Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

malinka373

Rozstanie... Tęsknota... Nadzieja... Powrót?

Polecane posty

Mandarynka, a pytam o to dlatego, że mam wrażenie że po prostu nie miałaś okazji zobaczyć jak wygląda prawdziwa czułość, prawdziwa miłość i poczucie bycia z kimś szczęśliwym, poczucia bezpieczeństwa. Nie umniejszam w żaden sposób temu, co było między Wami. Ja przez moje 7 lat związku żyłam w przekonaniu, że nikt nigdy nie był dla mnie tak cudowny, wspaniały i tak naprawdę dopiero dużo później zrozumiałam, że ten człowiek nie widział nic poza czubkiem własnego nosa, a prawdziwy związek polega na czymś zupełnie innym. To, co wymieniasz, za czym tęsknisz co powodowało że byłaś szczęśliwa tak naprawdę nie ma w sobie konkretów. Opowiadasz o tym, co mówiło tu już wiele dziewczyn jak nie miały pomysłu na to, jak bronić swoich związków i wyidealizowanych mężczyzn. Dopiero dużo później dociera do nas, że te związki a przede wszystkim ci mężczyźni wcale nie byli aż tacy cudowni jak w naszych głowach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mandarynka 94
bo wiesz ja to czuje ale cięzko mi jest to opisać... byłam wczesniej w zwiazkach, byłam w zwiazku pózniej i nikt mnie tak nie traktowal jak on, nikt nie patrzyl na mnie w ten sposob, nie całował tak po rekach... nie potrafie tego opisać, ale byl cholernie czuły i te wszystkie wady znikały jak byl przy mnie. czulam sie jakby to było cos własciwego i dobrego, takiego jak powinno i gdzies mialam to ze nie byl ideałem, gdyby nie to ze na koncu potraktowal mnie tak a nie inaczej to nie mialabym żadnych wątpliwości :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mandarynka 94
Histeryczka, dokładnie tak samo było :( nie rozumiał mnie a sam chcial byc zrozumiany. mam wrażenie ze bylismy w innych miejscach wtedy, ja mialam inne poglady na swiat niz on i pewnie tak tez bylo z wami... moze był niedojrzały nie wiem sama. moze skoro zalezalo mu na takich rzeczach to moze teraz to znalazł... nie wiem czy jest z tamta kobieta ale skoro znalazl ja tam to pewnie jest taka jak chcial. moja mama mi powtarza ze on by pewnie chcial zebym wyjechala za granice i pracowala fizycznie bo on byl w takim miejscu ze na nic lepszego liczyc nie mozna... moze ona byla taka troche bez ambicji jak on bo tez podobno nie studiowala, moze spełniala przez to jego wymgania...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mandarynka, nie skupiaj się na nich. To jaka jest ona nie ma, nie powinno mieć dla Ciebie znaczenia. Weź raczej pod uwagę to, co sama piszesz. Byliście na innym etapie, on nie potrafił dawać zrozumienia, a sam go oczekiwał. Oczekujesz innego życia, masz inne wartości. Macie różne potrzeby. Jeśli on swoje zaspokoił to krzyż mu na drogę, ale to nie ma znaczenia. Skup się na swoich

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mandarynka 94
Jasne, ja tylko sie odnosze do tego ze widocznie potrzebował czegos innego. zawsze mówil że jestem wszystkim czego pragnie ale zycie to zweryfikowalo :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiecie co jest smutne? Że człowiek rozumie co miał, jak to traci :) Ja sama jak sobie pomyślę o tym, jak nieraz podchodziłam do tematu to siebie nie rozumiem :) No bo to nie jest tak, że tylko on odczuwał odległość a ja byłam jakaś zaślepiona i myślałam, że wszystko jest super i w ogóle. Też czułam jego brak, też czułam się samotna, miałam wątpliwości czy on w końcu będzie przy mnie, czy się nam ułoży. Szczególnie, że zarówno jego jak i moi rodzice jak to rodzice się o takie rzeczy martwili i też słuchałam sporo. Tylko, że dla mnie zawsze zwyciężało uczucie. Ale bywalo tak, że się na niego wkurzałam o coś, że brakowało mi czegoś, albo np szłam na imprezę z koleżankami, które nie musiały się nad niczym zastanawiać bo były wolne a ja ciągle mialam w głowie chłopaka, którego nie było obok mnie i miałam wtedy takie głupie myśli, że może lepiej byłoby mi samej. Ale to były krótkie myśli, szybko uciekały jak przypominałam sobie ile on dla mnie znaczy i że nie chce nikogo innego tak naprawdę. A jak go już zabrakło i wiem jak cierpię i to przeżywam, że jego już nie ma i nie będzie to aż mi głupio przed samą sobą, że tak myślałam, choćby przez sekundę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mandarynka 94
to prawda ze pewne rzeczy rozumiemy kiedy nie mamy szans na ich odzyskanie :( mi wlasnie kolezanka powiedziała cos co w pewnym sensie podnioslo mnie na duchu a propo tego ze nie poszlam z nim do lozka... ze w pewnym sensie przez to ze chcial mnie miec a nie mial, to zawsze bede jego niespelnionym marzeniem... nie wiem ile w tym prawdy jest i czy on tak moze myslec ale koleżanka twierdzi, że miala kiedys taka sytuacje... koleś z nią chodizł ale nic między nimi nie zaszło a pozniej po 2 latach sie do niej odezwał i powiedzial jej ze przez to ze tak bardzo ją pragnał to nigdy nie przestal o niej myslec i przycmiewala wszystkie inne... to chyba ma cs wspolnego z tym, że faceci marzą o tym czego nie mogą miec :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Histeryczka,Ty popłyniesz na tych analizach jak Tratwa,nie wrózę Ci dobrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiem jak to wygląda ale uwierzcie mi, jak sie tak "wygadam" to mi lepiej i lżej ;) i zaczynam pewne rzeczy rozumieć i sobie uświadamiać tylko że to pewnie długi proces ;) Ale dziękuję Wam wszystkim za cierpliwość, za dobre rady,to wiele znaczy :) Nie chcę moich bliskich już zadręczać tym wszystkim bo moi rodzice też to bardzo przeżyli, bardzo go lubili i słyszę tylko w domu na jego temat wulgarne słowa :p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mandarynka 94
a mi dziewczyny dziś gorzej jest... chłopak z którym wczoraj zerwałam sie do mnie odezwał, spytal co tam u mnie... powiedzial ze jak bede chciała pogadać to żebym wiedziala ze on zawsze moze pomoc... cholera taki fajny facet a ja nie potrafie z nim byc :( boje sie ze jak bedzie sie do mnie odzywał to ja ulegne z tej samotności... a i tak jak sie odezwal to pomyslalam sobie, ze on sie odzywa a tamten mnie olal kompletnie i dlaczego tak jest...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dlaczego?bo tamten cię olał,olewał a temu zalezy. To proste a ty jak dziecko pytasz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mandarynka 94
wiem o tym, chodzi o to ze załuje ze to ten sie odzywa a nie tamten :( sama siebie i swoich uczuc nie rozumiem, mam dośc tego wszystkiego :( musze mu chyba napisac ze lepiej bedzie jak nie będziemy się kontaktować, nie mogę mu robic nadziei ze cos się zmeini poki nie uporam się sama ze sobą...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość saammoottnnaa
Życie jest do bani. Dzis caly dzień plakalam. Wciąż nie mogę sie z tym pogodzić ze po 7 latach tak kogoś odstawić w kat jak stary mebel.:( Mandarynka - ja tez mu sie nie oddalam, w ostatnim czasie nalegal moze temu odszedl :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie oddałaś mu sie 7 lat? to ja tyle dał rade to nie mógl wytrzymać jeszcze trochę? kurcze ale ci faceci są beznadzieji o.O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tratw890
Hej, łatwo się powie nie analizuuj bo cie to zgubi jak tratwę :-) myślisz gościu ze ja chce kolejne pol roku albo ndlkuzej cierpieć?ze specjalnie rozmyślam? Otóż nie da sie powiedzieć o dzisiaj o nim nie myślę, bo właśnie w tym momencie myślisz:-) ja się rozstałam po 5 latach, miał wszystko,ok popelnialam błędy ale kto ich nie popełnia, ba on tez. Mogę żyć bez niego, nauczylam się tego ale to cholerne uczucie we mnie siedzi zwłaszcza kiedy go nie widzę. Kur*** planowałam z nim przyszłość, razem planowalismy nie potrafię o tym zapomnieć, mimo ze chce! Niedługo mam urodziny nie wiem jak przeżyje to ze go nie będzie. Eh dziś znowu mi gorzej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niby się wie, że się nie powinno analizowac a to i tak siedzi w głowie mimo wszystko :p Ja się boję świąt, to taki okres jednak refleksji nad wszystkim i na pewno będę czuć pustkę, zamiast się cieszyc. No chyba że w międzyczasie stanie się cud i jakos się z niego wyleczę ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tratwa890
Trzeba myśleć realnie nie zapomnimy o nich do świat a oni nie wrócą do nas,ja dodatkowo nie dostane jak co roku bukiety z tylu roz ile lat koncze. Takie male rzeczy ranią najbardziej!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
obym się ogarnela do lutego :p bo wtedy tyle okazji się zaczyna: jego urodziny, walentynki, moje urodziny, nasza rocznica... a on będzie z kimś innym świętować ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A moze sprobujcie zyc w terazniejszosci bo poki co analizujecie zestawiajac przeszlosc z potencjalna przyszloscia a zycie leci w tym momencie... Nom.. Sprobujcie chociaz :) J***c swieta, luty, sruty. Jest listopad tylko nie pamietam ktory :P 4?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Spoko, żyjemy ;) Znajomi, obowiązki, przyjemności, niedługo zaczynam nową pracę :) Ale i tak nachodzi refleksja a wygadac sie trzeba ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Po 1 nie bawmy się tu we wróżby, bo po co to komu? Po 2 Tratwa, dobrze wiesz, że Twoja sytuacja jest wyjątkowo ciężka i nie raz raziłyśmy Ci kontakt z wykwalifikowanym specjalistą, który będzie w stanie Ci pomóc bardziej niż my i pomoże Ci przejść przez te wszystkie etapy, bo z tego co pamiętam bywały naprawdę poważne sytuacje. Jesteśmy tu dla Ciebie i możesz na nas (przynajmniej na mnie, bo nie chcę się wypowiadać w imieniu wszystkich) liczyć, ale kiedyś już wytłumaczyłyśmy Ci że ta miłość to choroba. Dlaczego nie chcesz się leczyć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mi to wygadywanie się Wam pomaga - nawet jesli tylko na chwilę, to przeciez każda chwila ulgi się liczy :) Ale jak jest np wieczór jak teraz to mnie taka pustka i samotnośc ogarnia że masakra, chciałabym, żeby mnie ktoś przytulił :p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dla siebie hmmm... byłam załatwiać sprawy w przyszłej pracy ;) Choć to też jest naciagane, wiadomo, że się cieszę ale ze względu na studia wcale mi się nie spieszyło, wczesniej chciałam pracę znaleźć ze względu na to, zeby pomóc jemu i jak na złość jak był to nie było pracy ;) No ale cóż, teraz nabiorę doświadczenia chociaż :D Kupiłam sobie pyszne ciacho i pożarłam bez wyrzutów sumienia ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Histeryczka, masz pracę w zawodzie? Opcja z ciachem mi się podoba! super. x Od dzisiaj każda spowiada się tutaj co danego dnia zrobiła dla siebie. Cokolwiek to będzie - spacer, ciacho, kąpiel czy jakakolwiek inna rzecz. Coś, co sprawiło przyjemność, wywołało uśmiech, jakieś przyjemne emocje. Co Wy na to?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak, udało mi się w zawodzie :) Nie wiem jak długo się utrzymam, ale zawsze jakieś doświadczenie, czegoś się nauczę :) Los płata figle, on raz mówił, żebym się uczyła, a drugi raz narzekał, że nie mam pracy, a wiadomo że bez doświadczenia było mi cięzko chociaz sama chciałam sobie dorobić ;) Teraz akurat mi sie udało, ale to dobrze, będę się zmieniać na leszpe dla siebie, a jak kiedyś mu tym nosa utrę też płakać nie będę ;) A ciacho było na poprawę humoru bo dzis jest równy miesiąc :) X Pomysł mi się podoba jak najbardziej, małe przyjemności poprawiają nastrój :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mandarynka 94
hej, jeszcze przed snem zagladam zobaczyć co tam u was :) bo u mnie tragedia, normalnie wszystko mi się w rekach rozpada... powiedziałm ostatniemu chłopakowi ze lepiej będzie jak nie będziemy miec kontaktu, bo to wszystko utrudnia a nie chce robic mu nadziei na coś więcej, on to niby przyjał dobrze chociaz nie wiem co czuje... w każdym razie wyrzutów mi nie robił. po tym wszystkim się ledwo powstrzymałam żeby do tamtego nie napisac.... tak mnie kusilo i chyba to ze nie napisalam mogę wymienić jako sukces choć nie jestem pewna ile wytrzymam... teraz brakuje mi go bardziej niż kiedykolwiek :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Histeryczka, Super, gratuluję :) fantastyczne osiągnięcie. x Mandarynka, sukces, że nie napisałaś ogromny, naprawdę :) a teraz powiedz, jaką przyjemność zrobiłaś dla siebie dziś?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mandarynka, dobrze zrobiłaś. Pewnie chłopakowi nie będzie łatwo skoro mu na Tobie zależało, ale też zrozumie i będzie Ci wdzięczny za szczerość. Kto wie, może jak poukładasz sobie wszystko w głowie to będziecie mieć drugą szansę? A do tamtego nie pisz, powstrzymaj się. Każda z nas ma na to ochotę, ale lepiej tego unikać. Ja penwie będę jeszcze musiala wymienić z nim jedną wiadomośc, ale nie bede się wdawać w dyskusje :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
19"09,facet jest beznadziejny bo bedac z nią przez 7.lat nie sypiał z nią,wytrzymywał?jejku,kto tu jest beznadziejny?mlody bez seksu?to niemożliwe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×