Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Mirek2020

Brak checi aby zamieszkac z zona

Polecane posty

Napisano (edytowany)

Witajcie. Pisze bo nie mam z kim porozmawiać, nie mam przyjaciół a znajomym nie opowiada sie takich rzeczy. 

Sorawa wyglada następująco: 

Jestem z zona w związku od 14 lat, od 5 miesięcy jestesmy po slubie. Nie mieszkamy razem gdyz wykanczamy na gotowo dom. Nie chcielismy sie pchac w cement wiec aktualnie jeszcze mieszkamy w rodzinnych domach. 

Piszę post gdyz mam problem a właściwie nie wiem co ze mna nie tak. 

Po ślubie wszystko bylo ok. Spotykaliśmy sie tak jak do tej pory, lecz im blizej wspolnego mieszkania zaczalem mieć jakies wątpliwości. Zwyczajnie odkładam w czasie ten moment, ciagle mowie ze czegos jeszcze brak i nie mozna a naprawdę to nie chce po prostu z nia mieszkac. 

Mam wrażenie jakby cos umarło, we mnie. Nie cieszy mnie kompletnie ten dom, ktorym tak jaralem sie jeszcze rok temu. Nie mamy dzieci, finansowo jestesmy niezależni, bez kredytow i dlugow, wszystko za gotowke. 

Seksu nie uprawiamy bo po prostu nie chce, calkowicie inaczej jak kiedys w czasie narzeczeństwa. Dzis jak sie widzimy to albo sie kłócimy albo ogladsmy filmy na netlix... 

Nie wiem co ze mna nie tak, lub jaki jest problem. Mam wrazenie jakby cos wygasło w moim uczuciu do zony. Ciagle szukam powodow aby z nią nie przebywać, na budowe też jezdze jak musze cos podpisac. 

Tak bardzo kochałem te nasze wymarzone 140m2, a teraz najchętniej bym go podpalil...  

 

Co ze mna nie tak? 

Edytowano przez Mirek2020

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeśli nigdy nie miałeś ochoty wstawać i budzić się przy kobiecie to ślub i wspólne mieszkanie tego nie zmieni. Jeśli ktoś nie chce razem mieszkać to nie kocha. Nie ma nic piękniejszego i cenniejszego (czytaj dom) od wspólnych, zwyczajnych chwil. Nie pisz, że ten papierek (małżeństwo) tak poprawił, bo inni to podłapią, że ślub to wyrok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Mirek2020 napisał:

Witajcie. Pisze bo nie mam z kim porozmawiać, nie mam przyjaciół a znajomym nie opowiada sie takich rzeczy. 

Sorawa wyglada następująco: 

Jestem z zona w związku od 14 lat, od 5 miesięcy jestesmy po slubie. Nie mieszkamy razem gdyz wykanczamy na gotowo dom. Nie chcielismy sie pchac w cement wiec aktualnie jeszcze mieszkamy w rodzinnych domach. 

Piszę post gdyz mam problem a właściwie nie wiem co ze mna nie tak. 

Po ślubie wszystko bylo ok. Spotykaliśmy sie tak jak do tej pory, lecz im blizej wspolnego mieszkania zaczalem mieć jakies wątpliwości. Zwyczajnie odkładam w czasie ten moment, ciagle mowie ze czegos jeszcze brak i nie mozna a naprawdę to nie chce po prostu z nia mieszkac. 

Mam wrażenie jakby cos umarło, we mnie. Nie cieszy mnie kompletnie ten dom, ktorym tak jaralem sie jeszcze rok temu. Nie mamy dzieci, finansowo jestesmy niezależni, bez kredytow i dlugow, wszystko za gotowke. 

Seksu nie uprawiamy bo po prostu nie chce, calkowicie inaczej jak kiedys w czasie narzeczeństwa. Dzis jak sie widzimy to albo sie kłócimy albo ogladsmy filmy na netlix... 

Nie wiem co ze mna nie tak, lub jaki jest problem. Mam wrazenie jakby cos wygasło w moim uczuciu do zony. Ciagle szukam powodow aby z nią nie przebywać, na budowe też jezdze jak musze cos podpisac. 

Tak bardzo kochałem te nasze wymarzone 140m2, a teraz najchętniej bym go podpalil...  

 

Co ze mna nie tak? 

Jakim cudem nie zamieszkaliście razem przez te 14 lat?????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Mirek2020 napisał:

Tak bardzo kochałem te nasze wymarzone 140m2,

Żyjąc celem zapomniałeś co w życiu najważniejsze i albo od samego początku nie było nic, albo umarło po drodze przez brak wspólnych chwil, czułości, bliskości, brak rozmów i brak piękna wspólnej codzienności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
8 godzin temu, Mirek2020 napisał:

Witajcie. Pisze bo nie mam z kim porozmawiać, nie mam przyjaciół a znajomym nie opowiada sie takich rzeczy. 

Sorawa wyglada następująco: 

Jestem z zona w związku od 14 lat, od 5 miesięcy jestesmy po slubie. Nie mieszkamy razem gdyz wykanczamy na gotowo dom. Nie chcielismy sie pchac w cement wiec aktualnie jeszcze mieszkamy w rodzinnych domach. 

Piszę post gdyz mam problem a właściwie nie wiem co ze mna nie tak. 

Po ślubie wszystko bylo ok. Spotykaliśmy sie tak jak do tej pory, lecz im blizej wspolnego mieszkania zaczalem mieć jakies wątpliwości. Zwyczajnie odkładam w czasie ten moment, ciagle mowie ze czegos jeszcze brak i nie mozna a naprawdę to nie chce po prostu z nia mieszkac. 

Mam wrażenie jakby cos umarło, we mnie. Nie cieszy mnie kompletnie ten dom, ktorym tak jaralem sie jeszcze rok temu. Nie mamy dzieci, finansowo jestesmy niezależni, bez kredytow i dlugow, wszystko za gotowke. 

Seksu nie uprawiamy bo po prostu nie chce, calkowicie inaczej jak kiedys w czasie narzeczeństwa. Dzis jak sie widzimy to albo sie kłócimy albo ogladsmy filmy na netlix... 

Nie wiem co ze mna nie tak, lub jaki jest problem. Mam wrazenie jakby cos wygasło w moim uczuciu do zony. Ciagle szukam powodow aby z nią nie przebywać, na budowe też jezdze jak musze cos podpisac. 

Tak bardzo kochałem te nasze wymarzone 140m2, a teraz najchętniej bym go podpalil...  

 

Co ze mna nie tak? 

Wypalilo się. Nie ma wspolnych spraw intymnych, to co ma łączyć. Dom se można postawić z kumplem w ramach spółki cywilnej

Edytowano przez Onkosfera

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Mirek2020 napisał:

Witajcie. Pisze bo nie mam z kim porozmawiać, nie mam przyjaciół a znajomym nie opowiada sie takich rzeczy. 

Sorawa wyglada następująco: 

Jestem z zona w związku od 14 lat, od 5 miesięcy jestesmy po slubie. Nie mieszkamy razem gdyz wykanczamy na gotowo dom. Nie chcielismy sie pchac w cement wiec aktualnie jeszcze mieszkamy w rodzinnych domach. 

Piszę post gdyz mam problem a właściwie nie wiem co ze mna nie tak. 

Po ślubie wszystko bylo ok. Spotykaliśmy sie tak jak do tej pory, lecz im blizej wspolnego mieszkania zaczalem mieć jakies wątpliwości. Zwyczajnie odkładam w czasie ten moment, ciagle mowie ze czegos jeszcze brak i nie mozna a naprawdę to nie chce po prostu z nia mieszkac. 

Mam wrażenie jakby cos umarło, we mnie. Nie cieszy mnie kompletnie ten dom, ktorym tak jaralem sie jeszcze rok temu. Nie mamy dzieci, finansowo jestesmy niezależni, bez kredytow i dlugow, wszystko za gotowke. 

Seksu nie uprawiamy bo po prostu nie chce, calkowicie inaczej jak kiedys w czasie narzeczeństwa. Dzis jak sie widzimy to albo sie kłócimy albo ogladsmy filmy na netlix... 

Nie wiem co ze mna nie tak, lub jaki jest problem. Mam wrazenie jakby cos wygasło w moim uczuciu do zony. Ciagle szukam powodow aby z nią nie przebywać, na budowe też jezdze jak musze cos podpisac. 

Tak bardzo kochałem te nasze wymarzone 140m2, a teraz najchętniej bym go podpalil...  

 

Co ze mna nie tak? 

Dom to nie mury. Choćby w najnowszej technologii. Wiesz ilu znam takich jak Ty? Sztuk 3. Niby ładnie pięknie, że nowy dom, piękne samochody, modne ubrania jak z zurnala i ta niechęć. Żeby może już więcej razem nie mieszkać, ani dnia dłużej. Ze po przeprowadzce, nie chciało się ani tego domu, ani wspólnego życia, że coś pękło. Ze nie chceli wracać po pracy do tego "super domu"! , coś w tym musi być. Nowe okoliczności i "starzy" w nich ludzie. Ze swoimi nawykami? Bez bliskości? Że gdzieś po drodze zgubili radość życia. Nie na darmo mówi się, że po wybudowaniu nowego domu, ludzie szybciutko się rozwodzą,  wspolna "walka" zbliża ich przez i na  chwilę, wspólna walka o mury, użeranie się z Panem Mieciem majstrem.  A kiedy zatykają wiechę, to wszystko mija, czasem bezpowrotnie. I sprzedają te domy, dzieło życia, po to, żeby ukladac se życie od  nowa. Nie jesteś jakis odosobniony. Takich przypadków jak Twój jest więcej. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
3 godziny temu, kardulaki napisał:

Jakim cudem nie zamieszkaliście razem przez te 14 lat?????

Jestesmy ze soba od gimnazjum czyli od wieku 14 lat. 

 

Po drugie, ja pracuje na codzien w Niemczech. Prowadze tam 2 firmy i praktycznie mieszkam tam 15 dni w miesiącu. 

Edytowano przez Mirek2020

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Mirek2020 napisał:

Jestesmy ze soba od gimnazjum czyli od wieku 14 lat. 

 

Po drugie, ja pracuje na codzien w Niemczech. Prowadze tam 2 firmy i praktycznie mieszkam tam 15 dni w miesiącu. 

To nie jest żadna miłość. To przyzwyczajenie. Do takiej relacji, dorywczej. Jeśli przez tyle czasu nie zamieszkaliście razem, to już nie zamieszkacie. Z szacunku do Niej, powinieneś się z nią rozstać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A ten dom to czyj jest?

Twój czy wspólny?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, Mirek2020 napisał:

Jestesmy ze soba od gimnazjum czyli od wieku 14 lat. 

 

Po drugie, ja pracuje na codzien w Niemczech. Prowadze tam 2 firmy i praktycznie mieszkam tam 15 dni w miesiącu. 

Jak można było sobie zrobić takie kuku sobie i swojej partnerce. Nie mogę tego zrozumieć. Coś tu zostało zaniechanie i stąd takie skutki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pytam o zapisy w akcie notarialnym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
33 minuty temu, Bimba napisał:

Pytam o zapisy w akcie notarialnym.

Mój 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
36 minut temu, pari napisał:

Jak można było sobie zrobić takie kuku sobie i swojej partnerce. Nie mogę tego zrozumieć. Coś tu zostało zaniechanie i stąd takie skutki.

Ale co nazywasz kuku? 

Nie rozumiem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Mirek2020 napisał:

Ale co nazywasz kuku? 

Nie rozumiem. 

I z czym ona teraz  zostanie? Poświęciła dla Ciebie najlepsze lata młodości?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Mirek2020 napisał:

Ale co nazywasz kuku? 

Nie rozumiem. 

ubi tu Gaius, ibi ego Gaia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
55 minut temu, Mirek2020 napisał:
1 godzinę temu, Bimba napisał:

Pytam o zapisy w akcie notarialnym.

Mój 

No i wszystko jasne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A inne rzeczy Cie ciesza? Praca, hobby? Czy tylko zona i dom nie ciesza? Moze masz depresje

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Mirek2020 napisał:

Ciagle szukam powodow aby z nią nie przebywać, na budowe też jezdze jak musze cos podpisac.

Czyli ona zajmuje się nadzorowaniem budowy i wykańczaniem twojego domu?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No niestety o miłosc trzeba dbać, a u Was pewnie przez odleglosc i nadmiar obowiazkow uczucie wygaslo. Jeśli jeszcze jest jakas iskra to moze romans da się rozpalic na nowo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Mirek2020 napisał:

Mój 

Macie rozdzielność majątkową?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
42 minuty temu, Qwerty82 napisał:

A inne rzeczy Cie ciesza? Praca, hobby? Czy tylko zona i dom nie ciesza? Moze masz depresje

Wiesz co, od dluzszego czasu sie nad tym zastanawiam i nie wiem czy to wlasnie nie bedzie problem.

44 minuty temu, Bimba napisał:

Czyli ona zajmuje się nadzorowaniem budowy i wykańczaniem twojego domu?

 

Nie. Mam od tego ludzi. Zona tylko wybierala kolory, kuchnie itd. 

49 minut temu, Bimba napisał:

No i wszystko jasne.

A co to ma do rzeczy?? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, pari napisał:

Macie rozdzielność majątkową?

Tak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Mirek2020 napisał:

Tak

I co brak chęci względem seksu cię nie dziwi ani nie dziwi twoją żonę? Może zwolnij trochę? Pieniądze to nie wszystko. Potrzeba równowagi we wszystkim. Wnioskuję, że tak naprawdę żyliście obok siebie a nie ze sobą. Wcześniej (w narzeczeństwie) mieszkaliście razem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, pari napisał:

Wcześniej (w narzeczeństwie) mieszkaliście razem?

Nie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, Mirek2020 napisał:

A co to ma do rzeczy?? 

To że nic tam nie jest jej.

Dlaczego razem nie jesteście właścicielami domu?

Każdy sobie rzepkę skrobie?

No to potem są efekty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, Bimba napisał:

To że nic tam nie jest jej.

Dlaczego razem nie jesteście właścicielami domu?

Każdy sobie rzepkę skrobie?

No to potem są efekty.

Ciężko pracuje od 18 roku zycia. 2 firmy zbudowałem od poczatku sam. 

Dom zacząłem budować jeszcze przed ślubem wiec zgodnie z prawem musiałbym notarialnie przepisac go w 50% na zone. Daremnie wydane prawie 9000 zl. To nic nie zmienia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dom to tylko duży przedmiot. Ważny jest człowiek. Czas spędzony razem. Szczere rozmowy. Też zbudowałem dom. Do czasu póki były zajęcia jakoś się to trzymało. Kiedy jednak budowa została ukończona, nie było innych aktywności, dzieci, rozmowy, okazało się, że to tylko przyzwyczajenie a nie miłość.

Zaniedbaliście coś co może nawet było. Możecie jeszcze o to zawalczyć ale trzeba szczerości i nie przenikania, nie domysłów, nie zamiatania pod dywan.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, Mirek2020 napisał:

Ciężko pracuje od 18 roku zycia. 2 firmy zbudowałem od poczatku sam. 

Dom zacząłem budować jeszcze przed ślubem wiec zgodnie z prawem musiałbym notarialnie przepisac go w 50% na zone. Daremnie wydane prawie 9000 zl. To nic nie zmienia. 

No i co, że ciężko. Nie ty jeden🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Nemetiisto napisał:

Dom to tylko duży przedmiot. Ważny jest człowiek. Czas spędzony razem. Szczere rozmowy. Też zbudowałem dom. Do czasu póki były zajęcia jakoś się to trzymało. Kiedy jednak budowa została ukończona, nie było innych aktywności, dzieci, rozmowy, okazało się, że to tylko przyzwyczajenie a nie miłość.

Zaniedbaliście coś co może nawet było. Możecie jeszcze o to zawalczyć ale trzeba szczerości i nie przenikania, nie domysłów, nie zamiatania pod dywan.

O widzisz. Bardzo podobnie mam jak piszesz z tym ze to działa tylko w jedna strone. Zona chce, stara sie, czesto mi mowi ze cos ze mna nie halo, ze sie zmienilem, ze nie interesuje sie naszym zlepkiem Ytonga... 

A mi sie po prostu nie chce. Czasem wole wsiasc do samochodu i jezdzic bez celu lub odwiedzić ukochane morze (mam nad morze 340 km w jedna strone) niz przebywac na budowie. Potrafie w minute sie ubrac i zniknac na 10 h... Posiedzieć na wydmach, popatrzec i wrocic. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×