Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość dominisia21313

Szukam 30latek

Polecane posty

ja zakladam, ze artykul nie opowiada prawdziwej historii, i nie o artykul jako taki mi chodzilo ale o zjawisko. bo wsrod moich dziecitych kolezanek to norma, ze skupiaja sie na dzieciach zaniedbujac relacje partnerskie. czesc z nich uwaza wrecz ze w zyciu na pierwszym miejscu jest dziecko a dopiero potem maz/partner. jedna ze znajomych do 4 roku zycia spala ze swoja corka w lozku, a maz spal na kanapie w salonie. czy to jest problem? no dla mnie by byl ... dla nich chyba nie, bo to jedno z malzenstw ktore jest ze soba juz pol swojego zycia i caly czas sa szczesliwi, zadowoleni - od razu zaznaczam ze to nie typ ludzi ktorzy sobie z dziobkow jedza i slodza ... chodzi o to ze to po nich widac z nie slychac :) kolejna para np. praktycznie ze soba nie sypia odkad jest dziecko, bo ona nie chce. pracuje, potem w domu dziecko, gotowanie, sprzatanie, pranie, i mowi ze jej sie nie chce, nie ma sily, ze woli pogadac niz sie pokochac. a on ma do niej o to pretensje ... nie odciaza jej jednak z obowiazkow domowych, bo sam pracuje po kilkannasie godzin dziennie - i tak w kolo macieju mam tez znajomych, ktorzy nigdy nie wstawili do pokoju lozeczka dziecego, nigdy mlody z nimi nie spal, zawsze lubili swoje towarzystwo i dziecko chetnie podrzucali dziadkom. i z tego co twierdza to sa zadowoleni z zycie erotycznego i zycia w ogole podobnie z moja rodzinka wydaje mi sie, ze cos w tym jest faktycznie, ze czesc lasek zatraca sie w macierzynstwie zapominajac o bozym swiecie. facet - ktory do tej pory byl na pierwszym miejscu u partnerki - zaczyna sie czuc odtracony, odstawiony na boczny tor. jedni sobie z tym radza - bo przeczekaja, zajma sie czyms innym, bede dazyc do rozmowy i wyjasnienia sytaucji, inni sie poddadza i pojda "na bok". choc ja uwazam, ze to akurat swiadczy o kompletnym braku jaj - w sensie brak cywilnej odwagi zeby odwarcie porozmowiac z partenrka i powiedziec ze tak wiecej nie da sie rady, ze potrzeba seksu, bliskosci jest juz tak silna ze moralne zasady moga nie wytrzymac. no i gdy partnerka powie "rob co chcesz mnie to nie inetersuje" to odejsc a nie szlajac sie na boki. moim zdaniem najczesciej wina lezy po obu stronach ... mnie natomiast nie odpowiada taka formula zwiazku gdzie dziecko byloby na 1 miejscu a zwiazek gdzies daleko w tyle. i mam nadzieje, ze nigdy nie przemienie sie w matke bluszcz. zreszta przed slubem dosc duzo na ten temat gadalismy i wydaje mi sie, ze oboje mamy takie podejscie: my na peirwszym miejscu, a potem dzieci, rodzice, praca, kasa, rozrywka. tyle ze jak pisze Biala, zycie to pewnie wszystko i tak zweryfikuje :) jasne jest ze dziecko wywali swiat do gory nogami, ale jakos trzeba tez miec chec zeby sie dogadac ... ja nie rozumiem ludzi, ktorzy nawet na kolacje sami nie wyjda "bo dziecko", na impreze nie pojda "bo dziecko". to dziecko robi sie taka wymowka na wszystko i przeciw wszsytkiemu ... ale to chyba juz inny temat :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hmmm....a małżeństwa wokół mnie?? Jakoś nie zauważam, żeby mieli problem w związku po pojawieniu dziecka. Albo źle widzę hehehhee Siostra co prawda z dwiema córkami spała długo...a mąż sam w innym łóżku Ale to że spali osobno nie znaczy, że nie mieli życia erotycznego hehehe W tej chwili tworzą rodzinę z ponad 10-letnim stazem małżeńskim i trójką dzieci. A o tym, ze dziecko jest nie raz wymówką...jest bo komuś się nie chce tego czy tego....i zasłania się dzieckiem. To niezła wymówka, z którą drugiej stronie cięzko dyskutowac. Al ja znam pary, które potrafią zsię z dzieckiem zorganizować, i którym dziecko w niczym nie przeszkadza...i obiad na mieście zjedzą, i ze znajomymi się umówią, i na wakacje pojadą itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zgadzam sie, ze wszystko zalezy od ludzi i sytuacji. bo np. moj brat z zona na wakacje jezdza, zwiedzaja, do znajomych wychodza i na imprezy i da sie zyc. ale czesc znajomych do czasu az ich dziecko nie skonczylo 3 roku zycia, to w oglole z obiegu towarzyskiego wypadlo u nas dzis boska pogoda. slone, cieplo a czlowiek sie meczy w robocie sama glowa mi leci, taka senna jestem po poludniu lece do mojeje malej Lucy, podobno strasznie przez ostatni tydzien daje w kosc rodzicom ... mam nadzieje ze cioci nie wykonczy :) a wieczorkiem lecimy do kina!! milego weekendu baby!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześc Kobiałki :) No tak, ja jak zwykle mam opóźnienie, ale taka praca - nic nie poradzę. Wczorajpo godzinach, dziś wcześniej do pracy... ufff... rtykułu nie czytałam, ale powiem Wam tyle, że niewyobrażam sobie, zebym spała z dzieckiem zamiast Męża.. Może jak będze chore, ale tak normalnie - nie. I nie chodzi mi tu o życie erotyczne, bo przecież nie tylko o to chodzi w "sypianiu razem" - moim zdaniem oczywiście. To jest taka bliskość, którą uwazam w małżeństwie zachowac trzeba, tak jak czas dla siebie. Nie wyobrażam sobie takiej chwilowej "zamiany", nawet dla uczuć mojego Męża, który może sie poczuć bardzo źle w takim momencie. On tez ma swoje prawa, prawda? I ma prawo oczekiwać, ze jego Żona przytuli sie do Niego przed snem a rano po obudzeniu da jej buziaka na dzień dobry nie wychodząc z łóżka i bez konieczności biegania do drugiego pokoju. Chyba zresztą nie ma powodu, żeby nagle spać w łóżku z dzieckiem? Ja mam koleżankę która dzieci ma już na studiach - kochają Ja niemożebnie i to widać i Ona je równiez oczywiście, ale Ona nigdy nie byla "matką-wariatką", ani "matką-kurą" i zawsze umiała kochac mądrze. Obserwuję Ich od lat (bo dosyc blisko ze sobą jesteśmy) i nie raz byłam świadkiem czasem dla dzieci przykrych sytuacji ponoszenia konsekwencji swoich czynów. Nasza inna kolezanka (wtedy z pokoju) oburzała się, że jak to? że dlaczego własne dziecko karać w ten sposób?! a Kasia konsekwentnie robiła swoje, całowala, przytulała ale tez i wymagala, wystrzegając się rozpieszczania i ma teraz naprawdę super dzieci i bardzo samodzielne. Ale Ona nigdy z nimi nie sypiała (łącznie z tym, ze ich nie usypiała), wieczorem kladla je do łóżek i kiedy chciały jeszcze poczytac czy obejrzec bajkę - pozwalała Im, ale tylko w dziecinnym pokoju, tłumacząc, że Mama i Tata muszą równiez mieć czas tylko dla siebie i miała czas dla Męża, na wspólne wypicie herbaty, omówienie dnia, przytulenie, wspólny film... I dzieci nauczyły sie taka granicę szanować - przede wszystkim wiedziały, ze takowa jest. Na wakacje jeżdzili razem, ale tez i oddzielnie. I ja chciałabym tak samo, bo generalnie mam podobne podejście do sprawy jak Ona. Z uśmiechem wspominam dzień, kiedy Kasia od swojego wówczas 16-letniego syna, który wrócił ze szkoły wyczuła alkohol... okazało się, ze kupili piwo z kolega i wypili je za sklepem... Wiecie co zrobiła? Wsadziła go do samochodu pojechała do tego sklepu, powiedziała ile syn ma lat i że jedzie zgłosic to na policję i zbadac syna alkomatem na komisariacie i... pojechała. Młody trząsł sie jak osika a na mysl że jedzie dmuchać w alkomat mało nie płakał i prosił "Mamo nie rób tego, ja juz nie będę" i słowa dotrzymał, ale od tamtej pory nie robił takich numerów a doświadczenia z alkoholem ma zdrowe i tak jest do dziś, a ma już 22 lata.. Ja mam akurat podobne poglady do jej i tez mam nadzieje kochac dzieci ogromnie ale... mądrze. A z tym, ze zaslanianie sie dzieckiem dla niektórych jest bardzo wygodne to masz Biała absolutna rację. Ja też to zauwazyłam. Z drugiej strony popatrzcie - czasy zmieniły sie na tyle, ze gdyby ktos w czasach mojego dzieciństwa chciał wymowić się takim powodem to reszta towarzystwa nieźle by się zdziwiła... No i znów się rozpisałam... :D Lucy, zazdroszczę weekendu, ja niestety sama jestem. No telefon tylko mi towarzyszy i dzwoni bo sprzedajemy samochód i wciąz ktoś dzwoni...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no i znów mi telefon przerwał... bo ja jeszcze nie skończyłam oczywiście swoich wywodów!!!!! Biała 🌼 Ty nasza Mamusiu, gratulujemy Wam córci! Jesli faktycznie urodzi się Wam babeczka, to Wasze Mamy (Twoja i W.)będa prawdziwymi Babciami, a Dziadkowie.. no cóż - Mężami Babć ;) U nas tak się mówi jesli rodzi sie dziewczynka i odwrotnie - kiedy rodzi się cglopiec to Babcia jest tylko Żoną Dziadka a Dzadek... no cóż dumny jak na Dziadk Pełną Gębą przystało :) Ciesze sie ogromnie i super że W. tak sie cieszy :) Jakbym mojego A. widziała... A jesli chodzi o wyprawke to powiem Wam, ze ja mam podejście Lucy - szmatki, szmateczki, pieluszeczki, sukienusie, skarpetusie, czapcie i wszystkie takie rzeczy kupowałabym na tony! Cos tak czuję, że jak pójdziesz kupowac coś dla nowego dzieciatka to Cię "porazi " bakcyl i sie nie powstrzymasz, zeby swojej lalce czegos nie kupić :) Lucy - Twoja historia z K. SUPER! Trudno czytac cos takiego i nie usmiechnąć się do siebie. Ciekawa jestem jakbyś zareagowała wtedy, gdyby ktoś Ci powiedział, ze TO BEDZIE TWÓJ MĄŻ!!!! Ale to było takie... bardzo gentelmenskie ze strony K. że tak sie wtedy zachował... To taka opowieść z bardzo pozytywnym dreszczykiem :) I zazdroszczę Ci tych "pełnych" weekendów.. Takie samotne weekendy jak moje nie powinny miec prawa nazywac się weekendami, b w tym okresleniu jest coś pozytywnego i uśmiechniętego a jak człowiek jest sam to kurde tyle mojego, że sie wyśpię. A. teraz pojechał w przedostatni kurs przed Świetami więc jeszcze troche i będe Go miała w domku.. Wiecie co, ze juz doczekać sie nie mogę. Juz mam dosyć tej gonitwy jak On jest w domu i tej samotności jak Go nie ma. chce mi sie tego normalnego życia, spokoju, wyjść gdzieś na obiad, miec czas na kino... Kurde - trzymajcie kciuki, żeby szybko mi zleciało :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hellou weekendowo ;) Wysprzątałam trochę chatę...i należy mi się odpoczynek :P W. pomógł mi troszkę w tych czynnościach a teraz poleciał bratu w elektryce pomagać Potem wspólny obiadek i kabaret ;) Nie wyobrażam sobie większości weekendów osobno. To bardzo męczące....i Gollumica jesteś bardzo dzielna, że to znosisz. A wracając do wychowania dzieci to nie ma przepisu.... Ostatnio z mamą w dałam się w dyskusję, ja o tym, że rozpieszczanie jest złe, że trzeba dziecko wychowywać, a ona na to, że mnie wszyscy rozpieszczali i o proszę, jaka dobra dziewczyna ze mnie wyrosła :D:D:D hehehhe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gollumica, bardzo mi sie podoba postawa Twojej znajomej. i chyba nie bedzie nic dziwnego w tym jak napisze ze znow sie z Toba zgadzam :) A co do weekendu: to w sumie nie byl tak udany na jaki sie zanosil, w piatek bylo kino i mily wieczor, w sob. bylam u rodzinki z moja malutka krolwena wiec super gicik, spacerki, generlanie bardzo udany dzien, tyle ze bez K bo do poznego wieczora na uczelni siedzial. a w niedziele sie bidula pochorowal, a chyba wszystkie wiemy ze chory chlop w domu to dopust bozy. gardlo go boli, wiec nic powaznego sie nie dzieje, ale caly dzien zachowywal sie wczoraj jak obloznie chory kaleka. a jak goraczka skoczyla do magicznych 37.4 to juz zaczelam sie zastanawiac czy nie pomdleje :D a najgorsze to ze na wszystkie moje czule i opiekuncze zachoania : w sensie podanie herbatki, lekarstw, poglaskanie, czy opatulenie koldra reagowal jak zly pies. wiec dla ukojenia nerwow zostawilam go w domu na 2 godziny i poszlam na dlugi spacer :) a jak wrocilam to se przemyslal chyba sprawe i przeprosil. bo rozumiem ze moze sie zle czuc, ale kurcze nie usparwiedliwia go to do bycia niemilym ... Biala,a co do rozpieszczania - to wiesz ze to bardzo subiektywne odczucie. weic zalezy co Twoja mama uwaza za rozpieszczanie :D milego dnia babonki dodam jeszcze ze marnie sie dzis czuje wiec chyba zbiore sie wczesniej do domu. dobrze ze przynajmniej nie musze jutro na spotkanie jechac do stolycy, bo nie wiem jak znioslabym podroz. wrrr ... no jak nie urok to ....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A ja żesz kurwa mać (a zaklnę sobie!!!) nie dośc że cały weekend miałam doła, to jeszcze w pracy jakies bezsensowne zamieszania i jeszcze dzis krótki opr od szewowej dostałam. A w dupie to wszystko mam! Biała... wiesz Ty co? że ja już chyba nie jestem wcale dzielna... no takie doły łapię jak A. nie ma w domu, ze tragedia jakaś normalnie... Dobrze, ze już tylko wyjazd Mu został. Lucy - uśmialam się z tego Twojego K. - a właściwie z tego jak całą sytuacje opisałaś - no masz Ty talent! Ale zgadzam się - facet jak ma stan podgoraczkowy to generalnie trzeba go "biegiem" umieścić na intensywnej terapii, zapodać wszelkie środki ratujące życie a i przezornie jest podsunąc Mu testament do podpisu, bo nie wiadomo ile w tej grypie tchnień z siebie jeszcze wyda (choć myslę, że sam widok testamentu mógłby i leczniczo na niego podzialać ;) ). Ale tak - zgadzam się - tak choruja nasi Panowie. Biała - u Ciebie tez tak? A jeśli chodzi o wychowanie dzieci, to ja zawsze powtarzam tej znajomej, że jak bedę miała dzieci to do niej bedę przychodziła na korki :) i z problemami nie do rozwiązania tez do Niej ;) Ale słuchajcie dzieciaki to Ona ma naprawdę wychowane SUPER!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
🖐️ babonki! co tam slychac? Biala czemu cisza? Gollumica: przytulam, przytulam, przytulam. a co sie w pracy podzialo? moze szefowa tez ma zly okres i sie bez sensu na Tobie wyzyla? nie wiem co poradzic, ale jak cos to wal na maila. wiem czemu sie smucialas weekendowo, ale skad nowy dol? czy to kontynuacja poprzedniego? jest teraz dosc parszywy okres, szybko sie robi ciemno, brak slonca, do tego jeszcze szaro i buro. spadnie snieg, zaczniesz czuc klimat swiat, A wroci na cale dwa dlugasne tygodnie, wiec juz niedlugo bedzie lepiej no i jeszcze tylko miesiac do konca tego roku :d widze, ze Twoj A tak samo umierajacy jest jak sie pochoruje ... ehhh, te chlopy, chlopy. raz by jeden z drugim okres dostali, a nawet nie sam okres ale boli przed i w trakcie to moze by sie czegos nauczyli :D a co do nastrojow, to ja ostatnio mam super zmienne: raz jestem radosna jak skowronek w piatek doslownie sie poplakalam ze smiechu w pracy, a wczoraj mega dol w sumie bez powodu: jakos mi sie tak strasznie smutno zrobilo, K jak zwykle do wieczora byl w pracy a ja se zaczelam nakrecac ze taka jestem sama bidulka, nikogo nie obchodze ... no takie nastolatkowe glupie myslenie dobrze ze dzis mi przeszlo :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hejka 🖐️ Lucy - masz normalnie huśtawki nastrojów no no :P:P:P nie mam co pisać. pracować mi sie nie chce.... jestem coraz grubsza...i cięższa :O apetyt dopisuje mi zaje.....e!!! Gollumica - 🌼 mam nadzieję, że dizś będziesz miała lepszy dzień ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lucy 5 kg ...z czego kilo w ostatni tydzień :O ...i te ostatnie kilo najbardziej mnie przeraża, bo jak tak zacznę kilo po tygodniu to masakra....a tych tygodni to do końca ciązy jeszcze sporo!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Biala, malo sie znam, ale wydaje mi sie ze to bardzo prawidlowy przyrost wagi. w ciazy to podobno miedzy 10-14kg powinno sie pojsc do gory. tak slyszalam. wiec jeszcze troche Ci zostalo :) wiesz, mialam koleznanke, ktorej do 6 mca w ogole nie bylo brzucha widac, trzeba bylo sie mocno wpatrywac i wiedziec ze ona w ciazy zeby sie doszukac czegos tam. najwiecej jej przybylo w 8 mcu, zarowno bebenka jak i kg. moja mama w ciazy ze mna przytyla tylko 4 kg ... czyli ze nawet schudla, ja wazylam niecale 3, wody plodowe .. no nie wiem ile ale pewnie wiecej niz 1 kg. tyle ze w sumie pol ciazy przelezala w domu a drugie pol w szpitalu :( natomiast rok pozniej z moim bratem przytyla 24 kg i do 9 mca smigala na caly etat do pracy. to tak w ramach historyjek :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No 14 kg niby norma ....na wagę składa się dziecko, wody płodowe, powiększone piersi i macica, zwiększa się objętość krwi i takie tam....ale nie chciałabym mieć zbyt wiele do gubienia po ciąży, bo w gubieniu nigdy nie byłam dobra :O znajoma jest w połowie ciąży czy coś takiego (5-6 miesiąc) i już przybrała 17 kg!!! szok co?? Noa le taka jeej uroda z pierwszym i drugim dzieckiem tez jej przybywało tak ponad 20!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no ale takie ciazowe to chyba sie traci szybko, przynajmniej sadzac po moich kolezankach ;-) wiesz, K ma takich fajnych znajomych, jak ona byla w ciazy to dobila do 100, przytyla ponad 30kg. ja jej nie widzialam, ale K twierdzi ze wygladala jak okazaly wielorybek. i po roku nic nie ma sladu, taka laseczka jak byla przed ciaza. ale chyba to duzo zalezy od urody czy genow :) nie martw sie na zapas :) wazne ze zdrowo obie rosniecie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
🖐️ jest tu kto? Gollumica slyszalam dzis w radio rano wypowiedzi n/t zawieruchy u was w pracy .. nie wiem czy Ciebie to dotyczy czy nie ale na wszelki wypadek wspolczuje bo jak juz czym sie media zainteresuja to klapa :( laski trzymajcie kciuki za mnie dzis sie wyjasni czy projekt nad ktorym pracowalam wiekszosc czesc tego roku bedzie realizowany i czy zarobilam troche kasy dla firmy ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jak CI idzie nauka? ja tez zdecyzowalam sie zdawac egazmin do tego juz w grudniu tyle ze uczyc mi sie za chiny ludowe nie chce na niego wydaje mi sie, ze za stara juz jestem i za leniwa ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
stworzylam sobie piekny plan nauki w Excelu... i co chwila go modyfikuje:D wczoraj np mialam plan zrobic 2 rozdzialy, co z tego jak caly wieczor pilismy wino i gadalismy:) Nie chce mi sie jak cholera, dobrze ze to juz ostatni, dwa tygodnie sie jeszcze pomecze i spokoj. Pomyslec ze zanim z N zamieszkalismy razem to zrobilam 3 egzaminy na sesje, a teraz nawet jednego mi sie nie chce. Podobno po ukonczeniu wszystkich dostaje sie podwyzke, ale to moze byc urban legend bo nikt jeszcze tego nie skonczyl, wszyscy sa w trakcie. A ty co robisz? napisz na maila jak nie chcesz tutaj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
prince2 bede zdawac (zarzadzanie projektami tak oglolnie) tylko ze na szkoelniu ktore bylo rok temu nie uwazalam, bo konczylam jakas oferte, a potem trener musial wyjechac wiec zastapil go taki mekol ktorego nie dalo sie sluchac. wiec musze nie tyle odswiezyc sobie wiedze co ja przyswoic ... a podrecznik ma z 500 stron, wiec kombinuje jak to odrobic sie ale nie narobic :) na razie odgrzebalam materialy szkoleniowe i mam aplikacje testowa, ktora sobie przeklikuje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześc Dziewczyny, wczoraj nie pisałam bo byłam u jednej z moich dobrych koleżanek po pracy. Trochę sie odprężyłam, bo i pogdałyśmy i miałam czas na harce z Jej mała córcią :) Rewelacyjna dziewuszka, taka pocieszka i słodki dzieciak po prostu. Usmiałam się z Niej wczoraj po pachy a najbardziej jak przyszło już do powrotu do domu - Lenka jak na młoda dame przystało wystroiła się w dwa sznury korali, buty Mamy na obcasach, torebke zarzuciła na ramionko i wychodząc przez otwarte juz drzwi na klatke wyciagneła do mnie rączkę i z wyrzutem powiedziała:"no oć!!!!". Trudno Jej było wytłumaczyć że wychodzę niestety sama. Ryk był na cały blok. Mnie oczywiście serce pękło razy pięć :) Biała, Ty sie ta waga tak nie przejmuj. Sądzac po zdjęciach Ty nie masz tendencji do tycia, więc to co nagromadzi Ci się w ciąży, zrzucisz na pewno szybciutko po porodzie. poza tym przy karmieniu tez dziecko dużo wyciąga i to tez sprzyja zrzucaniu wagi. Lucy - dzięki za przytulaski :) Kochana jesteś :) Dół się "zmniejszył" bo okazało się, ze nie ma towaru na powrót i A. wraca szybciej do domku! Będzie jutro!!!!!!!!!! Strasznie się cieszę bo to oznacza, że spedziemy ze sobą dwa dni dłużej :) A w pracy.... u nas o tej porze roku tak zawsze. Wczoraj mielismy nawet strajkujących na holu - na szczęscie nie w moim zakresie, ale nie obeszło sie bez prasy, TV itd. U mnie troche spokojniej, w poniedziałek zrobiłyśmy z koleżanką szkolenie i też było troche burzy ze strony niezadowolonych "słuchaczy", ale udało nam sie jakoś to uciąć i teraz to juz trzeba bedzie zakasać rękawy i intensywnie pracować, ale może jakaś premia wpadnie? ;) Oczywiście kciuki trzymam mocno, mocno - daj znac jak tylko bedziesz mogła. Wczoraj znów sie poryczałam bo napisał do mnie Mąż tej dziewczyny co Wam pisałam, że się rozwodzą... No tak jak sądziłam tam jakaś tragedia sie dzieje i oczywiscie mi szkoda już ich wszystkich razem i... aaa szkoda gadać. A! Jak tam babki - czujecie juz pomalutku Ducha Świąt Ja musze namówić mojego A. na kino w piatek - może uda się nam kupic bilety na tą "Opowieść Wigilijną". A co z Andzrejkami Planujecie coś specjalnego? Ja tam jakoś nigdy szczególnie nie świętuję, a teraz chyba wybieramy się z Przyjaciółmi do znajomych po prostu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hej! ja nie mam planów na andrzejki...a na Opowieść Wigilijną chyba wybierzemy się we wtorek :) To będzie mój pierwszy film w 3D :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
🖐️ jej, ale tu u nas cisza, jak makiem zasial ... u nas weekend wyjatkowo milo :) w sobote mielismy gosci, wiec bylo weselo i towarzysko i alkoholowo ale bez przesady. tyle ze akurat ja wybralam piwko, do tego z racji ze impreza byla skladkowa, w sensie kazdy cos mial do przygotowaniato pysznego jedzenie bylo jak na wigilijnym stole. no i po tym piwku i tym pysznym jedzeniu napchana do dzis jestem :) ale lubie to towarzycho bardzo wiec dodaje mi takie spotkanie energii :) w niedziele u nas bylo piekna pogoda, wiec ucielismy sobie spacer po okolicy, a wieczorem uderzylismy do tesciow. przezylam ... a nawet bylo fajnie, bo pozjezdzalo rodzenstwo K, wiec bylo z kim pogadac i byli jeszcze CI znajomi, na ktorych weselu (tak, tak, tym nieszczesnym wrzesniowym) i znow pokazywali albumy slubne, i plytke ze zdejciami. tyle ze tam byly wszystkie zdjecia! ja sie poddalam po kwadransie i z siostra K poszlysmy ogladac jej nowe buty co stalo sie pretekstem do milych ploteczek chyab z 2 godziny, dolaczyla do nas jeszcze jedna siostra i serio bylo wyjatko fajnie :) bylismy jeszcze wieczorem w kosciele, strasznie lubie i cenie kazania ojca ktory prowadzil wczoraj msze. jakos tak nastrajaja pozytywnie, i daja kopa na caly tydzien z dobrych wiadomosci to sie jeszcze pochwale ze poszedl mi projekt duzy, wiec ten rok moze nie byl pasmem sukcesow zawodowych, ale udalo mi sie zapunktowac ladnia na sam koniec :) ze zlych, to niestety ten egazmin o ktorym pisalam, poszedl w zapomnienie, bo juz nie ma zapisow :( coz, moze uda sie w przyszlym roku a co u Was? jak weekend minal? Gollumica, jak film? udany?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hej, ja znowu mam w pracy mlyn, troche sie dzieje i bedzie dzialo. W domu siedze nad ksiazkami, egzamin w przyszly czwartek, no ale dzieki temu szybko mi czas do swiat zleci. Andrzejek nie obchodzilismy; nie mamy juz takiej ekipy znajomych, choc w piatek tak spontanicznie posiedzielismy we 4 z naszymi wspolmieszkancami i niechcacy wypilismy troche wina i whiskey:). Na swieta bedziemy siedziec sami we dwojke z N, szkoda troche; z drugiej strony wreszcie bedziemy miec chwile czasu tylko dla siebie i nadrobimy zaleglosci filmowe i ksiazkowe;) przed swietami juz zaplanowalam male malowanie w domu bo sciany sa strasznie brudne + sprzatanie z myciem okien, teraz musimy tylko pogonic tych leniwych chlopow. sama chetnie wezme sie za pedzel, to fajna robota:) nie jak to klikanie caly dzien na kompie. Potem tylko choinke kupic, ubrac, ciast napiec i mozna swietowac, to juz za 3 tygodnie:) apropos choinki, bedzie miec zywa czy sztuczna??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gollumica - czyżby mąz w domu?? :P:P tym sobie tłumacze Twoją nieobecność.... Achajka - u nas zapewne jak co roku choinka będzie sztuczna. Dziś wybieramy się z W. na Opowieść Wigilijną ;) Pozdrawiam! 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
🖐️ no ja tez mysle ze Gollumica mezem nacieszyc sie nie moze i stad o nas zapomina :) ja jakos nie czuje tych swiat wam powiem, moze to zmeczenie materialu .... zreszta jak pisalam, wyjezdzamy na tydzien przed swietami, wracamy na 3 dni i znow jedziemy w gory, az do poczatku stycznia. wiec nawet nie wiem czy choinke bedziemy ubierac, moze w wigilie rano :) a choinke to mamy wielgasna ale sztuczna. prawdziwa ma swoj urok bo pachnie slicznie ale nie jak pomysle o tym jak sie sypipe to trace zapal. K wymyslil pare lat temu, ze ta nasza sztuczna od dolu obklada galazkami sosnowymi i mamy zielono i pachnaco tak czy tak jej, ale mam dzis lenia ... najchetniej bym sie zagrzebala w poscieli i nosa nie wysciubiala przez caly dzien ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×