Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

za długa zima i zła

02.01.2013 dieta MŻ

Polecane posty

Hejka doll super wiedza zgadzam sie ze wszystkim, ja zolty ser jem ten z biedronki bardzo cienkie plasty, 1 ma 23 kal i zero wegli, polecam. Wg mnie ten na tym skalpelu w zyciu nie zejdzie 350 kal, takie moje zdanie, to sa cwiczenia wzmacniajace, kardio bardzo malo. Pocwiczcie sobie mel b. wczoraj na fitnesie dala nam w kosc i dzis ledwo wstalam, glownie na posladki i uda. Ale to cudowne uczucie zaczynam dzis dzien od kawy i musli, na obiad zamierzam sobie kupic makrele a kolacje juz teraz same bialka bede jesc, moim grzeszkiem sa piwka wieczorkami czasem albo jakis drineczek.. niestety nie idzie sobie wszytskiego odmowic...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeżeli chodzi o skalpel to napisałam jak przeczytałam, mnie też się wydaje za dużo tych spalonych kalorii.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hejka dziewczyny :) Przeskakuję do Was, bo widzę że u Was miło i sympatycznie !! Ja tak samo jak "laseczka" w tamtym roku na wiosnę się odchudzałam i już była ta upragniona 4 z przodu na wadze, ale po wakacjach wszystko zaprzepaściłam ... sama nie wiem jak to się stało, miałam pomału wychodzić z diety... byłam pewna, że (prawie) wszystkich po diecie dopada jojo tylko nie mnie !!! Teraz zaczęłam trochę wcześniej, żeby już wiosną cieszyć się na widok odbicia w lustrze, pamiętam jakie to super uczucie ... Niestety mój organizm jest "zaprogramowany" na 52 kg i jest mi baaaardzo trudno zejść poniżej tej wagi. W tamtym roku się udało bo bardzo dużo ćwiczyłam, na razie czasowo się nie wyrabiam, ale myślę że jak wykupię karnet na fitness to wyjścia nie będzie i czas się wtedy znajdzie, bo szkoda będzie straconej kaski na karnet :)) Nie jem chleba, słodyczy i smażonego, za to dużo nabiału i warzyw, czasem jakiś grzeszek się zdarzy, bo gotuję dla rodzinki "normalne" obiady, więc czasami trudno nie skubnąć tego co inni jedzą ... A, i też jem ten ser żółty z Biedr. , ten ser się nazywa " Ser mierzwiony" i jest Gouda i Edamski, to takie bardzo cieniutkie plasterki jak bibułka :))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jej dziewczyny ale mnie dlugo nie bylo ;) ale juz wracam ;) u mnie waga w sumie identyczna jak dwa tygodnie temu, wszystko przez tlusty czwartek, jeden pączek, na drugi dzien jakies inne glupoty...:/ i stracone dwa tygodnie bo pewnie gdyby nie to wazylabym juz jakies 63. Ale i tak duzo schudlam a za szybko to tez zle ;) poki co wsysłam dzis surowke i pol buleczki zytniej. ;) fajnie ze nas tu przybylo ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
niebieskooka hej, to mamy ten sam problem bo ja tez zejde bez problemu do tych 52-53 a potem bedzie walka... a jak popuszcze dietke i jem co chce to 55 standard niby nie najgorzej ale uczucie jak waze 50,5 bylo cudowne!!!!! tak to ten ser

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość doll87
Cześć Kochane! Ja od rana was pódczytuje, ale nie miałam chwili odpisać. Teraz dzieci uśpione, więc zdaje relacje z dzisiejszego przedpołudnia :) Na śniadanie zjadlam salatke z ryżu, tunczyka i warzywek, potem kawka i FruVita 0%. Na obiadek zrobiłam kaszę gryczaną (trochu mi się nie dogotowala) z dietetycznym sosikiem pieczarkowo-cebulowym mniam :P Na deserek chyba zrobię sobie truskawki z lyzeczka śmietany i cukru- porcja ma 90kcal, a skutecznie tłumi głód na słodkie :) Juto walę tynki ;) Macie jakieś plany? Może dietetyczne pomysły? Co by tu upichcic żeby smakowalo facetowi, który nie znosi diety, a mnie żeby nie przyspozylo dodatkowych kg?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość doll87
Oczywiście cwiczonka odhaczone z rana :) Jeszcze dwa dni i przechodze na Level 2 :) Coś czuje, że te ćwiczenia dopiero dadzą mi w kośc! Na wadze i w cm niestety bez zmian. 68kg stoi jak zaczarowane. Za parę dni powinnam mieć @, więc może PO w końcu waga ruszy! Mam przecież wyznaczony cel: 66kg do końca lutego- a on taki krótki...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hej :) U mnie waga już wiem czemu o kilo poszło do góry :D ale spoooko za 4 dni znowu spadnie :D - chociaż już spada ;p :) wiec jest ok :) co do 50 kg to ja nie wiem kiedy tyle ważyłam ;/ Co do jutrzejszego dnia to chyba spędzony zostanie normalnie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No właśnie jutro walentynki. Nie mam co liczyć na niespodziankę ze strony męża, pewnie dostanę czekoladki kupione na prędce w ostatniej chwili i przez m-c będzie się chwalił jaki to kochający mąż z niego:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
juz po obiedzie jestem dziś kasza gryczana + ryba gotowana na parze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dolly małymi kroczkami a do celu dojdziesz. :) Nie ważne wolno czy szybciej ważne że waga spada.:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość doll87
Ostatnio wyczytałam, że im waga wolniej spada tym trwałej! Tak więc pocieszam się ta myślą, może nie dopadnie mnie efekt jojó, jak dobije do wymarzonej wagi!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hej, ja jeszcze bez obiadu, kupilam sobie makrele, walentynek nie obchodze zreszta ide jutro na fitnesik wieczorem, mezowi kupilam dzis podstawke pod kubek do pracy i serduszko male, spakuje mu to z jedzonkiem do roboty, Ja tez musze mu gotowac i np przysmazam piersi kurczka to sobie odkladam do salatki a jemu robie jakis tam sos zazwyczaj fix, ryz albo makaron i takie ma obiady zeby potem moc do odgrzac w mikrofali. ja sie waze dopiero w piatek:) napiszcie cos o sobie :) jaki stan rodzinny, praca, hobby, skad jestescie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a ja dzisiaj na owocach żyje bo nie mam siły kanaki zjeść czy też obiadu. kluseczka-laseczka - jak prosiłaś to coś o sobie :) Mieszkam w Białymstoku ale urodziłam się blisko Łodzi. :) w sierpniu zostałam narzeczoną :) moim hobby jest malowanie a obecnie robienie jajeczek wielkanocnych . Mam też jedno małe "bobo" :D - pieska shih tzu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niebieskooka2
Ja na razie zjadłam : plaster szynki - 50 kcal kisiel "słodka chwila" - 130 kcal 2 biszkopty - 40 kcal tuńczyk w sosie własnym - 120 kcal Razem : 340 kcal + 2 kawy z mlekiem i cukrem Do końca wieczora daleko, chciałabym się dziś zmieścić w 800 kcal. A mojemu mężowi już zapowiedziałam, żeby jutro żadnych czekoladek mi nie kupował - tylko zapas jogurtów :)) Moja najgorsza zmora to właśnie słodycze, jak to przy dzieciach - w domu jest pełno słodyczy ... dawniej jak szły spać to im podjadałam, jak nikt nie widział ( he he ) Ale teraz staram się trzymać dzielnie ! A, i jeszcze winko, lubię się odstresować wieczorkiem, poza tym podobno dobre na trawienie, ale to bomba kaloryczna !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niebieskooka2
Ja na razie zjadłam : plaster szynki - 50 kcal kisiel "słodka chwila" - 130 kcal 2 biszkopty - 40 kcal tuńczyk w sosie własnym - 120 kcal Razem : 340 kcal + 2 kawy z mlekiem i cukrem Do końca wieczora daleko, chciałabym się dziś zmieścić w 800 kcal. A mojemu mężowi już zapowiedziałam, żeby jutro żadnych czekoladek mi nie kupował - tylko zapas jogurtów :) Moja najgorsza zmora to właśnie słodycze, jak to przy dzieciach - w domu jest pełno słodyczy ... dawniej jak szły spać to im podjadałam, jak nikt nie widział ( he he ) Ale teraz staram się trzymać dzielnie ! A, i jeszcze winko, lubię się odstresować wieczorkiem, poza tym podobno dobre na trawienie, ale to bomba kaloryczna !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niebieskooka ja też mam 2 łasuchów co chwilę proszą o coś słodkiego, ale od momentu jak się odchudzam to podaję im więcej owoców:) Nie wiem czy u ciebie też tak jest ale kto nie wpadnie do nas to przywozi słodycze dla dzieci. Dziadków już upomniałam że lepiej soki, owoce, jogurty:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niebieskooka2
U mnie podobnie, poza tym wszyscy lubimy słodkie, słoik z nutellą cały czas stoi na stole w kuchni, na weekend musi być domowe ciasto, a z zakupów to musze wracać z batonikami dla każdego bo inaczej jest płacz. Teraz odkąd się odchudzam to zamiast słodyczy przemycam właśnie owoce, jogurty, robię kisiele, a zamiast ciasta zazwyczaj robię dietetyczny sernik Dukana lub "ptasie mleczko " z odchudzonego jogurtu. Z obiadami też kombinuję, żeby domownicy za bardzo nie cierpieli z powodu mojej diety, zupy robię na kostce rosołowej ( a nie na skrzydełkach jak do tej pory ), mięso lub rybę smażę dla siebie na teflonie bez tłuszczu, a dla reszty normalnie , a najczęściej piekę całego kurczaka w piekarniku i wtedy ja wybieram pierś, bez skóry oczywiście.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
( sorry, pomyliłam się wpisując nick , jestem niebieskooka7 :) U mnie podobnie, poza tym wszyscy lubimy słodkie, słoik z nutellą cały czas stoi na stole w kuchni, na weekend musi być domowe ciasto, a z zakupów to musze wracać z batonikami dla każdego bo inaczej jest płacz. Teraz odkąd się odchudzam to zamiast słodyczy przemycam właśnie owoce, jogurty, robię kisiele, a zamiast ciasta zazwyczaj robię dietetyczny sernik Dukana lub "ptasie mleczko " z odchudzonego jogurtu. Z obiadami też kombinuję, żeby domownicy za bardzo nie cierpieli z powodu mojej diety, zupy robię na kostce rosołowej ( a nie na skrzydełkach jak do tej pory ), mięso lub rybę smażę dla siebie na teflonie bez tłuszczu, a dla reszty normalnie , a najczęściej piekę całego kurczaka w piekarniku i wtedy ja wybieram pierś, bez skóry oczywiście.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kochane u mnie to idzie w złym kierunku. Śniadanie jem zawsze, ale obiad nie, nie mam czasu w pracy. Wracam do domu i co?mega głód którego nie mogę zaspokoić warzywami, makrelą, ani niczym innym. Jem i dalej jestem głodna jak napisałyście nutella to aż mi się oczy zaświeciły hehe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moniucha - to pomyśl jak ja muszę walczyć ze sobą, wchodzę do kuchni a tam za każdym razem nutella się uśmiecha :) Dziś skusiłam się tylko na łyżeczkę ( tak, żeby nikt nie zauważył, że coś ubyło :) i szybko wzięłam jabłko i kiwi, podobno owoców nie powinno się jeść wieczorem, ale i tak to lepsze niż pół słoika nutelli ... Ja jak dopada mnie wilczy apetyt to robię jajecznicę z 3 ( !!! ) jajek bez tłuszczu. Jajka są długo trawione i dlatego sycą, ponadto gdzieś wyczytałam, że jajko ma ok. 70 -80 kcal a żeby je strawić organzm traci aż 35 kcal :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
o jezu serio macie takie napady?? no u mnie na biurku leza krakersy i nie ruszylam ich..juz którys dzien leza a ja caly dzien przy biurku w sumie.. nutella tez w kuchni ale nie skusilam sie. jedzcie nabial, on naprawde syci na bardzo dlugo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kochane ja znam te zasady, ale wiecie jak ma się teoria do praktyki... kluseczko krakersy też by mnie nie ruszały, ale nutella to juz co innego hehe ;) słodycze to moja najwieksza zmora, takze to, ze nie miałam nic słodkiego od półtora tygodnia w ustach to dla mnie wielki sukces

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
chcialam jeszcze napisać, że kolacja była po 19 i do jutra nic nie jem! ;) z wieczornym obzeraniem i podjadaniem tez skonczylam, tyle ze czasem na kolacje zjem wiecej niz mi wolno

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Co do tej chęci na słodkie często to mam dzisiaj to był kryzys.... Zjadłam obiad dość sycący bo znów warzywka na patelni. Ogółem szukałam w sklepach jakiś ciekawostek co mogłabym jeść... No i można powiedzieć, że znalazłam :) Kupiłam sobie naturalne płatki zbożowe i są świetne na przegryzkę a czasem jem na śniadanie. Z firmy good food jeśli o to chodzi :) Mają bardzo wiele błonnika a smak mają taki specyficzny jednak mi przypasował. Podobne do chrupkich wafli ale jednak o wiele lepsze i w formie takich makaroników. Połowa małej miseczki czyli jakieś 6 dużych łyżek ma 100 kalorii. Co do mojego kryzysu to zastanawiam się czy wy również macie taka obawę przed ważeniem na zasadzie, że jednak nic się nie zmieniło. Z jednej strony stojąc przed lustrem wydaje mi się, że zmian nie ma ale wiadomo wyniki mogą być zupełnie inne ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ej jak to jest ze tylko ja o sobie coś napisałam??:P co do nutelli itp. to mnie jakoś coś takiego nie kusi, za to ciasta z kremem to baardzo :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wlasnie sie zwazylam ;) 64.9 ;) dzisiaj byla obiado-kolacja, makaron z brokulami z sosem fix serowym ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cheeqi ja nie mogę na siebie patrzeć, ale jak już patrzę to nie widzę efektów i wiem, że waga mnie nie zaskoczy. Tak wielkiej opony nie da się tak szybko zrzucić. Brzuch mam rano w miarę, powiedzmy, że go akceptuje ale do wieczora robi się wielki jak balon. Mimo że uważam na to co jem mam zawsze wzdęcia i zawsze kilka cm więcej w pasie wieczorem niż rano

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×