Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
31190

Rozszerzanie diety

Polecane posty

Hej. Mój synek właśnie skończył 4miesiace. Karmię piersia. Ostatnio na szczepieniu lekarka kazała już dawać pierwsze przecierane warzywa itd. Dala mi ulotkę pewnej firmy obiadków dla dzieci. Nie wiem czy to reklama czy poprostu faktycznie już tak wcześnie mam mu coś dawać. Niby WHO radzi po 6miesiacu rozszerzać dietę. Dodam że syn nadal ulewa, głowę trzyma już sam dość pewnie. Daje mu jeszcze żelazo w związku z tym że w ciąży miałam problemy z żelazem. A wy kiedy zaczęliście dawac pierwsze marchewki itp?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jesli who radzi po 6msc,a widzisz,ze twoje dziecko jest  za małe to czekaj. Z rozszerzaniem diety nie ma pośpiechu. 

Starszemu rozszerzałam duete po 4 msc, ale byl na butelce i wiecznie głodny.

Młodszemu po 6 msc ,był ciagle na piersi więc warzywa byly tylko dodatkiem, często zwracol co zjadł... w miarę normalnie zaczal jeść w okolicach roku. 

Miedzy dziecmi mam 7 lat roznicy , rozne szkoly karmienia, ale przede wszystkim całkiem inne dzieci. Ze starszym wiedziałam,że jednym zębem schabowego pogryzie, a mlodszy zle zmiksowana zupą się dławił 

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Szczerze, jeśli widzisz, że dziecko jest do rozszerzania diety jeszcze za małe, to się wstrzymaj. My też zaczynaliśmy po 6. miesiącu, gdy już było widać, że ma to sens. Poza tym nie musisz zaczynać od papek warzywnych (i owocowych). Najpierw możesz spróbować z kaszkami - to też gęstsza konsystencja i dobre, gdy dziecko ewidentnie nie najada się samym mlekiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zaczęłam dawać własnoręcznie ugotowaną marchewkę jakoś po 5 mcu. Po jednej, dwóch łyżeczkach dziennie. Absolutnie nie zaczynałabym rozszerzenia diety od słoiczków. Co za problem ugotować i zblendować warzywa... Słoiczki do tej pory używam sporadycznie, jak braknie mrożonych, własnoręcznie przygotowanych przeze mnie miksów, jak czasowo nie ogarnę albo np na wyjeździe. 

4 mce to trochę za wcześnie. Spokojnie mały ma czas, żeby zacząć jeszcze próbować. Obserwuj dziecko, sama będziesz wiedziała najlepiej kiedy syn będzie gotowy.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeśli WHO mówi że po 6 to lepiej poczekać. Poza tym rozszerzenie diety u dziecka po 4 miesiącu to jak dziecko jest na butli a nie na piersi. POZA tym rozszerzać powinno się dietę jeśli dziecko siedzi już z podparciem. Ja bym jeszcze poczekała 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Niebieska_Panda napisał:

Jeśli WHO mówi że po 6 to lepiej poczekać. Poza tym rozszerzenie diety u dziecka po 4 miesiącu to jak dziecko jest na butli a nie na piersi. POZA tym rozszerzać powinno się dietę jeśli dziecko siedzi już z podparciem. Ja bym jeszcze poczekała 

Mnie dziwi ,ze lekarz wpycha ulotki słoiczkow kiedy zna zalecenia i widzi,że dziecko jest jeszcze za małe. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Spokojnie odczekaj do 5-6 miesiąca, nie ma co się spieszyć😊

raz to dodatkowe koszty a dwa masz więcej roboty😬
ja tym razem tez zamierzam poczekać do 6 miesiąca. To będzie moje 3 dziecko😊 i trochę doświadczenia mam przy dwójce starszych...Spieszyć się nie będę i tez zamierzać sama robić papki malutkiej - słoiczki tylko na wyjazdach🙂


Widocznie ta lekarka ma jakiś kontrakt z firma sloiczkowa, bo normalnie pediatrzy doradzają przy karmieniu piersią dopiero od 6 miesiąca wprowadzać pokarmy stałe🙄i raczej naturalne produkty a nie słoiczki ... 

 

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, 13trzynascie napisał:

Zaczęłam dawać własnoręcznie ugotowaną marchewkę jakoś po 5 mcu. Po jednej, dwóch łyżeczkach dziennie. Absolutnie nie zaczynałabym rozszerzenia diety od słoiczków. Co za problem ugotować i zblendować warzywa... Słoiczki do tej pory używam sporadycznie, jak braknie mrożonych, własnoręcznie przygotowanych przeze mnie miksów, jak czasowo nie ogarnę albo np na wyjeździe. 

4 mce to trochę za wcześnie. Spokojnie mały ma czas, żeby zacząć jeszcze próbować. Obserwuj dziecko, sama będziesz wiedziała najlepiej kiedy syn będzie gotowy.

Zalezy skad masz te marchewki. Jak z supermarketu to zdecydowanie lepszy sloiczek. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Właśnie mi si wydawało że lepiej na początek dawać te słoiki bo niby sprawdzone i bez GMO. A te marchewki ze sklepu to nie wiadomo czym pryskane. Ale w sumie i tak się nie uniknie pryskanych warzyw prędzej czy później. Mam na działce swoje warzywka i się zastanawiam czy nie pomrozic sobie i później z tego miksować obiadki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tego typu posiłki (warzywa ugotowane i zmielone) zaczęłam wprowadzac około 6 miesiąca. U mnie mały nie był wcześniej gotowy na takie jedzenie.

Mieliśmy okazję zasięgnąc porady od genetyka, zajmującego się wadami metabolicznymi i powiedział nam, że  mleko matki jest bardzo wartościowy i najlepiej żeby dziecko było karmione tylko tym dopóki nie zacznie sam jakby żądać czegoś więcej, np nie będzie się mógł najadać, że nie ma nic lepszego od mleka mamy (ogólnie wiedziałam o tym i ogólnie karmilam piersią bo chciałam) - to taka informacja od niego. Dlatego jeśli widzisz że Twój bobas nie jest gotowy na inne posiłki nie słuchaj innych, sama najlepiej wiesz co Twojemu dziecku potrzeba to Ty go znasz najlepiej. 

Po łyżeczce po dwóch, powoli wprowadzałam, na początek jednoskładnikowe jak już.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, 31190 napisał:

Właśnie mi si wydawało że lepiej na początek dawać te słoiki bo niby sprawdzone i bez GMO. A te marchewki ze sklepu to nie wiadomo czym pryskane. Ale w sumie i tak się nie uniknie pryskanych warzyw prędzej czy później. Mam na działce swoje warzywka i się zastanawiam czy nie pomrozic sobie i później z tego miksować obiadki

Jak masz swoje i wiesz na czym to rosnie to ok. Mozna podać. Co do sloiczkow, to kazdy rozgarniety pediatra powie, zeby nie podawac domowych zup i warzyw przed ukonczeniem 6 miesiaca zycia. Warzywa ze sklepu zawieraja wiele metali ciężkich, m in.  kadm, ołów. Lepiej podac gotowy sloik z przeznaczeniem dla niemowląt. Moj znajomy, który przez wiele lat pracował w kontroli jakosci w jednej z fabryk zywnosci dla niemowląt powiedzial, ze maja tam bardzo wysrubowane normy. I nie raz i nie dwa wyrzucali cale palety bo w paru sztukach cos tam im sie nie zgadzalo. Najbardziej rozbrajaja takie kobiety,  co to mowia ze nigdy przenigdy nie poda dziecku sloiczka  a w zamian za to ugotuja dziecku papke z warzyw z supermarketu skladem przypominającym plyn borygo. Brokuly? No pewnie, rosły na pewno przy drodze. Dzisiaj juz sie jezdzi na bezołowiowej, a ze olow siedzi w glebie 200lat to juz nie slyszaly. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pediatrzy rzadko mają rzetelną wiedzę o rozszerzaniu diety. Poza tym zalecenia się zmieniają, a niektórzy z nich zatrzymali się w tej kwestii 30 lat temu. 

Pierwszej córce rozszerzałam dietę po 4 miesiącu (za namową pediatry), z drugą byłam mądrzejsza i poczekałam 6 miesięcy. Różnica jest moim zdaniem kolosalna, jeśli chodzi o radzenie sobie z jedzeniem, piciem, trawieniem. Nie ma sensu się spieszyć, naprawdę, ciesz się ostatnimi chwilami wygody, kiedy nie musisz się martwić o jedzenie dla dziecka, bo pierś wystarcza.

Nie ma różnicy między marchewką z marketu, a bazaru, dostawcy są Ci sami. Różnica będzie dopiero przy warzywach bio. Ale ja się w to nie bawiłam, bardziej mi zależało żeby mięso porządne.

Słoiczki jak dla mnie mają dwie wady. Po pierwsze, są poddawane procesowi sterylizacji (aby uzyskać trwałość bez konserwantów) , a ten, chociaż bezpieczny, pozbawia owoce i warzywa wielu składników odżywczych. Po drugie, są nudne. Nieciekawa breja. Dla mnie awaryjnie może być, ale nie jako podstawa diety. Ja teraz stosuje BLW i jestem szczerze zaskoczona co potrafi dziecko, jak się mu pozwoli "przejąć stery".

Ale niezależnie od tego, jak i czym będziesz karmić, to olej pediatrę i poczekaj do pół roku. 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja nie chcialam karmic dziecko warzywami z metalami ciezkimi, bo jaki to ma sens? Satysfakcja ze dalo sie dziecku warzywo? Tyle, ze miernej jakości. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, blue_danube napisał:

Ja nie chcialam karmic dziecko warzywami z metalami ciezkimi, bo jaki to ma sens? Satysfakcja ze dalo sie dziecku warzywo? Tyle, ze miernej jakości. 

 

A wiesz, że uprawa ekologiczna wcale nie oznacza braku metali ciężkich? Że można taką uprawę zorganizować na glebie, w której, Twoim zdaniem, od 200 lat jest ołów? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
5 minut temu, peperomia napisał:

A wiesz, że uprawa ekologiczna wcale nie oznacza braku metali ciężkich? Że można taką uprawę zorganizować na glebie, w której, Twoim zdaniem, od 200 lat jest ołów? 

Nic nie pisalam o uprawie ekologicznej. Pisalam o pierwszych lepszych warzywach ze sklepu. Ja mam swoj, ogrod i sad. Takimi warzywami dziecko karmilam.

Poza tym piszesz, ze sloiczki maja wade bo zawieraja mniej witamin i składników odżywczych. I w zamian za to podajesz warzywa z metalami ciezkimi. Troche pokretna ta logika. 

Edytowano przez blue_danube

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
18 minut temu, blue_danube napisał:

Nic nie pisalam o uprawie ekologicznej. Pisalam o pierwszych lepszych warzywach ze sklepu. Ja mam swoj, ogrod i sad. Takimi warzywami dziecko karmilam.

Poza tym piszesz, ze sloiczki maja wade bo zawieraja mniej witamin i składników odżywczych. I w zamian za to podajesz warzywa z metalami ciezkimi. Troche pokretna ta logika. 

Czyli, stosując Twoja niepokrętną logikę, jeżeli nie mam swojego ogrodu i sadu (ani dostępu do tychże u rodziny czy znajomych) to nie powinnam warzyw dawać w ogóle:) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, peperomia napisał:

Czyli, stosując Twoja niepokrętną logikę, jeżeli nie mam swojego ogrodu i sadu (ani dostępu do tychże u rodziny czy znajomych) to nie powinnam warzyw dawać w ogóle:) 

Nic takiego nie napisalam. Napisalam, zeby nie podawac dziecku warzyw ze sklepu przed ukonczeniem przez to dziecko 6 miesiaca zycia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A ja nigdzie nie napisałam, że daję warzywa (czy cokolwiek poza mlekiem) dziecku poniżej 6m. Mimo to nazwałaś moją logikę pokrętną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
59 minut temu, peperomia napisał:

A ja nigdzie nie napisałam, że daję warzywa (czy cokolwiek poza mlekiem) dziecku poniżej 6m. Mimo to nazwałaś moją logikę pokrętną.

Tak napisalam, ale nie z tego powodu. Napisalas ze słoiczki mają wade bo maja mniej skladnikow odżywczych. Z kolei warzywa ze sklepu zawieraja metale ciezkie, a w warzywa bio sie nie bawilas bo bardziej zwracalas uwage na mieso. Chodzilo o to ze negujesz sloiczki mimo, ze z przebadanych warzyw ale mniej składników odżywczych, ale warzywa z metalami ciezkimi juz Ci nie przeszkadzaja. 

Tak, to jest pokretna logika. 

 

I jeszcze sie przyczepie, bo napisalas ze słoiczki nudne. A to ciekawe. Moze dla Ciebie. Dla dziecka, ktore zna jedynie smak mleka, nudne na pewno nie sa. 

Edytowano przez blue_danube

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, blue_danube napisał:

I jeszcze sie przyczepie, bo napisalas ze słoiczki nudne.

To jest dość kontrowersyjne... Młody od czasu do czasu dostawał słoiczek - jako pierwsze warzywa (gdyż nie posiadam własnych upraw, a marchewce z marketu nie ufałam), a później jako awaryjne obiadki. Aby mały smakosz miał pewność, że to nie trujące, pierwsza łyżeczka posiłku byłam moja i szczerze mówiąc, to większość w smaku była całkiem spoko nawet dla dorosłego, poza nielicznymi wyjątkami, które nie smakowały ani małemu, ani mnie, zjadał wszystko. Smak i konsystencja tych samych słoiczków różniła się nieco pomiędzy producentami, niektóre nie były tolerowane, więc czasami trzeba też pod tym kątem sprawdzić sobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, blue_danube napisał:

Tak napisalam, ale nie z tego powodu. Napisalas ze słoiczki mają wade bo maja mniej skladnikow odżywczych. Z kolei warzywa ze sklepu zawieraja metale ciezkie, a w warzywa bio sie nie bawilas bo bardziej zwracalas uwage na mieso. Chodzilo o to ze negujesz sloiczki mimo, ze z przebadanych warzyw ale mniej składników odżywczych, ale warzywa z metalami ciezkimi juz Ci nie przeszkadzaja. 

Tak, to jest pokretna logika. 

 

I jeszcze sie przyczepie, bo napisalas ze słoiczki nudne. A to ciekawe. Moze dla Ciebie. Dla dziecka, ktore zna jedynie smak mleka, nudne na pewno nie sa. 

Pisałam o uprawach ekologicznych właśnie w kontekście słoiczków - ich "przebadanie" nie gwarantuje braku metali ciężkich. Powstają z warzyw eko, a w uprawach eko wcale nie kładzie się nacisku na metale ciężkie, ale na brak pestycydów. Poza tym, zdarzają/zdarzały się w tych sloiczkach prawdziwie "kwiatki" typu MOM w składzie, cukier w sloiczku "po 4m", owocowy mus, gdzie połowa składu to jakiś zapychacz typu grysik. To biznes, gdzie oszczędność 1 grosza na słoiku przekłada się na duży zysk w skali całego koncernu. Już nie mówiąc o tym, jak wmówiono rodzicom, że rozszerzanie diety musi się odbywać z aptekarską dokładnością, wg tabelek i etykiet "po X miesiącu", że dziecko musi zjeść tyle a tyle dziennie tej papy. Niedawno pozwoliłam by moja córkę 6,5 miesiąca poczęstowano chrupkiem "po 7 miesiącu". Kilka obecnych osób spojrzało na mnie z grozą XD. 

Nie napisałam nigdzie, że nie przeszkadzają mi warzywa z metalami ciężkimi. Wybieram mniejsze zło i jest nim w mojej opinii przyrządzanie świeżych warzyw zamiast słoików. Ale  nie jestem zwolennikiem radykalizmu w żadnej sprawie, zdarzało mi się ratować słoikiem. Byłam też zupełnie po drugiej stronie, tak jak pisałam, pierwsza córka zaczynała od słoików i to właśnie ona mi szybko "powiedziała", że słoiki są nudne. Od ten pory stosuje BLW, sprawdza się u nas doskonale. Ale nawet gdybym miała dawać klasyczne zupki, to robiłabym je sama. 

Już mi sporo wyszło, ale jeszcze chciałam się podzielić jednym "okołosłoikowym" przemyśleniem. Sloiczki są skonstruowane tak, że te "najmłodsze" są zmiksowane na gładko, a później jest coraz więcej grudek że niby dziecko się w ten sposób stopniowo przyzwyczai do stałych pokarmów. Ale.. znam całkiem sporo przypadków kiedy dzieciaki odmawiaja jedzenia tych grudek, plują no i biedna mama się martwi, bo integracja sensoryczna, bo logopeda, a w międzyczasie oczywiście gładkie papki, bo przecież dziecko musi coś jeść. A teraz pomyślcie, czy wy lubicie jak Wam się trafią niezmiksowane kawałki z zupie krem albo koktajlu. Ja nie znoszę. Bo widzę papkę, spodziewam się papki, a tu niespodzianka. Przy BLW (i wszelkich metodach mieszanych) dziecko uczy się, że jedzenie ma różną konsystencję, i że dzięki zmysłowi wzroku i dotyku można ocenić, czego się spodziewać. I nie ma tego problemu. Kilka lat temu chciałam być tą mamą, która zaopatrzone w słoiki i tabelki zrobi to "idealnie". Teraz wiem, że byłam w błędzie. Z resztą od niedawna chyba nawet oficjalne zalecenia mówią o tym, że dziecko dość szybko, obok zupek, powinno dostawać coś do rączki, do samodzielnego memłania. No i trzeba kupić te śmiercionośną marchewkę w sklepie:) 

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, peperomia napisał:

Ale.. znam całkiem sporo przypadków kiedy dzieciaki odmawiaja jedzenia tych grudek, plują no i biedna mama się martwi, bo integracja sensoryczna, bo logopeda, a w międzyczasie oczywiście gładkie papki, bo przecież dziecko musi coś jeść. A teraz pomyślcie, czy wy lubicie jak Wam się trafią niezmiksowane kawałki z zupie krem albo koktajlu. Ja nie znoszę. Bo widzę papkę, spodziewam się papki, a tu niespodzianka.

Czasami to też za wcześnie na nową konsystencję. Mój konsekwentnie odmawia samodzielnego jedzenia, a co jakiś czas proponuję, bo chciałabym żeby był pod tym kątem tak samodzielny, jak jest w kilku innych kwestiach. Wszystko co daję do rączki ląduje na podłodze, nawet nie myśli o testowaniu jedzenia pod kątem spożywczym. Do nowej konsystencji (już bez słoiczków, na własnoręcznie przygotowanych posiłkach) dochodziłam zwykle z długim "czasem wdrożenia". Na szczęście bez plucia, ale było krztuszenie się i sporadyczny odruch wymiotny przy niepogryzionych większych kawałkach potraw. I tutaj raczej była to kwestia odpowiedniego czasu dla nowej konsystencji, tak samo, jak to, żeby dziecko dojrzało do rozszerzania diety w ogóle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, peperomia napisał:

Pisałam o uprawach ekologicznych właśnie w kontekście słoiczków - ich "przebadanie" nie gwarantuje braku metali ciężkich. Powstają z warzyw eko, a w uprawach eko wcale nie kładzie się nacisku na metale ciężkie, ale na brak pestycydów. Poza tym, zdarzają/zdarzały się w tych sloiczkach prawdziwie "kwiatki" typu MOM w składzie, cukier w sloiczku "po 4m", owocowy mus, gdzie połowa składu to jakiś zapychacz typu grysik. To biznes, gdzie oszczędność 1 grosza na słoiku przekłada się na duży zysk w skali całego koncernu. Już nie mówiąc o tym, jak wmówiono rodzicom, że rozszerzanie diety musi się odbywać z aptekarską dokładnością, wg tabelek i etykiet "po X miesiącu", że dziecko musi zjeść tyle a tyle dziennie tej papy. Niedawno pozwoliłam by moja córkę 6,5 miesiąca poczęstowano chrupkiem "po 7 miesiącu". Kilka obecnych osób spojrzało na mnie z grozą XD. 

Nie napisałam nigdzie, że nie przeszkadzają mi warzywa z metalami ciężkimi. Wybieram mniejsze zło i jest nim w mojej opinii przyrządzanie świeżych warzyw zamiast słoików. Ale  nie jestem zwolennikiem radykalizmu w żadnej sprawie, zdarzało mi się ratować słoikiem. Byłam też zupełnie po drugiej stronie, tak jak pisałam, pierwsza córka zaczynała od słoików i to właśnie ona mi szybko "powiedziała", że słoiki są nudne. Od ten pory stosuje BLW, sprawdza się u nas doskonale. Ale nawet gdybym miała dawać klasyczne zupki, to robiłabym je sama. 

Już mi sporo wyszło, ale jeszcze chciałam się podzielić jednym "okołosłoikowym" przemyśleniem. Sloiczki są skonstruowane tak, że te "najmłodsze" są zmiksowane na gładko, a później jest coraz więcej grudek że niby dziecko się w ten sposób stopniowo przyzwyczai do stałych pokarmów. Ale.. znam całkiem sporo przypadków kiedy dzieciaki odmawiaja jedzenia tych grudek, plują no i biedna mama się martwi, bo integracja sensoryczna, bo logopeda, a w międzyczasie oczywiście gładkie papki, bo przecież dziecko musi coś jeść. A teraz pomyślcie, czy wy lubicie jak Wam się trafią niezmiksowane kawałki z zupie krem albo koktajlu. Ja nie znoszę. Bo widzę papkę, spodziewam się papki, a tu niespodzianka. Przy BLW (i wszelkich metodach mieszanych) dziecko uczy się, że jedzenie ma różną konsystencję, i że dzięki zmysłowi wzroku i dotyku można ocenić, czego się spodziewać. I nie ma tego problemu. Kilka lat temu chciałam być tą mamą, która zaopatrzone w słoiki i tabelki zrobi to "idealnie". Teraz wiem, że byłam w błędzie. Z resztą od niedawna chyba nawet oficjalne zalecenia mówią o tym, że dziecko dość szybko, obok zupek, powinno dostawać coś do rączki, do samodzielnego memłania. No i trzeba kupić te śmiercionośną marchewkę w sklepie:) 

Pracowalas kiedys w jakiejs fabryce sloiczkow, ze tak sie wypowiadasz? Wiesz jak to badaja? Raczej watpie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, blue_danube napisał:

Pracowalas kiedys w jakiejs fabryce sloiczkow, ze tak sie wypowiadasz? Wiesz jak to badaja? Raczej watpie. 

A po co mi ta wiedza? Umiem czytać i z grubsza rozumiem wymogi na certyfikat żywności ekologicznej. Podałam Ci przykłady słoiczków, których składy jasno wskazują na to, że ich twórcy mają dobro dzieci gdzieś. A skoro tak jest, to trzeba wyjątkowej naiwności, by wierzyć, że producent zrobi więcej niż wymagają od niego regulacje rynku, na którym działa (a te nie wymagają braku metali ciężkich). 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, peperomia napisał:

A po co mi ta wiedza? Umiem czytać i z grubsza rozumiem wymogi na certyfikat żywności ekologicznej. Podałam Ci przykłady słoiczków, których składy jasno wskazują na to, że ich twórcy mają dobro dzieci gdzieś. A skoro tak jest, to trzeba wyjątkowej naiwności, by wierzyć, że producent zrobi więcej niż wymagają od niego regulacje rynku, na którym działa (a te nie wymagają braku metali ciężkich). 

Ja nie wierzę. Moj znajomy pracowal w kontroli jakosci i wiem co mo mowil. Ja nie czytam i nie doszukuje sie drugiego dna w przeciwieństwie do Ciebie, tylko mam te informacje z 1 reki. Dla mnie to Twoje dziecko moze warzywa z metalami ciezkimi jesc na tony. Przeciez co mnie to tak  naprawdę obchodzi? Ale nie dopowiadaj filozofii i nie stwarzaj sobie faktow. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, blue_danube napisał:

Ja nie wierzę. Moj znajomy pracowal w kontroli jakosci i wiem co mo mowil. Ja nie czytam i nie doszukuje sie drugiego dna w przeciwieństwie do Ciebie, tylko mam te informacje z 1 reki. Dla mnie to Twoje dziecko moze warzywa z metalami ciezkimi jesc na tony. Przeciez co mnie to tak  naprawdę obchodzi? Ale nie dopowiadaj filozofii i nie stwarzaj sobie faktow. 

Ale ja sobie żadnych faktów nie stwarzam. Z MOM to była głośna parę lat temu sprawa z Gerberem (co jeszcze smutniejsze, to taki kiepski skład miały tylko słoiki robione na rynek polski). Ponad trzy złote za słoik mięsa, gdzie jedna trzecia to najgorszy syf do parówek i pasztetów (ale bio!). Myślisz, że to jakiś turbo dietetyk wymyślił, że będzie najzdrowsze? Bo głupi widzi, że to chamska oszczędność na najmłodszych. Cukier był w składzie śliwek Hippa po 4 miesiącu (też bio, a jak). To nie są jakieś tajne rzeczy, to oficjalny skład, którego pilnuje oczywiście sumienna kontrola jakości. Większość słoiczków ma lepszy skład,  ale tamte przykłady pokazują dobitnie, co dla tych koncernów jest na pierwszym miejscu. Uczepiłaś się tych metali ciężkich, jakby ich brak to była gwarancja zdrowego jedzenia. A nie jest.

Odpowiedziałam, żeby zachęcić słoiczkowe mamy (i te które się zastanawiają) do krytycznego spojrzenia, dokładnego czytania składów i porzucenia myślenia, że ten zgrabny, kolorowy słoiczek to najlepsze, co można dziecku dać. Ciebie przekonywać już do niczego nie zamierzam. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Uczepilam sie metali ciężkich? No tak, dla Ciebie to nie mialo znaczenia, Ty tym  karmilas dziecko. A przytaczasz jakieś afery zaczerpnięte pewnie z internetu ze strony popularne albo sok z buraka. Idz kupuj dalej warzywka z marketu i karm dziecko a potem w necie nieznanym osobom rob wyklady ze zdrowego żywienia niemowląt i dzieci.

A jak nie zamierzasz mnie przekonywać to po co siedzisz tutaj drugi  dzien i klepiesz w klawiaturę? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jprdl, kolejny temat o rozszerzaniu diety i kolejny raz widzę rozszerzanie diety niemowlęcia od papek. Zaczyna się od soków warzywnych, a nie przetartych warzyw! Kilka łyżeczek soku i czeka się na reakcję, jak nic dziecku nie jest (moje akurat do roku czasu nie tolerowały świeżych jabłek), to można podawać. Jak chcemy dać coś gęstszego, to wystarczy na początek łyżeczka kleiku ryżowego dodana do mleka, a nie od razu twarda kaszka. Nic dziwnego, że dzieci plują, nie chcą, nie tolerują, skoro z płynu przechodzą od razu na pokarm stały. A gdzie to pośrednie? Zawsze się tak rozszerzało, obserwowało i żadnemu dziecku nic nie było. To całe BLW też było od zawsze. Od zawsze się dziecku dawało do ręki coś, co może samo gryźć, ssać itd. Albo jadło, albo nie. Jak nie, to dziecko dostało coś innego. No, ale ktoś parę lat temu napisał książkę i wow! Nowa metoda i wszyscy się jarają.

Doczepię się jeszcze do tego WHO. Wiecie dlaczego nagle WHO zaczęła zalecać wyłączne kp do ukończenia przez dziecko 6mż. Żeby broń boże nie rozszerzać wcześniej diety dziecka? Bo kp wzmacnia odporność, a każda szczepionka osłabia tą odporność. Ja miałam 11 wkłuć do 2 rż, moje dzieci miały coś koło tego, a teraz? Wiele rodziców szczepi swoje dziecko na wszystko co wyjdzie. To dziecko jest kłute non stop. Rozszerzając dziecku dietę po 4 mż po dwóch tygodniach pozbawiamy go jednego kp dziennie. Dając oprócz jednego innego posiłku soczek, herbatkę, czy wodę, też jest jedno kp mniej. Dziwnym trafem dzieci na mm mogą według WHO mieć rozszerzaną dietę jak to było od x lat. I jakoś tym dzieciom nic ma. Te dzieci nie mają innych jelit.

22 godziny temu, 31190 napisał:

Hej. Mój synek właśnie skończył 4miesiace. Karmię piersia. Ostatnio na szczepieniu lekarka kazała już dawać pierwsze przecierane warzywa itd. Dala mi ulotkę pewnej firmy obiadków dla dzieci. Nie wiem czy to reklama czy poprostu faktycznie już tak wcześnie mam mu coś dawać. Niby WHO radzi po 6miesiacu rozszerzać dietę. Dodam że syn nadal ulewa, głowę trzyma już sam dość pewnie. Daje mu jeszcze żelazo w związku z tym że w ciąży miałam problemy z żelazem. A wy kiedy zaczęliście dawac pierwsze marchewki itp?

Poczekaj z 2 tygodnie i podaj mu dwie łyżeczki soku z marchewki. Do swojego mleka dodaj łyżeczkę kleiku ryżowego i też na początek 2-3 łyżeczki. Zobaczysz, czy wymiotuje, boli go brzuszek. Jak mu nic nie będzie, to możesz ostrożnie zwiększyć ilość. A ulotka od lekarki, to jak najbardziej zwrócenie twojej uwagi na konkretną firmę, bo jak nie teraz to za 2 miesiące po nią sięgniesz prawda?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja bym się jeszcze wstrzymała. Tak jak ktoś pisał wcześniej, rozszerzanie diety po 4 miesiącu życia wprowadza się dzieciom na butli. Moje pierwsze dziecko było na mm, zaczęłam rozszerzac dietę w 5 miesiącu za namowa lekarza. Szczerze? Jakbym mogła cofnąć czas, to bym poczekała na spokojnie do tego szóstego miesiąca, mimo że wszystko potoczyło się gładko. 

Teraz drugie ma prawie 4 miesiące, karmię piersia i na bank zaczekam do szóstego miesiąca. A jak nie będzie gotowy to na spokojnie i później. Bez presji. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, KKL napisał:

Ja bym się jeszcze wstrzymała. Tak jak ktoś pisał wcześniej, rozszerzanie diety po 4 miesiącu życia wprowadza się dzieciom na butli.

Wyjaśnij mi proszę, czym się różni dziecko karmione mieszanie, które ma jedno mm na dobę, że takie może mieć mieć rozszerzona dietę od 4 mż, bo tak też WHO zaleca, od dziecka, które ma tylko kp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×