Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość dfsgsfggsd

Jak byłam mała piłam wode z kałuży. A wy jakie macie jakieś wspomnienia?

Polecane posty

Gość mała saddystka
szprotka jezu z tym chomikiem to bylo okropne:-( ja tez bylam sadystka ale jednak mnie przebiłas...w ogole to dzieci sa okropne, wyzywaja sie na zwierzetach i robalach....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja calowałam żabę :p taką maleńką :p niestety nie zamieniła się w księcia :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośka 74..
jeżuu ja tylko wyrywałam musze skrzydło i wrzucałam w pajęczą sieć :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mała saddystka
"Ja jestem pan tik tak, a to jest jego znak, tak tak tak to pan tik tak a to jest jego znak..." TIK TAK TIK TAK-TIKTAK !! lalalalalla.... :-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mała saddystka
goska no ja tez tak robiłam:-P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mała saddystka
Pewnie ze pameitamy...przestalam go ogladac jak Barciś zaczoł podkładac głos pod pankracego:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośka 74..
pamiętamy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mała saddystka
Pamietam też ze jako dzieci kiedy kręcismy Globusa w ogródku dla dzieci to wołaliśmy " DO PYTY!!DO PYTY!!!" co miało znaczyć zeby kreciło się na maxa:-) Potem mama nas opierniczyła ze tak brzydko mówimy a my nie wiedzilismy o co jej chodzi:-) do pyty hehehe:-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośka 74..
A ja pamiętam... jak mnie starsze barany wkręciły i kazały mówić MAM DŁUGOPIS D, MAM DŁUGOPIS D,MAM DŁUGOPIS D oj jak się tato darł na mnie a ja nie wiedziałam o co.. :)))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do goskii
ale co to znaczylo mam dlugopis?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośka 74..
powtórz sobie kilka razy i posłuchaj co z tego wychodzi .. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to ja wam opowiem z moich
przygód jak byłam dzieckiem: 1. Jak szłam z ojcem gdzieś do jego kolegi i on palił papierosa a pozniej wyrzucił na ziemię to podnosiłam i dopalałam, miałam może 7 lat wtedy. U tych kolegów podpijałam im wódkę z kieliszków, raz sie tak upiłam że spałam pod stołem a ojciec myślał, że po prostu zasnęłam ze zmęczenia 2. Robiliśmy "bombe" z pasty do butów, octu, benzyny ukradzionej sąsiadowi i czegoś tam jeszcze, wlewalismy to do butelki i podpalalismy, dobrze że tragicznie sie to nie skończyło 3. Podglądałam ciotkę jak bylam u niej na wakacjach kiedy sie kąpała :o 4. Kiedyś znalazłam małego ptaszka który wypadł chyba z gniazda, już nie żył ale ja próbowałam go ratować robiąc sztuczne oddychanie, masaż serca i wkładając pod kran z zimną wodą 5. Kradliśmy sąsiadowi jajka i ogrzewaliśmy je na słońcu i w sianie myśląc że w ten sposób wykluje się kurka :o Raz niestety ukradlismy takie jajko w ktorym kaczka była niewykluta, bo rozbilismy je i tam małe pisklątko było :( 6. Kupowaliśmy z kolegami lody na pół :D A w jednym barze sprzedawał facet który dobrze znał moich rodziców i zawsze widząc ze przychodzę z bratem kupić loda czy ciastko i mówię "poproszę jednego loda" to on zawsze dawał nam 2 bo mu sie żal robiło :D A zawsze płaciliśmy za jednego i później tak ciągle chodziliśmy :p 7. Kiedyś powiedziałam sąsiadowi w wieku mojego ojca "spierdalaj chuju" i ten mnie złapał i próbował nastraszyć to zlałam się w majtki :o 8. Znaleźliśmy kiedyś koty małe w starej opuszczonej szopie, było ich 5 więc wzięłam je do domu i ukrywałam w pokoju w szafie, karmiłam je i opiekowałam się nimi przez 3 tygodnie aż mama sie zorientowała i kazała się ich pozbyć, ja udawałam ze nie wiem skąd one się wzięły :classic_cool: ale na szczęscie kiedyś nie było problemu znaleźć kotkom nowy dom 9. Kradliśmy sąsiadom truskawki, gruszki, czereśnie z ogrodu 10. Po deszczu smarowaliśmy się cali błotem i udawali komandosów :D Później dostawaliśmy wpierdol od matek bo musiały prac wszystkie ciuchy 11. Z bratem rozkładaliśmy "namiot" na balkonie zrobiony z prześcieradeł i koców, tam przechowywaliśmy nasze wszelkie skarby typu latarki, jakieś proce itd i w nocy jak tam spaliśmy (w lecie oczywiście) to strzelaliśmy z tej procy do ludzi przechodzących obok domu :classic_cool: a najlepsze było jak obok mojego domu (był bar) i siedzieli na murku jakieś żule i pili więc z bratem strzelaliśmy do nich z procy, było ciemno więc nas nie widzieli ale wiedzieli z którego kierunku ktoś strzela i pecha miał mój drugi brat z kuzynem którzy wychodzili z domu na piwo i przy okazji dostali wpierdol od tych żuli bo tamci myśleli, że to oni strzelali :classic_cool: Za to później my mieliśmy przechlapane u rodziców :p Na razie tyle :p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do goskii
nic mi wlasnie nie wychodzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to były czasyyyyy
pamietam jak się bawiliśmy kucanego, raz dwa trzy baba jaga patrzy, w krowe, w drewnianego, w gąski gąski do domu, w podchody, w króla ciszy (to w zerówce), w chowanego, w sklep, w szpital i jeszcze w wiele innych... Jak byłam mala to zawsze musiałam mieć równo zawiązane sznurówki, tata jak mi wiązał buty to tylko z nożyczkami, przycinal żeby było równo. W końcu mama dla świętego spokoju kupiła mi na rzepy. A i zawsze musiałam miec czyste ubrania. Pamiętam jak powiedziałam koleżance że mam brudna sukienke i nie pójdę się z nią bawić, a ona później mydłem i wodą probowała zmyć brud z sukienki. Kiedyś z siostrą wyszłysmy wieczorem pobawić się na śniegu i chłopaki nas dorwali i natarli śniegiem. wróciłyśmy do siostry ciotecznej domu i ona wzięła ojca bejsbolla (nie wiem jak to się pisze) i poszłyśmy do tych chłopaków i siostra jednego zlała tym kijem hahahaha do tej pory pamiętam jak ona z tym kijem biegnie na nich, a miałyśmy z 7-8 lat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośka 74..
mniej więcej mam długą pisde

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mała saddystka
to ja wam opowiem z moich , płaczę ze smiechu:-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to były czasyyyyy
Albo poszłam z tatą na sanki żeby pozjeżdżać z górki. Raz mnie zepchnął z górki na sankach że się wywaliłam i na buzi poleciałam. No ale nic, zdarza się, weszłam drugi raz na górke i tata znów mnie mocno popchnął na tych sankach wjechałam centralnie w słupek który był 50 metrów po skosie. Więcej z tatą na sanki nie poszłam. Kiedyś z koleżanką przeszłyśmy po koledze który położył się na ziemi. A on później z rykiem do nauczycielki że my zrobiłyśmy sobie z niego chodnik. Zrobiłyśmy u babci na ganku program: idź na całośc. ja byłam zygmuntem hajzerem. Zrobiłyśmy z papieru zonki i kupiłysmy trochę słodyczy. najlepsze jest to że prababcia wyszła z czterema zonkami papierowymi:D A to historia koleżanek: nie lubiły jednej koleżanki i zrobiły jej psikusa, wykopały duży dołek i przykryły trawą i zawołały tą koleżankę i ona wpadła w ten dołek i nogę skręciła...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mała saddystka
A ja jeszcze pamietam jak czaiłam się na moja psiapsiółkę na samym dole klatki schodowej i gdy usłuszałam ze ona idzie to schowałam się za drzwi piwnicy i wyskoczyłam żeby ja wystraszyć a tu zamiast niej zobaczyłam starego faceta:-D który złapał mnie i tak opierdolił że sie opłakałam. Facet miał racje bo o mało zawału przeze mnie nie dostał heheheh:-D od tamtej pory już nikogo nie probowałam straszyc z zaskoczenia:-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to były czasyyyyy
MIałyśmy jedną koleżankę której nie lubiłyśmy. I robiłysmy tak: dzwoniłyśmy do niej i mówiłyśmy przyjdź do nas, jesteśmy u XX. i ona za chwile przychodziła, a my w tym czasie siedziałyśmy na strychu i zwijałyśmy się ze śmiechu jak ona waliła w drzwi i krzyczała: dziewczyny wiem że tam jesteście. I później dzowniłysmy do niej i: Karolina no czemu nie przychodzisz:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mała saddystka
to byly czasy hehheehhe dobre... dziewczyny przestancie jużżżż bo płacze ze smiechu a jestem w pracyyyyyy:-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to były czasyyyyy
A najlepsza zabawa była z wozem, takim co dziadek jeździł na pole.Moja najstarsza siostra była koniem, brała w ręce takie dwa bale do których był przywiązany koń, a my z tyłu (4 osoby) pchaliśmy wóz. Albo kiedyś narobiliśmy pełno bałwanów na dziadka podwórku i dziadek wozem nie mógł wyjechac:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to ja wam opowiem z moich
a to jeszcze mi sie przypomniało; cd. - mój dziadek kiedyś pisał dużo listów, rysował i kiedyś on miał taką głupią zabawę że jak ktoś z dzieci chciał usiąść to odsuwał krzesło i sie przewracaliśmy no i on kiedyś też chciał usiąść więc odsunełam mu krzesło i sie wypierdzielił :classic_cool: z tym ze to był stary schorowany 90 letni dziadzius ktory ledwo chodził, no ale jak mu sie chciało głupot to miał za swoje :classic_cool: - zbijaliśmy w zimie sople lodów z dachów i jedliśmy udając ze to prawdziwe lody - polewaliśmy chodnik obok domu wodą w zimie, żeby każdy kto nie wiedział mógł się wypierdolić :classic_cool: i tak mamuśka ręke złamała :o - jak ojciec zabijał króliki czy tam świnie to zawsze kazał mi siedziec w domu żebym nie widziała to ja zawsze chowałam się za deski w stajni i patrzyłam :o Okropne to było ale oczywiście jako dziecko ciekawska byłam - jak miałam 6 lat doczepiła się do mnie 3 letnia sąsiadka, dopiero co się przeprowadzili wiec nie znali ludzi a dziewczynka kiedyś widziała ze bawie się w ogrodzie, i przyszła też sie pobawić ale strasznie mnie drażniła i kiedyś jej matka przyprowadziła mi ją żebym sie z nia bobawiła :o No i ta tak mnie drażniła że poszłam z nią "na spacer" i zaprowadziłam ją na taki stary cmentarz i uciekłam :o Wiadomo, że sama nie trafiłaby do domu i znalazła ją jakaś babcia i przyprowadziła ale miałam później przerąbane i u rodziców i u sąsiadów - rodzice co niedziele kazali nam chodzic do koscioła więc my zawsze z bratem robiliśmy sobie zapasy na mszę w postaci woreczka pełnego cukierków i ciastek i ukradkiem w kościele jedliśmy aż raz nas ksiądz przyłapał który spowiadał i nas wyprosił :D - paliliśmy ognisko u kolegi babci w stodole :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mała saddystka
to ja wam opowiem, buahhahahaahahaaha....mam dość ide stąd bo mnie wywalą z roboty!!:-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to ja wam opowiem z moich
a i obciełam kiedys ojcu włosy (miał dlugie) jak był pijany i pomalowałam go flamastrami :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mała saddystka
z tym dziadkiem i krzesłem to mistrzostwo świata:-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×