Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Asia_30plus

nie mam już siły udawać szczęśliwej singielki

Polecane posty

"ludzie nie doceniaja tego co maja w danej chwili, panuje przekonanie ze zycie w malzenstwie jest lepsze" mylisz pojecia, nie rozmawiamy tu o plusach i minusach malzenstwa, tylko o samotnych dziewczynach i tym czego one szukaja, zadna z nich nie mowila, ze spieszy jej sie do slubu. "No ale kto mówi o pierwszym lepszym?! Może faktycznie poprzeczka jest tak wysoko, że potencjalny kandydat od razu odpuszcza robiąc rachunek zysków i strat?" wydaje mi sie, ze normalna kobieta patrzy przede wszystkim na to, czy jest chemia. Jezeli pojawia sie miedzy ludzmi to wszystko inne ma duzo mniejsze znaczenie. Gdy jestem zakochana to malo mnie obchodzi czy moj facet to murarz czy dyrektor. "Polacy i Polki biora slub tylko dlatego, ze sami nie dadza sobie ekonomicznie rady a ludzie na zachodzie maja kase i lacza sie w pary wylacznie z milosci." Jak zwykle musisz uogolniac. Przecietnego studenta nie stac na samodzielny wynajem i utrzymanie, zadna nowosc, ze w 2 zyje sie latwiej. Nikt nie mowi, ze Polacy biora slub tylko dla kasy, ale jest to powazny argument za. "Mam kontakty z singlami z innych krajów (tych bardziej cywilizowanych, rozwiniętych jak niektórzy by powiedzieli) i oni też szukają, wcale nie są tacy szczęśliwi żyjąc w pojedynkę. " Jezeli chodzi o poczucie samotnosci to na pewno czuja to tak samo jak my, ale nie musza wysluchiwac komentarzy z zewnatrz i nie maja presji, ze w tym wieku to juz sa starymi pannami, wiec powinny juz byc zamezne. Stac ich tez na zycie w pojedynke, a naszym kraju niestety wiele singli kolo 30 mieszka jeszcze z rodzicami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość obiektywnykochanek47
a ja tak pragne byc sam,,,kocham samotnosc...docenilem samotnosc po 18 latach malzenstwa...coz kiedy kobieta *zona(z ktora mieszkam chyba na zlosc nie chce mnie zostawic...a ja juz nia poprostu rzygam...nie chce mi sie po pracy wracac do domu bo wiem ze pierwsza rzecza jak spotkam bedzie jej wrzeszczaca geba...jest wiecznie niezadowolona..nie potrafi sie cieszyc tym co ma...Malkontentka...Szukam Nowej Kobiety ale chyba juz nie zamieszkam z zadna na stale...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gfd
to zalezy kto ma jaka rodzine, nie wyobrazam sobie zeby miec presje na znalezienie sobie kogos czy urodzenie dziecka, zreszta kazdy kto choc troche przezyl w małżenstwie wie ze to nie zawsze jest sielanka, a meczyc sie z nieodpowiednia osoba reszte zycia to tez przewalona perspektywa, wiec jak rodzice czy rodzina moze wywyierac presje, nie wiem jakie rodziny macie ale ja nie mam zadnej presjii i wiem ze miec nie bede bo znam swoja rodzine

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bo .....
jak sie mieszka w jakiejs dziurze zabitej dechami gdzie jedyna kariera dla kobiety to facet, kuchnia i kupa dzieciakow to nie dziwie sie, ze kobieta singielka moze czuc sie gorzej od mezatek. W duzych miastach takego buractwa juz raczej niema

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zauwazylem
ze w Europie zachodniej samotnym tak dobrze zyje sie i sa tak szczesliwi z tego faktu ze sa singlami, ze importuja na leb na szyje kobiety z Tajlandii i niedlugo bedzie tutaj wiecej kobiet ciemnej karnacji niz jasnej ( sa juz cale wioski Tajlandzkie) a zachodnie kobiety jezdza na seks turystyke do biednych krajow bo tak je ta samotnosc w dobrobycie uszczesliwia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Chupacabra con dos dientes
ze w Europie zachodniej samotnym tak dobrze zyje sie i sa tak szczesliwi z tego faktu ze sa singlami, ze importuja na leb na szyje kobiety z Tajlandii i niedlugo bedzie tutaj wiecej kobiet ciemnej karnacji niz jasnej ( sa juz cale wioski Tajlandzkie) a zachodnie kobiety jezdza na seks turystyke do biednych krajow bo tak je ta samotnosc w dobrobycie uszczesliwia... Coś w tym faktycznie jest! Znam przedstawiciela jednej bardzo znanej firmy- Francuz, a wziął sobie Tajke za żonę. Ledwie do pasa mu sięga. Znam tez jednego Angola co mu na starość odbilo i sprzedał wszystko w Uk, kupił dom w Tajlandii (zapisany oczywiście na żonę, bo tam prawo chyba zabrania kupowania nieruchomosci obcokrajowcom). I jak sie tak zastanawiałam, ze przecież tyle fajnych kobiet maja w swoim kraju :0 no szok, ale każdy sobie życie powinien układać tak, jak chce. Zreszta, do nas pewnie tez kiedyś trend dojdzie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kseniaaa333
Czytam sobie ten topik i muszę przyznać wielu osobom rację. W Polsce ciągle pokutuje opinia, ze kobieta 30+ bez meża i dziecka to jakiś ufoludek albo nieudacznica allbo jeszcze nie wiadomo kto. Jestem singielką od 4 lat mam 33.wczesniej byłam w długim związku bardzo zakochana ale cóz kiedy facet okazał sie wstretnym egoista i zdradzaczem. Rozstalismy się. Przez te 4 lata wszyscy moi znajomi zdąrzyli założyc rodziny i doczekać sie dzieci. Ja mimo , ze szukałam kogoś przez znajomych i na portalach randkowych nie spotkałam osoby, z ktora by zaiskrzyło. Niestety jestem sama i źle mi z tym i tak jak autorka udaję, ze mi fajnie samej, ale jak spotykam sie z kolezankami i one gadają o dzieciach, męzach itp. to mam ochotę sie wykatapultować w kosmos! Czuję sie nie naprawdę nie na miejscu, naprawdę kobiety zamęzne i dzieciate nie wykazują ani odrobiny empatii :( przykre

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zauwazylem -sporo jest racji w tym co piszesz ,sam do pewnego czasu myślałem że moje znajome w Niemczech ,singielki 30+ sa wszystkie szczęśliwe bedąc same ,niby są zawsze uśmiechnięte ,wyluzowane ale zastanawiam się teraz ile w tym zwyczajnej gry.Nie mam nic przeciwko równouprawnieniu ale w niczym nie lubię przesady,radykalny feminizm to dla mnie przesada ,ostre przegięcie w jedną stronę. Dochodzi do tego że do Niemiec sprowadza się żony z innych krajów bo faceci mają dość kobiet, które kobietami są w znikomym procencie,czy to nie jest czasem desperacja szukać żony np.w Azji? To są kobiety z innej zupełnie kultury,jest potężna bariera językowa,wspólne przygotowanie posiłków to problem i tak można długo wymieniać,naprawdę zawsze chodzi tylko o to że facet szuka uległej i młodej żony ? Szczerze wątpię czy kobieta/mężczyzna w wieku 50-60 lat jest szczęśliwa/szczęsliwy żyjąc samotnie,pomijam przypadki typowych samotników ale dla mnie to są wyjątki potwierdzające regułę.Mi osobiście związek partnerski pasuje ale drugiego faceta w związku to ja nie potrzebuję i jeszcze jedno, ja moge wiele dać od siebie ale czasem też chcę coś w zamian dostać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sympatyczny_damian
Ja chętnie zaproszę dziś jakąś fajną kobietę na seans filmowy w jakimś kinie w katowicach, jest chętna ??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a dalczego nie
Chupacabra con dos dientes budowlaniec w sensie pracujacy na czarno, pijany od rana facet operujacy jedynie 3 wulgarnymi wyrazami. I tylko takich miałam ma myśli pisząc zdanie A księżniczka nie byłam, nie jestem i nigdy nie będę. Jestem cieżko pracująca, żyjąca na obczyźnie samotna kobieta walcząca o prawo do szczęścia A NO TO ZWARACAM HONOR KOLEZANKO:-) sorry :-)ja tez na obczyznie jestem:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hhhfgf
własnie pytanie do singli czy przyjaznicie sie z ludzmi ktorzy maja swoje rodziny i czy was to nie dołuje? bo ja mam jedna kolezanke ktora ma dziecko a pozostałe towarzystwo singli, chyba byłabym zdołowana gdybym sie obracała w towarzystwie samych kolezanek dzieciatych, a druga sprawa to o czym rozmawiac z nimi o slubach, dzieciach jak one maja inne problemy jak juz maja rodziny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do autorki topiku.
Źle się czujesz,ponieważ oszukujesz samą siebie.Podobnie jak mężatki,które mają momenty,że nie są szczęśliwe w małżeństwie ty masz prawo czasami też czuć się źle ze swoją samotnością.Nie ma ludzi szczęśliwych codziennie,to niemożliwe,raz jest lepiej raz gorzej,to jest normalne życie. Ktos wyzej napisał,że nie ma przyjaźni między singlielkami a mężatkami,nieprawda,mam znajomych syngli od lat,jestem już dosyć wiekowa.To,że jestem mężatką nie znaczy,że rozmawiam o dzieciach i rodzinie,mężatki też mają swoje zainteresowania wybiegające daleko poza codzienne życie.To singlom nie utrzymującym kontaktów z ludźmi w związkach wydaje się,ze to osobniki odmóżdżone , pozbawione wlasnego ja,niczym nie interesujący się poza garami ,praniem itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ja_Singielka
ja nie przyjaźnię się z nikim (nie wierzę, w przyjaźń, uważam, że lepiej zachować pewien dystans-ale to moja opinia). Mam koleżanki, znajome, wszystkie singielki, natomiast kontakty z koleżankami - żonomatkami się pourywały. Jednak wolę singielki - podobne położenie, sytuacja, to jednak zbliża. Poza tym nikomu nie wypsnie się : "znajdź sobie chłopa" etc. W pracy wkurza mnie parę osób (zwł. jedna) - nie chodzi o komentarze dot. staropanieństwa ale o inne sprawy i kiedy tak człowieka zdenerwują, to miło by było mieć faceta, który by pocieszył, przytulił, sprawił, że człowiek poczułby się lepiej. A tu niestety nikogo nie ma. Smutno mi :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Darrio
Ja od dwóch lat spotykam się (na sex oczywiście) ze szczęśliwą mężatką w moim wieku (32 lata), matka 6 letniej córeczki, która poznałem. Nie dołuje mnie to ale czasami pozytywnie zazdroszczę i zastanawiam się co ze mną nie tak... :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dfdffgfgfg
i czym sie chwalisz ruchaczu ktory czci swojego kutasa?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość atuwe
Witam! miałabym wielką prośbę do kobiet, które aktualnie nie są w żadnym związku, czyli są singielkami o wypełnienie ankiety, która jest częścią mojej pracy magisterskiej. Ankieta ta jest całkowicie anonimowa i zajmie około 15 min jeśli któraś z was znalazłaby chwilę, aby mi pomóc i ją wypełnić- byłabym niesamowicie wdzięczna Z góry dziękuję wam bardzo i pozdrawiam serdecznie link do ankiety: https://docs.google.com/spreadsheet/viewform?fromEmail=true&formkey=dFE5N0pYX1RtZEt6RnEtUkRIUGtFdEE6MQ

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a dasz se
polizac po cipce?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość adsfdgfwsg
Ja muszę przyznać, że nie czuję się szczęśliwa. Nie wiem czy jest to spowodowane tym, że jestem długo sama, czy raczej chodzi o to, że źle mi z pewnymi moimi cechami i brakami, które uniemożliwiają mi osiąganie celów dla mnie ważnych, w tym m.in. satysfakcjonujących związków z mężczyznami - chociaż właściwie tu już sobie sama odpowiedziałam, chodzi o tę drugą opcję :) Zawsze byłam osobą spokojną, wrażliwą, delikatną, wycofaną, wybierałam zwykle samotność. Z ludźmi lubiłam być, potrzebowałam ich, ale też być z nimi nie umiałam i stąd izolacja. Jak nietrudno zauważyć mam zestaw cech określających postawę życiową nazywaną ofiarą. Toteż od dziecka nadużywano mojej dobroci i w ogóle, nie wiem czy można coś z tym zrobić, teoretycznie można, ale jednak nic nie zmieni się tak na stałe, tak naprawdę, jeśli człowiek nie zmieni podejścia, jeśli nie uwierzy naprawdę w siebie, a to pomimo nawoływań wielu do prób przeprowadzenia takiej zmiany, jest ogromnie trudne, wiem coś o tym, bo walczę z tym już wiele lat i .. nic. Właściwie to już zwątpiłam, tu potrzebny byłby chyba cud, w prawdziwym życiu kopciuszki nie zmieniają się w pewne siebie królewny i już. W każdym razie zrobiło mi się coś takiego, że unikam ludzi ze strachu przed zranieniem, upokorzeniem, wykorzystaniem, bo mam świadomość, że nie umiałabym się obronić, że w pewnym momencie, jakby ktoś się bardzo uparł, to przełamałby moje słabe mury. No i właśnie, myślę, że tu tkwi problem wielu samotnych nie z wyboru osób, tu leży przyczyna tego dystansu do ludzi. Raz, że takie osoby w ogóle odstraszają, bo nie pozwalają się do siebie zbliżyć i nie można nawiązać bliższej relacji. Dwa, jak już taka osoba opuszcza gardę i "dopuszcza" kogoś do siebie bliżej, to często ten mur dystansu totalnie się burzy i ukazuje się zupełnie inna osoba, często nie zaskakuje na plus, bo okazuje się, że nie jest pewną siebie, ciekawą, niezależną osobą jaką poznaliśmy na początku, tylko zalęknioną, niepewną siebie małą dziewczynką, która nagle uwiesza się na nas i chce żebyśmy się nią teraz zaopiekowali, albo staje się nadopiekuńcza wobec nas, w każdym razie wykazuje taki rozpaczliwy model przywiązania, uwiesza się na partnerze, żąda ciągle okazywania uczucia, jest zazdrosna - bo po prostu nie wierzy, że komuś na niej tak po prostu zależy, ciągle węszy jakiegoś spisku albo oczekuje tego co ją spotykało w przeszłości, kiedy się otwierała - upokorzenia, wykorzystania itd. I tu jesteśmy zawiedzeni, rozczarowani, może nawet czujemy się oszukani, bo oczekiwaliśmy kogoś innego (kogoś z kim jeszcze nie wiadomo jak nam się ułoży, ale nie kogoś z kim nie ma szans nam się jakkolwiek ułożyć, bo mamy do czynienia z osobą dysfunkcyjną). Każdy pragnie zdrowego związku, okazywania szacunku, czułości itd. Kiedy jedna ze stron się nie szanuje - tzn. nie odczuwa szacunku do siebie, jest np. zbyt uległa, pozwala innym na dużo w stosunku do siebie, to nie ma tej wymiany - szacunku, bliskości, miłości.. - pomiędzy partnerami. Bo jak można dać coś czego się samemu nie ma? Nie ma znaczenia, czy się jest singlem czy nie, ważne, żeby było dobrze człowiekowi samemu ze sobą. Jak ktoś potrafi docenić siebie, nie będzie się bał ludzi, nie będzie pozwalał na przekraczanie swoich granic, będzie wiedział, będzie przekonany o tym, że bez względu na wszystko, bez względu na to jak ktoś go potraktuje, co ktoś o nim powie - zawsze jest wartościowym człowiekiem, lubi, szanuje i kocha siebie i nigdy siebie nie zdradzi, to nie ma znaczenia czy w związku czy nie - będzie mu dobrze. Jeśli ktoś jest singlem, ale ma te cechy, to nie ma problemu. Jeśli ktoś jest czy singlem (wtedy właśnie chowa się przed ludźmi i przejmuje, że jest wytykany palcami bo "go/jej nikt nie chciał") czy w związku (wtedy się chowa przed ludźmi, bo się wstydzi, że ludzie gadają, że dała mężowi sobą pomiatać, że jest niewolnicą w swoim domu, mąż jej najpierw nie kazał pracować, a teraz robi łaskę, że daje jej pieniądze na dzieci i w ogóle wydziela jej pieniądze, pogardza nią, bije, upokarza i wyśmiewa przy znajomych oraz zdradza - a co, cały wachlarz co się może zdarzyć najgorszego kiedy taka osoba wchodzi w związek), a nie ma tych cech - to ma problem. Takie opracowanie własnego autorstwa, a ja nadal nie wiem co z tym zrobić..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pan Wokulski
bardzo ciekawe spostrzezenia: :-) no dobrze jestes samotna, masz wady i zalety jak kazdy czlowiek. Mam pytanie, jak wedlug ciebie powinien wygladac mezczzna z ktorym moglabys zyc? ufac i czuc sie bexpieczna, chodzi mi o wszystko, charakter, wyglad, wiek, wykszalcenie, itd,itp wszystko i nie pisz, ze to i tamto nie jest wazne bo jezeli chodzi o czlowieka z kim chcemy. zyc to wszystko jest w pewnym zakresie wazne. J

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie czuję się kimś gorszym tylko dlatego że do tej pory nie poznałam swojej drugiej połowy. Lata lecą i mam świadomość że raczej nikogo nie poznam. Zdecydowałam się na dziecko poprzez inseminację w duńskiej klinice. Pewnie zostanę zlinczowana po tym wpisie ale nie mam na co czekać. Zapłodnienie poprzez seks z przypadkowym facetem jest ryzykowne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Następna samotna z dzieckiem, biedne dziecko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do : gość dziś Chciałam normalnie ale nie da się. Pierwszego lepszego z ulicy sobie nie wezmę bo to jest zbyt ryzykowne. Więc te współczucie schowaj sobie do kieszeni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pierwszego lepszego nie, a ostatniego gorszego? Dobre ()bo polskie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do: gość wczoraj No właśnie widać jak myślisz typowo po polsku. To dawniej właśnie kobieta polska brała sobie pierwszego lepszego byleby portki nosił. Nieważne co sobą prezentował. Tłukł? Nieważne. Chlał? Nieważne. Maltretował całą rodziną? Nieważne. Był tłukiem skończonym? Nieważne. Tłamsił babę każąc jej tylko w domu siedzieć? Nieważne. Był utracjuszem? Nieważne....Ważne że był.... taki, siaki, owaki ale był i można było sąsiadkom w oczy spojrzeć i nie czuć się " gorszą". Czasy się zmieniły. To TY myślisz typowo po polsku.... po katotalibsku dla jasności. Wychodzę z założenia że nic na siłę. Skoro nie dało się tradycyjnie założyć rodziny to będzie nietradycyjnie. To nic złego. Powinien być powód do radości... demografia się w ten sposób poprawia. A przecież katolom o to chodzi. Dla jasności... nie mam na myśli normalnych katolików.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie rozumiem waszego zdziwienia :O - tyle w was agresji i nienawiści do facetów... a potem się dziwicie, że oni wybierają potulne i posłuszne Tajki :D 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lalit
Do hhhfgf: Ja - singielka lat 34 - nie przyjaźnię się z małżeństwami z dziećmi, dlatego, że... zwyczajnie nudzi mnie ich towarzystwo. :P Nie dołuje, nie dobija, ale zwyczajnie nudzi i męczy. Niestety, ale z większością koleżanek po tym jak urodziły dzieci kompletnie skończyły się tematy do rozmów! Nie wiem od czego to zależy. Nie mam ochoty w nieskończoność słuchać o kupkach i pierwszych ząbkach, bo mnie to średnio interesuje. Ich z kolei nie interesuje niemal nic innego. Naprawdę, z całego grona koleżanek znam tylko dwie, których urodzenie dziecka w ogóle nie zmieniło i dalej są tymi samymi wszechstronnymi babkami, którymi były wcześniej. Dlaczego to nie jest regułą?? Wracając do tematu Autorki: nie czuję się nieszczęśliwa. Rok wyrwałam się z toksycznego 3-letniego związku ze zdradzaczem, który niszczył mnie psychicznie. I uważam, że lepiej być samemu, niż w gównianym związku. Na razie cały dochodzę do siebie i nikogo na siłę nie szukam. Pewnie, że chciałabym być z kimś, kogo pokocham. Nie zakładam, że całe życie będę sama. Ale nie czuję żadnej presji, by natychmiast się z kimkolwiek związać z powodu wieku... Bez przesady. Z tego też powodu nie jest mi "źle" w pracy czy gdziekolwiek indziej. Bo po prostu nie patrzę na to w ten sposób. Dziewczyny, trzydziestka to jeszcze nie powod do desperacji, serio. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie mam ochoty w nieskończoność słuchać o kupkach i pierwszych ząbkach, bo mnie to średnio interesuje. Ich z kolei nie interesuje niemal nic innego. xx Ja tylko wtrące, ze kolezanki na pewno nie beda mowic o kupkach i zabkach w nieskonczonosc, góra dwa lata :):). Kazdy mowi o tym , co go pochłania w danej chwili. Zaręczam, ze kupki to nie temat na cale zycie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ja jestem sama jednak nie chce byc singielka , mam nadzieje ze kiedys bede w szczesliwym zwiazku..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czemu tyle ludzi jest samotnych , przeciez to nie zycie takie nie miec nawet sie do kogo odezwac....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×