Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość lulu2008

NIEPŁODNOŚC???-nieudane starania o dziecko!

Polecane posty

Dokładnie to o ten specyfik chodzi. Ja co prawda starm się co jakis czas serwować fasolkę , to szparagowa to chociaż z puszki w sałatkach ale duzo dobrego czytałam o tym \"leku\" więc kupie nie zaszkodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ale opowiem wam inna historię moi znajomi bardzo długo bo ok. 10 lat strali się o potomstwo i juz się poddali ponieważ zwg. na ich poglady in vitro nie wchodziło w grę. Ale on przeczytał w pracy w jakimś babskim szmatławcu, że trzeba przed zjeść bardzo dużo wit. C. Stwierdzili , że nie zaszkodzi i wyjadł dwa listki i co ? od razu trafiony zatopiony ! Może to też sposób?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej dziewczyny Mój mąż od ok. 2 m-cy bierze Salfazin, jak na razie bez efektów...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyny ja po @ idę do swojej gin., ponieważ wynalazła jakieś zioła, które mogą pomóc (podobno mają wpływ na morfologię \"żołnierzyków\"). Jak będę znała ich nazwę to napiszę. Klempa pewnie już świętuje:) :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4mala - pomysł z witaminką C - bomba ! A może pół opakowania Salfazinu na raz też by pomogło - wyskoczyłaby taka armia, że nawet w dni niepłodne byłoby poczęcie !!!1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Marzenie Ty jednak masz bezbłędne pomysły! Ja na razie jeszcze salfazinu nie kupiłam ale wit C mam w domu. Tylko teraz czekam by sprawdzić efekty Estrofemu. Teoretycznie powinna dostać @ w niedzielę ale myślę, ze skoro biorę luteine do soboty to pewnie bedzie nie co później- a będzie na pewno jak mi się śniło że jestem w ciąży to w życiu zawsze jest na odwrót! Ale może to i lepiej by była dzień później bo w niedziele pół dnia spędzę w pociągu a nie byłoby to komfortowe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A mi się ostatnio śni seks - z mężem oczywiście ( jak by inaczej )- ale taki fajny, wyluzowany, bez myślenia o poczęciu - na jawie tak nie mam !To chyba wyraz tęsknoty za dawnymi, dobrymi czasami !!!! Wybaczcie - mam dziś głupawkę - ale to chyba lepiej niż się użalać, co ?? Może dziś przyśni mi się witamina c !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Marzenie w takim razie spełnienia snów Ci zyczę :) Ja też juz nie wiem co może mieć wpływ na plemniczki. Mój mąż brał już różne witaminy Promen, Salfazin i jak widać nic. Ja łykam feminatal, dla kobiet starających się, dobrze się odżywiamy, ale widzę ze to nie ma większego znaczenia. Ja z tej witaminy, którą łykam chyba zrezygnuję i bedę brała tylko kwas foliowy. A może negatywny wpływ na to wszystko ma fakt, że podczas przytulania za bardzo myślimy o tym po co to robimy. Już wiele razy mówiliśmy sobie z mezem, ze nie będziemy o tym myśleć, rozmawiać i kochamy się tylko wtedy kiedy mamy na to ochotę. No i niby tak działamy. Ale podświadomie w mojej głowie (i męża na pewno też) jest ta myśl o tym, czy coś się z tego wykluje. Nie potrafie całkiem zamknąć tego tematu. Czyli ten sex nie jest do końca taki bezinteresowny, bo wciąż w naszych głowach jest nasz cel, mimo, że głośno o nim nie mówimy. Jak myślicie, czy to może mieć jakiś wpływ???? Ale kurcze jak tutaj tak całkiem niemyśleć? Czy to w ogóle możliwe?? Klempa daj znać jak obrona, bo umieramy z ciekawości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześć moje Dziewuszki. :) Przepraszam, że tak późno, ale same wiecie :D Nie miałam dostępu do kompa. :D Już se jestem panią magister i z tego powodu wafel cieszy mi się tak, że gdyby nie uszy to by mi głowa spadła. :) Miałyście rację, obrona to lekki cycek. W moim przypadku poszło szybko, łatwo i przyjemnie. Miałam na godz. 11, a o 11.20 było już po wszystkim. Jeszcze usłyszałam od komisji, że miło było mnie słuchać, że nadal z powodzeniem mam prowadzić swoją firmę. Bardzo przyjemne to było. :) Co do witamin to my też braliśmy różne. Mąż najpierw brał Androvit, ale jest on bardzo drogi, więc przeszedł na Salfazin. Potem przestał brać, chyba z braku efektu Mu się odechciało. Jeśli chodzi o odżywianie to u mego Chopa śniadanie to podstawa i nie wyjdzie z domu bez zjedzenia czegoś. No i mnie zawsze goni do śniadań, bo ja nigdy nie jadłam. :) Ja myślę, że odżywanie też ma wpływ na ciążę, ale z drugiej strony tyle ludzi się nie szanuje - źle je, pije, pali, a jakoś udaje im się mieć dzieci bardzo szybko. Więc nie wiem od czego to zależy. Zmykam sobie spać. Dobrej nocki i do jutra, a raczej do dziś. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Klempa, gratuacje !!!!!!!!!!!!!!!!!Jeden cel osiągnięty !!!!!Widać nie wszystko jest tak trudne, jak zaciążenie !!!!!!!!!!! Ja sporo się nasłuchałam, naczytałam i miałam kilka z życia wziętych przykładów, że wyluzowanie i przestanie uprawiania seksu dla poczęcia dało rezultaty. Podobno jak tak nastawiamy się co miesiąc na poczęcie, to wytwarza się blokada psychiczna i skutek jest wręcz odwrotny. Ta paląca i pijąca parka, o której Wam pisałam- Ci, co po miesiącu starań zaszli - opowiadali mi, że mają znajomych, którzy 2 lata nie mogli się wystarać o ciążę, poszli do lekarza, który stwierdził, że wszystko z nimi ok, no i dali sobie wtedy spokój z obawami i staraniami i nagle się udało ! Opowiadali mi też o innej parce - która próbowała pół roku - fakt, krótko, ale przez te kilka miesięcy intensywne starania z seksem co dzień i dziewczyna zaszła w ciążę w miesiącu, w którym się popsuło coś między nią a partnerem, kiedy prawie się rozchodzili ! Niedawno też inna znajoma mówiła mi, że jedna parka też ponad rok nie mogła się doczekać dzidzi i zaszli też dopiero, jak sobie odpuścili.... Tylko że to tak trudne - odpuścić sobie i żyć tak, jak byśmy się nie starali....Też mi się to nie udaje. Nawet mój lekarz mówił mi, że psychika w tym temacie odgrywa tak dużą rolę i ma taki wpływ, że nawet może rozregulować takie proces jak np. owulacja...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześć Dziewczynki, witam w ten straszny poranek; deszcz strugami leje się z nieba, zimno, szaro i buro wrrr... Nie znoszę takich dni, wtedy to nawt kawa mi nie pomaga. Pani Magister \"Klempa\" gratulację cieszę się , że jednak \"diabeł nie był taki straszny\" i było miło i sympatycznie. Marzenie, wszyscy mówią że to co w głowie jets nie ocenione. Myślę, że też Ci którzy decyduja się na adopcję bardzo często maja jeszcze swoje dzieci bo przestają o tym myśleć i psychika się odblokowuje. Ja bardzo pracuje by się nie wkręcać już co miesiac i tak jak pisałam nabieram co raz więcej pokory. Bardzo chcę urodzic zdrowego i radosnego dzidziusia ale staram się sobie tłumaczyć, ze nie wiem co dla mnie sądzone i pukin co nie jestem wstanie tego zrozumieć. Więc jak mantrę powtarzam sobie \" co mam być to mędzie\" jak to mówi moja kumpela \"wyżej du.. nie podskoczysz\" :) Wczoraj spotkałam się ze swoja przyjaciółką , która ma córę (moją chrześniaczkę ). Dziecko miłości , wpadka na całego ale było dla mnie nie samowite, ze ona jest kolejną osoba która twierdzi, ze zamin spóźnił jej się okres ona juz wiedziała, że jest w ciąży. Jest vto dla mnie niesamowite! Ja oczywiście jako usilna staraczka odpadam od tej zasady, ponierważ jak się czeka to nie mal co miesiąc \"czujesz, że się udało\". Ale myślę że i tak jest to bardzo interesujaca kwestia. No to chyba się wygadałam przed 2 kawką i deę robić małą czarna :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja np. nigdy nie starałam się o dziecko w taki spontaniczny sposób polegający na tym, że dopuszczam myśl o ciąży, kocham się bez zabezpieczenia i tyle, poza tym żyję swoim życiem..bez celowania i nastawiania się. Od momentu podjęcia decyzji było celowanie, nastawianie się na poczęcie i wyczekiwanie okresu. I to pewnie był błąd.Nie wiem, jak to jest po prostu żyć tak samo jak wczesniej, tyle że nie zabezpieczam się przed ciążą. A teraz zabrnęłam tak daleko, że trudno będzie doprowadzić do takiego spontanicznego stanu...wciąż uparcie uważam, ze musze pilnować tego dnia owulacji, bo jak go przegapię, to nie mam już po co się kochać..i co mi da wtedy pójscie na spontana .Już raz miałam postanowienie, że nie zapiszę sobie daty ostatniego okresu, nie będę w ogole patrzec w kalendarz ani obserwować swoich objawów - no i nie wyszło...dzień później już miałam obliczone, kiedy powinna być owulacja, kiedy będzie mniej więcej okres i w jaki tydzień trzeba się nastawić na przytulanie - co za presja !!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Marzenie, ja myślę, ze tym naprawde juz troche za daleko zabrnełaś z tą spiralą. Rozumiem pragnienie i marzenie o dzidziusiu bo sama też to przeżywam ale odnoszę wrażenie że u ciebie zaczyna już być lekką obsesją. Nie możesz całymi dniami myśleć o spełnieniu wszystkich \"frmalności\" do zajścia w ciąże, to Cię wykończy. Wiem że jets trudno ale może warto się zastanowic jak zagospodarowac swoja energię, czas i mysli w inny sposób tak dal zdrowia psychicznego. Sex z mężem nie może przeciez ograniczać się tylko do spłodzenia potomka bowas to zniszczy. Przepraszam za takie ostre słowa ale marzenie trochę się o ciebie martwię :). Ale myslę , że wymyslimy jakis sposób by pomóc naszym \"głowom\' się wyluzować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jest naprawdę wiele osób, które właśnie przez starania zabrnęły w taką samą spirale-czytam o tym sporo w necie i widzę, że prawie każdy przechodzi podobny etap jak ja teraz w długich staraniach, to zwyczajne, książkowe zachowania w przypadku gdy ktoś nie może zajść w ciążę.Nie są one dobre, nie wpływają dobrze na życie starających się, ale nikt nie powiedział, że one będą wieczne. Trzeba przejść taki etap, z czasem to mija i Ty 4mala jesteś przykładem, że już jesteś powoli na etapie podchodzenia do tego z dystansu, bez nastawiania się i zamartwiania. Chociaż jeszcze nie do końca, bo choćby to, że piszesz tu na forum, analizujesz temat od różnych stron - jest dowodem na to, ze jeszcze cierpisz i wciąż cię te myśli męczą. Właśnie tu u nas był wpis dziewczyny, nie pamiętam już kto to był, która pisała, że musiała uciekać z marketu z płaczem, jak widziała w nim matki z małymi dziećmi . Albo te ciągłe łykanie witamin, ziół, robienie wszystkich badań u lekarza - akupunktury, niekonwencjonane metody leczenia...to też wszystko formy obsesji - podporządkowywania życia jednej myśli. Kazda z nas to ma i każda wyraża to w ten czy inny sposób.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Marzenie, nasz rację i prawdą jest to że puki w nas nadzieje to się jej trzymamy. Wiem , że każda z nas przechodzi to inaczej ale stadia sa podobne tylko wyrażane w inny sposób. Masz rację , że pomimo, ze radze se duzo lepiej, bo nie rozpaczam gdy widze dziecko lub gdy któraś z koleżanek informuje mnie o swojej ciąży to jestem tu na forum i bardzo potrzebuje tego by ktos ostudził moje zapędy i nakręcanie się. Ale puki będę miała nadzieje, na dziecko to będę wierzyła, że kiedys się uda, ale już bez napinki. Wydaje mi się że chyba Cie troche uraziłam swoim wywodem, przepraszam bo nie chciałam. Wręcz przeciwnie maiałam jak najlepsze intencje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej Laseczki U nas w Szczecinie dzisiaj świeci piękne słonko :) ale i tak jest b. zimno. Doskonale rozumiem Cię Marzenie, ja też tak się nakreciłam, chociaż staram się teraz nad tym jakoś zapanować. Co prawda widok małych dzieci nie wywołuje już u mnie łez, ale na wieści, że kolejnym się udało (w większości przypadków już z drugim dzieckiem) to też popłaczę sobie jak nikt mnie nie widzi (nawet mąż). Niestety, tak jak mówicie babeczki, to nie pomoże... Trzeba się jakoś pozbierać i próbować normalnie żyć... Klempa - Pani Magister :) dolączam się do życzeń dziewczyn :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie ma o czym gadać, własnie o to tu chodzi, by wymieniać poglądy i wyrażać opinie na temat wywodów innych forumowiczek. Każdy coś powie i potem każda może wysunąć dla siebie wnioski, nie musząc patrzeć na problem tylko ze swojego punktu widzenia. Zresztą to fajne, że można tu szczerze się zwierzyć z własnych myśli wielu babkom, które mają podobny problem. Często we własnym otoczeniu trudno znaleźć takich słuchaczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
cleo pożycz mi trochę słońca! U mnie jest tak buro, że siedzę przy zapalonych światłach. Pogoda iście angielska. A ja tak potrzebuję słońca by się zenergetyzoować! buuu....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4mala zapraszam do Szczecina, hi hi, dzisiaj u nas prawdziwa, słoneczna jesień :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gratuluję Pani Magister :D Marzenie, różnie z tym wszystkim bywa-my przez 3 lata nie staralismy się o dziecko, ale tez nie zabezpieczaliśmy się. Nie liczyłam dni, bo wiedzieliśmy, ze możemy przyjąć malucha, ale w żaden sposób nie myśleliśmy, ze musi być. Po trzech latach poszłam do lekarza, bo dziwne wydało mi się to, ze nie zaszłam w ciążę przez tak długi czas. Rok kazał mi się starać świadomie i po roku zaczła leczenie-bez rezultatu :( Teraz od sieprnia całkowicie sobie odpuściłam, bo zrozumiałam, ze nie każdy musi miec biologiczne dziecko. Pamiętam, jak czytałam książkę \"Emma postanawia miec dziećko\" czy jakos tak i nie skończyła się ona happy endem - mimo leczenia, psychologów, akupunktury, bohaterka nie zaszła w ciążę, a przeszła wszystkie fazy, które my przechodzimy i wszelkie badania. Jakoś dotarlo do mnie, że może nie przez przypadek przeczytałam tę książkę, że może ma mi pomóc zrozumiec, że ja NIGDY nie będę matką biologiczną. Długo było mi smutno, czasem jeszcze ten smutek powraca, ale powoli zaczynam widzieć nadzieję na normalne życie bez swojego dziecka, bo jednak mimo pocieszeń, nie każdemu się udaje. Choć wierze, ze każda z Was przytuli w końcu do piersi swego malucha. Ja? pewnie też, ale dopuszczam mysl, ze nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witajcie dziewczynki. Dzien dobry wszystkim! Ja własnie pije kawke. Kto pije ze mną?? Dzisiaj ostatni dzień jestem w pracy przed urlopem, wiec nie mam zamiaru się przepracowywac :) Gratuluje Pani Magister!!!! Klempa fajnie, ze masz to juz za soba. Lulu ja tez chwilami mam podobne mysli, ze trzeba bedzie pogodzic sie z losem, ale jest mi wtedy bardzo smutno. Nie wiem jakbym to znosila na dluzsza mete, kiedy znajomym rodzilyby sie juz kolejne dzieci, potem wnuki, a my wciaz sami w pustym domu. Może nie bedzie tak zle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam - wiecie, ja sie jeszcze tak nakręcam, bo dopiero zaczynam walkę z medycyną, dopiero pierwsze wizyty u lekarza za nami... Tak na marginesie - dziś odbieram nasze pierwsze wyniki nasienia - padam właśnie ze strachu, co zobaczę na tym wyniku i co powie lekarz..... Na pewno jak ktoś walczy ładnych parę lat, przeszedł wszystkie możliwe badania i terapie, a mimo to nadal nic, to samo z siebie przychodzi, że człowiek sie godzi z brakiem dziecka, nie ma innego wyjścia.Organizm nie wytrzymuje tak długiego nakręcania się no i wtedy człowiek daje sobie spokój...Naturalna kolej rzeczy...Choć nadzieja umiera ostatnia.......i to najprędzej dopiero, jak dopadnie nas menopauza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Marzenie faktycznie jestes teraz na takim etapie, którego Ci nie zazdroszczę. Pamiętam jak ja robiłam pierwsze badania, wizyty u lekarzy, badanie nasienia i przezywalam kazdy wynik. Wszystkie wychodziły książkowo, więc była wielka nadzieja i rozczarowania na okrągło. Niepotrzebny płacz, cierpienie, użalanie się nad sobą. Teraz mniej emocjonalnie podchodzę do tego. Szkoda że ludzie nie potrafią uczyćę na cudzych błedach i doświadczeniach, tylko na swoich własnych. Ale tak widocznie skonstruowana jest nasza psychika. Daj znać jak wyszly badania :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej kochane babeczki Dzisiaj niestety dopadła mnie @, ale jestem dzisiaj zadowolona, ponieważ pierwszy raz od ponad roku (albo i dłużej, nawet nie pamiętam) nie płakałam z tego powodu. Już nawet nie czuję tego przeszywającego serce bólu. Myślę, że powoli oswajam się z myślą, że widocznie tak ma być. Nie ukrywam, że duża tutaj jest Wasza zasługa :) Odkąd jestem z Wami na forum jest mi dużo lżej, a najtrudniejszy okres jest jeszcze przede mną - wigilia - dzień w którym rok temu zaczełam tracić swojego maluszka, ufff... Dzisiaj jest nowy dzień, znowu mamy słonko w Szczecinie, pozdrawiam Was serdecznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześć, tak, mam - wykryto u męża asthenozospermię - czyli zbyt małą ruchliwość. Typ A - 18% Typ B - 30% A powinno być minimum 50% A+B, w tym minimum 25% typ A. No to mam przyczynę niepowodzeń. Trochę się załamałam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Poza tym wszystko mieści się w normach, ale np. iloś c plemników w 1 ml wyszło 20,5 mln, czyli w tej dolnej granicy, bo minimum jest 20 mln.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cleo20
Marzenie jest dobrze, najważniejsze, że są plemniki, z tego co wiem, to jest to do wyprostowania. A co z morfologią (budową) plemników jest ok? Jak wrócę do domu to napiszę Ci jak mój mąż miał tą ruchliwość. Teraz tylko udacie się razem do lekarza i na pewno mężowi coś przepisze, spokojnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×