Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość grze

czy on/ ona wróciła?

Polecane posty

ja też staram się w pewne sprawy nie wnikać, nie analizować, po prostu przejść obok, ale są takie chwile - kiedy mnie to dopada ze zdwojoną siłą. ( chyba mnie w tym lesie dopadło ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tylko chciałabym przestać \"uciekać\", przerobić to wszystko jakoś w sobie, żeby móc słuchać radia, oglądać zdjęcia, cieszyć się z miejsc itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiem, że masz rację. Chciałabym zasnąć i obudzić się jak już będę potrafiła z tym żyć... a tymczasem idę jakiś obiad skonstruować. Obiad dla singla ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wzięłam go w krzyżowy ogień pytań:) powiedział że już nie ma wątpliwości, kocha i chce być ze mną, wie że musi mnie odzyskać pytałam czy jest pewien, czy za 2 miesiące nie wywinie mi znów takiego nr bo mu się odwidzi, skąd wie że kocha a nie np to przzwyczajenie, czy przyjaźń. Przepraszał za to co przecierpiałam:( a ja mu powiedziałam że wezmę go na okres próbny - zob. jak się będzie starał. powiedziałam że nie ufam mu w 100% , że na to będzie musiał zasłużyć. Dziwczyny do przesłania mam Rubika, Górniak \" Nie proszę o więcej\", muzykę z tańca z gwiaddami, co tam jeszcze , jakby ktoś chciał to niech pisze.:) Acha, nieodzywanie się to dobra rzecz, ale ja znawcą nie jestem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
I tak siedzieliśmy a on trzymał mnie za rękę a przy stoliku obok siedział Tomasz Lis z rodzinką :D . Świat jest mały. Szczypię się ciągle w rękę że to nie sen z tym powrotem,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Graty MM ... Fajnie ze sie ulozylo. Ja troszku jestem nie w stanie pisac ale coz...;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Karola, hyhy, piłaś?:P Mario Magdaleno - podziwiam, że zdecydowałaś się na powrót.. Ja jednak nieufne stworzonko już jestem, nie umiałabym.. Znikam pobyć z rodziną :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nieee.......... kibelek nieeee :P Jak nie w stanie, nieeee, ide sie myc i lulu tak bedzi elpiej :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ło Jezusie kumpela mi tu pisze ze jakiemus sie spodobalam, zabierzcie go, chce numer , ale nie damm nie, nie :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agula21
Ja bylam z moim facetem 7 lat. Rozstaliśmy sie. Bylo mi naprawde ciężko tym bardziej że on poznał inną. Co najgorsze gdy miał problemy z nią to przychodził do mnie zwierzał mi sie i prosił o rade. Teraz wiem że jednak nie przestał mnie kochac. Nasza rozłąka trwała 5 miesiecy i uwierzcie mi nikomu nie życze tego co ja przeszłam. To był istny koszmar. Dzis znów jesteśmy razem i mam nadzieje że nam sie uda...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MM, napisz proszę coś więcej... wrócił po dwóch miesiącach? nie odzywaliście się przez ten czas do siebie? jak odchodził to mówił, że musi to przemyslec, czy zrywał definitywnie? błagam odpisz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześć Dziewczynki Ćmo----> wczoraj spojrzałam w kalendarz i policzyłam że nie byliśmy razem miesiąc i jeden dzień ( a nie miesiąc i tydzień jak mi się wydawało) 2 tyg. przed rozstaniem widziałam że coś jest nie tak, nie był taki czuły dla mnie itd. spytałam wprost\" masz wątpliwości czy mnie kochasz\' ? Odparł że tak. Tydzień ( bo wiesz, my mieszkaliśmy ze sobą od roku) póxniej kłótnia zaczynająca się od bzdety, on pow. że spędzi noc u rodziny, ja wściekła \" pomogłam\" mu wyjść z mieszkania. Już wtedy powiedział że nie czuje tego co dawniej. Był to człowiek który pracuje po 14-15 godz. na dobę, po pracy nie miał siłę na nic, weekendy jeśli nie pracował, to chciał spędzić w domu. A ja bez pracy = wypoczęta. Ale się rozpisałam. Na początku to ja zadzwoniłam i go przeprosiłam że tak brzydko go potraktowałam, płakałam do słuchawki, jak każda porzucona. Tydz. później on zaproponował spotk. , myślałam naiwnie ze wrócimy do siebie, prosiłam go o to ale powiedział że nie może oszukiwać siebie. Dla mnie kolejny koszmarny tydz. , myśli najgorsze z możliwych, tel. do niego że nie wytrzymam psych. i coś sobie zrobię. On powiedział że jak sobie coś zrobię, to on natychmiast też coś sobie zrobi, odnajdzie mnie tam gdzieś po drugiej stronie i nakopie w tyłek. Wiem że sam też to przeżywał, oboje braliśmy leki uspokaj. ( ziołowe). Zaproponował przyjaźń, na początku się zgodziłam ale po nast. spotkaniu zauważyłam że nie dam rady, to było wykańczające. Zadzwoniłam i pow. że nie bedę pisać i dzwonić, że dziękuję mu za te 8 lat i byłam z nim b. szczęśliwa ale to koniec, pożegnałam się. Pytał czy jestem pewna, czułam że chce mieć ze mną jakiś komtakt, wreszcie pow. że zawsze mogę do niego zadzwonić z każdym problemem o każdej porze dnia i nocy. Miałam twarde postanowienie nie zadzwonić nigdy więcej. Czwartego dnia on zadzwonił, spytał czy się nie gniewam że dzwoni, rozmawialiśmy tylko. Z mojej strony zero kontaktu nadal. Za trzy dni znów tel. - spytał czy pójdę z nim do kina. A powinnam? Myślę że tak. Miałam przeczucie... ale odpychałam je od siebie. Przepraszał, całował po łapkach, rozmawialiśmy. Daje mu okres próbny, zaufanie nie odrodzi się od razu. Na początku miałam mnóstwo pytań- czy nic nie czuje czy nie wie co czuje. Na początku to było że nic, potem że nie wie. Teraz mówi że już wie i rezygnuje z drugiej pracy żebyśmy mogli się częściej widywać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie chcę narazie mieszkać wspólnie, będziemy się spotykać na randki i powiedziałam że musi się postarać:P To nie harleqin że rzucę mu się w ramiona( z rozrzuconymi przez wiatr włosami) i krzyknę \" wróciłeś, najdroższy \" , człowiek się sparzył i teraz jest nieufny. No zobaczymy. Dziewczyny mają rację, że zerwanie kontaktu to najlepszy pomysł, muszą poczuć że coś tracą. Za dwa miesiące nie jestem pewna czy miałby do kogo wracać. Miłego dnia Dziewczynki, będę za Was trzymać kciuki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Karola pewnie śpi ;-) Fajnie, że jednak ludzie wracają do siebie, ale ja przestałam w to wierzyć. Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że to niemożliwe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To chyba kwestia nie tylko uczucia ( miłości) , żyjąc w związku zawsze się ma jakieś wątpliwości. Co innego mieszkać razem a co innego osobno, życie pod jednym dachem to większy hardcore:P Ja tez kiedyś miałam wątpliwości, ale człowiek dojrzewa, dokonując złych i dobrych wyborów. Jeśli to prawdziwa miłość to wróci. Ale ten miesiąc dał mi do wiwatu, mocniej stanęłam na własnych nogach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nienawidzę siebie. popłakałam się... zdaję sobie sprawę z tego jak będzie Wam teraz ciężko to wszystko odbudowa, ale i tak Ci strasznie zazdroszczę... też bym chciała miec tyle szczęścia, żeby mój Najukochańszy J. do mnie wrócił... Boże, jak bardzo bym chciała. przytulam Cię bardzo mocno do serduszka i życzę jak najlepiej. niech Wam się ułoży! ;*** jestem taka głupia... nie potrafię sie z Nim nie widywac... wszyscy mówią, że tak by było najlepiej, nawet Wy tutaj. Jezu, nie potrafię. czy w związku z tym ja już nie mam co marzyc, że kiedyś wróci? ;((((((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja się nie widuję, bo on nie chce. Gdyby chciał, to pewnie bym pękła. A tak zbudowałam sobie filozofię, której się trzymam. I co z tego, że to była miłość na całe życie? Że mnie uwielbiał i chciał być ze mną zawsze? Że.... Że...... to nie były tylko słowa, ale przede wszystkim czyny. I co z tego? Nic nie zostało, kompletnie nic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
i przykro mi podwójnie, bo \"przyjaciół\" straciłam. Ale ciągle żyję i jakoś się trzymam - jeszcze mam siłę, jeszcze...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja chyba dumy nie mam. ale nie postawiłabym żadnych warunków. nawet nie musiałby się jakoś szczegółnie starac... najważniejsze żeby był. duma. ładne słowo. tylko takie mi obce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Natia > skąd ty jesteś? Gdzieś na południu mieszkasz? Głosowanie, no właśnie. Odkąd mam prawa wyborcze, byłam na wszystkich wyborach - a teraz mam dylemat, bo zupełnie nie wiem na kogo głosować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×