Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Słoneczko78

Dziewczyny, które chcą być mamusiami cz. I

Polecane posty

foli, powiem Ci po nas, że sygnalizowanie jak już zaczęła sikać, to kolejny krok :) a tym wyjazdem się nie martw, może do tego czasu zaskoczy, ma jeszcze troszkę czasu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zabajona, na pewno mozna spookojnie zacząć teraz, w książce są opisane różne etapy i nie ma specjalnie różnicy kiedy się zacznie. Pedagog, mam nadzieję :) dobrze, że jest to forum :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zabajona, możesz, możesz :) foli, ja gdyby nie forum i Zabajona, wzajemnie się wspierałyśmy podczas nauki sikania na nocnik, nie raz i nie dwa, rzuciłabym to wszystko a tak, poczytałam o sukcesach innych wzajemnie z Zabajoną się motywowałyśmy i udało się :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no fakt, jak się czyta, że komuś się udało to pomaga :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wpadam bo akurat mam chwilkę, ;-) cieszę się że topik nie umarł i nadal sporo się tu dzieje, wszystkim bardzo kibicuję jak zawsze i wierzę, że uda się każdej z nas:-) sysiu👄 bardzo smutno mi że masz takie przejścia z lekarzami, wierzę jednak że wszystko ułoży się w porządku i Tomuś będzie zdrowym radosnym chłopcem :-) trzymam kciuki bardzo bardzo mocno👄 dziękuję wszystkim za odpowiedzi na e-maila zdjęciowego :-) Esteluś👄 ciągle zagladam czy już rozpoczęłaś działania, ogromnie trzymam mocno kciuki👄 bądź dobrej myśli.... Zabajonku👄 tak patrzę na Ciebie bo akurat jesteś z porodem przed mną i mówiąc szczerze pomimo iż zachowuję zimną krew to im bliżej tym boję się - chyba najbardziej że nie wyrobię się a córcia przyjdzie wcześniej... ale może zdążę :-) jak tam przygotowane masz już wszystko? ja myślę że w przyszłym tygodniu uzupełnię całą resztę rzeczy dla małej i dla siebie....Całuski dla córci🌻 tak czytam że jesteście na etapie uczenia maluszków siusiania do nocniczków, szczerze mówiąc chyba nie pamiętam (mam tu na myśli mojego braciszka którym się zajmowałam) by był z tym problem, ale każde dziecko jest inne i to chyba kwestia czasu, tak samo jak z chodzeniem czy mówieniem....ważne by nic na siłę..... współczuję teściowych, wtrącających sie z radami ....ja moją nawet myślami nie dopuszczam do moich dzieci... nie rozmawiamy z nimi od grudnia.... Iwonka👄 widzę, że te nocki to wchodzą Ci już w nawyk :-P byś się zanadto nie przyzwyczaiła do nich... a co lekarze na temat Miłoszka i jego szczupłości? ma problem z jedzeniem czy pomimo iż je to chudnie? Fajnie że planujecie budowę, ale zgadzam się nawet z najlepszymi teściami lepiej mieć oddzielne wejścia, bo nigdy nie wiadomo jak się życie ułoży... Goniu👄 widzę, że troszke szumu sie zrobiło odnośnie uczenia małych dzieci czytania, hmm... myślę, że pomimo różnych opinii to rodzice decydują o wychowaniu swoich dzieci i nie ważne czy według nas jest to właściwe czy nie to mają do tego tylko i wyłącznie oni prawo...Jeśli chodzi o moje zdanie, to jestem zdania że wszystko w swoim czasie,jestem jak najbardziej za czytaniem dzieciom, czy opowiadaniem bajek, ale mam wiele przykładów dzieci w rodzinie które w wieku 3 lat czytały nawet encyklopedie - bo rodzicom się nie chciało im czytam więc postanowili je nauczyć by mieć z głowy ten obowiązek jak to oni tłumaczyli...., i faktycznie tak jak jedna z nas zauważyła były potem kłopoty. Co dziwne były to kłopoty w szkole, z rówieśnikami. Pamiętam że teściowej syn taki był i w zerówce już, ani dzieci go nie lubiły ani on nie lubił chodzić do szkoły bo dzieci uważały go za przemądrzałego a on je za głupich niedorozwojów, nie chciał się z nimi bawić ani one z nim i pomimo iż skończył tą samą uczelnię co wiele milionów studentów to nie wyróżnia się niczym szczególnym jeśli chodzi o umiejętności, ma natomiast spore braki z kontaktami z ludźmi, ma dziś 32 lata i nie widać by kiedykolwiek były szanse że pozna kogoś fajnego - chodzi mi chociażby o żonę, będzie przy mamusi do końca jej dni..... tak więc moim zdaniem na wszystko w życiu jest czas, w dzisiejszym świecie zwłaszcza tak pędzącym, gdy zapominamy że najważniejsza jest rodzina, a zamiłowania do czytania - ja też mam pomimo iż tylko rodzice mi czytali, to kiedy poszłam do szkoły sama uwielbiałam czytać w czytelniach itp.. A odnośnie nudy, faktycznie, sam kiedyś przyznał że nie znosił chodzić do szkoły bo zawsze już w wakacje przerobił materiał na cały rok i nudził się w szkole. Dzieciństwo trwa zbyt krótko, a obowiązków od 6 roku życia zaczyna kazdy z nas mieć coraz więcej, by zaprzątać głowy dzieciom nauką od najmlodszych lat - chyba że tego bardzo bardzo pragną....ważne by się bawić, poświęcać im czas by więzi rodzinne były bardzo mocne.....ale tak jak napisałam każdy z nas ma prawo do tego by wychowywać dzieci według własnego uznania.... :-) i nie możemy krytykować innych za takie czy inne metody.... także foli👄 uszy do góry:-) Dunia👄 jak miło widzieć kogoś kto rzadko bywa....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Emika, ale Foli pisała, że na tą \"naukę\", bo to raczej nauka przez zabawę, poświęca nie dłużej niż 15 sekund dziennie - przeciez to jest chwilunia i nie wyobrażam sobie jak można tym krzywdzić dziecko...no chyba, że ja siedząc w pracy i łypiąc połowa oka ;-) w kafeterię, nie zrozumiałam dobrze wypowiedzi Foli i Emiki... :-o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
cześć dziewczyny :):):):) Widze ze całkiem niewinny temat doprowadził do ciekawej dyskusji :):):) co do uczenia dzieci przez zabawę to nie mam nic przeciwko temu, pod warunkiem oczywiście, że nie jest to dręczenie dziecka celem spełnienia ambicji rodziców. Zarówno ja i mój mąż idąc do szkoły umieliśmy już dobrze czytać i nasi rodzice nie robili nic na siłe zeby nas tego nauczyć poprostu przez zabawę i nasze checi tak się stało, powiem Wam jeszcze to zależy od dzieci bo mój brat natomiast (wychowali go Ci sami rodzice co mnie:)) nie nauczył się czytać, nie chciał się uczyć i nikt go do tego nie zmuszał :):):):):) Ja bardzo bym chciała żeby moje dziecko było chętne do nauki i poznawania nowych rzeczy, będe starała się to wyłapywać i rozwijać od najwcześniejszych lat, ale nic na siłe jak nie będzie chętne to trudno, będzie przymuszane ;) jak będzie na to czas :):):):):):) Ja wczoraj leniuchowałam i leżałam cały dzień, rano robiłam badania krwi (morfologia i krzywa cukrowa) zrobiło mi się nawet słabo więc zostałam w domu, do tego dokuczały mi jakies niewielkie skurcze w dole brzucha (dzwoniłam w tej sprawie do gina) wieć to już wogóle przekonało mnie do odpoczynku, no i dzięki temu dziś jestem jak nowonarodzona :):):):) jutro mam wizytę i mam nadzieje ze wszystko będzie dobrze :):):) Emika:):):) dzięki za fotki, ciąża Ci służy wyglądasz ślicznie z brzuszkiem:):):):) Foli:):):) moja chrześnica Julka ma wielką frajde z nauki angielskiego (brat z bratową ją zapisali pół roku temu jak miała 3 latka) oczywiście więcej się tam bawi niż uczy ale dużo słówek w ten sposób zapamiętuje i cieszy się bardzooooo jak może się nam pochwalić :):):):) myśle ze jej sie to przyda Estelka:) Pedagog:) Gonia:) Diuna:) buziaki dla wszystkich laseczek:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pytanie Emika, czy jakby nie umiał czytać, nie byłby przemądrzały i nie miałby kłopotów z rówieśnikami, nie sądzę szczerze mówiąc żeby umiejętność czytania powodowała kłopoty z rówieśnikami w jakikolwiek sposób, nie widzę związku. Ja znam masę dzieci które nie czytają i mają kłopot z rówieśnikami i wierz mi te dzieci są w większości tylko takich przykładów się nie podaje. Zazwyczaj kłopoty sprawiają dzieci, którym nie poświęca się czasu. Także absolutnie nie zgodzę się z tym poglądem. Każdy ma prawo do swoich decyzji i wychowania dzieci po swojemu ale sugerowanie, że umiejętnosć czytania może spowodować kłopoty z rówieśnikami jest dla mnie przepraszam za ostrość wypowiedzi śmieszne i świadczy o nieznajomości tematu. samo czytanie tego nie spowoduje, moze owszem spowodować to przerost ambicji rodziców i robienie z dziecka geniusza na siłę ale to jest zupełnie inny temat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Foli, melduję że jestem w posiadaniu książki :) Dzięki umiejętności szybkiego czytania ;) mam zamiar ją dziś przeczytać i zacząć działać. Tak czy owak Foli serdecznie dziękuję za inspirację!!! Jak macie dziewczyny jeszcze jakieś sprawdzone metody, to proszę podzielcie się z koleżanką :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
An, ja też umiałam czytać na dlugo przed szkołą i w niczym mi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Jest to udowodnione, że dzieci od najmłodszych lat uczą się szybciej i mniej wysiłku w to wkładają a jeśli to zabawa to nie wkładają praktycznie żadnego wysiłku. ważne żeby zachować równowagę. Myślę, że więcej stresu dziecku przyniesie to że nie radzi sobie w szkole niz to że umie czytać. Zastanawia mnie dlaczego u nas w społeczeństwie jest tak mało tolerancji. Nie przyszło mi do głowy, że nauka czytania przez zabawę z dzieckiem może wywołać falę krytyki a wystarczy poczytać o tej metodzie i wynikach badań na jej temat żeby wiedzieć, że nie ma nic wspólnego z zabieraniem dziecku dzieciństwa i zmuszaniem go do ciężkich robót.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gonia, jakbys chciała też książkę Rojkowskiej na temat tej metody to prześlę mailem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dokładnie tak Foli:) do tego warto przecież zaznaczyć, ze rozsądni rodzice do etgo nie zmuszają bo dzieci są różne i niektóre się nie chcą uczyć i już (jak mój brat) :):):) ale jeśli innym sprawia to frajde, dobrze się przy tym bawią to czemu nie :):):)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
chyba jutro nam Foli przesle :):):) ja poproszę wogóle o jakiekolwiem materiały jakie masz jeżeli to nie problem :):):):)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hejka Nie ma co komentować pomarańczy bo to co napisała to jest szczyt głupoty. Ja z braku swojej konsekwensji nie podjęłam się tej metody. Patryk sam się domaga czytania bajki na dobranoc i już z mężem znamy chyba wszystkie jego ksiązeczki na pamięć, ale codziennie mały zasypia słuchając bajki. I nikt go do tego nie zmusza. Sam chce więc bardzo chętnie mu czytamy. I widzę efekty tego czytaniu bo Patryk łapie przez to bardzo dużo nowych słów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja uważam, ze grunt to własnie umiar ze strony rodzica i umiejętnośc wyłapywania potrzeb dziecka. Jeżeli dziecko ewidentnie nie inetresuje się daną zabawą, nawet jeśli ma ona prowdzic do nauczenia go literek, cyferek, to zmuszanie owszem - sensu nie ma. Ale jak dziecko świetnie się bawi , a przy okazji uczy, to pytam - DLACZEGO NIE? Też niestety nie widzę związku (i wcale nie złośliwie), pomiędzy umiejętności współżycia społecznego z równieśnikami a wczesnym uczeniem poprzez zabawę - dodajmy to określenie, bo to istotne. Raczej tu chyba wchodzi w grę charakter dziecka, to jak byl kształtowany od najmłodszych lat, a kto kształtuje ? Rodzice. Więc jeśli dziecko słyszy ciągłe pochwały i do tego możliwe, ze słyszy komenarze, ze jest lepszy od innych dzieci, to nie ma co się dziwić, ze potem nie umie sie odnaleźć wśród \"przecietniaków\". No i dochodzę tu do wniosku własnie, że wychowanie dziecka, poprzez zabawę, jak i poprzez naukę wymaga wiele umiejętności. NIe przeczę, dzisiaj dzieciom skraca się czas beztroski, dorzuca coraz to więcej obowiązków, ale ... nie chcę zeby to zabrzmiało po \"nauczycielsku\", myślę, ze takie zahartowanie, oswojenie z literkami, cyferkami, przyda się. Pomarańczakami nie ma co się przejmować, szkoda tylko, ze strach się pochwalić, ze moje dziecko, ledwo skończyło 2 latka (u niektórych jeszcze nie), umie to i to, ze liczy do 10, nie potrzebuje pieluszek, je i pije samo i można z nim pogadać jak ze starym. No ale cóż ... bywa i tak. Ja tam myślę, ze spróbuje raz jeszcze z Olą, tym bardziej, ze ona łasa jest nowości, a to jakby nie było będzie nowa zabawa. Jak jej się spodoba, to fajnie, jak nie - przyjdzie pora na nią i i tak sie nauczy. Ale skoro można popróbować, to dlaczego nie? Emiczko - ano ja już blisko terminu, ostatnio mam straszaki i to dośc powazne, bo niby to przepowiadające, ale bolą okrutnie. Narazie dzięki temu \"jedynie\" skraca mi się szyjka, więc nie tak źle. Zresztą jeszcze 2 tygodnie i moge rodzić, wiec nawet jak małe rozwarcie zacznie się robić to też nie będzie tragedii. Z Olą od 33 tc chodziłam już z małym rozwarciem. Wczoraj gin pobrał mi wymaz na posiew w kierunku paciorkowca, jeszcze tylko hsb aktualne zrobię i już łepetynka bedzie spokojna. Maluszek fiknął w dół główką, wiec tu ulga. Przygotowana jestem, do torby muszę wrzucić tylko przybory do mycia, kapcie i dokumenty, które i tak nosze przy sobie zawsze. Poza tym jestem \"zwarta i gotowa\", torba stoi i czeka. Jak znam życie, to teraz sobie postoi, no bo przeciez sie przygotowałam:p:p:p Ana - odpoczywaj ile wlezie i dokąd maluszek ci da. Potem nie będzie z tym łatwo, mimo pomocy męża. Tak to juz jest, ze nawet jak tata jest na 150 %, to mama i tak musi sama zajrzec, popatrzec, sprawdzic, wiec siłą rzeczy na nogach jest długo. Estelko - kciukaski ciągle zaciśniete.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hej, to znowu ja. Dorzuce jeszcze pare doswiadczen z amerykanskiego przedszkolnego podworka. Jak mowicie, przez zabawe do nauki :-) Moja cora w listopadzie skonczyla trzy lata, w lato w Polsce miala 2,5 roku. Chodzila do przedszkola w ub roku tutaj w Stanach dwa dni w tyg. I coz? Niewiadomo kiedy i skad nauczyla sie alfabetu (zarowno polskiego jak i angielskiego), liczyc do 10 (tez w obu jezykach). Szokowala tym rodzine i znajomych i nas rowniez (nie mowiac o dniach tygodnia, czy "prawo" i "lewo" tez w dwoch jezykach). Coz, przedszkole na pewno zrobilo swoje w jezyku angielskim glwonie, ale po polsku... Wyszlo nam, ze uczy sie sama, mimochodem, z bajeczek, obserwacji, piosenek (uwielbia Misia i Margolcie) :-D Teraz maluch ma 3 lata i co - uczy sie pisac w przedszkolu, liczyc do 100 (do 30 na kalendarzu po kolei, a dalej dziesiatkami). Jak widac mozna.. no i czytac ucza tez raczej calymi slowami, a literki osobno tyle, ze ze wzgdleu na fonetyke (i w polskim i w angileskim inaczej si emowi alfabet luzem a inaczej wymawia sie dzwieki w wyrazach). Nie wiem, pewnie i w PL cos sie w tym temacie zmienilo, ale pamietam, ze za moich przedszkolnych czasow pisanie, liczenie do 10 bylo dopieor w zerowce (choc ja tez umialam wczesniej, bo zazdroscilam starszej siostrz ei podpatrywalam) :-) Czytac oboje z mezem lubimy, ja bez ksiazek nie wyobrazam sobie zycia. Potrafimy malej czytac i poltorej godziny dziennie, bo tak chce. Sama rozpoznaje kilka slow, ale to juz bez wzgledu na to jaka czciaonka sa napisane. Troche zaluje, ze odpuscilam to czytanie wczesniej... :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
:-D :-D :-D Estelko👄 dobrze chyba zrozumiałam wypowiedzi, przynajmniej foli, ja jak najbardziej jestem za taka zabawą jaką stosuje foli - wydaje mi się że jest dobrą i mądrą mamą i wychodzi na przeciw potrzebom swojego dziecka.... Foli👄 mój przykład był tylko przykładem, który nie ma odzwierciedlenia we wszystkich przypadkach(mam taka nadzieję), myślę że kłopoty z rówieśnikami nie mają związku z czytaniem tylko z tym że rodzice mało poświęcali dzieciom czasu by dostrzegać to w jaki sposób ich pociechy się rozwijają - przykład moich teściów dowodzi tylko temu że oni ucząc czytania swojego pierwszego syna - pozbyli się problemu zajmowania się nim - tak mi to tłumaczył mój mężuś, a czytanie stało się jego formą ucieczki od życia i problemów - inaczej było zupełnie z moim mężem który nie znosił się uczyć, ale przez to jak napisałaś że rodzice zaczynają zauważać jedno dziecko i chwalić je za osiągnięcia zrobili krzywdę nie tylko temu pierwszemu synowi ale obojgu, bo się nienawidzą i zrobili krzywdę również sobie, bo dzieci maja do nich za to pretensje - ale nie miało to znaczenia że Ty ucząc Nadię czytać powodujesz że będzie miała ona kłopoty z komunikacją- jedno i drugie nie ma zupełnie związku - przynajmniej nie powinno mieć..... mam nadzieję, ze moja wypowiedź Cię nie uraziła bo nie miała takiego celu.....chyba zaczynam coś kręcić :-p ...mogę również podać przykład swojej osoby - w obronę tych co uczą swoje dzieci, dostrzegają ich potencjał itp. poszłam do szkoły mając 5 lat i przed tym przechodziłam testy czy aby nadaję się do szkoły - czyli umiejętności, rozwój dziecka itp.. Sama mając 5 lat liczyłam i umiałam alfabet - pomimo iż miałam starszą siostrę która tego nie umiała, i dzięki temu że rodzice poświęcali nam dużo czasu nie miałam nigdy kłopotów w szkole....sama też jeśli zauważę że moje dzieci mają do czegoś predyspozycje i chęci to będę starała się im pomóc rozwijać się jak tylko będzie to możliwe..... Ana👄 dobrze to ujęłaś i to chciałam przekazać również w moich wypowiedziach - umiar we wszystkich i dostrzeganie potrzeb dziecka chyba to jest najważniejsze ;-) a kiedy ja otrzymam twoje fotki? jeszcze do tej pory nie widziałam twojego brzuszka :-o tak czytam o twoim nowonarodzeniu dziś, i powiem szczerze że ja tylko do południa czuję się ok, a potem coraz mi ciężej i jakoś tak bleee....chyba jestem przemęczona..... Zabajonku👄 ....\"Raczej tu chyba wchodzi w grę charakter dziecka, to jak byl kształtowany od najmłodszych lat, a kto kształtuje ? Rodzice. Więc jeśli dziecko słyszy ciągłe pochwały i do tego możliwe, ze słyszy komenarze, ze jest lepszy od innych dzieci, to nie ma co się dziwić, ze potem nie umie sie odnaleźć wśród \"przecietniaków\".....Zgadzam się z tym i to w sumie mialam na myśli pisząc swoją wypowiedź - po prostu by nie zapominać o najważniejszym ale nie ograniczać też w niczym....z tymi przygotowaniami to tak bywa że jak wczesniej sie przygotujesz to potem długo czekasz, ale może nie będzie tak źle - życzę byś tym razem miała bardzo leciutki poród🌻 będę trzymać kciuki ogromne :-) ja tez za tydzień mam wizytę i robimy te same badania co napisałaś.... oprócz tego mam skierowanie do okulisty który ma mi zrobić badanie dna oka - kiedyś coś miałam w lewym oku - tzn. w dnie coś wykryli więc muszą to przed porodem sprawdzić....ale widzę że Ty nad wyraz spokojna jesteś - czy to kwestia tego że juz kiedyś rodziłaś? czy przy Oli też spokojna byłaś? Foli mam nadzieję, że źle mnie nie zrozumiałam - choć ja dziś tak myślę że wszystko można pokręcić w inne słowa :-P - może moi teściowie to nie był dobry przykład....... a teraz z innej beczki....Wiecie przeraża mnie jedna kwestia odnośnie porodu - tu w Warszawie ciężko się dostać do dobrego szpitala - tak by mieć gwarancję że w tym a nie innym bedzie się rodzić więc z mężusiem - ze względu że mamy lekarza z Septima-med - kliniki - który pracuje w MSWiA w warszawie wybraliśmy szkołę rodzenia i ten szpital. Szpital fajny - tzn cały blok porodowy ślicznie odnowiony itp. ale okazuje się że największym problemem tam jest uzyskanie znieczulenia na życzenie - nawet jak za to chcesz zapłacić - a koszt tego może być 600-650 zł, po prostu dyrekcja szpitala stoi murem za tym że nie udostępnia anestezjologów do znieczulenia na życzenie - jestem w szoku..... czy macie tak w swoich szpitalach? ja pod tym względem się boję...... to na dziś kończę..... bo jestem tak już zmęczona że za chwilkę jakieś bzdury wypisze :-p muszę przeczytać wcześniejszą swoja wypowiedź czy jakiś bzdur nie wypisałam wcześniej :-D...... no to buźka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Emiczko, nie wiem jak z porodem, ale jak ja szłam na łyżeczkowanie (w szpitalu MSWiA) , to już na stole leżałam, a oni poszukiwali anestezjologa, a to przez komórke, a to jakas pielęgniarka go szukała po szpitalu...na szczęście dotrał dość szybko. Ale fakt położnictwo jest tam pięknie odnowione :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziękuję Wam Dziewczyny za wsparcie :) Emiczko - co do znieczulenia to jak ja rodziłam w Elblągu to znieczulenie było na życzenie i bezpłatnie. Z drugiej strony powiedz Kochana czy jesteś zdecydowana na to znieczulenie na 100% mi bynajmniej pielęgniarki powiedziały, że to wydłuża poród bo kobieta nie odczuwa skurczy tak jak bez znieczulenia i nie prze kiedy powinna bo po prostu nie czuje! nie wiem czy tak jest w praktyce ale ja rodziłam bez znieczulenia i gdybym miała rodzić drugi raz to też rodziłabym bez niego. Nie to, że Cię chcę zniechęcić czy jakoś wpłynąć na Twoją decyzję po prostu tak pytam bo teraz jakbyś miała zmieniać szpital ze względu na zoo to też szkoda skoro jesteś zadowolona z niego i całego personelu :) no i napisze jeszcze raz :) ślicznie wyglądasz z tym brzusiem :) tylko pozazrościć :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Foli, bardzo proszę o przesłanie - oblon2003@o2.pl Estelka - nie mam jak wysłać kochanie, gdyż padł mi laptop w ubiegłym roku i nie mam jak odtworzyć Waszych adresów, ale jak dostanę jakiegoś maila od Was z adresami innych dziewczyn to chętnie prześlę aktualne zdjęcia. Póki co zapraszam na naszą-klasę. Jak się czują nasze brzuchatki? Paula ciekwe jak z przepełnieniem na porodówkach w Poznaniu? Mam nadzieję, ze nie będziesz musiała przeżywać stresu z tego powodu! Miłego dnia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gonia, Estalka, Ana przesłałam :) Emika, u mnie w szpitalu gdzie rodziłam znieczulenie zewnątrzoponowe przy porodzie naturalnym nie jest dostępne i jest tak niestety w wielu polskich szpitalach. Mój ginekolog bardzo się o to wkurzał i wyzywał. Po prostu brak anastezjologów bo przy znieczuleniu taki lekarz musi być cały czas obecny. To jest niestety koszmar w polskich szpitalach. Ja miałam załatwione ze znajomym anastezjologiem, że w razie konieczności on podjedzie do szpitala i mi poda ale tak się nie stało bo miałam cesarkę i musieli mi dać :) No niestety akcja \"rodzić po ludzku \" jest tylko w teorii w niektórych szpitalach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witajcie! Szpital, gdzie ja mam zamiar dotrzeć (wojewódzki) promuje porody pt. \"poród nie musi boleć\", co znaczy, ze dają znieczulenie na zyczenie bez opłat. Oczywiście wsio musi byc ok, zero przeciwskazań typu małopłytkowość np. Ale jeśli dziewczynie zapowiada się długi poród, to nie robią problemu, ba! mi tez nie robili jak wypiszczałam:p do położnej, ze chyba chcę, bo nie wiem ile wytrzymam jeszcze, połozna celowo mi nic nie powiedziała, ze to naprawde już niedługo, nie informowała szczegółowo, tylko powiedziała \"dobrze, zaraz zadzwonimy po anestezjologa\" i to wsio. Czekałam na niego i w chwili gdy sie pojawił, ja miałam już pełne rozwarcie i połozna z usmiechem powiedziała, ze znieczulac nie będziemy bo już będziemy rodzić dzidziusia. Jejku, jak to dodało skrzydeł, swiadomośc, ze za chwilke zobacze córcię, że to koniec bólu. Emiczko - nie wiem , czy jestem spokojniejsza, chyba nie do końca. Z Olą leżałam w szpitalu, co prawda miałam wyjśc w tym dniu gdy ja urodziłam, ale pogadałam z córcią wieczór wcześniej :p i doszłyśmy do wniosku, ze jak wychodzić to nie 2 w 1 tylko 1+1:-D Boję się, skłamałabym, gdybym powiedziała, ze nie. I może nie bólu, bo wiem, ze będzie i na to wpływu nie mam. Boję się chyba całej tej akcji, jazdy do szpitala, tej otoczki, która zabija w pewien sposób taka prawdziwośc wydarzenia jakim są narodziny dziecka. NIe wiem jak to okreslić. Boję sie też własnie tego, ze nie bede mogła rodzic jednak w tym spzitalu gdzie urodziłam Olę, mam nadzieję, ze uda sie dotrzec, ze pogoda dopisze, ze zdązymy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zabajona, to ci się szpital trafil. pozazdrościć :) sama świadomość, ze w razie czego mozesz poprosić o znieczulenie daje jakieś poczucie bezpieczeństwa. Z tego co pamiętam położną też miałaś fajną i obyło się bez nacięcia. No to życzę ci żebyś zdążyła do tego szpitala :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześć dziewczyny :):):):) Foli dziękuje za e-mail :):):):):) Zabajonku:) Estelka:) Emika:) Diuna:) Paula:) Sysia:) Dziewczyny ja też jak myślę o porodzie to powiem że już nachodzą mnie obawy, choć mam jeszcze trochę czasu :):):) opinie o naszym szpitalu słyszałam różne i dobre i złe więc nie wiem sama nie wiem co myśleć :):):):) Pedagog:):):) a Ty rodziłaś w naszym szpitalu? Jeżeli tak to mozesz napisać mi jaka jest Twoja opinia? pozdrawiam :):):):):):):)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×