Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Szaffa

Czy żyjąc zwyczjanie marnujemy swoje życie?

Polecane posty

Gość ssdsdsdssdsdsd
nie warto chyba poswiecac sie dla ludzkosc bo wiekszosc ludzi to bydlo... wiec lepiej zajmij sie soba a nie mysl o innych

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja niby niezbyt zwyczajnie żyję, ale i tak mam poczucie marnowanego czasu. Mam trochę różnych zainteresowań, ale czasem nie robię NIC. Wydaje mi się, że lenistwo bierze górę. Tez chciała bym skończyć książkę, ale nie mogę się do tego zabrać. Wytwarzam jeszcze różne rzeczy, chodzi o rękodzieło. Zbieram też laki typu Barbie i szyje im ciuszki. Mamy swoje blogi i fora. Czasem piszę krótsze formy i publikuję na portalach tematycznych. Tylko taka twórczość daje mi satysfakcję. Obojętne czy to forma literacka, serwetka lub mikro kreacja. Czynności domowe mnie dobijają ale wykonuję je z obowiązku i jak można się domyślić - bez zaangażowania. Najbardziej mi zawsze żal straconego czasu. Jestem mało zorganizowana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kama 22
Czas to pojęcie względne a w życiu tak jak w piosence nie chodzi o to aby złapać króliczka, tylko cała radość i satysfakcja to gonić go. Dziewczyny , czasu to mamy dużo i wszystko jest do osiągnięcia ale osiągniecie to co zamierzyłyście i co dalej? Wszystko ma swój początek i koniec a jakby nie marzenia to jaki byłby sens życia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
autorko... Przeczytaj historię czlowieka o nazwisku Phil Knight ...to dowiesz się jak zrobić coś waznego w zyciu, nie ważne zostać aktorką czy napisać książkę....ten facet wiedział... JUST DO IT i załozył jedną z najbardziej znanych firm sportowych, gdy wszyscy inni pukali się w głowę, że konkurencja go zeżre....Dla mnie jego życiorys stał się inspiracją...mimo że jestem dużo starsza od ciebie. Najgorsze to siedzieć i marudzić a chciałabym a boję się...trzeba opracować plan i go zrealizować wszystko...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pppppaloma
Przeczytalam ten temat bo jest mi bliskie takie wlasnie myslenie, tez ciagle jestem niezadowoona, mma takie uczucie ze marnuje czas. Wogole mysle ze ze ludzie ktorzy zyja z dnia na dzien maja o wiele lepiej, ja ciagle jestem z czegos niezadowolona, pewnie jak cos strace wtedy to docenie. Zaluje ze tak a nei ianczej wyglada moje zycie, ze moglam isc na inne studia, bo po tych ktore skonczylma mam beznadziejne perspektywy, w zasadzie praca za coraz wieksze grosze a aktualnie pracuje na pol etatu. Maz nas wpakowaml w dlugi i takie mam wrazenie ze juz nigdy nie bedzie dobrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość biedna_krawcowa
podnoszę bo uważam, że bardzo ciekawy watek. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość deeerrinnkaa
był czas, ze codzienność mnie przytłaczała, dom, praca, dom, praca-nuda...marzyło mi się ciekawe życie i w pewien sposób je otrzymałam będąc w centrum wydarzeń, niestety zwiazanych z tragedią.....teraz znów moje zycie jest zwyczajne i żałuję, ze stało się tak jak się stało :( za dużą zapłaciłam cenę.... tyle, ze człowiek jest człowiekiem, mam zowu zwyczajne życie i marzy mi się odmiana, tyle, ze dla odmiany jakaś pozytywna..... najbardziej przytłacza mnie praca, mimo, ze potrzebna, związana z niepełnosprawnymi...sama czuję się wypalona, nie potrafię odejść, bo boję się, ze nie znajdę lepszej pracy...i tak żyję, dałam sobie trzy lata, tyle, by moje dzieci podchować i zmienić pracę....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Pofizoluje sobie__
Jak pokochac zwyczajnosc? Cieszyc sie malymi rzeczami. Mozna sie tego nauczyc, przynajmniej w jakims stopniu. A jesli nie mozna wcale, to pozostaje psychoterapia lub psychotropy... Kolejna rzecz jest, zycie czasem nas nie cieszy bo mamy podswiadomie niedokonczone sprawy, albo stlumione pragnienia. Warto czasem podczas bujania w oblokach pomyslec, a czemu mialabym tego nie zrobic? Nie dojdziesz do celu jesli go sobie nie wyznaczysz. Chocby nie wiem jak byl absurdalny,czy ambitny. Nawet czesciowe osiagniecie celu jest sukcesem. Cel mozna tez modyfikowac - chce pojechac na Bali - a moze by tak najpierw/zamiast zobaczyc ktoras z pieknych, greckich wysp? A moze by oszczedzac na to Bali, dorabiac, cierpliwie poczekac, chocby i pare lat? Ja nie jestem optymistka,ale czasem do mnie dociera,ze osiagnelam trzy, cztery cele, o ktorych bym nawet nie marzyla. Drobnymi kroczkami, uczciwie, cierpliwoscia, uporem i konsekwencja. Czasem trzeba latami na to czekac, czasem zostawic rodzine, czy przyjaciol daleko, czasem poniesc jakies straty... A wiecie jak sie nauczylam osiagac cele? Przez otoczenie, ktore mi tak rzucalo klody pod nogi,ze osiaganie i prostych i trudnych celow bylo jednakowo ciezkie, a czasem wydawalo sie wrecz niemozliwe. Przez to,ze pokazywali ' tu mi jezdzi' za moimi plecami. Przypuszczam,ze dla mojej podswiadomosci to dalo najwiekszego kopa, bo nie uwazam sie za osobe przekorna. Najbardziej polecam metode malych kroczkow. I odwagi do wprowadzania zmian, bo czasem trzeba cos stracic,zeby zyskac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A jak wy radzicie sobie z nudą i marazmem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×