Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

cycuszkijakmarzenie

Przewlekły katar u dziecka, "alergia", zapalenie zatok, pneumokoki

Polecane posty

trafiliśmy do poradni immunologicznej gdzie mała dostała szczepionkę odpornościową i ustawili jej lekarze odpowiednie leczenie wcześniej też przyjmowała leki na alergię chociaż testy z krwi wykazały że alergiczką nie jest ale tam powiedziano mi że te testy z krwi nie są do końca wiarygodne z testów skórnych wyszło jej że jest uczulona na niektore rodzaje pleśni więc musiałam pozbyć się z domu wszystkich roślin bo w ziemi gromadzą się właśnie pleśnie i powiedziano mi że nie należy odstawiać leków na alergię nawet wtedy gdy objawy mną

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Baderko to co piszesz wskazuje jednak na zatoki, skoro latem był spokój - rozumiem, że nawet wtedy jak było wilgotno... Widzę, że u Was to samo co z moimi dziećmi. A na ten kaszel w nocy Sinecod wam nie pomaga? I jest to suchy kaszel jak u nas a w dzień mokry z odkrztuszaniem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
w tej chwili mała też przyjmuje zyrtec po 10 kropli raz dziennie i ważne jest żeby w okresie grzewczym nawilżać mieszkanie bo kiedy jest w domu suche powietrze wysusza się śluzówka nosa i jest bardzo podatna na bakterie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no dokładnie tak jest... w nocy suchy, w dzień mokry... najbardziej mokry z samego rana... i po wysiłku kaszle sporo... na razie daję jest supremin i jak skończymy butelkę to chyba kupię sinecod, bo on jednak mocniej stężony jest...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
w tej chwili nie pamiętam ale miała ona działać także na pneumokoki i menigokoki zapłaciliśmy za nią 350 zł. ale małej pomogła od trzech lat nie przyjęła ani razu antybiotyku czasami zdaża się żę ma napady silnego kaszlu przez kilka dni ale jest to spowodowane tym że jeśli ma trochę kataru to spływa on trochę po gardle i je podrażnia i to podrażnienie wywołuje kaszel u mnie sprawdzają się płukanki gardła wodą z solą trochę córka się krzywi ale pomaga

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja też czasami podawałam sinecod tylko pamietajcie kobietki że jęśli np. podacie wieczorem sinecod bo dziecko ma męczący kaszel to nie można rano np. podać leku wykrztuśnego i ważne jest żeby przy mokrym kaszlu oklepywać plecki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moje były szczepone przed latem na pneumokoki. Córa pneumo23 i prevenar 13 synek dostał 2x prevenar 13. Nie wiem czy to dzięki nim jest trochę lepiej czy to dlatego, że po prostu któryś raz z tym walczą i są już odporniejsze... teraz cóka bierze broncho-vaxom. Chyba pomaga, bo pierwszy raz udało się nam wyjść z zatok bez antybiotyku, jest już praktycznie zdrowa jak pisałam, zobaczymy co będzie dalej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
młodsza to chyba inny typek... w okresie jesienno-zimowym chodzi ciągle z glutem, ale nie kaszle... raz ten katar jest mniejszy raz większy, ale ciągle jest... dodam, że i jedna i druga osłuchowo zawsze czyste... i tak se myslę po kiego grzyba mojej starszej inhalacje z pulmicortu, skoro u niej to raczej nie oskrzela są problemem... ehhh lekarze, też się utwierdzam coraz bardziej w przekonaniu, że błądzą po omacku... może faktycznie to od zatok?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
w centrum zdroia dziecka zrobili małej takie badanie czy nie mam mukowiscydozy to jest nieuleczalna choroba w której głównym objawem są długotrwały kaszel z nadmierną ilością śluzu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Magnum, ja nie daję jej nic wykrztuśnego. Ona sama ładnie odkrztusza. Plecki jej oklepuję :) Ale dziękuję za podpowiedzi. Synek za to nie ma kaszlu w nocy i na dzień dostaje wykrztuśny, łatwiej mu to wszystko też wydmuchać, bo jeszcze nie potrafi tego zbyt dobrze robić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość TEZ MAMA malego dziecka
BO ROBAKI MA i dlatego. Po co antybiotykami szprycowac male dziecko jak zwykly zentel pomoze. Mam ten sam problem co jakis czas i zawsze zaczynam od tego leczenie. KATAR TO TEZ OBJAW ZAROBACZENIA. I PRZEDE WSZYSTKIM KASZEL.... tym bardziej ze antybiotyki nie pomagają. Spróbuj ...po co ma sie dziecko meczyc....a i jeszcze jedno zentel i inne leki od robactwa(szczególnie glistnice-bo w tym jestem już ekspertem) działają dopiero kilka dni po zazyciu. ALE DZIALAJA!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Baderko moja też miała pulmicort. Przestałam jej dawać po miesiącu, bo nie widziałam żadnej poprawy. A jak podliczyłam to od września 2009-marca 2010 wydałam na leki i lekarzy prawie 4tysiące... Więc tylko o to chyba im chodzi... Naprawdę z tego co piszesz to u ciebie jest identycznie... Mój synek w czerwcu chyba trafił do szpitala bo dostał pokrzywki i cały puchł. Na szczęście rodzinny szybko się połapał, że goźnie jest i prosto do szpitala kazał nam jechać. Tam pytali mnie czy coś podejrzewam, przyczynę... Powiedziałam, że może meszki, bo od jednego ugryzienia w ucho miał spuchnięty aż policzek no i możeo antybiotyku bo akurat skończyliśmy Ceclor w związku z przewlekłym zapaleniem zatok. Pani ordynator spojrzała na mnie, że to niemożliwe bo tak małe dzieci nie mają zatok... Odparłam, że najeździłam sie trochę po lekarzach i profesor laryngologii dziecięcej to stwierdził. Jak mu to potem powtórzyłam, że małe dziecko nie ma zatok, aż się podparł w fotelu... Stwierdził, że by być lekarzem, nie wystarczy skończyć studiów 20 lat temu (wtedy tak uczyli), tylko trzeba jeszcze się doszkalać. Suma sumarum - to spuchnięcia to akurat było przez meszki faktycznie, "aż" 3 ugryzienia znalazłam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jeśli chodzi o podawanie pulmikortu to można go podawać nawet jeśli dziecko nie jest alergikie on ma na celu ,,uspokoić" podrażnione oskrzela moja mała też przy silnym kaszlu zawsze miała czyste oskrzela i płuca bo tak jak pisałam czesto ten kaszel jest wynikiem podrażnienia gardła przez katar ale jeśli katar robi się zielony to znaczy że jest stan zapalny i przeważnie jest antybiotyk przepraszam was że się tak wymądrzam ale przez ten rok kiedy mała ciągle chorowała to dowiedziałam się wszystkiego i mogłabym chyba książkę napisac kiedy trafiliśmy do CZD to lekarka złapała się za głowę kiedy powiedziałam jej jakie mała przyjmowała leki przepisane przez lekarzy i jakie dawki lekarka powiedziała że są to leki dla dorosłych i do tego maksymalne dawki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moje nie mają robaków... kał był badany przez weterynarza, bo w zwykłym laboratorium nie potrafili tego zrobić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja swoją córkę odrobaczam profilaktycznie co pól roku i chyba to raczej wpływu nie ma ale może się myl\ę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość TEZ MAMA malego dziecka
DZIEWCZYNY własnie sobie czytam te posty jeszcze raz i ten kaszel (o którym pisze kilka z was) -krtaniowy nocny i z wymiotami to naprawdę glistnica lub ewentualnie inne robactwo. Leczycie i szprycujecie dzieci antybiotykami a żadna z was nie pomyślała ze to coś zupełnie innego. Lekarze czesto bagatelizują ten problem albo zwyczajnie nie rozpoznają choroby i lecza na cos zupełnie innego...np. na astmę. Wiem co mowie. szkoda mi tych waszych dzieci i dlatego piszę ...wiem ze mogę się mylic i nie każde dziecko może biec te np. glistnice ale w zdecydowanej większości tak jest. zresztą poczytajcie sobie artykuły na ten temat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Magnum - można dawać pulmicort, ale po co skoro nie widać u małej żadnej poprawy? Jak nie patrzeć to steryd, który nie wiadomo jakie może mieć wyniszczające efekt przy długotrwałym stosowaniu u dziecka. Ja też mogłabym książkę napisać.... Chyba każda z nas... TEZ MAMA malego dziecka - słusznie piszesz. To jest ta właśnie inna historia na później, o której pisałam. W zeszłym roku zaczęły się u synka (wtedy 8 miesięcy) wysypki na skórze, głównie policzkach, sucha skóra aż pękająca i sącząca. Stwierdzone AZS, też leki p. alergiczne... miał też katar, tylko ropny... Więc stan zapalny i bakteria. Tak jak pisze magnum. Wyglądał tak koszmarnie, że budził litościwe spojrzenia ludzi. Co buźkę podleczyliśmy, to znowu... Potem zauważyłam, że zawsze jak dostawał antybiotyk skóra się poprawiała, ale nigdy nie wydobrzała bo zaraz znowu łapał ten żółty katar. W końcu wypisałam małą z przedszkola, oboje dostali antybiotyk w tym samym czasie i skóra wpiękniała w kilka dni. Po "AZS" nie było śladu... Wtedy się nauczyłam, że to była alergia - owszem, ale na białka bakterii, które miał w zatokach... Do czego zmierzam. W lipcu pojawiła się swędząca wysypka na nóżkach... Znowu, że AZS i tego typu pierdoły. Dermatolog, że od suszenia prania (wszystko ścieka na dół nogawek i tam się środki piorące kumulują i te bzdety), że od skarpetek, ja że skarpetek nie nosi bo za gorąco, a suszę w suszarce bębnowej... Moje pytanie do niego - Czy to może być od robaków? Bo wiem już, że reaguje skórą na "inrtuzów", lekarz powiedział no tak, ale trzeba zrobić bad. kału. Ja że zrobione i nic nie wyszło... On, że trzeba powtórzyć, że badanie moczu i takie tam, a w międzyczasie wypisze antybiotyk bo MOŻE POMOŻE, bo jest taki fajny lek... (o summamed chodziło). Wypisał też maści. Sterydowe oczywiście. Wyszłam wkur*iona na maksa. Bo antybiotyk ma przecież mniej szkodliwe działanie niż mleczko na robale! Poszłam ze łzami w oczach do apteki prosić o to cholerne mleczko na robale, o mały drapał sie już do krwi. Recepty podarłam. Pani dała mi pyrantelum, dałam dzieciakom i po 3ch dniach cudownie wysypka z nóżek synka zaczęła znikać... Myślałam, że może zbieg okoliczności. Ale po 10 dniach wyskoczyło znowu. Nie czekałam więc przepisowych 14 dni, tylko dałam dzieciom od razu drugą porcję i synek znowu po 3ch dniach nie ma śladu na nóżkach... Więc to nie zbieg okoliczności. Tylko na 100% robale mały miał. A w badaniach czysto!!! Potem znalazłam informacje, że granica błędu przy tych badaniach wynosi ok 50%!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Więc po groma je robią? Ale żółty katar został, bo to u nas akurat sprawa zatok... tego cholernego pneumokoka rozpanoszonego po przedszkolu. Pytanie do "TEZ MAMA malego dziecka". Jak zdobywasz lek na robaki? Zaprzyjaźniona apteka, czy normalny lekarz? Piszesz, że dajesz dzieciom jak tylko katar jest, czyli jak często? 1x w roku czy 10x w roku? Bo ja zamierzam dawać regularnie co pół roku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Piszę jak ZDOBYWASZ leki na robaki, bo u mnie nikt nie chciał tego wypisać. Bo muszą być badania bo nie wiadomo jaki lek dać i tego typu dyrdymały... I to właśnie utwierdziło mnie w przekonaniu, że lekarzom nie zależy na wyleczeniu naszych dzieci... Bo tak jak pisze "TEZ MAMA malego dziecka" przeleczenie na robale powinna być podstawa gdy coś się przewlekłego z dziećmi dzieje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość TEZ MAMA malego dziecka
i zapomniałam dodać o tym przewlekłym katarze, kichaniu i czasami nawet lekkiej gorączce....moje tez dziecko tez wtedy ma takie objawy + do tego straszny gardłowy kaszel.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Może u mojego dziecka też o to chodzi...Hmm bo on dodatkowe ssie kciuka.Ale robiłam nie dawno badanie kału i nic nie wyszło.To jakie jeszcze badanie zrobić na robaki ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Doti jak masz możliwość to zanieś kał do badania do weterynarza. Ale i tam robale mogą nie wyjść, a są... U nas nigdy nic nie wyszło (u wet. też), a małemu po podaniu leku na robale właśnie wszystkie objawy skórne zaczęły znikać po 3ch dniach... Dodam że miał stwierdzone AZS!!! Na mazidła i lekarzy wydałam majątek. Po podaniu mleczka na robale "AZS" CUDOWNIE ZNIKNĘŁO!!! Miał strasznie suchą miejscami skórę, a na niej swędzącą wysypkę - drapał się do krwi. W 3 tygodnie po pozbyciu się robali przybrał 1,1kg a wcześniej waga stała 4 miesiące. Na razie "szaleję" z czyszczeniem łazienki codziennie, WC 2x dziennie i kota odrobaczam co 2 miesiące. Niestety mały nadal ma katar i kaszel... Ale katar ciągle ropny zwłaszcza z rana w dzień to leci, to nie leci, a jak leci to zwykle wodnisty. Osłuchowo jak zawsze czysty. Jak zwykle u nas zatoki - z wymazu znowu streptococcus pneumoniae (czyli pneumokok). Jak widać szczepionki na pneumokoki w sumie za 600zł o kant d... można roztrzaskać, bo u nas nie trafiona (prevenar 13). Antybiotyku na razie postanowiłam mu nie dawać, bo córa chodzi do przedszkola i zapewne zraz znowu to świństwo przyniesie. A nie mam zamiaru faszerować małego antybiotykami jak rok temu - chyba 8x w 7 miesięcy. Chyba, że widocznie źle się będzie czuł. Na razie wesolutki rozrabiaka jest. Co do podejścia lekarzy to jestem rozgoryczona i zdegustowana... Jak pisałam wcześniej córkę alergolog leczyła na alergię, podejrzewała astmę już... Kazała faszerować małą sterydami i lekami p. alergicznymi przez prawie rok. A to po prostu nawracające zapalenie zatok było... Gadała cały czas o alergicznie zmienionej śluzówce noska. Teraz już wiem, że śluzówka noska była obrzęknięta z powodu bytujących tam bakterii (uczulenie na białko bakterii)... a nie z powodu alergii na jakieś pyłki, kurze itp. I nie wierzę w to, że nie wiedziała o co chodzi bo jest pediatrą też. Sama potrafiła sprawdzić 3ci migdał z lusterkiem i widziała, że przerasta, a migdały od alergii przecież nie rosną... Wymyślają coraz to nowe choroby... Wypisują tony leków... A ich przyczyny są tak proste... Powiedzieliby po prostu - Pani dzieci zarażają się ciągle pneumokokami i dopóki córka chodzi do przedszkola, będą się zarażać. A będzie chodzić do przedszkola bo potrzebuje kontaktu z dziećmi by się prawidłowo rozwijać i być wesołym dzieckiem... Powiedzieliby, że muszę się po prostu uzbroić w cierpliwość, nauczyć pomagać im to znieść, czyli płukanie noska, na noc syrop na kaszel typu sinecod gdy potrzeba, żeby dzieciak nie męczył się 2/3 nocy zamiast spać, inhalacje... Powiedzieliby, ale po co... Przecież za każdą wizytę przewlekłego pacjenta mają płacone najwięcej. To po co ich leczyć? Tak samo z tymi robakami i "niby AZS", które wciskało mi dwóch lekarzy... bo przecież nic kału nie wychodzi... Mleczka na robaki za 5 zł nie wypiszą, ale antybiotyk i 2 maści sterydowe bardzo chętnie... w sumie za 50zł... Eeeee trochę zboczyłam z tematu, ale muszę się komuś "wygadać".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×