Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Julia554

Faceci dzisiejszych czasów

Polecane posty

 

Zawsze uprawiali sex, a będą uprawiać częściej i z kim popadnie od tak dla przyjemności, nie będzie to temat tabu bo normy społeczne się zmienią

i kazdy bedzie sie ruuchal z kazdym na ulicach, ale bedzie fajnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

 Moim zdaniem powinien zastanowić się co chce robić (nie rzucać pracy w ciemno), dobrze to rozplanować i wtedy rozważyć co warto zrobić.

Czyli rozważyć kogo okłamać bardziej, kogo mniej? 

Ty piszesz o sytuacji prawie komfortowej, o tym, że ktoś zarabia bardzo dużo, a mógłby mniej, ale życie to nie jest bajka, realia też są, jakie są. Czasem trzeba umieć zagryźć zęby i zapomnieć o "być" po to, żeby być. I tak jest w różnych warstwach społecznych, różnych dziedzinach życia. Szczerość jest dobra w umiarze, jak wszystko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Czyli rozważyć kogo okłamać bardziej, kogo mniej? 

Ty piszesz o sytuacji prawie komfortowej, o tym, że ktoś zarabia bardzo dużo, a mógłby mniej, ale życie to nie jest bajka, realia też są, jakie są. Czasem trzeba umieć zagryźć zęby i zapomnieć o "być" po to, żeby być. I tak jest w różnych warstwach społecznych, różnych dziedzinach życia. Szczerość jest dobra w umiarze, jak wszystko.

a kogo okłamujesz w sytuacji kiedy zastanawiasz się co będzie najbardziej optymalnym wyjściem z twojej sytuacji? Ty podałeś przykład zarabiania "bardzo dobrze", jeżeli to po prostu dobra wypłata to jest wiele zawodów którą taka oferują więc zakładanie, że innej pracy nie znajdzie nie jest realistyczne. Można zmienić kwalifikacje, można zmienić branżę...można poświęcić "dobrobyt" na rok żeby potem być bardziej zawodolonym z życia. Zaciskanie zębów to marnowanie tego życia (o tym, że je skracasz nie mówiąc). Realia są takie, że ludzie nie zastanawiają się nawet nad swoim położeniem i dostępnymi opcjami - dlatego potem muszą kłamać (głównie do lustra). 

Nie mam dzieci, ale byłam w takiej sytuacji, że miałam bardzo dobrą pracę, w bardzo znanej firmie, za bardzo dobre pieniądze, gdzie dyrektor oferował mi bardzo dobrą kontra-ofertę po tym jak dałam wymówienie 🙂 I to nawet nie jest to, że nie lubiłam tej pracy, po prostu chciałam robić coś innego. 

Oczywiście, mogłam tak zrobić między innymi dlatego, że nie mam dzieci. Nie mam dzieci, bo kiedyś się nad tym zastanowiłam i uznałam,  że nie chcę ich mieć. Więc przez to, że zawsze starałam się być szczera sama ze sobą jestem w pozycji gdzie moje "realia" są tak bardzo inne, że nazywasz je idealistycznymi....a ja po prostu robię wszystko tak, żeby mi było dobrze i nikt na tym nie cierpiał 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Nieodpowiedzialny facet był dawniej jeśli zostawił kobietę z dziećmi, napiętnowana jako samotna matka żyła w skrajnym ubóstwie. Dziś doskonale sobie radzi

Niektóre sobie radzą, ale nie uogólniaj raczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Tez mam takie wnioski. Tak źle jak teraz jest chyba nigdy nie było z facetami...juz tez nie chce nikogo na stale. Nie łudze się ze poznam fajnego faceta bo takich jest może 5%.

pozatym 5% to nadmiar gdy tylko musisz wyłowić jednego, więc nie smutaj tylko szukaj tej perełki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Dziewczyny! Pisze do Was bo ostatnio zmagam sie z wieloma myślami na temat dzisiejszych związków. Mam wrażenie, że faceci okropnie sie zmienili na przestrzeni kilku pokolen. Nie są tacy jak wmawiają nam media, książki itd. Oczywiście nie oczekujemy tutaj księcia z bajki. Zaczynają mnie obrzydzac. Nie potrafie juz patrzec  a nich jak na partnerów do dlugoletnich zwiazkow. Przerażają mnie Ci wszyscy faceci wpatrzeni w silikonowe biusty modelek z branży porno. Coraz więcej jest facetów, którzy za cel życia obierają sobie tylko zaliczanie panienek. Brak ambicji, niezdecydowanie i brak odpowiedzialnosci. Tylko siłka, mecz z kolegami i samochód. A kobiety traktowane jak przedmiot, który można wymienic na nowy po kilku tygodniach. Jakby nie mieli i nie potrzebowali żadnych głębszych emocji, o rozmowie już nie wspomne. Tylko zaspokojenie swoich potrzeb i "do następnego mała". Zdrady, konta na portalach randkowych, brak czasu dla partnerki, wymienianie na nowszy model. Z jednej strony ciężko sie żyje bez facetów, ale ostatnio mam wrażenie, że początkowy zachwyt i te "motylki w brzuchu" nie są warte późniejszym smutkom towarzyszącym rozstaniu. Nie wiem  jak Wy, ale mi pozbieranie sie do kupy zawsze zajmuje ponad kilka miesięcy. Zaczynam myslec, że gra nie jest warta świeczki. Jakie Wy macie spostrzeżenia na temat facetów? 

Bardzo ciekawy temat.

1. Jest takie powiedzenie, że tak się gra, jak przeciwnik pozwala...
2. Niestety, to kobiety oczekują od faceta, żeby był wysportowany i to głównie dlatego chodzi się na siłownię.
Gdyby kobiety nie wymusiły na mężczyznach tego biegania na siłownię, to byśmy tam nie latali...
3. Są normalni ludzie i kobiety i mężczyźni, tylko ta grupa nie czeka zbyt długo, nie ma w planie wyszaleć się  i ślub bierze mając  22-26 lat.  Jak się długo czeka, to wtedy facet aby znaleźć atrakcyjną kobietę musi latać na siłownię, a kobieta musi się liczyć z tym, że jak facet szalał wiele lat, ciągle zmieniając partnerki, to ją też może w każdej chwili zmienić.
Właśnie dlatego często ludzie piszą, że lepsza rozwódka, czy rozwodnik, niż stara panna, czy kawaler... Bo szansa na wierność, mimo wszystko, większa i wie czego chce.
4. Moim zdaniem, jeśli ktoś chce klasycznej rodziny, nie powinien czekać zbyt długo, bo z czasem szansa na normalne narzeczeństwo, a po nim ślub, maleje. A bliżej czterdziestki lepiej szukać kogoś po rozwodzie, z większym doświadczeniem w normalnym związku, niż kogoś kto miał dziesiątki nieudanych związków, bo to że się nie potrafi dogadać, czy wybrać odpowiedniej osoby źle o nim świadczy.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

a kogo okłamujesz w sytuacji kiedy zastanawiasz się co będzie najbardziej optymalnym wyjściem z twojej sytuacji? Ty podałeś przykład zarabiania "bardzo dobrze", jeżeli to po prostu dobra wypłata to jest wiele zawodów którą taka oferują więc zakładanie, że innej pracy nie znajdzie nie jest realistyczne. Można zmienić kwalifikacje, można zmienić branżę...można poświęcić "dobrobyt" na rok żeby potem być bardziej zawodolonym z życia. Zaciskanie zębów to marnowanie tego życia (o tym, że je skracasz nie mówiąc). Realia są takie, że ludzie nie zastanawiają się nawet nad swoim położeniem i dostępnymi opcjami - dlatego potem muszą kłamać (głównie do lustra). 

Nie mam dzieci, ale byłam w takiej sytuacji, że miałam bardzo dobrą pracę, w bardzo znanej firmie, za bardzo dobre pieniądze, gdzie dyrektor oferował mi bardzo dobrą kontra-ofertę po tym jak dałam wymówienie 🙂 I to nawet nie jest to, że nie lubiłam tej pracy, po prostu chciałam robić coś innego. 

Oczywiście, mogłam tak zrobić między innymi dlatego, że nie mam dzieci. Nie mam dzieci, bo kiedyś się nad tym zastanowiłam i uznałam,  że nie chcę ich mieć. Więc przez to, że zawsze starałam się być szczera sama ze sobą jestem w pozycji gdzie moje "realia" są tak bardzo inne, że nazywasz je idealistycznymi....a ja po prostu robię wszystko tak, żeby mi było dobrze i nikt na tym nie cierpiał 🙂

Wiesz co? Po pierwsze to jestem kobietą, bardzo mi przykro jeśli Cię rozczarowałam, a po kolejne, to świat nie składa się jedynie z ludzi myślących zawczasu i mądrych,  (nie rozmawiamy tu chyba wyłącznie o sobie i mam nadzieję, że nie jesteśmy również ignorantkami 😉 ), a i samo życie potrafi czasem zaskoczyć niespodziewanym. Nie wszystko da się przewidzieć, zaplanować, nie na wszystko mamy wpływ. Zakładam, że jesteś jeszcze młoda, czas uczy pokory, czasem bardzo brutalnie i zupełnie niweczy nasze plany. Od siebie i tak prywatnie dodam, że jestem pełna podziwu dla Twojej postawy życiowej. Ja niestety kłamałam i pewnie jeszcze skłamię. Śmiem nawet twierdzić, że niesztampowe zachowanie zaczyna się dopiero tam, gdzie człowiek gotowy jest nawet na łgarstwo, bo życie wyłącznie w prawdzie musi być cholernie męczące. 😉 Dobranoc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Zawsze uprawiali sex, a będą uprawiać częściej i z kim popadnie od tak dla przyjemności, nie będzie to temat tabu bo normy społeczne się zmienią

Japonia jest przykładem przeseksualizowanego społeczeństwa, gdzie po prostu seks jest tak powszechny że przestał podniecać. Demografia japońska to odzwierciedla.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Wiesz co? Po pierwsze to jestem kobietą, bardzo mi przykro jeśli Cię rozczarowałam, a po kolejne, to świat nie składa się jedynie z ludzi myślących zawczasu i mądrych,  (nie rozmawiamy tu chyba wyłącznie o sobie i mam nadzieję, że nie jesteśmy również ignorantkami 😉 ), a i samo życie potrafi czasem zaskoczyć niespodziewanym. Nie wszystko da się przewidzieć, zaplanować, nie na wszystko mamy wpływ. Zakładam, że jesteś jeszcze młoda, czas uczy pokory, czasem bardzo brutalnie i zupełnie niweczy nasze plany. Od siebie i tak prywatnie dodam, że jestem pełna podziwu dla Twojej postawy życiowej. Ja niestety kłamałam i pewnie jeszcze skłamię. Śmiem nawet twierdzić, że niesztampowe zachowanie zaczyna się dopiero tam, gdzie człowiek gotowy jest nawet na łgarstwo, bo życie wyłącznie w prawdzie musi być cholernie męczące. 😉 Dobranoc.

sorry 🙂 jakoś nick mi się męski wydawał. 

Nie jestem wcale taka młoda (dobijam 30) i właśnie na podstawie obserwacji tego co się dzieje w moim życiu i w życiu innych ludzi stwierdzam, że najlepiej mają osoby które są szczere. Nie dlatego, że moralna postawa jakoś uszczęśliwia. To po prostu wygodne (i wcale nie jest męczące) - mówiąc co chcę, co lubię, co mi się nie podoba itd. ustawiam życie w najbardziej optymalny, możliwy sposób. Mogę zrobić coś dla kogoś, ale nigdy nie robię niczego czego bardzo nie chcę robić. I to naprawdę upiększa życie 🙂

*Oczywiście jak każdy zdarzało mi się powiedzieć, że jestem chora, a tak naprawdę nie chciało mi się iść do pracy. Tylko jestem chyba jedyną osobą któa otwarcie przyznaje się, że tak czasami robię - tylko nie mówię dokładnie w które dni. Jak ma się dobre wyniki w pracy to odpuszczają 😛

  • Sad 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Bardzo ciekawy temat.

cholernie ciekawy. narzekania kobiety na cos co same kobiety stworzyly. oczywiscie opis dotyczy glownie przystojnych ryjow na widok ktorych wiadomo co one robia - zachwyty, motylki srylki a pozniej placze na forach a jak spotkaja kogos niby idealnego z charakteru to potrafia odrzucic bo wyglad sie ksiezniczce nie podoba chociaz sama bez tapety wyglada tragicznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Ale czy to nie jest okrutne? 

Jak słyszę, że zostawiają kobiete w ciąży albo z malutkim dzieckiem bo "nie są gotowi" to mi się nóż w kieszeni otwiera 😕

A jak matki porzucaja rodziny tylko z powodu poznania faceta z grubszym portfelem. Lub gdy matka porzuca malucha bo jednak to nie jej bajka. 

Tak naprawdę po obu stronach jest masa przypadków do uśpienia, ale to nie znaczy że kiedyś tego nie było. Po prostu kiedyś kontakt między znajomymi był ograniczony przez brak choćby internetu. Teraz nawet jak u sąsiada awantura to fb szybciej cię o tym poinformuje niż sam zauważysz. 

Co do pytania, czy to nie jest okrutne? 

Owszem jest okrutne, nasza natura jako gatunku jest okrutna. Możemy ubierać różne rzeczy w piękne słowa czy wyobrażać sobie cuda na kiju, ale w realu szybko dostaniemy po d/u/p/ie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

no cóż, nie mnie to oceniac co jest ciekawe, ale uchodzę za ciekawą osobę 🙂 O historii (często miejsc w których osobiście byłam), o książkach, o przerabianiu vanów, o muzyce, o filmach, o komiksach, sporo o polityce i socjologii (ale to przez związek z pracą, więc trochę mi temat w gardle staje). Z facetem od gitar przez kilka godzin rozmawialiśmy o twórczości zespołu który oboje lubimy, co przeszło w rozmowę o tym jak rozwijał się dany nurt itd... Większość takich rozmów rozwija się zupełnie naturalnie kiedy ludzie trafią na wspólny temat i prawie każdy ma coś ciekawego do dodania (zakładając, że twoi znajomi to ciekawi ludzie)

to jak się ta kobieta nazywa? EDIT: Dobra, mam. To radykalna feministka która została skrytykowana przez przedstawicielki wielu innych nurtów i zgrupowań feministycznych. Taki "Red Piller" w staniku. Kiepski przykład

Kobieta nazywa się Ann Francke, jest szefową Charteted Management Institute. Dalej cytuję za red. Wolk- Laniewska.

" Kobiety często czują się pominięte, gdy ich koledzy z pracy dyskutują o piłce nożnej lub krykiecie. Albowiem kobiety przeważnie nie interesują się sportem i nie chcą wybierać pomiędzy przymusem rozmawiania o nich i poczuciem wykluczenia". "Gadanie o piłce nożnej.... w nieproporcjonalny sposób wyklucza kobiety..."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Niestety ale taka jest prawda. Mimo wszystko boli mnie jednak to, że tylko się facetów w większości wskazuje, a tak na prawdę to kobity sa jakieś inne? -.-

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

A jak matki porzucaja rodziny tylko z powodu poznania faceta z grubszym portfelem. Lub gdy matka porzuca malucha bo jednak to nie jej bajka. 

Tak naprawdę po obu stronach jest masa przypadków do uśpienia, ale to nie znaczy że kiedyś tego nie było. Po prostu kiedyś kontakt między znajomymi był ograniczony przez brak choćby internetu. Teraz nawet jak u sąsiada awantura to fb szybciej cię o tym poinformuje niż sam zauważysz. 

Co do pytania, czy to nie jest okrutne? 

Owszem jest okrutne, nasza natura jako gatunku jest okrutna. Możemy ubierać różne rzeczy w piękne słowa czy wyobrażać sobie cuda na kiju, ale w realu szybko dostaniemy po d/u/p/ie. 

Masz rację, na świecie istnieją także wyrodne matki, ale patrząc na statystyki jest ich dużo mniej. Myślę, że powinno sie jednak brać odpowiedzialność za swoje czyny. A wielu facetów zachowuje się jakby nie wiedzieli co to znaczy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Masz rację, na świecie istnieją także wyrodne matki, ale patrząc na statystyki jest ich dużo mniej. Myślę, że powinno sie jednak brać odpowiedzialność za swoje czyny. A wielu facetów zachowuje się jakby nie wiedzieli co to znaczy. 

Szkoda tylko, że nie ma statystyk na przemoc psychiczną i terroryzm emocjonalny. W wielu związkach, po ślubie, czy po pojawieniu się dziecka kobietą po prostu się w głowach przewraca. Sam wiem dobrze jak czasami ciężko jest to wytrzymać. 
 

Sytuacja mojej znajomej idealnie oddaje to o czym chce powiedzieć. Ojciec zostawił matkę z dwójką dzieci. Było bardzo ciężko. Ojciec wrócił po kilku dobrych latach. Spotkał się z dziećmi przeprosił i zgodnie z prawdą im powiedział - słuchajcie ja miałem tylko 2 wyjścia. Mogłem odejść jak odszedłem, doprowadzić się do porządku, ułożyć życie na nowo by móc wam w waszym życiu w czymkolwiek pomóc. Druga opcja była prostsza mogłem zostać przy waszej matce i skończyć na sznurze i wtedy z ojca nic byście nie mieli.


Poznałem i matkę tej dziewczyny i ojca tej dziewczyny. Na ojcu wciąż ciąży piętno tamtego odejścia ale jest, to zwyczjany fajny facet, ma ułożone w głowie i pomaga dziecią. Matka, choć ma złote serce jest po prostu psycholką, która ciągnie dzieci na samo dno. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A ja powiem, że problem leży po obu stronach. Kobiety stały się wygodne, wymagające, nie odwzajemniające. W moim domu jest niestety tak, że życie wspólne to życie jako partnerzy biznesowi - umowa współpracy wychowania dzieci. Związek wali się od kilku lat i mimo starań nie widać poprawy, bo zawsze jest na chwilę chwilowy optymizm i później wszystko wraca do " po staremu" . dawno zgasła już fascynacja, radość, poczucie wspólnoty, zostały tylko suche smsy - kup jabłka i bułki. Do okoła jest pełno kobiet, które mniej lub bardziej interesują się mną, ale nie chcę robić niczego złego, jedynie w środku gnić zaczynam...

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Można się przepychać czy faceci są gorsi czy sami czy przez kobiety. Ogólnie czasy się zmieniły i zachowania, normy społeczne też. Gość miał byc twardy, być myśliwym i otaczać opieka kobietę i potomstwo, pozostawione same sobie miały marne szanse na przeżycie nawet jeszcze w XIXw, takie były zasady i normy, oczywiście że zdarzały się wyjątki ale ogół społeczeństwa taki był. Rozwój techniki, wyzwolenie kobiet sprawiły że mężczyzna stracił swoją podstawową funkcję, już nie musi chronić ani kobiety ani dziecka, a nawet odwrotnie kobiety teraz więcej zarabiają. Role się pozmieniały i nikogo nie dziwi peeeezda w rurkach, zniewieściały typ

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Można się przepychać czy faceci są gorsi czy sami czy przez kobiety. Ogólnie czasy się zmieniły i zachowania, normy społeczne też. Gość miał byc twardy, być myśliwym i otaczać opieka kobietę i potomstwo, pozostawione same sobie miały marne szanse na przeżycie nawet jeszcze w XIXw, takie były zasady i normy, oczywiście że zdarzały się wyjątki ale ogół społeczeństwa taki był. Rozwój techniki, wyzwolenie kobiet sprawiły że mężczyzna stracił swoją podstawową funkcję, już nie musi chronić ani kobiety ani dziecka, a nawet odwrotnie kobiety teraz więcej zarabiają. Role się pozmieniały i nikogo nie dziwi peeeezda w rurkach, zniewieściały typ

Czyli kobiety strzeliły sobie w stopę. Ale pretensje mają do facetów, nie do siebie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Czyli kobiety strzeliły sobie w stopę. Ale pretensje mają do facetów, nie do siebie. 

By nie było że to przez kobiety, ogólnie przez zmiany społeczne, czy w waszym środowisku są mężczyźni którzy kiedykolwiek dali komuś w ryj? Ja miałem okazję do jakiś bójek jeszcze jako 20 latek, doskonale wiadomo że rywalizacja, walka, agresja sprzyja produkcji testosteronu, dziś nawet dzieci w piaskownicy nie mają szans pobić się o łopatkę, zaraz rodzice straszą się prawnikami...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

By nie było że to przez kobiety, ogólnie przez zmiany społeczne, czy w waszym środowisku są mężczyźni którzy kiedykolwiek dali komuś w ryj? Ja miałem okazję do jakiś bójek jeszcze jako 20 latek, doskonale wiadomo że rywalizacja, walka, agresja sprzyja produkcji testosteronu, dziś nawet dzieci w piaskownicy nie mają szans pobić się o łopatkę, zaraz rodzice straszą się prawnikami...

To według ciebie jedyna możliwą forma rywalizacji, walki jest pranie po gębie?

To kobiety strzeliły sobie w stopę, bo doprowadziły do sytuacji, w której bystry, poukładany facet, wchodząc w trwały związek tylko traci, pod każdym względem. Zyskac może jedynie, jak piszesz jakaś zniewiesciala peezda w rurkach. Albo ktoś w rodzaju Fredka Kiepskiego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

To według ciebie jedyna możliwą forma rywalizacji, walki jest pranie po gębie?

To kobiety strzeliły sobie w stopę, bo doprowadziły do sytuacji, w której bystry, poukładany facet, wchodząc w trwały związek tylko traci, pod każdym względem. Zyskac może jedynie, jak piszesz jakaś zniewiesciala peezda w rurkach. Albo ktoś w rodzaju Fredka Kiepskiego.

Kiedyś to był jeden z etapów rozwoju u młodych chłopców, może właśnie pranie po gębie w okresie dorastania ten zastrzyk testosteronu inaczej kształtowało późniejsze myślenie. Oczywiście że są sporty, sztuki walki itd ale nie uczestniczy w nich cała populacja tylko jednostki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Można się przepychać czy faceci są gorsi czy sami czy przez kobiety. Ogólnie czasy się zmieniły i zachowania, normy społeczne też. Gość miał byc twardy, być myśliwym i otaczać opieka kobietę i potomstwo, pozostawione same sobie miały marne szanse na przeżycie nawet jeszcze w XIXw, takie były zasady i normy, oczywiście że zdarzały się wyjątki ale ogół społeczeństwa taki był. Rozwój techniki, wyzwolenie kobiet sprawiły że mężczyzna stracił swoją podstawową funkcję, już nie musi chronić ani kobiety ani dziecka, a nawet odwrotnie kobiety teraz więcej zarabiają. Role się pozmieniały i nikogo nie dziwi peeeezda w rurkach, zniewieściały typ

Z drugiej strony kobiety musialy się uniezależnić. Żeby móc zająć sie rodziną na własną rękę w razie zostania samej. Kolejną sprawą jest dostępność potencjalnych nowych partnerek. Rozwody w dzisiejszych czasach są niczym wyjscie po chleb do sklepu, nie wzbudzają większych emocji. A na miejsce jednej kobiety jest kilka "świeżych". Tylko czasem zapominamy, że te kobiety się niewiele różnią od siebie. Po chwili uciech i zabaw one chcą czegoś wiecej. A potem pojawiają sie problemy, kłótnie itd. Jasne, jeśli zwiaki się sypią i po ciężkich próbach nic sie nie da zrobić to trzeba się rozejsc.  Z drugiej strony mam wrażenie, że faceci szukają cukierkowych, idealnych, bezproblemowych kobiet i czasem zamiast po prostu spróbować naprawic relacje, oni wolą szukać dalej. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Musze przyznać, że nie spodziewałam się rozmowy na takim poziomie. Nawet mężczyźni, zamiast w wulgarny sposób bronić swojego gatunku, wypowiadają się bardzo sensownie. Dzięki wszystkim za odpowiedzi. Na prawde chciałabym bardziej zrozumieć męskie postrzeganie związków w dzisiejszych czasach. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
 

Musze przyznać, że nie spodziewałam się rozmowy na takim poziomie. Nawet mężczyźni, zamiast w wulgarny sposób bronić swojego gatunku, wypowiadają się bardzo sensownie. Dzięki wszystkim za odpowiedzi. Na prawde chciałabym bardziej zrozumieć męskie postrzeganie związków w dzisiejszych czasach. 

To ja powtórzę to co napisałem wcześniej, jeśli chodzi o postrzeganie związków. Uważam, że bystry, poukładany facet wchodząc w związek tylko traci. I to pod kazdym względem. To po co ma jeść ta żabę? 

Edytowano przez dePeyrac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
 

To ja powtórzę to co napisałem wcześniej, jeśli chodzi o postrzeganie związków. Uważam, że bystry, poukładany facet wchodząc w związek tylko traci. I to pod kazdym względem. To po co ma jeść ta żabę? 

Rozwiń myśl. Dlaczego traci? I jesli jesteś tu tylko po to, żeby trolować to wyjdź proszę. Szukam rozumnych ludzi, nie internetowych d.ebili. 

Edytowano przez Julia554

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Rozwiń myśl. Dlaczego traci? I jesli jesteś tu tylko po to, żeby trolować to wyjdź proszę. Szukam rozumnych ludzi, nie internetowych d.ebili. 

Proszę bardzo: bystry facet nie żyjąc w związku, moze mieć bogatsze życie seksualne. W związku jest zależny od kaprysów partnerki, jej spadków libido, bóli głowy itd. Dalej: bystry, inteligentny facet, prawdopodobnie także będzie zarabiał lepiej od swojej partnerki. Więc nawet gdy ona wydaje na siebie tyła samo co on, to i tak do niej dokłada. A zwykle wydatki kobiety na ciuchy, kosmetyki itd. są większe, więc tym bardziej ja sponsoruje.  Dalej: żeniąc się ze współczesna kobieta, raczej średnio może liczyć na to, że będzie mu prowadziła dom, prasowała koszule i gotowała obiadki. Pewnie zechce to podzielić na pół i tu znowu będzie miał więcej roboty niż żyjąc samemu. Jedyna korzyść to towarzystwo i obecność w domu kogoś,  z kim można pogadać. Ale to można osiągnąć w inny sposób, prościej i taniej. Więc z tego wynika, że taki facet tylko traci. Oczywiście w przypadku roznych mazgajow, ofiar życiowych rozumowanie wygląda inaczej. Także nierobów, takich Fredziow Kiepskich.

No to teraz wykaż, że jest to rozumowanie trola czy de.bila 😃.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Rozwiń myśl. Dlaczego traci? I jesli jesteś tu tylko po to, żeby trolować to wyjdź proszę. Szukam rozumnych ludzi, nie internetowych d.ebili. 

Weź ogarniętego 30 latka, ma dobrą pracę, mieszkanie, hobby, ma swoje towarzystwo, sex co weekend, jest wolny może robić co chce, nikt mu nic nie narzuca, nie musi z niczego rezygnować, dzieci w najbliższej dekadzie nie planuje. Co do jego życia wniesie stały związek? Oprócz "bliskości i miłości" nic na plus. A bliskość na kiedy chce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
 

Weź ogarniętego 30 latka, ma dobrą pracę, mieszkanie, hobby, ma swoje towarzystwo, sex co weekend, jest wolny może robić co chce, nikt mu nic nie narzuca, nie musi z niczego rezygnować, dzieci w najbliższej dekadzie nie planuje. Co do jego życia wniesie stały związek? Oprócz "bliskości i miłości" nic na plus. A bliskość na kiedy chce.

Właśnie o to mi chodziło. Z tym, że ta bliskość i miłość, jest mu ewentualnie potrzebna, jeśli jakaś pokocha. Wtedy już mówimy o uczuciach a nie o kalkulacjach. A w innym przypadku? Po co mu "balast"? Żeby ugotowała rosół gdy jest chory, jak tu jakaś pisała? Może zamówić telefonicznie.

Edytowano przez dePeyrac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Proszę bardzo: bystry facet nie żyjąc w związku, moze mieć bogatsze życie seksualne. W związku jest zależny od kaprysów partnerki, jej spadków libido, bóli głowy itd. Dalej: bystry, inteligentny facet, prawdopodobnie także będzie zarabiał lepiej od swojej partnerki. Więc nawet gdy ona wydaje na siebie tyła samo co on, to i tak do niej dokłada. A zwykle wydatki kobiety na ciuchy, kosmetyki itd. są większe, więc tym bardziej ja sponsoruje.  Dalej: żeniąc się ze współczesna kobieta, raczej średnio może liczyć na to, że będzie mu prowadziła dom, prasowała koszule i gotowała obiadki. Pewnie zechce to podzielić na pół i tu znowu będzie miał więcej roboty niż żyjąc samemu. Jedyna korzyść to towarzystwo i obecność w domu kogoś,  z kim można pogadać. Ale to można osiągnąć w inny sposób, prościej i taniej. Więc z tego wynika, że taki facet tylko traci. Oczywiście w przypadku roznych mazgajow, ofiar życiowych rozumowanie wygląda inaczej. Także nierobów, takich Fredziow Kiepskich.

No to teraz wykaż, że jest to rozumowanie trola czy de.bila 

Musze przyznać, że ma to sens. Jest też bardziej opłacalne ekonomicznie. I pewnie wielu bystrych facetów na to pójdzie. Tylko gdzie w tym miejsce na jakies emocjonalne więzi? Czy wy nie odczuwacie takiego rodzaju potrzeb? A bliskość z randomową dziewczyną z klubu jest chyba raczej niezbyt prawdziwa. Można się oszukiwać oczywiście. Jednak zwykle to rodzaj umowy jeden do jednego. Seks i nic więcej. Bliskość jest więc w tym wypadku tylko wytworem naszej wyobraźni. Chyba, że chodzi  jedynie o bliskość w kontekście cielesnym.  

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wam kobietom nigdy się nie dogodzi. I mówicie jedno a robicie drugie. Niby chcielibyście kochającego i oddanego faceta, ale jak przychodzi co do czego to tacy was nie pociągają. Żal możecie mieć tylko do siebie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×