Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Dzieciaci faceci są głupi czy udają?

Polecane posty

Gość gość
Najlepsze jest to, że każda tu pisze, ze obowiązkiem ojca jest bycie na każde zwołanie dziecka/byłej, nie ważny rozwód, on w zasadzie nic nie oznacza, nie ważne ustalenia sądu. Dla dobra dziecka muszą byc obydwoje rodzice. Ciekawe tylko czy tak samo będzie uważać mamusia jak pozna nowego tatusia, czy wtedy też będzie wydzwaniać do byłego i kazać przychodzić w innych dniach, niż wyznaczone i dalej to nie będzie miało znaczenia. Co będzie dla was ważniejsze, nowy partner i związek, budowanie nowej rodziny, czy codzienne kontakty z byłym no i "dobro dziecka". Zapewne dalej wg was były ma obowiązek bycia na zawołanie dziecka, ciekawe co na to wasi nowi faceci:D:D:D Na pewno będą bardziej "dojrzali" od nowych partnerek waszych byłych:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jesteście tak głupie, że nie wiecie, jak wygląda życie z dzieciatym rozwodnikiem? z innej planety przyleciałyście? trzeba było słuchać co mówi matka, koleżanki, inni ludzie czytacie gazety, fora w internecie, podobno używacie mózgu xxx dokładnie!!! sto osób wam mówiło "nie wiąż się z dzieciatym" ale idiotki nie! na siłę związek i koniec! a potem pretensje, jakie to bidulki oszukane!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Najlepsze jest to, że każda tu pisze, ze obowiązkiem ojca jest bycie na każde zwołanie dziecka/byłej, nie ważny rozwód, on w zasadzie nic nie oznacza, nie ważne ustalenia sądu. Dla dobra dziecka muszą byc obydwoje rodzice. xxx nie dociera do was debilki , że jak ojciec nie chce to nie będzie na każde zawołanie? choćby ex zadzwoniła dziesięć razy dziennie, a dziecko płakało i smarkało w słuchawkę - jak facet nie będzie chciał do niego iść to nie pójdzie!!! odpieprzcie się w końcu od tych ex i dzieci - to facet decyduje czy po rozwodzie będzie miał tylko kontakt zasądzony przez sąd czy będzie się czuł w obowiązku (a może w chęci i potrzebie) widzenia się z dzieckiem codzinnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś jesteście tak głupie, że nie wiecie, jak wygląda życie z dzieciatym rozwodnikiem? z innej planety przyleciałyście? trzeba było słuchać co mówi matka, koleżanki, inni ludzie czytacie gazety, fora w internecie, podobno używacie mózgu xxx dokładnie!!! sto osób wam mówiło "nie wiąż się z dzieciatym" ale idiotki nie! na siłę związek i koniec! a potem pretensje, jakie to bidulki oszukane! xxxxxxxxxxxxxx a jak wam wszyscy dookoła mówią "nie jedz słodyczy bo przytyjesz" ale żrecie i nie słuchacie to jak przytyjecie do kogo macie pretensje, że was oszukał?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a niby dlaczego? jeżeli ojciec chce się z dzieckiem widywać a dziecko z nim to trzeba im tego zabronić bo rodzice się rozwiedli? XXX Dalej nie rozumiecie. Ależ proszę bardzo - niech tatuś po rozwodzie dalej widuje sie z dzieckiem 7 dni w tygodniu 24 h na dobę. Nikt przecież nie broni. Tylko w takim przypadku jeżeli tatuś cche grać w spektaklu pt "rozwód nic nie zmienia" to niech gra w nim sam, a niech nie zawraca głowy następnym kobietom broń boże i niech nie zakłada nowej rodziny . Kurwa serio nie rozumiecie o co kaman ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
i jeszcze raz powtarzam - rozwodzisz się z partnerem ale nie z dzieckiem!!! x to mowi na 100% osoba, ktora nadal sie nie pogodzila z odejsciem meza. Zmienisz zdanie jak pojawi sie nowy oj zmienisz hahaha xx jeżeli ojciec chce się z dzieckiem widywać a dziecko z nim to trzeba im tego zabronić bo rodzice się rozwiedli? x dziecku trzeba wytlumaczyc by do niego dotarlo, ze nic juz nigdy nie bedzie tak jak bylo, ojciec nie mieszka juz z mama i nigdy nie bedzie. Takie jak ty, ktore nie moga przebolec straty meza zaslaniaja sie dobrem dziecka, byle by czuc, ze byly jest nadal w poblizu. Przyzwyczajasz dziecko, ze tata choc nie mieszka z wami zawsze przyjdzie kiedy dziecko ma na to ochote tak? Ustalenia sadu sie nie licza. Teraz przychodzi sobie na zawolanie, ale jak ktoregos dnia on pozna inna i zacznie olewac dziecko i jego zachcianki a bedzie przychodzic tylko w wyznaczone dni, to co wtedy mu powiesz? Z tego samego powodu powinno sie przyzwyczajac dziecko do konkretnych ustalonych terminow wizyt, jak matka kogos pozna, bo wtedy sama bedzie robic wszystko, zeby tylko one wchodzily w gre, ale co zrobisz skoro dzieciaka nauczylas "tata na zawolanie"?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ustalenia sadu sie nie licza. Teraz przychodzi sobie na zawolanie, ale jak ktoregos dnia on pozna inna i zacznie olewac dziecko i jego zachcianki a bedzie przychodzic tylko w wyznaczone dni, to co wtedy mu powiesz? xxx a skąd wiesz, że przestanie przychodzić, że zacznie olewać? gdyby tak było to nie było by tego wątku na kafe!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
co zrobisz skoro dzieciaka nauczylas "tata na zawolanie"? xxx ja nauczyłam??? a może tatuś, który z własnej woli przybiega, co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie dociera do was debilki , że jak ojciec nie chce to nie będzie na każde zawołanie? choćby ex zadzwoniła dziesięć razy dziennie, a dziecko płakało i smarkało w słuchawkę - jak facet nie będzie chciał do niego iść to nie pójdzie!!! xx a ty po co tak drzesz jape, boisz sie ze tylko krzykiem i obrazaniem uzyskasz uwage? Powiem tyle, skoro na 7 str topiku ty nadal nie wiesz o czym jest temat, temat dotyczy facetow, ktorzy sa na kazde zawolanie bylej i dziecka, (czesto tez nakrecanego przez nia, bo jak widac jest to dla nich problem wytlumaczyc dziecku, ze tata bedzie np w sobote a nie teraz bo ty tak chcesz) i o tym, ze ten typ faceta oszukuje nowa kobiete zatajajac prawdziwe relacje z ex i dzieckiem, w wielkim skrocie. Skoro stawia dziecko ponad nowy zwiazek, ktory z gory jest skazany na wykorzystywanie nowej kobiety, to nie powinien nigdy sie wiazac, on o tym wie, ale dla wlasnej wygody oszukuje partnerke na poczatku znajomosci, udaje dyspozycyjnego itd a potem wychodzi szydlo z wora

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a skąd wiesz, że przestanie przychodzić, że zacznie olewać? gdyby tak było to nie było by tego wątku na kafe! x bo zycie to nie klan i rozne sie uklada. Jak to mawiacie trzba uzyc wyobrazni. A moja odp dotyczyla tego co ktos wczesniej napisal nt "obowiazku bycia taty kiedy dziecko chce isc do parku 3-ci dzien z rzedu"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
idź już spać! mądrujesz się i rozpisujesz a w kółko pieprzysz to samo trzeba było brać było brać kawalera i spokój nikt cię do związku z dzieciatym nie zmuszał

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie podoba sie to sama idz stad, nikt ci nie kazal czytac. Skoro ciebie topik nie dotyczy to na cholere w ogole sie udzielasz, wsadz sobie w d swoje marne 3 grosze a nie tylko neguje wszystkie wpisy, bo to chyba tylko, bo komus na zlosc musi robic, co twoj byly olal twoj 1000 telefon?:D:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
*po to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No wiec skoro facet biega na kazde zawolanie dziecks a tobie,jednej czy drugiej,to nie odpowiada....zostaw go,odejdz. Skoro facet wyprawia co chce i nie slucha nowej pani to odejdz,daj sobie na luz,nie wytrzasaj sie ,szkoda nerwow. Po co siedziec z gosciem ktory ma w d***e ciebie i twoje potrzeby,nie da sie mu tego wytlumaczyc to szukaj nowego. A skoro jest na kazde zawolanie dziecka czy bylej to znaczy ze chce ,nikt go do tego nie zmusza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
1. Nie ma obowiązku ustalania konkretnych terminów spotkań dzieci z rodzicami. Nigdzie nie jest napisane, że musi to zostać jakoś określone. Osoba, która twierdzi, że musi tak być, nie zna prawa. 2. Zapisane terminy są MINIMALNYMI, takimi, których matka jako główny opiekun nie może (a w zasadzie nie powinna, bo ona wszystko tak naprawdę może) zakazywać. Dozwolone jest wszystko ponad to, co zapisane przy porozumieniu stron (ojciec i matka) oraz w miarę potrzeb dziecka. 3. Matki są cwane i wiedzą, że najlepszym sposobem żeby się "ustawić" jest wykorzystanie poczucia obowiązku ojca, jego miłości do dziecka i poczucia winy. Wnioskują o opiekę wyłączną, minimalne kontakty, a potem każde dodatkowe spotkania z dzieckiem wydzielają ojcu jako nagrodę za "dobre sprawowanie". Jest to zwykł tresura - jesteś grzeczny dostaniesz nagrodę (kontakt z dzieckiem), jesteś niegrzeczny (pyskujesz, nie płacisz ile ja chcę, wszedłeś w nowy związek), dostaniesz karę (brak kontaktu z dzieckiem nawet w dni wyznaczone - dziecko nagle "choruje", albo "nie chce się widzieć z tatą, bo nie lubi nowej cioci"). Facet kocha swoje dziecko i wie, że musi skakać tak, jak mu ex zagra. 4. Kobieta wchodząc w związek powinna myśleć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie ma obowiązku ustalania konkretnych terminów spotkań dzieci z rodzicami. Nigdzie nie jest napisane, że musi to zostać jakoś określone. Osoba, która twierdzi, że musi tak być, nie zna prawa. x yyy a kto napisal gdziekolwiek, ze jest to obowiazek:O byla mowa o tym, ze dla wszystkich najlepiej bedzie jesli te terminy beda okreslone

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"sądy i ustalenia są dlatego, że być muszą, bo tego wymaga prawo odwiedziny i pobyt dziecka u rodzica, przy którym nie mieszka dziecko muszą być jasno określone przede wszystkim dla sądu i w razie konfliktu" Tutaj zostało napisane, że prawo wymaga określania kontaktów dziecko-rodzic sądowo. A to nie jest prawda. Sąd może pozostawić władzę rodzicielska obojgu rodziców i przyjąć, że oni będą między sobą się dogadywać. Tylko najczęściej matki wnioskują o wyłączną opiekę, bo to daje alimenty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No wiec skoro facet biega na kazde zawolanie dziecks a tobie,jednej czy drugiej,to nie odpowiada....zostaw go,odejdz. Skoro facet wyprawia co chce i nie slucha nowej pani to odejdz,daj sobie na luz,nie wytrzasaj sie ,szkoda nerwow. Po co siedziec z gosciem ktory ma w d***e ciebie i twoje potrzeby,nie da sie mu tego wytlumaczyc to szukaj nowego. A skoro jest na kazde zawolanie dziecka czy bylej to znaczy ze chce ,nikt go do tego nie zmusza. xxxxx Kur.. skończcie z tym "JAK SIE NIE PODOBA TO ODEJDZ I RZUĆ GO". Ludzie myślcie trochę. Mój facet przez pierwszy rok zachowywał sie normalnie, potem było coraz gorzej. Teraz wymyslił, że kupimy mieszkanie w tym samym bloku co dziecko i była i co ? "rzuć go" Mam zmarnować teraz 4 lata życia, tak ? "Bo mi sie teraz nie podoba" ? Zastanówcie się zanim napiszecie "Jak sie nie podoba to sie spakuj i odejdz".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak sobie tu podczytuje tematy o macochach i ojczymach i jak widać to panie zioną jadem i nienawiścią. Panowie wychowujący przychówek swoich partnerek często piszą bardzo pozytywne o nie swoich dzieciach. Jednak bajka o złej macosze nie wzięła się znikąd ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A co nas obchodza twoje 4lata?nie pasuje ,idz w cholere.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
16:31 racją, święta racja. Gdyby nie zionęły jadem może inaczej byłyby traktowane.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Poza tym mam wrażenie, że wypowiadają się tu młódki, które nie potrafią myśleć perspektywicznie nie umieją użyć wyobraźni i mózgu. Związek z osobą z dzieckiem wymaga dorosłości, kompromisów, dojrzałości.A nie myślenia o tym co jest i jak jest tu i teraz. Bo prędzej czy później dopadnie Was proza życia. I nikt Wam nie każe kochać dziec***artnera ale szanować i akceptować to że są a Wasz facet ma obowiązki rodzicielskie wobec dzieci. A obowiązki to nie są z góry określone dni w miesiącu. Poza tym Wasz facet, którego podobno kochacie, kocha te dzieci i może po prostu nimi tęsknić, może chcieć się spotkać i uczestniczyć w życiu dziecka. I jeśli zaczynacie się z kimś spotykać, i ten ktoś mówi że ma dzieci to dla osoby normalnie myślącej jasne jest, że nie zawsze wszystko będzie się kręciło wobec niej i że wchodzi do układu rodzic dziecko i niestety musi się nagiąć. A pretensje, że niby co ją to obchodzi bo to nie jej życie i ona nie będzie... Nie uczestniczenie w tak ważnym aspekcie życia bliskiej osoby... Dla mnie to nie związek i gwarantuje Wam, że ten facet w głębi ma zadrę w sercu i jest mu cholernie z tym źle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ludzie nie potrafią się dogadać. Przecież można wszystko ustalić i nie robić sobie problemów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak sobie tu podczytuje tematy o macochach i ojczymach i jak widać to panie zioną jadem xxxx Manipulacja, Wskaż fragemt w tej dyskusji, gdzie rzekomo ktoś zionie nienawiścią xxxx Taki związek wymaga kompromisów xxx Zgadza się. A Pól tygodnia dla starej rodziny i pol tygodnia dla nowej to nie jest kompromis. Według was niestety kompromis polega na tym, że ojciec ma sie z dzieckiem widywac kiedy dziecko chce czyli 7 dni w tygodniu, a nową żoną oglądać przez skype. Nie piszcie tutaj o "kompromisach" bo tylko sie kompromitujecie. Kiedyś to jedna osoba pisała, że nie robi zadnych problemów jak ojeci widuje dziecko 3-4 dni w tygodniu, ale nie chce wprowadzić się do domu obok byłej i dziecka to została wyzwana od suk. Wiec zastanówcie sie co to znaczy kompromis.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dokładnie! Ciągłe te gadki o kompromisach. Mój facet widuje dziecko 3 dni w tygodniu plus do tego w pozostałe dni często wozi do szkoły itd. Poł ferii, pół , wakacji. Co ja mam jeszcze przepraszam oddac ? Bo rozumiem, że to nie jest kompromis? Mam wyciąć sobie macicę, żeby przypadkiem nie urodzić ? Czy może ma, zaproponwać męzowi, żeby kupił mieszkanie obok nich, a do mnie bedzie dojeżdzał. Wiem, że niektóre nowe partnerki mają popieprzone we łbie. Np moja kolezanka lamentuje jak jej facet widzi dziecko w weekned co dwa tygodnie i t0 mnie smieszy. Ale może raczycie zauwazyc fakt, że tuta takie tematy zakładają głownie nowe babki co naprawdę dużo czasu itd oddają na rzecz tamtego dziecka. Ale to i tak źle. Wszystko nalezy oddać. A Najlepiej przeciąć jajowody.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pozwólcie, że zacytuję z innego wątku pana który wychowywał z partnerką dziecko z jej poprzedniego związku: "Ja to dziecko wychowuję od małego, zmieniałem pampersy, byłem przy nim gdy stawiało pierwsze kroki, gdy szło do szkoły, na każdym szkolnym przedstawieniu, gdy leżało w szpitalu, na każdym szczepieniu,gdy kończyła podstawówkę, gimnazjum, liceum,byłem gdy przeżywała swoje pierwsze miłostki, każde święta, urodziny itp. Byłem w jej życiu odkąd to dziecko sięga pamięcią. Byłem, jestem i będę. Nie jestem niczemu winien i nie zamierzam się tłumaczyć z moich decyzji bo wszystko co zrobiłem to robiłem dla dobra dziecka, aby czuło się kochane, bezpieczne, aby nie czuło się gorsze, aby miało jakiś start w dorosłe życie. Ze swoich obowiązków wywiązałem się najlepiej jak potrafiłem. " Czy widzicie różnice jak to wygląda u Was a jak powinien wyglądać związek z dzieciatym partnerem??? Widzicie jak ten pan ciepło pisze o swoim przyszywanym dziecku a jak Wy podchodzicie do sprawy??? Ale i tak do Waszych zacietrzewionych ciasnych umysłów nie dotrą podstawowe prawdy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bo partner się totalnie odciął ! To jest inna sytuacja. Wtedy to przypomina adopcję. Ina sprawa wiec zonk ;D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Oczywiście ze to jest zupełnie inne sytuacja. To tak samo jkaby matka dziecka nie żyła. Także bym pokochała jak swoje bo własciwie wtedy by moje było. A tak jak zyje matka, do tego jest rozszczeniowa to jaki jest sens dla niesowjego dziecka sie poswiecac jak ono i tak cie nigdy nie pokocha ani nie bedzie twoje, bo ma normalna kochajaca matke. Przywołales/łaś jakis ladny obrazek tylko co ma piernik do wiatraka?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja nie nie lubię dziecka mojego faceta. On o tym wie. To mnie od was odróżnia, bo ja jestem szczera i od początku byłam. Mój mężczyzna spotyka się ze swoim dzieckiem często. Ja nie robie focha, bo mam dużo zajęć jak praca i hobby i wlasnie ten czas kiedy nie ma mojego partnera wykorzystuje na moje zajęcia. Mój partner wie, że mnie nie interesuje co dziś dziecko dostało w szkole albo jaki ładny obrazek namalowało i mi tym głowy nie zawraca, a ja wiem, że gdy dziecko jest chore albo stęsknione bo juz taty nie widziało pare dni to wtedy on idzie a ja nie podnoszę alarmu, że jest jedną nogą w przeszłości. Chodzi od początku o szczerość. A tu niestety wszyscy popełniają błedy w takich związkach - faceci kłamią tak jak tu piszecie, a nowe partnerki udaja na początku matki teresy "jaka twoja coreczka słodka" itd. Ja mojego faceta obserwowałam z boku przez ponad rok zanim weszłam w ten układ dlatego miałam niemal 100% pewnośc ze to nie jest gra. Jak zaobserowałam, że była to po prostu była i do tego normalna osoba, a dziecko owszem jest ważne, ale nie jest pępkiem świata to wtedy dopiero zdecydowałam sie aby związek wszedł już w poważną fazę. A jaki mam stosunek do tego, że on ma dziecko powiedziałam mu na bodajże 3 randce. Powiedziałam wprost, że z mojej strony nie będzie żadnych płaczów, krzyków i lamentów, ż eon musi jechać do dziecka i tak samo nie bedie ani miłości do tego dziecka ani specjalnej sympatii. Sczerośc kochani szczerość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gość wczoraj , tamten pan, ojczym-tata, po pierwsze ma totalnie inną sytuację, bo wychowuje dziecko od małego jak własne, bo ojciec biologiczny miał wywalnone, a po drugie w społeczeństwie jest przyzwolenie na to, by nowy partner matki był TATĄ. Nowa partnerka ojca jest SZMATĄ. Ja dziecko swojego partnera też wychowywałam od małego (od ok. 1,5 roku). Myłam pupę, zmieniałam pampersy, uczyłam czytać, odprowadzałam do przedszkola, odbierałam, kupowałam ubrania, zabawki, książki, chodziłam do lekarzy, itp. Mieszkaliśmy we trójkę. Potem matka zrobiła zadymę, mój partner stracił prawo do opieki bo... wdrukował dziecku niewłaściwy model rodziny "stawiając obcą kobietę w roli matki". Znacie jakikolwiek przypadek, kiedy matce sąd zarzuca, że wdrukowała dziecku niewłaściwy model rodziny "stawiając obcego mężczyznę w roli ojca"? Bo ja nie. Niestety, o ile nikt nie widzi niczego niezwykłego w tym, że ojczym jest dla dziecka Tatą, zwłaszcza jeśli biologiczny się wypiął, o tyle macocha będąca Mamą jest piętnowana. Dostaje po głowie od wszystkich dookoła, bo "matka jest jedna". Ja kocham moje pasierbiątko bardzo. Ale od zawsze obrywam za to. Bo za bardzo się angażuję, jestem więc idiotką i szmatą, bo chcę usunąć PRAWDZIWĄ matkę z życia dziecka. Bo wpieprzam się w nieswoje sprawy. Bo cokolwiek zrobię czy nie zrobię, jest źle. A najśmieszniejszy zarzut, z jakim się spotkałam był taki, że ja celowo tak dobrze zajmuję się dzieckiem żeby udowodnić, że jego matka jest zła :D To nie są komunikaty od ojca dziecka, żeby była jasność. Ale nie zmienia to faktu, że jest ciężko być ciepłą, kochającą, zaangażowaną macochą, ponieważ wszyscy dookoła stwierdzają, że moją rolą jest stać z boku i się nie wpieprzać w "cudze" sprawy. Jak mogą być to "cudze" sprawy, skoro to dziecko mieszka ze mną? To nieważne. Ja mam najlepiej wyparować żeby przypadkiem nie stworzyć wrażenia, że jestem kimś więcej niż współspaczką tatusia, bo mamusia może się poczuć zagrożona. I to nic, że ona ma w du/pie dziecko. Co tam dziecko! Ważne, żeby mamusia nie poczuła się źle. Dlatego może społeczeństwo powinno zrewidować swoje oczekiwania wobec macoch, a potem się wypowiadać na ich temat. Albo są to osoby bliskie i wtedy mają pełne prawa oraz obowiązki wobec dziecka, albo są to osoby obce, które nie powinny się wtrącać i uczestniczyć w życiu dziecka, wtedy nie mają praw, ale i obowiązków, więc oczekiwania od nich czegokolwiek poza łaskawym tolerowaniem pasierbów jest nieporozumieniem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×