mi dał tyle samo za siedzenie w domu, to by mnie tam nie zobaczyli więcej :) A i tak mam pewnie lepiej niż większość - zarabiam ok, lubię wszystkich swoich współpracowników, siedzę w biurze, czasami wyjeżdżam, często w dość egzotyczne miejsca, ale co z tego - te wyjazdy upływają na grzebaniu w papierach i negocjacjach. Spełniać to się może neurochirurg, skrzypaczka etc, ale większość to się chyba samo oszukuje i wmawia pewne rzeczy. Bardziej rozumiem satysfakcję kury domowej z trójką dzieci niż kierowniczki w logistyce. BTW większość moich koleżanek z pracy, to matki 2-3 dzieci. No i z jednym dzieckiem też już wolna nie jesteś, więc ja średnio rozumiem, to stawianie matek jednaków w opozycji do matek dwójki czy trójki. To wygląda jakbyście się w ogóle do tego nie nadawały..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Wystarczy wychować i wykształcić. Uposażą się same jak będą miały pracę. Rodzice nie są od tego, żeby na dzieci do późnej starości łożyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wlasnie, juz jedno dziecko to koniec wolności:P Ja w topiku odpisałam autorce jako pierwsza. Zdania nie zmieniłam;) I juz odczułam pewna dyskryminacje z powodu posiadania dziecka - wczoraj zadzwoniła do mnie pani, ze nie przeszłam rozmowy kwalifikacyjnej. Moze uważa, ze nie pasuje do profilu firmy, ze nie nadaje sie, a moze...odmówiła, bo mam małe dziecko? W sumie do kwestii dziecka wracała 3 razy w trakcie rozmowy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś -----> Otóż to, otóż to. Ja nie wiem czy będę miała kiedyś dzieci, póki co obieram stanowisko "może kiedyś", ale też nie rozumiem tego gloryfikowania pracy. I też uważam, że większość prac nie spełnia. Spełniać to się można w jakimś artystycznym zawodzie albo właśnie jako lekarz, architekt. Tam gdzie jest dosyć duże pole do jakiejś własnej inwencji. To zdecydowanie mniejszość prac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mega obrotowa 1980
Nie jestem egoistką bo nie myślę o sobie! Wy może tak skoro kierujecie się popędem i mnożycie potomstwo wyśmiewając kogoś że chce jakoś zabezpieczyć przyszłość potomka. To ma być wyzwanie stworzyć 3 i więcej dzieci i wychować do 20 roku życia a potem wypad z domu, bo nic nie dostaniesz radź sobie, przecież twoi rodzice też nic nie mieli i radzili sobie ...?!? Brawo! Tu własnie wychodzi jak Wy same o sobie myślicie a w d***e macie to co wydałyście na świat. Są kobiety które rodzą bo nie wiedzą co mają zrobić ze swoim życiem. Nie mówię o sytuacji gdzie matka ma gromadę ale idzie do pracy , ma pomoc od babci i daje radę. Ok jest to kobieta która jest wzorem. Jest niezależna ma swoje pieniądze, ma staż pracy. Nie ważne czy pracuje w sklepie na kasie czy ma swoją firmę czy ma jakieś stanowisko nie ważne mam do niej szacunek. Jest produktywna dla tego państwa bo płaci podatki zusy i jej się należy 500plus. Ale te wszystkie kury co latami zalegają w domu i liczą na łaskę lub nie łaskę męża, chodzą z tymi naciągniętymi dresami i rozstępami pilnując aż na konto wpłynie 500 i jeszcze świadczenie rodzinne... Ok wpłynie do 18 roku życia a potem się skończy dzieci dorosną, wyprowadzą się a mamusia z naciągniętą macicą zostaje sama. Na emeryture nie może liczyć, jest już po latach na rynku pracy nieatrakcyjna wiec jedynie może sprzątać i tak do 60ki... lub dłużej. No może liczą że mąż wcześiej umrze. Powodznia życzę. Jak mądra jest kobieta to stara się coś zrobić dla siebie i zabezpieczyć przyszłość a nie siedzi w domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Rozterka34
A jak Wasze życie będzie wyglądać za 20 lat ??????????? Co wtedy będziecie robić ?????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mam podobne wątpliwości jak autorka. Urodzilam pierwsze dziecko jako 30 latka. Pierwszy rok byłam niewyspana ale tez megazmęczona. Jak dziecko zaczeło chodzić to zmęczenie doprowadzało mnie juz do rozpaczy. Do 3 urodzin ledwo dozyłam, chciałam juz tylko lezeć lub spać a dziecko mam nadpobudliwe. Przezyłam koszmar, zachorowałam na depresje. Kazdy mowił weż sie w garść , nie ty jedna masz dziecko, kazdy jest zmęczony. W wieku 3 lat posłałam do przedszkola i zaczełam zajmować sie sobą. Pochodziłam po lekarzach i okazało sie że chodziłam z 4 cm nowotworem złośliwym. Miałam juz zajęte 3 wezły i przerzut odległy. Chory organ i węzły usunięto w całości, drugi organ leczony chemią jest wyleczony. Chciałabym zdecydować sie na drugie dziecko ale kiedy przypomne sobie jak mi było ciężko to boje się. Próbuje sobie wmówic ze teraz bedzie lepiej bo jestem zdrowa ale lęk jest. A u zegar tyka i mam juz 39 lat... Własnie jedynym argumentem kt do mnie przemawia jest to ze jak uda mi sie dozyc starosci to dzieci są jedyną radościa. To jak rosną , dają sobie radę itd. Pracę mam wymarzoną, dającą satysfakcję ale tez bardzo obciązającą psychicznie wiec nie jest u mnie na 1 miejscu. I wiem ze dzis jest a jutro moze jej nie byc...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Rozterka34 dziś A jak Wasze życie będzie wyglądać za 20 lat ??????????? Co wtedy będziecie robić ????? xx Pewnie dokladnie to co teraz :) Moze wiecej, moze cos innego.. Moze odkryje jakas nowa pasje A moze znow wyprowadze sie na inny koniec swiata ;) Tajemnica.. I dlatgo jest to takie ciekawe :) Moze wróce do PL, mam tam jeszcze znajomych i gdzie mieszkac.. Moze pojade do córki , zlapie ja pomiedzy Chinami a Australia..lub gdziekolwiek odbije jej jechac :) Moze pojade do syna, jesli jeszcze bedzie pracował w Kanadzie.. A moze kupie domek w Hiszpani ? Pogrzeje stare kosci ;) A moze zostane tu , gdzie jestem ? Sama nie wiem gdzie bede za 20 lat :) xx Tak wiem, brzmi jak bajka.. Ale cóz nie kazdy mieszka w Polsce..i ma takie same podejscie do zycia..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bo to tak jest - albo rodzenie dzieci albo kariera. Nie bez powodu mężczyźni lepiej zarabiają i mają bardziej odpowiedzialne stanowiska niz kobiety - oni nie rodzą dzieci i nie są tak obarczeni opieką nad nimi jak kobiety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bardziej rozumiem satysfakcję kury domowej z trójką dzieci niż kierowniczki w logistyce. xxx Bo?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Spełniać się można również w zmienianiu pieluch...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie mówię o sytuacji gdzie matka ma gromadę ale idzie do pracy , ma pomoc od babci i daje radę. Ok jest to kobieta która jest wzorem. Jest niezależna ma swoje pieniądze, xxx Nie. Nie jest niezależna. Jest zależna od pomocy babci :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Uwielbiam babeczki co urodziły i poleciały do pracy. Babcia urobiona z dwojką a ona wraca i obiadek na stole, dom ogarnięty. I taka mnie pyta kiedy drugie bo zdziwiona ze jeszcze nie mam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja tez mam jedno i więcej nie chce . NIE nie robię żadnej kariery bo pracuje w handlu ale bardzo lubię swoją prace . Mamy swoje mieszkanie ,żadnych kredytów , spokojne życie i nie chce tego zmieniać .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja też pracuję w środowisku naukowym. Mówiąc szczerze nie znam ani jednej kobiety, która miałaby więcej niż jedno dziecko i zrobiła karierę naukową. Ani jednej. Mężczyźni owszem. Mogą mieć i 4 dzieci i dają radę zrobić profesurę, dobrze publikować znaczyć coś w świecie. Kobiety z profesurą mogę policzyć na palcach jednej ręki. I to nie jest tak dlatego, że kobietom się utrudnia itp. One po prostu często nie mogą sobie pozwolić na pracę po godzinach, w weekendy czy zbyt częste wyjazdy służbowe. Mają przerwy w pracy związane z urlopami macierzyńskimi co w nauce działa bardzo na niekorzyść. Jak słyszę, że kobieta z trójką dzieci robi karierę naukową, ma czas na sporty / "ubieranie się" / podróże / znajomych to myślę, że albo to nie jest żadna kariera tylko zwykła praca laborantki / nauczyciela akademickiego, albo ma w d***e własne dzieci i wychowuje je kto inny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a ja bez kariery naukowej też nie uważam, że mam rodzić dzieci, w d***e mam rodzenie i zapieprzanie, to dobre tylko dla idiotek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Napisałam o tej karierze naukowej bo śmieszą mnie te teksty jak to mając dzieci można robić WSZYSTKO - na równi z osobami, które tych dzieci nie mają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kobiety zostały stworzone do posiadania dzieci. Jak któraś się wyłamuje to poprostu ma problem natury psychicznej:o był o tym kiedyś nawet program na tvn

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No jak w tvn mówili, to musi być prawda :D buhaha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moi rodzice są lekarzami, żadnego mieszkania ani ja ani rodzeństwo nie dostaliśmy, nigdy nawet nie pomyślałam, że to jest coś co rodzice mają obowiązek zapewnić. Dostaliśmy inne rzeczy i wszyscy sobie świetnie radzimy w życiu. Generalnie, to nie ma nic w złego w obdarowaniu dzieciaka mieszkaniem, ale większym sukcesem byłoby zapewnienie edukacji, pewnych umiejętności, pomoc w wykorzystaniu potencjału. Co z tego, że dziecko będzie mieć to mieszkanie jak oprócz tego nic innego w życiu nie osiągnie. Ostrzegam przed tym, żeby to zbieranie posagu wam nie przesloniło istoty wychowania. Może i lepiej by było dać wszystko, ale jakby nie było to wędka zawsze ważniejsza. Mój wujek jest dość bogatym człowiekiem, jego syn też zawsze chciał robić interesy, wuj ciągle ładuje kasę w te jego przedsięwzięcia, ale nigdy nic z tego nie wyszło. Kasa zawsze się rozchodzi. Kuzyn już 40 lat i zero własnych osiągnięć, tylko po kasę przychodzi, którą puszcza..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zgodze sie z pania wyżej - jak słysze, ze dzieciata babka robi karierę, wiecznie pracuje, wiecznie dokądś jeździ, robi kolejne studia, zawsze piękna i zadbana, ma czas na siłownie i na relaks - to jej te dzieci na pewno wychowuje matka albo niania!! To samo tyczy sie młodych,co to studiują dziennie i maja dzieci - dzieci raczej im nie asystują dzien i noc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
te co mają dzieci i niby pracują, studiują i tp. to pieprzą głupoty, owszem mogą to robić jak im rodzice wychowują dzieci, znajoma ma troje dzieci i praktycznie jej matka je wychowuje. Tak to można i 10 mieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Wybacz ale p********z jak potłuczona . Lepiej napisze ze ci zal d**e ściska ,ze twoi rodzice to sknery i wola zabrać wszystko do grobu niz podzielić sie z rodzina .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Niby z jednym dzieckiem jest łatwiej, ale tylko tylko niby. Sama mam jedno, niebawem skończy 14 mcy. Chciałabym podjąć prace, ale widze jakie to przedsięwzięcie - rekrutacja do żłobka w kwietniu, jesli sie dostanie - Pójdzie dopiero od września, Czyli w sumie jeszcze prawie pół Roku. Ojciec syna ma dwie prace - w tym jedna zmianowa. Moja mama niechętnie podchodzi do tematu opieki, ciagle Tylko "pójdzie do żłobka pójdzie do żłobka", az mi uszy więdną. Dwa - wszyscy straszą, ze w żłobku zaraz zacznie chorować i w ciągu miesiąca wiecej bedzie w domu niz w żłobku :-/ jesli sie Nie ma porządnej pomocy, to gowno sie zrobi. Albo naprawdę dobrej kasy, zeby niani zapłacic godne pieniądze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Uwielbiam babeczki co urodziły i poleciały do pracy. Babcia urobiona z dwojką a ona wraca i obiadek na stole, dom ogarnięty. I taka mnie pyta kiedy drugie bo zdziwiona ze jeszcze nie mam... x Wszystko zależy od tego, jaka jest różnica wieku u dzieci i czy ta babcia da się wrobić w opiekę i obiadki. Poza tym gdzie są ojcowie tych dzieci? Wszyscy pracują po 12 godzin dziennie? Wątpię. xxx gość dziś Jak studiują dziennie, to dzieci mogą być w przedszkolu, najlepiej aby było prywatne. Bo problem w tym, że niepracujące matki wypychają swoje dzieci do przedszkoli i te pracujące już nie mają miejsc. Taka prawda. Wielodzietna niepracująca szybciej dostanie miejsce w przedszkolu, niż pracująca matka jednego, czy dwójki dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
19:49 jasne, ze moze byc w przedszkolu, ale przeciez nie cała dobę; jesli maja studia jakies nie bardzo obciążające to moze dają radę, ale jesli troche trudniejsze i wymagające większych nakładów - to nawet po przedszkolu to dziecko gdzies sie musi podziać. Ja sama mama znajome - co prawda juz pracujące, ale ich mamy sie opiekują w tym czasie. Wróciły zaraz po macierzyńskim, mieszkaja z rodzicami i maja duża pomoc. Jedna z tych babć nawet zrezygnowała z pracy, bo powiedziała, ze młodzi niech pracują, To ich czas. Tak samo było z siostra ojca mojego dziecka - urodziła pierwsza córkę bardzo młodo, chyba w wieku 21 lat. Potem poszła do pracy, studia 1 i 2 stopnia zaocznie. Babcia siedziała z tymi dziećmi, bo parenascie lat pózniej urodziła jeszcze jedna córkę. Bez pomocy swojej mamy na pewno nie byłoby jej tak łatwo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Rodzić , rodzić i rodzić ale ja sie pytam co k.... dalej ?! Co z tego ze zrobìę 3 dzieci skoro bedę nieszcześliwa i niespełniona. Kobieta nie jest rozpłodową klaczą. Przeciez oprócz dzieci są inne sfery życia ! Kobiety wygodne i chytre wcisną dziadkom dzieci i fru do pracy to potem pierniczą dwa po trzy jakie to one są 100% mamuśki... Masakra Puknijcie sie w te zakute łby! Opowiadacie tu takie glupoty ze szok. Tez mam 1 dziecko i uwazam ze to dobra decyzja. Nie bede sie urabiać i męczyć kilka kolejnych lat... Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Przecież do grobu nikt nie zabierze. Od tego są spadki :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mam piątkę dzieci. Po urodzeniu ostatniej, najmłodszej pociechy zrobiłam habilitację z ekonomii. Przez 20 lat małżeństwa korzystałam z pomocy niań - nieocenionej "cioci" Antosi i "cioci" Basi. Raz byłam na 2-letnim urlopie wychowawczym, w związku z wadą serca mojego średniego dziecka - tegorocznego maturzysty. To nie macierzyństwo jest problemem w robieniu kariery naukowej. Zorganizowana kobieta moze mieć dużo dzieci i dużo czasu na samorealizację. Znam dużo zdolnych singielek, nagradzanych za prace badawcze, które też skończyły na habilitacji i... Koniec. Szklany sufit. Wejdźcie na jakąkolwiek stronę uniwersytetu czy akademii, znajdziecie tam zakładkę "Pracownicy naukowi" lub coś w ten deseń. Policzcie kobiety, policzcie mężczyzn. Sprawdzcie ich tytuły naukowe. Większość z nich można "wygooglać" - sprawdzić stan cywilny. Ilość członków rodziny nie ma znaczenia, chyba że ktoś jest odpowiednio ustosunkowany. Istnieje jednak pewna prawidłowość - jeśli kapituła ma wnioskować do Prezydenta RP o nadanie tytułu profesora dla mężczyzny lub kobiety... Cóż - władze zawsze wybiorą z tej dwójki faceta, choćby kobieta biła go swymi dokonaniami naukowymi na głowę. U mnie na wydziale pracują dwie mężatki, reszta to singielki. Jest siedmiu profesorów na 30 osób. Sami mężczyzni. Nie rezygnujcie z dzieci dla karier. Nie warto. W Polsce pewne rzeczy nie zmienią się nawet i za 100 lat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×