Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Ava123123

In vitro 2020

Polecane posty

4 minuty temu, Beti320 napisał:

Mam nadzieje że tak się stanie bo nie wiem jak przeżyje kolejne porażki..😔 Widze ze wokół wszystkim się udaje albo udało i tylko mi nie.. 

Doskonale cię rozumie, też miałam żal do całego świata, że dlaczego akurat ja ale to nie jest dobre myślenie żal jest bo to jest normalne, ale z czasem przechodzi, ja po swoich niepowodzeniach mówiłam do męża że już więcej nie spróbuję bo nie wytrzymam kolejnych porażek ale jednak podnosiłam się i włączyłam dalej i teraz nie żałuję ani tych nerwów ani tych wysłanych lez bo i w końcu los do nas się uśmiechnął zobaczysz kochana tak będzie u ciebie 😙😙😙😙😙

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Beti320 napisał:

Mam nadzieje że tak się stanie bo nie wiem jak przeżyje kolejne porażki..😔 Widze ze wokół wszystkim się udaje albo udało i tylko mi nie.. 

Nieprawda, że wszystkim się udaje! Jak pewnie widziałaś są takie tygodnie, że czytamy same złe wieści a ten tydzień akurat okazał się pozytywny! Głowa do góry! Ja czekam na transfer od czerwca. Miał być na naturalnym cyklu, ale odwołany. Teraz miał być crio i też odwołany... no i teraz czekam na sierpień 🙂 Nie miałam nawet szansy na transfer! Ty idziesz do przodu. Jak sobie myślę ile porażek przeżyłam, ile ciąż straciłam to nie wiem jak to przeżyłam 😉 a żyję 🙂 Zawsze sobie mówię, że po złym czasie przychodzi dobry i tak musi być!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Beti320 napisał:

9dpt —> beta < 0,2 😓😭😢😭. Siedzę i rycze. 

Bardzo mi przykro wiem co czujesz 😭 ale jeszcze masz swoje skarby więc zbierz siły i wróć do walki. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, AsiaWin napisał:

Nieprawda, że wszystkim się udaje! Jak pewnie widziałaś są takie tygodnie, że czytamy same złe wieści a ten tydzień akurat okazał się pozytywny! Głowa do góry! Ja czekam na transfer od czerwca. Miał być na naturalnym cyklu, ale odwołany. Teraz miał być crio i też odwołany... no i teraz czekam na sierpień 🙂 Nie miałam nawet szansy na transfer! Ty idziesz do przodu. Jak sobie myślę ile porażek przeżyłam, ile ciąż straciłam to nie wiem jak to przeżyłam 😉 a żyję 🙂 Zawsze sobie mówię, że po złym czasie przychodzi dobry i tak musi być!

Chciałabym zmienić swoje nastawienie na bardziej pozytywne, ale ja zawsze od razu zakładam z góry porażkę. 😭 Mam nadzieje ze jakoś uda mi się to zmienić i znaleźć sile na kolejne próby..😢

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, Beti320 napisał:

Dziękuje bardzo za wsparcie..😢 Już trochę lepiej się czuje. Mam nadzieje ze następny transfer będzie udany. 

Takie miej podejście 😘😘😘 będzie dobrze! 🍀✊🏻🍀✊🏻

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Aga5992 napisał:

Nie martw się. Nie jesteś sama. Też mi za pierwszym razem się nie udało. I rozumiem Twój ból,bo tego nie da się opisać słowami.  Masz 2 mrozaczki więc walcz dla nich  🙂

Beti mi również nie udało się za pierwszym razem i też byłam załamana, później kolejny transfer i kolejne rozczarowanie... Dopiero 3 transfer po wakacjach wykonany bez spiny okazał się tym udanym. Dodam że akurat został nam wtedy tylko jeden zarodeczek i ten zarodeczek 2 sierpnia skończy 8 miesięcy 💕😍 głowa do góry będzie dobrze! 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Izulka87 napisał:

Beti mi również nie udało się za pierwszym razem i też byłam załamana, później kolejny transfer i kolejne rozczarowanie... Dopiero 3 transfer po wakacjach wykonany bez spiny okazał się tym udanym. Dodam że akurat został nam wtedy tylko jeden zarodeczek i ten zarodeczek 2 sierpnia skończy 8 miesięcy 💕😍 głowa do góry będzie dobrze! 

Wiem właśnie, że za pierwszym razem rzadko się udaje..jest załamanie ale mam nadzieje ze druga lub trzecia próba skończy się sukcesem..😔

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Beti320 napisał:

Wiem właśnie, że za pierwszym razem rzadko się udaje..jest załamanie ale mam nadzieje ze druga lub trzecia próba skończy się sukcesem..😔

Beti gdybyś była jedna, której się nie udaje nie byłoby tego forum bo wszystkie byłybyśmy dawno mamami... 

Los jest niestety okrutny. Ja obecnie jestem po 4 transferze. Każdy przeżywam tak samo mocno 😏 ale kiedyś musi się udać. W końcu po to to robimy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Luna_ napisał:

Beti gdybyś była jedna, której się nie udaje nie byłoby tego forum bo wszystkie byłybyśmy dawno mamami... 

Los jest niestety okrutny. Ja obecnie jestem po 4 transferze. Każdy przeżywam tak samo mocno 😏 ale kiedyś musi się udać. W końcu po to to robimy. 

Zazdroszczę wam waszego nastawienia..😢 widze ze jestem dopiero na początku tej ciężkiej drogi i już mi jest mega źle. Kiedyś myślałam ze in vitro to pewna metoda jak wszystko jest jednak mylne i złudne.. 

Muszę się pozbierać i wrócić po pozostałe zarodki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, Luna_ napisał:

Beti gdybyś była jedna, której się nie udaje nie byłoby tego forum bo wszystkie byłybyśmy dawno mamami... 

Los jest niestety okrutny. Ja obecnie jestem po 4 transferze. Każdy przeżywam tak samo mocno 😏 ale kiedyś musi się udać. W końcu po to to robimy. 

A w którym dniu najczęściej jest transfer z zarodków mrożonych ? Jakieś leki do transferu takiego tez trzeba przyjmować ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Beti320 napisał:

A w którym dniu najczęściej jest transfer z zarodków mrożonych ? Jakieś leki do transferu takiego tez trzeba przyjmować ?

Zazwyczaj od 2 dc bierze się estrofem. Co do transferu to z reguły okolice kiedy normalnie powinna być owulacja plus tyle dni ile ma zarodek. Jednak nie da się tego obliczyć ot tak bo lekarz będzie podglądał jak wygląda endometrium i wtedy zdecyduje kiedy transfer zostanie zrobiony. Przed transferem bierze się też standardowo luteinę. 

Dziewczyny biorą jeszcze całą masę innych cudów ale standardowo estrofem i potem luteina i tyle. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
44 minuty temu, Beti320 napisał:

Wiem właśnie, że za pierwszym razem rzadko się udaje..jest załamanie ale mam nadzieje ze druga lub trzecia próba skończy się sukcesem..😔

Już lepiej, że się w ogóle nie udało za pierwszym, niż jak u mnie za 1 razem się udało i serduszko przestało bić w 8 tyg 😒

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, Beti320 napisał:

A w którym dniu najczęściej jest transfer z zarodków mrożonych ? Jakieś leki do transferu takiego tez trzeba przyjmować ?

Ja miałam w 20dc transfer mrożony 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Luna_ napisał:

Zazwyczaj od 2 dc bierze się estrofem. Co do transferu to z reguły okolice kiedy normalnie powinna być owulacja plus tyle dni ile ma zarodek. Jednak nie da się tego obliczyć ot tak bo lekarz będzie podglądał jak wygląda endometrium i wtedy zdecyduje kiedy transfer zostanie zrobiony. Przed transferem bierze się też standardowo luteinę. 

Dziewczyny biorą jeszcze całą masę innych cudów ale standardowo estrofem i potem luteina i tyle. 

Dziękuje za odpowiedz..jestem póki co zielona w tych tematach😓

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Madziallena31 napisał:

Już lepiej, że się w ogóle nie udało za pierwszym, niż jak u mnie za 1 razem się udało i serduszko przestało bić w 8 tyg 😒

Faktycznie może jednak nie jestem w aż tak złej sytuacji 😢 wspolczuje 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Madziallena31 napisał:

Już lepiej, że się w ogóle nie udało za pierwszym, niż jak u mnie za 1 razem się udało i serduszko przestało bić w 8 tyg 😒

Też to przeszłam 😣 ale z dwojga złego mnie bardziej to cieszy niż smuci. Daje mi nadzieję, że raz już zaskoczyłam i rozwijało się prawidłowo wszysko przynajmniej przez chwilę 😏

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, AsiaWin napisał:

Beti320 byłaś kiedyś w ciąży?

Nie nigdy nie byłam. Staramy się prawie 2 lata..😓

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Luna_ napisał:

Właśnie się dowiedziałem że udało się zamrozić 2 blastki 🙂 jeszcze nie tracę nadziei na tego co mam aktualnie ze sobą 🤪 ale lżej jakoś jak wiadomo że 2 próby jeszcze przede mną 🙂

Wspaniale ☺ trzymam mocno kciuki!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Beti320 napisał:

9dpt —> beta < 0,2 😓😭😢😭. Siedzę i rycze. 

Tak mi przykro 😔 przytulam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 

Czesc Beti! Bardzo chce Ci podziekowac za Twoje wpisy. Mysle, ze sa one bardzo wazne, bo jestes w nich  prawdziwa, i tak po prostu , po ludzku - rozgoryczona. Pamietaj, ze wiele dziewczyn czyta to forum anonimowo, nigdy nic nie pisza, ale z uwaga sledza wpisy innych i to wlasnie dla nich (ale tez i dla nas- tych piszacych) Twoje wpisy sa ''pocieszeniem'', bo nie czujemy sie odosobione w przezywaniu, i widzimy ze to w porzadku ze chce nam sie wyc, ze wydaje sie ze caly swiat zachodzi w ciaze ot tak, a my czujemy sie jak jakis gorszy gatunek kobiet, z wiecznym pechem nad glowa. Ja tez przezylam nieudany transfer  w Sylwestra 2019/2020 i do dzis na to wspomnienie mam lzy w oczach. Gdy wszyscy naokolo tanczyli, spiewali, pili szampana i puszczali fajerwerki ja siedzialam w dresie w fotelu z oczami tak spuchnietymi od placzu ze nawet swiatlo z zyrandola mnie razilo, wiec siedzialam w ciemnosci . Siedzialam cala noc i patrzylam za okno....doskonale Cie rozumiem i mocno Cie dzis przytulam 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
29 minut temu, Beti320 napisał:

Nie nigdy nie byłam. Staramy się prawie 2 lata..😓

Rozumiem... Każdy musi sobie znaleźć jakieś wytłumaczenie i poukładać samemu w głowie. Z każdą kolejną stratą było łatwiej, bo już miałam to ułożone w głowie. Chociaż i tak człowiek przeżywa to na swój sposób... po 4 ciąży naturalnej (pozamacicznej) miałam stany depresyjne, tak, że nie miałam sił wstać z łóżka czy pracować... ale to minęło. Dopiero po 4,5 latach niepowodzeń zdecydowaliśmy się na in vitro, ponieważ straciliśmy nadzieję na naturalna prawidłową ciążę. Wcześniej próbowaliśmy wszystkiego. Leczyliśmy się u naprotechnologa - skutecznie,ale niestety zawsze to była ciąża pozamaciczna a nie wewnątrzmaciczna 😞 Byłam na jedynym w Polsce udrażnianiu jajowodów selektywnym HSG, gdzie dziewczyny po stwierdzeniu niedrożności(nawet podczas laparoskopii nie do udrożnienia) miały udrażniane i zachodzą naturalnie w ciąże! Jak przystąpiliśmy do in vitro myślałam, że zawsze podadzą zarodek na świeżo, albo że co może się nie udać przy przygotowaniach do crio... a teraz wiem, że życie pisze swoje scenariusze i trzeba iść do przodu ale brać z pokorą to co nam daje 🙂 bo na niektóre rzeczy nie mamy wpływu! Trzeba żyć normalnie i wierzyć, że się uda w swoim czasie 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Beti320 napisał:

Słabe nasienie i jeden jajowod prawdopodobnie niedrożny..😔

Beti bardzo mi przykro :((( jestem z Wami na forum od niedawna, ale trzymam mocno kciuki i przeżywam razem z Wami. 

Chciałbym Cię dopytać, jeśli to nie problem czy twój mąż przyjmował/przyjmuje jakieś suplementy/leki na poprawę nasienia? U nas też jest problem ze słabym nasieniem :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Caffea napisał:

 

Czesc Beti! Bardzo chce Ci podziekowac za Twoje wpisy. Mysle, ze sa one bardzo wazne, bo jestes w nich  prawdziwa, i tak po prostu , po ludzku - rozgoryczona. Pamietaj, ze wiele dziewczyn czyta to forum anonimowo, nigdy nic nie pisza, ale z uwaga sledza wpisy innych i to wlasnie dla nich (ale tez i dla nas- tych piszacych) Twoje wpisy sa ''pocieszeniem'', bo nie czujemy sie odosobione w przezywaniu, i widzimy ze to w porzadku ze chce nam sie wyc, ze wydaje sie ze caly swiat zachodzi w ciaze ot tak, a my czujemy sie jak jakis gorszy gatunek kobiet, z wiecznym pechem nad glowa. Ja tez przezylam nieudany transfer  w Sylwestra 2019/2020 i do dzis na to wspomnienie mam lzy w oczach. Gdy wszyscy naokolo tanczyli, spiewali, pili szampana i puszczali fajerwerki ja siedzialam w dresie w fotelu z oczami tak spuchnietymi od placzu ze nawet swiatlo z zyrandola mnie razilo, wiec siedzialam w ciemnosci . Siedzialam cala noc i patrzylam za okno....doskonale Cie rozumiem i mocno Cie dzis przytulam 

Jestem bardzo rozgoryczona dzisiaj tak aż do tego stopnia, że nie chce mi się żyć i nie widze żadnego w nim celu.. Czuje się dokładnie tak jak Ty w Sylwestra.. Mimo ze pocieszam się wpisami od Was ( w sumie obcych osób bo oprócz moich rodziców nikt nie wie o procedurze) i tak jak sobie pomyśle ze się nie udało to czuje się jak jakiś wyrzutek..😢

Popływałam właśnie w jeziorze i pojechałam po wino...może trochę pomoże..

Mam nadzieje ze wkrótce do was napisze z zupełnie innym nastawieniem. 😥

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, AsiaWin napisał:

Rozumiem... Każdy musi sobie znaleźć jakieś wytłumaczenie i poukładać samemu w głowie. Z każdą kolejną stratą było łatwiej, bo już miałam to ułożone w głowie. Chociaż i tak człowiek przeżywa to na swój sposób... po 4 ciąży naturalnej (pozamacicznej) miałam stany depresyjne, tak, że nie miałam sił wstać z łóżka czy pracować... ale to minęło. Dopiero po 4,5 latach niepowodzeń zdecydowaliśmy się na in vitro, ponieważ straciliśmy nadzieję na naturalna prawidłową ciążę. Wcześniej próbowaliśmy wszystkiego. Leczyliśmy się u naprotechnologa - skutecznie,ale niestety zawsze to była ciąża pozamaciczna a nie wewnątrzmaciczna 😞 Byłam na jedynym w Polsce udrażnianiu jajowodów selektywnym HSG, gdzie dziewczyny po stwierdzeniu niedrożności(nawet podczas laparoskopii nie do udrożnienia) miały udrażniane i zachodzą naturalnie w ciąże! Jak przystąpiliśmy do in vitro myślałam, że zawsze podadzą zarodek na świeżo, albo że co może się nie udać przy przygotowaniach do crio... a teraz wiem, że życie pisze swoje scenariusze i trzeba iść do przodu ale brać z pokorą to co nam daje 🙂 bo na niektóre rzeczy nie mamy wpływu! Trzeba żyć normalnie i wierzyć, że się uda w swoim czasie 🙂

Ja jestem takim człowiekiem, że po 1,5 roku nieudanych starań zaczelam chodzić do psychiatry i wtedy leki mi pomogły...😔 podniosłam się psychicznie i zdecydowałam się na in vitro. Myślałam pozytywnie, że musi się udać co by miało wyjść nie tak ? A jednak wyszło i boje się o moja psychikę jak zniosę kolejne porażki 😢 oby ich nie było. 

Cieszylam się że zaczelam ta drogę i naprawdę spodziewałam się czegoś gorszego po stymulacji czy punkcji ale to odczytywanie wyniku jest najgorsze...😓

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, Caffea napisał:

 

Czesc Beti! Bardzo chce Ci podziekowac za Twoje wpisy. Mysle, ze sa one bardzo wazne, bo jestes w nich  prawdziwa, i tak po prostu , po ludzku - rozgoryczona. Pamietaj, ze wiele dziewczyn czyta to forum anonimowo, nigdy nic nie pisza, ale z uwaga sledza wpisy innych i to wlasnie dla nich (ale tez i dla nas- tych piszacych) Twoje wpisy sa ''pocieszeniem'', bo nie czujemy sie odosobione w przezywaniu, i widzimy ze to w porzadku ze chce nam sie wyc, ze wydaje sie ze caly swiat zachodzi w ciaze ot tak, a my czujemy sie jak jakis gorszy gatunek kobiet, z wiecznym pechem nad glowa. Ja tez przezylam nieudany transfer  w Sylwestra 2019/2020 i do dzis na to wspomnienie mam lzy w oczach. Gdy wszyscy naokolo tanczyli, spiewali, pili szampana i puszczali fajerwerki ja siedzialam w dresie w fotelu z oczami tak spuchnietymi od placzu ze nawet swiatlo z zyrandola mnie razilo, wiec siedzialam w ciemnosci . Siedzialam cala noc i patrzylam za okno....doskonale Cie rozumiem i mocno Cie dzis przytulam 

Cafea to w sylwestra nie byłas osamotniona w swoim smutku i nie jedyna zapłakana patrzyłaś w okno. Ja w sylwestra miałam łyżeczkowanie po poronieniu. Całe szczęście partner mógł mnie odebrać popołudniu i nie spędziłam go w szpitalu ale też w dresie i zaryczana. Jedni się cieszą inni w tym czasie przeżywają swoje najgorsze chwile. Ważne żeby po tym wszystkim się podnieść. 

Podobno zawsze po burzy wychodzi słońce. Ot takie prawo natury... Musimy więc i my poczekać az słoneczko zaświeci też dla nas. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Beti320 napisał:

Ja jestem takim człowiekiem, że po 1,5 roku nieudanych starań zaczelam chodzić do psychiatry i wtedy leki mi pomogły...😔 podniosłam się psychicznie i zdecydowałam się na in vitro. Myślałam pozytywnie, że musi się udać co by miało wyjść nie tak ? A jednak wyszło i boje się o moja psychikę jak zniosę kolejne porażki 😢 oby ich nie było. 

Cieszylam się że zaczelam ta drogę i naprawdę spodziewałam się czegoś gorszego po stymulacji czy punkcji ale to odczytywanie wyniku jest najgorsze...😓

a masz "pozytywnego" lekarza? Mi to pomagało jak mój lekarz był spokojny i czułam, że wie co robi i że ma plan na mnie. A chodziłam do takiego, że na każdej wizycie rozkładał ręce"i co ja ma z Panią zrobić".. to wracałam taka zdołowana, że skoro lekarz nie wie co zrobić to już musi być bardzo źle. To działało na moją psychikę bardzo 🙂 Myślę, że na Twój przypadek jest rozwiązanie 🙂 i na pewno zostaniesz MAMĄ 🙂 to tylko kwestia czasu!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, m_art_a napisał:

Beti bardzo mi przykro :((( jestem z Wami na forum od niedawna, ale trzymam mocno kciuki i przeżywam razem z Wami. 

Chciałbym Cię dopytać, jeśli to nie problem czy twój mąż przyjmował/przyjmuje jakieś suplementy/leki na poprawę nasienia? U nas też jest problem ze słabym nasieniem 😞

Po pół roku starań wysłałam go na badanie, okazało się że jest źle ale nie najgorzej ilość ok 15 mln, koncentracja 7 mln morfologia chyba 2 albo 3%. Wiec androlog zalecił suplementację typu feril Man zdrowa dietę i badanie na posiew nasienia. usg jąder i posiew nic nie wykazał. Mąż tez nie palił ograniczył alkohol nie pracuje w złych warunkach wiec dalej szukaliśmy przyczyny. Suplementy nic nie pomogły wiec androlog zlecił branie clostillbelgyt przez 3 miesiące...ilość się podniosła do 38 mln ale morfologia spadła wiec od razu zadecydowałam ze idziemy na in vitro póki jest dofinansowanie z miasta...

Tak wiec 1,5 roku trwała nasza walka z poprawa nasienia nic z tego nie wyszło i nadal nie wiemy jaka jest tego przyczyna. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, AsiaWin napisał:

a masz "pozytywnego" lekarza? Mi to pomagało jak mój lekarz był spokojny i czułam, że wie co robi i że ma plan na mnie. A chodziłam do takiego, że na każdej wizycie rozkładał ręce"i co ja ma z Panią zrobić".. to wracałam taka zdołowana, że skoro lekarz nie wie co zrobić to już musi być bardzo źle. To działało na moją psychikę bardzo 🙂 Myślę, że na Twój przypadek jest rozwiązanie 🙂 i na pewno zostaniesz MAMĄ 🙂 to tylko kwestia czasu!

Nie wiem czy jest „pozytywy” zawsze mówi ze wszystko będzie dobrze i proszę się nie martwić...to jest moja pierwsza procedura i pierwszy transfer wiec nie wiadomo jaki plan by miał po którymś nie udanym transferze...😓 Do kliniki zapisałam się zaraz jak otworzyli po pandemii W czerwcu  wcześniej chodziłam do ginekologa a mąż do androloga. Za dużo wiec nie mam doświadczenia akurat z tym lekarzem, co prowadził procedurę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To tak jak ja 🙂 od razu po otwarciu na nowe procedury zapisałam się do lekarza! Ważne co Ty czujesz - jak go odbierasz. Czy wychodzisz z uśmiechem na twarzy i myślisz, że się uda czy raczej zdołowana jesteś po wizycie. Beti wypij sobie winko i zjedz czekoladę 😄 Mi to pomaga jak jak mam chwile załamania! PS. też chętnie popływałabym w jeziorku!🏊‍♀️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×