Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość iskierka nadzieji

nie istnieje prawdziwa przyjazn miedzy kobieta i mezczyzna?

Polecane posty

Gość tamara28
wiem , dlatego wczoraj była ostateczna rozmowa .. nic koniec..zero kontaktu , mam nadzieje , ze on to uszanuje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość iskierka nadzieji
tamaro jesli on naprawde jest twoim przyjacielem to uszanuje sama zobaczysz co z tego wyniknie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dobrze zrobiłaś, jak już pojawił się jeden kwas to kolejny byłby tylko kwestią czasu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tamara28
bardzo bym nie chciała mieszac w to jego zony , albo mojego meża , powinnismy to załatwic miedzy sobą;-) jestem dobrej myśli;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość iskierka nadzieji
empatyczny- dzieki za mile okreslenie mojej osoby..no comments a tak ogolnie to chyba oni sie przyjaznili tylko teraz wyskoczyl z propozycja sexu wiec teraz sie okaze czy zachowa sie jak potencjalny samiec czy odpusci i da jej spokoj..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tamara28
Iskierko ! ON NIE JEST MOIM PRZYJACIELEM I NIGDY NIM NIE BYŁ! to wszystko , interesowanie itp. to była tylko przykrywka , chodziło mu cały czas tylko o jedno , zrozumiałam to w końcu..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość iskierka nadzieji
tamaro a ile trwala wasza znajomosc ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
teraz jest bardzo dużo takich , którzy pod przykrywką przyjaciela próbują się zbliżyć do kobiety aby osiągnąć swój cel. Zwykle chodzi o łóżko ale znam też przypadek gdzie chodziło o pieniądze...konkretne pieniądze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tamara28
3 lata prawie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Autorka nie dość że durna jak
baran to i nadzieja pisze z błędem :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tamara28
pa , ide do domku , trzymajcie sie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tamara 28
empatyczny ! a ty czemu mi kibicujesz? trzymasz moja strone?;-) dzieki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tamara 28
hej , do tych co czytali topik, otóz okazuje sie , ze jednaknie dał za wygraną..wyglada na to , ze nic sobie z tego nie robi , nie dociera do niego , ze zakonczyłamz nim znajomosc, pozdrawiam;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taki_jeden_gosc
Iskierka jestem swiezo w temacie wiec powiem ci co o tym mysle. Mozna powiedziec ze jestem wlasnie tym facetem ktorego opisujesz w swojej sytuacji. W pracy rok temu poznalem blizej pewna kobiete, ktora jest w twoim wieku wiec pewnie myslicie podobnie. Pracujemy w tej samej firmie od 3 lat ale dopiero rok temu za sprawa wspolnej znajomej nawiazal sie blizszy kontakt (wczensiej byla jedynie wymiana spojrzen i zwykle czesc), wyszlo to jakos samo z siebie. Zaczelismy rozmawiac troche w pracy, troche wirtualnie. Ja odrazu wiedzialem ze mi sie podoba i ze myslimy podobnie, ona tez zachowywala sie jakby znala mnie od zawsze, ale ze wiedzialem ze jest mezatka postanowilem po tygodniu bliskich rozmow powiedziec jej prawde, bo niestety wczesniej juz przerabialem nieudana przyjazn z kobieta i stracilem przez to 2 lata zycia. Powiedzialem jej wiec juz na samym poczatku ze nie szukam kolezanki ani przyjaciolki tylko partnerki zyciowej i ze nie moge byc jej kolega jesli tylko tego szuka bo przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna nie istnieje bo juz to przerabialem i predzej czy pozniej wiem ze i tak nic z tego nie bedzie. Nie potrafila tego zrozumiec, a ja nie potrafilem jej odmowic, zagadywala mnie dalej dosc czesto wiec postanowilismy ze bedziemy jedynie znajomymi z pracy ale nie bedziemy wogole widywac sie (zaznaczylem juz na poczatku ze mi sie podoba). I tak to sie rozwijalo przez blisko rok czasu, niestety coraz wiecej rozmawialismy juz nie tylko w pracy a po pracy tez, jej meza czesto nie bylo w domu wiec nie wiem moze czula sie jakas niespelniona, niedowartosciowana, nudzilo jej sie a ja bylem kims kim mozna bylo fajnie zabic czas w oczekiwaniu na tego najwazniejszego az wroci do domu, potrafilismy czasem spedzac naprawde sporo czasu. Oczywiscie ja wciaz trzymalem dystans i coraz mniej mi to pasowalo, a ona sie nie kryla z niczym, uparcie jak sie pozniej okazalo dazyla do tego by obalic mit i udowodnic tylko nie wiem komu, ze przyjazn jednak miedzy kobieta i mezczyzna istnieje. Chciala nawet sie spotykac na piwo i ledwo potrafilem jej odmowic. ALe w koncu mnie zlamala, raz mnie nawet pocalowala choc jak pozniej stwierdzila byl to jedynie przyjacielski buziak chociaz dla mnie przyjacielskie to moga byc jedynie usciski albo pocalunek w policzek, zaczalem ja wiec traktowac jak coraz blizsza osobe, w koncu nie wytrzymalem i powiedzialem jej co czuje. Nie moglem dalej tego ukrywac i sie meczyc jednak wiedzialem tez ze ona bedac mezatka po kilku latach slubu raczej nie zmieni nic w swoim zyciu chyba ze bardzo jej zalezy tak bardzo jak mi. Po wyznaniu, ja sie od niej odizolowalem, przestalem sie praktycznie odzywac wiedzac ze nie ma to sensu, wiedzac ze szkoda zycia, chcialem zapomniec choc nie bylo i nadal nie jest latwo bo czasem mijamy sie w pracy, ale ona nie daje za wygrana, caly czas chce miec kontakt i odzywa sie chociaz juz rzadziej a rozmowy nie wygladaja juz tak jak kiedys. I tu niestety wychodzi kobiecy egoizm, bo mi wystarczylaby tylko ona jako kobieta ktora jest i do tanca i do rozanca, z ktora mozna sie kochac i jednoczesnie przyjaznic wiem ze ona bylaby dla mnie taka osoba. Jej niestety jak widac nie wystarczy jedna osoba w postaci jej meza, musi miec jeszcze innego jako przyjaciela (choc pewnie przyjaciolki tez ma i z nimi moglaby sobie tak samo pogadac). Dla mnie to jest chore, bo gdyby jej maz dowiedzial sie ile czasu mi poswieca to raczej by mu sie to chyba srednio podobalo. Nie chce sie ludzic wiec dlatego chce zerwac calkiem kontakt, odizolowalem sie od niej, jakby nie patrzec ja nie mam nic, ona ma wszystko i chcialaby zeby tak dalej bylo - wiec jak to inaczej nazwac jak nie egoizmem? Przeciez kazdy facet tez chce byc szczesliwy, kazdy chce miec zone z ktora zalozy rodzine, a nie kolezanke z ktora moze sobie jedynie pogadac. Dlaczego nie potraficie tego zrozumiec? Mysle ze obie macie cos wspolnego ze soba, radze sie zastanowic nad swoim malzenstwem, bo skoro tak super sie w nim uklada to dlaczego szukacie uzupelnienia gdzie indziej, zabierajac cenny czas innym? Jest takie powiedzenie: "Nie bedzie przyjacielem kobiety ten kto moze byc jej kochankiem" i to stwierdzenie jest w 100 procentach prawdziwe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olka555
faktycznie to jakas egoistka , chciała podbudować swoje ego , wyraznie jej powiedziałes , co do niej czujesz , odsunąłes sie , ona mając męża powinna zrobić to samo , pozwolic ci odejsc , a nie dalej szukać kontaktu.. w sumie mialam takiego adoratora , jestem mężatką , chciał sie spotykać , powiedziałam mu , ze nic z tego nie będzie .. odsunęlam sie od niego , niech sobie układa życie... nawet nie wiem co u niego slychać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do taki jeden gość
tyle się napisałam i mi skasowało 😠 napisze więc skrótowo ona nie jest egoistką a przynajmniej nie większą niż ty, skoro domagasz się by po roku dość luźnej znajomości rzuciła dla ciebie swoją rodzinę i na dodatek sam nie wiesz czy ją kochasz, no pewne jest że ci się podoba, ale to za mało!!! gdyby zrobiła tak jak chcesz, po pół roku mogłoby się okazać, że pomyliłeś się, że to jednak było tylko zauroczenie a nie miłość i że nie chcesz już tego związku, trafiłeś na mądrą kobietę, która być może też w tobie jest zakochana ale szukasz zupełnie innej a przyjaźń damsko-męska istnieje choć wygląda trochę inaczej niż damsko-damska

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 12345wróbelek12345
dołączam się do dyskusji ;) wydaje mi się, że najłatwiej o przyjaźń między mężczyzną a kobietą wtedy, gdy oboje są w związkach. Jeśli jedna strona jest wolna robi się już niebezpiecznie. Mój przykład - teraz mam 28 lat. Od czasów studenckich mam dobrego kolegę (nazwijmy go roboczo XYZ :). Podczas studiów byłam przez 4 w związku z kimś innym, XYZ w między czasie również spotykał się z innymi dziewczynami. Wtedy sytuacja była dość klarowna - byliśmy z XYZ tylko przyjaciółmi, nie ciągnęło nas do siebie fizycznie, bo byliśmy zaangażowani w swoje związki. Na ostatnim roku studiów wyprowadziłam się do innego miasta, siłą rzeczy nasze kontakty osłabły. W między czasie rozstałam się ze swoim chłopakiem. Po mniej więcej roku wróciłam do miasta w którym studiowaliśmy z XYZ i po jakimś czasie nastąpiła reaktywacja naszej przyjaźni. XYZ spotykał się z kimś wtedy. Ja również związałam się z nowym facetem. Także nasza przyjaźń z XYZ mogła trwać bez przeszkód, znów byliśmy w związkach, nie myśleliśmy o sobie. Był nawet miesiąc, że razem mieszkaliśmy. Do niczego nie doszło,nie było nawet blisko :). I tak to trwało mniej więcej przez 3 lata. Sytuacja zaczęła się komplikować w okolicach świąt Wielkanocnych. XYZ wtedy rozstał się ze swoją dziewczyną. U mnie w związku nie było najlepiej. Przez jakiś czas miałam wrażenie, że coś wisi w powietrzu ze strony XYZ, ale m.in. w związku z tym, że byłam wtedy dość zaabsorbowana decyzją o moim rozstaniu po 3 latach związku, a XYZ nie naciskał jakoś specjalnie, nic się nie wydarzyło. Póżniej zaprosił mnie na wesele koleżanki - ale nie mogłam, w związku z problemami zdrowotnymi i dłuższą hospitalizacją. Pod koniec czerwca XYZ poznał dziewczynę, z którą jest obecnie. I pozornie wszystko gra;) - ale tylko pozornie, bo od jakiegoś czasu zauważyłam, że zaczęłam go traktować trochę inaczej niż zwykłego przyjaciela - np. mam motyle w brzuchu jak obok siebie siedzimy, albo jak się zdarzy jakieś dotknięcie przypadkowo. Biorąc pod uwagę, że XYZ zaczął budować nowy związek, nie chciałabym broń Boże w jakikolwik sposób wchodzić w paradę. Pytanie tylko co teraz? Wydaje mi się, że chyba najlepiej zawiesić kontakty, dopóki mi nie przejdzie. Najgorsze jest to, że czasami wydaje mi się, że gdybym powiedziała mu co czuję, on mógłby chcieć żebyśmy byli razem - a mimo, że w chwili obecnej bardzo bym tego chciała, wydaje mi się to nieuczciwe, biorąc pod uwagę, że właśnie zaczął nowy związek:) Nom, i co tu zrobić?;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taki_jeden_gosc
zeby bylo jasne, ja sie wcale niczego nie domagam. Nie moglem sie dalej meczyc wiec powiedzialem jej prawde, wiem ze to nie jest proste ani dla mnie ani dla niej, ale niestety zycie to sztuka wyborow. Nie wymagam od niej by zmienila swoje zycie dla mnie choc mysle ze jesli bylaby nieszczesliwa i jesli naprawde by jej zalezalo to jest to wykonalne, ale jesli jest inaczej i ma troche szacunku dla mojej osoby to powinna sama tez zerwac kontakt zyc swoim zyciem i mi rowniez dac zyc i dac poznac kogos innego, a nie zachowywac sie tak zeby "samemu miec ale innemu nie dac" boto jest wlasnie egoizm. Poza tym wiele kobiet tu napisalo ze cos je mimo wszystko ciagnie do tych swoich "przyjaciol" i nie potrafia o nich zapomniec mimo ze maja swoje zycie i swoich partnerow. Ja mysle ze czesc z was drogie panie sie oszukuje, byc moze to jest wlasnie ta osoba wam przeznaczona? Moze dla tego nie potraficie o nich zapomniec, dac odejsc, bo jest to ta prawdziwa milosc ktorej jeszcze nie potraficie albo nie chcecie zrozumiec? Ona twierdzi ze nigdy kogos takiego jak ja nie spotkala i nikt jej nie rozumie tak jak ja - z tego wynika ze maz rowniez. Zreszta ja rowniez nikogo takiego wczesniej nie spotkalem i tez z nikim tak dobrze sie nie rozumiem i wcale nie jest latwo zapomniec o kims takim, ale trzeba jakos isc dalej. Ja uwazam ze ludzie za wczesnie biora sluby, wiele par poznaje sie za mlodych lat, gdzie zycie i problemy (a w zasadzie ich brak) sa zupelnie inne. Biora szybki slub kiedy laczy ich jedynie fizycznosc i fascynacja, ale niestety okazuje sie 5 lat pozniej juz w doroslym zyciu ze swiat sie zmienil i ze problemy zyciowe tez sa zupelnie inne, wychodzi wtedy ze tacy ludzie nie potrafia juz ze soba zyc, malo sie rozumieja i poza fizycznoscia nic juz ich prawie nie laczy, a raczej jedynie przyzwyczajenie do siebie z mlodych lat. A zycie jest przeciez jedno i poki nie pojawily sie jeszcze dzieci to warto sie zastanowic czy chce sie tak dalej zyc bo potem juz ciezko bedzie cokolwiek w nim zmienic a moze byc jeszcze gorzej. jesli chodzi o mnie to ja dobrze wiem czego chce i na pewno nie zrobilbym po pol roku czegos takiego co opisalas, nie po to czlowiek walczy o druga osobe zeby po pol roku pozniej tak po prostu odpuscic i zostawic ta osobe na lodzie. Jeszcze raz zaznaczam ze nie wymagalem i nie wymagam od niej niczego, jedynie zrozumienia ze kazdy chce byc szczesliwy bo zycie ma sie jedno i szkoda czasu na meczarnie kiedy mozna ten czas przeznaczyc na poszukiwanie osoby ktora naprawde chce tego co ty a nie tylko dla fajnej rozmowy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taki_jeden_gosc
do wrobelek12345 Na twoim miejscu powiedzialbym prawde, a jesli ten przyjaciel rzeczywiscie jest szczesliwy to dalbym mu swiety spokoj i cieszyl sie jego szczesciem, a samemu szukal szczescia gdzie indziej. Ale moze byc tez tak ze to co on ma to tylko sybstytut tego co naprawde by chcial i wlasnie jak powiesz co czujesz i jemu byc moze tez zalezy tylko nigdy ci tego nie powiedzial bo tak jak ty mial takie same opory, nie chcial niszczyc dobrej znajomosci, to byc moze bedzie wolal spedzic zycie wlasnie z toba a nie z kim innym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 12345wróbelek12345
hah - no pewnie powinnam powiedzieć, tylko że rozmowy o uczuciach, jak nie jesteśmy pewni drugiej strony wydają mi si takie....yyy...dziwne?;)... no bo co, powiem z zaskoczenia, "słuchaj XYZ, zasadniczo to mam motyle w brzuchu jak z Tobą rozmawiam?;)" czy może jak wieszcz nasz :): "Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę, Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę; Jednakże gdy cię długo nie oglądam, Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam; I tęskniąc sobie zadaję pytanie: Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?" ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×