Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość jolka 12

jak przetwrac związek na odległośc

Polecane posty

Ja mam 27 a mój 31 Jesteśmy ze sobą 9 miesięcy, ale mój jak wyjedzie to caly czas mamy ze sobą kontakt:), pisze, dzwoni nawet te głupie strzałki w ciągu dnia, a dokładnie co godzinę;), to mnie bardzo cieszy. A co do twojego malutka, to widocznie taki typ z niego...może ty przestań sie odzywać, i kiedy zatęskni to na pewno sie odezwie, zobaczysz, Potrzymaj go troche w niepewności:), to praktycznie zawsze działa;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mi-mi-mi
moj jest Anglikiem i mieszka w Londynie, tam sie poznalismy kiedy tam mieszkalam, bylismy para przez 2 lata. musialam wrocic do Polski na studia i teraz sama nie wiem czy jestesmy para czy nie. Widujemy sie w Wielkanoc, Boze Narodzenie, ferie zimowe i przez wakacje. Teraz jest chyba najgorszy okres, bo dopiero co wrocilam kilka dni temu z Londynu a nastepne spotkanie dopiero w grudniu. Wydaje mi sie jakby czas plynal w zwolnionym tempie, a dni tak mi sie dluza ze nie wiem co mam ze soba zrobic. Snuje sie jak cien, nic mnie nie cieszy, za kazdym razem jak w wiadomosciach mowia cos o UK to nasluchuje dokladnie. W nocy wyobrazam sobie ze przytulam sie do niego i ze razem zasypiamy. Piszemy do siebie maile, on czasem dzwoni, ale czuje ze to jest takie troche wymuszone. Caly czas boje sie ze on sobie kogos znajdzie i nie bedzie chcial tego ciagnac. Mnie zostaly jeszcze 2 lata w Polsce i pocieszam sie tylko ze one szybko mina. Nie wiem czy bedzie chcial ze mna byc jak wroce i to wlasnie ta mysl jest najgorsza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jeśli się kocha, to się da przetrwać taki związek, ale 'przetrwać' to tak pejoratywnie brzmi :O tu nie chodzi o trwanie :O tylko o bycie parą tylko, że na odległość :) dzwonimy do siebie codziennie na skype :) rozmawiamy czasem tylko 5-10 minut (bo ja jestem dosyć zajęta), ale to i tak lepsze niż nic. Poza tym ważne jest, żeby się przy tych rozmowach nie kłócić! Trzeba się wspierać i wzajemnie motywować :) pisać czułe, czasem pikantne esemesy :) po prostu dawać dowody na to, że się pamięta o tej drugiej osobie, myśli o niej. Drugą ważną rzeczą jest znalezienie jakiegoś zajęcia (pisałaś, że nie pracujesz), bo inaczej będziesz się zadręczać myślami typu - gdzie, z kim i co on teraz robi :P zajmij się sobą w tym czasie, czytaj książki, oglądaj filmy - najlepiej jakieś thrillery czy akcję - żadne dramaty i romanse :P powodzenia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szczesliwazmoimfacetem
mi tez bylo ciezko ,ale przetrwalam i warto bylo,ile ja pytan mialam bez odpowiedzi,milosc do niego i jego milosc do mnie jednak zwyciezyla,wiem przez co przechodzisz,naprawde to jest trudny zwiazek,jestem teraz szczesliwa bo od roku mieszkamy juz razem,zylam od spotkania do spotkania,od miesiaca do miesiaca,codziennie na skype bylismy,w weekendy esemesy,i tylko raz w miesiacu moglismy sie zobaczyc,wazne jest zebyscie utrzymywali kontakt codziennie ze soba,jest cholernie ciezko,powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jolka 12
nio własnie po to jestem na kafeteri zeby zabic czas

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość asdasdasdasd
a jak myslicie czy przez 3,5 roku uda nam sie wytrzymac spotykajac sie co tydzine czy dwa jak wyjade na studia? ponad 100 km od niego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lodziaaaa
co to jest tydzień ... mija szybko nad takim czyms nie ma się co zastanawiać jak sie kochacie to wytrzymacie.. zresztą o czym mytu rozmawiamy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość asdasdasdasd
przepraszam ale nie zcytalam calego tematu, wnioskuje ze wy ze swoimi kochanymi nie widujecie sie kilka miesiecy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bubumisia
....hmmm a mojego misia już nie ma 3 tygodnie, wróci w listopadzie...jak przetrwać tęsknotę pustkę, nawet poczucie bezpieczeństwa uciekło, nic sie nie chce....łzy same napływają do oczu jak wspominam nasze cudowne małżeństwo....zyję jak robot, wstaje do pracy wracam do domu i zero checi do życia.....pozdrawiam wszystkie tęskniące..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jolka 12
nikiii27 trzymaj się jestem z tobą mój też wraca za 6 tyg. ale wczoraj tez miałam ciężki dzień i wyłam mu do słuchawki dziś jest już lepiej..........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja dzis napisalam do mojego ze chce z nim pogadac telefonicznie, no i zadzwonil i rozmawialismy troche. i ja nie wiem co o tym myslec, bo moj kolega mnei podburza, mowiac mi ze jak on wyjezdza to dzwoni do swojej panny 2 razy dziennie i wysyla po kilka, kilkanascie smsow , jednoczesnie mowi ze teskni i kocha. a moj z kolei powiedzial mi jak mu powiedzialam ze chcialabym aby czesciej do mnie dzwonil i pisal to stwierdzil ze ja to bym chciala zeby on do mnei pisal iles smsow na dzien i pewnie iles razy dziennie dzwonil a on taki nie jest. Moze cos w tym jest bo pisalam kiedys do jego ex, juz taka zdeterminowana bylam i ona powiedziala ze smsow prawie wcale nie pisali a rozmawiali jedynie czesto przez telefon. nie wiem jak czesto on zamierza dzwonic do mnie ehh mysle ze gdyby mial internet to rozmawialisbysmy czesciej. Jak sie spytalam czy mysli o mnie, to powiedzial ze mysli i ze mysli co tam u mnie slychac ale to nie znaczy ze jak pomysli to od razu musi slac sms z tym pytaniem :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość edyta123456
jakis dziwnyten twój facet , rozumien że niektórzy mężczyźni sie sa zbyt wylewni ale rozłąka to nie jest łatwa sprawa dla was obojaga i powinniscie sie nawzajem wspietać i często kontaktować ze sobą nie wiem co bym zrobiła na twoim miejscu, dobrze ze mój jest bardziej interesowny...........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No i pojechał:(. Kurcze nie moge tak mi źle bez niego:(, nienawidzę tych pożegnań, jakoś sie trzymałam i nie płakałam przy nim, dopiero kiedy pojechał, rozkleiłam sie:(. Teraz czekam na tel bo ma dzwonić jak dojedzie na miejsce. Dzieki jola ze jesteś ze mną:). Damy radę dziewczynki wszystkie, ten czas zleci szybko i znów będziemy mogły cieszyć sie obecnością naszych chłopców:). Malutka a ten twój to nie wiem dlaczego się tak zachowuje, to jest związek na odległość i tu sie liczy najbardziej właśnie KONTAKT ze sobą, ale z tego co piszesz jemu nie jest to tak potrzebne, musiałabys z nim jeszcze raz porozmawiać. A jak często dzwoni do ciebie,i pisze sms-y??? Jola a jak ty sie trzymasz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No i pojechał:(. Kurcze nie moge tak mi źle bez niego:(, nienawidzę tych pożegnań, jakoś sie trzymałam i nie płakałam przy nim, dopiero kiedy pojechał, rozkleiłam sie:(. Teraz czekam na tel bo ma dzwonić jak dojedzie na miejsce. Dzieki jola ze jesteś ze mną:). Damy radę dziewczynki wszystkie, ten czas zleci szybko i znów będziemy mogły cieszyć sie obecnością naszych chłopców:). Malutka a ten twój to nie wiem dlaczego się tak zachowuje, to jest związek na odległość i tu sie liczy najbardziej właśnie KONTAKT ze sobą, ale z tego co piszesz jemu nie jest to tak potrzebne, musiałabys z nim jeszcze raz porozmawiać. A jak często dzwoni do ciebie,i pisze sms-y??? Jola a jak ty sie trzymasz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jolka 12
Nikiii27 nio jakoś sie trzymam , gadalismy wczoraj prze tel dzisiaj też , nie chce go dołowac i siebie przy tym też, ogolnie to nielubie niedzieli wtedy wszyscy sa razem a ja sama, no nic pozostaje mi tv i kafeteria. pozdrawiam cie trzymaj sie słonko pierwszy tydzień po wyjeździe jest najgorszy potem juz jakoś leci....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cieszę sie kochana że dajesz radę:). Ja jak narazie się trzymam, juz swoje przepłakałam i muszę przestać bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Puścił juz parę razy strzałkę, wiem że wszystko jest oki, jedzie dalej. Ok 21.00 będzie na miejscu i wtedy zadzwoni. Kurcze ale mi go brakuje, nie moge jak sobie pomyślę:(. A twoj kochana ile czasu juz tam jest? I ile wy macie lat? Bo zapomniałam, a nie chce mi sie przeglądać wszystkich postów od nowa:-P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jolka 12
pojechał dokładnie 2 tyg temu wraca końcem październik albo na początku listopada, ja ma 22 on 25 ( prawie) w przyszłym roku bierzemy ślub , a oglnie o mnie to nie pracuje , studiuje zaocznie i czekam . teraz ty napisz cos o sobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To wy jeszcze młodzi jesteście:). Gratuluję kochana ślubu, i życzę wszystkiego co najlepsze:). W sumie to w przyszłym roku powinnam ci tego życzyć:-D, ale to w razie gdyby kafeteryjny kontakt się urwał:-Pbo rok czasu to sporo;). Hmm ja to juz nie taka młoda jestem;)...27 a mój 31, my jeszcze ślubu nie planujemy, bo zbyt krotko jesteśmy ze sobą, 9 miesięcy:). Ale kochamy się bardzo:), do szczęścia mi brakuje tylko tej jego obecności na codzień, ale to juz niedługo:). Ja juz sie nie uczę, mam swój mały biznesik więc muszę tez sie na tym skupić, dobrze bo chociaż chwilami zapominam o tęsknocie. Ale jak sobie pomyśle że mam czekać tyle czasu, to aż serce boli:(. A jak dlugo jesteście ze sobą? I on długo będzie jeszcze tak wyjeżdżał?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jolka 12
2 lata i 3 mieś , mysle ze po slubie jak już uwijemy sobie gniazdko to bedzie szukał pracy tutaj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witaj Jolu:). Nio u mnie się zaczął pierwszy dzień bez niego, a gdzie 6 tyg:(. Kurcze muszę dać radę, nie mam wyjścia. Teraz jestem w pracy, do 15.00 a potem ide zapisać się na prawo jazdy(wstyd się przyznać ale jeszcze nie mam:-P). Więc troszkę zajęć będzie i czas powinien szybciej minąć:). Jola a ty mieszkasz ze swoim? I gdzie on jeździ? Bo ja ze swoim nie mieszkam, a jeździ do Niemiec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jolka 12
tez jeździ do Niemiec i nie mieszkamy razem ale to i tak nie zmienia faktu że strasznie teśknie, chociaż już jest lepiej , trochę sie oswoiłam z ta moja samotnością. zauważyłam że u mni ejest kilka etapów: I- zaraz po wyjeździe totalna załamka, depresja , normalnie lepiej z łózka nie wstawac totalny wkurw jednym słowem. to trwa tak ok tydzień nio w porywach do 2 tyg. II-obojętność tzn tęsknie ale wiem że tak musi być i że czas szybko zleci, szukam sobie jak najwiecej zajeś c zeby nie myslec a jak mysle to juz nie jestem tak strasznie zła- wrzucam na luz niech sie dzieje wola nieba i to trwa tak do miesiąca jego nieobecności III etap ( jak nie ma go już ponad miesiąc) wtedy sie zaczyna , znowu załamka , wycie przez telefon, oglądanie zdjęć, wtedy jestem zła na niego że go nie ma i że jak wróci to ja mu pokarze, ogólnie szukanie winnych o ta całą sytuację. IV etap jak juz ma wracać za np ok 2 ty. wtedy się wyluzuwuje , dbam o siebie jakas dietka , spokój duszy , a z drógiejs strony niecierpliwosć kiedy to bedzie już. teraz jestem na etapie II niestety ale bedzie dobrze :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×