Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Pomoc doraźna

Czy jesteś w związku, w którym partner molestuje Cię psychicznie? cz.3

Polecane posty

dzieki dizewczyy, utweirdzilyscie mnie w tym co sama zrobilam i tweirdzilam. Potrrezbna byla mi taka ocena kogos z zewnatrz, zebym nie plula sobie w brode ze taka zolza bylam i nie pomoglam. Bo owszem powiedzialam pas, wiecej pomagac nie zamierzam. Nauczona malzenstwem i utrzymywaniem exa, wiem czego unikac. Na szczescie wyciagnęłam z tego porzadne lekcje i wdrazam je w moje zycie. Super ze jestescie kobietki!!! Widze ze4 coraz silniejsze jedna, inne wchodza w ta drogę trzeżwienia dopiero, a inne sa w połowie. Będzie dobrze zobaczycie, tylko nie ma co bac sie przyszłosci, trzeba pokazac ze szanuje i kocha sie siebie, nie tyle w zasadzie pokazac co uwierzyc w to samemu. A ja szans juz wiecej nie dam, to nie ma juz sesnu, nie ma co sie łudzic ze bedzie leoiej, kiedy od dwoch lat jest tak samo. I tak jak ktoras z Was napisala, ze czlowiek odpowiedzialny, kiedy wie jaki bład zrobil, tp zaraz go naprawia, udowadnia, ze jest wart .Swiete słowa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ophrys- wiesz ze ja myslalam cały czas tak samo, od szansy do szansy, wiara w czlowieka, wiesz to jest dziwne, my wierzymy w nich, bo wierzymy w siebie, oceniamy kategorioami nas samych, jak my bysmy sie zachowały i liczymy na to ze oni wlasnie tak zrobią. Ale tak nie jest, oni mysla inaczej, oni sa wygodni i oni nie wierzą, oni WIEDZĄ, ze my musismy sobie radzic i jeszcze ich za soba ciagnąć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aweb, bo my próbujemy stosować zdrowe reguły do chorych osób. No może nie do końca zdrowe reguły. Myślę, że gdybym nie była też chora przez to co wyniosłam z domu rodzinnego, to nie zastanawiałabym się czy tę szansę dawać, czy to jeszcze jest Ok, czy juz nie. Ja zostałam wytresowana do pomagania innym, do zastanawiania się czy ta druga osoba czuje się dobrze, jak ja mam postepować żeby pan był zadowolony... A ja??? Mnie w tym nie było. A gdybym z dzieciństwa wyniosła umiejętność stawiania granic, gdybyś Ty ją wyniosła... Instynktownie umiałybyśmy - to co napisała Oneill - oddzielić dobre postępowanie od złego i wiedziałybyśmy kiedy być przy boku a kiedy nie... Szkoda, że nabywanie tej wiedzy tyle trwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wlasnie to mierzenie innych wlasna miara nas gubi w takich sytuacjach. Nalezy po prostu przyjac za pewnikc, ze oni mysla inaczej niz my i maja inne zasady jakimi sie kieruja. A o tym, jakie sa te zasady swiadczy ich zycie oraz pasmo popelnionych bledow ktore zwalaja na okolicznosci czy tez innych ludzi zamiast je naprawic i wyciagnac wnioski. Zauwaz, aweb, ze on tak sie buja juz od lat, tak samo. Dorywcze zatrudnienie, na czarno itp - i tak jest caly czas. O czym to swiadczy - bo chyba nie o tym, ze potrafi wyciagac wnioski? Wiem, ze jest Ci przykro bo w glebi duszy chcialabys dac temu zwiazkowi szanse - ale wybacz, ja jej tam nie widze. Nie z tym panem. A jak tak bardzo mu na Tobie zalezy to niech pokaze czynem - niech splaci dlugi, znajdzie dobra prace i wynajmnie mieszkanie - i udowodni ze umie sobie radzic sam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No dokładnie, święte słowa napisałaś :) Bo słowa, ze udowodnię, ze pokazę, to nadal tylko słowa.I teraz juz wiem, ze najwzniejsze sa czyny, ktorych bylo tak niewiele. Nie wiem tylko czy ja chce czekac , bo czekając az udowodni dam kolejną szansę, a tego juz nie chce.Jestem rozczarowana nim, tym co zrobil i robi.Juz nie wierzę w cuda. Teraz pozyje sama, zajme sie do konca dziecmi, domem, skoncze studia, bo zostalo mi juz tak nieiwele, Na tym teraz chce sie skupic. A nie na Panu, ktory jęczy, błaga o szanse i w kółko powtarza ze mnie potrzebuje i ze nie umie zyc beze mnie. Bo ja bez niego potrafię, bo jestem silna, nioe rozczulam sie juz nad sobą, biore zycie za bary i ide przed siebie. Nie chce sie cofac, a wtym zwiazku tak wlasnie to wygladalo. Bedac z nim cofalam sie.Po cholere mi facet, ktory nie wyjedzie z nami na wakacje, bo nie ma kasy, wypad na wekend tez nie bo nie ma kasy, na rower rozwniez nie, bo takiego nie posiada. A ja nie zameirzam pozyczac wiecznie samochodu, bo on cos musi zalatwic, i masz rację, mowienie, ze nie wyszło ale nie z jego winy. Faktycznie tak było.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Co do dziecinstwa to wlasnie teraz, kiedy wrecz namacalnie odczuwam swoje "zdrowienie" - widze przyczyny, widze poczatki mojej dysfunkcji. Dlaczego mialam z czyms problemy, czulam sie jak z podcietymi skrzydlami, ograniczonym potencjalem. Wokol mnie byli toksyczni ludzie ktorzy utwierdzali mnie w przekonaniu, jak niewiele jestem warta. Ludzie, ktorzy nie kochali samych siebie, jak wiec mogli kochac mnie? Dlaczego zawsze mialam ogromne opory przed poproszeniem o pomoc - ano od najmlodszych lat wmawiano we mnie ze: potrzeba pomocy to slabosc, swiadczy o nieumiejetnosci radzenia sobie samemu w zyciu (czyli nieodpowiedzialnosci) na rowni z wyszydzaniem gdy o ta pomoc sie zwrocilam lub slawetnym "a nie mowilam/em, sama sobie nie poradzisz", dowartosciowywaniem sie a w najgorszym razie wypominaniem ze kiedys o cos prosilam i ta prosba zostala spelniona wiec ja powinnam to czy tamto itp. Pomoc kojarzyla mi sie bardzo zle, czasami nawet z agresja a na pewnio z upokorzeniem. Mialam opory wrecz patologiczne i czesto uzywalam manipulacji albo zaslaniania sie czyims dobrem gdy musialam o cokolwiek poprosic. Pomijajac okropne samopoczucie i wrazenie jakbym przedzierala sie przez jakas twarda sciane (to byla sciana mojego leku), robila cos wbrew sobie. Moi partnerzy niejako utwierdzili mnie w tym przekonaniu... Dopiero teraz zrozumialam ow mechanizm i moglam nad tym popracowac. I teraz jezeli ktokolwiek na moja prosbe o pomoc zareaguje wlasnie tak - to pokaze mu drzwi i nazwe chamem. A "podciete skrzydla" braly sie z wysluchiwania ze do niczego sie nie nadaje, nic ze mnie nie bedzie i osmieszania niemal wszystkiego za co sie wzielam lub tez umniejszania znaczenia tego co robie. Moje plany byly glupie, bezsensowne, bujanie w oblokach, niczego nie potrafilam zrobic dobrze. Krytykowane bylo doslownie wszystko co mnie dotyczylo, moze z jakimis niewielkimi wyjatkami ale z czasem kazda rzecz stawala sie przedmiotem wysmiewania a ja coraz czesciej czulam zazenowanie (bardzo dobrze to u czucie pamietam). W koncu stalam sie coraz bardziej zamknieta w sobie zeby nie narazic sie na kolejne szyderstwo wobec czegos, co bylo dla mnie wazne (chocby zainteresowania czy kim chcialabym byc). Uswiadomilam to sobie gdy maz pogardliwie wyrazil sie o moich wyrobach artystycznych - ze moj eks tez byl taki, i moi rodzice, dalsza i blizsza rodzina... Ze to sie za mna ciagnelo od dziecinstwa. A ja wiem ze to co robie jest ladne, ma swoj styl i sie podoba. Tylko mialam wokol siebie ludzi toksycznych, dla ktorych moj sukces bylby ich porazka bo moze poczuliby sie gorsi ode mnie? Bo ich myslenie bylo wlasnie takie - jak takie glupie dziecko moze miec jakies sukcesy skoro my ich nie mamy? Jesli jej sie cos uda to jak my bedziemy wtedy wygladac? Nie, ja juz nie mam o to zalu i z tego sie ciesze. Moge isc dalej. Mam taka serdeczna przyjaciolke ktora w kazdym czlowieku widzi potencjal, cieszy sie jak ktos cos fajnego robi, jak mu sie udaje, jak ma plany. Wielu osobom pomogla. I mnie - mozna rzec - jej postawa tez pomogla w odrosnieciu skrzydel.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aweb, nie mówią Ci coś słowa - ja cię potrzebuję, ja nie mogę bez ciebie żyć... ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aweb - a wez zrob taki bilans: kto i ile na tym zwiazku zyskal? To bedziesz miala pelny obraz. Co Ty od niego pozyczalas? Jaki mialas pozytek z jego obecnosci w Twoim zyciu? Czy bylo Ci latwiej, lzej pod jakims wzgledem? Ograniczalas sie, o czym sama piszesz - ze wzgledu na niego. Bo nie ma pieniedzy to nie pojedziemy na wakacje itp. A ile on zyskal - chociazby mieszkanie, samochod w razie potrzeby i wiele innych wygod ktorych przy mamusi nie mial.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
onil- wodze, ze przeszłas w dziecinstwie dramatyczne chwile. To fakt, ze to co nam wpajają rodzice, najbizci od małego siedzi w nas. Ja tez byłam nauczona, ze jak ktos zrobi mi przysługę, czy w czymś pomoze to ja musze koniecznie wdzeczniosc okazac i gotowosc by zrobic dla tej osoby to samo. Ok, w zdrowych układach jest to jak najbardziej w porzadku, tylko ja lubie robic cos bezinteresoenie, nie za cos, nie oczekując niczego w zamian. I to wlasnie było wykorzystywane, naduzywane przez innych. Cieszę sie ze jestes juz zdrowa, lub prawie zdrowa, ze widzisz co było chore i tego unikasz.To wazne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aweb - ale nie bylo latwo zdobyc te wiedze. Cale lata trwalam w ignorancji powielajac zatrute schematy, krzywdzac siebie. Nasz topik tez wiele mi pomogl, tutaj mozna sie bylo wyzalic, znalezc jakies sugestie odnosnie tego, co dalej... Nie wiem, czy bez tego topiku bylabym teraz tu, gdzie jestem i uwalniala sie od toksyka. Ty tez masz cale mnostwo watpliwosci - i dobrze, to znaczy ze nie chcesz pakowac sie w kanal, widzisz i czujesz ze cos jest nie halo. Czyli tez jest postep. Zaczynamy szanowac wlasne zycie, prywatnosc, siebie samych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ophrys- no wlasnie celowo zwrocilam na to uwagę, bo moment wczesniej otorzylesice mi szerzej oczy :) piszac o tym własnie. Oneil- czego mi brakowało?? wiesz jak mieszkal to wszystko nibty mialam, poza tym, ze wiecznie sie nakrecalam, ze on kasy nie daje. Pomagał, wspierał i dzieki niemu stanelam na nogi po rozwodzie, bo swaidomosc ze kogos mam, ze jest blisko i kocha dała mi jakas siłe. Natomiast zadałam sobie pytanie czego mi brakuje jak go nie ma??- odpowiedz, niczego, a moze tego ze nie ma kto wieczorem z psem wyjsc ( zawsze to była jego rola) :) wiem ze to chamskie z mojej strony, ale tym sobie udowodniłam, ze tak na prawdę on był obok ale jak go nie ma to tez jest dobrze. Za to straciłam dwa miesiace , bo wiuecznie chodzilam wsciekla o jego biernosc, o to ze jak idiota naiwny czeka az praca sama przyjdzie, az ktos tam zadzwoni, to ze musiałam oplacic wszystkie rachunki sama, o to ze moje dzieci na tym ucierpialy, bo ja utzrymujac jego zabeiralam swoim dzieciom, o to, ze obiecał mi poczucie bezpieczenstwa a nie dał, o to ze po raz kolejny pokazał jak bardzo jest niodpowiedzialny. A ten topik tak, on jest idealny, dzieki niemu spojrzałam na zycie inaczej, dzieki niemu nabrałam sił, dzieki niemu sie rozwiodłam i rozpoczęłam nową, mam nadzieję, ze juz nie chorą, drogę zycia. I tego Wam wszystkim zycze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oneill :-) oj, balam sie , balam... Wlasnego cienia sie balam bo przeciez toksyk mogl go za mojego kochanka uznac i awanture zrobic. Eeehhh... Aweb, sama wiesz i czujesz, ze w tym zwiazku nie jest dobrze. Odczuwasz jakis dyskomfort, cos Cie gniecie, cos uwiera. Znow brak tej rownowagi w tych relacjach. Ty dajesz z siebie wiecej niz dostajesz a zwiazek budowac musza dwie osoby. Bardzo mi sie podoba to, co Oneill napisala - "optymalnym partnerem jest "gotowiec" - czyli taki, ktorego nie trzeba niczego uczyc bo sam umie: zadbac o dom i siebie (niewazne czy zyje sam czy z kims), i byc niezaleznym, odpowiedzialnym, godnym zaufania." Swiete slowa! "Gotowiec" czyli taki, ktory nie musi sie zmieniac bo odpowiada nam wlasnie taki jaki jest.Malo razy tluklysmy tu, ze nikogo nie zmienimy, ze zmiany moga nastapic tylko w nas. Znasz Aweb swoja wartosc i wiesz, ze masz prawo do bycia z kims, kto jest odpowiedzialnym, uczciwym partnerem. Partnerem, bioracym razem z Toba wszelkie trudy dnia codziennego (a do nich nalezy miedzy innymi zarobienie na siebie). Nie pakuj sie w nastepny toksyczny uklad bo wyjscie z niego wiele kosztuje - a to sama wiesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niebo błękitne, zaglądasz tu jeszcze czasem? Często o Tobie myślę 🌼

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
orange sun- dziekuję, :), masz racje znam swoja wartosc i dlategi w momencie kiedy zaczelo mi przeszkadzac podejsice do zycia faceta z ktorym jestem, postanowilam to zakonczyc. Nie czekalam dlugo, w zasadzie niecale dwa miesiace i podziekowalam za wspolne mieszkanie u mnie. Dalam szanse, kolejna zreszta rok temu, mial caluyki rok by stanoac na nogi, nie zrobil tego. Zamiast pokazac ze jest wartosciowym facetem zaczal zyc na moj koszt.A mnie sie to nie podobalo, bo ja sprzataczki jak juz powiedzialam nie potrzebuję, ale kogos, kto dzwignie ze mna wszystkie trudy. Okazalo sie ze ja musialam sie o wszystko martwic. Moze on i sie denerwował, zle czul sie z cala ta sytuacją, ale nic nie zrobil, nic kompletnie.Dlatego zdecydowalam sie ti uciac. Tyle, ze teraz nagabuje mnie, o kolejna szanse, o czas, obietnice ze stanie na nogi. Z tym, ze ja juz dokladnie to samo slyszalam rok temu.Nie mam juz sily na kolejne szanse, wole byc sama, niz z kims kto mnie wkurza, kto jest nieodpowiedizalnym, bez poczucia godnosci czlowiekiem.Mi po prostu na jego miejscu byloby wstyd.Chcialam sie tylko upewnic czy postepuje slusznie. Wy mnie w tym utwierdzilyscie pokazujac kolejne szczegoły, a wazne, na ktore uwagi nie zwracalam. I za to baaardzo Wam dziekuje :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
paolka - prosze o maila bo nie wiem, czy stary adres aktualny. Dziewczyny - MAM DOM! Sprzedajacy przyjal moja oferte (nie spodziewalam sie tego, przyznam szczerze) i dom zostaje sprzedany za 130 000 (wystawiony za 149 000). Kurde, ja mialam jakies przeczucie co do tego agenta, ze on mi cos fajnego znajdzie! Jeszcze tylko sprawdzic czy wszystko formalnie w porzadku ale to juz zrobi moja prawniczka, jutro sie do niej udam i skontaktuje z agentem. a to jest domek: http://www.daft.ie/searchsale.daft?id=572898 wymaga odmalowania, nowej kuchni (ta jest OK ale zagraca, po co mi tyle szafek?), nowej kuchenki i moze jakiegos agd, lozek, paru drobnych mebli. Ale mozna sie wprowadzic i mieszkac bo wszystko co potrzebne jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oneill - GRATULUJE i cieszę razem z Toba. Nowy dom i nowe zycie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oneil- wpsaniala wiadomosc, gratuluje, teraz zobaczysz jak wszystko pieknie sie ulozy.jetsem z Ciebie dumna.Dzielna dziewczynka :) Powodzenia na nowej drodze :) buziaki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oneil-domek sliczny, w sam raz dla tak wspanialej kobiety jak TY!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oneill - GRATULACJE. Podoba mi sie ten dom, obys byla szczesliwa w nim! 🌻 To kiedy parapetowke robisz? ;-) Oneill, stary mail juz nie istnieje (tzn: pewnie gdzies tam w czelusciach internetu sobie wisi ale ja nie pamietam hasla do niego. Zalozylam go wtedy na potrzeby tego topiku). Jakby co pisz na monika.wton@ymail.com Aweb - no wlasnie...jedna szansa, druga szansa czyli znowu to przesuwanie granic, tak? Skad Ty to znasz? Trzymaj sie 🌻 Ophrys :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyny, jeszcze dwa linki z dobrymi artykułami. "Istotą przemocy jest sprawowanie kontroli." http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/62-wiat-problemow/983-istota-przemocy-jest-sprawowanie-kontroli.html I fragment: "(...) Człowiek, którzy zmierza do przemocowej kontroli, na ogół nie umie zdobyć poczucia ważności i znaczenia w normalny sposób, musi więc sięgnąć po jego substytut w postaci budzenia lęku. Podporządkowaniem sobie kogoś, kto się boi, zastępuje brak przekonania o swojej wartości i oczywiście wpada w pułapkę, bo uzyskiwane w ten sposób złudzenie mocy jest nietrwałe. Ponieważ jednak nie dysponuje niczym więcej, powtarza akty przemocy. Kiedy pojawiają się wątpliwości na własny temat albo sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli, sięga po znany już sposób, kiedy to upił się, zrobił awanturę, coś zniszczył. Akty przemocy, które dają poczucie panowania nad sytuacją, nie muszą polegać na biciu, czasem można to samo osiągnąć na przykład demolując mieszkanie lub niszcząc rzeczy. To jest potężny komunikat: "Mogę to zniszczyć, bo ja tu rządzę". W zdrowych warunkach oznaką czyjejś władzy jest to, że może coś zbudować, jednak może demonstrować swoją siłę i potęgę również poprzez zniszczenie.(...)" I drugi artykuł - "Odwyk od nieszczęśliwej miłości." http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/62-wiat-problemow/198-odwyk-od-nieszczesliwej-milosci.html Też fragment: "(...) W poradni przyjęła mnie pani psycholog, miałam szczęście, bo znała się na uzależnieniach i zaproponowała mi, żeby terapią odwykową leczyć moje bezsensowne przywiązanie do bycia nieszczęśliwą w miłości. W pierwszym odruchu zareagowałam jak typowy alkoholik: wściekłam się na nią i zaczęłam wykrzykiwać, że mówi bzdury. Ona cierpliwie tłumaczyła mi, że jeśli tkwię w tych nie dających mi nic dobrego związkach, a zmieniając mężczyznę, wpadam właściwie w to samo, to musi w tym być coś chorego. I że zależy jej, żeby mnie z tego wyciągnąć. Postanowiłam zaufać. I zaczęła się praca taka, jak z przewodnikami "Alkohol i moje życie" na oddziale odwykowym: musiałam więc skrupulatnie wypisywać przykłady, jak te moje szlachetne i jakże wysoko przeze mnie cenione uczucia niszczyły moje życie i uszkadzały życie moich bliskich. (...)"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
z cytatu ophrys: "oznaką czyjejś władzy jest to, że może coś zbudować" Tak. Dokladnie tak. Prawdziwa sila i moc zawiera sie w tworzeniu, w budowaniu a nie w niszczeniu. Niszczenie to objaw slabosci i malosci. I jesli wlasnie w taki sposob przylozymy miare do naszych nieudanych partnerow - co dowiedziemy? Ze sa to ludzie chorzy, zaburzeni - od ktorych nalezy trzymac sie na dystans. Chocby dlatego, ze nie sa zdolni do budowania... Mam dobry przyklad na moim mezu - on ma to niszczenie we krwi. Chocby przez zaniedbanie i brak szacunku. Dlatego nigdy nie bedzie mial nic wartosciowego. Jesli nie potrafisz czegos uszanowac to znaczy ze na to nie zaslugujesz. Dziewczyny - dzieki za zyczenia z okazji zdobycia domku!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tyle razy o tym pisalam, co zaobserwowalam w procesie "zdrowienia" z dysfunkcji - ze to w duzej mierze nasza zasluga iz wybieramy takich wlasnie partnerow. A potem sa topiki takie jak nasz... Nie zmienimy partnera alemozemy zmienic siebie i juz nie litowac sie nad "biednym misiem" co to bajzel ma w domu bo "brak mu kobiecej reki". Co za bzdura! Ja tez w to wierzylam przez lata ze takiego biednego misia uratuje, uszczesliwie zapierd*lajac nad jego balaganem a za to otrzymam milosc i troske az do grobowej deski amen! Bo to bylo moje zaburzenie. Teraz mysle tak - jesli facet mieszkajacy samotnie ma w domu brudno to wcale nie oznacza ze brak mu kobiecej reki tylko ze jest niechluj i ze ma porzadek i czystosc w "duzym powazaniu". Zwiazek z kims takim bedzie nieustannym pasmem walki o porzadek w domu. Ja nie twierdze, ze jestem pedantka ale lubie jak wszystko lezy na swoim miejscu i jest czysto. Nie musze wtedy niczego szukac bo wiem ze kubek jest w szafce a lyzka w szufladzie ze sztuccami ;) A nie np w wannie. Pamietam tez jak tuz po slubie czulam sie troche nieswojo jak maz za kierownica wyklinal na innych kierowcow, denerwowal sie i wygladalo to tak jakby mu nerwy puszczaly z byle powodu. Nie umialam tego wtedy sobie wytlumaczyc, dopoki nie wyszlo szydlo z worka ze jest to czlowiek o ogromnych, wewnetrznych pokladach agresji i zlosci. Czyli - obserwujmy pierwsze objawy i nie tlumaczmy ich zla pogoda czy klopotami w pracy bo czlowiek zrownowazony nie reaguje przesadnie tylko probuje sobie poradzic z problemem, rozwiazac go. Nie zas przeklina, wyzywa i narzeka. A my przeciez zaslugujemy na zrownowazonego partnera na ktorym mozna polegac. Podpowiadam Wam (i sobie, tak na wszelki wypadek) - zadnej taryfy ulgowej! Zadnego tlumaczenia, usprawiedliwiania! I, na litosc boska, nie badzmy zdesperowane w poszukiwaniu partnera bo do czego to moze prowadzic, same dobrze wiemy. Na tym topiku poznalam wylacznie wartosciowe, atrakcyjne pod kazdym wzgledem, inteligentne kobiety. Szkoda tej Waszej wartosci na byle jakich mezczyzn! I zadnej "litosci" - nie umiesz to sie naucz a nie szukaj naiwnej co za ciebie zrobi. Na tym bazuja lenie i toksycy. Przyklad odwrotny - jesli odwiedzam samotnego mezczyzne i widze, ze w jego domu jest porzadek (zadna filozofia utrzymac porzadek jednej osobie, nie musi sprzatac po dzieciach itp) to wiem ze ten czlowiek bedzie szanowal i moj porzadek bo lubi jak jest czysto. Plus. Jesli widze, ze radzi sobie w trudnej sytuacji - np zlapie gume, to nie przeklina i obwinia reszte swiata ale wysiada z auta, stawia trojkat i zmienia kolo. Czy czuje sie z nim dobrze, czy jak na cenzurowanym? Czy w jakis sposob nie czuje sie przez niego wykorzystywana - materialnie czy psychicznie? Czy mam w nim oparcie? Czy troszczy sie o moje dobro naturalnie i szczerze, bez ostentacyjnego poswiecania siebie? Czy lubi i szanuje siebie? Czy ma szczerych przyjaciol? Czy potrafi cos zrobic dobrze? Czy jesli nie potrafi - mowi o tym otwarcie a nie udaje ze wszystko Ok i psuje cala robote bo nie wie jak sie do tego zabrac a glupio mu sie przyznac ze nie umie? Nikt nie wymaga od nikogo zeby byl alfa i omega, takich ludzi nie ma. Tylko badz, czlowieku, w porzadku wobec siebie i innych i nie badz toksyczny. wazne tez jest jego podejscie do popelnianych bledow - czy he ukrywa? Czy stara sie je naprawic? Czy wreszcie zrzuca wine za swoje czyny na otoczenie? I wiecie co? przekonalam sie, iz wiele mowi o mezczyznie to, jaka opinie wystawia swojej eks kobiecie. Jesli wszem i wobec twierdzi ze to zla kobieta byla - to moze warto sie zastanowic nad ta znajomoscia? Lojezu, ale mi poradniki wychodza od siedmiu bolesci ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziękuję .że jesteście
hehe no ale jak poskładamy to do kupy , każda dorzuci coś od siebie to już w zasadzie chyba napisałyśmy na topie prace magisterskie:) plus korzyści wynikające ze zmian w życiu.Oneil ten domek jest najlepszy ze wszystkich taki jasny słoneczny , pozytywny i ładny widok z okien.W pewien sposób odczułam ulgę jak napisałaś ,,,ze nie chcesz z nikim być.Rodzaj wspólnoty.Ja tez raczej 99% nie chcę z nikim być.I jest to decyzja przemyślana.Podjęta racjonalnie.Cieszę sie ,że nie jestem takim jedynym "dziwolągiem":).Ja już się totalnie wypaliłam jeżeli chodzi o miłości , przyjaźnie itp.Podchodzę do ludzi neutralnie o ile muszę. Bardziej cenię sobie spokój niż sztucznie napędzane emocje i płytkość relacji.Oczywiście nie chodzi tu o nas wszystkie na topie , od razu podkreślam ,żeby nie było nieporozumień.To jest tylko moja decyzja.Innych nie namawiam do pustelnictwa:).Pozdrawiam dziouszki , coraz cieplej , oby ten wiosenny optymizm wpłynął wam w serduszka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oneill przecudowny domek :) no i świetny wywód. Tylko dlaczego my to wszystko wiemy, bo ja już od kilku lat wyzwalam się od toksyka, którego ex była złą kobietą, biła go, drapała, wyzywała etc... który klnie na wszystkich dookoła, na ulicy, w domu, a jak ktoś ma lepiej i mniej pracuje to w czepku urodzony nygus i leń ( ja zresztą też) jak idę spać, to słyszę: fajnie masz, też bym tak chciał ( bo np. musi się uczyć) Drze się i pokazuje wszystko palcem, a sam nie tknie! I wiem to od 11 lat...... dopiero teraz udało mi się wyzwolić... no bo jak nie pije, nie bije to jest super gość! Zawsze jest jakieś wytłumaczenie ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A właśnie, że poradnik świetny :-) Bo niby to już wiemy, a może dopiero zaczynamy się domyślać, że właśnie tak ma być, ale te dziewczyny, które są na początku drogi... One nawet mogą sobie nie zdawać sprawy, że to właśnie jest partnerstwo, a nie ten syf, który mają na co dzień! Kwiatek dla Was 🌼 :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyny - cham i prostak pozostanie na zawsze chamem i prostakiem. Tego nie zmieni najwieksza milosc ;) A ja chce byc sama aby po prostu nacieszyc sie soba, pobyc ze soba, dojrzec jeszcze troche. Nie mam ochoty sie dzielic ani aby ktos sie dzielil ze mna. Po prostu. Nie sadze zeby to bylo wypalenie - tak samo jak nagle przychodzi chec bycia z kims to ja mam taka chec na bycie bez kogos. :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×