Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zakochanadoszalenstwa

Rozterki miłosne

Polecane posty

Gość Zalamany extremalnie
Cze ! A na SMS-a, Maila Cie nie stac ? Uwazam, ze krotkie zapytanko, czy ma juz jakies plany na sylwka jest calkiem OK, zadnym narzucaniem sie. Albo np. Gdzie bedziesz wital Nowy Rok ? Z kim sie bawisz w sylwka ? Jak bedziesz czekac na jego pierwszy krok, to mozesz sie nie doczekac. Pomysl sobie, ze byc moze, przezywa to samo co Ty. Tez nie zlapie za Telefon, bo sie boi Twojej reakcji, boi odrucenia. I tak sobie zyje swoja fantazja o Tobie.......... Albo pomoz losowi i sprowokuj "przypadkowe" spotkanie w realu. Czy to tez niewykonalne ? Gdybym mogl z nim pogadac albo przynajmniej "popisac" to bym od razu wiedzial na czym stoisz. A tak, prawdopodobienstwo, ze oby dwoje przywitacie Nowy Rok w swoich wyimaginowanych swiatach rosnie proporcjonalnie do uplywu czasu. "Gosciu" a co u Ciebie ? Sprawdza sie teoria Platona ? Milej nocy zycze ! Dobranoc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zakochanadoszalenstwa
Pewnie ty ze swojej perspektywy spojrzałbyś na to inaczej i na trzeźwo ocenił sytuacje, gdybyśmy się znali, a już gdybyś pogadał z Nim, to na pewno dowiedziałbyś sie wszystkiego. A tak, to sytuacja jest niejasna. Być może on będzie robił Sylwestrowe przyjęcie, jeśli faktycznie i nawet o tym nie wspomni, to będzie przykro. Bardzo. Tak czekam, bo doszły mnie słuchy, że coś organizuje... A jakby jednak to sie nie potwierdziło, to podpytam o plany. Parę razy zostałam posądzona o to, że czytam w myślach. Szkoda, że teraz tak nie potrafię. No właśnie, "gościu",co u Ciebie? I pozostali, jak Wam życie mija?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Obawiam sie, ze jak tak dalej bedziecie sie "podchodzic", to i TY i on powitacie Nowy Rok w samotnosci. Jak to ktos tu juz napisal: Ktos musi te spodnie nosic !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zakochanadoszalenstwa
Jestem na to przygotowana, już napisałam mu że prawdopodobnie niedługo już nie będę tutaj spędzała tyle czasu, bo to prawda, chcę wyjechać trochę dalej. Nie powiedziałam że na stałe, nic wprost, tylko zasugerowałam, na co on zareagował 'Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że się wyprowadzasz?', nie potwierdziłam, ale chyba tak właśnie będzie. Po nowym roku, może troszkę później. Chce być bardziej niezależna, dlatego przyda mi się wyprowadzka. Najwyżej będę tą biedną studentką. Więc czasu nie ma wiele, żeby się jakkolwiek zgrać, ale to zależy teraz od Niego. Ja chcę, jeśli On nie będzie chciał, to nie dowie się o niczym, ani o moich uczuciach ani o wyjeździe, po prostu się stąd ulotnię i może tak nawet będzie lepiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No, takimi "podchodami" na pewno nie zdobedziesz jego sympatii. Moze, ewentualnie, kto wie, prawdopodobnie, nie wiem, sugestie - to jest to co najbardziej uwielbiaja faceci. Sama sobie podcinasz galaz na ktorej siedzisz. Chcesz wyjechac ? Wiesz jak dlugo wytrzymuja zwiazki na odleglosc ? Zastanow sie. Oczywiscie jesli masz sobie popprawic to wyjezdzaj ale nie oczekuj ze ktos bedzie za Toba tesknil. Dwoch wrobli do jednej garsci nie zlapiesz. Sorry. Z calego serca zycze Wam abyscie jednak spedzili tego Sylwestra razem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zalamany extremalnie
Faktycznie, zachowujesz sie jak kaprysna ksiezniczka z bajki. Jezeli w realu tez taka jestes to nie dziwota ze nie umie Cie podejsc. Spusc troche z tonu, moze on nie che (nie moze) byc krolewiczem z bajki ? Powodzenia !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zakochanadoszalenstwa
Naprawdę uważacie, że zachowuję się jak 'rozkapryszona księżniczka'? Panowie, wcale nie oczekuję od Niego, żeby był takim księciem z bajki, nie na to liczę, po prostu chciałabym, żeby był. Starałabym się, pisała codziennie albo przynajmniej co drugi dzień, dzwoniła, gdyby on robił to samo. Dlaczego ja mam się błaźnić, może on wcale tego nie chce? Może On niczego nie chce. Wyprowadzić się, prędzej czy później, będę musiała, a czy On coś z tym zrobi, to już jego decyzja... Jeśli nie będzie kontaktu, to mu o tym nic nie powiem. To nie podchody, nie jestem kapryśna, wybredna, naprawdę. Może tak się Wam wydaje, może ja po prostu już nie wierzę w to, że On coś więcej czuje, dlaczego mam wierzyć skoro On jest taki zmienny, niezdecydowany... Chciałabym wierzyć i nawet nieraz to się udawało, ale im dłużej trwa ta cisza, tym bardziej łapię się doła i traci się tą wiarę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zalamany extremalnie
Czyli wszystko stawiasz na jedna karte ? Mnie to teraz wszystko dziwi (zeby nie powiedziec ze bawi) ale pamietam doskonale jak to bylo jak sie mialo 19 lat. Moze tu jest "pies pogrzebany" ? Moze powinnas mu pokazac wiecej "wyrozumialosci" ? Pamietaj, chlopcy inaczej (pozniej) dojrzewaja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nawet nie wiecie, jak słodko, cudownie i z rozmarzeniem się Was czyta...Ja właśnie leczę rozsypane na 1000 części serce, przez byłego przyjaciela właśnie. Wiele razy się zastanawiałam nad tym, czy mu wyznać uczucia i po Waszych wpisach utwiwrdziłam się tylko w przekonaniu, że dobrze, że tego nie zrobiłam. Ale straciłam go. Więc chyba nie ma tu dobrego rozwiązania poza tym jednym: to mężczyźnie musi zależeć, to on musi to okazać i wyznać. Cokolwiek zrobi pierwsza kobieta, zawsze przegra. Smutne. Ja już nie mam na co liczyć i już nie mogę, ale Wy jeszcze szukajcie rozwiązań, póki jeszvze nic nie jest stracone.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zakochanadoszalenstwa
Być może i nie jestem wyrozumiała. "Trudno czekać na coś, co wiesz, że może nigdy nie nastąpić, a jeszcze trudniej zrezygnować, jeśli wiesz, że to wszystko czego pragniesz", bardzo trafny cytat. Nie chcę rezygnować, ale to czekanie jest jeszcze gorsze. Tak źle i tak niedobrze, żadne rozwiązanie nie jest najlepszym. Gościu, nie sądzę, żeby miało wielkie znaczenie kto robi pierwszy krok, ale jeśli już się go zrobi, to oczekuje się, że ta druga osoba nie będzie stała bezczynnie i też zacznie działać, normalne. Straciłaś przyjaciela? A jesteś pewna, że On nic nie czuje? Wiesz, my tutaj nie chcemy Cię zniechęcać, mamy różne sytuacje i może akurat dla Ciebie będzie lepszym rozwiązaniem, jeśli mu powiesz o wszystkim... Tak, mówi to ta, która sama tchórzy i nie potrafi się przyznać do uczuć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie mów, tak Ci radzą mężczyźni i to samo potwierdzają moje pewne doświadczenia. Nawet najbardziej nieśmiały facet nie doceni kobiety, która zrobiła pierwszy krok, a tym bardziej zwieje, gdy wyzna uczucia wprost. Praeda jedt taka, że jak mężczyzna nie jest sam zainteresowany, to możemy na głowie stanąć i nic z tego nie będzie. Kiedyś kogoś zaprosiłam i po tym wyjściu stracił zainteresowanie, choć wcześniej długo się przy mnie kręcił. Teraz też trochę pomogłam sobie, zrobiłam tak, żebym tego mężczyznę mogła poznać, bo inaczej się nie dało, więc się zaprzyjaźniliśmy i pisaliśmy ok. roku. No ale inicjatywy własnej nie wykazał, nie dążył do spotkań (to niełatwe z powodu dzielącej nas odległości, ale dałoby się zrobić) i mimo, że się o mnie martwił i troszczył, przejmował moimi sprawami, zniknął, gdy nieostrożnie napisałam coś, co mógł odczytać jako darzenie go czymś więcej niż tylko sympatią. Potem na niego wpadłam przypadkiem, był z naszą koleżanką. Sądzę, że może coś z nią kręcił, bo był miły do czasu, gdy wspomniałam coś o naszej korespondencji. Nie chciał, aby ona to słsłyszała i zachował się wobec mnie niegrzecznie. Wyciągnij wnioski.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przepraszam za błędy w pisowni w poście powyżej, pisałam z telefonu. Nie wyznawaj Mu uczuć. Tego chłopaka, którego kiedyś zaprosiłam, byłam jeszcze bardziej pewna niż Ty, znaliśmy się wiele lat i on wyraźnie się mną interesował, chodził za mną wszędzie. Też wszyscy dookoła to widzieli i o tym mówili, ale on nie mógł zdobyć się na ten pierwszy krok. Więc ja go zrobiłam i wszystko się potem skończyło. Teraz, mimo że jestem sporo starsza od Ciebie, zrobiłam wyjątek, by poznać tego mojego byłego przyjaciela (tym razem subtelnie, bez zaproszenia, ale jednak był to jakiś krok z mojej strony), bo inaczej byśmy się nie poznali w ogóle i też źle się to skończyło. Ja cierpię, a on i tak pewnie się ani trochę nie przejmuje tym, że mnie zranił. Tylko że on już dawno nie jest chłopcem i jak nie chciał, nie był mną zainteresowany, to nie wiem po co tye czasu utrzymywał ze mną kontakt i po co pamiętał o wszystkim, co się u mnie dzieje. Ale widocznie mężczyzn nie da się zrozumieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zakochanadoszalenstwa
Najbardziej nieśmiały nie doceni kobiety, która zrobi pierwszy krok, a sam tego nie zrobi, więc? To wszystko jest zupełnie bez sensu, wychodziłoby na to, że mam sobie odpuścić, zostawić go w spokoju, olać, przestać myśleć, czekać, przestać robić cokolwiek... Właściwie i tak teraz si nie odzywam, ale prędzej czy później zatęsknię, On jest dla mnie zbyt ważny, żeby go tak zostawić, żeby tak z dnia na dzień zamknąć za sobą ten etap i wyrzucić go ze swojego życia. I tak, znając siebie, nie powiem mu na razie o niczym, nawet nie ma okazji na spotkanie, chciałabym usłyszeć to pierwsza, ale i tego pewnie się nie doczekam. Gościu, to przykre, że tak to się u Ciebie kończyło, może to, hm... zwykły pech? Może to jednak nieodpowiedni faceci. Wiele słyszałam, że oni jednak doceniają ten pierwszy krok ze strony kobiety, więc trudno tutaj coś powiedzieć, może to po prostu zależy od charakteru. Albo to wyznanie uczuć było dla Twojego kolegi zbyt szybko, wystraszył się. Fakt, zrozumieć faceta, to nie taka prosta sprawa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zakochana, pamiętaj o tym, że oni tylko tak gadają, ale nigdy nie docenią. Ucieszą się, gdy zobaczą zainteresowanie, ale i tak będą woleli potem sami jakoś zawalczyć o jakąś kobietę i tą docenią, bo musieli się natrudzić. O to tu chodzi. Jak mężczyzna nie jest zainteresowany, to my nic nie zrobimy. Ja też nie chciałam w ostatnim moim przypadku wykazywać inicjatywy, ale nie miałam innego wyjścia, bo dzieli nas duża odległość i gdybym tego nie zrobiła, to byśmy się w ogóle nie poznali. Ale dlatego nie zrobiłam żadnego zdecydowanego kroku, tylko zrobiłam tak, żeby wiedział o moim istnieniu i sam zdecydował, czy chce ze mną utrzymywać kontakt. Zdecydował, że chce, ale spotkania już nie chciał. Mimo że od pierwszej chwili (poznaliśmy się osobiście) widać było, że łączy nas coś niezwykłego, że nadajemy na tych samych falach i że jesteśmy bratnimi duszami. Ale odrzucił to, bo wyczuł moje zainteresowanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja nawet nie miałam czasu jak Ty, by sie zastanawiać i rozmyślać, czy mam zrobić pierwszy krok, bo miałam na to tylko kilka krótkich chwil. Gdybym szybko nie podjęła wtedy decyzji, pewnie nigdy bym go nie poznała. Ale nawet subtelność i pozostawienie mu decyzji co do dalszej znajomości na dobre nie wyszło. Dlatego nigdy nie wierz tym gadaniom mężczyzn, że chcą inicjatywy kobiet. Tylko staraj się byc przy nim i czekaj na rozwój wypadków, pokazuj czynami raczej, że jest dla Ciebie ważny. Jesteś w dobrej sytuacji, że mieszkacie blisko i że się widujecie. Ja miałam tylko takie wyjście jak nawiązanie kontaktu i poleganie na słowach, więc niewiele mogłam zrobić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zakochanadoszalenstwa
Tak chyba zrobię, na wyznanie uczuć i tak brak mi odwagi, jeśli będzie taka możliwość, to postaram się być w pobliżu, może wreszcie wyjdzie z jakąś inicjatywą, chociaż już nieraz wychodził, ale... A, nieważne, głupia byłam i przestraszona. Tak naprawdę liczę na to, że zaprosi mnie na Sylwestra, ale nie będę czekać, bo mogę się nie doczekać. I rozczarować się nie chcę. Faceci, to są zdobywcy, może nie powinnam tego zmieniać, gdyby jednak mijał czas a on nadal nic , to wtedy chyba powinnam już zaryzykować, ale czas pokaże. Dziękuję wszystkim, jeśli chcecie coś przekazać, to piszcie, ja wpadnę tutaj na pewno jeszcze nieraz, ale na razie robię sobie przerwę od tego wirtualnego świata, trzeba się zająć czymś innym ;) Do usłyszenia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Już nieco Mu powiedziałaś i wystarczy. Wie, że nie jest Tobie obojętny i czas na Jego ruch, niczego więcej nie rób. Ja też bym niczego nie zrobiła w stosunku do tego mojego byłego przyjaciela, gdyby nie to, że za chwilę bym więcej go nie zobaczyła i może nigdy więcej nie spotkała z powodu dzielącej nas dużej odległości. Nie miałam innego wyjścia niż wyjść z inicjatywą, aby go poznać. Ale na dobre to mi nie wyszło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zalamany extremalnie
No to Masz teraz dylemat. Ale nie mowcie ze to mezczyzni tacy sa. Ja tez swoje "przezylem". A staralem sie (wlasciwie to bylem) byc otwarty i szczery az do bolu. I jak ona to odbierala ? Najpierw w pracy: to nienormalne ze taki serdeczny i pomocny dla nowego pracownika (i to jeszcze prosto po szkole) - oni (ja i szef) cos knuja. Potem: Dlaczego on sie tak ciagle do mnie usmiecha ? To ironia. Coz za cynik. Jaja sobie ze mnie robi. Pozniej: On kogos ma. Bawi sie na dwa fronty. Przeciez to niemozliwe, zeby taki facet w takim wieku byl sam. Teraz sie z tego smiejemy, mnie tez nachodzily przeciez rozne "mysli i teorie" a tak naprawde to oby dwoje bylismy z naszymi przypuszczeniami daleko od prawdy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ha ha, uśmiechnęłam się dzięki temu co napisałeś! :-D To prawda, że czasem rozumiemy siebie nawzajem na opak. Ja niestety wszystko dobrze zrozumiałam i wiem, że nic z tego nie będzie, że on mnie zlekceważył i nie zasługuje na to, by prez niego cierpieć. Więc nie mam dylematu, tylko próbuję go wyrzucić ze swojego serca, choć to najtrudniejsze. I mam nadzieję, że więcej go nie spotkam, bo nie dam rady. Powodzenia Wam życzę!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pokergirl
myślę, że powinniście się umówić na jakieś spotkanie i sobie to wyjaśnić, a później jak znalazł wkrótce Sylwester nie musisz być z tą osobą a jednocześnie uważać go za kolegę przyjaciela ;) mnóstwo ciekawych pomysłów na rozmowę spędzenie wspólnie czasu na http://wymarzonysylwester.pl/ polecam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"pokergirl myślę, że powinniście się umówić na jakieś spotkanie i sobie to wyjaśnić, a później jak znalazł wkrótce Sylwester nie musisz być z tą osobą a jednocześnie uważać go za kolegę przyjaciela oczko.gif mnóstwo ciekawych pomysłów na rozmowę spędzenie wspólnie czasu na http://wymarzonysylwester.pl/ polecam!" Nie wiem, do kogo to pisałaś (i może tylko w celach reklamowych), ale my się już nie spotkamy. I nie z powodu odległości. Mój przyjaciel dał mi już do zrozumienia, że nie jest zainteresowany kontaktem ze mną. Muszę zapomnieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zakochanadoszalenstwa
Zalamany extremalnie, muszę przyznać Ci rację, tak to jest, że często nie rozumiemy dlaczego ludzie zachowują się tak a nie inaczej, próbujemy to sobie tłumaczyć (najczęściej błędnie) i stąd wszelkie niedomówienia, kłótnie, spory i niewykorzystane szanse. Życie. W ciągu tych kilku dni trochę sie zmieniło, prawdopodobnie spotkamy się w najbliższym tygodniu. Coś jest nie tak, jeszcze nie wiem co, ale może mi powie co go trapi. Najgorsze co może być, to patrzeć na cierpienie bliskiej nam osoby.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jest jeszcze taka mozliwosc, ze ktos komus bardzo podoba sie psychicznie, duchowo - "nadaja na tej samej fali". Fizycznie (cielesnie) juz nie koniecznie tak musi byc i dochodzi do zawodow. Faceci to wzrokowcy (pisze tak bo sam jestem facetem) i nawet gdy "duchowo" im jak najbardziej jakas kobieta odpowiada, to "bariera optyczna" jest nie do przeskoczenia. Dlatego dochodzi do tylu rozczarowan, gdy osoby poznane wirtualnie spotykaja sie w realu. A Ty "zakochana" masz byc moze takiego pecha, ze zna Cie od szkoly (czyli dlugo i dobrze) i bardzo mu sie podoba Twoj charakter ale cialo juz niekoniecznie. I to nie, ze jestes brzydka. Po prostu nie jestes w "jego typie", nie odpowiadasz jego idealowi. Sorry.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zakochanadoszalenstwa
Gościu, nie przeczę, bo naprawdę nie wiem jak jest... Nie wiem tylko czy odwołujesz się do tego, że napisałam o tym, że on ma jakiś problem i chce pogadać, bo tutaj nie chodzi akurat o nasze uczucia, tylko o problemy rodzinne, prawdopodobnie. O uczuciach też chcemy porozmawiać, więc możliwe że niedługo się wszystko wyjaśni i już nie będę sobie dopowiadać jakichś historyjek. Nie warto spekulować, bo z tego nic dobrego nie wychodzi, o tym się już nieraz przekonałam. Ale cóż, kobiety mają to w zwyczaju, lubią wyolbrzymiać i lubią sobie co nieco dopowiadać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"problemy rodzinne" , "chce pogadac" - prawdopodobnie szuka powodu zeby z Toba pogadac. Chyba mu za wysoko stawiasz "poprzeczke". Popusc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zakochanadoszalenstwa
Za wysoko stawiam poprzeczkę? Nie rozumiem. On sam chciał pogadać, a teraz ma jeszcze problemy, a ja jestem od tego, żeby mu jakoś pomóc, chociażby przytulić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
przytulic ? Wam chyba "prawdziwych" swatow trzeba !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zakochanadoszalenstwa
Naprawdę nie wiem o co Ci chodzi 'gościu', chłopak ma gorszy czas i chcę być z Nim, po prostu. Przytulić, tak. Chcę, żeby wiedział, że może na mnie liczyć w każdej sytuacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No to tylko Wam "powodzenia" zyczyc. Zeby Ci sie wszysko po Twojej mysli ulozylo. Dlaczego ? Jeżeli naprawdę chcesz mi pomóc - Dlaczego stoisz tak daleko ? Dlaczego obserwujesz mnie jak zwierze ? Przecież ja żyję ! Więc i ból odczuwam. Dlaczego głośno krzyczysz o swojej miłości zamiast najprostrzym gestem podać mi dłoń? Odwracasz się plecami gdy płaczę, cóż, łzy są tak nieestetyczne... Dlaczego milczysz? Ty nawet nie wiesz na co odpowiedzieć, bo wzrok Twój z uporem umyka moim oczom. Dlaczego się boisz? Przecież i tak o nic nie poproszę!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
do ostatniej wypowiedzi, jak jesteś facetem: to czemu sam sie nie odezwiesz, czemu to kobieta ma ci się na talerzu ofiarować? wytłumacz mi proszę, bo nie rozumiem.Jak jej nie powiesz,że jej potrzebujesz, to skąd ma wiedzieć, telepatycznie cię wyczuć czy jak?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×