Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Aniaa87

Jestem cholernie nieszczęśliwa

Polecane posty

Przez to że jestem w związku tak tragicznie nieudanym że wszyscy się dziwią jak to możliwe że możemy jeszcze ze sobą być. Męczymy się tak od ponad dwóch lat. Jesteśmy ze sobą od prawie czterech. Kocham go strasznie ale w wielu sprawach nie możemy po prostu dojść do porozumienia i wtedy wyzywamy się od najgorszych i zrywamy ze sobą. Ile razy mieliśmy takich przerw. Zawsze do siebie wracaliśmy bo żyć bez siebie nie umiemy ale ze sobą też nie potrafimy żyć :( Nie mogę znieść tego jak się szanujemy. Nie potrafimy zaakceptować naszych wad i męczymy się okropnie, ale podtrzymujemy ten związek w oczekiwaniu na to że będzie lepiej. Ja już nie mam nadziei że będzie lepiej ale nie potrafię odejść. Próbowałam, naprawdę. Nawet wyjechałam ostatnio na 3 miesiące do innego miasta. Nie mieliśmy ze sobą żadnego kontaktu, ale nie zapomniałam i on też. Wróciłam i było dobrze może z miesiąc i znów to samo:( Czy są jeszcze takie osoby, które trwają w związku niszczącym życie (dosłownie) ?? Proszę wypowiedzcie się :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ale próbowałam, naprawdę chciałam odejść, lecz to były najgorsze dni mojego życia. Czasem sobie myślę że wolę się męczyć z nim niż bez niego :( Jak ja tak mogę??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olcia*****
Moja przyjaciolka byla w takim zwiazku, dokladnie w takim samym, byli piec lat razem i pozniej dochodzilo nawet do rekoczynow (z jego strony). A skonczylo sie to tak, ze ona poznala kogos innego, kogos kto ja szanowal i pokochal taka jaka jest, gdyby nie Maciek (ten nowy) pewnie by byla nadal w swoim toksycznym zwiazku. Moze to jest tez jakas rada dla Ciebie? Postaraj sie stworzyc zwiazek z kims kto do Ciebie pasuje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A jeśli w końcu dojdziemy do porozumienia?? kochamy się tak bardzo to może przetrwamy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak chciałam też nawet poznać kogoś nowego. Mam powodzenie u facetów więc nie było problemu ale każdego porównywałam do tego mojego i kończyłam to bo mi nie pasował. Nikomu nie daje szansy, jestem niedostępna bo mam jakieś klapki na oczach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
podobno kto się lubi ten się czubi - z drugiej strony 2 lata to trochę czasu żeby się jakoś dogadać, no nie wiem może rzeczywiście nie jesteście sobie ,,pisani,, jakkolwiek głupio i staroświecko by to brzmiało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziękuję za słowa otuchy. Miło że mnie ktoś rozumie. A jest jeszcze ktoś kto widział cos takiego??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olcia*****
Skoro probowalas juz kogos poznac i nic z tego nie wyszlo... Zobaszysz, ze przyjdzie taki moment kiedy powiesz sobie dosc, w przypadku mojej przyjaciolki bylo to uderzenie jej przez jej faceta, czego Ci oczywiscie nie zycze. Moze nadal musisz trwac w tym zwiazku zeby w koncu zrozumiec, ze nie pasujecie do siebie. Pomysl sobie, ze moglabys byc z kims innym na prawde szczesliwa, Twoj chlopak tez. A trzy miesiace nie wystarcza zeby sie "wyleczyc" z takiej chorej milosci i niestety nie mysl, ze kiedys o nim zapomnisz... Ja sie rozstalam z kims dwa lata temu i nadal pamietam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pomocy!! Płaczę cały czas i nie mogę zrozumieć tego człowieka;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aniu to młodziutka jeszcze jesteś. I myślę że za jakiś czas zrozumiesz ze mozesz bez niego zyc... A im szybciej to zrozumiesz tym lepiej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Olcia, nawet jak chcę i już jestem gotowa odejść to odwlekam to z różnych powodów: a to święta, a to urodziny, a to walentynki. Zawsze sobie obiecuje że odejdę ale później dogadujemy się świetnie i zapominam o tym co myślałam aż w koncu znowu dochodzi do tego że chce odejść ale wtedy jest kolejny powód żeby przedłużyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aga234
ja zyje w takim zwiazku od 2 lat i na dodatek mamy dziecko,odkad urodzil sie kacperek zaczelam chyba go naprawde poznawac.ja go juz nawt nie kocham a on juz sie tak nie stara jak dawniej bo teraz laczy nas dziecko i wie ze nie odejde bo wlasciwie to nie mam dokad,chociaz czasem mam straszna ochote.wiec poki nic nic cie z nim wlasciwie nie laczy to odejdz poki mozesz bo ile mozna czekac az bedzie lepiej,zajdziesz w ciaze i bedziecie sie tak meczyc do konca zycia ,jak ja.ja juz nigdy sie od niego nie uwolnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
rhyme za parę lat to na pewno zrozumiem że mogę bez niego żyć, ale ja się boję o bliższą przyszłość

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olcia*****
Aniu, ja tez tak mialam, chcialam odejsc i wydawalo mi sie, ze zyc bez niego nie moge... Jednak sie okazalo, ze pomimo obietnic i zapewnien on mogl zyc z dala odemnie i rozstalismy sie poniewaz on tego chcial. Zdaje sobie sprawe, ze nikt Ci tego nie przetlumaczy bo i tak zrobisz swoje ale zobacz ile juz dziewczyn bylo w podobnej sytuacji do Twojej, po co plakac i marnowac czas powtarzajac bledy innych... Zastanow sie powaznie nad tym zwiazkiem, jakie sa plusy, jakie minusy, napisz to nawet sobie, czy jestes szczesliwa? czy wyobrażasz sobie byc z Nim do konca swojego zycia? Spojrz na to tak obiektywnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aga234 łączy mnie z nim takie uczucie, którego nie da się opisać. Kocham go najbardziej na świecie. A przed nim jeszcze miałam chłopaka równe 2 lata ze sobą byliśmy, też miłość mojego życia ale poprostu przestaliśmy się kochać, mieliśmy inne plany na przyszłość. Zerwaliśmy ze sobą bez bólu i płaczu, jak przyjaciele. Chciałabym żeby wszystkie związki się tak kończyły. Jak ja bym chciała go przestać kochać :( a Ty Aguś masz o tyle dobrze że nie kochasz tego człowieka. Ale bardzo Ci współczuję że nie masz gdzie odejść. Jejku jak Ty z tym żyjesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No widzicie, daliście mi naprawdę do myślenia. Muszę zakończyć ten związek, ale teraz jest znowu mój głupi problem. Za dwa dni mam urodzinki, później są Walentynki. Jak ja to przeżyję? Bez niego nic nie mogę zrobić bo każda chwila kojarzy mi się z nim. Tyle czasu.. A i najgorsze jest to że moje wszystkie przyjaciółki wyjechały za granicę. Jak przyjeżdżam do domu (bo studiuje dziennie w innym mieście) to każdą chwilę spędzam z nim bo po prostu nie mam nikogo innego tam. Jak on jest w pracy w sobotę to z nudów nie wytrzymuję

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olcia*****
Przygotuj sie psychicznie do tego zerwania, nie mysl o tym, ze Go kochasz, wymysl sobie jakies zajecie, moze nowe hobby, jakis sport. Przeczekaj do tych walentynek ale mysl ciagle, ze to sa ostatnie Wasze Walentynki i ostanie wspolnie spedzone Twoje urodziny. Po Walentynkach powiedz mu, ze nie wyobrazasz sobie juz dalej tak zyc i oficjalnie sie rozstancie. Pomysl o tych wszystkich klotniach, wyzwiskach i braku szacunku... W milosci nie ma miejsca na to miejsca, tymbardziej w takiej skali. Ani On ani Ty juz sie nie zmienicie wzgledem siebie, tak jak napisal ktos wyzej, nawet dziecko sie zmienilo zwiazku na lepsze...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aneczkaZirlandii
ja jestem w takim zwiazku od ponad roku, przez pierwsze miesiace bylo ok, wydawalo mi sie ze spotkalam milosc zycia,pozniej zamieszkalismy razem i okazalo sie jaki jest naprawde....z kazdym miesiacem mowilam sobie to juz koniec, jednak nie jest tak latwo odejsc jesli mieszkasz z kims, pracujecie w tym samym miejscu, bardzo mi pomogl dostac ta prace, wiec boje sie jak nie wiem co...boje sie tego ze po rozstaniu zostane bez pracy, bo wiem na co go stac i moglby mi bardzo zaszkodzic .jednak juz nie mam sily zyc od jednej klotni do drugije, przeplatanej chwilami szczescia, ktorymi sie ludze...ale zblizajace sie walentynki i jego urodziny 2 tyg pozniej mobilizuja mnie do wrozstania, nie chce w tych dniach klamac ze go kocham itd skoro juz nic nie czuje....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
olcia dziękuję :* mam około tydzień na przemyślenia. Masz rację że powinnam o tym myśleć w taki sposób. A co do dziecka, to mojego chłopaka siostra też nie była za bardzo szczęśliwa ze swoim chłopakiem, byli ze sobą ponad 5 lat i też się rozstawali ciągle, ale pół roku temu wpadli i mają śliczną córeczkę. Teraz są małżeństwem. Jej facet zmienił sie nie do poznania po narodzinach córki. Jest wspaniały i naprawdę zmienił się. Ostatnio po takiej kłótni wyżaliłam się właśnie siostrze mojego chłopaka a ona mi na to "zróbcie sobie dzidziusia". No i też taka głupia nadzieja że może jednak sie zmienimy jak już nie będziemy mogli sie rozstać. Nawet o tym rozmawialiśmy, ale niestety jeszcze nie czas na dziecko.. Matko ja przecież się wykończę:( Ciągle szukam recepty na ten związek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aneczka, jakbym była na Twoim miejscu to bym była naprawdę szczęśliwa. Nie kochasz go! To czym Ty się martwisz? Praca, dom, to sobie można ułożyć. Jakbym go nie kochała to bym bez wahania odeszła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olcia*****
Aniu nie musisz dziekowac :-) Co do dziecka w zwiazku to rzeczywiscie siostrze Twojego chlopaka sie poszczescilo... Ale czy jest pewnosc, ze Ty tez tak bedziesz miala? A poza tym, za mloda jestes na dzidziusia, masz studia jeszcze no i tak nie bardzo jesli jednym z powodow checi zajscia w ciaze jest ratowanie swojego zwiazku... Nie smuc sie i nie zamartwiaj, musisz sobie jakos poradzic, chodzi przeciez o Twoje zycie. Z tego co piszesz wybika, ze jestes ślepo zakochana w swoim chlopaku a to mozesz sie pograzyc... Nie trac swojej osobowosci, swojego szczescia i idz do przodu. Chociaz sprobuj zyc bez niego. A za to, ze szukasz szczescia, nikt Ci glowy nie urwie :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
emphetepe, Tobie nie napisałam,ale dopiero teraz zatrzymałam się nad Twoją wypowiedzią na dłużej. Zasmuciło mnie to strasznie, ale boję się że możesz mieć rację, że to nie miłość tylko przyzwyczajenie i lęk przed samotnością:( Cholera ale Ty naprawdę masz rację. Ja się po prostu boję i trzymam się niego bo tyle ze sobą przeżyliśmy, że jakoś sobie nie wyobrażam innego życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ehh olcia, jestem w tym momencie rozbita, ale obiecuję, że przemyślę to sobie raz na zawsze. A nigdy w życiu nie chciałabym żeby nasze dziecko widziało jak się kłócimy i krzyczymy na siebie. Już tyle osób widziało nasze zadymy, że czasem sobie myślę że nie tylko my cierpimy ale nasze rodziny i otoczenia też. Pomyślę też o tym egoizmie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"wyzywamy się od najgorszych i zrywamy ze sobą. Ile razy mieliśmy takich przerw. Zawsze do siebie wracaliśmy bo żyć bez siebie nie umiemy" Te słowa, są jak sierp - ścinają ze świstem. Innymi słowy: to co tworzycie, to nie związek z miłości, tylko z przymusu. Tam gdzie jest miłość nie ma przekleństw, wyzwisk, są uczucia i harmonia. Moim zdaniem chcesz coś na siłę. Trzymasz się go bo przywykłaś do takiego UKŁADU, i jak piszesz, "boisz się" być sama. Z drugiej strony, skąd wiesz jak potoczą się Twoje losy, kiedy nie będziesz już z nim ? Czy nie warto dać sobie szansy na człowieka, który rozumie co oznaczają słowa miłość, co znaczy być we wzajemnej relacji z drugą osobą. Każdy, zasługuje na szacunek, a tam gdzie go nie ma, nie ma też szansy na miłość. Obudź się wreszcie i daj sobie szansę na inne, pogodne życie. 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
grażka_b, wszystko to co napisałaś, to prawda i dziękuję Ci, że oblałaś mnie zimną wodą i otwierasz mi oczy szerzej. Czemu ja mam i tak zawsze jakieś "ale", no ale od kiedy między nami tak jest, to mam NADZIEJĘ, że będzie lepiej. Bo kiedy między nami jest super to nic innego mi nie potrzeba, ale kiedy się kłócimy to mam nadzieję, że przetrzymamy to i znów będzie super. Każde nasze zadymy, usprawiedliwiam sobie np sesją i związanym z nią stresem, czy innymi naszymi problemami, które odbijamy na sobie bo jesteśmy sobie najbliżsi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olcia*****
Aniu, czytaj sobie slowa Grazki wtedy kiedy bedziesz chciala nadal byc z nim...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wszystkie Wasze wypowiedzi wydrukuję sobie oprawię w ramki i powieszę na ścianie. I zawsze jak będę chciała z nim być to sobie wszystko dokładnie przeczytam po 10 razy. Może to coś da.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×