Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość ***** lega *****

Jeśli kogoś kochasz, puść Go wolno. Jeśli wróci - jest Twój. Jeśli nie to znaczy

Polecane posty

hehehehe to uciekaj.... ja juz wykapana...bede sie tez pomalu do lozeczka kierowac...rano mam wczesnie pobudke..... nie wiem czy bede jutro...jade zawiezc psa do domu..a potem jestem w pracy do 3 w nocy...wiec pewnie zawitam dopiero w sobote!!! toie zycze jutro duuuuzzzooo powodzenia..i udanego pobytu;) mam nadzieje ze jak wrocisz bedziesz inaczej "spiewac";) i na dzisiaj milej i spokojnej nocki!!!! papapapapa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyny nie wiem co się ze mna dzieje znowu...stracilam wiare WE WSZYSTKO doslownie, a w sumie sama nie wiem dlaczego:( Nie spię od 6:o😠 jestem zla na siebie, wręcz wkurwiona, że tak mi odwala...ale myślę, rozmyślam, analizuję...każdy Jego gest, słowo, każdy brak kontaktu, dlaczego nie odpisał mi na "tego" smsa... Ja wiem, że zachowuję się jak jakaś wariatka, ale spróbujcie mnie zrozumiec...jestem tak znerwicowana ta sytuacją... Niby jeszcze wczoraj jak się widzieliśmy, było ok, co chwilę jak szliśmy łapał mnie za rękę jak mu ją zabierałam, smialismy się i w ogóle...to ja kiedy wróciłam do mieszkania, zaczelam doszukiwac sie we wszystkim jakiegoś podstępu...bo przecież jak można mnie kochac????????????????I wiecie co? Mi się wydaje że w moim przypadku bez psychologa się nie obejdzie............. Mam strasznie niskie poczucie wlasnej wartosci... Wydaje mi się że facet nie może mnie kochac no bo za co????? Co ja w sobie takiego mam, że on chce ze mna byc?????????? Rozumiecie mój problem chyba, nie?????? Chcialabym, żeby ktoś odkopał moje rany sprzed paru lat, i udowodnił mi, że to co się dzialo w moim zyciu, dziecinstwie, ze to nie byla MOJA WINA...i że ja jednak zasluguje na to, zeby mnie ktoś kochał, żeby ON mnie kochał....bardzo bym tego chciała... Już się nie mogę doczekac wieczora, jak On mnie przytuli.... Tyle na to czekałam... W kazdym bądz razie...coś chyba ze mną jest nie tak...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przymuliłam tu trochę...ale przynajmniej odrobinę mi lepiej... Wiecie, ide na zajęcia...może wpadnę po poludniu, kiedy się będę szykowała do wyjazdu... Życzę Wam dziewczyny Miłego Dnia🌼 i mnóstwo uśmiechu na Waszych twarzyczkach pięknych:) A mi życzcie powodzenia i tego blasku przy Nim, żebym się czasem nie rozkleiła, nie powiedziała czegoś głupiego... papatki👄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oddycham, no to dlaczego mu zabraniałaś, jeśli go kochasz? Nic nie rozumiem, napisz, bo nie chce mi sie cofać i szukać w topiku....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hej wczoraj urwałam pisanie,bo pojechalismy do szpitala. starszy przychorował.dobrze zakochana zrozumiałas znow temperatura urosła-dzeciak ledwo żywy a przed nami miała być cała noc. bałam się jak diabli. człowiek jest taki bezbronny w takiej chwili. a jak mi było przykro,zę jadę tam sama:(pojechałam ze szwagrem i siostrą ,ale wiecie co mam na myśli....nie ma Cię kto wesprzec..dodać słowa otuchy:(:( mój szwagier był prosto po 12 h pracy. siostra niewiele dłuzej. w szpitalu bylismy równo o 23...a wróciliśmy do domu o 4.40:O:O:O ten czas to koszmar. masa płaczących i chorych dzieci...wszyscy ledwo zywi:O w sumie to nie wiadomo co jest grane......zrobili mu badania i pewne jest tylko to,ze jest stan zapalny ... no nic.wierzę,ze będzie dobrze.dostał leki. poszłam spac po 5 a przed 8 mama zrobiła mi pobudke gdyż prowadziła siostry syna szkoły. zaraz wróci ze sklepu to pewno jeszcze sie nade mna ziltuje. chcę wam również napisać,że nie widziałam GO od wtorku. pisałam przyjechał w poniedzialkową noc a później amba fatima:O:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nananananananananaaa
nadziejo jak to dlaczego zabroniła ? :D niech facet prosi , błaga na klęczkach , poniża się , zniża :D to całe podejście i pogrywanie z osobami , które kochamy :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bo gubię się we wszystkim. Raz okazuje czułość i to,że mu zależy innym razem mówi,że nie kocha a jeszcze innym,że to nie tak,że mnie nie kocha. Gubię się w tym i chcę żeby odpoczął może od nas,naszego związku. Zobaczmy co będzie później.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej niunie:) Co tam u Was ciekawego???? Nadal tak deszczowo i śniegowo??????? U mnie jest masakra-co prawda nie pada, ale deszcz daje chyba 24h 😠 i jak tu miec dobry humor? Ja wlasnie wrócilam z zajęc, wykąpałam się...teraz czekam na mego Królewicza z Bajki aż wróci z uczelni, zaraz biorę się za robienie obiadu i tak o.................. Widzielismy się dzisiaj.Przyszedł, podszedł, dał mi buziaka zyczył powodzenia i znowu dał buziaka i tyle:P ;) ale lepsze to niż nic...:) Jeszcze się muszę spakowac:o Strasznie nie lubię się pakowac, afe... Piszcie co u Was bo nudno tu dzisiaj............

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witaj zakochana:* syn ma isę w miarę dobrze.dostał antybiotyk i kupę innych specyfików. najważniejsze,ze goraczka odpuściła. a ja? czuje się marnie:O niewyspana to jedno i ten koszmar z Nim:O:O pamiętacie-przyjechał do domu w poniedziałek w nocy. we wtorek rano odprowadził mnie na przystanek i umowilismy ise,ze wraca do domu po pracy a mnie informuje sms o której będzie. nie dotrzymał słowa.nie napisał i nie wrócił.olał to totalnie. w srode po rozmowie ze znajomymi napisałam,że ma wrócić otej i o tej bo starszy syn idzie na badania-wyszło,że miał wyłączony telefon.pisałam do jego brata żeby mu to przekazał.brat nic nie odpowiedział.tamten nie wrócił. wczoraj czwartek-wielka cisza. po informacji z domu o stanie syna usiłowałam się dodzwonić.napisałam kilka smsów jak sprawa wyglada,ze musi wrócić do małego,bo mnie czeka prawdopodobnie wyprawa do szpitala. cisza.po kilku smsach,ze to nie żarty łaskawie odebrał--skwitował mnie jako wielką histeryczkę i powiedział,ze to ja doprowadziłam dziecko do takiego stanu:O porażka.zero wsparcia.rozłączył się i jeszcze mnie chuj straszył,ze więcej ie odbierze!!!!!!!!! pisał za to bzdury,ze on nie moze wyjść z pracy(gdyby chciał to by wyszedł,a w takiej sytuacji to już w ogóle) ze na pewno ściemniam i pewnie moja matka siedzi z małym to czego ja od niego chce.że jak już to on może później...brak słów........ jak mi nerwy puściły..napisałam mu mega wywód jakim jest beznadziejnym czlowiekiem.jaki sobie fantastyczny żart zrobil decydując sie na to dziecko.jaki jest wspaniały i odpowiedzialny itp.... skwitował,ze nieprawdą jest,ze on nie kocha dziecka i ,ze to raczej mi to dziecko przeszkadza skoro cały czas coś gadam. napisał później kilka wiadomosci typu-że jestem kłamczucha(jak już przestałam pisać) i ze on przyjedzie później-skwitowałam,ze mial czas na myślenie o dziecku a teraz niech już sobie da spokój i wreszcie dorosnie. napisałam też,że ma wybór-albo się ze m ną dogaduję albo widzimy sie w sadzie... to on znow o dziecku.i jeszcze mi napisal żebym mu na złośc nie robiła. na tym się skonczyło. przeżyłam strasznie tą noc.ten szpital.każda matka wie o czym piszę. kurwa jak mi źle było!dziewczyny! ja pierdole!był ze mną szwagier i siostra a on ma to wszystko w dupie. patrzyłam na te pary w szpitalu...i już w ogóle dół. wiecie jak ja bym się czuła jakbym musiała tam zostac? strasznie. raz ,ze malutki byłby z mamą, daleko ode mnie .dwa,taka sama bym była....bez nikogo jak śmiec.bez wsparcia..czegokolwiek. brak mi słów. on już nie jest tą osobą którą kochałam.juz nie jest.nie ma w nim nic .....żałosne to i smutne. brak słów.po prostu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jestem w szoku Peneloppe po tym co napisałaś:o Naprawdęęęę:o😡 jakbym złapała tego Twojego mężusia-urwałabym mu jajca-dosłownie i bez obrazy, żeby czasem nie wpadł na to, żeby sobie zrobic jeszcze jedno dziecko... Bo zachowuje się jak 17 letni szczeniak, który ucieka przed odpowiedzialnością, przed tym na co się sam zdecydował:o Masakra po prostu-ciężko nawet coś powiedziec...:o Nie wiem co ja bym zrobiła na Twoim miejscu-trudno mi powiedziec, bo nie mam dziecka, ale jak piszesz takie rzeczy to chcę coś rozwalic.... Skąd sie biorą takie potwory, nic nie czujące, którzy umieją tylko pięknie mówic, jak to nie kochają...gówno prawda! Penelope brak mi słow... Ale jestem z Tobą serduszkiem😍 Myśl teraz o dzieciach a nie o nim-myślę, że nie warto!!!!!!!:o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zakochana----------to już nie chodzi o nerwy,które można stracić..nie chodzi już o łzy ,które można wylewac hektolitrami ..ja już nie wiem o co chodzi...... zadaje sobie pytanie--skąd taka niesprawiedliwość?????i niestety nigy nie poznam odpowiedzi. za jakie grzechy muszę w tym wszystkim uczestniczyć? i kto jest do diabła za to wszystko odpowiedzialny. ja nie jestem siksą mającą fiu bździu w głowie! jestem normalnym człowiekiem. nigdy nikomu nie zrobiłam krzywdy. wszyscy z mojego otoczenia zawsze mogą na mnie lczyć...nie jestem złym człowiekiem więc za co to wszystko?za co??????? mam zjebane zycie tak,ze już słów brak. jedyne moje szczęście to zdrowe dzieci,o których życie w obliczu choroby nie muszę prosić Boga!!!!!!!!! to mam.......... matko!!!!!!!!!!!! nie wierze juz w miłość,nie wierzę w ludzi.......szczescia też nie ma ..to są tylko chwile!!!!!! jak mogę myślec inaczej???nie mogę. pisałam wcześniej,ojciec mojego pierwszego syna dał mi niezłe cięgi... mimo tego po kilku latach będąc już obok niego wybaczyłam(nie zapomniałam i nie zapomnę nigdy)był jego ojcem.no był.teraz go nie ma i już nigdy nie bedzie.nigdy nie wróci i nie zapuka. nie weźmie swojego syna na spacer,nie posadzi na kolanach.nie spojrzy dumnie i nie przytuli.nie.bo go nie ma.odszedł na zawsze:(:(:(:( później moje poukładane życie zmienilo się w koszmar. zafundował mi to człowiek,który podobno kochał!!!!!!! ja już naprawdę nie mam siły!!!!!!!!!!!!!!!!!:(:(:(:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja nie wiem bo nie czytałam wszystkich twoich postów PeneLoppe ale to nie jest normalne. Narobił dzieciaków(bez urazy za obcesowe określenie) i zostawił je na głowie tobie? Ja chyba kazałabym mu się roko bo chcesz,żeby twoi synkowie mieli ojca z prawdziwego zdarzenia ale nie wydaje mi się,żeby teraz go miały...Nie powinnam nikomu tutaj doradzać bo sama jestem uzależniona od mojego,ale chyba na twoim miejscu powiedziałabym mu,że albo zacznie być ojcem i mężem na pełen etat albo chcę rozwodu i będę walczyć o odebranie mu praw do waszych skarbów. Zobaczyłabyś co on na to... Co innego niszczyć sobie nerwy z facetem jeśli nie ma się dzieci,bo właściwie robimy to na własne żyvczenie,a co innego gdy się je ma...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oddycham-------mam z nim jedno dziecko. bo to jest nienormalne. no kurwa sorry. wiesz co ja to mam takie podejście,ze pies go jebał:O:O:O bo to nie chodzi o to,ze ja "chłopa"stracę!!!! tylko jakim prawem on mi jako matce swojego dziecka zgotował taki los?????? bo matka to matka. ja nie myśle tylko o sobie!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Swoją drogą to z tego co piszesz ja miałam takiego samego ojca. Tyle,że my jego dzieci mimo tego,że czasem z nami bywał nie miałyśmy go za ojca. Miałyśmy do niego żal. Do mamy też,że go nie wyjebała z naszego życia. Naprawdę. Oby twoje dzieci nigdy nie poczuły czegoś takiego. Teraz po latach też myślę,że lepiej byłoby ojca nie mieć niż patrzeć jak mam się z nim męczy. Ale kochała go,dlatego dawała się tak traktować. Kiedyś tego nie rozumiałam-teraz już wiem dlaczego się na to godziła:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
:) Wiesz naprawdę uwierz mi. Jeśli twoje dzieci będą widziały jak się męczysz a będą na pewno nawet jeśli będziesz się to starała ukryć to będą cierpieć razem z tobą...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×