Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Gość Olika

Mąż tyran

Polecane posty

Gość Olika

Witam,

Postanowiłam poszukać pomocy na forum, anonimowo, bo wstyd mi przyznać się przed kimkolwiek jakie mam problemy z mężem. Mój mąż potrafi być cudownym, opiekuńczym człowiekiem i bardzo kochającym. Mamy półroczna córeczkę i wspaniałe potrafi sie nią zaopiekować. Mała bardzo go kocha. Prowadzimy razem biznes, z pomocą moich rodziców. I tu pojawia się problem pierwszy, mąż nienawidzi moich rodziców- to po krotce. Nie dogaduje się z nimi w pracy. Ja jestem obecnie na urlopie macierzyńskim. Nasze problemy zaczęły się kiedy rozpoczęliśmy wspólna prace. Okazało się ze mój ma nie szanuje ludzi, pracowników, moich rodziców. Mnie w pracy zaczął traktować jak pracownika i przy nich potrafił mnie obrażać, poniżać. Wydaje mu się ze tylko strachem można kontrolować ludzi. Bywa opryskliwy dla moich rodziców. Jemu wydaje się ze to ona ma zawsze racje i wszyscy powinni zachowywać się tak jak on sobie tego życzy. Co jakiś czas ( nawet kiedy byłam w ciąży) groził ze odejdzie z pracy i zostawi mnie z całym biznesem, ze ma nas w dupie. Miesiąc przed porodem wykrzykiwał ze odejdzie. Ciąża niestety nie przebiegała spokojnie przez ciagle nerwy które przeżywałam. Wśród pracowników krąży opinia ze mąż jest tyranem. Potrafi wszcząć awanturę i wyzywać mnie od ...o ponieważ mam inne zdanie od niego, bądź niepoprawnie zinterpretowałam jego słowa. Teraz i przy dziecku nie okazuje mi szacunku. Doszło raz tego ze stał nade mną z pięścią i groził ze mnie uderzy ( oczywiście pisze tutaj z cenzura). Trzymałam wtedy na rękach nasza córeczkę. Wystarczyła się wtedy i byłam zdecydowana ze odejdziemy od niego. Jednak nie jest to takie proste, kiedy prowadzi się wspólny interes, ma się kredyt hipoteczny na mieszkanie i malutkie dziecko. Mówił później ze wstydzi się tego co zrobił. Od pol roku nic takiego już się nie wydarzyło, wybuchy słownej agresji zderzają się już nie tak czesto, ale mimo wszystko zdarzaj się. Brak mi odwagi chyba i to ogromne poczucie wstydu powstrzymuje mnie przed podjęciem ostatecznej decyzji. W końcu przez wiele miesięcy usprawiedliwiałam go przed własnymi rodzicami ze on denerwuj się przecież ponieważ ma powód. Teraz jest mi wstyd przyznać im racje. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Panie skad ci durnie

Półroczne dziecko kocha ojca? Ono nawet nie wie że to ojciec stalkerze/ko. Zdecyduj się on czy ona bo gubisz się w zakładaniu wielu postów co dnia krakowski żuliku . Śmieszny durniu na interii już nie brylujesz? O żabkach  nie piszesz DDDD

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Olika

Nigdy w życiu nie założyłam posta na innym portalu, to pierwszy raz. Jeśli ktoś ma dzieci to wie ze półroczne dziecko już rozpoznaje mamę i tatę i na pewni kocha rodziców. Nie widzę sensu w tego typu komentarzach. Skąd biorą się tacy ludzie.. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Duże litery

Rozpoznaje osobę którą często widzi.Pisanie córka kocha ojca jest nadużyciem . Tych postów naszczelalas mnóstwo i nie tylko tutaj stalkerko/rze. Wyobraź sobie że są specjaliści od wykrywania takich jak ty i twoje posty.

wymyslanie,preparowanie informacji tworząc oczerniające posty, wieczorna,HIM, IT działa 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Olika

Myślałam ze to forum na którym można poszukać pomocy czy rady. Po co ktoś miałby kilkakrotnie pisać podobne posty?  Oczywiście każdy może myśleć co chce i oceniać. Ciekawe czy specjaliści wykrywający spreparowane posty biorą pod uwagę, ze osoby które są na takim forum po raz pierwszy nie maja zielonego pojęcia o takich specjalistach. Co maja zrobić osoby które szukaj rady ale użyją sformułowań które zostaną uznane za „podejrzane” ?? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Może porozmawiaj z rodzicami. Albo na początek tylko z mamą, jak kobieta z kobietą.  Nie bądź z tym sama.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Prawda

To forum i wiele innych to fora, na których odbywa się stalking .Wykorzystywana do tego jest technika, fora służą  rownież do różnych badań opinii publicznej, prac doktorskich,scenariuszy do programów i stalkingu.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Kopnij go w dupę i odejdź. Szał mnie bierze jak ludzie dają się poniewierać innym. Litości, weź dziecko i się wyprowadź. Trochę niezależności, pewności siebie, pokaż, że sama też dajesz radę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
1 godzinę temu, Gość Olika napisał:

Witam,

Postanowiłam poszukać pomocy na forum, anonimowo, bo wstyd mi przyznać się przed kimkolwiek jakie mam problemy z mężem. Mój mąż potrafi być cudownym, opiekuńczym człowiekiem i bardzo kochającym. Mamy półroczna córeczkę i wspaniałe potrafi sie nią zaopiekować. Mała bardzo go kocha. Prowadzimy razem biznes, z pomocą moich rodziców. I tu pojawia się problem pierwszy, mąż nienawidzi moich rodziców- to po krotce. Nie dogaduje się z nimi w pracy. Ja jestem obecnie na urlopie macierzyńskim. Nasze problemy zaczęły się kiedy rozpoczęliśmy wspólna prace. Okazało się ze mój ma nie szanuje ludzi, pracowników, moich rodziców. Mnie w pracy zaczął traktować jak pracownika i przy nich potrafił mnie obrażać, poniżać. Wydaje mu się ze tylko strachem można kontrolować ludzi. Bywa opryskliwy dla moich rodziców. Jemu wydaje się ze to ona ma zawsze racje i wszyscy powinni zachowywać się tak jak on sobie tego życzy. Co jakiś czas ( nawet kiedy byłam w ciąży) groził ze odejdzie z pracy i zostawi mnie z całym biznesem, ze ma nas w dupie. Miesiąc przed porodem wykrzykiwał ze odejdzie. Ciąża niestety nie przebiegała spokojnie przez ciagle nerwy które przeżywałam. Wśród pracowników krąży opinia ze mąż jest tyranem. Potrafi wszcząć awanturę i wyzywać mnie od ...o ponieważ mam inne zdanie od niego, bądź niepoprawnie zinterpretowałam jego słowa. Teraz i przy dziecku nie okazuje mi szacunku. Doszło raz tego ze stał nade mną z pięścią i groził ze mnie uderzy ( oczywiście pisze tutaj z cenzura). Trzymałam wtedy na rękach nasza córeczkę. Wystarczyła się wtedy i byłam zdecydowana ze odejdziemy od niego. Jednak nie jest to takie proste, kiedy prowadzi się wspólny interes, ma się kredyt hipoteczny na mieszkanie i malutkie dziecko. Mówił później ze wstydzi się tego co zrobił. Od pol roku nic takiego już się nie wydarzyło, wybuchy słownej agresji zderzają się już nie tak czesto, ale mimo wszystko zdarzaj się. Brak mi odwagi chyba i to ogromne poczucie wstydu powstrzymuje mnie przed podjęciem ostatecznej decyzji. W końcu przez wiele miesięcy usprawiedliwiałam go przed własnymi rodzicami ze on denerwuj się przecież ponieważ ma powód. Teraz jest mi wstyd przyznać im racje. 

Nic z tego nie będzie, niech się wstydzi ten kto wszczyna takie awantury, a nie osoba atakowana. Jeśli piszesz prawdę, jedyne wyjście to rozstać się godnie z nim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Olika

Dziękuje osobom które potraktowały mnie poważnie. Nie jestem stalkerem czy kimkolwiek podobnym.

Porozmawiać z moja matka mogłabym, gdyby nie to ze ona tylko czeka na to aż przyznam jej racje. Nie skupi się na problemie, tylko na tym ze jej nie posłuchałam. Ma do tego tendencje. Jest bardzo protekcjonalna i lubi kiedy wszystko kręci się wokół niej. Gdybym jej o wszystkim powiedziała, pol mojej rodziny wiedziałoby o tym jeszcze  samego dnia i to z naciskiem na to ze ona mi tyle razy powtarzała ze z moim mężem jest coś nie tak.

Jeżeli odważę się komuś powiedzieć to byłby pewnie mój tato. On bardziej zrozumie, pewnie tez postarałby się mi jakoś pomoc. Jednak jestem dorosła i nie chciałabym polegać na rodzicach. Sama mam dziecko i chciałbym być ta silna osoba na której moja córka będzie mogła polegać, aby czuła się bezpiecznie. 

Mysle ze powinnam podjąć tak decyzje samodzielnie. Pewności siebie już dawno nie mam, została prze niego stłamszona. Nie wiem kiedy i jak to się stało, ale pewnego dnia zrozumiałam ze on tak mną manipulował ze ja w tej chwili czuje się od niego uzależniona. Z jednej strony marze o tym aby uwolnić się od niego i ułożyć życie na nowo z moja córeczka, z drugiej strony nie wyobrażam sobie życia bez niego. Boje się ze sobie nie poradzę i finansowo i w ogóle w życiu. Kolejna kwestia to poczucie winy ze odebrałabym mojej córce szanse na dom w którym jest obije rodziców. Tylko ze jeżeli miałby ogladac to jak tato nie szanuje mamy, to czego ona się nauczy . Potem będzie myślała ze to normalne. Przeraża mnie to. Chciałabym, aby ona nauczyła się niezależności i pewności siebie, ale skąd ma się tego nauczyć, skoro ja zachowuje się jak tchórz i daje sobą pomiatać. 

Kiedy on zaczyna wszczynać awanturę i w chamski sposób odzywa do mnie i robi ze mnie ...ie ja nie potrafię się bronić, jestem jak sparaliżowana i nie potrafię odeprzeć ataku. 

Oczywiście pewnie najlepszym rozwiązaniem i dla mojej córki i dla mnie jest odejście od niego. Mam nadzieje ze któregoś dnia bede miała na tyle odwagi, aby to zrobić. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, Gość Olika napisał:

Dziękuje osobom które potraktowały mnie poważnie. Nie jestem stalkerem czy kimkolwiek podobnym.

Porozmawiać z moja matka mogłabym, gdyby nie to ze ona tylko czeka na to aż przyznam jej racje. Nie skupi się na problemie, tylko na tym ze jej nie posłuchałam. Ma do tego tendencje. Jest bardzo protekcjonalna i lubi kiedy wszystko kręci się wokół niej. Gdybym jej o wszystkim powiedziała, pol mojej rodziny wiedziałoby o tym jeszcze  samego dnia i to z naciskiem na to ze ona mi tyle razy powtarzała ze z moim mężem jest coś nie tak.

Jeżeli odważę się komuś powiedzieć to byłby pewnie mój tato. On bardziej zrozumie, pewnie tez postarałby się mi jakoś pomoc. Jednak jestem dorosła i nie chciałabym polegać na rodzicach. Sama mam dziecko i chciałbym być ta silna osoba na której moja córka będzie mogła polegać, aby czuła się bezpiecznie. 

Mysle ze powinnam podjąć tak decyzje samodzielnie. Pewności siebie już dawno nie mam, została prze niego stłamszona. Nie wiem kiedy i jak to się stało, ale pewnego dnia zrozumiałam ze on tak mną manipulował ze ja w tej chwili czuje się od niego uzależniona. Z jednej strony marze o tym aby uwolnić się od niego i ułożyć życie na nowo z moja córeczka, z drugiej strony nie wyobrażam sobie życia bez niego. Boje się ze sobie nie poradzę i finansowo i w ogóle w życiu. Kolejna kwestia to poczucie winy ze odebrałabym mojej córce szanse na dom w którym jest obije rodziców. Tylko ze jeżeli miałby ogladac to jak tato nie szanuje mamy, to czego ona się nauczy . Potem będzie myślała ze to normalne. Przeraża mnie to. Chciałabym, aby ona nauczyła się niezależności i pewności siebie, ale skąd ma się tego nauczyć, skoro ja zachowuje się jak tchórz i daje sobą pomiatać. 

Kiedy on zaczyna wszczynać awanturę i w chamski sposób odzywa do mnie i robi ze mnie ...ie ja nie potrafię się bronić, jestem jak sparaliżowana i nie potrafię odeprzeć ataku. 

Oczywiście pewnie najlepszym rozwiązaniem i dla mojej córki i dla mnie jest odejście od niego. Mam nadzieje ze któregoś dnia bede miała na tyle odwagi, aby to zrobić. 

 

 

Jeżeli nie jest to prowokacja  to bardzo Pani współczuję i napisze tylko tyle, że będzie tylko gorzej w tej relacji i całkowicie zostanie Pani zdominowana. Pani dziecko będzie dorastać w domu, w którym nie zobaczy co to jest szacunek, spokój, miłość. Sam fakt że nie może Pani w pełnym zaufaniu porozmawiać ze swoją mamą świadczy, że ta relacja jest zaburzona, co niestety rzutuje na wybór partnera w przyszłości. Sytuacja nie jest lekka, ale nie bez wyjścia. Życzę odwagi w podjęciu decyzji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość luck_y

Jedno podstawowe pytanie, kochasz go wogole jeszcze?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Weronika

To manipulator, przebiegły i chytry. Twoje wszystkie obnażone przed nim słabości wykorzysta  by mieć ciebie “w garści”...  ty decydujesz, czy pójdziesz w prawo, w lewo czy prosto przed siebie. Dla tych co z tyranem żyją prawdziwy świat jest niewidoczny bez możliwości dawkowania i regulacji swoich emocji, pragnień etc. W przypadku Tyrana ludzie są pajacykami pociąganymi za sznureczki i to on decyduje o życiu innych. To on reguluje jak i kto ma z nim żyć. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 12.04.2019 o 23:10, Gość Olika napisał:

Oczywiście pewnie najlepszym rozwiązaniem i dla mojej córki i dla mnie jest odejście od niego. Mam nadzieje ze któregoś dnia bede miała na tyle odwagi, aby to zrobić. 

 

 

""Któregoś dnia"? Czyli nigdy, lub wtedy, gdy dojdziesz do ściany i staniesz się psychicznym wrakiem? Z psycholami się nie negocjuje, od psycholi się ucieka. Tylko najpierw powinnaś poukładać sobie w głowie.  Nie strasz go, że odejdziesz, bo tylko go rozjuszysz, gdy będziesz już gotowa, wtedy znikniesz z domu, najlepiej podczas jego nieobecności. Jednak zanim to się stanie zacznij analizować swoją sytuację, w jaki sposób moglibyście podzielić majątek, może przepisać kredyt na Ciebie, lub jego. Co z firmą, którą prowadzicie, kto jest jej właścicielem, jakie macie w niej udziały jako małżeństwo. Koniecznie porozmawiaj z ojcem, może on lepiej zna przepisy i realia.

Spytaj ojca, czy możesz liczyć na ich pomoc, gdy zdecydujesz się na rozwód, przynajmniej na początku. Tymczasem bądź sprytna i zbieraj kwity na niego, postaraj się nagrywać awantury, jakie robi. W aktualnej sytuacji, zawsze możesz powiedzieć, żeby przestał na Ciebie wrzeszczeć i wyjść z dzieckiem do innego pomieszczenia, jeżeli będzie kontynuował, odważ się i stanowczo mu powiedz, że jeśli się natychmiast nie uspokoi, to wezwiesz policję, bo czujesz się zagrożona. Możesz też założyć mu niebieską kartę, a jeśli będzie straszył Cię rozwodem, bez problemu pokaż mu drzwi i droga wolna.

Tymczasem zdystansuj się do niego, stań się bardziej obojętna i oficjalna, nie wchodź w żadne dyskusje z nim, gdy tylko poczujesz się atakowana. możesz też zaproponować mu, żeby podjął indywidualną terapię w celu umiejętności pohamowania agresji.

Nie jesteś bezradna, nie jesteś ani biedna, ani bezdomna, nie masz gromady dzieci, no i masz rodzinę, która z pewnością nie opuści Cię w potrzebie. Twoja sytuacja nie jest dramatyczna, kobiety wychodzą z większych opresji. To tylko kwestia Twojej silnej woli i podjęcia stanowczej decyzji.

 

Edytowano przez Yoka777
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Olika

Najgorsze ze kocham. To jest człowiek który naprawdę potrafi być niesamowity. Kiedy mamy dobry czas- nie jesteśmy w trakcie kłótni która trwa zwykle albo kilka dni albo kilka tygodni- jest wspaniały, opiekuńczy, potrafi sprawić abym była szczęśliwa. Dla córki tez jest dobry. Niestety teraz już drugi tydzień mamy czas kłótni. Wtedy bywa tak ze rozmawiamy normalnie ale byle pierdoła sprawi ze zacznie się czepiać. Wczoraj np wkurzył się bo ubrudzilam jedno kolo od wózkach- musiałam podczas spaceru na coś najechać. Chciałam jakoś załagodzić i zazartowalam ze ja to mam szczęście , na co on odburknął „Ty to wzroku nie masz”.  Usłyszałam dzis ze zawsze dochodzę do ...ycznych wniosków. Ze cała moja rodzina ze mną na czele jest ...ana. Dopóki jesteśmy pokłóceni bede słuchać różnych rzeczy o sobie i mojej rodzinie. Jak się pogodzimy to z kolei będzie cudownie. 

 

Dziekuje za wszystkie słowa. Wiem ze powinnam go zostawić. 

Niestety w takiej sytuacji najgorszy chyba jest lęk przed samotnością. Przed tym ze nie bede miała z kim dzielić radości ale i problemów. Boje się ze sama nie dam rady wychować córki. Chciałabym aby była szczęśliwa. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
59 minut temu, Gość Olika napisał:

Dziekuje za wszystkie słowa. Wiem ze powinnam go zostawić. 

Niestety w takiej sytuacji najgorszy chyba jest lęk przed samotnością. Przed tym ze nie bede miała z kim dzielić radości ale i problemów. Boje się ze sama nie dam rady wychować córki. Chciałabym aby była szczęśliwa. 

 

Nie oszukuj się, to się nigdy nie skończy, bo on czuje się silny (choć w rzeczywistości taki nie jest, widocznie musi się dowartościować Twoim kosztem), ale przede wszystkim czuje się bezkarny, bo mu na to pozwalasz. Nie znasz dnia, ani godziny, kiedy i z jakiego powodu Cię zaatakuje. Tak działa agresor, a Ty już przejawiasz cechy osoby współuzależnionej od przemocy. Co z tego, że czasami bywa dobrze, na ogół tak jest, ale pomyśl, jak niszczą Ciebie te wielotygodniowe awantury. Pozwalasz wyzywać siebie, swoich rodziców, kulisz uszy po sobie i...na co czekasz? Czy oni przypadkiem nie dali mu pracy w swojej firmie? Żadna długotrwała przemoc nie pozostaje bez wpływu na psychikę człowieka. Pozwalając się tak traktować nie dbasz o siebie i własne dziecko, bo ono może jeszcze nie rozumie znaczenia słów, ale wyczuwa atmosferę i napięcie, słyszy kłótnie i krzyki, więc nie oszukuj się, że tkwisz w tym bagnie dla dobra dziecka.

"nie bede miała z kim dzielić radości" - raczej wiele tej radości z nim nie dzielisz. Wiadomo, że rozstania są ciężkie i potrzeba czasu, żeby potem dojść do siebie, zwłaszcza po tak toksycznym związku, ale potem następuje ulga, a nawet wewnętrzny żal, że tak długo zwlekało się z decyzją. Dlaczego miałabyś być sama, czy nie ma innych facetów na świecie?  Nie każdy jest takim draniem.

"Boje się ze sama nie dam rady wychować córki." - Nie przesadzaj, nie rób z siebie jakiejś niedojdy, wystarczy, że on to robi. Dlaczego miałabyś sobie nie poradzić? Nie jesteś w złej sytuacjo życiowej, masz rodzinę, kobiety radzą sobie w znacznie trudniejszych sytuacjach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zbadać go

On ma chorobe dwubiegunową, warto to zbadać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, Gość Olika napisał:

Najgorsze ze kocham. To jest człowiek który naprawdę potrafi być niesamowity. Kiedy mamy dobry czas- nie jesteśmy w trakcie kłótni która trwa zwykle albo kilka dni albo kilka tygodni- jest wspaniały, opiekuńczy, potrafi sprawić abym była szczęśliwa. Dla córki tez jest dobry. Niestety teraz już drugi tydzień mamy czas kłótni. Wtedy bywa tak ze rozmawiamy normalnie ale byle pierdoła sprawi ze zacznie się czepiać. Wczoraj np wkurzył się bo ubrudzilam jedno kolo od wózkach- musiałam podczas spaceru na coś najechać. Chciałam jakoś załagodzić i zazartowalam ze ja to mam szczęście , na co on odburknął „Ty to wzroku nie masz”.  Usłyszałam dzis ze zawsze dochodzę do ...ycznych wniosków. Ze cała moja rodzina ze mną na czele jest ...ana. Dopóki jesteśmy pokłóceni bede słuchać różnych rzeczy o sobie i mojej rodzinie. Jak się pogodzimy to z kolei będzie cudownie. 

 

Dziekuje za wszystkie słowa. Wiem ze powinnam go zostawić. 

Niestety w takiej sytuacji najgorszy chyba jest lęk przed samotnością. Przed tym ze nie bede miała z kim dzielić radości ale i problemów. Boje się ze sama nie dam rady wychować córki. Chciałabym aby była szczęśliwa. 

 

To, że są okresy cudowne o niczym nie świadczy. W zasadzie jest to klasyczny "miesiąc miodowy" po okresie awantur. Facet uzależnia Cię emocjonalnie, gra na Twoich słabych stronach. To, że masz lęki są  już konsekwencją jego manipulacji i możliwe, że jakiś rzeczy związanych z Twoim dzieciństwem. Facet przesuwa granice i sprawdza na ile może sobie pozwolić, zapewniam, że będzie tylko gorzej. Radość i smutki dzieli się z dojrzałym emocjonalnie partnerem. Ktoś kiedy na napisał, że są 3 możliwości z takim jednostkami. Uciekasz, walczysz albo stajesz się ich pokarmem. Walkę odradzam, chyba, ze musisz, ale córka na 99% zostanie z Tobą, a kasę zawsze może odrobić/zarobić. To o czym piszesz nie ma nic wspólnego z miłością, tylko z lękiem i strachem przed samotnością. A jak ta bardzo się boisz to zapewniam, że można być szczesliwiszym w pojedynkę niż tkwić w chorym związku i się upokorzyć, takie wzorce niestety przekazesz też córce. Swoje trzeba wycierpiec,  ale naprawdę warto uwolnić się o takiej osoby. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 12.04.2019 o 15:24, Gość Olika napisał:

Witam,

Postanowiłam poszukać pomocy na forum, anonimowo, bo wstyd mi przyznać się przed kimkolwiek jakie mam problemy z mężem. Mój mąż potrafi być cudownym, opiekuńczym człowiekiem i bardzo kochającym. Mamy półroczna córeczkę i wspaniałe potrafi sie nią zaopiekować. Mała bardzo go kocha. Prowadzimy razem biznes, z pomocą moich rodziców. I tu pojawia się problem pierwszy, mąż nienawidzi moich rodziców- to po krotce. Nie dogaduje się z nimi w pracy. Ja jestem obecnie na urlopie macierzyńskim. Nasze problemy zaczęły się kiedy rozpoczęliśmy wspólna prace. Okazało się ze mój ma nie szanuje ludzi, pracowników, moich rodziców. Mnie w pracy zaczął traktować jak pracownika i przy nich potrafił mnie obrażać, poniżać. Wydaje mu się ze tylko strachem można kontrolować ludzi. Bywa opryskliwy dla moich rodziców. Jemu wydaje się ze to ona ma zawsze racje i wszyscy powinni zachowywać się tak jak on sobie tego życzy. Co jakiś czas ( nawet kiedy byłam w ciąży) groził ze odejdzie z pracy i zostawi mnie z całym biznesem, ze ma nas w dupie. Miesiąc przed porodem wykrzykiwał ze odejdzie. Ciąża niestety nie przebiegała spokojnie przez ciagle nerwy które przeżywałam. Wśród pracowników krąży opinia ze mąż jest tyranem. Potrafi wszcząć awanturę i wyzywać mnie od ...o ponieważ mam inne zdanie od niego, bądź niepoprawnie zinterpretowałam jego słowa. Teraz i przy dziecku nie okazuje mi szacunku. Doszło raz tego ze stał nade mną z pięścią i groził ze mnie uderzy ( oczywiście pisze tutaj z cenzura). Trzymałam wtedy na rękach nasza córeczkę. Wystarczyła się wtedy i byłam zdecydowana ze odejdziemy od niego. Jednak nie jest to takie proste, kiedy prowadzi się wspólny interes, ma się kredyt hipoteczny na mieszkanie i malutkie dziecko. Mówił później ze wstydzi się tego co zrobił. Od pol roku nic takiego już się nie wydarzyło, wybuchy słownej agresji zderzają się już nie tak czesto, ale mimo wszystko zdarzaj się. Brak mi odwagi chyba i to ogromne poczucie wstydu powstrzymuje mnie przed podjęciem ostatecznej decyzji. W końcu przez wiele miesięcy usprawiedliwiałam go przed własnymi rodzicami ze on denerwuj się przecież ponieważ ma powód. Teraz jest mi wstyd przyznać im racje. 

Hmmm... mogę powiedzieć tylko tyle że kiedyś nastąpi moment, w którym będziesz miała dosyć... znam to z autopsji, facet nie musi pić i bić aby kobieta miała już dość. Trzymaj się i bądź silna, nie zdajesz sobie sprawy ile masz siły w sobie, ile każdy z nas jej ma ❤

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, Gość zbadać go napisał:

On ma chorobe dwubiegunową, warto to zbadać.

Raczej ciężko stwierdzić czy to akurat trafna diagnoza. Możliwe, ze jakieś zaburzenie jest, ale jestem daleki od stawiania diagnoz po jednym tekście. Druga kwestia raczej rzadko się zdarza, żeby taka osoba dobrowolnie poddała się badaniom.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Olika

 

2 godziny temu, KaSia napisał:

Hmmm... mogę powiedzieć tylko tyle że kiedyś nastąpi moment, w którym będziesz miała dosyć... znam to z autopsji, facet nie musi pić i bić aby kobieta miała już dość. Trzymaj się i bądź silna, nie zdajesz sobie sprawy ile masz siły w sobie, ile każdy z nas jej ma ❤

Dziękuje za wsparcie🙂  Wiem ze ten dzień nadejdzie. Kiedyś nawet nie myślałam o tym, aby odejść. Teraz myśle o tym coraz częściej i wiem ze prędzej czy później to zrobię.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Gość Olika napisał:

 

Dziękuje za wsparcie🙂  Wiem ze ten dzień nadejdzie. Kiedyś nawet nie myślałam o tym, aby odejść. Teraz myśle o tym coraz częściej i wiem ze prędzej czy później to zrobię.

 

Wsparcie jest potrzebne, bardzo. A ja wiem, jak jest ciężko. Ale też wiem, że my babki mamy w sobie ogrom siły tylko nie zdajemy sobie z tego sprawy ☺ trzymam za Ciebie kciuki, bądź dumna, silna i odważna 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Olika
2 godziny temu, taki_tam_ja napisał:

To, że są okresy cudowne o niczym nie świadczy. W zasadzie jest to klasyczny "miesiąc miodowy" po okresie awantur. Facet uzależnia Cię emocjonalnie, gra na Twoich słabych stronach. To, że masz lęki są  już konsekwencją jego manipulacji i możliwe, że jakiś rzeczy związanych z Twoim dzieciństwem. Facet przesuwa granice i sprawdza na ile może sobie pozwolić, zapewniam, że będzie tylko gorzej. Radość i smutki dzieli się z dojrzałym emocjonalnie partnerem. Ktoś kiedy na napisał, że są 3 możliwości z takim jednostkami. Uciekasz, walczysz albo stajesz się ich pokarmem. Walkę odradzam, chyba, ze musisz, ale córka na 99% zostanie z Tobą, a kasę zawsze może odrobić/zarobić. To o czym piszesz nie ma nic wspólnego z miłością, tylko z lękiem i strachem przed samotnością. A jak ta bardzo się boisz to zapewniam, że można być szczesliwiszym w pojedynkę niż tkwić w chorym związku i się upokorzyć, takie wzorce niestety przekazesz też córce. Swoje trzeba wycierpiec,  ale naprawdę warto uwolnić się o takiej osoby. 

Jest w tym dużo racji- na pewno sprawdza na co może sobie pozwolić. To taki typ czlowieka. Moje lęki przypuszczam biorą się z tego, ze chyba sama uwierzyłam w to ze jestem nic nie warta i do niczego się nie nadaje. Nie raz usłyszałam ze jestem ...em, ze nie myśle, ze jestem głupsza od małpy itp. Natomiast moja matka zawsze mnie we wszystkim wyręczała, sugerując ze sama zrobi coś lepiej niż ja. Może mieć to wpływ na to ze mam zwykle problem z podejmowaniem ważnych decyzji, ciagle szukam aprobaty i tego aby ktoś mi przytaknął i powiedział ze moja decyzja jest dobra. Zwykle boje się ze zadecyduje zle i ktos będzie miał do mnie pretensje.

Nie nauczono mnie niezależności i samodzielności to chyba najtrafniejsze podsumowanie. 

 

Faktycznie nie ma innego wyjścia z tej sytuacji - musze stanąć samodzielnie na nogi, zadbać o siebie i córkę. Uprzednio przygotuje się na różne ewentualności, do tego jak przeprowadzić rozwód i co z mieszkaniem. Musze poradzić sobie sama. Jeśli tego nie zrobię moja córka pewnie kiedyś podzieli mój los, a tego nie zniosę.

Dziekuje za pomoc. To dla mnie bardzo ważne. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Olika
12 minut temu, KaSia napisał:

Wsparcie jest potrzebne, bardzo. A ja wiem, jak jest ciężko. Ale też wiem, że my babki mamy w sobie ogrom siły tylko nie zdajemy sobie z tego sprawy ☺ trzymam za Ciebie kciuki, bądź dumna, silna i odważna 🙂

Dziękuje raz jeszcze 🙂 postaram się 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Gość Olika napisał:

Dziękuje raz jeszcze 🙂 postaram się 🙂

Będę śledzić temat 😉 czasem wystarczy wziąść byka za rogi, niekoniecznie musi to oznaczać rozstanie. Ale troszkę postawić na swoim 😊

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Gość Olika napisał:

Jest w tym dużo racji- na pewno sprawdza na co może sobie pozwolić. To taki typ czlowieka. Moje lęki przypuszczam biorą się z tego, ze chyba sama uwierzyłam w to ze jestem nic nie warta i do niczego się nie nadaje. Nie raz usłyszałam ze jestem ...em, ze nie myśle, ze jestem głupsza od małpy itp. Natomiast moja matka zawsze mnie we wszystkim wyręczała, sugerując ze sama zrobi coś lepiej niż ja. Może mieć to wpływ na to ze mam zwykle problem z podejmowaniem ważnych decyzji, ciagle szukam aprobaty i tego aby ktoś mi przytaknął i powiedział ze moja decyzja jest dobra. Zwykle boje się ze zadecyduje zle i ktos będzie miał do mnie pretensje.

Nie nauczono mnie niezależności i samodzielności to chyba najtrafniejsze podsumowanie. 

 

Faktycznie nie ma innego wyjścia z tej sytuacji - musze stanąć samodzielnie na nogi, zadbać o siebie i córkę. Uprzednio przygotuje się na różne ewentualności, do tego jak przeprowadzić rozwód i co z mieszkaniem. Musze poradzić sobie sama. Jeśli tego nie zrobię moja córka pewnie kiedyś podzieli mój los, a tego nie zniosę.

Dziekuje za pomoc. To dla mnie bardzo ważne. 

Dokładnie, postaraj się jak najwięcej zaplanować z wyprzedzaniem, ale nie wpadaj w pułapkę że jeszcze nie jesteś gotowa. Tak jak wcześniej ktoś wyżej wspomniał, nagrywaj każdy przejaw przemocy wobec siebie i dziecka. Dokumentuj co się da, to wszystko się przyda w sprawie rozwodowej i alimentach. Powodzenia, ciężkie chwilę przed Tobą, ale warto za jakiś czas sama uznasz że odejście było  najlepszą decyzją. Bądź świadoma tego, że jak zaczniesz się odcinać i stawiać  to on będzie grał na Twoich emocjach, płakał, błagał, brał na litość, poruszy temat dziecka itd,  w końcu zacznie się wnerwiac itd.. To będzie gra, którą musisz wytrzymać i nie dac sie wciagnac i sprowokować. Nie będzie to miało nic wspólnego z prawdą, to czysta manipulacja na Twoich lekach. Nie miej poczucia winy, że tak się stało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


×