Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość marta1234567

dzis rozstalam sie z kochankiem po 3 latach znajomosci

Polecane posty

Gość marta1234567
wiec nie bede "zabierac mu czasu"ma prawo ulozyc sobie zycie z kobieta ktora da mu to czego z emna nigdy mial nie bedzie- nie chce by cierpal i po raz drugi sie rozczarowal -

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość awril
Marto..moze ci pomoze ten cytat z ks.Jana Twardowskiego ''jakie to dziwne..tak bolało.. nie chciało sie żyć a teraz takie nieważne niemądre jak nic..''

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marta1234567
awril \ tak ,,, mysle iz czas pozwoli mi wyleczyc sie z tej milosci .... moze za kilka lat , miesiecy ....nie wiem kiedy bede mogla spojzrec na zycie inaczej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gwiazda 29
Marta, ja nie jestem jeszcze gotowa na zakończenie tego, Ty napewno tez stopniowo dojrzewałaś do tej decyzji, prawda?, jest teraz cudownie, ale mam świadomość ,że to nie będzie wieczne, on mi tez nie pomaga, myślał, myślał i tez nie potrafi ze mnie zrezygnować, wierz mi Marta ja codziennie myślę, żeby to zakończyć póki myślę, że nie jest za późno, ale...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gwiazda 29
Kazek, powazniejszy ode mnie mówisz,że jest.... ja jestem też poważną osobą,chodzi oto, że on bardziej ode mnie boi sie takiego całkowitego zaangażowania, ma swiadomośc tak jak i ja,że to może niedługo się skończyć, boi sie ,że może nie umiec potem beze mnie zyc stąd ma obawy. Dał mi tez tym trochę do myślenia. Wiem, że nigdy nie mogłabym Go skrzywdzić, nawet gdybym teraz to zakończyła tez bym Go skrzywdziła, bo widacże bardzo mu na mnie zależy. A mi zalezy na nich 2. To jest dopiero problem.Amęża napewno nie zostawi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tez dzis rozstalam sie z moim
dzis-definitywnie. Juz od dawna chcialam to skonczyc i nie dlatego zeby jego nie krzywdzic ale zeby nie krzywdzic siebie. Wiem ze on nigdy nie zostawi dla mnie zony. Na poczatku to nie mialo znaczenia ale z czasem sie zaangazowalam i on tez. Oboje wiedzielismy ze to bez sensu ale przeciez bylismy tylko kochankami. Tylko ze mnie to przestalo wystarczac. Wiem ze facet moze byc z dwiema kobietami jednoczesnie ale i tak czulam sie bezwartosciowa bo on nie umial wybrac, nie byl pewien. chce kogos kto bedzie wiedzial bez zastanowienia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pietruszka27
marta, ciezki twoj przypadek, nadal ciebie nie rozumiem, ale zrobisz jak zechcesz. Pomysl jak bedzie wygladala twoja przyszlosc u boku meza: od zwyklego dnia po swieta, rok po roku.... planujesz miec dzieci? z mezem ktory nie zauwaza ciebie ? planujesz w ogole zyc normalnie?? zgodnie ze sama soba?? Pomysl tez co tak naprawde chcesz w zyciu osiagnac, jaki masz cel, czy liczy sie dla ciebie twoje wlasne szczescie - no wlasnie - SZCZESCIE - czyli stan ducha (i ciala), cos dzieki czemu chce sie zyc, cos co daje radosc tobie, cos - dzieki czemu dajesz radosna siebie w swoim otoczeniu.... Nie wmowisz mi ze jest cos waniejszego! Pomysl co to bedzie, jezeli za jakis czas obudzisz sie jako 60, 70-paro letnia babcia.... czy nie bedziesz wtedy zalowala swojej decyzji... W tej chwili to co sie z toba dzieje, nie sprawia ze funkcjonujesz normalnie - i wspolczuje tobie. Chce tobie pomoc! Otworzyc oczy. Nie rozumiem ludzi, ktorzy odtracaja szczescie. Czyjes i swoje. I jeszcze jedno - mam wrazenie, ze cos tu do ciebie nie dociera. Moze to tylko kwestia osobowosci. To tyle. Powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie rozumiem, jesli ktos podejmuje dojrzala decyzje to chyba liczy sie z konsekwencjami. A szczescie, nie moze byc pojamowane jako chwilowa euforia ale uwzględniajace ludzi wokól. Sytuacja, kiedy rezygnuje sie z milosci dla bycia z malzonkiem jest trudna ale wtedy nie mozna widziec w malzonku wroga ale przyjaciela. Ktos chce odejsc, skosztowac milosci, ktos sie chce zostac, zobaczyc jak bedzie, czy da rade. To jest wolnosc wyboru. dobrze jakby to byly wybory swiadome, nie pod wplywem strachu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marta1234567
czytalam to co napisalescie kilka razy , nie wiem co sie ze mna dzieje, nie potrafie pozbierac mysli , byc moze utwierdzilam sie w pzrekonaniu ze dobrze robie , nie wiem,.moja syt jest bardzo trudna odchodzac od meza nic ale to nic nie mam(pogmatwane sprawy finans.w trakcie zalatw.)Bardzo sie boje 'postwic wszytsko na jedna kare)na milosc i odejsc ...wyprowadzic sie na drugi koniec polski i zaczac zycie od nowa ,juz raz sie zawiodlam :(on ma wszystko , ja nie mam nic a nic - gdy nam nie wyjdzie on nie traci nic ,a ja? co ze mna/?panicznie sie boje :(raz juz zaufalam .........i tak bardzo sie zawiodlam :( pzrez ten tydzien nic sie nei zmienilo ... nadal cisza tak jakby mnei nie bylo(juz sobie wmawiam ze kocha mnie ale nie okazuje uczuc)bo chce w to wierzyc , moja naiwnosc nie zna granic,,,, a dzieci ... on chyba nawet nie wie juz czy chce ......z pozoru spokojny czlowiek opanowany i bardzo ale to bardzo wyciszony.. czasem mam takie wrazenie ze zaakceptowalby wszystko nawet osobe trzecia w naszym zwiazku by tylko mu pozwolic zyc w sowim swieciem.. dopiero teraz to zauwazylam(rozmawial z nim , udalo mi sie)..... i tak sie zastanawiam czy warto miec wyrzuty sumienia? a moze to ze mna jest cos nei tak? moze to we mnie tkwi problem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marta1234567
ja juz chyba stracilam nadzieje , byc moze nie powinnam nic robic , czas pokaze co bedzie , nie umiem sobie z tym wszystkim poradzic,powinnam sie przyzwyczaic do takiego zycia ,juz sama nie nie wiem , zagubilam sie w tym wszystkim :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marta1234567
nie klocimy sie bo tak naprawde nie mamy o co, nie rozmawimy z soba wiec nei mamy nawet powodu do klotni , ale obojetnosc jest przerazajaca..........kiedys przyjacilka mi powiedzila ze obojetnosc jest gorsza od nienawisci - bo nienawidziec kogos to tez jakies odczucie ..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marta1234567
czas pokaze co bedzie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość brudny palec
Trzymam kciuki za to, żeby miłość zwyciężyła. Osobiście przeżywam Twój dylemat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gwiazda 29
Martus, ja też :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość brudny palec
Najłatwiej jest potępiać. Czy masz gościu (czyżby banał) podobnego osobistego doświadczenia? Czy masz pojęcia o czym mowa? Nie mówię że podwójne życie jest okay, ja też pragnę żeby gwiazda 29 w końcu podjęła słuszną według serca decyzję. Ale takie bezwzględne potępienie to sposób prostaków.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gwiazda 29
u mnie nie ma słusznej decyzji wg. serca, bo każda byłaby zła, muszę podjąć decyzję rozumem nie sercem, właściwie sama decyzja jest oczywista,muszę zrezygnować z tego drugiego, ale potrzebuje czasu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marta1234567
gwiazdka:) brudny palec :) witajcie:) milo mi ze tu zagladacie:) gwiazdko nie sluchaj obelg , ta osoba (tak jak to napisal paluszek)widocznie nie ma pojecia o czym mowa wiec z "taka precyzja p....ka "potepia to taka forma zwrocenia na siebie uwagi.... ale to forum ogolne wiec niech pisze ... moze lepiej sie poczuje widocznie to (mu jej)jest dzis potrzebne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marta1234567
dziekuje wam , trzymajcie za mnie kciuki:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marta1234567
jestem pewna gwiazdko ze "gdy nadejdzie ten czas"bedziesz wiedzila ze to juz....... koniec , wtedy podejmiesz decyzje ,rozumiem cie , gdyby byloto tak banalnie proste na pewno bys sie juz zdecydowala........ zapewne to inna milosc do K i meza -wiedz jednak ze w twoim przypadku poedjumjac jakakolwiek decyzje na pewno kogos skrzywdzisz ,wiem z elatwo jest komus radzic ,,, ale jesili jestes pewna ze to jeszcze nie ten czas......nie "wybieraj."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jakie to dziwne
ze gdy maz sie dowie to decyzja staje sie banalnie prosta

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość trzymajcie kciuki
zeby sie nie dowiedzial

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A jaka to roznica
czy sie dowie czy nie? Maz jej nie zuwaza, kochanek tez jej nie zuwaza Nikt jej nie zauwaza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moze taka
ze nie bedzie musiala wiecej klamac?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marta1234567
nawet nie chce wam sie pzreczytac........wyskubujecie watki i oceniacie ..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość brudny palec
marto, a Ty? Przecież też nie jesteś pewna że nadszedł już "ten czas" (tydzień dla przemyślenia itd.). I ten kochanek, co Ci dawał czego nie znajdowałaś u męża? Wiemy tylko, że mąż jest obojętny, nie zauważa Ciebie itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wyskubywac
mozna wlosy, tutaj nie ma co, maz sie dowie dylemat zniknie, takie to proste a przedstawiane jako trudne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×