Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Anka

Dlaczego faceci nie chcą się żenić?

Polecane posty

Gość pro
8 minut temu, Gość Karola napisał:

Dziewczyny, jak pokazać facetowi, że musi Was traktować poważnie i jeśli chce być z Wami, to będzie w przyszłości musiał się oświadczyć? Bo samo mówienie o tym widać nie wystarcza. Czy np mieć zasadę, że mieszkanie wspólne dopiero po oświadczynach - dopiero po ślubie to dla mnie za hardcorowe. Czy jeśli on chce dzieci, to mówić, że najpierw ślub potem dzieci. Czy w ostateczności dać ultimatum, masz pół roku żeby się zastanowić czego chcesz, po tym ja się zastanowię czego ja chce. Chodzi mi o to, żeby być stanowczą, ale absolutnie nie zmuszać do ślubu, bo to straszne moim zdaniem, ale jednoczesnie trzeba się szanować. 

Ja bym sie z nikim nie zwiazala, gdybysmy od pierwszego dnia nie byli jednego zdania co do przyszlosci.

Zadnych gdybanek, zadnych obiecywanek. Szanuje swoj czas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tak jest
6 godzin temu, Gość Gość napisał:

No niby wszystko ma, ale to co ma może w jeden dzień utracić, gdy jego ksieżniczka pozna innego księcia, zwłaszcza gdy ten inny książę jej powie - pierscionka nie masz, obrączki nie masz, zobowiazań nie masz, niczego nie przysięgałaś, więc kopnij tamtego w dupę, bo ze mną bedziesz mieć życie jak w bajce.

Wydaje mi się, że jednak bedąc mężatką dużo ostrożniej podchodzi się do znajomości na boku mniejszych i większych. 

Byłam w takiej sytuacji ... 6 lat razem, trzy lata wspólnego mieszkania. Chciała ślubu a on mówił że nie teraz... Może kiedyś ale w sumie to po co kochamy się i żaden papierek tego nie zmieni... Poznałam kogoś w pracy, na początku niewinne spotkania, wybuchła miłość... Postawiłam sprawę jasno... Najpierw nie wierzył, gdy się wyprowadzałam mówił że jeszcze za nim zatesknie... A po miesiącu nie bycia razem wpadł do mojej pracy z pierścionkiem i kwiatami i zenić się chciał bo kocha 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc
3 minuty temu, Gość Kaśka napisał:

Podziałało, wcale nie czuł się zmuszany.

czuł się zmuszany, bo go zmusiłaś

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 123
1 minutę temu, Gość Kaśka napisał:

Może niektóre uznają mnie tu za desperatkę, ale ja na początku powiedziałam mojemu obecnemu mężowi że wiecznie czekać nie będę (zwłaszcza, że najmłodsza już nie byłam) i że daję mu max.3 lata na określenie się tzn.albo zaręczyny lub już konkretna czynność jak zarezerwowanie daty ślubu, albo rozstanie. Podziałało, wcale nie czuł się zmuszany. Zresztą wtedy pewnie juz na początku by uciekł.

Nie uważam tego za desperację. Zakomunikowałaś jasno na początku jakie masz oczekiwania i to jest jak najbardziej w porządku. Facet wiedział jak jest i zawsze mógł podjąć decyzję, że np. nie chce z Tobą być. Właśnie o to mi chodzi, że trzeba o takich rzeczach rozmawiać, bo bez tego tworzą się niejasne sytuacje, kiedy to kobieta czeka na zaręczyny, które nigdy nie nastąpią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
18 minut temu, Gość Gosc napisał:

Jak to kto, babcia, rodzice i czesto bank. Mieszkanko kupili tez rodzice, bylo po cioci etc. Kraj milionerow i milionerek. Tylko krd ma pelne rece roboty.  

Ta...I takie osoby mają czelność nazywać 26letnie dziewczyny starymi pannami, bo one najpierw chcą móc same się utrzymać i dopiero później bawić się w rodzinę na swój własny koszt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
7 minut temu, Gość Tak jest napisał:

Byłam w takiej sytuacji ... 6 lat razem, trzy lata wspólnego mieszkania. Chciała ślubu a on mówił że nie teraz... Może kiedyś ale w sumie to po co kochamy się i żaden papierek tego nie zmieni... Poznałam kogoś w pracy, na początku niewinne spotkania, wybuchła miłość... Postawiłam sprawę jasno... Najpierw nie wierzył, gdy się wyprowadzałam mówił że jeszcze za nim zatesknie... A po miesiącu nie bycia razem wpadł do mojej pracy z pierścionkiem i kwiatami i zenić się chciał bo kocha 😉

Skoro nie zmieni, to co takiego strasznego jest w tym ślubie? 😉 Męska logika mnie rozbraja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mmm
11 minut temu, Gość Kaśka napisał:

Może niektóre uznają mnie tu za desperatkę, ale ja na początku powiedziałam mojemu obecnemu mężowi że wiecznie czekać nie będę (zwłaszcza, że najmłodsza już nie byłam) i że daję mu max.3 lata na określenie się tzn.albo zaręczyny lub już konkretna czynność jak zarezerwowanie daty ślubu, albo rozstanie. Podziałało, wcale nie czuł się zmuszany. Zresztą wtedy pewnie juz na początku by uciekł.

Bardzo dobrze zrobiłaś! Nie zmusilaś, to się właśnie nazywa mówienie o swoich oczekiwaniach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mmm
8 minut temu, Gość Gość napisał:

Ta...I takie osoby mają czelność nazywać 26letnie dziewczyny starymi pannami, bo one najpierw chcą móc same się utrzymać i dopiero później bawić się w rodzinę na swój własny koszt.

Mhm, to ja nazwałam 26-latkę podstarzałą. Mówię to ze swojej perspektywy, i tyle. I ja też tu pisałam, że sami płaciliśmy za swoje wesele (tak, wesele nie obiad dla 20 osób). Utrzymywaliśmy się sami, studiowaliśmy i nikogo nigdy o pieniądze nie prosiliśmy. 

Nie mierzy ludzi swoją miarą, można dorabiać się razem. To jest dopiero zaściankowe myślenie, że albo kariera albo ślub, bo po ślubie to już tylko dzieci i gnuśnienie. Takiego myślenia współczuję szczerze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc

Takim babom się nie przegada, dla nich coś jest albo czarne, albo białe.

Pominę milczeniem to, że dorabiają się i kariery robią chyba tylko na kafeterii... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc

Takim babom się nie przegada, dla nich coś jest albo czarne, albo białe.

Pominę milczeniem to, że dorabiają się i kariery robią chyba tylko na kafeterii... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc

Takim babom się nie przegada, dla nich coś jest albo czarne, albo białe.

Pominę milczeniem to, że dorabiają się i kariery robią chyba tylko na kafeterii... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lusesitka

Mieszkalismy razem przed slubem. Oswiadczyl mi sie po roku znajomosci juz po slubie jestesmy 7 lat i dziecko 3 letnie. Oboje z malych miescin. On prace fizyczne w budowlance a ja przewaznie na bezrobociu a czasem w biurach no i za granica sprzatanie.

mialam innych facetow ale mnie zdradzalu albo z mojej str nic nie bylo. Kilku chcialo sie zenic ale nie byli w moim typie. Nie jestem modelka mam tradzik i inne wady choc czasem sie podobam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
1 godzinę temu, Gość Gosc napisał:

Ale z tego wynika, że jesteś feministką. Cenisz sobie samodzielność i niezależność, w związku chcesz partnerstwa. O to chodzi w feminiźmie. 

Nie jestem,  nie walcze o to. Dla mnie to jest zdrowa relacja. Lubie Jak mezczyzna mna sie opiekuje, a ja nie czuje sie zwiazku Jak “niepelnosprawna”. Dla mnie niezaleznosc to bezpieczenstwo. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
26 minut temu, Gość Mmm napisał:

Mhm, to ja nazwałam 26-latkę podstarzałą. Mówię to ze swojej perspektywy, i tyle. I ja też tu pisałam, że sami płaciliśmy za swoje wesele (tak, wesele nie obiad dla 20 osób). Utrzymywaliśmy się sami, studiowaliśmy i nikogo nigdy o pieniądze nie prosiliśmy. 

Nie mierzy ludzi swoją miarą, można dorabiać się razem. To jest dopiero zaściankowe myślenie, że albo kariera albo ślub, bo po ślubie to już tylko dzieci i gnuśnienie. Takiego myślenia współczuję szczerze.

No to nie mierz ludzi swoja miarą i nie nazywaja osób, które się nie dorobiły pierścionka przed 26r.ż starymi. A, no i oczywiście chodzi o stare panny. O facetach nic słowem nie wspomniałaś. Dla mnie właśnie takie myślenie jest zaściankowe.

Rozumiem, gdy ktoś jest w zwiazku od liceum i stać go było na opłacenie sobie wesela i mieszkania. To niech się hajta.

Ale ja sobie nie wyobrażam brania ślubu po roku znajomości, bo jakaś Grażyna mnie obgada, że dalej jestem panną i trzeba się hajtać, nawet nie poznawszy dobrze partnera, bo w wieku 30 lat to już będzie za późno i wtedy się o emeryturze myśli, a nie o organizacji wesela.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dobre
8 minut temu, Gość Gość napisał:

w wieku 30 lat to już będzie za późno i wtedy się o emeryturze myśli, a nie o organizacji wesela.

Hahaha 😂😂😂😂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
6 minut temu, Gość Gość napisał:

No to nie mierz ludzi swoja miarą i nie nazywaja osób, które się nie dorobiły pierścionka przed 26r.ż starymi. A, no i oczywiście chodzi o stare panny. O facetach nic słowem nie wspomniałaś. Dla mnie właśnie takie myślenie jest zaściankowe.

Rozumiem, gdy ktoś jest w zwiazku od liceum i stać go było na opłacenie sobie wesela i mieszkania. To niech się hajta.

Ale ja sobie nie wyobrażam brania ślubu po roku znajomości, bo jakaś Grażyna mnie obgada, że dalej jestem panną i trzeba się hajtać, nawet nie poznawszy dobrze partnera, bo w wieku 30 lat to już będzie za późno i wtedy się o emeryturze myśli, a nie o organizacji wesela.

Ale przecież ja nie mówiłam, że każdy ma brać ślub przed którymś tam rokiem życia, bo ktoś coś sobie pomyśli. Przecież to oczywiste, że jak ktoś dopiero poznaje odpowiedniego  faceta w wieku 25 lat to jednak potrzeba trochę czasu zanim się ostatecznie zdecydują.

Powiedziałam to z mojego punktu widzenia - dla mnie 26 jest podstarzała (podstarzała panna młoda o to mi chodziło, a nie stara baba czy stara panna), bo jakbym ja wychodziła za mąż w tym wieku, po 10 latach związku to bym się właśnie tak czuła. Pewnie nie wyraziłam się jasno i zabrzmiało to jak zabrzmiało, ale niezuplenie to miałam na myśli 🙂 Nie każdemu też się trafi okazja dobrej pracy zarobkowej tak wcześnie, różne są sytuacje.

Tak czy inaczej. Najważniejsze to chyba jasno określić od razu czego się oczekuje od drugiej osoby, tak jak zrobiła to koleżanka wyżej, a nie unikanie tego tematu jak ognia, bo jaśnie panna księżniczka czeka aż to książę się pierwszy odezwie. Zareczyny, ślub to przecież pierwsza WSPOLNA poważna decyzja i dwie osoby powinny decydować o tym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
5 minut temu, Gość Gosc napisał:

Zareczyny, ślub to przecież pierwsza WSPOLNA poważna decyzja i dwie osoby powinny decydować o tym

Dokładnie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
4 minuty temu, Gość Gosc napisał:

Ale przecież ja nie mówiłam, że każdy ma brać ślub przed którymś tam rokiem życia, bo ktoś coś sobie pomyśli. Przecież to oczywiste, że jak ktoś dopiero poznaje odpowiedniego  faceta w wieku 25 lat to jednak potrzeba trochę czasu zanim się ostatecznie zdecydują.

Powiedziałam to z mojego punktu widzenia - dla mnie 26 jest podstarzała (podstarzała panna młoda o to mi chodziło, a nie stara baba czy stara panna), bo jakbym ja wychodziła za mąż w tym wieku, po 10 latach związku to bym się właśnie tak czuła. Pewnie nie wyraziłam się jasno i zabrzmiało to jak zabrzmiało, ale niezuplenie to miałam na myśli 🙂 Nie każdemu też się trafi okazja dobrej pracy zarobkowej tak wcześnie, różne są sytuacje. 

Tak czy inaczej. Najważniejsze to chyba jasno określić od razu czego się oczekuje od drugiej osoby, tak jak zrobiła to koleżanka wyżej, a nie unikanie tego tematu jak ognia, bo jaśnie panna księżniczka czeka aż to książę się pierwszy odezwie. Zareczyny, ślub to przecież pierwsza WSPOLNA poważna decyzja i dwie osoby powinny decydować o tym. 

Nawet 80-letniej babci nie nazwałabym podstarzałą panną młodą gdyby ponownie wychodziła za mąż.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jestem zaskoczona...pozytywnie zaskoczona ze wiekszosc tu piszacych jednak woli brac slub niz zyc na kocia lape cale zycie, a najbardziej zaskoczona jestem ze taki front prezentuja rowniez mezczyzni na tym topiku...mimo ze czasy sie zmienily, jak niektorzy uwazaja, chyba jednak nie jestesmy tak wyzuci z zasad i wartosci jakby sie wydawalo😊

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
1 minutę temu, mamaMai napisał:

Jestem zaskoczona...pozytywnie zaskoczona ze wiekszosc tu piszacych jednak woli brac slub niz zyc na kocia lape cale zycie, a najbardziej zaskoczona jestem ze taki front prezentuja rowniez mezczyzni na tym topiku...mimo ze czasy sie zmienily, jak niektorzy uwazaja, chyba jednak nie jestesmy tak wyzuci z zasad i wartosci jakby sie wydawalo😊

A co mają zasady i wartości do ślubu? Można być złym człowiekiem po ślubie i dobrym żyjąc na "kocią łapę".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
3 minuty temu, mamaMai napisał:

Jestem zaskoczona...pozytywnie zaskoczona ze wiekszosc tu piszacych jednak woli brac slub niz zyc na kocia lape cale zycie, a najbardziej zaskoczona jestem ze taki front prezentuja rowniez mezczyzni na tym topiku...mimo ze czasy sie zmienily, jak niektorzy uwazaja, chyba jednak nie jestesmy tak wyzuci z zasad i wartosci jakby sie wydawalo😊

Uważasz, że jak człowiek żyje w niesformalizowanym związku, to jest wyzuty z zasad i wartości? No nieźle... I żeby nie było, sama jestem mężatką, ale w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że to czyni mnie lepszą od kogoś, kto tego ślubu nie ma. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
4 minuty temu, Gość gość napisał:

A co mają zasady i wartości do ślubu? Można być złym człowiekiem po ślubie i dobrym żyjąc na "kocią łapę".

Myślę że mamieMai chodziło o to, że dawniej jednak ludzie brali za siebie nawzajem pełną odpowiedzialność i mało kto decydował się na konkubinat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
1 minutę temu, Gość Gość napisał:

Myślę że mamieMai chodziło o to, że dawniej jednak ludzie brali za siebie nawzajem pełną odpowiedzialność i mało kto decydował się na konkubinat.

Dawniej to i 12-latki wydawano za mąż. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie przecze temu, i wcale nie powiedzialam ze osoba w malzenstwie jest lepsza od tej ktora w nim nie jest. Jedno nie wyklucza drugiego...raczej mialam na mysli ze, bycie z kims na powaznie, zlozenie pewnej deklaracji, niejako przysiegi jest wartoscia sama w sobie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
1 minutę temu, Gość gość napisał:

Dawniej to i 12-latki wydawano za mąż. 

Ale Ty jesteś kobieto czepialska.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
1 minutę temu, Gość gość napisał:

Dawniej to i 12-latki wydawano za mąż. 

Ale Ty jesteś kobieto czepialska.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gościu
2 minuty temu, Gość Gość napisał:

Ale Ty jesteś kobieto czepialska.

To pewnia ta od ciężkich studiów, daj bidulce spokój 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aaaaaa
5 minut temu, mamaMai napisał:

Nie przecze temu, i wcale nie powiedzialam ze osoba w malzenstwie jest lepsza od tej ktora w nim nie jest. Jedno nie wyklucza drugiego...raczej mialam na mysli ze, bycie z kims na powaznie, zlozenie pewnej deklaracji, niejako przysiegi jest wartoscia sama w sobie

Dokładnie, a nie ta durna moda na "zostawianie sobie furtek" jak coś nie wyjdzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Oczywiscie ze wydawano i 12 latki za maz ale tu chodzi o syt. nieco inna, gdy dwoje doroslych ludzi ma rozbiezne stanowisko co do slubu i co wtedy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
13 minut temu, Gość Gość napisał:

Myślę że mamieMai chodziło o to, że dawniej jednak ludzie brali za siebie nawzajem pełną odpowiedzialność i mało kto decydował się na konkubinat.

Kiedyś ludzie brali ślub, bo tak wypada, bo rodzice znaleźli odpowiedniego partnera dla 18-letniej córci. A, no i taki facet mógł się nad nią znęcać, ale o rozwodzie nie było mowy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×