Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

MacMac1990

Ultimatum POMOCY!!!!

Polecane posty

Witam , czy jeśli narzeczona stawia mi ultimatum tj. albo kończę chodzić na zwolnienia lekarskie (posypały mi sie stawy a czekam na zabieg) i pojdę do roboty , albo ona zrywa zaręczyny czy to jest normalne , co o tym sądzicie ? P.S. Jeśli zaczynam się buntować kończy się na tym że ja się nie znam a ona wie lepiej.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Batou

Tracisz użyteczność, albo będziesz zdrowy i pracował albo nie będziesz dla niej przydatny. Kobieta rzadko kocha mężczyznę nieużytecznego dla niej. Bezwarunkowo może kochać swoje dziecko ale nie mężczyznę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To już zależy jak wygląda faktycznie z Twoim zdrowiem.  Po za tym co w tym złego by pokorzystac z L4 ile się da ? Dużo ludzi tak robi że w tym czasie odpoczywa i ma wiele innych przyjemniejszych zajęć niż praca.  Może jej wytłumacz że gdy się jest chorym to się w domu siedzi - nie zależnie czy kuracja trwa tydzień czy pół roku.  Jak dużo ludzi z kontuzją bądź kręgosłupem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Witam , czy jeśli narzeczona stawia mi ultimatum tj. albo kończę chodzić na zwolnienia lekarskie (posypały mi sie stawy a czekam na zabieg) i pojdę do roboty , albo ona zrywa zaręczyny czy to jest normalne , co o tym sądzicie ? P.S. Jeśli zaczynam się buntować kończy się na tym że ja się nie znam a ona wie lepiej.  

Ja bym wiał i nie oglądał się za siebie 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

wiele razy już próbowałem tłumaczyć że moja robota to mnie psychicznie już wykańcza nawet ale jak grochem o ścianę, twierdzi że ciągle narzekam i nic mi nie pasuje to nawet mi się nie chce już gadać i tłumaczyć o zmianie pracy bo jak temat zaczynam to ona wpada w jakąś histerie...zaraz zaczynają się groźby żebym jej nie wku*wiał bo koniec z nami etc....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

zaraz zaczynają się groźby żebym jej nie wku*wiał bo koniec z nami etc....

Taki szantaż w związku to jedna z najgorszych rzeczy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

żyje sb normalnie boleć mnie boli ale nic  nie gadam żeby nie było że narzekam bo bedzie problem , nie moge sie poprostu forsować bo sie całkiem dojadę a nie chce być inwalidą , ogl dopóki jest dobrze  i wszystko idzie po jej mysli jest ok ale jak już coś zacznę sie stawiać bo chce decydować sam o swojej scieżce zawodowej to zaczyna sie awantura że tu gdzie jestem jest dobrze ,fajna pensja itd , ale prawda jest taka że NIENAWIDZĘ MOJEJ PRACY i chce ją zmienić  ale to by się wiązało z kłótniami i straszeniem , dodała że nie bedzię mnie utrzymywać potem (oczywiście żyje sb obecnie na własny rachunek) , a gdy kończą sie argumenty zaczyna mi wypominać że pożyczyła mi kiedyś pieniadze idt żebym czuł sie zobowiązany (tak mi sie wydaje ).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To trochę kiepsko wróży, że jeszcze ślubu nie było, a już Ci tak daje popalić gdy masz odmienne zdanie. Jesteś pewien, że to kobieta z którą chcesz spędzić resztę życia? Po za tą kwestią dobrze się Wam układa?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

To trochę kiepsko wróży, że jeszcze ślubu nie było, a już Ci tak daje popalić gdy masz odmienne zdanie. Jesteś pewien, że to kobieta z którą chcesz spędzić resztę życia? Po za tą kwestią dobrze się Wam układa?

Na początku było fajnie jak to zwykle bywa ale powoli zaczęła mną "kierować" zaczynało się od zwykłych drobnostek w stylu "weź może sprzątnij stół " itd... aż z czasem doszło do tego że nie mam raczej z dużego wyboru jeśli chodzi o jakiekolwiek kwestie  (mówi mi że mam ,ale co najwyżej to mogę panować nad jakimiś drobnostkami ) a pozważne i życiowe sprawy są już dla niej tj ona ma decydujący głos , a układa się coraz gorzej , a ja jestem w coraz wiekszej rozsypce , z jednej strony praca której nienawidze a z drugiej dziewczyna z którą nie można pogadać o tym bo burzy sie jej idalna wizja życia ....   

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To zrozumiałe, że jesteś w rozsypce.. Z każdej strony 'coś'. Ale nie załamuj się. Dbaj o zdrowie. I niech to będzie dla Ciebie priorytetową sprawą. Nasunęło mi się na myśl, że może Twoja kobitka ma jakąś traumę z dzieciństwa? Matka utrzymywała ojca czy coś? Jeśli nie,to tu nie ma rozsądnego usprawiedliwienia dla jej zachowania. Tymbardziej skoro nie chce z Tobą normalnie porozmawiać, nie jesteś duchem świętym żeby czytać jej w myślach czemu ciągle jej coś nie pasi. 'Łatwo mówić', wiem, ale na Twoim miejscu mimo że sama jestem kobietą   ,trochę bym nią wstrząsnęła żeby zobaczyła jak to jest jak druga osoba nie daje sobie nic powiedzieć. Może weź trochę na głos przy niej pomyśl czy ten ślub w ogole ma sens. Albo sie dziewczyna na amen rozhisteryzuje, albo za dzień czy dwa przemysli  sprawę,że o losie, JEDNAK macie oboje coś do gadania przynajmniej na temat tego czy będziecie razem;) Co myślisz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się że powinna Cię wspierać i powinno jej zależeć na tym byś wyzdrowiał. A nie goni Cię do roboty. Pomysl trochę o sobie a nie słuchasz jej pitolenia. Jak olejesz leczenie bo ona ma jakieś urojone problemy to będziesz potem częstym pacjentem przychodni, rehabilitacja  itp itd. Poza tym co ona ma takie ciśnienie z tą praca? Kredyt macie czy co? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 
 

Co myślisz?

 

Myślę że ja nigdy nie straszyłem jej w taki sposób ,zwykle to ona z tym wyskakiwała jak widziała że moje zachowanie odbiega od normy tj nie odzywam się i wole siedzieć sam albo gdy jestem obojętny (ale trudno być szczęśliwym jeśli nie ma się wsparcia a ma sie tyle na głowie) ,z tego co mi mówili najbliżsi (a widuje ich raz na kilka miesiecy)  to stwierdzili że jestem wrakiem człowieka , moja powtarza mi że się mylą etc . ale wiem że kiedyś byłem inny , a teraz czuje poczucie winy że może ja coś źle robie i może faktycznie przesadzam no i strach że jak sie postawie to ją strace 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Myślę że ja nigdy nie straszyłem jej w taki sposób ,zwykle to ona z tym wyskakiwała jak widziała że moje zachowanie odbiega od normy tj nie odzywam się i wole siedzieć sam albo gdy jestem obojętny (ale trudno być szczęśliwym jeśli nie ma się wsparcia a ma sie tyle na głowie) ,z tego co mi mówili najbliżsi (a widuje ich raz na kilka miesiecy)  to stwierdzili że jestem wrakiem człowieka , moja powtarza mi że się mylą etc . ale wiem że kiedyś byłem inny , a teraz czuje poczucie winy że może ja coś źle robie i może faktycznie przesadzam no i strach że jak sie postawie to ją strace 

Coś mi się wydaje że czeka Cię z nią bardzo ciężkie życie. Po ślubie może niektóre rzeczy wymuszać na Tobie szantażem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przecież wy do siebie kompletnie nie pasujecie. Związek nie polega na wymuszaniu i terroryzowaniu. Człowieku chcesz tak całe życie żyć 🤦‍♀️Co to za życie. Życie takie jest że przynosi też problemy, i po to ma się swoją bratnią duszę, partnera żeby razem radzić sobie z problemami. U was niestety nie istnieje razem. Jesteś Ty i ona, a razem nijak wam po drodze. Zbieraj manatki i czas się ewakuować póki nie ma dzieci. Poszukaj kogoś z kim będziecie się rozumieć i wspierać. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No jasne,rozumiem o co Ci chodzi. I absolutnie nie doradzam szantażowania jej,tylko małą konfrontację bo domyśliłam się ze skoro tu piszesz to raczej masz opory zeby ją zostawić. Tylko tak naprawdę masz niewiele wyjść. Zimny prysznic na łeb i albo się otrząśnie albo nie. Jesli nie,to chociaż mniejszy żal zostawić narzeczoną. Ślub kiedy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

za 2 lata , a ja nie wiem czy zrobić tak jak ona chce i isc do tej roboty czy jednak l4.

A daj spokój.  Siedź na tyłku i się kuruj. Może ona ułatwi Ci zadanie i sama odejdzie jak jej się to nie spodoba. Ciekawe tylko jak wytłumaczy to rodzinie. "Zostawiłam go bo nie chciał iść do pracy A przecież czekał tylko na rehabilitacje" jesteś górą nie daj się 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

A daj spokój.  Siedź na tyłku i się kuruj. Może ona ułatwi Ci zadanie i sama odejdzie jak jej się to nie spodoba. Ciekawe tylko jak wytłumaczy to rodzinie. "Zostawiłam go bo nie chciał iść do pracy A przecież czekał tylko na rehabilitacje" jesteś górą nie daj się 

Wytłumaczenie zawsze jakieś sie znajdzie tym bardziej że jaj mamusia za mna nie przepada bo też zacząłem sie jej stawiać i robić po swojemu bo nie lubie jak ktos mnie traktuje jakbym mial z 5 lat i nie miał pojecia o życiu i słuchac o tym jak to ja sie na niczym nie znam i trzeba mi wskazywac droge a każdy mój sprzeciw traktowany jest jako przejaw buntu i trzeba mnie zaraz temperować a jak sie nie dam to konczy sie na szanażu aby sie rozstać jak mi cos nie odpowaida , bo przecież ona mówi że chce dla mnie dobrze i sie o mnie boi ,a to ja jestem jakiś dziwny i strzelam fochy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeśli zostaniesz w tej pracy i w związku z tą dziewczyną to się wykończysz. Pogadaj z nią szczerze i kawa na ławę. Zakomunikuj, że od tego momentu Ty decydujesz o swojej pracy. Jeśli ona będzie groziła rozstaniem to się rozstańcie.

Jeśli podkulisz uszy to ona i tak nie będzie Cię szanować i w konsekwencji np. zdradzi z typem "macho".

Ułóż życie zawodowe, wykuruj się i zacznij żyć.

To nie jest normalny związek, gdy dziewczyna traktuje partnera jak 5-letniego syna.

Jeśli ona tego nie zrozumie i się rozstaniecie to gwarantuję Ci, że jest dużo dziewczyn, które w związku są partnerkami, a nie "toksycznymi matkami".

Dużo szczęścia życia. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pari
 

za 2 lata , a ja nie wiem czy zrobić tak jak ona chce i isc do tej roboty czy jednak l4.

Za 2 lata wszystko może się zdarzyć, lecz teraz ważniejsze jest twoje zdrowie🙂 Słyszałeś może, że stawy zaczynają boleć jak za mało jest boru w organizmie? Poczytaj sobie w necie o tym jak uzupełnić braki tego minerału. Bor można pozyskiwać z różnych źródeł: pokarmu (obecnie pożywienie jest bardzo ubogie w bor), suplementy w kapsułkach, boraksu. Co do tego ostatniego to w necie można poczytać co nie co na ten temat:,,Spisek w sprawie boraksu" ze strony: longevitas. pl

Druga sprawa, że wybitnie regeneruje gorąca kąpiel w wannie, w jednym kilogramie naszej kłodawskiej soli kamiennej za około 2 zł za opakowanie. Kąpać należy się co drugi dzień, najlepiej  przed spaniem. Rano też można, ale potem trzeba odczekać z pół godziny zanim wyjdzie się na dwór. Wszystko moczymy, głowę też zanurzamy na chwilę ( robimy tak kilka razy). Gwarantuję, że lepiej się poczujesz, wróci chęć do życia. W takiej soli są wszystkie pierwiastki śladowe ( złoto i platyna też), które są niezbędne dla naszego życia.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Mieszkacie razem? Wynajmujecie, czy może to ty mieszkasz u niej, stąd te szantaże.

 

 

 

pomieszkuje u mnie , a tak to jest u rodziców 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No to postaw się, a jak będzie grozić rozstaniem i Cię emocjonalnie dręczysz to pakuj jej rzeczy osobiste i walizka za drzwi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

No to postaw się, a jak będzie grozić rozstaniem i Cię emocjonalnie dręczysz to pakuj jej rzeczy osobiste i walizka za drzwi.

Już się właśnie postawiłem i poszedłem na to L4  i zobaczymy jak się cała sytuacja rozegra  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie daj się. Myśl o sobie i o swoim zdrowiu, szczególnie psychicznym. Jeśli dziewczyna jest ok to zrozumie i będzie próbować naprawiać swoje błędy, a jak nie to po co Ci ona? Na świecie jest dużo samotnych kobiet gotowych na miłość. 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pari
 

Już się właśnie postawiłem i poszedłem na to L4  i zobaczymy jak się cała sytuacja rozegra  

Oddałeś jej już dług?Jak nie a myślisz o rozstaniu, to może ten pierścionek zaręczynowy pokryłby tę zaległość?🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

wiele razy już próbowałem tłumaczyć że moja robota to mnie psychicznie już wykańcza nawet ale jak grochem o ścianę, twierdzi że ciągle narzekam i nic mi nie pasuje to nawet mi się nie chce już gadać i tłumaczyć o zmianie pracy bo jak temat zaczynam to ona wpada w jakąś histerie...zaraz zaczynają się groźby żebym jej nie wku*wiał bo koniec z nami etc....

Ona ma w d..e Twoje zdrowie, to ze Cie mogą bolec stawy, interesuje ja tylko kasa i w dodatku histeryczka...pozalujesz jak sie z nią ozenisz, będziesz głównie jej bankomatem. Lepiej uciekaj i pisze Ci to jako kobieta. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×