Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Pomoc doraźna

Czy jesteś w związku, w którym partner molestuje Cię psychicznie? cz.3

Polecane posty

Oneill Tak pieknie napisalas o nadziei.... Codzien prosze opatrznosc o nadzieje,bo najczesciej widze przed soba cos na ksztalt czarnego tunelu... Ty kiedys dawno temu napisalas ,ze cos w tym jest,ze psychopaci na emigracji sa w dwojnasob bezkarni,bo drecza swoje ofiary,ktore nie maja dokad odejsc, ani najczesciej jak wrocic do kraju... Wiem,ze od uzalania sie nad soba nic sie nie odmieni,ale jest we mnie taki bol, takie poczucie krzywdy,ze nie umiem sobie z tym poradzic.Moja psychika zostala w okrutny sposob okaleczona, zrobilam sie taka bezradna,bezbronna jak dziecko,zahukana,przytloczona. Czasem mysle,ze kwalifikuje sie na leczenie psychiatryczne na oddziale... Jak mi sie przypomni jak on mnie przez 3,5 roku dzien po dniu wyzywal,wysmiewal,upokarzal,drwil z mojego dziecka, obwinial za wszystko,jak cale dnie zalewalam sie lzami,nie spalam,jak sie balam wrocic do domu...i nie mialam nic i nikogo...tylko jego i ciezka prace...ta pierd....ne zycie jego nastrojami i awanturami trwajacymi po kilkanascie godzin tyradami slownymi,ktorymi mnie zabijal... Takie cos powinno byc karalne... Dobrze,ze jest to forum...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziękuję .że jesteście
Buszu cieszę się ,że powoli stajesz na nogi.I tak w porównaniu do emocji ,które miałaś z nim widać ,że pozytywnie się zmieniasz.Długi to niestety :spadek: po radosnym tfu "związku".Ja już spłaciłam w grudniu ub roku więc wiem jaka to ulga.Płakaliśmy z synem z radości.Jedyne pozytywne jest w tym ,że taki koszt związku uczy dużej ostrożności względem samej siebie i decyzji ,bo wiemy już jakie są koszty.I psychiczne i fizyczne i finansowe.Udało mi się barana wymeldować:)Skończyły się ugody i pier,,, o szopenie.A tak to żyję powolutku ,ze szkoły na razie nici od lutego, bo nie mają tylu chętnych.Jakoś staram się uspokoić , brać wszystko easy i nie martwić się tak.Na szczęście mam tyle zainteresowań ,to udaje mi się zająć myśli i mamy taki swój rytm z synem.Ciągnę swoje obserwacje socjologiczno- obyczajowe n/t kobiet w związkach.Jestem przerażona.Bez urazy kobitki kochane, to obserwacje z życia wzięte , ale kobiety same sobie kręcą bata.Buszu, ty wiesz, chodzi o laski z kursu.Po co się uczyć ,po co próbować szukać pracy ,być jako tako niezależną.Cel życia znaleźć faceta i być jego niewolnicą ,rezygnować ze wszystkiego.Obłąkane to i straszne.Jak próbuję tłumaczyć ,że trzeba stać twardo na swoich nogach ,żeby nie zależeć od nikogo to patrzą na mnie jak na wariatkę.Bo bidulka nie ma "faceta"- jakiegokolwiek.No ale każdy niech żyje po swojemu. Dzielne stare ,nowe kobitki na topie kosz róż dla was z okazji Dnia Kobiet , i aby nie wypaść z konwencji - wyrób czekoladowo podobny do rajstop i goździków.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jesienna Roza
O'Neill - czy Ty masz tam w tym nowym domu ogrodek? Teraz bedzie wiosna, zrob sobie najpiekniejszy ogrod w swiecie, kwiaty, krzaczki. Karm ptaki. Wygrzewaj sie na sloncu. Oddychaj swiezym powietrzem. Przyroda cuda czyni. Ja to robie i dzieki temu jestem jeszcze normalna. Powodzenia. Dla wszystkich pan w Dniu Kobiet najlepsze zyczenia przede wszystkim spokoju, usmiechu, radosci, wiary w siebie, powodzenia na nowej drodze zycia bez gnebicieli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak sie toksyk usuwa to chory syn zaczyna - serwuje mi dzisiaj niezle jazdy, dwie noce nie spalam bo budzi sie, trzaska drzwiami, krzyczy. Ma takie fazy na wiosne. Jak nagle go zlapie, tak nagle sie uspokoi, ale ja coraz gorzej je znosze. Jestem zmeczona. Jakos to przetrwam ale nie potrafie sie jakos cieszyc ze sprawy sie ukladaja po mojej mysli...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Buszujaca - nie zaszkodzi pojsc do specjalisty, oni wiedza jak sobie radzic z takimi przypadkami jak Twoj. Bron sie rekami i nogami przed depresja. Takie toksyczne zwiazki jak Twoj zostawiaja pietno na psychice; szczegolnie, gdy sie jest osoba wrazliwa, jak Ty. U mnie jest cos, co mozna nazwac darem ale tez i przeklenstwem. Nie jestem pamietliwa. Jak maz ze mna grzecznie i ugodowo - to machne reka na przeszlosc. Moze kiedys ze mnie wyjda traumy po tym zwiazku; na pewno mezowi nie ufam i mam uraz - ale nie przenosi sie to na reszte swiata. Wierze, ze ludzie sa generalnie OK ale mam dystans wiekszy niz przed tym zwiazkiem. Czy mam do meza zal? Nie, to by i tak nie wypalilo. Ciagnelismy ten beznadziejny zwiazek przez prawie 10 lat meczac sie ze soba nawzajem. Z nadzieja na co - ze nagle ktores z nas sie zmieni na obraz i podobienstwo naszych wyobrazen? Przyznam sie, ze ja sie tez ludzilam. Dopoki nie zaakceptowalam faktu, ze maz jest taki jaki jest. Jak ktos juz tutaj na forum powiedzial - najdrozsze korepetycje sa u najlepszych nauczycieli... A zycie z toksycznym partnerem to wlasnie taki profesor ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dobrze ze jestescie🌼 Ciesze sie,ze wszystko sie uklada.Gratuluje splacenia dlugow... Najbardziej sie ciesze,ze masz swoje zainteresowania,robisz cos dobrego dla siebie i tak ogolnie...pozytywne wibracje z Twoich postow plyna;-) A co do Twoich obserwacji natury socjologicznej- coz, pozostaje mi przyznac Ci racje...Tez zauwazam,ze dla wiekszosci kobiet najwazniejsze jest- miec faceta...mysle,ze to wina wzorcow plynacych zewszad, wychowania...Kobieta singiel traktowana jest jako ktos gorszy, godny wspolczucia, niemalze nieudacznik zyciowy...podczas gdy facet singiel to fafka, w przypadku faceta to zupelnie normalne...wybiera i przebiera w laskach, zalicza i wyrywa szukajac swego idealu ...i jest ok;-).Wiec te bidne kobiety szukaja spelnienia tylko przy boku swoich misiow;-), ktorzy nierzadko okazuja sie ....no wlasnie, wystarczy poczytac topik.Nie potepiam, nie oceniam.I we mnie dlugo bylo takie myslenie, do dzis sie lapie na tym,ze np. jak kupie sobie ladne majtki, to zaczynam myslec; lo matko,ale po co,przeciez ON nie bedzie mnie w tym ogladac,po co ,dla kogo...heh, a pozniej sama sobie tlumacze; dla siebie, baranie, przeciez to ze nie ma toksyka,nie znaczy ,ze musisz zrezygnowac z kobiecosci i lazic w barchanach;-) itp.itd. Zycze Ci milego dnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oneill🌼 Jak Cie czytam,to od razu zawsze czuje sie mocniejsza;-) Wczoraj wrocilam do pierwszej czesci topiku i trafilam na Twoj wpis,ze lubisz sluchac metalu, lubisz sportowe auta i komputery...mam Twoj obraz w glowie. Oneill,ja szukalam pomocy u specjalistow, ale tu w Anglii, strasznie z tym cienko.Nawet tabletek nie dostalam. Generalnie chodzi o to, ze mimo iz toksyka sie pozbylam i minely 3 miesiace, ciagle nie moge dojsc do siebie,kuzwa.Wczoraj pisalam,ze zrobilam sie bezbronna do bolu i nie umiem radzic sobie z zadnymi wyzwaniami.Nic nie robie ze swoim zyciem...Toksyk mnie zamknal na 3 lata tak,ze nie mialam kontaktu z innymi ludzmi i teraz nie umiem do tych ludzi wyjsc...nie mam sily fizycznej do robienia czegokolwiek, mimo,ze jem, ciagle chudne. Leze na lozku po pracy, wpatruje sie w brudne szyby i codzien sobie obiecuje,ze zabieram sie za robote i nie moge. Dobrze,ze psiaka mamy, to przynajmniej do parku wychodze, czasem chwilke pogadam z innymi wlascicielami czworonogow. Myslalam o tym,zeby tu sciagnac moja matke, albo jakas kolezanke z Polski na tydzien albo dwa....zeby ktos byl z nami,pogadal, posmial sie...no,ale najpierw musze dlugi posplacac,zeby ten bilet kupic komus... No i tak to sie toczy, juz zdecydowanie za dlugo. Oneill, podziwiam Cie za bardzo wiele rzeczy a ostatnio nie moge sie nadziwic jak podchodzisz do konca swego zwiazku... A zastanawials sie co chcialabys robic za 5 albo 10 lat? Jak siebie widzisz w wyobrazni? Pozdrawiam i zycze Ci milego dnia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oneill ❤️ gratuluje Buszujaca, smutek, zal, ból, poczucie krzywdy to uczucia, ktore maja prawo cie oslabic, nie walcz z nimi, nie stawiaj oporu .... ale nie pozwol by toba zawladnely bez reszty powiedz sobie dzis po pracy tak ( oczywiscie jesli zechcesz) - ... czuje bol, nic mi sie nie chce... ale zrobie dzis cos dla siebie , cos co lubie, cos co sprawi mi odrobine przyjemnosc .... zrobie to mimo tego co czuje.... moze jak zrobie to poczuje sie odrobine lepiej , odrobine inaczej i postanawiam sobie, ze jutro i kazdego dnia od dzis zrobie cos dla siebie ... a te uczucia akceptuje bo tinormalne, ze czuje to co czuje... wiem, ze to minie a tym czasem mimo ze mi sie nie chce ....zrobie cos dla siebie. naucze sie walczyc o swoje dobre samopoczucie, pokonam swoja slabosc ...i tak kazdego dnia :) pozdrawiam cieplutko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość majalou
Jestem niestety w zwiazku, gdzie maz zneca sie nade mna w sposob psychiczny. Niby nic ale za tym ida gorsze rzeczy. Maltretuje mnie slownie, wzbudza poczucie winy, braku wartosci, bawi sie moimi emocjami. Szantazuje pod katem opieki nad dzieckiem, bo mamy dziewczynke ponad 3 lata. Od paru miesiecy przestal pic i myslalam, ze bedzie lepiej ale jego humory sa jeszcze gorsze niz wczesniej. Duzo pali trawki. Od 3 miesiecy nie pracuje i zabiera mi wszystkie pieniadze. Na te chwile nie mam zadnych wolnych pieniedzy. To co zarabiam idzie na czynsz i koniec. Czuje sie naprawde strasznie. Ze soba sama. Wiem co powinnam zrobic ale strach i brak finansow powoduja,ze jestem jak sparalizowana. Najlepszym i najzdrowszym rozwiazaniem byloby sie wyprowadzic. Niestety mieszkam w Londynie i nie mam tu nikogo oprocz meza, kto bylby w stanie zajac mi sie dzieckiem. I tak kolo sie zamyka>

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziękuję .że jesteście
Buszująca te twoje majtki to hit strony:) uśmiałam się. Co do strony fizycznej i psychicznej to normalne.Stres odbija ci się maksymalnie.To tak jakbyś nagle zatrzymała maszynę ,która pracowała na 150% swojej wydajności.Coś w rodzaju stresu pourazowego.Możesz jeszcze dla pewności zbadać tarczycę ,ja mam nadczynność ,jem i chudnę ,a uaktywniła mi się w momencie największych stresów. Ten strach ,poczucie pustki ,niepewności to chyba każda z nas ma. Najtrudniejsze do zapełnienia jest zapełnienie pustki emocjonalnej po.Tyle lat skrajnych emocji a tu nagle pustka i spokój ,i co tu zrobić?:)No i trzeba w sobie grzebać : co lubię ,co chcę robić , no i szukać przyjaciół ,nawet tych wirtualnych na topie.Ja też już się boję ludzi ,dobieram bardzo ostrożnie ale wolę 1, 2 czy dwóch sprawdzonych niż 500 na enkeju(żart) , którzy kopna mnie w dupę w trudnych momentach.Wiosna idzie kobitki , wietrzymy majtki (joke ) i do boju:))) Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Za 5 - 10 lat? Nie mam zielonego pojecia. Chcialabym rozwinac moje rzemioslo artystyczne i we wspolpracy z przyjaciolka z Polski otworzyc jakas mala galerie albo posredniczyc w sprzedazy naszych wyrobow do innych galerii. Oraz male stoisko na placu z naszymi "rekoczynami". Skromny dochod na benzyne i oplaty :D Fajny dom w ktorym czuc sie bede u siebie, mniej uciazliwe problemy z synem, kilku nowych przyjaciol, troche starych, spokojne zycie z dystansem do toksykow plci obojga. I to prawda co my tutaj walkowalismy przez lata - do tego ostatecznego kroku trzeba dojrzec, dorosnac. Mnie wiele pomogla forsa ze sprzedazy nieruchomosci w Polsce bo z tego bede miala wlasny dom i syna mlodszego wyksztalce. Corce pomoglam wiec teraz byloby glupio gdybym nagle nie mogla jemu pomoc. Co do domu to mam dwie propozycje, teraz agenci to walcza o klienta - i zaczynam sie wahac bo kazdy znich ma inne plusy, i na co postawic - czy na wiekszy metraz (127 m kw) bez garazu ale pare rzeczy do wyposazenia dokupic - czy na mniejszy z garazem (98 m kw), ale tylko dobudowac WC na parterze (bo jest jedna lazienka). Teraz idzie kwestia ceny ktora jest negocjowana aktualnie i umeblowanie oraz - dosc istotne - lokalizacja. Jeden dom jest w nowym osiedlu a drugi w "dojrzalej" i dosc eleganckiej dzielnicy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość EdytkaMc
czesc! ja pisze ale nie wiem czy ku pokrzepieniu serc bylam tu jakies pol roku temu na stronie 17, 18... nie zakonczylam zwiazku... wzielam sprawe w swoje rece ciut zmienilam charakter:) nawet jest bardziej pomocny w obecnych czasach:) i jestem szczesliwa moj partner jest kochany i niedlugo bedzie moim mezem jak widac niektorzy potrafia zrozumiec swoje bledy i sie troche zmienic:) pozdrawiam Was:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samaaaa
hej dziewczyny, cos od paru dni nie moglam nic wpisac, bo caly czas wyrzuca. Jesienna...u mnie narazie cisza, ale czasem ta cisza gorsza niz jak sie cos dzieje - bo boje sie co on kombinuje. W pracy otworzyla sie nowa pozycja, zlozylam podanie, mam za tydzien rozmowe, trzymajcie kciuki jesli sie uda, to bede w o wiele lepszej sytuacji (mam nadzieje), toksykowi nawet nie mowilam, bo by gadal ze sie nie nadaje pewnie itd, a ja chce sprobowac, mam dosyc bycia nikim. Jesienna..a o jakiej pracy Ty myslisz zeby isc? Biala Lilia....jesli tu jeszcze zagladasz odezwij sie co u ciebie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jesienna Roza
Edytka - wiesz, przed slubem to moze byc cudownie, dopoki nie zlapie ofiary. Dopiero po slubie okaze sie co to za jeden. Wiec nie mow: hop, dopoki nie przeskoczysz. Jesli juz kiedys pokazal, ze jest gnebicielem, to nie wierze, ze to z niego nie wyjdzie wczesniej czy pozniej. Nie wierze! Teraz albo sie wstrzymuje, albo sie maskuje. Samaa - zycze Ci dostania tego nowego miejsca pracy. Dobrze robisz, ze nic nie mowisz jemu. Ale widzisz: jaki to jest przyjaciel, ze nie mozesz dzielic z nim swoich spraw. Ja pracowalam w biurach 30 lat. Jesli by mi sie udalo, to chetnie bym znow tam pracowala. Na to, zeby cos zalozyc jak O'Neill trzeba miec jakies fundusze. O'Neill - miejsce domu jest wazne. Musisz wszystko wziac pod uwage, a najwazniejsze to to, gdzie sie lepiej czujesz. Na metraz specjalnie nie patrz, bo Was nie jest duzo w domu. Pamietasz, w Polsce tyle ludzi miescilo sie w malym mieszkanku i jakos wszyscy sie wychowali. Jesli masz piwnice, to moze garaz nie bylby tak potrzebny. Ja, na przyklad, wolalabym w jakiejs tradycyjnej dzielnicy, a nie, jak tu nazywaja: getto, gdzie wszystkie domki sa podobne do siebie, swiezo nabudowane.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jesienna Roza
Edytka - Teraz przeczytalam Twoje wypowiedzi ze strony 18. No to juz sie upewnilam w 100 procentach, ze Twoje zycie bedzie takie, ze bedziesz musiala korzystac z tego Forum caly czas. Nie bierz tego slubu, bo wejdziesz do statystyk kobiet gnebionych, maltretowanych i fizycznie i psychicznie. To Ci radze. Jak nie posluchasz, to sama sobie nawarzysz bigosu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samaaaa
Jesienna...sprawdz email - wyslalam ci link: praca w biurze, przejrzyj sobie. Edytka...zastanow sie....przeczytaj jeszcze raz swoje wpisy i przemysl to. My wszystkie chcemy zeby bylo nam dobrze, wierzymy ze sie zmienia, ale niestey tak jak Jesienna pisze, wiekszosc konczy sie gorzej niz bylo. Moze ktoras ma pomysl na jakis test zeby sprawdzic czy to zmiana na dobre, czy mydlenie oczu? Edytka...a jaki on jest wobec Twojej i swojej rodziny?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Funduszy wielkich na biznes nie mam - na razie wystarczy ze przyjaciolka da mi do sprzedazy swoje wyroby, stane na placu (mam stol rozkladany i krzeslo polowe), pochodze po galeriach prezentujac rekodziela - i tyle. A jak sie beda sprzedawac to przyjaciolka zalozy galerie a ja bede ja prowadzic (nie chce nic na moje nazwisko). Co do domow to juz bylam zdecydowana ale znowu mi sie miesza w d*pie z tym drugim domem. Nie wiem czy wysyllam Wam linki ale moze jeszcze raz wrzuce. To ten pierwszy, nowy (5 lat) niezamieszkaly, jeszcze 5 lat gwarancji HomeBond, w nowej dzielnicy domkow, umeblowany do wprowadzenia ale trzeba tam pare rzeczy dokupic na wlasny indywidualny uzytek (jak chocby komorke na podworze). Dom wymaga "personalizacji", byl wynajmowany przez 2 lata ale stan idealny (ogladalam go 2 razy dokladnie) http://www.daft.ie/searchsale.daft?id=557509 Kurcze, ale off-topy wale ;) scisle na temat naszego topiku :D :D :D ten jest z kolei starszy (chyba ok 10 - 12 lat), zamieszkaly caly czas, dzielnica o dobrej renomie, spokojna, dom idealnie utrzymany, zadbany - minusem jest ze tylko 3 pokoje (w pierwszym sa cztery) i jedna lazienka na pietrze, trzeba bedzie wiec jak najszybciej po wejsciu dobudowac WC na parterze. I plusem tez jest garaz, ladny trawnik z boku i na tylach ogrodek z patio i drewnianym podestem. I to wrazenie ze wlasnie weszlo sie do cieplego, bezpiecznego miejsca. Wyglada w rzeczywistosci lepiej niz na zdjeciach, ide z synem w piatek obejrzec ponownie. http://www.daft.ie/searchsale.daft?id=574710

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Edytka - jakby mu na Tobie zalezalo to by Ci jazd nie robil. W nim to siedzi tylko sie przyczailo. Ja w cudowne odmiany nie wierze. A ze Ty sie zmienilas - to brawo dla Ciebie, i tylko z korzyscia na przyszlosc. Szkoda jednak, ze nie zmienilas obiektu westchnien... Zycze Ci jak najlepiej ale z tamtych wypowiedzi jakos nie widze tego zwiazku pozytywnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samaaaa
oneil...pamietaj tylko zebys jakos zastrzegla sobie prawa autorskie do swoich dziel. Moja kuzynka zaprojektowala kiedys kolekcje ubran, wyslala do przegladu, nie dostala odpowiedzi, ale na nastepny sezon czesc jej kolekcji pokazala sie na pokazie...nic nie mogla wywalczyc, bo nie zastrzegla sobie. Moze zrob sobie jakas stronke, domain itd potem mozesz sie reklamowac na facebook, twiter itd Powiem ci szczerze, ze ja sama chcialabym zobaczyc twoje arcydziela:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja dopiero zaczynam, ale mam mnostwo pomyslow (wieszaki, ramki drewniane, deski do krojenia, lyzki itp drobnica a z wiekszych rzecy doniczki, wazony a nawet zwykle butelki, szklanki po swieczkach; pudelka wszelakie czy to czyste, gotowe do dekoracji czy z odzysku) - tylko troche mi brakuje odpowiedniego miejsca do pracy. Wkrotce porobie zdjecia to Wam pokaze moje poczatki :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wspolczuje Ci
do Edytki ludzie dziewczyno czy Ty,az taka naiwna jestes?? przeczytalam Twoje wczesniejsze wpisy...wykrecal Ci rece,ciagnal za wlosy???i Ty za niego wychodzisz?? postradalas rozum???? moj ex tez mnie wyzywal,ale nie ciagnal za wlosy ani rak nie wykrecal,ale i tak nie dalo sie z nim zyc...toksyk to toksyk Ty sie zmienilas???po Twoich wpisach widac,ze jestes bardzo uległa i co jeszcze bardziej ulegla sie zrobilas??szkoda mi Ciebie,bo skonczysz rozwodem tak jak ja,a to jest ciezkie przezycie i drugi raz zanim wyjde za maz to zastanowie sie 100 razy..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samaaaa
oneill musisz koniecznie zrobic sobie stronke, nigdy nie wiesz kto na nia trafi!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Majalou... z tego co piszesz, to Twoj mąz z jednego uzaleznienia wpadl w drugi a z takimi osobami ciezko sie zyje. Boisz sie finansow? Przeciez i tak wszystko jest na twojej glowie. On nie pracuje. Moze warto wrocic do kraju i miec spokojne zycie? Edytka... Twoje zycie, twoje wybory. Ja to po prostu balabym sie tego czlowieka. Po slubie nigdy nie jest piekniej i lepiej. Dochodza obowiazki, trudy dnia codziennego, wiecej sytuacji trudnych i stresowych. Jestes mloda, pomysl, dlaczego wybralas czlowieka, ktory tak Cie ponizal, nie szanowal, uzywal przemocy a Ty dalej chcesz z nim byc? Brak poczucia wlasnej wartosci? Strach przed samotnoscia? Przywiazanie emocjonalne (zle emocje przywiazuja bardziej)? Brak obiektywnej oceny sytuacji w jakiej jestes? Wiara w swoja moc, ze mozesz w imie milosci zmienic wszystko co chcesz? pozdrawiam serdecznie wszystkie kobietki :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To jeszcze kwestia czasu, na razie i tak nie dalabym rady z tym "wyjsc" na szersze wody, mam cale mnostwo innych spraw do zalatwienia. Jak juz siade spokojnie, wtedy sie tym zajme. O stronce myslimy z przyjaciolka od dawna i o sklepie internetowym, ale ona tez teraz ma inne sprawy na glowie. Niech to wszystko sie uspokoi, wtedy mozna miec pomysly i dzialac. Z lapania sie dziesieciu spraw na raz nic dobrego nie bedzie. Chce sie przeprowadzic, jako tako urzadzic, pozalatwiac formalnosci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wciaz zywy jest mit ze "po slubie sie zmieni". NIC BARDZIEJ BLEDNEGO! Slub wrecz daje toksykom plci obojga mozliwosc bezkarnego pokazania swojej prawdziwej twarzy. Wezcie, prosze, to pod uwage. Jesli komus zdarzalo sie klamac przed slubem a potem kajac sie, przepraszac, obiewcywac ze jzu nigdy - po slubie bedzie to robil/a nagminnie. Mam 51 lat, trzy malzenstwa za soba wiec chyba jestem wiarygodna ;) Ktos komu na nas zalezy nie zachowuje sie toksycznie! Nie zadrecza nas tlumaczac sie np "naszym dobrem". Problem lezy w nas samych - ze wybieramy takich partnerow, ze wybaczamy im i wierzymy ze nigdy tego nie zrobia, ze nie potrafimy wyznaczyc wlasnych granic. Oni nas rania bo im na to pozwalamy! Przyjmijcie to za prawde absolutna. Bo osoba w miare zdrowa i dojrzala psychicznie ma konkretnie okreslone granice i zaraz po pierwszym "incydencie" albo zwroci ostro uwage albo odejdzie. Patrzac na swoje zwiazki - ilez to razy powinnam odejsc po toksycznym, raniacym mnie zachowaniu - a zawsze jakos tlumaczylam to, wybaczalam, puszczalam w niepamiec wierzac naiwnie ze to "pierwszy i ostatni raz". I gdybyz tak bylo... Bo pewnie i takie rzeczy sie zdarzaja, nie jestesmy aniolami, kazdemu moze sie przytrafic zly dzien. JEDEN zly dzien - ale kesli jest to przypadkowe to taka osoba po pierwsze: bedzie tego naprawde zalowac i nie dopusci do ponownego takiego zachowania a po drugie: zda sobie sprawe ze rani kogos bliskiego. Bliskich sie nie rani, nie powoduje ich cierpienia. Jesli na kims Ci zalezy to starasz sie by tej osobie bylo dobrze a nie wrecz odwrotnie - uprzykrxasz zycie. To co pisze to sa truizmy ale trzeba je powtarzac w kolo Macieju, zeby te dziewczyny - wspaniale, w glebi duszy bardzo wartosciowe - nie daly sie pognebic, nie uwierzyly ze sa nic nie warte. Tylko dlatego, ze toksyk z ktorym sie zwiazaly, ma problem ze soba i wywala go na najblizsza osobe. To on ma problem ale "dzieli" go razem z Wami - i wychodzi na to ze to Wy go macie. A on sie buja... Musze leciec na razie, napisze cos wiecej jak wroce ❤️ dla wszystkich wspanialych Babeczek!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Yeez🌼 Oneill🌼 Dobrze ze jestescie🌼 Agaa🌼 Jesienna🌼 Samaa🌼 Jak dobrze,ze jestescie.Tak strasznie lubie Was czytac... Tyle razy zastanawialm sie nad istota tego forum. Kolezanka z biura obok,jak tu wpadnie do mnie i widzi,ze ja znowu na tej stronie, to zaczyna mi prawic moraly,ze czas odbic od tej tematyki,ze ja tu siedze i nie odbijam od problemu, zamiast zajac sie czyms innym.Nie ukrywam,ze przeszla mi przez glowa kiedys taka mysl,ale prawda jest taka,ze nie moge bez Was zyc.;-) To forum ma sens,gleboki sens. Jak ktos nie wie o co chodzi,to moze odniesc wrazenie,ze jestesmy sekciarska grupa, ktora rozbija te same problemy...ale nikt kto nie przezyl takiej traumy, nie wie, ze rzutuje ona na wszystkie dziedziny zycia, sprawia,ze czlowiek jest bliski obledu a potem...musi sie uczyc wszystkiego od nowa. Mam nadzieje,ze to forum pomoze wahajacym sie dziewczynom( takim jak Edytka) uniknac strasznych problemow. Ostatnio znalazlam jakis psychologiczny artykul o przemocy i bardzo mi sie spodobalo takie porownanie; autorka napisala mianowicie,ze zeby zrozumiec co sie dzieje z psychika dreczonej osoby trzeba wyobrazic sobie krople,ktore draza skale.Dzieje sie to bardzo powoli i w sposob niezauwazalny.Tak samo jest,kiedy ktos sie nad toba psychicznie zneca; godzina po godzinie,dzien po dniu, miesiac po miesiacu....wydaje nam sie,ze nad wszystkim panujemy, ale w naszych duszach i sercach powstaja szczeliny, dziury, prowadzace do calkowitego rozpadu nas samych.... Pozdrawiam Was Kobiety

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziękuję .że jesteście
No dokładnie to ujęłaś.Osoby ,które nie były w takich relacjach ,nigdy tego nie zrozumieją.Dokładając jeszcze często to ,że domy rodzinne też były nie do końca dobre wychodzi na to ,że całe życie przeżyłyśmy w potwornym stresie , bólu , rozpaczy.Nie chodzi o to ,żeby w tym tkwić ,ale tez nie udawać ,że nic się nie stało.Mnie to forum pomaga ,czasem mam gorszy dzień , deprechę ale jak czytam mam pewne poczucie wspólnoty , że czujemy podobnie ,że przechodzimy to samo.Osoby ,które nie były w takich związkach patrzą bardzo płytko.Ileż razy słyszałam ,że gdybym tylko sorry za cytat odpowiednio mu :dogodziła" to byłby inny( teksty teściówki )Czyli ilość odpowiednio zrobionych lasek (przepraszam za wulgaryzm ,ale taka była logika wypowiedzi) zrobiłaby z niego mężczyznę.Czyli znowu moja wina.A kobiety postronne też często tak mówiły ,że gdybym tylko ,,, że nie miałam podejścia ,że trzeba wybaczać ,faceci tacy są itp itd.Ile kur,, mam wybaczać?Tutaj wiem ,że mamy podobne przejścia , bo do jednej szkoły chodzili:) i stąd czerpię siłę .Pozdrawiam was te walczące o siebie i te co już wywalczyły.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Osoby nie bedace i ktore nie przezyly nigdy zwiazku z tyranem albo osoba z zaburzeniami psychicznymi moim zdaniem zupelnie nie wiedza jak to wszystko wyglada od srodka. Na pokaz sielanka :) Ja osobiscie nie moglam na poczatku uwierzyc ze moge byc wyzywana i ponizana za nic. Tzn nie,... wg niego za liczne (wymyslione przez niego) zdrady. Im ten zwiazek dluzej trwal, tym oczywiscie tych zdrad bylo wiecej, wiec musialam byc wyzywana gorzej, ponizana bardziej i mocniej. A pozniej wychwalana w nieboglosy, ze jestem najcudowniejsza i ze on tylko tak z zazdrosci... itp itd... A mnie paralizowal strach i balam sie to skonczyc, balam sie, ze mi cos zrobi jak go zostawie. W przyplywie agresji byl nieobliczalny. I tu nie ma miejsca na zadawalanie mniejsze lub wieksze mezczyzny, bo to zupelnie o co innego chodzi. Chodzi o przemoc w zwiazku, z ktorego trzeba jak najszybciej wyjsc dla wlasnego dobra. Na szczescie to juz historia :) :) :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Kolezanka z biura obok,jak tu wpadnie do mnie i widzi,ze ja znowu na tej stronie, to zaczyna mi prawic moraly,ze czas odbic od tej tematyki,ze ja tu siedze i nie odbijam od problemu, zamiast zajac sie czyms innym." hahah mam to samo :) wsiaklam tutaj calkiem :) przylacze sie do choru najlepszych zyczen powodzenia dla Ciebie O'Neill :) fajne mi sie oba te domki wydaja - i jakie tanie w porownaniu z Londynem! :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oneill fantastyczne wiesci :-) Tym smutkiem, o ktorym pisalas sie nie przejmuj. Pozegnania zawsze sa nieco smutne a my w koncu zegnamy sie z naszymi nadziejami i niespelnionymi marzeniami. Masz cel - to najwazniejsze. Wrzuc kiedys jakies fotki swoich wyrobow. Domy oba ladne ale ja bym brala ten 3 bedrooms bo tam jest garaz. Ja mam garaz z dostepem "z domu" (bez wychodzenia na zewnatrz) i przerobiony jest na pomieszczenia socjalne - pralnia, suszarnia plus graciarnia (czyli miejsce na rowery, hulajnogi, pilki, kosiarke do trawy itd). Bardzo sobie to chwale. A podjazd przed tym domem wyglada na dosc spory czyli miejsce na samochod masz. Buszujaca wiosna idzie :-) nie smutaj sie. A na powaznie to zmien moze GP, mnie kiedys lekarz przepisal tabletki na stany depresyjne i juz sam fakt posiadania ich podniosl mnie na duchu ;-) A u mnie...dobrze :-) Nawet juz nowej pracy nie musze szukac, zmienil sie szef i zmienily sie warunki pracy - na normalne. Uuuff. Toksyk jak mu cos sie w glowie poprzestawia na boczne tory wydzwania do mnie z roznymi rewelacjami - ostatnio stwierdzil, ze musi isc do sadu aby "oni" (nie wiem co prawda kim sa owi tajemniczy oni) przebadali mnie bo wedlug toksyka jestem nienormalna. Nawet diagnoze sam postawil - mam schizofrenie :O Coz...czekam na wezwanie od "nich" :D A swoje poczucie winy juz przegryzlam, przetrawilam i wyplulam. Chyba w koncu...zyje pelnia zycia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×