Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość volant

obecne zony- jaki stosunek dziecie meza, maja do waszych wspolnych?

Polecane posty

I możemy się tak przepychać dalej. Mój maż twierdzi że by zostawił. Tylko rok pózniej. Darowali mu wyrok na żone i dziecko, i czekał aż mu się skończą zawiasy...a ponieważ mne poznał decyzję podją już, w 5 min...wiesz więcej niż on?! Pewnie bardzo ją kochał i dawno już nie myślała o rozstaniu? Dlatego decyzja zajeła mu przysłowiowe 5 min. Miał dziecko, co spowodowało, że miał żonę, bo musieli się gdzieś podziać, bo groził mu wyrok itd. Mówię już prosto, bo inaczej nie rozumiesz. Usłyszałam od męża kiedyś, że był strasznie głupi z takim myśleniem! Tak ciężko to pojąć!!! Mam małżeństwo, które opiera się tylko na szczerości. Żadno z nas nie zdradziło drugiego. Za to i on i ja też kiedyś popełniliśmy błędy. Już kiedyś pisałąm, że mogła bym mieć teraz męża i 5 letnie dziecko, ale stało się inczej!!! U niego nie. Co ty chcesz mi wpierać. Że znasz mojego męża lepiej niz ja! Że to co oni sobie w życiu narobili to moja wina! Daj spokój. To ich kroki do tego doprowadziły...wszyscy to wiedzieli, np.jego siostra, która jest przyjaciółką tamtej kobiety. Znamy się, w życiu nie powiedziała, że to ja...wiedziała,że to się w końcu skończy. Daj już spokój bo to nie ma sensu. Kropka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Fajnie sie z tobą gada, bo nie używasz nie cenzuralnych słów. Ale aakceptujmy dwiestrony medalu. Bo ty mnie nie przekonasz, ja lepiej znam swoje małżeństwo, mojego męża, a ty też masz swoje zdanie i się kurczowo trzymasz. Zmieńmy już temat, bo bardzo odbiegłyśmy...Poza tym nie wiem jaki masz w tym cel? Jestem w sumie szczęśliwą żoną, no jeszcze bez dziecka, ale spokojnie, mam czas. A ty nie wiem chcesz wpędzić mnie w poczucie winy? Sprawić bym przestała cieszyć się udanym w sumie związkiem? Nie rozumiem celu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blekotek
Ale skąd ja mam wiedzieć o jakimś wyroku zawieszonym ze wzgledu na żonę i dziecko??? I gdzie ja Twoje małżeństwo oceniam?? Nic mi do Twojego małżeństwa, sama podjęłaś to ryzyko i związałaś się z mężczyzną, który miał żonę i dziecko- juz to pisałam! :) Ja patrzę na fakty, a te są nieubłagane- związałaś się z facetem i, z tego co rozumiem, trwałaś w związku rok jako kochanka, bo on wciąż miał żonę i dziecko. I tyle. Do tego piszesz, o tamtej, że sama się go trzymała, że widocznie wystarczała jej kasa na zakupy jednocześnie przyznając, że go kochała. No sama zobacz jak to wygląda i w jakim Cię stawia świetle. Nie mam żadnego celu wdając się z Tobą w polemikę. Po prostu jeśli widzę, że wyrządziłaś krzywdę paru osobom to o tym piszę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nawet jeśli tak uważasz bo napewno masz trochę rację- tylko nie ja-bezpośrednio, a ta cała sytuacja sprawiła ból kilku osobom. Ale takie jest życie. Sądzę że w przeciwnieństwie do wielu podobnym, ta sytuacja jest jeszce w miare ok. Bo teraz naprawdę nikt już nie cierpi... Nie wiesz wszystkiego, nawet wszystkiego nie czytałaś, więc nie możesz oceniać całoci i nie obiektywnie... Ktoś nie rozumie mnie, a ja mogę nie rozumieć jej. Nie akceptowała bym facet nawet gdybym go kochała a on sypiał ze mną i jeszcze z innymi. A ty? W jakim stawia mnie świetle? Na rozprawie pisała, że wybaczała mu liczne zdrady...kto tak robi? Trwałam i trwam w związku i możesz mówić że byłam, ja się tak nie czułam. Nastapil rozpad ich więzów społecznych, godpodarczych, cielesnych itd... kochanką jest się gdy mąż ma obie! Nadal będę się tego trzymać! Gdyby poszedł i załatwił unieważnienie małżeństwa, czyli uznano by je za nie byłe, zmieniła byś zdanie? Bo wtedy nie było by ich małżeństwa? A tak chciał zrobić, tylko mi to rybka, bo katoliczką nie jestem, a księża kase by ciągneli!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blekotek
Blanka- ale Ty piszesz o byłej żonie, że Ty bys tak nie robiła więc jej nie rozumiesz. Tylko, że ona tak robiąc szkodziła SOBIE a nie komuś. Ty tak zachowując się szkodziłaś zarówno jej jak i jej dziecku- nie widzisz różnicy? Co do unieważnienia małżeństwa- Rozmawiamy o pozorach, czy o faktach? Bo wiesz unieważnic teraz w kościele, jesli się ma kasę, można praktycznie wszystko :)A bezlitosne fakty są takie, że to małżeństwo trwało parę lat- więc raczej jakies wspólne pożycie tam było, nie oszukumy się, że facet zapłodnił dziewczynę i od tej pory jej nie tknął :):) Więc w świetle prawa i zasad ogólnie przyjetych byłaś przez rok kochanką- noż kurcze, nie ma inaczej. A tak z ciekawości to ile lat ma córka Twojego męża? I na koniec- czytam ten wątek a nie śledzę Twoich losów na innych, więc oceniam Cię na podstawie tego, co tu napisałaś. Dla mnie proste i klarowne- podsumowałam Twoje zachowanie już wcześniej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
I możemy tak mówić dalej, ja swoje ty swoje, chcesz mnie dalej przekonywać? W świetle prawa, właśnie nie jestem, konkubiną mnie nazwano na sprawie. 8

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
I w dalszym ciągu o całokształt obwiniasz mnie??? O to że on jej nie kochał, że siłą rzeczy, nie obchodziły go jej uczucia, bo sam nic do niej nie czuł, urodziła tylko jego dziecko...to pewnie mija wina nie? A skoro nie znasz sytuacji, nie gdybaj!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blekotek
no przeciez opisałaś tutaj swoją sytuację, już chyba jaśniej się nie da. I dajże spokój z tym gdybaniem- oceniam Cię po tym, co piszesz. A piszesz, że byłas rok z facetem, który miał żonę i córkę i który żył ze swoją żoną i córką dopóki Cię nie poznał- mylę się?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie nie mylisz się...ale nie oceniasz przez to co piszę ja! Tylko przez to jak ty to widzisz! Tylko ze swojej strony, broniąc przy tym byłą, a za całą ich popi...sytuacje obwiniasz mnie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak można być konkubiną żonatego faceta. Sory nie rozumiem Facet odchodzi od żony, razem nie mieszkają, i to jest OK że bierze sobie drugą kobietę????? Ona jest kochanką bo facet ma jeszcze żonę. Konkubiną będzie jak on już się rozwiedzie i będzie żył z kochanką bez ślubu. Wtedy będzie to konkubinat, tu się zgodzę. Inaczej by było po kretyńsku, jednej ze stron "nudzi" się małżeństwo, odchodzi od rodziny, zamieszkuje z innym partnerem i jest to w porządku bo ....? To nie jest zdrada, to już jest konkubinat????? Nie rozumiem????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A ich gówniane małżenstwo, to nie jest moja wina! Ja wtedy gdy oni nie powinni go zawierać, a wcześniej płodzić tego dziecka byłam daleko! Mógł nie odchodzić i męczyć się tam dalej ponosząc razem z nią konsekwencje swoich czynów. Kłócić się przy dziecku, zdradzać, itd...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W pismach sądowych, gdy tak jak mówicie jeszcze nie było wyroku sądowego określono mnie mianem konkubiny. Ile razy mam to powtarzać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Spadam to to nie ma sensu. To nie rozmowa. Sama przyznałaś że mnie oceniasz. Tym się tu prawie wszyscy zajmują.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blekotek
oj Blanka, Blanka. Coś mi się wydaje, że jednak czujesz się winna, bo nie rzucałabyś się jak wesz na grzebieniu :) Dziecinna jesteś, wiesz? Fakty świadcza przeciwko Tobie, więc naprawdę nie bardzo jakoś te Twoje tłumaczenia trafiają do średnio inteligentnego człowieka ze średnim wskaźnikiem moralności :) Czy ja Cię dziewczyno obarczam za ich małżeństwo? Albo za to, że nie uważali i zaszli w ciążę? Albo za to, że Twój facet zdradzał własną żonę?? A cóż Ty masz z tym wspólnego? Chyba niewiele... Ale jesteś winna jeśli chodzi o ich rozstanie- no przecież to chyba oczywiste i naprawdę nie wiem jak możesz wierzyć, że jest inaczej. Jakoś parę dobry lat się "męczył" i trwał w tym związku... Tak się zastanawiam serio ile lat ma jego córka...Skoro pisałas, że czekał aż córka urośnie, żeby zrozumieć dlaczego tatuś odchodzi do innej. Swoją drogą ciekawe co Ty robiłaś w pismach sądowych? To był rozwód z orzekaniem o winie? Bo się pogubiłam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Blanka ja Ciebie nie oceniam, tylko nie rozumiem jak żonaty facet może mieć konkubinę. Ja żyję w konkubinacie. Odeszłam od męża ale nie ze względu na faceta. Ale uważam że jakbym odeszła do innego to byłby mój kochanek, gach czy jak to się nazywa. Powiedz, jakby Twój mąż odszedł do innej kobiety i z nią żył to była by to konkubina a w związku z tym on byłby ok w stosunku do Ciebie??? Wydaje mi się że nazwała być ją kochanką, zdzirą itd ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ona chciała jego winy, ale są uznał za porozumieniem stron, gdyż najpierw się z nią rozstał-wyprowadził itd.a potem związał ze mną... I tego będę się trzymać. A nie twoich osądów. I jak chcesz możesz sobie tak myśleć i mówić, tak bardzo się zakochał i tak bardzo zafascynował mną, że bez zastanowienia zostawił tamto coś!!! Nie znał mnie, wręcz przeciwnie, a zaryzykował, tyle tamten związek dla niego znaczył! Tyle co nic. Już pisałam 9, ale widać, że nawet tego tu nie czytasz do końca i uważnie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"gdyż najpierw się z nią rozstał-wyprowadził itd.a potem związał ze mną..." A co ma wyprowadzka do rzeczy??? Był żonaty "na dobre i złe ....". Blanka ja rozumiem że łatwiej jest Tobie wierzyć że byłaś konkubiną, ale nie można od tak się wyprowadzić i nie być już żonatym facetem który ma zobowiązania. Żyjcie sobie razem, nic mi do tego, ale nie rozumiem tego że sędzia uznał że to konkubinat. Też mogłam wyprowadzić się od męża do faceta i stwierdzić że to konkubinat (a co tam stary mąż, w nosie z nim). To po prostu jest tak po ludzku nie w porządku. Na początku się załatwia rozwód a potem wchodzi w nowy związek. Tak mi się wydaje że tak jest ok i w porządku do każdej ze stron.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem. Na początek w złości może i tak. Ale mój maż jej nie oszukiwał, powiedział że koniec itd...stawiacie mnie poprostu obok tych kobiet które brał sobie do wyra a potem wracał do żony i tak pare lat...a ja jednak widzę różnice!!! Umiem nazwać się kochanką, mając 19,20 byłam, babeczką o której żonka nie wiedziała, 4 mce, i byłam zła! Ale to był ich problem. Teraz jestem żoną. Poznałam mężcyznę i między nami nigdy nie było kłamstw, zdrad, oszukiwania. Kocham i czuje się kochana i boli mnie to, że to dla nikogo nie jest ważne. Ja też dużo w życiu przeszłam. Sam znalazł mnie mężcyzna dla którego jestem najważniejsza. Przykro mi i boli również to, że ma tam jakąś przeszłość itd i przez to ja dostaje takie miano a nie inne!!! Tak ciężko to zrozumieć. Bo co z tgo, że taki mnie teraz ponazywacie! Zmieni to coś w życiu waszym, moim, tamtej kobiety, czy tego dziecka. Nie! Ewentualnie pogorszy moje samopoczucie! BO MAM PRAWO BRONIĆ MOJEGO MAŁŻEŃSTWA KTÓRE W TEJ CHWILI JEST DLA MNIE JEDYNE I NAJWAŻNEJSZĘ!!!!!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sorry za blędy, ale jakoś naprawdę zrobiło mi się przykro i pare łez zasłoniło mi na chwile oczy!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blekotek
nie zauważyłam 8- sorry, ale myślałam, że ci sie "wbiła" a nie, że to odpowiedz na moje pytanie o wiek córki. Nie wiem czemu ale jakoś zakładałam, że ma jakies 4-5, bo jednak 8lat, już wkrótce 9 to kupa czasu. Rozumiem, że jakies 8lat trwało ich małżeństwo? To długo jak na "fikcję". Tak szczerze to nie wiem Blanka, czym się denerwujesz. Ja nie atakuję Twojego małżeństwa- powtórzę już którys raz, że to jest Twoja suwerenna decyzja i Twoja decyzja. I trochę nie rozumiem, bo pisałaś, że poznał Ciebie i w ciągu pięć minut zdecydował się na bycie z Tobą. To dlaczego żona nie wiedziała o Tobie przez cztery miesiace??? Bo rozumiem, że Ty wiedziałaś, że facet jest żonaty i dzieciaty?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie zrozumiałaś, byłam kiedyś kochanką innego mężczyzny, 4 mce. Umiem się do tego przyznać. A co do dziecka miała 6 lat, jestem z mężem 3 lata... I tak trwało. On wolał mieszkać z nią u jej rodziców niż z rodzicami alkoholikami z którymi się nie da. A sam nie mógł. Wynajm kosztuje. A on miał zawiasy i chciał się stać uczciwym człowiekiem. Więc nie miał najlepszej pracy. I trzymał się tamtego bo go uchroniło przed więzieniem. Napisał pisemko. Żona, rodzi mi się dziecko i kuratorka go wybroniła. Raz powiedział że z jednej strony w więzieniu nie było tak strasznie, mógł posiedzieć i miał by święty spokój ale wybrał tą drogę...chyba przyznasz że lepszą, niż więzienie. Nie szczyci się tym, że tylko ratował sobie dupe, bo to nie fajne, prawda? Ale tak było...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gdy poznał mnie ona dowiedział się natychmiast. Jak to powiedział nie chciał oszukiwać jej mną, odrazu jasno postawił zprawę. Nie chciał bym była kochanką. Ale kobietą, dziewczyną, potem narzeczoną i żoną. I to jest dla nie różnica...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sprwę... :) skńczmy już temat, na prawdę nie jestem głupim człowiekiem, nigdy nie przypuszczałam, że moje życie tak się potoczy. Współczuje tamtej kobieie. A dla dziecka teraz już w tej sytuacji jaka niestety dla niej zaistniała staram się jak mogę. Organizuje spotkania. Wyjazdy. Prezenty. Uwielbia mnie. Czas z nami. I jest pogodzona z sytuacją. Chce mieć rodzeństwo. Sama się dopytuje. Teraz zależy mi na tym wszystkim....choć jest dla mnie trudne bo od ponad 2 lat chcemy naszego i nam się nie udaje. I dlatego jest mi tak żle...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blekotek
ło matko! Ale to wszystko poplątane!! Ja juz się chyba nie wypowiem, bo widzę, że Ty się bardzo przejmujesz, a nie taka moja intencja:) facet żył z żoną, bo nie miał kasy na wynajęcie mieszkania a do tego groziło mu więzienie- czyli kosztem tej kobiety, matki swojego dziecka uniknął więzienie a potem ja jeszcze zdradzał.... Wiesz co, ja nie mogłabym z takim gnojem, serio- sorry, że tak bezpośrednio o Twoim mężu. W każdym razie mam nadzieję, że traktujesz dobrze córeczkę- a nie jak niektóre wypowiadające się tutaj "drugie" żony! W końcu to nie wina dziecka, że ma takiego ojca jakiego ma. I nie przejmuj sie tak wypowiedziami innych- przecież skoro jesteś szczęśliwa i czujesz sie w porządku nie powinno Cię to aż tak wyprowadzać z równowagi. Musisz się jednakowoż liczyć z tym, że ludzie będą nazywali rzecz po imieniu. Pozdrawiam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blekotek
a co do dwuletnich starań o dziecko- może czas badania porobić?? Tym bardziej, że Twój mąż już dziecko ma więc możliwe, że problem jest u Ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
blekotek- któryś juz raz czytam Twoje wypowiedzi i jestem pod wrażeniem ich trafności i kultury.Mądrego zawsze warto poczytać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość volant
dziękuję za wszystkie odpowiedzi na temat :) a było ich niewiele Maz przywiózł swojego syna w zeszły piątek, w niedziele wrócił do swojego domu. Bylo ok. tamten byl tylko skrepowany, obca i zupełnie nowa sytuacja dla niego. Byl grzeczny i mamy nadzieje, ze milo spędził ten czas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przestancioe juz z tą blanką
takiego pustaka od lat na kafe nie było. Ona doskonale rozumie że jesli się sypia z żonatym facetem to się jest kochanką. Ale jej samej to okreslenie nie dotyczy, jak sypiała z żonatym, kochanką nie była - mentalność debilki. Sąd zwyczajnie nazwał tę babę konkubiną, bo takie jest sądowe orzecznictwo, tam nie występuje słowo "kochanka" . No i się tego blanka czepiła, wszak słowo "konkubina" brzmi lepiej niż kochanka. Co nie zmienia faktu że facet miał kochanki na boku. I nadal ma, tylko ten pustak jest tak zaślepiony iż tego nie widzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×