Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

marta113

Clostilbegyt i bromergon - moze sie uda 2

Polecane posty

U nas to się wszystko jakoś tak koszmarnie rozwleka w czasie. Ja u gina jestem raz na 3 miesiące. O inseminacji nieśmiało chrząknęłam jakieś pół roku temu, ale lekarka powiedziała, że jeszcze za wcześnie, że najpierw trzeba JESZCZE popróbować mężowe wyniki podciągnąć i moje też. I to "jeszcze" tak trwa i trwa, czekam, czekam, nie wiadomo na co, bo nic się nie zmienia na lepsze. Mam nadzieję, że jak teraz mój mąż porobi te badania (o ile porobi...) to może powiem pani doktor, że to oczekiwanie się trochę zaczyna dłużyć i może czas na jakieś bardziej radykalne posunięcia. Z drugiej strony, babeczka chyba wie co robi, nie chcę jej jakoś narzucać czy sugerować. Ja bym chyba jeszcze sprawdziła drożność moich jajowodów, ale moja pani dr też mówi, że póki co to wyniki męża, choć nie tragiczne, to są gorsze od moich - no i też nie chcę się jej wymądrzać, że może jeszcze takie badanie bym "chciała". Inseminacja nie jest w żaden sposób refundowana? Jak to w ogóle wygląda? I jeśli chodzi o formalnośc***procedury, i tak zupełnie "technicznie"? Jak to działa ;)?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vldk - Nie wiem ile masz lat, ale czekanie w moim mniemaniu zmniejsza szanse na zakończenie starań ciążą. Jak pisałam wcześniej (chyba :P ) my rodzimy się z komórkami jajowymi, zatem mają one tyle lat co my + kilka miesięcy naszego życia płodowego. Ja w tym roku zdmuchnę 37 świeczek, lekarz nie ukrywał, że to już trochę późno. Zdaje sobie z tego sprawę, jednak na świecie kobiety decydują się na dzieci jeszcze później, różnica - te o których się czyta to gwiazdy np kina czy muzyki (a im zapewne finansów nie brakuje). Co do inseminacji...nie wiem jak wygląda od strony technicznej (sama nie korzystałam jeszcze-lekarz powiedział, że póki co mąż ma za słabe wyniki), ale poczytaj może pod tym linkiem http://inseminacja-poradnik.pl/inseminacjarefundowanananfz.php być może coś ta strona wyjaśni :) Mój mąż będzie najprawdopodobniej w marcu ponawiał badania i zobaczymy co wtedy. Ja bym chciała jeszcze raz móc "delektować" się macierzyństwem, niestety mąż ciągle zmienia zdanie...raz chce innym razem z kolei słyszę, że jesteśmy za starzy, albo że teraz żyje nam się wygodnie, więc po co komplikować sytuację, albo że ja się roztyję i tyle z tego będzie pożytku... Mam totalny mętlik w głowie...sama zaczynam się zastanawiać, czy chcę naprawdę drugie dziecko, czy może faktycznie lepiej będzie nie powoływać nowego istnienia w tym kraju. Dzieje się coraz gorzej, nie ma pracy dla młodych , wykształconych ludzi ... Ale jak napisałam...najpierw badanie męża (będę wiedziała, czy preparaty które przyjmujemy coś dały, a jeśli nie nie omieszkam wspomnieć o tym na stronach producentów i na forach internetowych...bądź co bądź dużo kosztuje kuracja :( ) Zastanów się, może czas zmienić lekarza? Ja po ostatniej wizycie (na NFZ) u kobiety doszłam do wniosku, że już nigdy więcej w życiu do baby nie pójdę (mówię o ginie) nie ma takiej opcji!!! Przesyłam pozytywną energię :) Działaj ... czas ucieka :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A co to za preparaty (te dla męża)? Pewnie pisałaś, ale ten wątek ma tyle stron, że ciężko mi się będzie przebić do odpowiedzi ;). Mi w tym roku trzydziecha stuknie. Myślałam, że do trzydziestki będę już mieć co najmniej dwoje dzieci, a tu nic, czas płynie, ja się zdążyłam ustabilizować, tylko cudowne rozmnożenie nie nastąpiło i chyba nastąpić nie zamierza..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Od ponad 2 miesięcy pijemy preparat Prenatal ProBaby (1 opakowanie 15 saszetek dla kobiety i 15 dla mężczyzny) "teoretycznie" zawierający zestaw najpotrzebniejszych witamin. Czy działa? Jeśli chodzi o mnie nie wiem...może tylko tyle, że infekcja żadna póki co mnie nie "złapała" :D A na męża? O tym przekonamy się dopiero w marcu. Koszt 1 opakowania w aptece ok 120zł, na allegro dostałam po 88 + koszt przesyłki. Dodam tylko, że saszetka dla kobiety niezbyt dobra w smaku, mąż twierdzi, że jego smakuje jak Visolvit :) Dodatkowo od ponad tygodnia łyka macę (poczytaj w necie pełno o tym piszą) Co do preparatów dla faceta...nasz znajomy przyjmował Proxeed ... problem tylko taki, że to saszetki tylko dla facetów, a koszt kuracji miesięcznej sięga niemal 400zł. Dla przypomnienia, żeby efekt był na 100% facet powinien przyjmować dany preparat przynajmniej 3 miesiące, 72-74 dni mniej więcej tyle trwa s****atogeneza (czyli produkcja plemników)...Zatem jak łatwo policzyć, w tym wypadku na samego faceta trzeba wydać 1200zł...a jak dodatkowo nie chce współpracować...to pytanie...kto ma za to zapłacić??? Niektórzy polecają też Androvit. Jeśli masz czas poszukaj skład i porównaj. A z "naturalnego jedzonka" - ziarna słonecznika, dyni, orzechy brazylijskie i najważniejsze ... facet powinien się ruszać, a nie tylko przed kompem czy tv siedzieć (nawet kiedy jest szczupły - a mój mąż powtarza: "jestem szczupły=nie muszę się ruszać") i co ja mam zrobić???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Znowu piszę sama ze sobą :( Vldk - jeśli jeszcze tu zaglądasz, zerknij może tu http://adonai.pl/nieplodnosc/?id=21 znalazłam tam kilka informacji odnośnie ziół i "potencjalny" zestaw dla facet, który ma pomóc. Może warto? Ja niestety znów mam złe dni...mąż zachowuje się jakby miał 17lat i doprowadza mnie tym do szału...ale "widziały gały co brały" ... pozostaje tylko pytanie jak długo to wytrzymam :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kiedys Plotka Taka Rybka
Darkness, Z tego co pamietam, ja swojego meza faszerowalam selenem :) Slyszalam, ze to pomaga.O Androvicie tez slyszalam dobre opinie. Jesli chodzi o ten ******aszych facetow to mysle ze to nie ma, az tak znacznego wplywu na jakosc nasienia. Moj brat ma znaczna nadwage, jezdzi na codzien ciezarowka wiec o ruchu nie ma mowy i wpadl ze swoja dziewczyna "od tak". Mam nadzieje, ze nie odbierzesz tego w zly sposob, ale uwazam, ze najwazniejsze jest nastawienie. Ciagla presja i stres z nia zwiazany napewno nie pomaga. Mysle, ze moze czas juz "odpuscic" , kopnac w kat te wszystkie "cudowne preparaty" i zaczac znow oddychac :) Moim zdaniem to jedyna szansa dla was, bo stres w jakim zyjecie tylko pogarsza cala sytuacje :( Moze wyjedzcie gdzies? Odpocznijcie, nabierzcie dystansu, skoncentrujcie sie na tym co juz macie, i ze szkoda byloby to stracic :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kiedys Plotka Taka Rybka
o ******* chodzilo tam gdzie mnie cenzurka dopadla :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kiedys Plotka Taka Rybka
brak ruchu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Plotka - nie pisałam tutaj chyba, ale ... mieliśmy długa przerwę od jakichkolwiek specyfików. W ubiegłym roku w grudniu znów mnie coś naszło, żeby mąż zrobił badania, przecież już 5 lat i nic. Wyniki dramat, więc musiałam czymś nieco go nafaszerować. Ale na tym koniec ... mamy do wypicia 1,5 opakowania, zatem na niecały miesiąc zostało. Później mąż zrobi ponownie badania. Jeśli będzie lepiej ja zrobię AMH. I jeśli to też będzie ok poczekamy miesiąc, a jak się nie uda ... może podejdziemy raz do inseminacji. Zobaczymy. A może zwyczajnie dam za wygraną? W sumie odłożyłam kasę na in vitro, ale mąż jakby co nie chce się zdecydować. Jemu powinno bardziej zależeć, bo ja mam syna, a on dzieci nie ma...patrząc w przyszłość chyba warto mieć w zanadrzu potencjalną pomoc na stare lata. A ponieważ popsuł więź którą na początku miał z moim synem...wiem, że raczej na jego pomoc mój mąż liczyć nie ma co. i tak to wygląda ...:( Pozdrawiam ... pomarudziłam i zrobiło mi się nieco lepiej :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
O kurczę. Ja myślałam, że Wy macie razem już jedno dziecko - i tak kombinowałam, że się staracie o drugie, więc skoro raz się udało, to może ten Twój facet ma jakiś chwilowy spadek formy (no dobra, trochę dłuższa ta chwila, ale chwila). Niedobrze. No ale w dzisiejszych czasach chyba nie ma rzeczy niemożliwych dla medycyny, tak mi się wydaje, więc nie ma co tracić nadziei. Dark, a czy on na pewno chce dziecka za wszelką cenę...? Może on nie ma instynktu ojcowskiego i jako że ma problem ze spłodzeniem potomka, to może, że tak powiem, zrezygnował, pogodził się z tym, że może mu się nie udać? To rzeczywiście musi być koszmarna sytuacja - nie macie wpływu na wynik starań, on się nie stara, bo może nie wierzy w to, że może mu się udać, a Ty bardzo chcesz... Rybka ma rację, nie dacie rady trochę odpocząć i się sobą pocieszyć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Odpocząć i nacieszyć się sobą ... Dobre. Żaden wyjazd, czy nawet głupie pójście do kina nie wchodzi w grę. Dzisiaj Walentynki...niby głupie święto, ale powiedzmy, ze każdej z nas robi się miło gdy dostanie chociażby kwiatek. Mój mąż twierdzi, że szkoda pieniędzy. Jesteśmy razem 6,5 roku i wiecie to w jaki sposób mnie traktuje sprawia, że ostatnio złapałam się na tym, iż było mi bardzo dobrze, kiedy zostałam w domu sama. Wiem ... dziwne, ale kiedy wraca z pracy (siedzi przy kompie w niej) jest albo bardzo zmęczony, albo zaraz znów siada do kompa, ewentualnie zamienia to na czytanie książki ... a mi brakuje zwykłej rozmowy nawet o byle czym... Myślę, że częściowo jest zły, że ma tak słabe wyniki ... może to forma odreagowania ... tylko problem, że widzę iż zaczynamy się oddalać od siebie ... a sama nie będę miała niedługo sił na walkę o uczucie .... tego niestety boję się najbardziej Poważnie zaczynam zastanawiać się nad pójściem do psychologa. Może to jest jakieś wyjście. Nic nie sprawia mi radości, nawet kiedy robię zakupy. A co najgorsze ... jak kupuję, to zapominam o sobie :( Dziś kupiłam synowi i mężowi bokserki z zabawnymi rysunkami, ale nie dam mężowi skoro on o mnie zapomniał... Może to i głupie, ale jak widać mi pieniędzy na osoby które kocham nie jest szkoda wydawać. Obiecałam jednak sobie, że z następnej pensji zrobię tylko sobie jakiś prezent :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jednak nie wytrzymałam i dałam mu bokserki ... i co usłyszałam? ... Ze dziękuje, ale nie chce ... nie widzi powodu, żeby marnować pieniądze na głupoty ... K...a mam dość ... to już przechodzi ludzkie pojęcie. A wystarczyło powiedzieć dziękuję i się uśmiechnąć ... Żal i :( zabrałam więc bokserki i schowałam do szafy ... mój mąż to zwyczajny prostak i szlag trafił atmosferę na kolejny wieczór ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Strasznie przykre :(. Myślę, że pomysł z psychologiem jest jak najbardziej dobry. Może z czasem Twój mąż przystałby na jakąś terapię dla par... Ale rzeczywiście, jak nie dajesz rady z tym, co się dzieje, to czas zadbać o siebie, o swój komfort. Wiadomo, psycholog problemu nie rozwiąże za Ciebie czy Twojego faceta, ale jest wielce prawdopodobne, że nakieruje Cię na jakieś rozwiązania, pozwoli spojrzeć na sytuację z innej perspektywy. Myślę, że warto spróbować. A ja się dowiedziałam, że mojemu bratu właśnie urodził się syn - brat dowiedział się, że będzie ojcem, gdy zaczął się poród... Mniejsza o szczegóły, w każdym razie zupełna zaskoczka. Wszyscy chyba czekają na mnie i męża, a mój brat nas "wyprzedził". Najdziwniejsze, że w tym wszystkim to się z tego dziecka cieszę i już się nie mogę doczekać, aż je zobaczę. Ech, żeby tak na nas ta płodność "przeskoczyła".. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vldk - A dziś tak jakby wczoraj nic się nie stało. Znów mąż przeszedł nad wszystkim do porządku dziennego. I wiesz ... stwierdziłam, że chyba sama też zacznę tak robić, tzw. podejście "Mieć wyj....e na wszystko". Rano po śniadaniu pojechaliśmy do stolarza, przywieźliśmy zamówione deski i płytę na tył (skręcaliśmy regał na książki). Zajęło nam to kilka godzin, ale dzięki temu niemal w ogóle się nie kłóciliśmy. :) A co do płodności ...ja już sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć ... chyba najlepiej w ogóle przestać myśleć :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak zdroworozsądkowo podchodząc, to rzeczywiście najlepiej byłoby nie myśleć. Tylko żeby to takie łatwe było... ;) Tymczasem u mnie dziś 40 dzień cyklu, dwa zrobione testy, oczywiście negatywne, już się nawet nie nastawiam, że może być inaczej. Dark, ja serio pisałam, że z tą psychoterapią to może być niegłupi pomysł. Zastanawiam się, czy w ogóle są specjaliści zajmujący się psychiką osób dotkniętych bezpłodnością i gdzie takich szukać. W poradniach zdrowia psychicznego? W przykościelnych "przychodniach" rodzinnych o_O? A może to bardziej zadanie dla seksuologa.. Aż sobie dziś pogooglam, bo nie mam pojęcia, jak to jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
vldk - a mnie znów dopadł "dół". Organizm zaczyna odmawiać mi posłuszeństwa, albo raczej trafniej byłoby napisać, że zachowuje się kompletnie inaczej. Zawsze podczas @ miałam jeden dzień "hardcore", a w aktualnym cyklu 2 dni to jakaś masakra, a 3 też dość obficie. Do tego od 3 dc pobolewają mnie okolice prawego jajnika (tak kilka razy na dobę) ...Oczywiście zaczęłam się bawić w lekarza (czytając net) i zdiagnozowałam u siebie endometriozę, tudzież jakieś inne "nie wiadomo co". Na usg byłam w styczniu, lekarz oczywiście żadnych nieprawidłowości nie zauważył. Zaczęłam się zastanawiać, czy choroba może mieć też wpływ na to jak zachowuje się organizm podczas @? Reasumując, siedzę w domu na zwolnieniu (po tygodniu nie mam wreszcie gorączki) i próbuję ogarnąć wszystko. Szkoda, że na tym forum nikt już się nie udziela. Ale może to dobrze, bo wychodzi na to, ze wszystkim pozostałym się udało :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gorączka i wszelkie ogólne infekcje nie pozostają bez wpływu na cykl, tak mi się wydaje. A ja nie mogę ochłonąć po ostatniej wizycie u gina - jestem rozgoryczona i zdołowana. Mąż zrobił badania i wyniki są PRAWIDŁOWE i to jest jedyna dobra wiadomość (właściwie to bardzo dobra :)). Skoro z mężem wszystko ok, to znaczy, że ze mną wszystko do bani, dostałam skierowanie na amh, zapytałam pani dr, czy powinnam panikować przed wynikami czy raczej spodziewać się, że wszystko będzie ok - powiedziała, że rewelacji się nie spodziewa, a to badanie wykaże, czy w ogóle mam jakikolwiek "potencjał". Albo mam szansę na bycie matką albo nie mam wystarczająco dużo komórek jajowych i - cytując - z pustego i Salomon nie naleje. Więc czekam na trzeci dzień cyklu, chce mi się wyć, wiem, że to badanie wyjdzie beznadziejnie, czuję to. I że ani inseminacja, ani in vitro ani nic. Beznadziejnie... :( Btw, przed wizytą u gina czytałam o inseminacji i in vitro - nie wiedziałam, że skuteczność (odpowiednio 15 i 20%) jest taka niska.. I jak tu wierzyć, że będzie dobrze? (jak NIE BĘDZIE dobrze i ja to WIEM)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vldk - nie wiem czy słyszałaś kiedyś, że to czego sobie życzysz sprowadzasz na siebie. Przestań myśleć, że nie zostaniesz mamą, bo tak właśnie będzie. A póki nie masz wyników AMH, jest nadzieja. Zastanawiam się tylko, dlaczego masz czekać na 3 dc ... mój lekarz mówił, że AMH można zrobić obojętnie którego dnia cyklu. A co do skuteczności ... niestety tak to właśnie jest. Mój mąż właśnie dlatego nie chce się zdecydować jakby co na in vitro. Stwierdził, że skoro nie ma 100% pewności, to lepiej np. zbierać na dom (powiem Ci, że mam mieszane uczucia ... bo sama już nie wiem, czy on chce tego dziecka, czy też nie. Ja mam syna z 1 małżeństwa, zatem mam nadzieję, że będzie miał kto o mnie zadbać na stare lata). W ciągu 2 tyg. mój mąż musi zrobić badania nasienia. Jeśli się polepszą, to ja wtedy zrobię AMH i zobaczymy co powie lekarz. Ja też się boję (w październiku kończę 37lat), bądź co bądź moje komórki jajowe już mają ponad 37 lat :( i jeszcze cena badania 150 -180 zł ... nie można powiedzieć, że to cena przystępna. Jakby tego było mało, ciągle mam spuchnięte powieki i na prawej zrobiła mi się mała "wypukłość" ... czeka mnie wizyta u okulisty i ciągle na to czasu nie mogę znaleźć (tu tez się boję, że to coś groźnego). Syna ma zapalenie oskrzeli, męża rozkłada przeziębienie, a ja jeszcze sama nie wyleczyłam się ze swojego i tak ... szpital w domu i znów kasa na leki. Mam dość!!! Ale jak wiadomo, "Kogo Pan Bóg kocha, temu krzyże daje" :) a do tego nie dostajemy nic ponad to co jesteśmy w stanie "udźwignąć" :D Życzę nam obu dużo energii, wytrwałości i cierpliwości. Szkoda, że nikt tu oprócz nas już nie pisze :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
vldk a dla pacjentek w jakim wieku ta 20% skuteczność in vitro była podana? czy tak po prostu uogólnione było? bo jak mnie mój gin wysyłał na in vitro to określił że w wieku 34 lat miałam szanse ok. 40-45 % chyba nie pamiętam już ale pow 30 a pon. 50% na pewno. darkness77 mój mąż tez nie chciał in vitro przy skuteczności jw. i w dodatku cenie 10.000zł. za sam zabieg, bo na 1 rzadko sie kończy, a dziecko potem trzeba mieć za co utrzymać... myślcie pozytywnie, będzie dobrze. trzymam kciuki za powodzenie i pozytywne testy ze szczęśliwym rozwiązaniem u was obu ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
darkness77 - Masz rację, czarnowidzenie moich szans nie zwiększy ;). Więc już się ogarniam i wracam do walki! Dzięki :) Oprócz AMH mam zrobić milion innych badań, w tym FSH i te wszystkie "podstawowe babskie", więc już wszystko zrobię za jednym zamachem. Stąd ten 3 dc. Mój mąż jest zapalonym przeciwnikiem in vitro z powodów światopoglądowych, więc to zupełnie nie wchodzi w grę. Ale jednak dla mnie jest to jakaś tam nadzieja z tyłu głowy. I też głupie uczucie - bo z jednej strony z szacunku dla męża nie będę go nigdy naciskać, z drugiej strony, jeśli in vitro będzie dla nas jedyną szansą (o ile będzie, bo na tym etapie to sobie mogę gdybać ;)) to pewnie mniej lub bardziej świadomie będę od niego oczekiwała, że sam podejmie temat. Bez sensu, bo przecież nie mogę od niego tego oczekiwać. Jak u Ciebie w domu zaraza (ja też siedzę od tygodnia na zwolnieniu i czuję się jak rozjechana przez czołg), to się kurujcie. Teraz taki kretyński okres przejściowy, ni to wiosna ni nie wiadomo co. U mnie w pracy od jednej osoby się pół firmy zaraziło - choróbsko trzeba wyleżeć i wyleczyć, nie ma co samemu się męczyć i innym sprzedawać ;) monika31 - To była jakaś taka uśredniona statystyka, może błędna. Dzięki za czujność i pocieszenie. Jednak 40-45% to już jest konkret w przeciwieństwie do 20% :). Oj dziewczyny, jak to dobrze, że jesteście. Od razu jakoś tak mi raźniej!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześć dziewczyny :D Ostatnio jakoś tak dziwnie układały się wydarzenia w moim życiu, że wszystko wskazywało, iż muszę się wybrać na XXVII Festiwal Zdrowia, Wróżb i Niezwykłości (chyba tego potrzebowałam). Zdecydowałam się rzecz jasna na tarota. Powiedziałam na początku, że się boję, ale uspokoiła mnie (przemiła kobieta). To był 2 raz u tarocistki i absolutnie nie żałuję. Byłam w szoku jak zaczęła opowiadać bo z przeszłości wszystko się zgadzało, z teraźniejszości też, a kiedy zapytała czy jestem nauczycielem, to mnie wbiło w krzesło :) Nie będę pisała szczegółów (powiedziała, że to co mówi to tylko do mnie) ale byłam w lekkim szoku ... ale jest mi teraz lekko, przyjemnie i czuję się spokojna. Niezłe przeżycie. Vldk - myślę, że do in vitro zwyczajnie trzeba dojrzeć. nie wiem jak bardzo Twój mąż chce mieć dziecko, ale gdyby się okazało, ze to jedyna możliwość, to myślę ... zobaczysz - sam zacznie rozmawiać na ten temat. (mam jednak nadzieję i życzę Ci tego z całego serca, aby takie rozwiązanie nie było Wam potrzebne)mój M... w poniedziałek idzie na badania robaczków i jeśli wyniki będą w miarę to ja robię AMH. A jeśli nie, to mam w planach faszerować go Androvitem i Salfazinem. Sama muszę wybrać się do dietetyka. Nie jestem jakaś bardzo gruba, tylko ostatnio mam lekkie problemy z bruszkiem. Może jak zmienię dietę, ale tak "fachowo" ... to mi się polepszy. Monika31 - dziękuję za miłe słowa :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ha, czyli Twój mąż wreszcie się dał namówić na badania? Super!!!! :) No to teraz trzymam mocno kciuki za wyniki i za jego nastawienie. :) Ja się jutro do dietetyka wybieram, pierwszy raz w życiu (zobacz Dark, jaki zbieg okoliczności, ja się w zeszłym tygodniu zapisałam, a Ty napisałaś, że też się wybierasz :)). Zobaczymy, co z tego będzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyniki już znamy ... i tu zaskoczenie ... co się okazało? Liczba "robaczków" w ciągu 3 miesięcy skoczyła z 2,4 mln na 67,5 mln ... normalnie szok!!! :) Do tego żywotność z 22% poprawiła się do 71% i najważniejsze ... po jakimś tam "płukaniu" (SWIM UP) ostatnio było 11 sztuk w obrębie całej objętości kamery Maklera (cokolwiek to jest jezyk.gif ) a teraz 2mln/ml z czego 10% typ A i jakieś sztuki nawet hiperaktywne też były. Ja dziś poszłam na AMH i do równego rachunku zrobiłam jeszcze estradiol. 200zł pękły (180+20). Szkoda, ze AMH nie da się zrobić na kasę chorych. Ale co tam ... czego się nie robi, żeby być wreszcie w pełni szczęśliwą :) teraz 14 dni czekania na wyniki i będę już na 100% wiedziała na czym stoję. Najprawdopodobniej spróbujemy IUI ... no chyba, że dane nam będzie "zaciążyć" przy normalnych starankach. A z tym dietetykiem ... zanim do niego pójdę, najpierw czeka mnie wizyta u okulisty. Na prawej powiece pojawiła mi się jakaś "górka" rozmiarów ziarnka pieprzu. nie boli, nie przeszkadza, ale nie podoba mi się to... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Słuchajcie, ja jestem w szoku. DWIE KRESKI. Na dwóch testach. Przecież to niemożliwe, przecież ja nie mogę mieć dzieci, przecież ja miałam nigdy...Od godziny siedzę i wyję, nie wierzę w to,że to się dzieje. Idę zaraz na betę. Dziewczyny, czy to się naprawdę dzieje? I czy te testy są wiarygodne? Czy to jest możliwe, że się udało?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
vldk super wieści!!!!!!!!!!!!! życzę żeby beta była wysoka i pięknie przyrastała ;) pamiętaj ze ja też miałam bez in vitro dziecka nie mieć a mam. trzymam kciuki żeby to była zdrowa nudna, książkowa ciąża!!!! napisz co i jak po wynikach bety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
O rany, ale ja uwierzyć w to nie mogę. To jest naprawdę ostatnia rzecz, której się spodziewałam. Test dziś zrobiłam zupełnie beznadziejnie, jak co miesiąc od dawna, ale kreska nr 2 zaczęła się pojawiać jeszcze zanim go odłożyłam. No więc się zdziwiłam - oczywiście dzikie okrzyki (mężu, zobacz, chodź tu, szybko - myślał, że mnie pająk zaatakował i wymagam odsieczy :D), ale myślałam, że to ten test jakiś skasztaniony, więc zrobiłam drugi i inny. No i ten też tak wyszedł. Oczywiście już mam chorą jazdę, że jakimś cudem oba testy były lewe, albo że coś złego się stanie, albo że mi się to śni. Boję się jak cholera. Ale jeśli to jednak wszystko dobrze, to naprawdę, niech te moje posty tu siedzą i dodają innymi otuchy - ja już zwątpiłam, nie wierzyłam, że kiedyś będą dwie kreski. I nadal nie wierzę, że się pojawiły. Zrobiłam testom zdjęcie, co chwilę je oglądam. Naprawdę, lekarka chyba też we mnie trochę wątpiła ostatnio, ja zwątpiłam zupełnie. Jejku. Nie wierzę w to, co się dzieje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja tez mówiłam ze test zepsuty, ze torbiele daja pozytywny wynik itp na moim to najpierw testowa a potem kontrolna była widoczna ;) a u gina na usg juz serduszko biło i od razu karte ciazy dostałam, to juz 2 lata temu było, jak ten czas szybko leci... a teraz ten mój mały łobuz daje popalic zabkujac kiedy idziesz do gina?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
We wtorek :). Dziś beta 8447. Po prostu w to nie wierzę! Wszystkiego się spodziewałam, III wojny światowej bardziej się spodziewałam niż tych dwóch kresek! Jak robiłam ten test, to przez myśl mi nie przeszło, że wynik może być inny niż zawsze. Też najpierw pojawiła mi się nie ta kreska co powinna :D. Na obu :D. Oczywiście teraz zastanawiam się, co oprócz leków (których nie brałam) może powodować zwiększanie wydzielania hcg, no bo kurczę, to naprawdę może być TO? Czuję, że nie ma innej możliwości, tak na chłopski rozum, ale najzwyczajniej do mnie nie dociera, że chyba jednak.. nareszcie :). Dopóki nie zobaczę usg i nie usłyszę potwierdzenia z ust gina - nie uwierzę. jejuniu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przy tak wysokiej becie to tylko ciąża, będziesz jeszcze powtarzać? czy już tylko wizyta u gina?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kiedys Plotka Taka Rybka
vldk!!!!!! Coz za wiadomosci!!!!!!! SUPER!!!!! I beta taka pieknie wysoka :) Uwierz kochana, ze to sie dzieje naprawde :) Czytajac twoje wpisy o zepsutych testach i robieniu im zdjec czulam jakbym czytala wlasne wpisy kiedy zobaczylam 2 kreski z moim synkiem w 2012 :) Mialam przeciez nigdy nie zajsc w ciaze naturalna i niby tylko in vitro bylo dla mnie szansa na zostanie mamusia a teraz moj naturalnie splodzony synek w przyszlym tygodniu konczy 19 miesiecy :) Gdy Filip sie urodzil, stwierdzilam ze BOG dal mi cud i ze on bedzie naszym jedynym dzieckiem, a 4 miesiace temu zobaczylam na tescie kolejne 2 krechy :) Jestem teraz w ciazy z drugim dzieckiem i juz jutro dowiemy sie czy to chlopczyk czy dziewczynka :) Nie chwalilam sie tu wczesniej bo wiem jak ciezko jest sluchac takich wiadomosci gdy samemu sie nie moze ich oglosic :( CUDA SIE ZDARZAJA! JAK WIDAC CZASEM NAWET WIELOKROTNIE!!! PRZEZYJ TA CIAZE W PRZEKONANIU, ZE SKORO TEN CUD CI SIE PRZYTRAFIL TO WSZYSTKO MUSI BYC DOBRZE. DBAJ O SIEBIE I NIE STRESUJ SIE NIEPOTRZEBNIE :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×