Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość plusik_

a może kwiecień 2013 :)

Polecane posty

NIEBIESKA to juz prawie koniec remontu :D niby drobiazgi zostały ale powiem ci szczerze że czasem te duperelki, wykończenia są pracochłonne... tylko wiadomo, mieszkacie sobie i robicie spokojnie PRZYSZŁAMŁODAMAMA - wydaje mi sie że to zależy od lekarza. Mój np. nie ma nic przeciwko aby był maż tylko to ja miałam problem bo jakos głupio mi było zabrać go jak miałam mieć usg dopochwowe ale wiadomo każdy myśli inaczej. Niebawem mam usg genetyczne przez powłokę brzuszną wiec wejdzie ze mną no tak... te terminy na nfz.... szkoda gadać dosłownie, nie wspomnę już np o stomatologu :( też masakryczne kolejki i bede musiała sie zapisać prywatnie na jakiś przegląd

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przyszlaMlodaMama - ja chodziłam z mężem na wizyty przez dwie ciąże, nie było żadnego problemu, ale były to wizyty prywatne. Co do L4 to od 20 tc, wcześniej nie chciał mi wystawić. Teraz też od listopada będę w domku i już nie mogę się doczekać. Ja jestem mężatką od 12 lat i aż trudno w to uwierzyć ale zawsze za pierwszym razem udawało mi się zajść w ciąże. Ale nigdy nie brałam żadnych pigułek, jedynie przerywany ewent. prezerw. Kamilka u was to dopiero musi być wielka radość po tylu próbach. Moja siostrzenica też od roku stara się o dziecko, choć szybko zaszła to już dwa razy poroniła i zawsze w 8 TC. Straszne. Antonówka - a na co chorowałaś? Poproś lekarza o zwolnienie, zabajeruj że masz straszne stresy itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
na usg genetyczne koniecznie z facetem!!! niech zobaczy też ten cud :) dziewczyny już mi się płakać chce! zaatakowały mnie muchy ! jest ich triliard! a z tydsiąc od tygodnia to już na pewno zabiłam. Muszki owocówki! pochowałam już owoce do lodówki, śmieci wywalamy na bieżąco a one ciągle się mnożą !!!!!!! Humanitarnie wciągam je do odkurzacza ale nie mogę się ich pozbyć. Już nie mam sily do nich a one ponoc roznosza zarazki :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sprawdź worek od odkurzacza, mi się kiedyś zalęgły właśnie w worku a na te muchy już wyczytałam sposoby z pułapkami zobaczymy czy podziała bo na prawde jest ich tysiące

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja też nigdy nie brałam żadnych pigułek, zawsze jak coś to prezerwatywa wiem ze czasami trudniej zajsć przez to ze stosowało sie pigułki ale ja nie wiem nawet jak one wyglądają ;) staranie o dziecko zajęło mi duzo czasu i bardzo sie oboje cieszymy ze wreszcie sie udało :) nie życzę jednak nikomu takiego długiego oczekiwania i wspieram dziewczyny długo starajace sie bo wiem co przeżywają

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kamilka żeby teraz było tylko ok, strasznie ci tego życzę, bo dziecko to niewyobrażane szczęście, coś co daje nam siłę i niesamowitą radość, miłość do dziecka to jedyna niezmienna rzecz w naszym ziemskim życiu, każdemu życzę aby tego doświadczył

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bardzo dziękuje MAMKWIETNIOWA 👄 , tobie też życzę spokojnej ciaży i słodkiego, zdrowego radosnego bobaska :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja bralam jakos 2 lata temu tabletki przed ok rok .. a pozniej nie mialam okresu przez 3 miesiace.. dlatego powiedzialam ze juz nigdy wiecej tabletek... jak moj sie pytal czy biore powiedzialam ze nie i nie chce.. a on to dobrze, bo to gówno jest. no i zaszlismy w ciaze w pierwszym teraz cyklu. jak juz mowilam kiedys,ze chcielismy dzidzie ale w przyszlym roku a najpierw slub. niestety taka niespodzianka .. ale sie bardzo cieszymy. ja jestem gotowa na dziecko, on jest w takim wieku ze najwyzsza pora na brzdąca.. rodzice nasi sa bardzo szczesliwi wiec wszystko sie dobrze pooczylo :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kupiłam wczoraj poradnik "W oczekiwaniu na dziecko", Heidi Murkoff. Ma ponad 600 stron! Jak przeczytam coś odkrywczego, to podzielę się z Wami. A Wy coś czytacie, czy tylko internet?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyny jak ja się najadłam tymi frytkami - teraz mało nie pęknę i niedobrze mi, ale nie żałuję:P hi hi pyszne były Zacianki ciążowe mają to fajnego, że jak się już je to na co się miało ochotę to jest to nieziemsko pyszne:) Trochę już mi się polepszyło i nie mam takich mdłości jak wcześniej, to na więcej sobie pozwalam, wczesniej tylko bułka z masłem i kompocik. X PRZYSZŁAMŁODAMAMA - Ja byłam z mężem juz 2 razy na USG dopochwowym (chodzę prywatnie), lekarz nie miał nic przeciwko, dał mi tylko taki fartuszek, żeby było intymniej. Mina męża na widok fasolki - bezcenna:) Tylko, że ze mną to całkiem inna historia, bo my już jesteśmy totalnie znieczuleni i pozbawieni wstydu w tych sprawach po tych wszystkich przejściach z ciążą obumarłą i po leczeniu. W szpitalu 6 dni z rzędu byłam np. badana na fotelu na rozwarcie szyjki macicy w obecności 5 osób. Bez komentarza. A USG dopochwowe miałm robione kilkanascie razy, "sto" razy byłam badana na fotelu... znieczuliłam się. A mój mężulek to się tyle naoglądał jak byłam w tej obumarłej ciąży, że dla niego takie USG to pikuś. Ciągałam go ze sobą wszędzie, bo ja sama byłam półprzytomna z żalu i sama w życiu bym nie spamiętała, co mi który lekarz mówił. Także tak to z nami było... X MAMAKWIETNIOWA - Co do L4 to pewnie lekarz by mi dał, bo pracę serio mam stresującą i jedną bardzo irytującą koleżankę co wszystko wie najlepiej i jest naj naj naj, nawet marchewka jej większa rośnie itp (czasem gorszą od tej pracy), no i moja ciąża należy do ciąż objetych szczególną opieką lekarską (nie mylić z ciążą wysokiego ryzyka). Tylko, że teraz jest w firmie ciężki okres, zmiany prawne i okres dostosowawczy, masa roboty i mam poczucie obowiązku, że powinnam być. Tymbardziej, że nikt nie umie tego robic co ja - sama do tego dochodziłam przez kilka lat. Ale bedę kombinowac, żeby jednak czymchnąc do domu jak najwczesniej. O niczym teraz tak nie marzę:) X ANECKAA - na muszki zawsze stosowałam odkurzacz, ale gdzieś wyczytałam, że skuteczne sa pułapki - miseczka z obierkami z owoców, nakryta folią aluminiową w której sa porobione małe dziurki. Muszki wejda i nie wyjdą. Albo Miseczka z wodą, sokiem, octem i płynem do naczyń, zostawić na noc, podobno się potopią. Sama nie próbowałam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
AGACIA - Ja na razie tylko podglądam na mamazone albo brzuszek.pl jak "małe" rośnie i ogólnie szukam w internecie informacji. Może jeszcze mnie trochę hamuje stres, czy aby na pewno wszystko bedzie dobrze i nie angażuje się w nic za bardzo. Za tydzien mam wizyte i jak sie okaże, że wszystko w porządku to dopiero uwierzę, uspokoje się i zacznę czytać, planować i kupowac itp:) Juz się nie moge doczekać. A trochę książeczek takich reklamowych mi przyniosła szwgierka, która urodziła niedawno i już jej niepotrzebne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A co do tabletek anty, to ja na przykład brałam po ślubie przez rok, a potem 3 lata już tylko gumki. Jedni uważają, że tabletki sa szkodliwe, ale ja na przykład jak się okazało, że nie mam owulacji to leczyłam sie właśnie tabletkami anty i tylko dzieki nim udało mi się wyregulować rozchwiane hormony. Także ne jedno może szkodzą na drugie pomagają. A kto to wie. Ale ja z hormonami to miałam pofikane od samego urodzenia, za szybko rosłam, za wczesnie zaczęłam dojrzewać, okresy od zawsze rozchwiane, pewnie teraz wczesniej będe miec menopauzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witam ponownie x dziś napisałam, że pracuję po 8-10h dziennie, a tu wyszło mi dzisiaj całe 12! :o x pod wieczór wywala mi brzuszek: > po domu noszę luźne ubrania i niczego nie maskuję i już wyraźnie mam brzuch większy od cycków, > w pracy jakoś inaczej się chyba 'noszę', a sam brzuch maskuję i WYDAJE MI SIĘ, że nikt nic nie widzi... x u mnie teraz w pracy dużo pracy, bo jest ambitne założenie wykonać plan do końca roku; robota będzie po godzinach i stres również... ja bym się w domu nie nudziła! poza tym lubię ten luz domowy ;) x tradycyjnie muszę was poczytać, bo w pracy tylko z rana był względny spokój, a później tylko gorzej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Agacia::: też mam tą książkę od 12 lat, mam jeszcze z tej serii "pierwszy roż życia dziecka" i "drugi i trzeci rok życia" ale polecam również filmiki na mama.zone.pl Wróciłam właśnie z McDonalda zjadłam ciastko z owocami leśnymi i pół hamburgera, teraz mnie mdli. Jutro muszę do pracy, wy zapewne poleniuchujecie :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mamokwietniowo - pisałam już o tym: nie wiem; u lekarza byłam 2 razy - kolejna wizyta w miesiąc po tej drugiej, tj. w rozpoczętym 14tc; do tej pory pytał o moje samopoczucie, a ja że tylko zmęczona jestem (zgodnie z prawdą) - on nic; teraz nie chciałabym jeszcze brać zwolnienia, bo nie mówiłam w pracy - najpierw powiem, a za jakiś nieodległy czas dam L4; nie chcę, by pracodawca dowiedział się o moim stanie z druku... nie wiem czego spodziewać się po moim lekarzu w tym temacie, planuję zwyczajnie podpytać; dla mnie okres jesienno zimowy jest wręcz wymarzony do pozostania w domu z książką, pod kocem, z kakao w ręku ;) ale serio - pracuję nieprzerwanie kilkanaście lat - marzy mi się oderwanie od rutyny i obowiązku... są tu panie, co zamierzają pracować ile się da, były też głosy, że babkom zwyczajnie nie chce się pracować i przykładają się do niechlubnej opinii o tym, że nie warto zatrudniać kobiety w wieku rozrodczym (mniej więcej o tym pisała plusik_) x a ja przez tyle lat napatrzyłam się na gro kobiet, które bynajmniej w brzuchami do pracy nie przychodziły, a mają dzieci... płacę składki i dla mnie nie powinno być z tym dyskusji (podobnie jak dziś któraś pisała, że z zasady chce prowadzić ciążę na nfz, bo uczciwie opłaca składki); no ale wszystko sprowadza się do tego, że nie wyczułam jeszcze lekarza... x ps. sorki za chaos wypowiedzi, ale trochę lookam w tv ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
są kobiety, które nie usiedzą w domu, muszą być ciągle miedzy ludźmi, wtedy im szybko mija czas i są szczęsliwe, taka jest np. moja teściowa, jest matematyczką i dopiero teraz od września w wieku 68 lat poszła na emeryt., ale ciagle gdzieś łazi, w domu to jej nie uraczysz. A znów inne w domu ciagle mają coś do roboty i takie życie im odpowiada. Ja teraz gdy urodę trzecie dziecko to raczej do pracy więcej nie pójdę, chyba że trochę pomogę mężowi w jego firmie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mamokwietniowo - ja już nie pamiętam, jak jest żyć bez pracy, bo pracuję nieprzerwanie od matury dobrych kilkanaście lat! celebruję weekendy, każdy najkrótszy urlop - uwielbiam ten brak ciśnienia, że robię co zechcę albo całkiem nic i to wszystko w moim własnym rytmie; x aha - ja lubię swoją pracę: kiedyś miałam nieco mniej ciekawe zajęcie, odtwórcze, a teraz jest to ciekawe zagadnienie, wymaga skupienia i wyobraźni; jestem typem, który musi pracować, bo bez obowiązków to często ciężko mi się zmobilizować ;) x x ale jak nie teraz chwila odpoczynku od pracy to dopiero po 67 roku życia, na emeryturze...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja jestem jakaś dziwna, nie ma dla mnie pracy w której bym się świetnie czuła, może troszkę jako farmaceuta, dlatego szczęście ma ten który kocha swoją pracę "rób to co lubisz a nie będziesz pracować".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hehe, ja lubię powiedzenie, że PRACA JEST DLA TYCH, CO NIE MAJĄ NIC LEPSZEGO DO ROBOTY :-D x lubię swoje zajęcie, ale nie lubię obowiązku: wstawania na czas, znośnego wizerunku, powstrzymywania pewnych emocji i takiej trochę służbowej maski - sobą to jestem w domu, wśród znajomych itd. x praca to jednak tylko praca i też się w żadnej nie zakocham ;) x NoToFrugo - dobrze Cię znów widzieć 🌻 x lenkas, olabka, melwa - dajcie znak życia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hej obudziłam sie na siusiu i juz spać nie mogę 🌼 CELKA widze że sie wahasz i sama nie wiesz co zrobić.... bo z jednej strony chcesz pracować a z drugiej chyba uważasz ze skoro już tyle czasu pracujesz to należy ci sie wolne i to nie z byle powodu Rozumiem cie doskonale. Też pracuje już od dłuższego czasu, przez te 10 lat nie przyniosłam ani jednego zwolnienia mimo ze czasami byłam przeziebiona a kaszel aż mnie dusił. Ba... z racji tego ze nie miałam dzieci zamieniałam sie z koleżankami w czasie pracujących sobót bo np. ktoś musiał zawieźć dziecko na wakacje ... Mimo że miałam mieć np dzień wolny przychodziłam do pracy bo np. rozpoczecie lub zakańczenie roku szkolnego wiec trzeba było zastąpic koleżanke która w tym czasie chciała być z dzieckiem. Nie wspomnę o nadgodzinach i całej tej reszcie. Wiem że cieżko podjąć decyzje co do zwolnienia ale uważam ze długo tak nie pociągniesz a tym bardziej ze strasznie długo pracujesz a przecież idzie jeszcze zima , zaczna sie choroby a ty teraz musisz na siebie uważać ze wzgledu na dzidziusia którego nosisz :) Poinformuj jak najszybciej pracodawcę i idź kochana na zwolnienia . Wiem ze bedą cie gryźć wyrzuty sumienia , mam to samo, ale teraz nie możemy myśleć tylko o sobie a przede wszystkim o naszych fasolkach . Teraz jest jedyna okazja aby troche odpocząć , zajać sie sobą i przygotowaniami do powitania małego człowieczka. I pamiętaj chcieć to nie zawsze móc. Możesz chcieć pracować np do stycznia ale czy wiesz że dasz radę? Brzusio rośnie i siedzenie przy biurku po 10-12 h wcale nie bedzie takie miłe , zacznie sie ból kręgosłupa , zima- dojazdy do pracy potem do domu , nic miłego. Uwazam wiec ze bez wyrzutów sumienia powinnaś skorzystać z tego co ci sie należy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kamilak - nadal nie śpisz?;) znam te zastępstwa za wszystkie dzieciate koleżanki...:o przechodziłam przez wszystko... aż tak bardzo nie waham się; to jest bardziej obawa czy będzie do czego wracać... że może jeszcze wypadało by wypracować coś, ale wiem, że może być różnie, szczególnie że u mnie zmienia się całe szefostwo niebawem... moją pracę trzeba będzie komuś zlecić, bo to są istotne zagadnienia w całościowym funkcjonowaniu projektu... tak więc gryzie mnie to, co większość zatrudnionych matek w tym kraju - jak to będzie...? oczywiście to nie przeszkodzi mi trzymać się swojego 'planu' - naprawdę nie mam z tym problemu, by przez kilka miesięcy w ociężałym stanie odciąć się od świata i złapać oddech przed swoim największym wyzwaniem :-D x komfortowo masz z poczuciem, że w rodzinnej firmie wszyscy kibicowali poczęciu u was, pomyślnym donoszeniu, a po porodzie bankowo wracasz i to pewnie w dogodnym dla siebie momencie... super sprawa! x w stolicy dziś zimno, ale trzeba zmobilizować się do wyjścia - jestem zdania, że w sobotę trzeba podziałać jak najwcześniej, by później cieszyć się tylko wolnym ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wietajcie:) ja wstalam, zjadalam, zwrocilam i z powrotem leze... Glowa mnie od wczoraj tak boli ze wytrzymac nie moge.... Wiem ze i tak musze wstac ogarnac dom,obiad zrobic itd. Ale nie mam sily...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×