Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Er123

Ja uważam, że nauczyciele nie powinni dostać podwyżki

Polecane posty

Gość Kielczanin
Dnia 18.03.2019 o 17:46, gb-krakow napisał:

Cały ten temat to jakaś kiepska podpucha żeby wywiązała się dyskusja pomiędzy ludźmi, którzy nie mają pojęcia o pracy nauczyciela.

Po pierwsze, w naszym kraju nie docenia się wiedzy. Wiedza ma (albo raczej powinna mieć) wartość, bo ktoś, kto przychodzi Wam naprawić pralkę, położyć płytki, zbudować dom, opracować technologię produkcji czy cokolwiek innego - ma wiedzę i wie jak wykonać swoją pracę. I za to kasuje się pieniądze.

w Polsce nie docenia się wiedzy specjalistów - lekarzy, pielęgniarek, technologów, nauczycieli i wielu innych zawodów, ludzi, którzy poświęcili wiele lat swojego życia na naukę. O wiele prościej jest operować miotłą niż używać mózgu, nie obrażając nikogo.

Ale niestety, w naszym kraju wszystko postawione jest na głowie.

I osobiście się zgadzam z tym, co ktoś wyżej napisał:

I jeszcze jeden przykład prosto z życia. W ub. tygodniu byłem na wywiadówce mojej córki i pan dyrektor uprzejmie zakomunikował, że poszukuje nauczyciela fizyki, historii i kogoś do sprzątania.

Dla sprzątacza/czki ma do zaoferowania wyższą pensję. I jak się dowiedziałem później z innych źródeł, to jest dość powszechne w szkołach. I niestety przykre. Dla mnie przekaz jest prosty - zamknijmy szkoły, wygenerujmy deb(i)li, po co nam dzieci uczyć...

Masz całkowitą rację. Głupim narodem łatwiej rządzić, wystarczy dać 500zł. I po problemie, można ciąć kasę bez umiaru, budować wieżowce i co tam jeszcze przyjdzie do głowy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
4 minuty temu, Gość Kielczanin napisał:

Masz całkowitą rację. Głupim narodem łatwiej rządzić, wystarczy dać 500zł. I po problemie, można ciąć kasę bez umiaru, budować wieżowce i co tam jeszcze przyjdzie do głowy.

A jest naród mądry lub głupi. Nie ma. to zbyt duża zbiorowość, by tak oceniać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zenia
16 minut temu, Gość gość napisał:

Waloryzacja o inflację+ o tempo wzrostu  PKB. Taka podwyżka byłaby realna. Jeśli nauczyciele są tak dobrze wykształceni powinni bez trudu znaleźć pracę ,, na wolnym rynku'', w kraju ,,gdzie brakuje rąk do pracy '', ''jest rynek pracownika''. Nie pamiętam strajku kwiaciarek, piekarzy, czy cukierników. A do swoich zarobków też mogą mieć zastrzeżenia, ale cóż .... życie. Nie ma obowiązku pracy do emerytury w jednej profesji. Jakkolwiek 18 h pracy jest mitem,  to niestety, ale słowa p. Broniarza pomimo przeprosin nie powinny nigdy paść

Z tym znalezieniem innej pracy mimo wszystko nie jest taka prosta sprawa. To słaby argument,  i to wcale nie z powodów, że jej nie ma. Nie będę się powtarzać, ale już tu wcześniej ktoś całkiem sensownie wyjaśnił, dlaczego wielu ludzi (nie tylko nauczycieli) mimo słabej pracy i zarobków jednak nie ryzykuje zmiany. Tak jak bita żona.

ps. inflacja + wzrost PKB ok, ale dopiero od poziomu rynkowego. A na razie poziom płac nauczycieli nie jest chyba rynkowy, skoro są braki nauczycieli a dyrektor więcej oferuje sprzątaczce niż nauczycielowi fizyki. A potem się dziwimy, że poziom naszych inżynierów jest taki, że powołuje się w firmach działy "badawczo-rozwojowe", których zadaniem jest tak naprawdę badanie treści zagranicznych instrukcji obsługi i "odkrywanie" nieznanych funkcji w urządzeniu? W urządzeniu, które ktoś tam zaprojektował i wyprodukował kilka lat temu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
2 godziny temu, Gość gość napisał:

Gdzie jest napisane ze nauczyciel przez cale życie musi pracować w szkole ? Nie podoba sie to niech szuka sobie innej pracy . 

Swoja drog  ciekawe czy beda mieli tyle odwagi zeby ola dzieci w trakcie egzaminów

Nauczyciel ma prawo do wcześniejszej emerytury po 25 latach pracy. Tak ich ta praca wykańcza, że potrafią na emeryturze do późnych lat w tej szkole siedzieć. Moje dziecko aktualnie uczy taka jedna 72 letnia emerytka. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kielczanin
16 minut temu, Gość gość napisał:

A jest naród mądry lub głupi. Nie ma. to zbyt duża zbiorowość, by tak oceniać.

Pod rozwagę: "każdy naród ma taką władzę, na jaką zasłużył". To powiedział ktoś mądry, ale nie pamiętam kto bo aż tak mądry nie jestem. I drugie zdanie wypowiedziane przez kogoś całkiem niegłupiego (znam nazwisko, ale nie powiem): "głupich zawsze było, jest i będzie więcej niż mądrych".

Oczywiście masz rację, że naród to duża zbiorowość.

Sądzę, że jest jakaś liczba procentowa, powyżej której da się zauważyć wpływ tych mądrzejszych i bardziej wykształconych na całe społeczeństwo.  Jest też coś takiego jak statystyka, prawo wielkich liczb, itd. Odłóż na chwilę tak zwaną poprawność polityczną, wybierz sobie dowolny kraj z Europy z populacją ok 30-40mln ludzi i dowolny kraj ze środkowej Afryki o podobnej lub większej liczbie ludności. Najlepiej weź kilka takich par krajów. O odpowiedz sobie dla każdej pary na niepoprawne pytanie: który z tych krajów ma zasadniczo bardziej zacofane/ciemniejsze/głupsze/ społeczeństwo? Są znane przypadki, że nawet w takich "najgłupszych-zacofanych" społeczeństwach trafiali się laureaci Nobla. Czy to coś zmieniło? Najwięcej noblistów jest i tak pewnie w USA.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zenia
21 minut temu, Gość Gość napisał:

Nauczyciel ma prawo do wcześniejszej emerytury po 25 latach pracy. Tak ich ta praca wykańcza, że potrafią na emeryturze do późnych lat w tej szkole siedzieć. Moje dziecko aktualnie uczy taka jedna 72 letnia emerytka. 

Dlaczego 72 letnia emerytka uczy Twoje dziecko? Powinnaś wiedzieć, mnie przynajmniej baaardzo by to ciekawiło...

a) ma tak małą emeryturę, że musi dorabiać?

b) jest taka pazerna albo grzeje miejsce swoim wnukom, które marzą o wysoko płatnym stołku nauczyciela?

c) brak jest młodych nauczycieli i tylko ona się zgodziła bo nudziła się w domu?

d) po prostu lubi dzieci, robi to z powołania i dobrze?

e) ?

Aha, czy to nie jest dowód na to, że podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat jednak miało sens?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc
Dnia 18.03.2019 o 20:37, Gość Er123 napisał:

Zarabiać na życie idzie się do korpo...

Po co pchać się w zawód gdzie się wie, że nie zarabia się zbyt wiele i oczekiwać zarobków??? To tak jak pójść na sprzątaczkę i oczekiwać wysokich podwyżek. W pewnych grupach zawodowych zarabia się dużo a w innych mało i oczekiwanie zmiany zarobków z okazji indywidualnego "widzi mi się" to dla mnie oznaka niezrównoważonego umysłu.

Akurat nauczyciele mają dużo benefitów i plusów o jakich inne grupy zawodowe mogą pomarzyć, więc nie rozumiem dlaczego jeszcze mają zarabiać krocie? To jest praca dla kobiet, co mają bogatych mężów i jednocześnie mają rodzinę. Weekendy wolne, wakacje wolne -pracę można spokojnie łączyć z wychowywaniem dzieci. 

To jest praca dla pasjonatów (pasjonatek) co chcą kształtować młode pokolenie i lubią dzieci a nie dla korpo szczurków lub młodych wilków z Wall Street. 

Czy oni robią jakieś "wyniki"? Nie. Nikt nie rozlicza nauczycieli z wyników. A w zawodach gdzie się zarabia przez duże Z liczy się efekt. A nie pierdzenie w stołek przez rok szkolny a później wakacje wolne.

Nie wiem czy nazbierałoby się "hobbystek" do obsadzenia choćby z 10% nauczycielskich etatów przy takim podejściu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Mało jest nauczycieli z powołania, którzy potrafią przekazać wiedzę i pomóc uczniom, gdy tego potrzebują. Większość ma wywalone i w szkole siedzi jak za karę. Może tylko młodzi nauczyciele spędzają jakiś dodatkowy czas nad sprawdzeniem kartkówek czy przygotowaniem do lekcji. Moje dzieci przynoszą oceny zaraz w dniu sprawdzianu albo nauczyciel robi im "wolną lekcję". Mam dzieci z różnicą 3 lat i przeglądając zeszyty kojarzę nawet zadania, bo nauczyciel powtarza co rok ten sam program. Ciagle są jakieś problemy w szkole. U córki był problem z nauczycielką angielskiego, która niczego nie potrafiła nauczyć a sprawdziany robiła jak w liceum. Na zebraniu powiedziała, że ona tylko udostępnia materiały i bardzo ogólną wiedzę, a dzieci mogą się uczyć szerzej  na dodatkowych zajęciach. Teraz u syna była afera, bo pani z matematyki nie chce tłumaczyć mimo, że są dzieci, które wymagają by omówić dokładniej jakieś zagadnienie, a potem wydziera się na dzieci i je zastrasza... ręce opadają. Nie wiem jak godzinowo, ale sąsiadka jest nauczycielką i wiem, że ma co najmniej 2 etaty, a obecnie jest na urlopie zdrowotnym. Mówi że poszła bo było mało klas i chce przeczekać jeden rok. Gdyby dla mnie nie było miejsca w pracy zostałabym zwolniona. Moim zdaniem w tym zawodzie dużo powinno się zmienić tak jak pisali tutaj inni, w innym wypadku podwyżki są bez sensu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
1 godzinę temu, Gość Gość napisał:

Pocieszę Cię. W tym stanie rzeczy raczej Ciebie i wielu innych nie będzie stać na te 100-150zł. Przecież "Piątka Kaczyńskiego" ma kosztować krocie, więc na pewno będą Ci zabierać jeszcze więcej niż dotychczas. Do tego jeszcze dojdzie inflacja bo przy takiej konsumpcji na kredyt nie ma możliwości by jej nie było. I tu nie chodzi o te kwiatki czy prezenty dla nauczycieli. Ich płace będą  miały mniejszą wartość, co spowoduje, że na nauczycieli będą szli jeszcze gorsi niż dotychczas. Takie dodatnie sprzężenie zwrotne. I z tego co wiem, to za strajkiem są w większości starsi, mądrzejsi nauczyciele, którym jeszcze na czymś zależy. Ci najgorsi i najmniej zarabiający najbardziej się teraz trzęsą i przyłączą się ewentualnie na koniec, bo mają najwięcej do stracenia.

Jakby nie spojrzeć, będziemy mieć "przechlapane" coraz bardziej jeśli czegoś z tym nie zrobimy.

No właśnie o to chodzi, że gdyby nie zabierali, to było by mnie stać wykształcić prywatnie więcej niż dwoje, które mam. Nauczyciele to zawsze większość z nich była daremna. Jeszcze pamiętam moje lata szkolne. A to co się wyprawiało w gimnazjum moich dzieci, to woła o pomstę do nieba. 

Do kre/tynki która pisze, że moje 500 plus jest z jej podatków. Nie głupia pindo. Z moich własnych jak już, bo nie jestem beneficjentem ops. Druga sprawa, że tych 500+ nie mam, bo jedno z moich dzieci jest pełnoletnie. Więc jakby dali na każde, to tak naprawdę mam zwrot tego, co wsadziłam do tego przepastnego budżetowego wora bez dna. Nauczyciel ma nauczyć moje dziecko tego, co jest w programie nauczania. Wyrabia połowę godzin tego, co ty i ja. Zwazywszy na to, to wcale nie mają  tak źle. Pensje mają z naszych podatków, płatny rok na podratowanie zdrowia i wcześniejszą emeryturę. A dodatkowo jeszcze potrafi zgnoić ucznia, bo nie potrafi sam nauczyć. 

Ktoś wspomniał o okienkach i drugiej szkole. W drugiej szkole, to on ma drugi etat, za który ma płacone. A podczas okienek, to zamiast poprawiać sprawdziany i inne, co potem biedactwo w domu robi, to lata po sklepach. Taka prawda. 

W sektorze prywatnym jak ktoś popełni błąd, to za niego płaci. Z reguły ma ściętą wypłatę. Jak odwala w pracy manianę, to traci pracę. Nauczyciel właściwie za takie coś nie ponosi żadnych konsekwencji. 

To pielęgniarki powinny zarabiać lepiej, lekarze stażyści, ale nauczyciele? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zenia
Dnia 18.03.2019 o 17:57, Gość gosc napisał:

szkoda że w tym kraju nie ma więcej ludzi myślących w ten sposób. niestety, ale pełno jest beneficjentów pomocy socjalnej krzyczących daj i mających zerowe pojęcie o czymkolwiek

Bo najłatwiej być zazdrosnym beneficjentem. Prawo Kopernika-Greshama da się odnieść do wielu dziedzin.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
8 minut temu, Gość Gość napisał:

No właśnie o to chodzi, że gdyby nie zabierali, to było by mnie stać wykształcić prywatnie więcej niż dwoje, które mam. Nauczyciele to zawsze większość z nich była daremna. Jeszcze pamiętam moje lata szkolne. A to co się wyprawiało w gimnazjum moich dzieci, to woła o pomstę do nieba. 

Do kre/tynki która pisze, że moje 500 plus jest z jej podatków. Nie głupia pindo. Z moich własnych jak już, bo nie jestem beneficjentem ops. Druga sprawa, że tych 500+ nie mam, bo jedno z moich dzieci jest pełnoletnie. Więc jakby dali na każde, to tak naprawdę mam zwrot tego, co wsadziłam do tego przepastnego budżetowego wora bez dna. Nauczyciel ma nauczyć moje dziecko tego, co jest w programie nauczania. Wyrabia połowę godzin tego, co ty i ja. Zwazywszy na to, to wcale nie mają  tak źle. Pensje mają z naszych podatków, płatny rok na podratowanie zdrowia i wcześniejszą emeryturę. A dodatkowo jeszcze potrafi zgnoić ucznia, bo nie potrafi sam nauczyć. 

Ktoś wspomniał o okienkach i drugiej szkole. W drugiej szkole, to on ma drugi etat, za który ma płacone. A podczas okienek, to zamiast poprawiać sprawdziany i inne, co potem biedactwo w domu robi, to lata po sklepach. Taka prawda. 

W sektorze prywatnym jak ktoś popełni błąd, to za niego płaci. Z reguły ma ściętą wypłatę. Jak odwala w pracy manianę, to traci pracę. Nauczyciel właściwie za takie coś nie ponosi żadnych konsekwencji. 

To pielęgniarki powinny zarabiać lepiej, lekarze stażyści, ale nauczyciele? 

Sprawdziany sprawdzają na lekcjach a dzieci zostawiają same sobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zenia
10 minut temu, Gość Gość napisał:

No właśnie o to chodzi, że gdyby nie zabierali, to było by mnie stać wykształcić prywatnie więcej niż dwoje, które mam. Nauczyciele to zawsze większość z nich była daremna. Jeszcze pamiętam moje lata szkolne. A to co się wyprawiało w gimnazjum moich dzieci, to woła o pomstę do nieba. 

Do kre/tynki która pisze, że moje 500 plus jest z jej podatków. Nie głupia pindo. Z moich własnych jak już, bo nie jestem beneficjentem ops. Druga sprawa, że tych 500+ nie mam, bo jedno z moich dzieci jest pełnoletnie. Więc jakby dali na każde, to tak naprawdę mam zwrot tego, co wsadziłam do tego przepastnego budżetowego wora bez dna. Nauczyciel ma nauczyć moje dziecko tego, co jest w programie nauczania. Wyrabia połowę godzin tego, co ty i ja. Zwazywszy na to, to wcale nie mają  tak źle. Pensje mają z naszych podatków, płatny rok na podratowanie zdrowia i wcześniejszą emeryturę. A dodatkowo jeszcze potrafi zgnoić ucznia, bo nie potrafi sam nauczyć. 

Ktoś wspomniał o okienkach i drugiej szkole. W drugiej szkole, to on ma drugi etat, za który ma płacone. A podczas okienek, to zamiast poprawiać sprawdziany i inne, co potem biedactwo w domu robi, to lata po sklepach. Taka prawda. 

W sektorze prywatnym jak ktoś popełni błąd, to za niego płaci. Z reguły ma ściętą wypłatę. Jak odwala w pracy manianę, to traci pracę. Nauczyciel właściwie za takie coś nie ponosi żadnych konsekwencji. 

To pielęgniarki powinny zarabiać lepiej, lekarze stażyści, ale nauczyciele? 

Może rzeczywiście ta dyskusja jest bezprzedmiotowa i lepiej obejrzeć Wiadomości? Tam wszystko takie proste, wróg pokazany jak na dłoni...

ad rem: jak pisałem znam środowisko nauczycielskie. Nieźle je znam, i nieźle znam środowisko lekarskie. Patrze na nich z boku, nie jestem ani lekarzem ani nauczycielem, żeby było jasne. Aha, i jeszcze prawnicze. Tak się złożyło.

Nic nie jest takie oczywiste jak tutaj niektórzy "dobrze wiedzący" przeciwnicy nauczycieli przedstawiają. Prawda jest oczywiście gdzieś pośrodku, a moim zdaniem ona jest nawet duuużo bardziej po stronie nauczycieli.  Pierwsze: tak nauczyciel ma obowiązek uczyć Twoje dziecko tego, co jest w programie choć nie on ustala ten program. Ma obowiązek uczyć, nie "nauczyć". Uczyć najlepiej jak się da, dokładając wszelkiej możliwej staranności. To Twoje dziecko MA OBOWIĄZEK SIĘ NAUCZYĆ. I Ty masz mu w tym pomagać. Nauczyciel ma w klasie takich mądrali 20-30. Pewna mama mająca pretensje o słabą ocenę swojego dziecka, "bo wymagania za wysokie"  zamarła, gdy usłyszała, że wymagania są "wysokie ale dla wszystkich jednakowe" i co najmniej 10 osób z klasy nie miało żadnych problemów. 

Co do etatów w dwóch szkołach: znam takich (rodzina, dalsza) co na skutek ostatniej "reformy" mają etaty w trzech szkołach. To znaczy w sumie mają cały etat, ale po kawałku w każdej z tych szkół.

Oczywiście ich nie żałuję wcale a wcale. Sami tego chcieli, głosowali na PIS i wiedzieli na co się piszą bo pis nie ukrywał przed wyborami co chce zrobić. Czy będą dalej głosowac na Pis? Nie wiem i nie interesuje mnie to ani czy będą strajkować. Przecież Pani Minister mówiła, że nikt z nauczycieli pracy nie straci, że jest praca dla każdego. Tak - suma godzin lekcyjnych w całym kraju się zgadza, po przeliczeniu tego na etaty nominalnie mają pracę tak jak wcześniej. I nawet mają okienka, tylko że te okienka  nie służą do latania po sklepach jak sądzisz, a na przejazdy między szkołami. Ja bym tak nie chciał.

500+ : nawet gdyby Ci dali 500zł to i tak nie wyjdziesz na zero, bo aby Tobie dać 500 muszą zabrać komuś (Tobie, mnie, jemu) przynajmniej 600. A może i 1600, tego nie wiem, ale wcale bym się nie zdziwił gdyby tyle wyszło.

Czy pielęgniarka ma dobrze zarabiać a nauczyciel nie? Na pewno lekarz powinien najlepiej z tej trójki zarabiać bo nie chcę by operował mnie jakiś niewyspany, sfrustowany i niedouczony chirurg. Ale wcześniej ktoś musi tego lekarza uczyć przez ileś lat i prędzej będzie to nauczyciel niż pielęgniarka z całym szacunkiem dla pielęgniarki. Jak widzę obecny poziom wiedzy tzw. podstawowej naszych inżynierów to jest tragedia. Podobnie jest z nauczycielami, z każdym rocznikiem absolwentów jest coraz gorzej. Powód jest oczywisty: jeśli jakaś branża ma niski średni poziom wynagrodzeń to idą tam tylko miernoty. Tak więc bez podniesienia średniej płacy w branży nauczycielskiej za kilka lat będzie jeszcze gorzej.  Może to i niesprawiedliwe, że niektórzy z obecnych miernych nauczycieli też na tym skorzystają ale inaczej cała branża się nie podniesie. Już teraz znajomy dyrektor dużej szkoły w małym miasteczku przyjmuje do pracy każdego i nie wybrzydza, ma dużą rotację młodych nauczycieli. Poddaję to pod rozwagę tym, którzy planują wysłanie swoich dzieci za 3, 5 lat do pierwszej klasy i im zależy by coś osiągnęły.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zzzz
Dnia 18.03.2019 o 11:06, Gość Er123 napisał:

Emki 30- daj namiary co to za szkoła gdzie są braki kadrowe. 

Dąbrowa Białostocka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc
Dnia 18.03.2019 o 10:28, Gość Gość napisał:

A wiedz ile inne zawody poświęcają czasu po pracy na kształcenie? Wspaniałych pedagogów jest garstka, a reszta dostała pracę dzięki nepotyzmowi. I dobrze, że czasy bezkarności nauczycieli się skończyły. Jeszcze powinny być rady szkoły złożone z rodziców i współdecydujące o pensjach i zatrudnieniu w danej szkole. W końcu płacimy im pensje z naszych podatków. 

Jesteś wyjątkowo dobrze poinformowaną osobą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
8 godzin temu, Gość zenia napisał:

Poddaję to pod rozwagę tym, którzy planują wysłanie swoich dzieci za 3, 5 lat do pierwszej klasy i im zależy by coś osiągnęły.

Uwziąłeś się bardzo w swoich wypowiedziach na rodziców, na uczniów, na wyborców...w zasadzie na wszystkich z wyjątkiem nauczycieli dlatego wydaje mi się, że nie znasz wcale tak dobrze tego środowiska. Ja je naprawdę znam, bo większość moich koleżanek po studiach pracuje w zawodzie nauczyciela. Widzę co robią, jakie mają poglądy, rozmawiam z nimi. Degeneracja zawodu nauczyciela trwa nie od dzisiaj i nie za jednej kadencji ekipy zarządzającej krajem (nie jestem aktywistką rządową, jak mnie określiłeś tylko dlatego, że miałam inne zdanie). Ale najłatwiej zrzucić na barki jednych. 

Co do dzieci: mam z bardzo dużą różnicą. Jedna już licealistka, drugie jeszcze uczniem nie jest. Zresztą cofnijmy się dalej. Kiedy ja się uczyłam, też nie było tak, że wszystkim nauczycielom chciało się uczyć. Jak sięgam pamięcią była to 1/3 i jakoś więcej niż 50% uczniów w klasie potrafiła nauczyć. Reszta to były od zawsze kursy, dodatkowe lekcje i praca samodzielna. Polskie szkolnictwo niewiele się zmieniło od czasów szkoły pruskiej (nawet z młodym pokoleniem nauczycieli). Pomijam już ewidentne przypadki pastwienia się nad dziećmi w klasie, bo to nie jest ogół. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
13 godzin temu, Gość Gość napisał:

Jak pozwolicie wdrożyć zasady wolnorynkowe w zatrudnianiu, ocenianiu i wynagradzaniu nauczycieli, to się zmieni. Ale lepiej "każdemu tyle samo". Takie bezpieczne status quo.

i wtedy kto pójdzie pracować z "trudnymi" dziećmi? Przecież takie nie rokują. Jak zda do następnej klasy to już sukces.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zenia
29 minut temu, Gość Gość napisał:

Uwziąłeś się bardzo w swoich wypowiedziach na rodziców, na uczniów, na wyborców...w zasadzie na wszystkich z wyjątkiem nauczycieli

Masz rację - "w zasadzie". Nauczyciele też są sobie winni i w jakiejś części na pewno odpowiadają za obecny stan, za tą stopniową pauperyzację itd. To jest w większości środowisko dość bierne, i tą bierność widać w większym stopniu wśród tych młodszych, widać statystycznie znacznie mniej chęci do zrobienia czegoś poza tym co bezwzględnie trzeba zrobić. Wypytaj dyskretnie swoje koleżanki.

Cofając sie do moich szkolnych czasów. Nie wiem jaki był procent nauczycieli "olewusów". Nikt takich informacji gówniarzom nie udzielał a dzieci to i tak nie interesowało. Fakt, byli nauczyciele lubiani i byli nielubiani, tylko po latach okazywało się, że ten nielubiany, jednak czegoś nauczył. Przypominam sobie może ze dwóch nauczycieli, którzy byli lubiani choć wymagali. I pamiętam, że nauczyciel w małej miejscowości (nie wiem jak było w dużych miastach) cieszył się poważaniem, oraz nie zaliczał się do biedoty.

Jeszcze jedno. W moich czasach honorowane były jedynie zwolnienia lekarskie, nikt nie ośmielił się przynosić zwolnień wypisanych przez rodziców, chyba że chodziło o pogrzeb. Nieobecność nieusprawiedliwiona, żadnej dyskusji, mnóstwo kłopotów. Nikomu nie przychodziły do głowy pomysły żeby zwolnić dziecko z zajęć trzy dni przed feriami "bo my wcześniej wyjeżdżamy". To rodzice musieli dostosować się do szkoły, nie odwrotnie. Teraz w znajomej szkole są okresy, kiedy w niektórych klasach nie ma połowy uczniów bo sobie rodzice wycieczkę wykupili czy inny "all inclusive". Nawet nie raczą poinformować o tym już nie mówiąc o "usprawiedliwianiu".  Wprawdzie większość z nich to są dobrzy uczniowie i później nadrabiają zaległości, ale nikt nie powie mi, że to nie działa demotywująco na resztę i ma pozytywny wpływ choćby na sposób "przerabiania" materiału. Jak do tego się trafi nauczyciel olewus albo taki nie radzący sobie z presją to tragedia. Do tego ambitni i roszczeniowi rodzice przysłowiowych "Brajanków" pętajacy się po szkole z pretencjami do innych rodziców, że ich dziecko miało czelność nie ustąpić Brajankowi bo on taki grzeczny i w ogóle jedyny najlepszy. Nie życzę Ci, by twoje młodsze dziecko trafiło do takiej klasy.

Z kolei inna mamusia zostawia dziecko w świetlicy na cały dzień bo chodzi po galeriach i sprząta przed świętami. 500+ przecież nie wyda na opiekunkę, bo szkoła ma obowiązek zapewnić opiekę. I ona poucza szkołę...  To taki "ukłon" w stronę poprzedniej minister z Po, która takimi głupotami zraziła do siebie dużą część nauczycieli, a ci "jej na złość" wpadli pod jeszcze grubszą rynnę. Pamiętacie mundurki Giertycha? Gość chyba trochę kojarzył w czym problem, tylko schrzanił sprawę.

To na razie tyle, teraz muszę zająć się pracą.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosć
7 minut temu, Gość zenia napisał:

W moich czasach honorowane były jedynie zwolnienia lekarskie, nikt nie ośmielił się przynosić zwolnień wypisanych przez rodziców, chyba że chodziło o pogrzeb. Nieobecność nieusprawiedliwiona, żadnej dyskusji, mnóstwo kłopotów. Nikomu nie przychodziły do głowy pomysły żeby zwolnić dziecko z zajęć trzy dni przed feriami "bo my wcześniej wyjeżdżamy". To rodzice musieli dostosować się do szkoły, nie odwrotnie.

Przecież idziemy z postępem: teraz psim obowiązkiem nauczyciela jest nauczyć (tzn. stopnie mają być dobre). Dzieciak nie musi się uczyć, nie wolno go stresować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
12 minut temu, Gość Gosć napisał:

teraz psim obowiązkiem nauczyciela jest nauczyć (tzn. stopnie mają być dobre). Dzieciak nie musi się uczyć, nie wolno go stresować.

Podaj mi numer takiej szkoły i miejscowość. 

Odnośnie usprawiedliwionej przez rodzica nieobecności do tygodnia, to są na tę okoliczność stosowne zapisy w statucie szkoły, a nie czyjeś widzimisię. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Ja na studiach pracowałam w takim na wpół otwartym zakładzie poprawczym oraz w świetlicach środowiskowych, więc też dzieci z problemami i nie uważam, że praca z dziećmi jest trudna. Owszem, jest trudna jak ktoś nie ma predyspozycji.. Śmieszni są ci wiecznie narzekający nauczyciele.. Moja znajoma pracuje w szkole i wykończona psychicznie, ale dzieci nie znosi i działają jej na nerwy.. Ja mam pracę po 8 godzin, jak jest "gorąco" to siedzę kilkanaście czy pracuję w weekendy. Telefony odbieram zawsze. W wolnym czasie też się uczę. Stresu i emocji mam na bank więcej. Do tego odpowiedzialność finansowa. Nie wiem czy rozwydrzony dzieciak lub matka z pretensjami są gorsi niż perspektywa, że firma straci kilkaset tysięcy albo kontrakt czy kluczowego odbiorcę. W różnych miejscach pracowałam i te bzdury o trudnej pracy nauczycieli, to może kupować, ktoś kto nigdzie nie pracował. Moja babcia była nauczycielką, lubiła swoją pracę i nigdy nie narzekała. A co do zarobków, to wielu ludzi zarabia podobnie pracując ciężej, a jak im nie pasuje to im się drzwi pokazuje. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc

Ja za dziecka uwielbialam szkole podstawowa. 

Teraz nienawidze bo musze odbierac syna ze szkoly i patrzec na te niezadowolone czesto twarze. Bogowie od jedynek i piatek, stawiajacy diagnoze rodzinną. 

Narzekaja na tych rodzicow, a kazdy sie do nich łasi no bo przeciez uczy dziecko, nie chce zeby jakis sie uwziął, stawiał pały.

Ja juz tez przestalam sie do nich usmiechac. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
1 godzinę temu, Gość Gość napisał:

Ja na studiach pracowałam w takim na wpół otwartym zakładzie poprawczym oraz w świetlicach środowiskowych, więc też dzieci z problemami i nie uważam, że praca z dziećmi jest trudna. Owszem, jest trudna jak ktoś nie ma predyspozycji.. Śmieszni są ci wiecznie narzekający nauczyciele.. Moja znajoma pracuje w szkole i wykończona psychicznie, ale dzieci nie znosi i działają jej na nerwy.. Ja mam pracę po 8 godzin, jak jest "gorąco" to siedzę kilkanaście czy pracuję w weekendy. Telefony odbieram zawsze. W wolnym czasie też się uczę. Stresu i emocji mam na bank więcej. Do tego odpowiedzialność finansowa. Nie wiem czy rozwydrzony dzieciak lub matka z pretensjami są gorsi niż perspektywa, że firma straci kilkaset tysięcy albo kontrakt czy kluczowego odbiorcę. W różnych miejscach pracowałam i te bzdury o trudnej pracy nauczycieli, to może kupować, ktoś kto nigdzie nie pracował. Moja babcia była nauczycielką, lubiła swoją pracę i nigdy nie narzekała. A co do zarobków, to wielu ludzi zarabia podobnie pracując ciężej, a jak im nie pasuje to im się drzwi pokazuje.  

Perspektywa może być taka, że pojedziesz z dziećmi na zieloną szkołę, a w nocy jedno otworzy okno i wyskoczy. Albo zostanie potrącone przez samochód podczas wyjścia do kina ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam swoje zdanie

Argumenty typu wszystko drożeje, nie było podwyżek... sa bez sensu poniewaz dotyczą wszystkich. Jednakowe podwyzki dla wszystkich nauczycieli tez sa kompletnie bez sensu, może pora zacząć wreszcie oceniac efekty ich pracy. Nauczyciel postawi jedynki i ma w nosie, to rodzic musi sie zając nauka dziecka, wysłac na lekcje lub usiąść samemu. A może skoro cała klasa ma słabe oceny to po prostu nauczyciel jest beznadziejny i pora cos z tym zrobic. Nniektórzy zarzucaja że antypatia do nauczycieli bierze sie ze złej propagandy w mediach. Jesli tak, to nie dotyczy to rodziców którzy maja dzieci w szkole, ci maja wyrobione wlasne zdanie na bazie doświadczeń.

Jako matka czasami mam dośc walki z nauczycielami (na ogół skrzywione pindy z wymaganiami), lekarzami (to samo), paniami w rejestracji itd. Nauczyciele, czasy sie zmieniają, kiedyś wszyscy mieli przywileje i byli specjalnie traktowani, te czasy sie skończyły. Jesteś dobry zarabiasz, jesteś słaby trudno wegetujesz. Poza tym płaca w wakacje powinna byc niższa, tak jak postojowe w fabrykach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
24 minuty temu, Gość mam swoje zdanie napisał:

Argumenty typu wszystko drożeje, nie było podwyżek... sa bez sensu poniewaz dotyczą wszystkich. Jednakowe podwyzki dla wszystkich nauczycieli tez sa kompletnie bez sensu, może pora zacząć wreszcie oceniac efekty ich pracy. Nauczyciel postawi jedynki i ma w nosie, to rodzic musi sie zając nauka dziecka, wysłac na lekcje lub usiąść samemu. A może skoro cała klasa ma słabe oceny to po prostu nauczyciel jest beznadziejny i pora cos z tym zrobic. Nniektórzy zarzucaja że antypatia do nauczycieli bierze sie ze złej propagandy w mediach. Jesli tak, to nie dotyczy to rodziców którzy maja dzieci w szkole, ci maja wyrobione wlasne zdanie na bazie doświadczeń. 

Jako matka czasami mam dośc walki z nauczycielami (na ogół skrzywione pindy z wymaganiami), lekarzami (to samo), paniami w rejestracji itd. Nauczyciele, czasy sie zmieniają, kiedyś wszyscy mieli przywileje i byli specjalnie traktowani, te czasy sie skończyły. Jesteś dobry zarabiasz, jesteś słaby trudno wegetujesz. Poza tym płaca w wakacje powinna byc niższa, tak jak postojowe w fabrykach.

Przecież pensja minimalna idzie w górę. Tak samo pensja nauczycieli powinna rosnąć.

Przeszłam przez całą edukację (w tym dwa kierunki studiów) i nigdy nie miałam sytuacji, że wszyscy mieli słabe oceny. Zawsze było parę wybijających się jednostek, kilka bardzo słabych, i najwięcej osób pomiędzy (z odchyłem w stronę dobry/zły).  Nawet jak nauczyciel był wybitny to nie było sytuacji, że cała klasa miała super oceny z tego przedmiotu. Tak samo było gdy nauczyciel był wyjątkowo słaby. Jak ktoś był dobry to  był dobry i zawsze sobie radził, a jak ktoś był olewusem to nie było bata żeby mu wiedzę łopatą do głowy włożyć.

Dobry nauczyciel może pomóc tylko osobom, które chcą się nauczyć. Są takie osoby, które czegoś nie umieją,to się tylko modlą żeby nie iść do tablicy, a są takie co jak nie  rozumieją to się same zgłoszą - bo chcą się nauczyć. I takim osobom nauczyciel może pomóc. Ale nie takim co przytakują, że wszystko umieją, a po klasówce płaczą, że nauczyciel beznadziejny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Amen

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam swoje zdanie

Niestety z pensja minimalna nie ida w parze wyższe pensje. To by była zwykła inflacja. Pensja minimalna jest podwyzszana aby sciągac wyższy ZUS między innymi od osób samozatrudnuionych.

A znacie sytuacje szczególnie ze szkół srednich gdzie wiekszość klasy ma 1 i 2, w związku z tym wiekszość klasy chodzi na korepetycje a reszta organizuje to w inny sposób. I uważacie, że taki nauczyciel jest dobrym nauczycielem? Przecież to on niczego nie nauczył. Na prawde nie znacie tego z autopsji. " Na 5 umie Pan Bóg, na 4 nauczyciel, a uczeń to jedynie 3 może dostac jak sie wszystkiego nauczy".

Dyskusja czy nauczyciele powinni dostac podwyyzki to tak jakby dyskusja o tym czy ludzie powinni byc piekni bogaci i zdrowi. Tak, powinni. Wszyscy powinni godnie żyć. Ale nie  mozna wymuszac tego kosztem innych dlatego że ich strajk dotknie wszystkich i jest wymuszony strachem. Poza tym ci beznadziejni nauczyciele popłyna na fali i tez dostana. Może pora na reformy, ale sensowne i przemyslane i tu jest miejsce do popisu dla nauczycieli. A obecny protest skierowany jest glównie przeciwko dzieciom, to one stracą najwięcej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Historyczka

Kurczę, mieszkam w mieście Wojewódzkim, w prawie każdej szkole są wakaty... Gdzie ten nepotyzm? W mojej szkole brakuje matematyka, polonisty i nauczyciela edb. Sama pracuję tylko do końca roku szkolnego i uciekam z edukacji. Bardzo lubię uczyć, dzieci też mnie bardzo ale mam dość tej reformy, obwiniania nauczycieli o wszystko, niskiej pensji i braku czasu. I tak, mam porównanie do innych zawodów, bo wykonywałam różne prace. 

Moim zdaniem powinni płacić nauczycielom za efekty nauczania. Będę nieskromna, ale umiem zainteresować swoim przedmiotem i uczniowie bardzo go lubią. Przygotowuję dzieciaki do konkursów, olimpiad. Szkoda jednak, że tyle samo dostaje koleżanka, która ma wywalone i chce tylko dopracować do emerytury.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Beznazwy

W szkole mojego syna pani od polskiego raz w miesiącu idzie na L4 bo jest taka przepracowana. Wielokrotnie interweniowaliśmy u dyrekcji to zawsze słyszymy, że ta pani jest chora przewlekle i nikt nie może jej zwolnic, co najwyżej mogą nasłać ZUS.Pan od historii nie potrafi wyrobić się w 45 minut i często dzieci zostają po lekcjach. Pani od matematyki zaszła w ciążę i od 2 miesięcy są zastępstwa,bo " daliśmy ogłoszenia, ale nikt się nie zgłosił", czyli sprawa jasna- trzymają etat dla pociotka. Wychowawcą nie poszedł z uczniami na wycieczkę bo " akurat był chory". I oni jeszcze śmią żądać podwyżek? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
23 minuty temu, Gość mam swoje zdanie napisał:

Niestety z pensja minimalna nie ida w parze wyższe pensje. To by była zwykła inflacja. Pensja minimalna jest podwyzszana aby sciągac wyższy ZUS między innymi od osób samozatrudnuionych.

A znacie sytuacje szczególnie ze szkół srednich gdzie wiekszość klasy ma 1 i 2, w związku z tym wiekszość klasy chodzi na korepetycje a reszta organizuje to w inny sposób. I uważacie, że taki nauczyciel jest dobrym nauczycielem? Przecież to on niczego nie nauczył. Na prawde nie znacie tego z autopsji. " Na 5 umie Pan Bóg, na 4 nauczyciel, a uczeń to jedynie 3 może dostac jak sie wszystkiego nauczy". 

Dyskusja czy nauczyciele powinni dostac podwyyzki to tak jakby dyskusja o tym czy ludzie powinni byc piekni bogaci i zdrowi. Tak, powinni. Wszyscy powinni godnie żyć. Ale nie  mozna wymuszac tego kosztem innych dlatego że ich strajk dotknie wszystkich i jest wymuszony strachem. Poza tym ci beznadziejni nauczyciele popłyna na fali i tez dostana. Może pora na reformy, ale sensowne i przemyslane i tu jest miejsce do popisu dla nauczycieli. A obecny protest skierowany jest glównie przeciwko dzieciom, to one stracą najwięcej. 

Nie, nie znam.

Chyba każdy wie co myślą nauczyciele o przeprowadzanych ostatnio reformach w szkolnictwie, myślisz, że kogokolwiek to obchodzi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam swoje zdanie

Dac podwyżki i zabrac raz na zawsze "kartę nauczyciela"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×