Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Polecane posty

58 minut temu, Bimba napisał:

Autorka  pisała że jej mąż nie chce sie wyprowadzić.

Ale na to nie ma innej rady... Jak wejdziesz pomiędzy wrony to musisz krakać jak one, a jeśli Ci to nie pasuje, to lepiej opuścić teren stada.

W takich przypadkach rozmowy na niewiele się zdadzą, bo autorka usłyszy, że wydziwia i szuka problemów. Jest ujowo ale stabilnie, więc mężowi pasuje, bo innej relacji z rodzicami nie zna, rodzicom też, bo oni tworzą taką atmosferę i maja wygięte na "gościa" z zewnątrz, a autorka będzie się gryzła, bo małżeństwo to jest pewnego rodzaju "szok" kulturowy, bo skazują się na siebie ludzie odmiennie wychowani i o ile łatwiej to przepracować na osobności, o tyle towarzystwo rodziców powoduje przewagę liczebną i nagle to ta osoba dochodząca ma w 100% się dopasować do reszty. Taka jest smutna prawda i nawet najżyczliwsi teściowie podskórnie będą do tego dążyć.

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Niezapominajka2802 napisał:

Guwno:] 

Jaka z ciebie patologia. Wywalić ciebie na zbity pysk. Ty jesteś tam obca, nic na ten dom nie zarobiłaś więc ,, guwno,,  to niech cie obchodzi to, kto co odziedziczyl po kim. 

Ty tam jesteś na łasce, bo nie masz nic swojego. Nie dość że przygarnęli takiego przybłędę to ten jeszcze ujada.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Niezapominajka2802 napisał:

Gdy tam zamieszkałam to oni nie byli jeszcze właścicielami, tylko dziadkowie:] wtedy zachowwywali sie zupełnie inaczej. Zmiana zachowania zaczela sie zmieniac gdy starsi zmarli, a oni są na górze. Nie rozumiem dlaczego na tym forum pochwalacie ludzi, którzy traktują innych z góry. Pamiętam jeszcze jak tesc mi sie żalił na swoich, jak to on ma. A teraz zachowują sie zupełnie tak samo. Macie chyba mylne wyobrazenie o mojej osobie. Na codzień jestem mila i we wszystkim przytakuje jej, nawet jak mi daje cos do posmakowania i jest nie dobre, to klamie, zeby jej nie urazic:>  to ona jest tą stroną, która krytykuje i uważa sie za najlepszą. Przed wprowadzeniem mąż mnie zapewnial, że będzie spoko, mi nie zależało żeby mieszkac w tym domu. Możecie sobie po mnie jechać, ja nie widzę w sobie zadnej winy, jestem kulturalna, nie jestem nigdy dla nich hamska, ani nic złego im nie robię.

Po prostu tak juz jest, jak sie mieszka razem predzej czy później i tak są zgrzyty

Jesteś roszczeniowa i do tego bardzo prostolinijna. Ty byś chciała zagarnąć ten dom a właścicieli czyli teściów wyrzucić. Jesteś z tych co by wyrzucili rodziców od razu po podpisaniu umowy dożywocia. Ty ani nie pracujesz, nie masz nic swojego a żądasz i chcesz wszystko na gotowe dostać. Urodziłaś dziecko to się nim zajmuj albo opłać opiekunkę, idź do roboty i zarób na to. Jesteś nierób roszczeniowy. Kąsasz rękę która dała tobie dach nad głową. 

Jesteś dorosła, chciałaś mieć dziecko to teraz na to zarób. Zorganizuj sobie lokum, kup lub wynajmij mieszkanie jak ci się niepodoba mieszkanie u kogoś. Łaski nie robisz. Mieszkasz u kogoś i na tego kogoś plujesz. Niepodoba się to wyjazd. 

Na dziecko sobie zarób sama i na te swoje wyjścia. Opiekunki są, ale trzeba zapłacić, a ty byś chciała za frajer. 

Ogarnij się kobieto. Nie oglądaj się na cudze pieniądze i domy, tylko postaw swój. 

Przynajmniej mąż mądrzejszy bo nie chce się stawiać matce, bo wie że jesteście nie u siebie. Ty go podburzasz i przez  ciebie teściowa się z nim w końcu skłóci. Współczuje mu takiej żony wrednej, z zerowym szacunkiem do jego rodziny. 

Nie dość że teściowa pozwala tobie obcych ludzi zapraszać do swojego domu to ty jeszcze się rzucasz i ci mało. Wywalić ciebie powinni na zbity łeb. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Niezapominajka2802 napisał:
3 godziny temu, Niezapominajka2802 napisał:

Gdy tam zamieszkałam to oni nie byli jeszcze właścicielami, tylko dziadkowie:] wtedy zachowwywali sie zupełnie inaczej. Zmiana zachowania zaczela sie zmieniac gdy starsi zmarli, a oni są na górze. Nie rozumiem dlaczego na tym forum pochwalacie ludzi, którzy traktują innych z góry. Pamiętam jeszcze jak tesc mi sie żalił na swoich, jak to on ma. A teraz zachowują sie zupełnie tak samo. Macie chyba mylne wyobrazenie o mojej osobie. Na codzień jestem mila i we wszystkim przytakuje jej, nawet jak mi daje cos do posmakowania i jest nie dobre, to klamie, zeby jej nie urazic:>  to ona jest tą stroną, która krytykuje i uważa sie za najlepszą. Przed wprowadzeniem mąż mnie zapewnial, że będzie spoko, mi nie zależało żeby mieszkac w tym domu. Możecie sobie po mnie jechać, ja nie widzę w sobie zadnej winy, jestem kulturalna, nie jestem nigdy dla nich hamska, ani nic złego im nie robię.

Po prostu tak juz jest, jak sie mieszka razem predzej czy później i tak są zgrzyty

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, allurepoison napisał:

Jesteś roszczeniowa i do tego bardzo prostolinijna. Ty byś chciała zagarnąć ten dom a właścicieli czyli teściów wyrzucić. Jesteś z tych co by wyrzucili rodziców od razu po podpisaniu umowy dożywocia. Ty ani nie pracujesz, nie masz nic swojego a żądasz i chcesz wszystko na gotowe dostać. Urodziłaś dziecko to się nim zajmuj albo opłać opiekunkę, idź do roboty i zarób na to. Jesteś nierób roszczeniowy. Kąsasz rękę która dała tobie dach nad głową. 

Jesteś dorosła, chciałaś mieć dziecko to teraz na to zarób. Zorganizuj sobie lokum, kup lub wynajmij mieszkanie jak ci się niepodoba mieszkanie u kogoś. Łaski nie robisz. Mieszkasz u kogoś i na tego kogoś plujesz. Niepodoba się to wyjazd. 

Na dziecko sobie zarób sama i na te swoje wyjścia. Opiekunki są, ale trzeba zapłacić, a ty byś chciała za frajer. 

Ogarnij się kobieto. Nie oglądaj się na cudze pieniądze i domy, tylko postaw swój. 

Przynajmniej mąż mądrzejszy bo nie chce się stawiać matce, bo wie że jesteście nie u siebie. Ty go podburzasz i przez  ciebie teściowa się z nim w końcu skłóci. Współczuje mu takiej żony wrednej, z zerowym szacunkiem do jego rodziny. 

Nie dość że teściowa pozwala tobie obcych ludzi zapraszać do swojego domu to ty jeszcze się rzucasz i ci mało. Wywalić ciebie powinni na zbity łeb. 

Widzę, ze sie odezwala jakas teściówka urażona, tesciowa to nie rodzina, więc mam wywalone:] 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, manet.m napisał:

Dziewczyno, to norma, tak jest wszędzie i jest już normą dlatego wymyślono frazę: z rodziną najlepiej tylko na zdjęciu i tylko w środku aby z kantów Ciebie nie obcięli. Fałszywość to chleb powszedni 98.5% tegoż narodu, przyzwyczaj się bo nigdy nie minie. Karm ich tym samym, usmiech w dziób, kos.a w plecy ... hehe 

To krzywdzące. Tak się w życiu należy ułożyć, żeby wszystkim pasowało. Teściom, że mogą pożyć jak lubią. Młodym, że mają dom, mieszkanie, czy małe dzieci i też by chcieli pożyć. Myślę, że czasem do szczęścia tak dla jednych i drugich potrzebna jest dobra wola, oraz wyrozumiałość. Trzeba zrozumieć, że być może teściowa nie ma chęci niańczyć dzieci, że nie chce mieszkać z młodymi. Ze ma prawo do własnego życia na swoich zasadach. I w drugą stronę to tez tak działa. Najlepiej mieszkać na swoim. Do dziecka brać opiekunkę i nie przyzwyczajać się, że wszystko samo spadnie z nieba za free. Bo tak nie będzie. Nie można zerować na rodzicach, teściach, ciotkach. Życie to nie bajka. Dużo się trzeba nagibac. Piętrzą się trudności. Ale dobra wola oraz sympatyczne podejście do tematu potrafią czasem zdziałać cuda. A czasem nie. I trzeba się z tym pogodzić. Każdy chce żyć tak, jak sobie wymyśli. Ma do tego prawo, ale nie koszem drugiego człowieka. Bądźmy dla siebie dobrzy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dobrze będzie dopiero wtedy gdy ludzie zrozumieją fakty, gdy odpuszczą gdy je zrozumieją. Do gro.bu nie da się zabrać ani hajsu ani mieszkania, to po pierwsze. Po drugie, kupić dzisiaj na start mieszkanie czy dom graniczy z cudem. Czasy gdy PRL rozdawał chaty za friko dzięki którym pasać się mogli wszyscy już dawno minęły. Ludzie mający coś więcej z góry i od ręki traktują mniej mających inaczej, często gorzej. Od lat już tak jest że Ci którzy wynajmują są po prostu szm.a.tami nietylko dla rodzin.

W tym wszystkim mówię cały czas o naszej mentalności, która z roku na rok jest gorsza. Polska wcale nie jest takim przyjaznym krajem jak wskazują na to media i sztuczna nagonka. Jest całkiem odwrotnie. Przez pierwsze lat 15 naszych dzieci udajemy kochanych rodziców, wszystko robimy pod/nad/dla dzieci a gdy tylko dorosną zaczynamy rujnować im życie.

Mam dwie córki i syna, córki mają 16 i 18 a syn 14. Pod moim dachem moja ręka zaingeruje w ich życie tylko i wyłącznie wtedy, gdy będę widział łamanie p.ra.wa, bijatyki, przemoc i podobne. Nigdy w życiu nie zaingeruję w chwilach gdy któreś z dzieci będzie chciało żyć po swojemu. Już dawno zrozumiałem co mnie akurat... kiedyś najbardziej bolało a nie ma nic gorszego jak nie wierzyć w dorosłość własnych dzieci, w końcu ja je wychowałem. Nigdy w życiu nie wtrącę się w nic i dziś, wiem też że te dzieci gdzieś będą musiały mieszkać. Mój jedyny warunek dla każdego z dzieci jest jeden: intercyza przed ślubem orfaz to, że dożywotnio jestem współwłaścicielem mieszkań. No niestety, czasy udowodniły już wiele razy że cwaniactwo bierze śluby tylko i wyłącznie po to, aby wycyckać z majątku, tak było w wielu przypadkach bo dziś jest goło.du.piec a za rok po rozwodzie ma już 1/2 majątku, tak też ustawić się można a z życia wiem że ta prawdziwa dojrzałość nadejdzie u młodych dopiero ostro po trzydziestce. Chciałbym aby na starcie swojego życia nie zmarnowały tego życia oddając komuś to, na co ja pracowałem pół życia. To jedyne warunki i innych nie ma. Niech sobie i bu.rd.el otwierają, nie obchodzi mnie to.

Zauważyłem też że, im mniej pilnowałem córki tym bardziej one same to czyniły. Dzieciom czasami trzeba zaufać. Trzeba chcieć, trzeba umieć a da się to tylko wtedy, gdy wychowamy dzieci na ludzi. Wychowamy tak aby nie dały się okantować za byle rogiem.

No i dorośli, zrozumcie to w końcu:

My, roczniki 60,70 a nawet i 80 ... dostawaliśmy mieszkania za friko z miasta, pamietacie? Wniosek, rok czekania i gdy były dzieci było BUM, jest M2 w środku Gdańska. Po latach udało się to wykupić za prawdziwe grosze (pamiętacie?), ja za swoje M2 zapłaciłem niespełna 11000zł w latach w których zarabiałem już około 1300-1400 miesięcznie. No ludzie!

Skąd Ci modzi mają teraz natrzepać 300-400 tysięcy aby odkupić ode mnie to mieszkanie, co?? 

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wszyscy się dziwą że młodzi kombinują jak mogą i że nic nie wychodzi, są nerwy, rozpady, rozstania. Pamiętacie PRL? Nie poszedłeś do pracy mając rodzinę to po Ciebie przyszli sami! Zapomnieliście już jak łatwo o wszystko było?  A dziś? A dzisiaj dostajesz kredyt na mieszkanie za 300.000zł, do spłaty masz 550.000zł, doliczysz do tego czynsz na bajańskie kwoty rzędu 450-600zł i wychodzi na to że młody ma za..dalać całe życie tylko na opłaty. A za moich czasów zarabiało się powiedzmy 800-900 a czynsz wynosił 65-70zł. Dzisiaj zarabia się 2500zł a czynsz wynosi 550-700zł.

Gdzie oni wszyscy mają teraz pójść? Pod mosty?

No i jeszcze jedno:  dzieci nie prosiły się na ten świat...

 

Tak!  Zatrybcie to w końcu, dziecko ma prawo wymagać bo to dzięki nam istnieje, sami zaprosiliśmy do chorego żywota, fajnie było robić, nie???  A teraz żal że dach nad głowę trzeba dać ...  i ciągle płaczemy że te dzieci nic nie mają. Dajmuy każdemu M2 za friko to zobaczycie jak poszybują finansowo w górę.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, manet.m napisał:

Nigdy w życiu nie zaingeruję w chwilach gdy któreś z dzieci będzie chciało żyć po swojemu.

Super!

A za chwilę:

11 minut temu, manet.m napisał:

Mój jedyny warunek dla każdego z dzieci jest jeden: intercyza przed ślubem orfaz to, że dożywotnio jestem współwłaścicielem mieszkań.

Ha ha ha ha ha

Wymuszanie na dorosłych dzieciach podpisywania intercyz i wpchanie się na siłę do bycia współwłaścicielem ich majątku zupełnie nie jest ingerowaniem w ich życie!

Ani trochę!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
19 minut temu, manet.m napisał:

No niestety, czasy udowodniły już wiele razy że cwaniactwo bierze śluby tylko i wyłącznie po to, aby wycyckać z majątku, tak było w wielu przypadkach bo dziś jest goło.du.piec a za rok po rozwodzie ma już 1/2 majątku, 

I tu się grubo mylisz - prawo stanowi wyraźnie - majątek który nasz przed ślubem nie podlega podziałowi po rozwodzie - rozwodnicy dzielą się tylko tym czego odrobili się w trakcie małżeństwa.

Oglądasz za dużo amerykańskich filmow - tam jest inne prawo i faktycznie tam można wyciągać łapy po osobisty majątek wspołmałzonka - w Polsce jest to niemożliwe!

Edytowano przez Bimba

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nigdy w ciągu całego mojego życia nie wymagałam ani nie rościłam sobie praw do niczego w stosunku do moich rodziców. Głupio mi było zawsze jest cokolwiek od nich brać. Jeżeli już to moja mama sama mi jakąś drobnostkę podaruje, nawet w moje urodziny czy imieniny niezręcznie mi jest cokolwiek od niej wziąć. No może to głupie ale tak mam. To są jej pieniądze i mi nic do tego. Niektóre jej decyzje powodują, że jest mi przykro ale nigdy się nie skarżę na to jak postępuje, bo to jej decyzje, a że niekiedy niesprawiedliwe to już trudno 🙂

Podobnie z dziećmi. Wychodzenie na balangi nie jest równoznaczne z tym aby nasi rodzice opiekowali się naszymi dziećmi. Nie są na każde nasze zawołanie. Chcą pomogą, nie chcą nie pomogą, to jest ich decyzja która być może czymś jest uwarunkowana.

Każdy z nas jest królem swojego życia i jak sobie pościelimy tak się wyśpimy i tyle. Wolę mieć mało ale za swoje. Mam to na co mnie stać.

 

Co do majątku każdego z nas. To prawda, to co przed ślubem jest nasze, dopiero w trakcie małżeństwa nabywamy majątek wspólny i ten w razie czego jest do podziału. Intercyza? Osobiście jestem przeciwna, to jest jak transakcja jakaś. Wyrachowanie. Mam kasę, ty nie masz, albo mamy kasę ale to nasza kasa, każdego z osobna, wezmę z tobą ślub pod warunkiem, że się zabezpieczymy w razie godz. R.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×