Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
31190

Rozszerzanie diety

Polecane posty

3 minuty temu, Unlan napisał:

Wyjaśnij mi proszę, czym się różni dziecko karmione mieszanie, które ma jedno mm na dobę, że takie może mieć mieć rozszerzona dietę od 4 mż, bo tak też WHO zaleca, od dziecka, które ma tylko kp.

Wiesz, aż sprawdziłam najnowsze zalecenia i widzę, że od zeszłego roku te najnowsze nie mają już rozróżnienia na kp i mm, tylko jest ogólne zalecenie, żeby zacząć rozszerzać między 17 a 26 tygodniem życia dziecka, czyli pomiędzy 4, a 6 miesięcy, ale dopiero w momencie wykazywania przez dziecko oznak gotowości do takiego kroku i jest cała lista "symptomów" oraz kolejność składników i konsystencji, bez podawania konkretnych ilości i gramatur posiłków.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Unlan napisał:

To całe BLW też było od zawsze. Od zawsze się dziecku dawało do ręki coś, co może samo gryźć, ssać itd. Albo jadło, albo nie. Jak nie, to dziecko dostało coś innego. No, ale ktoś parę lat temu napisał książkę i wow! Nowa metoda i wszyscy się jarają.

Jasne, nigdzie nie pisałam, że to nowy wynalazek, po prostu dzisiaj łatwiej napisać BLW i wiadomo o co chodzi. O tym, że to raczej powrót do korzeni świadczy chociażby takie coś - moja mama i teściowa były na początku przerażone, że jak to tak, że zupki muszą być, łyżeczka itd. A moja babcia jak zobaczyła to stwierdziła, że "no i prawidłowo, normalnie jedzenie, a nie jakieś cudowanie, miksowanie":) 

W ogóle dobrze, że w pewnych sferach wraca się do naturalnych mechanizmów, że coraz więcej się mówi o nieingerowaniu w prawidłowy poród, nieużywaniu chodzików czy chodzeniu na boso przez małe dzieci itp. Pokolenie naszych rodziców żyło pod tym względem w innej rzeczywistości. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, Gość_2 napisał:

Wiesz, aż sprawdziłam najnowsze zalecenia i widzę, że od zeszłego roku te najnowsze nie mają już rozróżnienia na kp i mm, tylko jest ogólne zalecenie, żeby zacząć rozszerzać między 17 a 26 tygodniem życia dziecka, czyli pomiędzy 4, a 6 miesięcy, ale dopiero w momencie wykazywania przez dziecko oznak gotowości do takiego kroku i jest cała lista "symptomów" oraz kolejność składników i konsystencji, bez podawania konkretnych ilości i gramatur posiłków.

To wiem, że się niedawno zmieniło, ale było, że dzieci karmione mieszanie i mm, mogą mieć rozszerzana dietę od 4mż, a te co są na kp już nie. W założeniu kp ma niby zaspakajać potrzeby dziecka do ukończenia 6mż i to akurat wiem od 20lat (mój mąż był tak karmiony, 6 miesięcy tylko kp, czyli wiadomo o tym było jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej), ale nie wszystkie dzieci wytrzymują tyle czasu na samym kp (młodszej córki nie dałabym rady). Widocznie ktoś zwrócił uwagę, że to dziwnie wygląda i ujednolicili zalecenia. No bo czym się tak naprawdę różni dziecko karmione kp od dziecka karmionego mieszanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, peperomia napisał:

Jasne, nigdzie nie pisałam, że to nowy wynalazek, po prostu dzisiaj łatwiej napisać BLW i wiadomo o co chodzi. O tym, że to raczej powrót do korzeni świadczy chociażby takie coś - moja mama i teściowa były na początku przerażone, że jak to tak, że zupki muszą być, łyżeczka itd. A moja babcia jak zobaczyła to stwierdziła, że "no i prawidłowo, normalnie jedzenie, a nie jakieś cudowanie, miksowanie":) 

W ogóle dobrze, że w pewnych sferach wraca się do naturalnych mechanizmów, że coraz więcej się mówi o nieingerowaniu w prawidłowy poród, nieużywaniu chodzików czy chodzeniu na boso przez małe dzieci itp. Pokolenie naszych rodziców żyło pod tym względem w innej rzeczywistości. 

Ja się odniosłam ogólnie do BLW, bo często, gęsto pisano tutaj entuzjastycznie jaka to super metoda, kup sobie książkę, zaznajom się z metodą itd. Wiadomo, że nie wszystko co babcine jest dobre i nie powinno się dawać np.smoczka maczanego w cukrze, no ale jakoś te babcie i matki nauczyły swoje dzieci jeść. Wspominasz o chodzikach. Nie wiem ile twoja mama ma lat, ale kiedy ja byłam niemowlęciem, to chodzików w sensie "siedziska" jeszcze nie było.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Unlan napisał:

Ja się odniosłam ogólnie do BLW, bo często, gęsto pisano tutaj entuzjastycznie jaka to super metoda, kup sobie książkę, zaznajom się z metodą itd. Wiadomo, że nie wszystko co babcine jest dobre i nie powinno się dawać np.smoczka maczanego w cukrze, no ale jakoś te babcie i matki nauczyły swoje dzieci jeść. Wspominasz o chodzikach. Nie wiem ile twoja mama ma lat, ale kiedy ja byłam niemowlęciem, to chodzików w sensie "siedziska" jeszcze nie było.

BLW pod swoim szyldem niejako cywilizuje babcine metody, z jednej strony sterowanie oddane jest dziecku, z drugiej strony tę "metodę" uzupełnia się o wiedzę, której nasze babki nie miały i dzięki temu my juz np. nie dajemy dziecku smoczka w cukrze. Ale tak nasz świat działa, że marketing można zbudować na wszystkim i BLW nie jest tu wyjątkiem. Ja stosuje je już drugi raz i uważam, że jak najbardziej można się obyć bez książek (chociaż pomysły na dania się przydają) oraz większości gadżetów "do BLW".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, peperomia napisał:

BLW pod swoim szyldem niejako cywilizuje babcine metody, z jednej strony sterowanie oddane jest dziecku, z drugiej strony tę "metodę" uzupełnia się o wiedzę, której nasze babki nie miały i dzięki temu my juz np. nie dajemy dziecku smoczka w cukrze. Ale tak nasz świat działa, że marketing można zbudować na wszystkim i BLW nie jest tu wyjątkiem. Ja stosuje je już drugi raz i uważam, że jak najbardziej można się obyć bez książek (chociaż pomysły na dania się przydają) oraz większości gadżetów "do BLW".

Urodziłam pierwsze dziecko mając 23 lata. Według niektórych osób tutaj, w tym wieku to byłam gówniarą, która nic nie wie. Wtedy nie było internetu, telefony komórkowe drogie i większość społeczeństwa kontaktowała się przez stacjonarne, o ile je miała. Moje dzieci mając skończony roczek jadły posiłki samodzielnie, chodziły bez pieluch i traumy widząc nocnik, opanowałam bunt dwulatka bez większego problemu. I to wszystko bez książek. Kupę rzeczy przy dzieciach robi się instynktownie. Pytanie. czy ja byłam taka zaj/ebista, bo przecież to niemożliwe, żeby gówniara wiedziała jak to się robi, czy jednak z dzisiejszymi matkami coś jest nie halo, że potrzebują do wszystkiego książek, czy internetu? A może to po prostu w większości zwykła złośliwość wobec teściowej, bo teściowa to wredna baba i nie będę jej słuchać, kiedy ten babsztyl mówi, że 8 miesięcznemu dziecku dać ugotowane warzywo do ręki. No, ale książka, która mówi to samo jest kapitalna, taka super metoda, jakby samemu nie mogło przyjść do głowy, że jak dziecko wyciąga po coś rękę, co mu nie zaszkodzi, to po prostu mu to dać.

Czasem jak widzę tematy typu, jak z roczniakiem zrobić zakupy, to mi ręce opadają. Do sklepu z dzieckiem nie pójdą, do kościoła nie pójdą (odnośnie wierzących). Dziecko w efekcie zna tylko plac zabaw, gdzie pozwala mu się na wszystko, bo przecież od tego ten plac zabaw jest. A potem się dziwić, że 3-6 letnie dziecko w restauracji zachowuje się jak rozwydrzone bachorzysko i przeszkadza wszystkim w posiłku, bo tak naprawdę sama matka nie wie, że to nie plac zabaw.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×