Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość oszczedna

Moj partner marnuje pieniadze.

Polecane posty

Gość oszczedna

No wiec mamy razem wspolny budzet, razem oplacamy rachunki, jedzenie, samochod itd. Z reszty wydzielamy sobie kieszonkowe, a reszte odkladamy.

Kieszonkowego mamy 50zl dziennie, co moim zdaniem jest duzo, ja wydaje z tego ok 15zl dziennie na jedzenie w pracy, a reszte sobie odkladam czy to na jakis ciuch czy kosmetyk, czy po prostu trzymam na osobnym koncie na jakies moje wydatki, naprawde mi to spokojnie wystarcza. Natomiast moj partner wszystko wdaje na pniu i czasem nie ma na jedzenie w pracy i wtedy jeszcze bierze ze wspolnych pieniedzy. Strasznie mnie to denerwuje, bo on wydaje na glupoty typu papierosy, jakies slodycze, napoje, mi czasem kupi jakas zupelnie niepotrzebna glupote, wydaje te pieniadze jak dziecko.

Rozmawialismy juz tyle razy o tym, naprawde nie wiem jak na niego wplynac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Nie rozmawiać, tylko rozdzielić budżety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosx

50zl na dzien mu nie wystrcza?? Ludzie jak mozna tak zyc zeby wsystko przepalic i przejesc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tufufum

Mój ojciec podobny typ, matka trzymała kasę w domu a on dostawał kieszonkowe raz w miesiącu 😁 gdyby nie ten podział to by w życiu niczego nie mieli. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
3 godziny temu, Gość oszczedna napisał:

No wiec mamy razem wspolny budzet, razem oplacamy rachunki, jedzenie, samochod itd. Z reszty wydzielamy sobie kieszonkowe, a reszte odkladamy.

Kieszonkowego mamy 50zl dziennie, co moim zdaniem jest duzo, ja wydaje z tego ok 15zl dziennie na jedzenie w pracy, a reszte sobie odkladam czy to na jakis ciuch czy kosmetyk, czy po prostu trzymam na osobnym koncie na jakies moje wydatki, naprawde mi to spokojnie wystarcza. Natomiast moj partner wszystko wdaje na pniu i czasem nie ma na jedzenie w pracy i wtedy jeszcze bierze ze wspolnych pieniedzy. Strasznie mnie to denerwuje, bo on wydaje na glupoty typu papierosy, jakies slodycze, napoje, mi czasem kupi jakas zupelnie niepotrzebna glupote, wydaje te pieniadze jak dziecko.

Rozmawialismy juz tyle razy o tym, naprawde nie wiem jak na niego wplynac.

oszczędności pod przyszły zakup kosmetyków czy ciucha to też nie są oszczędnośći a odłożona w czasie gratyfikacja. mylisz pojęcia ogólnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Ale autorka jak przewietrzyć swoje kieszonkowe to nie wyciąga pieniędzy ze wspólnej kasy A on tak!

Widzisz różnicę???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

*przepieprzy swoje kieszonkowe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Iubire

Rozsmieszyło mnie określenie: marnuje pieniądze 🙂

Czyli wydaje nie tak, jak Ty sobie wyobrażasz. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
32 minuty temu, Gość Iubire napisał:

Rozsmieszyło mnie określenie: marnuje pieniądze 🙂

Czyli wydaje nie tak, jak Ty sobie wyobrażasz. 

Dla mnie to jest kosmos. My po prostu opłacamy po połowie rachunki i wydatki na jedzenie, paliwo, a konto kazdy ma swoje. Jakies wspólne konta i kieszonkowe to jest jakis czeski film. i jeszcze rozliczanie na co kto ile wydał, boszszsz jaka dziecinada.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
45 minut temu, Gość Gość napisał:

Ale autorka jak przewietrzyć swoje kieszonkowe to nie wyciąga pieniędzy ze wspólnej kasy A on tak!

Widzisz różnicę???

nie. w małżeństwie i tak pieniądze są wspólne 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćsssssssss
46 minut temu, Gość Gość napisał:

*przepieprzy swoje kieszonkowe

''Kieszonkowe''🙈 jak to w ogóle brzmi, co wy przedszkolaki jestescie? Dorosli ludzie i sie w jakies kieszonkowe bawią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćsssssssss
2 minuty temu, Gość gość napisał:

nie. w małżeństwie i tak pieniądze są wspólne 🙂

Taaak? Chyba w twoim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
2 minuty temu, Gość gość napisał:

nie. w małżeństwie i tak pieniądze są wspólne 🙂

Można mieć w małżeństwie rozdzielność majątkową 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
2 minuty temu, Gość gośćsssssssss napisał:

''Kieszonkowe''🙈 jak to w ogóle brzmi, co wy przedszkolaki jestescie? Dorosli ludzie i sie w jakies kieszonkowe bawią.

A jak autorka napisze "wolne środki do dziennego rozdysponowania", to będzie brzmiało bardziej dorośle?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

wydzielanie pieniędzy dorosłej osobie która sama je zarabia jest dla mnie niepojęte. może jak rozdzielicie budżety i każdy sam będzie gospodarował swoimi pieniędzmi, to nie będzie cię bolało ze on wyda dziennie 10 zł więcej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Wszystko jest kwestią dogadania się. Ja z mężem mamy osobne konta i tak nam dobrze. On płaci rachunki, ja szkołę dzieci i swoje oplaty, reszta idzie w zależności od tego kto płaci raz z jego konta, raz z mego. On lubi mieć gotówkę, więc sobie bierze i dysponuje, ja generalnie posługuje się kartą. Kłótni o kasę nie ma, każdy zarabia i ma, nie wydajemy jakoś bezmyślnie, ale nawet jak ktoś wyda na coś "głupiego" to swoje. Nie wyobrażam sobie jednego konta ani dziwnych przydziałów na dzień czy tydzień. Dzieciom mąż daje kieszonkowe z wypłaty, ja przelewam dodatkowo raz w miesiącu, bo też lubią płacić kartą. Ale to dzieci, mają się nauczyć gospodarowania pieniędzmi. Dorosłym kieszonkowe brzmi śmiesznie.

Autorko, trudny temat, ale warto to dogadać żeby na tym tle nie było nieporozumień.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Gość oszczedna napisał:

[...] wydzielamy sobie kieszonkowe, a reszte odkladamy. [...]

Jakiś konkretny cel? Jeśli tak, i facet ma motywację, by do niego dążyć, warto mu przypominać, kiedy zaczyna podbierać. Jeśli nie ma motywacji, zawsze można jej poszukać. Poza tym, mając wspólny budżet niełatwo się porozumieć, szczególnie, jeśli jedna strona nie potrafi, bądź nie chce oszczędzać, ma odmienne zapatrywania na te kwestię, bądź wkłada więcej i ma poczucie, że należy się więcej. Według mnie każdy powinien mieć swoje konto i dysponować swoimi funduszami. Ma się jednak tę świadomość, że nie po to pracuje się całe życie, by nie móc sobie pozwolić na większe wydatki na siebie i swoje przyjemności, niźli ''marne'' 50zł na miesiąc... Dla Ciebie może to być wystarczające, dla faceta nie, i tu też trzeba wykazać zrozumienie, każdy ma inne potrzeby.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
24 minuty temu, Gość gośćsssssssss napisał:

Taaak? Chyba w twoim.

w każdym, chyba że mąż wrobił Cię w rozdzielność majątkową.

dla mnie to abstrakcja, żeby być dusigroszem skąpym do tego stopnia żeby patrzeć na meżą krzywo gdy ten po normalnych wydatkach ma "czelność" brać pieniądze na jedzenie. jesteś jak ten Harpagon ze Skąpca najbardziej cenisz kolekcjonowanie banknotów czy co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
4 godziny temu, Gość oszczedna napisał:

No wiec mamy razem wspolny budzet, razem oplacamy rachunki, jedzenie, samochod itd. Z reszty wydzielamy sobie kieszonkowe, a reszte odkladamy.

Kieszonkowego mamy 50zl dziennie, co moim zdaniem jest duzo, ja wydaje z tego ok 15zl dziennie na jedzenie w pracy, a reszte sobie odkladam czy to na jakis ciuch czy kosmetyk, czy po prostu trzymam na osobnym koncie na jakies moje wydatki, naprawde mi to spokojnie wystarcza. Natomiast moj partner wszystko wdaje na pniu i czasem nie ma na jedzenie w pracy i wtedy jeszcze bierze ze wspolnych pieniedzy. Strasznie mnie to denerwuje, bo on wydaje na glupoty typu papierosy, jakies slodycze, napoje, mi czasem kupi jakas zupelnie niepotrzebna glupote, wydaje te pieniadze jak dziecko.

Rozmawialismy juz tyle razy o tym, naprawde nie wiem jak na niego wplynac.

twoim zdaniem 50 zł to dużo, jego zdaniem pewnie nie, skoro mu nie starcza. W dodatku z jakiej racji go rozliczasz, skoro pracuje i zarabia? Jego pieniądze, skoro chce je przepuścić na papierosy to jego sprawa.  Skoro ty jesteś sknerą i  odkładasz jak sama piszesz pieniądze na kosmetyki zamiast zwyczajnie sobie kupić, to twoja sprawa. Niech każde rządzi swoimi pieniędzmi jak chce, bo inaczej może być ciężko skoro macie zupełnie inne podejście do pieniędzy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

przecież 50 zł to jeden posiłek na mieście i kawa w doborowym towarzystwie dla higieny umysłu i już ich nie ma... musiałaś autorko dorastać w strasznie ubogiej rodzinie skoro 50 zł to dla Ciebie taka wielka kwota...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
25 minut temu, Gość gość napisał:

wydzielanie pieniędzy dorosłej osobie która sama je zarabia jest dla mnie niepojęte. może jak rozdzielicie budżety i każdy sam będzie gospodarował swoimi pieniędzmi, to nie będzie cię bolało ze on wyda dziennie 10 zł więcej

to się nazywa fachowo przemocą ekonomiczną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
17 minut temu, Nenesh napisał:

Jakiś konkretny cel? Jeśli tak, i facet ma motywację, by do niego dążyć, warto mu przypominać, kiedy zaczyna podbierać. Jeśli nie ma motywacji, zawsze można jej poszukać. Poza tym, mając wspólny budżet niełatwo się porozumieć, szczególnie, jeśli jedna strona nie potrafi, bądź nie chce oszczędzać (bądź wkłada więcej i ma poczucie, że należy się więcej). Każdy ma jednak tę świadomość, że nie po to pracuje całe życie, by nie móc sobie pozwolić na większe wydatki na siebie i swoje przyjemności, niźli marne 50zł na miesiąc... Dla Ciebie może to być wystarczające, dla faceta nie, i tu też trzeba wykazać zrozumienia, każdy ma inne potrzeby.

Autorka ma 50 zł na dzień, nie miesiąc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Nie wiem autorko na co on rozwala pieniądze. Facet w dojrzałym wieku z reguły ma mniej powodów by wydać pieniądze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Gość Gosc napisał:

Autorka ma 50 zł na dzień, nie miesiąc.

Dzięki za poprawkę, faktycznie :] Zerkałam równocześnie na inne wątki, stąd pomyłka, natomiast przekazu to nie zmienia - określone wydatki w określonym czasie, wszystko subiektywnie. Pozdrawiam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Czyli te 50zł dziennie, to nie jest na tzw. przep.ieprzenie, tylko na ubrania itp.? Bo jak na to pierwsze, to 1,4tys. miesięcznie na jedną osobę, to w moim odczuciu sporo, a jak z tego ma sobie kupować ubrania, kosmetyki, przyjemności, wyjazdy, wyjścia, to tak sobie niespecjalnie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Nie musicie wierzyć, ale są takie osoby, niekoniecznie mężczyźni, że się ich pieniadze nie trzymają. Nie potrafią gospodarować pieniędzmi. Zyją na zasadzie "jak jest to szelest, a jak nie ma to się wytrzyma". Mój mąz taki właśnie jest. Wydaje pieniadze lekką ręką. Nie jestem sknerą, ale to co robi mój mąz z pieniędzmi, woła o pomstę do nieba.

Mamy rozdzielony budżet, przy czym on ma znacznie więcej pieniędzy dla samego siebie niż ja na opłaty i resztę życia dla nas dwojga. Ja mam oszczędności, on nie ma nic.

Rozumiem autorkę i to doskonale.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
58 minut temu, Gość Gość napisał:

A jak autorka napisze "wolne środki do dziennego rozdysponowania", to będzie brzmiało bardziej dorośle?

nie, nie będzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
36 minut temu, Gość gość napisał:

w każdym, chyba że mąż wrobił Cię w rozdzielność majątkową.

dla mnie to abstrakcja, żeby być dusigroszem skąpym do tego stopnia żeby patrzeć na meżą krzywo gdy ten po normalnych wydatkach ma "czelność" brać pieniądze na jedzenie. jesteś jak ten Harpagon ze Skąpca najbardziej cenisz kolekcjonowanie banknotów czy co?

Nie, nie w każdym i w nic mnie nie wrobił. Ja znam tylko jedno małżenstwo które ma jedno konto, inni mają każde swoje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćiiiiiiii

I dlatego wspólne konta są moim zdaniem złym rozwiązaniem. Lubię sobie kupic dobry krem czy ekstra ciuch, i po co mężowi wiedziec ile kosztowała moja ...enka, skoro sama na te pieniądze pracuję?On na ciuchy uwagi nie zwraca i byłby w szoku ile zapłaciłam. On z kolei lubi wydawac kasę na gry co jest moim zdaniem dziecinadą, ale przeciez zarabia na to. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
2 minuty temu, Gość gość napisał:

Nie, nie w każdym i w nic mnie nie wrobił. Ja znam tylko jedno małżenstwo które ma jedno konto, inni mają każde swoje

mogą mieć i po 5 kont na głowe co nie zmienia faktu, że w małżeństwie funkcjonuje wspólność majątkową i nie ma moje-twoje pieniądze. mąż ma więc prawo do pieniędzy żony chytruski.

gdyby było inaczej to ile byłoby dramatów, że kobieta nie może nawet na wychowawczym zostać, bo mąż pieniądze zarobione przez niego traktuje jako swoje a nie wspólność majątkową.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×