Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość trzydziestka 3

czy uda sie schudnac 30 kg w 6 miesiecy?

Polecane posty

Witaj martus bo chyba zostałysmy same. Mialas naprawde parcowitą sobotke ale jak to przyjemnie potem jest w takim wymalowanym wysprzatanym mieszkanku. Powiem ci martus że ja coraz czesciej lapie sie ze za duzo sobie pozwalam, a to ciaska a to lody a to gofry- waga waha mi sie caly czas w przedziale 63-64kg, ale jak tak dalej bedzie to pojdzie do gory a tego bym nie chciala. Jeszcze cale szczescie że biegamy to jest szansa że te nadprogramowe slodycze spalimy. Wczoraj nie biegałam ze wzgledu na pogode ale dzis mam nadzieje ze sie uda. Mi tez martus brakuje jak sobie planuje że bede biegac a z jakis przyczyn nie wychodzi. daj znac martus jak testy wyszly, ja robilam malemu w lutym - wyszly dobrze i od zrobienia testow jak reka odjął kaszel, katar - aż nie chce sie cieszyc żeby nie zapeszyc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej :) Moniu, testy wyszły ok. Mały teoretycznie jest czysty. U nas nie tyle katar czy jakieś inne historie, u nas było i jest AZS (atopowe zapalenie skóry). Ale jest nadzieja że wyrośni mi mały z tego :) Dziś czekając na wizytę widziałąm takiego maluszka jak mój z takim nasilonym azs że aż popłakałam się. Wyglądał strasznie, tak okropnie się drapał, płakał, był do granic możliwości umęczony świądem i pieczeniem oraz płaczem własnym...a ja myślałam że to moje dziecko się męczy. Jejuuuś... Monia, ja też czuję że nieco za wiele sobie pozwalam, choć jakiś tam efekt jest. Pilnuję by kolacji jakiś mega nie jeść, teraz u mnie hitem jest sałata z jogurtem i koperkiem lub sosem (woda, oliwa, koperek, natka pietruszki, przyprawy). Ale gubią mnie właśnie drobiazgi, takie podjadanie słodkości. Na początku tak się pilnowałam a teraz kurcze gdzieś mi to umyka, nawet mąż mi uwagę zwrócił. Bardzo lubiłam kanapki np. z wędliną i majonezem, no i baaardzo długo tak nie jadłam a teraz sobie pozwalam rano na jedną taką kanapeczkę, no i mąż mi wytyka ;) Czas chyba faktycznie znów wziąźć swój jadłospis pod lupę. Powinnam była biegać w niedzielę, nie biegałam, dziś też nie bo późno wróciliśmy i lało cały dzień. Matko mam nadzieję, że jutro już nie będzie padało i dam radę się wyrwać z domu bo oszaleję. Tylko niepokoi mnie stopa, coś mnie pięta boli, mam nadzieję że to chwilowe. I też mam nadzieję, że nawet jeśli nie uda mi się już schudnąć zbyt wiele to przynajmniej to bieganie ustrzeże mnie przed przytyciem, że utrzymam wagę. Pa pa :) Eskari, jak tam urządzanie mieszkanka?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Filipinka11
Schudnąć tyle kilogramów można. Nie będzie to jednak łatwe zadanie. Jeśli będziesz stosować odpowiednią dietę, regularnie ćwiczyć – przynajmniej po czterdzieści minut dziennie, to może uda Ci się schudnąć. Jeśli będziesz chciała szybciej i skuteczniej pozbyć się 30 kilogramów, to może powinnaś zadecydować się również na tabletki wspomagające odchudzanie. Znalazłam takie http://www.vitalab.pl/348,slimette.html i myślę, że one powinny Ci pomóc pozbyć się nadwagi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Armagedon... leje do tego stopnia że nic za oknem prawie nie widać :( Lało całą noc i teraz wciąż pada. Moje podwórko przeistacza się w jezioro... Monia, pracujesz dzisiaj? Z mojego biegania nici, raczej się nie przebiję przez tą wodę, chyba wieczorem czas kompa odpalić i 5 mil machnąć. Czas najwyższy zaostrzyć sobie rygor. Został mi 1kg by zobaczyć 7 z przodu, fajnie by było w poniedziałek tak mile się zaskoczyć podczas porannego ważenia ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Martus hej Tak- ja w robotce. powiem Ci że od wczoraj w zasadzie wzielam sie znow w karby bo wstyd że w pół roku nie zrzuce nawet 10kg, chociaz ciesze sie naprawde z tego jak wyglądam - bo jednak jak czlowiek niski to kazdy kilogram mniej to juz sie coraz lepiej wyglada a i bieganie fajnie wplywa na sylwetke - no po prostu nie kazdy ma moze tendencje do schudniecia szkoda ze w drugą strone to idzie migusiem:). Wczoraj robiłam dwa razy podchody zeby pobiegac bo za pierwszym razem zdążylam podejsc z 5 minut i zaczeło padac do tego grzmoty blyskawice wiec sie wrocilam, ale nie dalam za wygrana - po godzinie wyszlam ponownie troszke mokro ale pobiegalam i pochodzilam - bo tam gdzie bardziej mokro bylo to juz szlam zeby za mocno sie nie obryzgac ale wrocilam zadowolona. Nie obżeralam sie juz wczoraj jedynie chyba migdalki i wiorki kokosowe poszly i ser zolty - ale ustrzegłam sie od chleba bo to naprawde mnie gubi, przerzucilam sie na pieczywko rano o 6.00 bo wtedy chyba latwiej spalic do konca dnia. Co do twego synka - mam w rodzinie przypadek AZS ale myslę że twoj synek aż w takim stopniu nie ma jak ta dziewczynka - teraz juz panna 14 lat ale od malego sie mieli z nią bo specjalne kremy co jakis czas pobyt w szpitalach na odczulanie, kasy im szło i idzie na te wszystkie mazidła odczulania, kremy - do dzis nie wszytsko moze jesc i pic a najgorzej że rączki ma takie jak u starej babci bardzo pomarszczone i skora twarda, miala zawsze problemy w przedszkolu w szkole bo dzieciaki czesto dokuczaly, nie chcialy trzymac za rękę, a jak zacznie sie drapac to masakra - teraz juz troszke lepiej ale paskudna choroba wiec obys szybko poradziła sobie u synka z tym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześć :) Zapisałam się na grupę odchudzającą, 2 razy w tygodniu - godzina siłowni (w tym ćwiczenia na macie) + godzina na ćwiczeń w wodzie, wczoraj byłam pierwszy raz, dziś ledwie łażę, cała zumba i moja samowolka na siłowni to nic w porównaniu z tą katorgą. Ledwie chodzę teraz :) A dziś przyszedł mi pas (ten sam, co Ty masz Martuś) i zabieram się powoli do biegania, na początek może szybki spacer, trucht, a potem bieganie. Moje dziecko od urodzenia ma uczulenie, nie wiem na co, od czasu do czasu wyskakiwały jej krostki, raz było tak, że ją całą wysypało od stópek po główkę, poszłam do lekarza, myślałam, że to ospa, ale lekarka powiedziała, że uczulenie, jednak te krostki wyglądały na ospę, tyle, że mała nie miała gorączki. Został jej nawet ślad nad brwią, a później wszystkie dzieci w przedszkolu miały ospę, a Gusia nie, więc raczej to było to. Teraz mi głupio, jak ktoś się pyta, czy mała miała ospę, bo nie wiem co powiedzieć. Ale wracając do wysypek, to byłam u kilku dermatologów, maści milion, podejrzenie atopowego zapalenia skóry, na szczęście to nie to, później podejrzenia uczulenia na czekoladę i orzechy, to też nie to i wysoce prawdopodobne, a raczej już pewne, że to kontaktowe uczulenie. Musi mieć wszystko prane w proszku dla niemowląt, tak samo z płynem do kąpieli, a jeśli bawi się na dywanie, to rączki już ma szorstkie i zaczerwienione. Biedna moja, ale na szczęście z reguły jej nie swędzi, tylko źle wygląda. Co do remontu, to hydraulik prawie skończył, ścianka jedna postawiona (oddzielam salon od kuchni, żeby nie było razem, jakoś w tym przypadku sensowniej wygląda), panele kupione, wszystkie sprzęty kuchenne też, meble także, do kuchni muszę wybrać jeszcze tylko płytki, właściwie wiem już jakie. Jeszcze z miesiąc na meble będę czekać i już kuchnia będzie gotowa, zostają 3 pokoje, łazienka, pralnia, przedpokój... czyli trochę pracy przed nami, ale jak już usiądę z kawą na balkonie, to będę najszczęśliwszą osobą na świecie, wreszcie u siebie :) Ojooo, ale się rozpisałam, wybaczcie :) Co u Wasssss? Gdzie reszta dziewczyn? Dziwne, że wszystkie zniknęły. Do zaś!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ojjj jak ja wiem o czym piszecie, wysypki, rączki staruszki, zaczerwienienia...my to przerabialiśmy. Mały drapał się tak mocno, że gdybym nie biegała z maśćmi za nim to zapewne do krwi by rozdrapywał. Bałam się gronkowca, panicznie się bałam by nie wdarł się w zadrapania. Paznokcie miał zawsze do zera obcięte by nie miał czym drapać. Chyba obsesyjnie smarowałam małego kremami, z uporem maniaka niemalże. Ile razy wyciągałam go z wanny i płakałam razem z nim bo tak go całe ciało paliło. Przetestowaliśmy chyba wszystkie dostępne na polskim i angielskim rynku emolienty. Teraz na dłużej zostaliśmy wierni jednemu, jest boski tyle że miesięczny koszt to ok.200zł. No ale człowiek zrobi wszystko by ulżyć dziecku. Eskari, polecam zrobić testy na roztocza i pyłki różnego pochodzenia. Mój mały miał robione takie punktowe na przedramionach jak miał 2 latka, później pokarmowe na pleckach no i teraz po roku powtórzyliśmy panel na rączkach. I fajna jest niesterydowa maść na takie czerwone rączki - protopic. U nas bardzo fajnie zdaje egzamin, jest jeszcze podobno elidel ale nie wiem, nie używaliśmy. No i też pierzemy w proszkach antyalergicznych, hitem jest Biały Jeleń, zarówno proszek jak i płyn do prania, mają jeszcze całkiem przyzwoity płyn do płukania. Na lovelę mój mały był uczulony a jelpa nie lubiłam bo nic nie dopierał, biały jeleń przynajmniej nie zrujnuje mi portfela ;) A na temat - wczoraj robiłam mile. Nie mogłam biegać to uruchomiłam kompa. Zrobiłam najpierw 5 i jakoś nie czułam żebym się zmęczyła więc puściłam jeszcze 3. Tych już nie dokończyłam bo zdałam sobie sprawę po 30 min.że jest już godz. 23.00 i czas kończyć. Kąpiel, lista zakupów miesięcznych i tak o 1.00 poszłam spać a rano na zakupy. Kupiłam glukozaminę, czas zadbać o stawy ;) Zdecydowanie za mało piję i zaczęły zaparcia powracać...jak będę miała zaparcia to waga będzie stopniowo szła w górę, już to przerabiałam kiedyś. Codziennie sobie obiecuję że jutro będę piła więcej i codziennie wieczorem się linczuję psychicznie bo nie wywiązałam się. Wow, dziś teściowa nawet zauważyła że schudłam, ale kobieta ma refleks... :P Eskari, taka masakra na siłce to super sprawa, zawsze wiedziałam że ktoś musi człowieka nadzorować ;) Zazdroszczę takiego bata nad głową :) Zaraziłyśmy Cię bieganiem? Próbuj jeśli czujesz że to polubisz :) Trzymajcie się babeczki :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hello:) eskari ty nie przepraszaj żes sie rozpisala tylko prosze czesciej takie rozpiski - przynajmniej było co poczytac. ja podobnie jak ty z ospą to nie wiem jak moja mlodsza z rożyczką - bo jakos starsza miala - mlodszej potem wysypka wyskoczyla (dobrych oczywiscie lat temu) ale jakos wolnego bylo duzo i zanim do lekarza to juz lekarka sama nie wiedziala czy to byla rozyczka czy nie. Widze ze ostro bierzesz sie za siebie, ja juz tak dietke troszke olewam chociaz staram sie wieczorem juz nie jesc ale bieganie zostawiam wiec moze jeszcze cos zgubie. Martus a u mnie najlepsze na zaparcia jest jednak bieganie - czasem nie rozbiegne sie i musze wrocic do domu bo juz mnie skreca:). A ja wczoraj mialam awarie samochodu- cos mi kolo zblokowalo jak chcialam wyjechac w dzien z pracy i mechanik powiedzial ze cale szczescie że to sie stało nie podczas jazdy bo mogloby byc nie wesolo. Dzis juz mam autko zrobione przy okazji wszytko co trzeba powymienial- plyny jakies klocki itp- troche martwilam sie że grubsza sprawa i moze nie do naprawienia ale jest ok. To piszcie co u was - przynajmniej wy kobietki, chociaz caly czas licze ze katarzynka moze jeszcze do nas zajrzy- pozdrawiam cie katarzynko jak czytasz i napisz choc slowko. co u ciebie. To do zaś:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
cześć, cześć :) żyję, ale ledwie :) kupiłam sobie maść na zakwasy i poszłam wczoraj ćwiczyć na tę moją grupę odchudzającą, jak się dobrze rozgrzałam, to nie czułam bólu mięśni, gorzej było rano zwlec się z łóżka ;) Martuś protopicu kiedyś używałyśmy, to było w fazie o boże nie wiem, co mojemu dziecku jest, dajcie jej coś, co pomoże. I kiedy poszłam na kontrolę do innego dermatologa, to powiedział, że ta maść jest dobra (faktycznie, bardzo pomagała), ale jest za mocna dla małego dziecka, za bardzo ingeruje w powłokę skórną czy coś takiego. I już nie używam, natomiast teraz, kiedy ja mam problemy skórne, bo po tym, chlorze skóra zaczęła mi miejscami pękać, swędzieć, no coś okropnego, to wynalazłam taką maść zinalfat, która mi bardzo pomaga, a Gusi też łagodzi podrażnienia, jest hipoalergiczna, sprawdza nam się bardzo. Pogoda wreszcie zaczęła wyglądać na wiosenną, tak więc jest radość! Pewnie biegacie sobie, ja też się zbieram, może jak mi te zakwasy przejdą to ruszę w trasę, na szczęście widzę trochę ludzi biega, ten widok mnie motywuje. Do zaś!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej dziewuszki. Jestem, jestem, aczkolwiek nieco zalatana. Wczoraj jakoś dzień mi umknął, nawet nie wiem kiedy. Zdążyłam w dzień zaliczyć 4 mile i niby lżejsze jedzenie, a po południu wpadłam we własne sidła i zjadłam spory kawałek ciasta...brrrr. No cóż, waga stoi więc nie jest źle, najważniejsze że nie w górę ;) Dziś nic nie robię, nie ćwiczę, nie biegam, zero nastroju. Niby jestem zadowolona bo meble w końcu dojechały i są super, fajnie trafiłam z rozmiarami i wygodne mega, ale... no właśnie zawsze musi być jakieś "ale". Posprzeczałam się z mężem bo nerwus jest okropny i maruda, a jak musiał poskręcać narożnik to jęczał jak stara rura, wiecznie coś mu nie pasuje. Dopiero co przerabiałam jego fochy podczas malowania w ubiegły weekend. Jezu jak ja mam dosyć tych facetów...czasem żałuję że nie mam innej orientacji seksualnej i z kobietą sobie życia nie poukładałam ;) Nieważne, nie będę marudziła tu Wam kobiety. Dziś jadłam pierwszy raz w tym roku truskawki...mmmmm pycha! :) Najważniejsze że przez dwa dni nie padało i zdążyło trochę dojrzeć na ogrodzie, zrobiłam małemu z cukrem i jogurtem nat. i sama musiałam zjeść bo jemu też coś nie pasuje dziś i stwierdził że nie dobre. Głupolec mały ;) Eskari, więc mówisz że ten protopic niezbyt dobry, hmmm. No to mam do myślenia teraz, choć sama nie wiem co gorsze - ta maść czy sterydy. Na co dzień lecimy na emolientach, teraz już na szczęście mało kiedy muszę sięgać po takie leki. No cóż, ciężkie życie mają dzieci z azs ale i rodzice bo muszą wciąż decydować jakie leki podać, z jakich zrezygnować... Muszę poczytać o tej maści o której mówisz. Pa pa dziewuszki :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześć babeczki. U mnie bez rewelacji. Jakoś nie mogę przebić się przez tą 80-tkę, cholipa...Kręcę się w kółko i pomiędzy 80,5kg a 81,5kg. Nie mogę się zebrać na porządne pilnowanie się przy jedzeniu, żeby jeść mniej, mniej tłusto i co najważniejsze regularnie. Przedtem fajnie pilnowałam by ostatni posiłek był między 18-19.00 a teraz to już różnie. Jedliśmy do tej pory z małym razem kolację o stałej godzinie i było fajnie, teraz czasem jemy o 20.00 bo tak wracamy z podwórka do domu. No lipa. Coraz bardziej mnie to irytuje. Najgorsze jest to że przedtem jadłam kolacje takie że jogurt/maślanka/kefir z otrębami i siemieniem lnianym a teraz to już różnie...lipa po całości :( Odezwę się wieczorkiem. Pa pa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Martuś to ja tak mysle podobnie o sobie że chyba nie przebije sie przez te 60kg - ba nie tyle że sie nie przebije ale ja raczej do nich nie dojde. Wiem że jak bym sie zawzieła to by poszło bo codziennie moge nawet robic przebiezki godzinne i gdybym po tym nic nie jadła to by poszlo - ale jak to zrobic. Dzis tez do pracy 2 jajka, 2 pomidory, 2kotlety ze schabu bez paniery tylko sól pieprz majeranek i na grillowej patelni do tego salata z jogurtem a w pracy kolezanka imieniny - na stole u kazdego 3 kawalki róznych ciast - i niestety 2 zjadlam i weź człowieku sie odchudzaj. No ale tak jak napisalam walcze walcze z tym moim lakomstwem, boczkami brzuszkiem - moze za drugie pół roku tez 4 kilo zgubie i bede happy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej hej :) Jak tam Kobietki? Eskari jak remoncik? Monia, poszło coś jeszcze w ruch czy zostałaś tylko przy tych dwóch kawałkach ciasta? U mnie jakoś...dokładnie - jakoś. Przez to odchudzanie coś mi się rozstroiło w organizmie :( Cykl miesięczny zamiast co 29 dni mam co 25-26, a to już jest duża zmiana, niestety raczej na niekorzyść. Włosy mi garściami wychodzą, wiecznie mam zawroty głowy i ciemno przed oczami mi się robi, libido mam na poziomie zerowym :( Nie wiem co jest grane. Przecież nie jestem na drakońskiej diecie, nie katuję się jakimiś ostrymi ćwiczeniami, odchudzam się z głową. Jem zdrowo, sporo warzyw i owoców, nasiona, unikam słodkiego, biegam co drugi dzień lub ćwiczę. No kurczaki, co się dzieje? W środę zrobię podstawowe badania (krew + mocz), za dwa tygodnie jestem zapisana do ginekologa, myślę że koniecznie powinnam zbadać poziom hormonów płciowych. Tarczycę badam regularnie więc tu nie powinnam mieć kłopotów. No cóż, zobaczę jakie wyjdą mi wyniki z krwi. Tymczasem chwilowo nie ćwiczę, nie biegam, mam mega bolesną miesiączkę. No i czasu brak. Choć to chyba jednak bardziej wymówka, jednak chyba lenistwo zaczyna wyłazić :( Zobaczę jak jutro będę się czuła, powinnam lepiej funkcjonować więc po południu może się w końcu przebiegnę. Oby nie było jak w sobotę...masakra. Nie pisałam chyba o tym. No więc wybrałam się biegać po tygodniowej przerwie. Nie wiedziałam że jestem dzień przed okresem (zawsze wówczas jestem nerwowa i bez kija nie podchodź), dodatkowo miałam "genialny" pomysł. Założyłam na siebie spodenki neoprenowe i na to dresowe. Nie dość, że temperatura powietrza chciała mnie zabić (było strasznie gorąco, zbierało się na burzę więc i duszno), tragicznie się spociłam w tych portkach, w dodatku lekko spuchłam i było mi w nich mega ciasno. Drażniło mnie wszystko - a to bidon mi się zsuwał z bioder, a to koszulka się przekręcała...z nerwów na to wszystko rozbolała mnie głowa. Jak wróciłam do domu to cisnęłam buty w kąt i prawie płakałam z nerwów i przez to ogólne złe samopoczucie. Ale teraz tak sobie myślę że to chyba jednak takie ogólne rozdrażnienie i złe samopoczucie spowodowane było tym nadchodzącym okresem. Tylko niepotrzebnie zniechęciłam się chwilowo do biegania. Ufff myślę że mi przejdzie ;) Jutro jadę z małym do pediatry, coś mu zapalenie dziąsełek nie chce przejść. Pewnie zajrzę do Was wieczorem :) Trzymajcie się Dziewuszki :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Podniosę nasz temacik z podziemi. Martus wtedy to juz cały dzien żarłam jak świnia za przeproszeniem, wczoraj juz dietkowo, dzis mam nadzieje tez ale waga 64. Biegałąm i przedwczoraj i wczoraj ale po bieganiu mam jakies ssanie na jedzenie - unikam chleba, slodyczy ale zapycham sie serem zoltym, migdalami, wedliną no i wiem ze w ten sposob nie ruszy sie nic w doł. A codziennie sobie mowie ze dzis juz po bieganiu nic a nic - ale to nie takie latwe. Co tam u was martus, eskari, bo juz żadna sie nie udziela:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
cześćććć :) jak tam dziewczyny? bo ja latam między wybieraniem farb, płytek, decydowaniem gdzie gniazdko a ćwiczeniami :) we wtorek byłam na saunie, super sprawa, raz w miesiącu będę chodzić, a tak to 2 razy w tygodniu basen, 2 siłownia (godzinka przed basenem) i 3 razy stepy. Dobrze, że tak ćwiczę, bo w maju miałam przestój, a tu przynajmniej do ludzi wyłażę, a nie siedzę w domu. Mieszkam dopiero od roku w tej miejscowości i znam mało ludzi, już nie mówiąc o koleżankach jakichkolwiek, więc mam okazję do poznania naprawdę fajnych dziewczyn, chociaż i tak trzymam się na dystans. Mało komu ufam i wolę się nie spoufalać, wiecie jak to jest, zaufanie, które zostaje zawiedzione ciężko odbudować. Nieważne ;) Jak tam u Was? Biegacie? Jadę w poniedziałek nad morze, udało mi się wyrwać jakoś i z pracy i z remontu, tylko za bardzo ćwiczyć nie będę, to nic, odrobię po powrocie :) Trzymajcie się dziewczynki!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześć :) Dziewczęta, ja wciąż jestem, cały czas walczę. Nie piszę, a raczej sporadycznie bo jakoś wciąż czasu brak, jak jest ciepło to nawet nie mam kiedy kompa włączyć. Miałam też ostatnio trochę pracy, wciąż działka dopomina się (plewienie, podlewanie, doglądanie) o uwagę, a to kurnik białkowałam, a to jakieś rozjazdy...no i tak dni uciekały. Miałam kilka dni przerwy w bieganiu bo okres dostałam i wyjątkowo pozwoliłam sobie na trochę użalania się ;) i nie biegałam. Jak pisałam o sobotniej męczarni tak dopiero w piątek się ruszyłam. Za pomocą tej stronki którą Wam linkowałam zmierzyłam sobie trasę jaką pokonuję. Wyszło mi że tak normalnie robię 8,5km a wczoraj zrobiłam 10km. Normalna trasa jest płaska, bez wzniesień więc biega się lekko, ale wczorajsze 10km było z 4 podbiegami pod górki, dziś umieram :) Ale to takie fajne umieranie, mam zakwasy i czuję że coś w końcu zrobiłam bo po tej zwykłej trasie już nic nie czuję, na koniec lekka zadyszka, ale zero jakiegoś większego zmęczenia. Czas najwyższy przedłużać dystans. Wracając do tej aplikacji, którą pokazałam, to fajna sprawa bo zmierzy km, spalone kcal, wyliczy czas i prędkość z jaką biegam. Wagowo wciąż stoję, cos rozbujać się nie mogę, nie mogę przekroczyć magicznej granicy i zobaczyć 7 na początku. Mam nadzieję, że w końcu na dniach mi się to uda. Brakuje mi 0,3kg :P Za dużo objadam się chyba truskawkami i czereśniami ;) Ale to tylko sezon jest, jak sobie odmówić owoców? :) Tylko kurcze, czasem chyba jednak za dużo ich jem. Ostatnio czereśni to chyba 3kg w ciągu dnia zjadłam, a truskawki to nawet na obiad ;) Nie miałam na nic ochoty więc zblendowałam sobie truskawki z jogurtem, siemieniem, płatkami owsianymi i otrębami. Wyszła a'la zupa truskawkowa :) dosłodziłam słodzikiem i tak się tym zapchałam że do wieczora nie miałam już ani ochoty ani siły by coś w siebie wpakować ;) Eskari, zazdroszczę tego morza :) Ja miałam w planach zabrać chłopaków moich na tydzień gdzieś właśnie nad morze, ale niestety wypadło coś innego...zmieniłam meble. Może chociaż na weekend uda nam się wyskoczyć. Tymczasem ładnej pogody życzę i udanego wypoczynku :) Monia a co tam u Ciebie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witajcie - te ktore sie ostały:) martus musze chyba przerzucic sie na wieczorne pisanie w domu bo w robocie tera mam ciezko bo za tydzien na urlop a wiadomo - musze zrobic wszystko bo nikt tego nie ruszy No ale jak juz dorwalam sie to bym bardzo chcialą żebys mnie troszke uswiadomiła z ta aplikacja odnodsnie pomiarow trasy, kalorii itp - bo tam trezba jak patrzyłam sie zalogowac i z tego co rozumiem jest to cos na komorke- ale czy komorka musi byc jakas super dobra czy wystarczy tylko zeby miala internet- jak by ci sie chcialo to troszke rozświetlic byłabym ci wdzieczna. Ja nadal biegam- ale powiem ci szczerze ze zima naprawde mialam lepsza kondycje - potrafilam te moje 10km przebiec bez ani jednej zatrzymanki a teraz czesto gesto skracam trase- pare razy robie przerwe na marsz, ale juz stwierdziłam - najlepszą kondycje mam rano przed sniadaniem - ale w te sobote nie moglam se pozwolic na maratonik cosobotni bo w piatek bylam na imieninach u kolezanki i niestety nie byłam za bardzo dysponowana a wczoraj po poludniu moze z godzinke wyszlo tego biegu polączonego ze spacerem, ale sie nie poddaje- widze jednak dobre efekty tego biegania a nawet spacerowania wiec nie zaprzestam. Eskari fajnie nad morzem se wypoczywa a ja w lipcu pojade z dzieciakami tez na pare dni na wypoczynek choc nie nad morze to jednak sie ciesze ze sie gdzies wyrwe. Piszcie piszcie kobietki Aha - kiedys zazdroscilam - oczywiscie w sensie pozytywnej zazdrosci jak monopol pisała ze jej chyba corcia świetnie sobie radzi na rowerku - musze sie pochwalic że i moj synek zrobil postepy - zaczął samodzielnie w koncu pedałowac-co prawda na 4 kółkach no ale ma ochote i nie musze go zmuszac i z tego ogromnie sie ciesze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość insomnia69
widze ze słabiutko z frekfencja, zostały tylko 3 na posterunku... ale i tak dobrze- kibicowałam trzydziestce i monopolowi procz tych co zostały... ale i tak kobietki trzymajcie się walczcie o własne kg... u mnie ok weszłam zobaczyć co sluchac i ledwo wygrzebałam temat, dużo nowych topikow z pseudodietami i tabletkami chyba placebo tylko... lece do pracy, u mnie równo 60kg, może po egzaminach powalczę o 5 na początku... trzymajcie się:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej :) Monia, ta aplikacja nie wymaga niczego, poza tym aby się zalogować na stronie. Wpisz maila i wymyśl hasło, potwierdź rejestrację linkiem który dostaniesz na maila. Dalej idzie łatwo ;) U góry jest niebieski pasek: start, aktywności, statystyki, trasy itd. Najedź na TRASY i w dół na UTWÓRZ TRASĘ. Pobaw się jak będziesz miała chwilkę :) Bardzo ciekawa sprawa :) Ja dziś po raz kolejny nie zaktualizowałam stopki :( Waga wciąż się waha, już miałam 80,2 a dziś znów 80,9kg :( Chyba te czereśnie i truskawki mi wychodzą :P Nie mam jak zacząć konkretnie biegać, jakoś systematyczność mi szwankuje, ale to przez to że nie mam co z młodym zrobić. Biegałam przed południem, ale mama nie może mi pilnować syna za każdym razem, po obiedzie słońce mnie zabije. Przy takiej temperaturze jak dziś umarłabym. Zła jestem jak diabli przez to. Mile już mnie nie męczą, nie mam po nich zakwasów, nie czuję że dałam sobie w kość a przez to satysfakcja z ćwiczeń spadła, muszę koniecznie biegać i to już po 10km żeby były efekty. Czas jakoś się zakręcić i sobie wszystko porządnie zorganizować. Jutro mam zamiar jechać po śniadaniu z synkiem nad jezioro, zapowiadają ponad 30 stopni, może popływam trochę, a to już coś :) Monia zazdroszczę że synek pedałuje, mój leniuch to na rower spojrzeć nie chce, a musi! Ortopeda zaleciła wręcz jazdę na rowerze a tu nici z tego. Nie wiem jak go namówić... Pozdrawiam słonecznie Babeczki :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hej hej Insomnio jak miło że nas odwiedziłas i odnalazłas w gąszczu tylu diet jak sama zauważyłas. Co do twojej wagi to wiedzialam ze ją osiągniesz juz jak pisalas na początku ze jak dietujesz to dietujesz i dlatego masz efekty. Mi jak widac w stopce pare kilo spadło, ale powiem to co nieraz pisalam że jestem bardzo zadowolona z figury choc nie ukrywam moje marzenie ponizej 60 jest caly czas ale wakacje to jednak nie najlepszy moment- chociaz zależy dla kogo - ja jestem łasuchem i podobnie jak marta uwielbiam truskawki czeresnie a do tego jeszcze dochodza griile wiec sie ciesze i z tych 63 i bedzie dobrze jak je utrzymam - mam nadzieje ze dzieki bieganiu tak bedzie a moze na jesien zawalcze jeszcze z dietka choc teraz i tak sie nie obzeram nie wiadomo jak ale jednak waga nie spada. martus z tego co pamietam twoj maly jest o rok mlodszy od mojego wiec spokojnie- ja tez w tamtym roku kupilam mu rowerek to tylko pocieszył sie chwile posiedzial na nim pedalami zamiast do przodu to do tyłu ciskał i w tym roku było tak samo- aż cholera mnie brała że są chłopcy w jego wieku co zasuwają na dwoch kólkach a ten nie moze na 4. I wiesz co mu pomogło- u nas w parku mamy wypożyczalnie gokardow - zawsze albo mlodsza corka albo jak gosci mialam to jakis dzieciak go brał i z nim jezdzil - a ostatnio zobaczył swego kolego na takim gokardzie i placze ze tez chce- sprobował - udało sie a ja mu mowie ze na rowerze tak samo i sam poprosił na drugi dzien rowerek i pomalutku mu poszło a wczoraj w parku juz niezle jechał i caly czas mu mowiłam że super jedzie że sie ciesze itp. martus co do wyjasnienia - bardzo ci dziekuje - odnosnie tej aplikacji- moze dzis wieczorkiem w domku sie pobawie- choc z tymi wieczorami to różnie bywa- najczesciej jestem zmeczona ze juz nie chce mi sie brac laptopa do łożka i zasypiam. Jeszcze z małym kolo 19.00 na jegopodworko jak to on mowi poszłam i nie biegałam wczoraj , ale dzis o ile pogoda dopisze bo cos sie zachmurza to choc na godzinke sie wyrwe- ja tez martus mam problem z małym bo na starsza juz liczyc nie moge bo ona na tym stażu do 21 pracuje a młodsza- wiadomo- jak każe jej byc o tej czy o tej to bedzie i go przypilnuje ale czasami juz 2dni naprzod krzyczy że nie bedzie mogla bo sie umowila na rowery czy cos innego- ale daje rade i ja biegam popołudniami a wrecz wieczorami- bo ok 19- to moze i ty tak sprobuj - moja trasa taka lesna ale o tej porze teraz jest bardzo duzo ludzi- spaceruja biegaja na kijkach wiec mi to odpowiada. Oj rozpisalam sie ale lepiej jak tak wejede rano bo potem to juz nie mam jak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzień dobry. Dla mnie chyba nie dobry...4 tydzień z rzędu nie aktualizuję stopki bo wciąż waga ta sama. W tygodniu waha się różnie, najczęściej ok.80.4kg ale w poniedziałki pokazuje 80,9kg. A był już dzień że na wadze było 79,9...chyba doszłam do etapu "nie odchudzam się". Nie będę się spinała, wciąż będę uważała na to co jem (to chyba już dożywotnio), postaram się unikać słodyczy i wciąż w miarę możliwości będę aktywna fizycznie. Zobaczymy co przyniesie czas. Być może dopadł mnie standardowy zastój jak u niemal każdej odchudzającej się, tylko trochę mi żal bo zostało mi zaledwie kilka kg do "końca" :( Ech...no cóż... Teraz w tygodniu nie biegałam, było zbyt gorąco w dzień, ale za to pływałam. Jeździliśmy nad jezioro i starałam się jak najwięcej pływać. Choć wychodziłam z założenia że powinno się biegać co drugi dzień to teraz biegałam 3 dni z rzędu. W piątek, sobotę i niedzielę. W piątek zrobiłam najkrótszą trasę, wzięłam psa i ta biedna moja nie dawała rady, psina słabą ma niestety kondycję bo biega tylko po podwórku. W sobotę już pobiegłam prawie 9km a w niedzielę zrobiłam 12km. Jak się rewelacyjnie czułam to moje ;) Tak poza tym wszystkim - zamykam lato w słoiki :) czyli robię dżemy truskawkowe. Mój mały uwielbia truskawkowe do naleśników, gofrów. Już zrobiłam 50 słoiczków a wczoraj jeszcze kupiliśmy truskawek i smażę ostatnią (mam nadzieję :) ) partię :) Dodatkowo ogród wciąż dopomina się uwagi, muszę dziś koniecznie marchewkę poprzerywać bo standardowo za gęsto posiałam. Dziewczyny, ja ze swojej strony obiecuję, że wciąż tu będę, aczkolwiek nie będę często pisała. Chyba nastąpiło zmęczenie materiału i nieco tematu brakło, nie dietuję jakoś ostro by mieć o czym mówić. Od czasu do czasu będę pisała jak się mam i co słychać, no i czy w końcu waga drgnęła. Może jak zacznie waga właśnie schodzić to będę aktywniejszą pisaczką, zobaczymy ;) A jak tam u Was te sprawy się mają? Pozdrawiam Was Kobietki :) Do przeczytania :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No dobra, żeby nie było, zaktualizowałam stopkę :P choć powodów do dumy brak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czesc martus bo chyba tylko my zostałysmy. Kurcze szkoda że topik pada że dziewczyny sie wykruszyły bo jednak jakas to była mobilizacja a tak powiem ci że waga mi pomału zaczyna rosnąć wiec musze sie brac w karby bo mialam nadzieje że te 63 mi sie przez wakacje utrzyma a potem znow jakos pare kilo bym zgubiła, ale niestety walczyc musze dalej. Dzis na wadze 64,400 ale jestem pare dni przed okresem wiec moze juz woda mi sie zbiera- oby. Jestem tez drugi dzien na urlopie, na razie sprzatam, rano oczywiscie biegam, po poludniu troche na działce u rodzicow, troche na rowerze z malym i robie sukcesywnie po trochu truskawki- ale nie gotuje jak ty martus tylko przebieram oczywiscie płucze miksuje i mroże. Dżemy u mnie tak nie idą, jak juz mają dzieciaki ochote to od wielkiego dzwonu kupie słoiczek a i tak polowe wyrzuce bo sie zepsuje. Odnośnie biegania bo to nas obie interesuje:) to jednak wyśmienicie m i sie biega rano na czczo - dzis mialam biegac godzinke ale po godzinie stwierdziląm że nie jestem zmeczona i jeszcze 25 minut sobie potruchtalam. Po poludniu czy wieczorami jak biegam to 10 minut i musze juz pomaszerowac znow pare minut podbiegne pomaszeruje - wiec póki bede mogla to biegam rano na czczo. Aha - martus powiem ci że zalogowałam sie w ten programik ale moich ściezek lesnych przepraszają ale nie mają na mapie wiec nie mam pojecia ile kilometrow teraz biegam - bo zrezygnowałąm z tej mojej trasy rowerowo-spacerowej na rzecz wlasnie lesnych dróżek - ze wzgledu że nie jest tak gorąco pomiedzy drzewami a po drugie mniej ludzi cie ogląda:). Zaraz biore sie za balkon i pólki u malego, potem jakis obiadek, do przedszkola po malego, po kwiatki bo jutro zakonczenie roku przedszkolnego - no i szkolnego rowniez ale corka ta z gimnazjum to robili składke klasowa na bukiety wiec problem z kwiatami z glowy. I dzis mam imieniny ojca wiec znów bede kuszona jakimis smakołykami i tak jest cały czas, jak nie gril to obiad babcia pyszny zrobi i zaprasza itp itd- och a ja silnej woli nie mam i d*psko bedzie rosło - chociaz juz sie scwanilam - chleb ziemniaki odrzucam -samo miecho, warzywa no i niestety z ciasta nie umiem zrezygnowac, ale nie pijam piwa bo zawsze wymowka że auto, slodkich napoi nawet nie kupuje bo i dzieciakom tego nie daje wiec jedynie słodycze to moja zmora- i z tym musze walczyc. Och chyba epopeja wyszła, no ale jak mamy pisac raz na jakis czas to przynajmniej tak żeby cos bylo:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam w niedzielny poranek :) hmmm może bardziej przedpołudnie ;) Monia, Eskari nad morze miała jechać, może dlatego się nie odzywa tylko nie napisała na ile wyjeżdża więc pozostaje nam spokojnie zaczekać aż wróci i coś napisze :) Popróbuj jeszcze raz z tymi ścieżkami leśnymi, ja jak wchodzę w utworzenie trasy ręczne i zaznaczam w prawym górnym rogu "satelita", pokazuje najmniejsze detale :) Oglądałam z lotu ptaka własne podwórko, nawet ścieżkę do kompostownika na ogrodzie widać :) Wszystkie leśne dróżki, nawet najmniejsze pokazuje. Kilka razy też pokazał mi się komunikat, że "przepraszamy ale nie mamy zdjęcia tego miejsca", pomniejszyłam mapę, później powiększyłam i już raptem zdjęcia mieli :) Czasem coś się przycina. Jak dla mnie to super sprawa. Biegam teraz tylko w weekendy, tzn. piątek, sobota, niedziela no i może jutro też mi się uda. W tygodniu nie mam co z małym robić a nie chcę z niego podrzutka robić i co drugi dzień prosić się by mama moja z nim została, dlatego jak mąż ma wolne to wtedy ruszam. Robię po min.8km (przy 8km w 1godz.mam niby 720kcal). Tylko jak sobie znalazłam nową fajną trasę lasem, to wczoraj chyba ostatni raz tamtędy biegłam, bo okazuje się że wilki są w tym lesie. Po deszczu mokro jest i widać wszelkie ślady, biegłam tamtędy w piątek i śladów nie było, wczoraj już niestety były, dwa duże wilki i jeden mały musiał biec tamtędy. Ciarki miałam na całym ciele i takie tempo, że aż się zdziwiłam jaką kondycję mam ;) No i kolejną kontuzję złapałam :( Tym razem boli mnie kolano., ale to jest tak dziwne miejsce i tak dziwny ból że sama zastanawiam się o co chodzi. Boli mnie zewnętrzna strona lewego kolana, tak jakby ktoś mi młotkiem kość strzaskał, podejrzewam że jakieś malutkie ścięgienka są na tej kości i coś je nadwyrężyłam. Smaruję maścią i czekam aż samo przejdzie ;) Monia, z jakiego województwa jesteś? Nie pamiętam czy pisałaś. Katarzynka pamiętam że z nad morza gdzieś tam była, Monopol ze śląska czy tamtejszych rejonów. Tak sobie czasem myślę o dziewczynach, jak tam u nich. Ciekawe jak Monopolu sady, tam takie gradobicia były, sadownicy straty okropne mają, mogłaby się baba niedobra odezwać do nas. U mnie chyba wreszcie waga drgnęła, chyba 7 z przodu będzie :) Ale to jutro zaktualizuję :) Pozdrowionka :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej. No nie powiem żebym miała dobry początek dnia i tygodnia zarazem. Stopka zaktualizowana, normalnie masakra jakaś. Moja waga to jakiś żart, kiepski żart. Wczoraj się ważyłam i było 79,1kg dlatego byłam taka pewna 7 z przodu dzisiejszego poranka. A tu ...brak słów. Tak się wkurzyłam, że nieco popłynęłam ze śniadaniem, ale fakt nie zdarzyło mi się to od bardzo dawna. No i też wpływ na to miało pewnie że o 22.30 zjadłam kilka ogórków małosolnych :( Porażka. Tak mi się marzyła ta 7ka...no nic, trzeba tyłek zbierać i iść biegać. Muszę wybiegać ten ranny smalczyk ze skwareczkami... Jak tam babki u Was? Dajcie znać ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×