Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
wiecznie_steskniona

chłopak mnie rzucił :(

Polecane posty

dzień dobry :) kochamzycie-moje samopoczucie lepsze niz przedwczoraj,ale dalej daleko mi do normalności. byłam u tego fryzjera, zmieniłam kolor, zrobiłam grzywkę, ścięłam się na krótko. ale nie czuję się z tym jakoś świetnie, podobno odmłodniałam więc teraz wyglądam na 17 lat ;) wieczorem wybrałam się do przyjaciółki, lał deszcz a my siedziałyśmy pod daszkiem, piłyśmy browara i wspominałyśmy nasze ostatnie wakacje. jak zwykle zaczęłyśmy analizować jego zachowanie, to, że odkąd ona go zna nigdy się tak dziwnie nie zachowywał, że gdyby wiedziała, że tak będzie - nie zapoznawałaby nas nawet. w pewnym momencie powiedziała mi:"ej my tu siedzimy i rozpamiętujemy a on już dawno o tym nie myśli. dla niego to jest zamknięty rozdział". i tak jest. zamknięty rodział, koniec. nigdy nie będziemy razem, trzeba się z tym pogodzić. nie wierzyłam, że można tak całkowicie przekreślić drugiego człowieka ale najwidoczniej można. co do FB - nie usunęłam go, emocje opadły. poprostu zablokuję sobie jego posty. co tam u was?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiecie co dziewczyny, tak czytam sobie niektóre tematy tu na kafeterii i doszłam do wniosku, że często jest tak, że ex chce wrócić. zastanawiam się od czego to zależy i dlaczego do mnie żaden wrócić nie chciał:/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej, ja dzisiaj przesadzilam ze spaniem:/ wstalam doslownie kwadras temu... i nawet nie przeszkadzalo mi ze tuz za oknem mam roboty drogowe i od 7 jakims młotem pneumatycznym rozkopuja drogę. Nie wiem jak moje samopoczucie, średnie raczej. Wiem ,że dziewczyna byłego nr 1 ma dzisiaj urodziny , bo mi mowil jakis czas temu i pewnie spedzi z nia popoludnie i na pewno staral sie kupic prezent ktory do niej pasował tak samo jak robil to dla mnie... Nosz kurrr.... kiedy ja sie pozbede takich mysli i tego powalonego porównywania:/ parapampampam czasem to pomaga ze byly chce wrocic, ze chce od nowa zaczac i poskladac klocki ktore sie rozlecialy, ale jak ja patrze na swoja sytuacje i na to ze byly ponad miesiac temu wyznał mi milosc i zasugerowal probe powrotu a ja sie nie zgodzilam bo myslalam ze to sie nie uda, ze za wczesnie, a teraz zaluje...to szczerze Ci powiem wolalabym zeby tej sytuacji w ogole nie bylo. Bo spieprzylismy oboje, najpierw on, pozniej ja a teraz zostaje tylko gdybanie co by bylo gdyby... Juz jestem tym zmeczona, tym ze czekam na jakikolwiek kontakt nie wiem po co i dlaczego jelsi sama zakazalam mu kontaktu. Pewnie liczylam troche na to ze on nie pozwoli ot tak mi w pewnym sensie odsunąć sie. Ale tego chcialam zeby moc zapomniec zeby nie robic sobie nadziei. On ma za miesiac wesele, na ktore bał sie ze nie bedzie mial z kim isc i byl bardzo zadowolony kiedy pojawila sie ona bo znalalz jakby rozwiazanie swojej sytuacji i wiem,ze coi by sie nie dzialo jakby nie bylo to pewnie bedzie mu zalezalo przede wszytkim na tym by miec z kim pojsc, a przez mieiac moze sie zdarzyc wiele...moze im sie na prawde ukladac tak ze stwierdza ze to wlasnie jest to i ze to na nia czekal cały czas... i moze nawet jej powie ze ja kocha, czego mi nie umial powiedziec przez czas bycia ze mna. No to widzicie, ja od rana sama sie biczuję;) Idę na pozne sniadanie, albo raczej wypadaloby obiad:) A wieczorem chyba kupie jakies piwo, zamówie pizze, włacze muzyke i sprobuje miec to wszystko daleko gdzieś!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karpatkaaaa
parapampampam- tez zylam tą nadzieją ze ex wróci moze kiedys, bo z reguły oni czesto wracają, ale mysle ze u mnie to juz temat zamkniety... ja wczoraj wyslalam mu smsa.... ''szkoda ze tak wyszlo'' on odpisal " fajnie bylo ale na dluzsza mete bysmy sie nie dogadali'', po czym po 5 godzinach tak kolo 23.. napisal smsa " a co u ciebie w ogole, jak zyjesz, i czy cos sie zmienilo/" napisalam ze po staremu praca dom , praca dom, i ogolnie jakos leci..... i wiecie co chcialam cos napisac glebszego , zeby to z siebie wyrzucic , potrzebowalam tego i napisalam ze nie chcialam sie rozstawac z jakims fochem czy zalem, że niemiło ten zwiazek sie zakonczyl a ja nie chce sie gniewac czy rozstawac w jakiejs klotni bo to nie ma sensu... on odpisal ze cieszy sie ze sie nie gniewam i ze teraz jak sie gdzies spotkamy to normalnie sobie pogadamy a nie bedziemy udawac ze sie nie znamy, milego dnia , cos w tym stylu.... wiecie co, mi na prawde ulżyło po tych smsach, dla mnie to co nas łączyło miało duze znaczenie i nie moglam sie z tym pogodzic ze tak sie rozstalismy w taki sposob ani 'me' ani 'be' , jak dzieci, a skoro on nie umial zachowac sie jak dorosly facet to ja to zrobilam.... lepiej mi po tym i czuje sie z tym dobrze ze odważyłam sie napisac do niego... mimo wszystko fajnie wyszlo, moze nie powinno to sie odbyc przez smsy ale skoro na żywo nie umial tego zrobic .... tak jak napisal, nie chcialabym odwrocic glowy i udac ze go nie widze jak sie kiedys spotkamy przypadkiem, wyszlo jak wyszlo.. trudno... ale przynajmniej troche to sobie wyjasnilismy ..... ufffff bo tak mnie to meczyloooo ze szok....a teraz luzzz, koniec związku i trzeba zyc dalej, jakos o nim zapomne , nie ma wyjscia..... życie.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karpatkaaaa
parapampampam- ile razy chlopak cie rzucił?? bo cos tam pisalas o swoich bylych .... bo mnie 2 i MAM NADZIEJE ZE TO JUZ NIGDY SIE NIE POWTORZY swoją drogą zastanawiam sie czy trafilam na takich glupich facetów czy to cos ze mną jest nie tak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nelly77
Czemu ja odezwalam sie do swojego bylego??Czemu?? Nie wydaruje sobie tego smsa...Przepraszam ze sie tak wtracam ale musze to wyrzucic z siebie...:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
karpatkaaa przynajmniej Ty w jakis sposob odczułaś ulge kiedy napisałas tego smsa. Ja jestem na etapie poszukiwania byle jakiego pretekstu ale szukam go sobie ot tak, bo wiem ze i tak napisanie czegokolwiek nie ma sensu. Jedyne do czego mozna powrocic w mojej sytuacji to do przyjazni a ja nie chce przyjazni, to zbyt malo dla mnie. A na pewno ejscze nie teraz kiedy rozpamietuje jak glupia kazdy gest, jakzde slowa, kazda sytuacje, doslownie wszystko. Stwierdzilam ze mam starych znajomych;p Nie pod wzgledem wieku ale samopoczucia;) Jutro jest fajny koncert i bardzo chcialam pojsc bo to na swiezym powietrzu organizowana przez miasto impreza... I kogo nie zapytam to albo za daleko, albo za zimno, albo nie bo nie...ehh... I pojade sama:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kochamzycie ja bym z Tobą poszła !!! tydzień temu jechałam 30 km na koncert, żeby tylko nie siedzieć samej w domu i nie myśleć, więc na bank bym poszła :):) karpatko, przed tym exem, o którym tutaj piszę miałam dwóch facetów - z jednym byłam 4 lata (ja zerwałam), z drugim 3 i to on zerwał jakieś 9 miesięcy przed poznaniem tego. i po tym zerwaniu.... była istna masakra. myślałam, że się nie pozbieram. zwolniłam się z pracy, przeniosłam na zaoczne i poprostu leżałam w domu przez pół roku i wyłam do księżyca. tak stasznie to przeżywałam, że potrafiłam iść ulicą i ryczeć. nikt nie wiedział jak mi pomóc, mieszkałam sama w innym mieście, rodzice chodzili po ścianach, zerwałam wszystkie kontakty ze znajomymi, wydzwaniałam do exa, poniżałam się. wszyscy mi powtarzali dziewczyno otrząśnij się a ja dalej w to brnęłam - tak strasznie go kochałam. trwało to od sierpnia do stycznia - w sylwestra ten ex zrobił mi takie świństwo, że musiałam dotknąć dna żeby się odbić. w lutym stanęłam na nogi, jakoś żyłam, a w kwietniu poznałam tego i zakochałam się bez pamięci. wiecie jak zerwał ze mną tamten pisałam na innym topiku na kafeterii i niedawno to zaczęłam czytać. pamiętam, jak napisałam, że jestem pewna że on był miłością mojego życia, że nie poznam drugiego takiego. bardzo się pomyliłam. poznałam tego i odmienił mój świat, więc trzeba mieć nadzieję. chociaż teraz jestem starsza o 1,5 roku, wszyscy zdatni faceci są pozajmowani :) jeśli chodzi o tamtego exex... kompletnie już nic do niego nie czuję, jest mi obojętny. nie mamy żadnego kontaktu i nie wiem co się z nim dzieje. czasami się zastanawiam, dlaczego jedne dziewczyny od razu poznają tych jedynych, są szczęśliwe, zaręczają się a inne, tak jak my, nie mają tego farta i są coraz ranione. czy my aż tak dużo wymagamy od życia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
taaaak u mnie też temat zamknięty. nawet jakby mnie jakimś cudem kochał jakby "zrywał" to po tak długim czasie braku kontaktu i olewki dawno by się odkochał:/ ale tak za nim tęsknie, za zwykłą codziennością,, ajjjjjć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
parapampampam to mi dało kopa ,żeby jednak pojechac;) nie mam az 30km, o wiele mniej, ale samej ehh...ale coż i tak siedze juz tydzien i tylko głowe zajmuje niepotrzebnymi myslalami wiec to bedzie jakas rozrywka:) Szkoda tylko,że pogoda jest beznadziejna, bo pada, pozostaje tylko liczyc na to ze do wieczora sie cos odmieni. parapampampam ile masz lat? Przepraszam za to pytanie ale tak mniej wiecej:) wydaje mi sie ze mozeby byc w podobnym wieku, chco jak patrze na Twoj bagaz doswiadczen w relacjach damsko-meskich to ja mam o wiele mniejsze. Nigdy nie byłam jakos szczegolnie odwazna w stosunku do facetów, nigdy nie zabiegalam o zainteresowanie ale zawsze ktos tam sie krecil, tyle ze to były w wiekszosci platoniczne uczucia. Kilka lat temu wpakowalam sie w zwiazek bez przyszlosci, wlasciwie nawet nie wiem dlaczego...mozliwe ze czulam sie sama i potrzebowalam bardziej kumpla niz chlopaka ale on sie zaangazowal juz po miesiacu znajomosci. Wyznawal mi milosc, kiedy jescze mieszkal w innym miescie potrafil przejechac 400km zeby mnie przeprosic kiedy sie poprztykalismy... Tyle ze po pewnym czasie strasznie zaczelo mnie meczyc to ze nie potrafie odwzajemnic jego uczuyc mimo ze tyle razy mu powtarzalm ze nic z tego nie bedzie. Ni wspominam tego okresu zycia najmilej a trawal ok.3 lat prawie... i niestety ale mam wrazenie ze przez ta znajomosc troche sie wtedy zamknelam i moze mnie cos ominelo. Nie obwiniam tego chlopaka ale troche tak bylo, probowalam zmusic sie do uczuc, ja-ta ktora powtarza zawsze ze nikogo nie da sie do tego zmusic. Pozniej byla ktorka przygoda jesli tak to mzona nazwac z dawnym kolega, ktory byl we mnie keidys baaardzo zakochany. On byl swiezo po rozstaniu i pewnie potrzebował klina...a zrozumialam to zbyt pozno kiedy zdazylam sie juz zaangazowac, ale przebolalam to. Od tamtego czasu praktycznie zerowy kontakt, chyba ponad rok temu wyslala mi ajkiegos smsa. A takim prawdziwym facetem w ktorym sie zakochalam i ktorego czuje ze kocham nadal mimo wszystkiego co sie wydarzylo jest wlasnie pierwszy ex. Mam chec czasem zbrzydzic go sobie, czymkolwiek...ale nie znajduje zadnej przyczyny...to ze mnie nie kochal, tzn,nie wiedzial czy kocha mogloby byc jakims powodem. Ale on pozniej wyznal mi milosc i mam wrazenie ze to bylo szczerze i niepodyktowane zazdroscia... To jest facet ktory raczej mysli nad tym co robi i mowi wiec raczej nie rzucał słów od tak na wiatr... tesknie za nim strasznie. Mam ochote napisac do niego, umowic sie na piwo, cokolwiek ..pogadac tylko. Ale jak pomysle o niej, ze on ma kogos ze z nia spedza czas i w ogole pewnie jest szcesliwy, to łapie mnie takie dziwne uczucie i stwierdzam ze nie bede sie ponizac, ze nawewt jesli on chce kontaktu ze mna i moze nawet czeka na moj znak, to nie ma sensu. Przeciez i tak nie zaspokoi w zaden sposob mojej checi spedzania z nim czasu, a godzina czy dwie wyrwane gdzies tam z jego calego dnia raz na tydzien...bez sensu. Czas sie odkochac, a moze wtedy tak po prostu przyjdzie czas na to by znow moc normalnie pogadac, spotkac sie. Ale czasem chcialabym, tak naprawde bym sobie tego zyczyla zeby skonczylo sie jak w jakims kinowym filmie...ze po wielu przeciwnosciach wszytko zaczyna sie ukladac i są razem, ale tutak takiego rozwiazania chyba nie ebdzie. oj, nie wiem...najgorsze ze znow weekend. Chociaz dla mnie to i tak teraz nie robi zadnej roznicy. Dziwie sie sobie sama ze wytrzymalam w jednym miejscu wlasciwie tyle czasu, ale chyba nawet juz mnie nie nosi tak jak na poczatku. Nie mam checi na nic, nawet gotowac mi sie nie chce, a naprawde to lubie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
karpatkaaaa no rzeczywiście facet nr 2 zachował sie jak gówniarz ...niestety ale powinno dać Ci do myślenia że tzreba dać sobie spokój Wogóle czy nawet potrafiłabyś byc z nim jakby odezwał sie do Ciebie ponownie??? i tego tez nie rozumiem bo jak pisalas to on za Tobą szalał, chyba sie nie narzucałas albo nie pokazałaś mu że |Tobie zależy bardziej...no ale tak czy inaczej musisz zapomniec i nie szukac żandego kontaktu i nie sadze że spotkania z nim nawet przypadkowe i rozmowy dały by Ci spokój bo jednak cos do niego poczulas I udawanie że możmy normalnie pogadac mija sie z celem.... kochamzyciemimo masz tyle szczęscia przynajmniej że nowa praca Ciebie czeka ;) zobaczysz zajmnie Ci dużo czasu bo jednak nowa praca wciaga i musisz sie pokazac w jak najlepszej strony No a facet tez zachował sie jak gówniarz i to samo co u karpatki Dać spokoj sobie i jakos sie pozbierać bo płacz nie ma wiekszego celu na dłuższa mętę.. w_s wóż albo przewóz Bedzie dobrze albo sie całkowicie spieprzy Życze powodzenia!!!!!!!!! i czekamy na jakies wpisy ;) a u mnie jest oki Świeża pani mgr ;) odpoczywam sobie A jesli chodzi o zwiazek to róniez się układa Tylko że...... własnie minęło 4 msc czyli taki sam czas jak z moim ostatnim i po prostu dosszukuję się dziury w całym Nie mam powodów żadnych do niepokoju ale jednak mam takie myśli że a może zrobi tak samo jak mój ex że powie wole byc singlem i zakonczy związek??? durne są takie obawy i nie potrzebne i czasami jest po prostu mi smutno że znów mogę mieć pustke... czy Wy tez tak miałyście że w nowym związku wracały wam takie obawy , myśli że byc może bedzie tak samo jak ostatnio???? a to źle może wpłynąć na zachowanie i stosunek do tej drugiej osoby.. Z tego co pamietam Szoszo pisalas że mialas takie obawy i strach po częsci , czy ci przeszło??? wiem że to jest takie wmawianie sobie i po prostu trzeba sie cieszyc z tego co sie ma ale jednak jest taka mysl..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja 27. Ja tez biję rekordy jesli chodzi o byłego nr 1, bez kontaktu od 7 dni!! Nie licząc jego smsa na dobranoc, kiedy był po pijaku. Ale tak ciagle dreczy mnie to czy mysli o mnie...czy cos mu sie przypomni czasem i milo wspomni. Jak go pytalam przy naszej osatniej rozmowie czy mysli o mnie, to zacząłm,że jak tylko sie obudzi...i nie dokonczyl. Powiedzial tylko,że nie ważne. Z drugiej strony boje się ze po jakims czasie takiego milczenia nawet jakbysmy chcieli odnowic kontakt to nie bedzie o czym rozmawiacm, ze stane sie dla niego wlasciwie obca osobą. I momentami mam juz tak ze mysle, jest okej, mozesz z nim normalnie pogadac, ale pozniej przypomniam sobie ze on jest z kims ze to juz nie ten sam chlopak, ze juz nie mozemy byc taka para kumpli jak przez ostatni czas, ze za duzo sie wydarzylo i zmienilo. Z tego wszystkiego zrobie sobie dzis dobry obiad przynajmniej:) przez ostatni miesiac schudlam ponad 2 kilo, co przy mojej wadze jest naprawde co najmniej niepożądane. Zbyt duzo stresu bylo przez ostatni miseiac ale wreszcie przyszedl lipiec, niech juz wreszcie bedzie lepiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zakrecona gratuluje mgr :) Ja z pracy ciesze sie na parwede baaardzo bardzo:) teraz akurat czeka mnie mnostwo załatwiania, bo akurat w tej pracy poniekąd sama będe sobie szefem:) I musze sobie wyrobic w zwiazku z tym pieczątkę i tak smieje sie troche ,że przed nazwiskiem umieszcze sobie "mgr", przynajmniej na tyle przyda mi sie ten tytul;p szukanie dziury w całym w nowym zwiazku to chyba dosc typowe zachowanie, szczegolnie kiedy od rozstania mineło jescze nie az tak wiele czasu i te rany moze nie do konca zdazyly sie zagoic, albo kiedy pamiec o tym jest jescze na tyle świeza. Ja przy eks nr 2 czułam sie na prawde dobrze, prynajmniej na poczatku, ale po jakis czasie kiedy to jego zaangazowanie osłablo, ja zaczelam sie zastanawiac co jest nie tak...i chyba zeby poraz kolejny sie nie rozczarowac zapytalam go na czym stoje. Teraz nie wiem czy zrobilam dobrze czy zle. Szczerze to zastanawiam sie czy zwyczajnie nie za duzo oczekiwalam, moze lepiej bylo by podejsc do tej znajomosci z duzym dystansem, bo teraz to juz wlasciwie nie ma naweet czego ratowac. On pewnie ze wzgledu na to ze az tak mocno sie nie zaangazowal bedzie raczej unikal jakiegookolwiek spotkan chocby ze wzgledu na to,że pomysli ze ja bede probowala czegos wiecej. A ja nie, nie chce nic. Tak mnie otzrezwilo to wszystko co sie wokol mnie dzieje ostatnio,że najakis czas mam dosyc. A Ty dziewczyno ciesz sie!! :) i niech Ci sie uklada jak najlepiej:) I mam nadzieje ze takie przyjemne posty dadza nadzieje na to ze i reszcie sie pouklada jakos:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ciesze sie żeby nie było ;) Ale jednak jeszcze to co stare sie do konca nie zagoiło i wyjatkiem tego że teraz po prostu brzydze się mojego exx!!! i nie było by u mnie opcji powrotu, przynajmniej sie z niego wyleczyłam bo był frajerem i o!! a z obecnym jest fajnie Jestesmy juz dawno oficjalnie parą i tak sie zachowujemy, fakt że początkowe motylki już opadły i wchodzi sie z drugą faze związku ktora jest rowniez przyjemna ale jednak czasami doszukuje się nie wiadomo czego Nie napisał smsa o 14 , tylko o 17.....i sobie mysle cos sie dzieje....i czasami mam taka paranoje no ale to tylko ze strachu przed straceniem kogos bo jak człowiek zaczyna sie bardziej angazowac to jednak zmienia swoje zachowanie I racja musze odpedzic te swoje durne mysli....hihih

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lilka 84
hej dziewczyny, wczoraj cos napisalam juz chyba na nieaktualny temat. Chcialam, tylko powiedziec, ze ja i moj chlopak, obecnie narzeczony, zrywalismy z 7 razy i to nie na tydzien tylko na 3,4,5 miesiecy, raz na rok. Bez zradnych smsow, elefonow, nic totalna cisza. Ale teraz juz jest wszystko dobrze, mieszkamy razem, jestesmy zareczeni i sie pobierami. Wszystko zawsze jest mozliwe. A tez mi mowil, ze mnie nie kocha, ze nigdy nie kochal, ze nigdy nie wroci, ze to niemozliwe itd. :):):) Za kazdym razem jednak to ja zaczynalam jakis kontakt, nie mieszkalismy w tym samym miescie, wiec czasami mama miala konferencje w jego miescie to ja z nia jechalam, a to sie dowiedzialam, ze w szpitalu lezy po wypadku to pomyslalam ze milo bedzie odwiedzic. Nigdy z nim nie rozmawialam o nas, nigdy pierwsza tego tematu nie zaczynalam, jesli on zaczynal to raczej odpowiadalam na pytanie i ucinalam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zakręcona_87....dokładnie....też miałam takie obawy...po prostu pojawiał się jakiś taki dziwny lęk... że to się znów skończy... wydaje mi się,że wynika to z Naszego co raz większego zaangażowania i jest to reakcja obronna na ból, który znamy ...:] Ja już się tego pozbyłam... U mnie za chwilę rocznica z my love :] Dziewczyny...nie wiem co się dziś stało ze mną....tzn. wiem, sentyment...przeglądałam z ciekawości starego maila i znalazłam tam maile od ex... i znalazłam coś, nie wiem jak to nazwać ...'list', 'pamiętnik' ...pisałam to zaraz po rozstaniu z Nim....aby nie pisać do Niego ... przeczytałam to i przeraźliwie wyłam.... To było takie smutne :( Taki ogrom uczuć, emocji tam jest ....przede wszystkim bólu, bezsilności, miłości i gniewu... Naprawdę....czytałam to i płakałam. Myślałam,że to już dawno za mną....i pewnie jest za mną, minęły 2 lata... to pewnie zwykły sentyment...mam dziś zły dzień....pierwszy raz od dawien dawna....Dajcie mi kopa w tyłek bo chyba zwariowałam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kurde, a ja musialam z pewnych powodów złamać moje milczenie w stosunku do eks nr 1 :/ Niestety byla to sytuacja bardzo niezalezna ode mnie, powiedziałabym nawet ze wyjatkowa, a w takiej chwili nie zastanawialam sie wiele tylko musialam dać mu znac. Na szcescie sytuacja jest w miae opanowana, co nie znaczy ze juz koniec "przygód" ale na reszte wypadków musze czekac do poniedzialku :/ No i przy okazji tego całego zamieszania mielismy oakzje pogadac... Juz niezlicze poraz który. On jest mi tak bliski, tak dobrze sie przy nim czuje, strasznie lubie z nim rozmawiac, to spojrzenie keidy widze troske w jego oczach...ehh I wez tu zapomnij o tym:/ Juz mi naprawde bylo lepiej przez te kilka dni choc wariowalam doslownie z tesknoty, ale za nic, za zadne skarby nie hcialam chwycic za telefon. I gdyby nie to cale zamieszanie to pewnie bym tego nie zrobila. Trudno stalo się. Porozmawialismy o naszych wzajemnych sytyacjach. Ja mu powiedzialam jak to jest ze mna i eks nr 2, zreszta sama z siebie bym nie powiedziala, ale zapytal. On jest z ta dziewczyna, na pytanie o to czy jeste szczesliwy odpowiedzial "nie", jest zadowolony... Moze nie chcial mi sprawic przykrosci? Pogadalismy o naszym byciu i niebyciu razem...o tym co kto spieprzyl i o tym jak to wszystko potoczy sie dalej. On mwoi ze nie ejst optymista co do swojego nowego zwiazku, ale jak juz zaczeli byc razem to są... Pogadalismy jescze szczerze tak od serca co kogo boli, posmialismy sie i powiedzialam mu cos czego wlasciwie moze mowic nie powinnam, ale ten czas jaki mialam zeby przemyslec cala sytuacje i wszytsko to co sie w okol mnie dzieje, dał mi pewnosc tego co czuje. Powiedzialam,że go kocham i że zal mi tej straconej szansy, ktorej nie wykorzystalismy i niewykorzystamy. Rozpłakał sie, a kiedy zapytalam dlaczego to odpowiedzial ze nie lubi nikogo krzywdzic. Czasem mam wrazenie ze jemu naprawde zalezy,że pewnie tez zasatanawia sie co by bylo gdyby... ale z drugiej strony pewnie on sam nie ma pewnosci czy mnie wtedy tak naprawde kochał, czy to nie było podyktowane zazdroscia i czy za miesiac nie zmienilby zdania. Nie chcialam mu tego powiedziec,żeby wprowdzic go w zaklopotanie czy aby mial jakiekolwiek wyrzuty sumienia czy watpliwosci. Chcialam egoistycznie to z siebie wyrzucic i uslyszec , ze nic z tego nie bedzie, tak zebym zwyczajnie przestala o nim myslec, przestala sie zadreczac. Ale nie uslyszalam. Uslyszalam tylko, ze teraz i tak nie chcilabym pewnie z nim byc, ze narazie nie ebdziemy razem, co go poprawialam ze zle uzyl słwoa "narazie" bo my nie ebdziemy razem... wiem, ze jestem dla niego wazna, pomagał i jest gotow mi pomoc w kazdej najmniejszej sprawie,nigdy nie odmowil mi wsparcia, zawsze byl kiedy go potrzebowalam. wiem ze po rozstaniu, szczegolnie kiedy spotykalam sie z eks nr 2 moglam byc dla niego wredna, niesprawiedliwa, ale ja sama nie wiedzialam czego chce. Wie ze troche przez moja glupote chec doswiadczenia czegos nowego stracilismy ta druga szanse...choc wina lezy po obu stronach. I wiem ze juz nic nie zalezy ode mnie, ze ja juz z tym nic wiecej nie moge zrobic. Chcialam zeby wiedzial, fakt, zrobilam to egoistycznie z mysla tylko i wylacznie o sobie. Ale nie chcialam go obarczac odpowiedzialnoci za moje uczucia. Do niczego go nie zmusilam, nie chcialam deklaracji, nie sprowokowalam go. To byla zwykla rozmowa, fakt ze z emocjami ale bez pretensji, wypominania. I co najwazniejsze. Pamietam wciaz i nadal ze on ma dziewczyne, trudno zapomniec. I za kazdym razem przed wypowiedzeniem czegokolwiek, zrobnieniem czegokolwiek czy nawet tym glupim telefonem do niego z dzisiejsza sprawa, zastanowilam sie , pomyslalam dwa razy i postawilam w jej sytuacji. Czy ja bym chciala mzeby moj facet mial taka przyjaciolke. Odpowiedz za kazdym razem była nie. Ale to nie ja tu teraz decyduje, teraz wszystko zalezy od niego. Nie zrobie nic co w jakikolwiek sposob mialoby popsuc ich wzajemne relacje. Nie mam ani takiego zamiaru ani prawa. To jego zycie uklada je jak chce. Rani mnie troche ta cala sytuacja ale coz moge zrobi, albo czekac ze cos sie zmieni, albo odpuscic... I chyba odpuscilam, bo nie rzucam sie na niego z zalem w oczach, nie placze, jedyne co to tęsknię. Chocby za tym zeby pogadac nawet o takich waznych sprawach na luzie, jak dzis. Wiecej nic nie moge zrobic. Szanuje go choc rzucil mnie,nie wiedzial co czuje, po drodze jescze wiele rzeczy sie wydarzylo ktore nie powinny miec miejsca, ale co zrobic...takie zycie. Nawet jesli ta historia ma sie tak skonczyc to przynajmniej nie bede miala wyrzutów sumienia,że nie wyznałam mu tego co czuję. Niesadze zebym mu mieszała w glowie, on sam doskonale wie co robi i co jest dla niego najlepsze. Jesli ktos pomysli ze jestem glupia, moze i jestem, ze wtracam sie w jego zwiazek jak pies ogrodnika, moze i tak, ale nie zrobialam nic złego, tzn. nic co w jakikolwiek sposob mogloby zburzyc spokoj jego czy jego dziewczyny. Wyjasnilam po prostu jedna sprawe. Pewnie nie odzyskam przez to spokoju i nie bede szczesliwsza, ale tak jak napisalam wczesniej, nie bede sobie wyrzucac ze tego nie zrobilam choc moglam. i zachowalam uczciwosc, po prostu aby zamknac pewien rozdzial i moc dalej jakos ta znajomosc kontynuowac nalezalo pozostawic pewne sprawy wyjasnione, bez niedomowien. teraz mysle ze to ejst jasne. Przynajmniej dla mnie, bo z tych jego uczuc z przed miesiaca chyba niewiele zostalo. Moze sentyment i troche zalu ...moze, nie wiem. Trudno. Poczekam, nic nie robiąc, na to co będzie dalej. A teraz ide spac. Dłuuugi był ten dzien.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szoszonowa kop w tyłek ode mnie!! I ja te narozrabiałam dzisiaj jak widać w poście powyzej, ale cóz takie życie... Mi sentyment szybko nie przejdzie, oj nie...chco nawet patrzac dzis na neigo chcialam go sobie jakos zbrzydzic, cokolwiek...a tu jak na zlosc nie ma sie czego przyczepic!! Trzydniowy zarost, ten sam niski glos, te same palce ktore tak fajnie gładza po włosach, te same ramiona w ktore mozna sie wtulic...ehhh glupia ja glupia calkiem!! No i najlepsze ze dupa z tego będzie! Nie wiem czy to wina pozniej godziny, czy stresu ajki mialam kilka godzin wczeniej ale jest mi wszystko jedno. Chce tylko odzyskac spokoj,żeby nie czuc nic, tylko i wylacznie obojetnosc kiedy na niego patrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szoszonowa proszę - łopata w dłonie i PAC! w głowę. jeśli to coś pomoże. a tak na serio to proszę nie rozklejaj się, nie Ty! jesteś tu jedyna osobą, która potrafi nam dosadnie napisać co i jak, jesteś silna i to w zasadzie Twoje posty w jakiś sposób wpłynęły na mnie, że podjęłam pewne decyzje odnośnie mojego byłego faceta. bardzo Cie proszę, bądź nadal silna i szczera.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzięki:) No cóż... wniosek z tego taki: nie tykać się sentymentalnych pamiątek,potrafią rozgrzebać ranę... U mnie wszystko się skumulowało zapewne tym,że zbliża mi się okres a wtedy jestem wredna i płaczliwa, pokłóciłam się przez to z my love, który stawał na rękach aby mi zapewnić rozrywkę na piątkowy wieczór jako,że mam wolne w sobotę... efekt był taki,że mi nic nie pasowało a On sam poszedł do kina... No i bęc...ja sama w domu, w łóżku, pamiątki po ex, smutna muzyka i ryk :] Uroczo :] Na szczęście dziś też jest dzień, na dodatek prześliczny i jakby wczorajszego wieczoru nie było... kochamcieżyciemimo... dobrze,że mu to wszystko powiedziałaś... naprawdę dobrze... :* sama_nie_wiem_co co u Ciebie mała? w_s jak tam miłość?;] Milego weekendu dziewczyny!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szoszonowa co u mnie? w zasadzie od czasu gdy zerwałam wszelkie kontakty z exem to jakoś odżyłam. fakt, ze jest mi czasami smutno ale nie mogę tkwić cały czas w jednym miejscu, muszę iść dalej. pozamykać pewne rozdziały swego życia i otworzyć się na nowe. stwierdziłam, że mam dość użalania się nas sobą i swoim życiem. przecież mogło być jeszcze gorzej a mnie tylko rzucił facet. nie on jeden na świecie. wierze, że poznam fajnego przystojniaka, który będzie mnie w pełni akceptować taką jaka jestem. a z byłym zamienię tylko kilka grzecznościowych zdań w pracy i tyle. nie rozmawiam z nim poza pracą, nie piszę i nie odzywam się. będzie coś chciał to sam zagada. i jak na chwilę obecną nic w tym kierunku nie robi. gdzie Ty masz ladna pogodę??? u mnie za oknem leje dezcz i jest ohydnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szoszonowa ja musialam mu to powiedzieć, bo nie wiem jak dlugo moglabym go widywac, patrzec mu w oczy i tak zwyczajnie dusic to w sobie. Lepiej sie z tym czuje, chcoc zdaje sobie sprawe z tego,że on pewnie doskonale wiedzial o moich uczuciach. A teraz dostal je podane jak na tacy. Nic sie nie da z tym zrobic,w zaden sposob zmienic biegu wydarzen, trudno..nie wiem nawet czy na to liczyłam. Kazde z nas pewnie bedzie dalej zylo swoim wlasnym zyciem, pozostaniemy w kumpelskich relacjach, bo faktem jest to co on powiedzial,ze z nikim nie rozmawia tak jak ze mna, szczerze czasem az do bólu. Ja mam podobnie, wiem ze na niego zawwssze moge liczyc, ze jak cos jst nie tak to moge mu o tym powiedziec, czy chociazby pojsc na piwo. Na poczatku kiedy postanowilam ze nie moge sie z nim spotykac poczułam wielka ulge...odciecie sie, probe zapomnienia. Ale z kazdym dniem, masakra. A teraz...troche ukłucia w sercu na mysl o tej całej sytuacji, ale z drugiej strony mój czysty egoizm-czekanie na to co moze sie wydarzyc, nie ogladanie sie za siebie i mysl ze on gdzies tam jest mimo wszystko. Pozbieram sie. Jakos sie pozbieram.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sama_nie_wiem_co...zerwanie całkowitych kontaktów, nie prowokowanie ich to wielki sukces i krok do przodu....sama piszesz,że jest Ci z tym lepiej a gwarantuję,że będzie jeszcze lepiej:) Ja, kiedy owe kontakty z ex miałam byłam zamknięta na wszystko nowe....Mimo iż uważałam,że absolutnie tak nie jest, poznaję facetów, spotykam się z Nimi i jestem wolna....Gówno prawda:] Dopiero po zerwaniu kontaktu , przeboleniu tego i zrozumieniu,że to dla mojego dobra zaczęłam żyć:] No i poznałam nowego faceta:) Także.... ;) A pogoda u mnie prześliczna bo nie mieszkam w Polsce:] Zazwyczaj jest brzydko i pada:P dlatego się cieszę na tę cudaśną sobotę:] kochamciezyciemimo... ja niestety nie miałam szansy powiedzieć tego, co czuję i co we mnie siedzi...mój ex nie pozwolił na to... Niby dostał ode mnie te moje zapiski/list/pamiętnik, której pisałam wyżej ale jakiś czas temu pytałam czy to czytał powiedział,że nie...że trzyma te karteluszki w specjalnym pudełku i że jeszcze nie czas na to... Nie rozumiem tego...Nie jesteśmy razem 2 lata i to,że nie chce być ze mną powiedział mi definitywnie...Ale nie warto o tym rozmyślać....Także dobrze,że to z siebie wyrzuciłaś....mnie chyba nadal trochę boli,że sobie nie wyjaśniliśmy wielu spraw,że nie powiedzieliśmy sobie o swoich uczuciach ....to chyba dlatego tak długo to wszystko się ciągnęło (ciągnie?) ...Trzeba wyrzucić z siebie wszystko by móc żyć dalej, zrobić krok do przodu ...Wyjdź z założenia,że zrobiłaś i powiedziałaś wszystko, co było można a teraz będzie co ma być:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karpatkaaaa
szoszo masz racje ja tak wlasnie zrobilam teraz pisząc tego smsa, poczulam taka ulge bo męczyło mnie to strasznie czemu w taki sposob to sie zakonczylo. napisalam zeby żal odstawić na bok, i ciesze sie, moze nie powinnam byla pisac( niektorzy uwazaja ze niepotrzebnie) ale ja sie z tym lepiej czuje, powiedzialam co mialam powiedziec ... napisalam ze szkoda mi tego związku ale trudno, jego decyzja, i ciesze sie ze on o tym wie. fajnie bylo dostac od niego smsa " co u mnie slychac" to nie zmienia faktu ze cholernie tesknie za nim, ale musze z tym jakoś zyc, nie zmusi sie drugiej osoby do tego by z tobą byla i cie kochala.... dzis mialam taka ochote sie przytulic, poczuc sie kochaną, az mi łza kapnęła szoszo ja tez wiem co czujesz, z tym jak pisalas ze sie poplakalas myslac o ex... mialam podobnie kiedy zaczelo do mnie docierac ze np juz nigdy nie bede u niego w pokoju itd, takie błahostki niby ale ruszają czlowieka, mimo ze mialam juz tego drugiego i bylam szczesliwa to i tak jakis tam sentyment jest ... normalna sprawa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hej dziewczyny. u mnie w sumie bez zmian. wczoraj byłam na imprezie urodzinowej kumpeli, na której byli też rodzice exa. dziwnie było. niedługo ma imieniny. myślicie, że powinnam wysłać mu życzenia? z jednej strony nie chce odnawiać kontaktu, bo za dużo mnie kosztowało to, żeby tyle się nie odzywać. z drugiej.. hmm sama nie wiem, zastanawiam się co on by zrobił, chyba by nie wysłał. nie wiem co robić, może wyślę kartkę pocztą, żeby się nie dołować potem jak nie podziękuje;p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
parapampampam grzeczność by nakazywała wysłać takie koleżeńskie życzenia, natomiast biorąc pod uwagę sytuację w jakiej jesteście, to ja na Twoim miejscu bym nic nie wysyłała. sama napisałaś, że dużo Cie kosztowało zerwanie z nim znajomości, więc nie popełniaj tego błędu i nic nie wysyłaj. facet może sobie pomyśleć, że chcesz odnowić znajomość, albo że Tobie zależy jeszcze na nim...itp. według mnie - nie wysyłaj (ale to tylko moje zdanie, z którym nie musisz się zgadzać :] ).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×