Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

MM-

On się rozwodzi i zaczyna związek ze mną

Polecane posty

Gość daisy81
sorry za błędy ale jakaś podminowana jestem dlatego ze taki ciezki okres mnie tez niedługo czeka jak ty dzis przezywasz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oj dziwne to wszystko co piszesz zielony groszku i daisy. ja juz tez we wszystko watpie. zielony groszku ja myslalam , ze Twoj skladal pozew. ale nawet jesli nie skladal to z sadu kopie pozwu musial dostac. jeszcze zona mojego nie mojego dostala to dosyc szybko. wiecie co moj nie moj kiedys krecil o rozwodzie ale w koncu zdobyl sie i powiedzial prawde. teraz to rozmawiamy o wszystkim i wszystko mi cierpliwie tlumaczy zebym nie miala zadnych watpliwosci co do tego , ze on chce byc ze mna. daisy81... na tej drugiej sprawie a jesli chce sie zeby to byla ostatnia to chyba powinien byc, bo w koncu potrzebne sa dowody , czyli zeznania obu stron. przynajmniej tak widzialam to w pozwie, ktory zreszta razem pisalismy, niezle co:) ale fajnie , ze moge z Wami pogadac , bo doslownie wokol nie mam z kim o tym wszystkim gadac a jego to juz wole nie zameczac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja tez czekam na ten papierek, ale wiem , ze dopiero potem to sie zacznie. bo jakby nie patrzec to teraz zyje sobie powiedzmy lekko i przyjemnie i z dala od tego wszystkiego. ale swiadomosc tego , ze on jest jeszcze zonaty strasznie mnie doluje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witajcie smutaski:) Faktycznie nie za wesoło. Pierwsza rozprawa jest pojednawcza i ten, kto składa pozew powinien na niej być. W ogóle powinno się być, bo dla sądu to ważna okolicznośc. Zielony groszku.....jak to nie czytał pozwu? Musiał go dostać razem z zawiadomieniem o pierwszej rozprawie. MUSIAŁ....... Nie chce cię smucić. Dziwczyny, wstrzymajcie swoje plany prokreacyjne, tak, jak pisałam to może potrwać, a Wasza ciąża wcale nie ułatwi sprawy. Tak samo jak Wasze pojawienie się w sądzie. Po pierwsze na selę nie wejdziecie, po drugie NA CO TO WAM?????????? Co do materiałów dowodowych, to odgrywaja rolę, jeśli chce się wykazać winę małżonka. Tak mówi moja przyjaciółka, a jest prawnikiem więc wie, co mówi:) Służa głównie obniżeniu wiarygodności strony i zapewnieniu sobie lepszej pozycji, natomiast o czymś takim.....ja nie słyszałam, żeby dowieść, że małżeństwo nie ma szans. A czy Wasi panowie mają adwokatów? Czy sami działają na własną rękę? Pogubiłam się czyja była-nie była żona jest prawniczką, ale radzę znaleźć szybko adwokata. I wymusić stawianie się na rozprawach, chyba, że jest adwokat z pełnym pełnomocnictwem. Ale w oczach sądu zawsze lepeij wygląda, że są obie strony. Nie chcę Was zasmucać więcęj, trzymajcie się dzielnie. I pilnujcie swoich mężczyzn i ich spraw. W końcu jest to również i w Waszym interesie Buzia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ktoś kto czuje to samo...
kochane jeśli mam pytanie co stanowi dla sądu dowód ?? jeśli jest orzekanie o winie jednej ze stron??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pozew złożyła jego była - nie była żona. Ale była to ich wspólna decyzja. I niestety, wcale nie musiał dostać kopii pozwu. Przesłanie jej nie jest obligatoryjne dla sądu. Na prośbę strony taka kopia jest wysyłana. Sama widziałam wezwanie na pierwszą rozprawę - bez pozwu. I faktem jest, że nie wziął adwokata. Konsultował się jedynie z prawnikiem. Mam nadzieję, że zmądrzeje. A co do tego rzekomego materiału dowodowego - nie mam pojęcia cóż to może być?! Być może jako prawnik, jego żona chce mu faktycznie udowodnić swoją przewagę pokazując jakimi narzędziami prawnymi dysponuje. Zgłupiałam do reszty!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zielony groszku
ale cię zrobił w bambuko ten twój miś. hahahahaha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Anouk....dobrze , ze cos napisalas na temat tych rozwodow. ja to kompletnie nie wiem jak co wyglada. ale biorac na logike to jesli komus zalezy na rozwodzie to na sprawy sie stawia. moj nie moj ma miec rozwod bez orzekania o winie wiec dowodem sa tylko zeznania stron. a oni oboje w tej kwesti akurat sa zgodni, ze nie chca byc razem. o dowodach ktore obciazaly by strony to nic konkretnego nie wiem i dobrze, ze rozwod tego mojego nie mojego jest bez orzekanie o winie, bo doslownie wykonczyc mozna by sie bylo, bo czuje sie jakbym byla w takim jakims zawieszeniu, bo przeciez on nie jest wolny. jedynie czas pokaze jak to dalej bedzie. pewna to nie jestem niczego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wy głupie babay
faceci was robią jak chcą a wy im wierzycie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dowody to: zeznania stron, ale tez zeznania innych świadków, którzy cos widzieli, czasami są to jakieś dokumenty, listy, maile, w których strony informują albo siebie albo osoby postronne o tym, że mają dość bycia razem itp.......... przy orzekaniu o winie.....hmmm...jest podobnie, tylko trzeba wskazać wyraźny powód rozpadu małżeństwa (zdrada, nałogi, przemoc, itp) oraz dowieść tego zielony groszku, masz rację pozew jest wysyłany obligatoryjnie, natomiast praktyka sądowa w tym kraju jest taka, że jest wysyłany pocztą. Zresztą jeżeli nie dostał go, powinien pójść do kancelarii sądu i go przeczytać/odebrać (bo jego kopia właśnie tam się znajdowała). I nie trzeba żadnej determinacji....... Ale jak ma żonę prawnika, radziłabym adwokata....poważnie, bo nie wiadomo co z tego może jeszcze wyjść. Jeżeli są takie warunki, że żona chce zatrzymać wszystko, może warto dołączyć sprawę o podział majątku. Dłużej potrwa o jedną, dwie rozprawy, ale......... Zastanówcie się..... Pozdrawiam i głowy do góry( wiem, że stres okropny, ale mija)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No cóż, wyjścia są dwa. Albo poddać się i odejść, zrezygnować z braku sił. Albo uzbroić się w cierpliwość a odnajdując siłę w drugiej stronie, szukać jej w sobie. Ja mimo wszystko spróbuję, nie dam się tak ławto przeciwnościom. To także moje życie, moje szczęście i będę o nie walczyć do końca. Nie dlatego, że muszę. Chcę. Ach... i dzięki za linka. Pozdrawiam dziewczyny :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zielony groszku, dojrzała decyzja:) Jeśli tak czujesz, właśnie tak rób i dbaj o Wasz związek w tym trudnym okresie. Tylko nie podejmuj pochopnie niektórych decyzji, o których wcześniej myślałaś...wiesz o czym mówię:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ktoś kto czuje to samo...
miewam czasami takie pomysły że sama siebie zaskakuję ! gdy mam gorsze chwile potrafie w jednym momencie wymysleć że kończę ten związek bo nie daje rady , bo mnie to przerasta.....a potem dziękuję , że mój mnie nie posłuchał :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie mów hop
póki nie przeskoczysz. On się rozwodzi, tylko jest pytanie czy się rozwidzie. Zielony groszek już wie, że mówi, że rozwodzi, a wsądzie mówi NIE

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ktoś kto czuje to samo...
do powyżej..... w cos w życiu trzeba wierzyć? jesli ty w nic nie wierzysz i tak pesymistycznie podchodzisz do życia to smutno ci chyba musi byc:) realistycznie , ale nie pesymistycznie!! jakieś ideały trzeba mieć nieprawdaż :) czy ty nigdy nie kochałeś? nie kochałeś? pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zamki na lodzie budujecie
no to wierzcie sobie ze oni się rozwiodą. Waswz cyrk, wasze małpy. A pózniej płacze bo było tak optymistycznie, szkoda, że realizmu zyciowego zabraklo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zamki na lodzie budujecie.....nie mow hop....... pomimo tego , ze jestem wlasnie w takiej sytuacji , ze facet z ktorym jestem rozwodzi sie to przyznaje Wam racje. bo czesto jest tak i nawet w wiekszosci przypadkow tak jest , ze facet ktory jednak ma zone, to kreci i to duzo kreci, ma wiele do ukrycia, koloryzuje i wcale mu nie zalezy zbytnio na tym , zeby sie rozwiesc i przeciaga wszystko w czasie az sama kobieta stwiedzi , ze to nie ma sensu.faceci sa po prostu wygodni i dopoki nie zlapia innej galazki to starej galazki nie puszcza. a poza tym jak juz dojdzie do rozwodu to wtedy facet przeglada na oczy i jakos inaczej wszystko widzi, i nazwijmy kochanka juz nie taka atrakcyjna sie wydaje. ale nie zawsze tak jest i nic nie mozna uogolniac i co zwiazek to inny przypadek. wlasnie realizmu jest we mnie duzo. a to , ze my mamy byc razem w to nie watpie, bo duzo przeszlismy i coraz bardziej sie w tym utwierdzamy , ze bez siebie to bez sensu. ale jeszcze trzeba troche przetrzymac bez siebie. czas i tak pokaze co bedzie. a teraz to my chcemy byc razem. pozdrawiam wszystkich tu, a komentowac kazdy moze jak chce tylko niech sie tez czasmi wysili przeczyta co tu piszemy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ostatnio miałam prawdziwe załamanie. Ja wiem, że czasem się blefuje tak jak w przypadku zdania w sądzie: nie zgadzam się na rozwód. I wiem, że powiedziane to zostało z pewnych przyczyn, których tutaj nie chcę przytaczać. I mimo to, że znam je to tak bardzo zabolał sam dźwięk tych słów. I faktycznie powiedziałam mu, że nie wiem już w co wierzyć. Że wątpię czy on chce tego rozwodu... mimo, że bardzo chciałabym w to wierzyć. Że przerasta mnie ta sytuacja... żeby wrócił gdy będzie już wolny, bo ja zawsze będę na niego czekać. To była bardzo szczera rozmowa. W odpowiedzi usłyszalam bardzo proste zdanie: nie ma nic gorszego w zwiąku niż brak wiary i zaufania. Więc wierzę. I nie dlatego, że muszę. Ale dlatego, że chcę. Tak postanowiłam. I mam świadomość wszelkich tego konsekwencji. I chciałam zapewnić kogoś, kto powyżej próbuje udowodnić mi brak realizmu życiowego, że go mam. Myślę, że każda z nas go ma... i może nawet więcej niż inni. I właśnie dlatego jest to nasz świadomy, bardzo rozważny wybór. Uwierz mi na słowo, że w sytuacji gdy budujesz związek z kimś, kto się rozwodzi ważysz każde za i przeciw. Dlatego choć czasem narzekam, że brakuje takiego totalnego \"zaświergolenia\", to wiem że moje uczucie nie zaślepia prawdy. To nie jest miłość z kategorii - \"miłość jest ślepa\" a raczej \"miłość świadoma\" :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ale się naszukałam tego topicu???? Jakoś martwo tu? Dziewczyny jak tam??? Zielony groszku jak sptawy wyglądają? Ułożyło isię po Waszej myśli? Ninke, jak nastawienie????:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej Ho :) Heh... u mnie bez zmian... wszystko w porządku poza jedym ;) I pewnie zanim będę mogła napisać, że jestem już z wolnym mężczyzną upłynie jeszcze nieco czasu. Pozdrawiam serdecznie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przez kilka dni miałam problemy z netem ,mieszkam w górach i ostatnio miałam powódż nie mamy kilku mostów i bardzo się bałam że na naszej działce jest rwąca rzeka więc o 12 w nocy chodziłam z miśkiem po stokach i sprawdzałam czy jeszcze mamy działkę ale wszystko jest w porządku.Była moja mama misiek bardzo ją polubił a ona nim jest wprost zachwycona.Dzisiaj miśkowi udało się dogadać z byłą teściową i pojechał do małej (przez wakacje dzieckiem zajmują się rodzice byłej).Ostatnio dużo rozmawialiśmy o naszej przyszłości i wiem że jestem bardzo kochana i bardzo kocham.Nasze plany na przyszłość przybrały na sile, jestem taka szczęśliwa .Rozmawiamy już o naszych dzieciach i o tym że za 3 lata moja mama wróci do Polski i zamieszka blisko nas ,bedę mogła ją widywać codziennie a nie jak do tej pory raz na 3 lata.Wczoraj wybieraliśmy ogrodzenie do naszej działki , kupiliśmy już projekt domu i razem cieszymy się naszym szczęściem. Pozdrawiam cieplutko i życzę dużo szcęścia (mnie się udało więc i wam też się uda).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Właśnie jeszcze raz przeczytałam wasze wpisy ,dziewczyny co się dzieje? skąd te smutki i zrezygnowanie ? Więcej optymizmu a wszystko będzie łatwiejsze - sprawdzone na mnie. Ja wiem macie trudną sytuację, ale ja też jej nie mam do końca klarownej, a jednak po chwilach zwątpienia jestem pełna nadzieji ,że wszystko się dobrze ułoży i wierzę w to z całych sił. >zielony groszku -nie poddawaj się ,przemyśl wszystko jeszcze raz za nim zdecydujesz się na co kolwiek >ktoś kto....... - kochana jeżeli kochasz i jesteś kochana to życie z tym człowiekiem nawet bez hucznego wesela i ślubu kościelnego może być cudowne , dla mnie ważniejsze jest moje szczęście i spokojne życie u boku człowieka ,który kocha mnie niż ślub w kościele. >daisy81 - odp. na pytanie z poprzedniej strony - 3 lata >ninke - nie rezygnuj ze szczęścia tylko dla tego że trzeba o nie walczyć >Anuk - jesteś wspaniała , wszystkim potrafisz doradzić to jest piękne że dzielisz się wiedzą , mam nadzieję że u ciebie wszystko w porządku ? Pozdrawiam was cieplutko nie wiem czy przezd wyjazdem zdołam jeszcze do was coś napisać (od środy upragnione wakacje w Chorwacji całe 4 tygodnie już nie mogę się doczekać ) .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czesc dziewczyny. o mnie spokojnie i coraz lepiej. wszystko to tylko kwestia czasu bysmy byli razem. a poniewaz oboje mamy duzo zajec wiec czas nam szybko leci. ja to juz nie mam zadnych watpliwosci , ze chce byc z nim . wiem , ze to uczucie , ktore jest miedzy nami jest niezwykle i majac siebie damy sobie rade ze wszystkim. nie zaglebiam sie w jego przeszlosc. to bylo i wiem jak mu bylo. teraz jestesmy my i chcemy byc razem i nie widzimy innej mozliwosci. nie kochalam tak nigdy i nie czulam sie tak bardzo kochana. jestem w stanie zaakceptowac tak wiele , ze to mnie czasami przeraza. na szczescie wszystkie niejasnosci , ktore byly miedzy nami juz wyjasnilismy, bo tylko bedac ze soba szczerzy mozemy myslec o wspolnej przyszlosci. pozdrawiam Was dziewczyny razem , ale kazda z osobna i odzywajcie sie . nie tylko tymi naszymi nie naszymi w koncu sie zyje, choc myslenie o nich i o calej sytuacji troche czasu nam zaluje. ale myslcie pozytwnie. na razie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
podpisuje sie ninke pod wszystkim co napisalas wyzej:) nie ma co wspominac przeszlosci i rozgrzebywac czegos co nie jest warte zachodu.zyje (bynajmniej staram sie) przyszloscia zadna jego przeszlosc nie wchodzi w rachube.chyba zmądrzalam;)ciesze sie ze z nim jestem i nie wyobrazam sobie zeby bylo inaczej.dziecko tez akceptuje w pelni.wogole dziewczyny chyba mi sie poprzestawialo troszke w glowce:)bo moj zwiazek widze tylko rozowych kolorach:)i oby tak dalej z reka na sercu moge powiedziec Wam- drogie internetowe moje przyjaciolki :)ze jestem szczesliwa, kocham Jego tak bardzo jak nigdy nikogo nie kochalam i czuje to samo z jego strony. ach... motylki mam w brzuchu:) życze Wam moje kochane duzo szczescia i zebyscie nigdy nie zalowaly swojej zyciowej decyzji ze zwiazalyscie sie z mezczyzna z przeszlosci dziekuje tez za Wasze cenne uwagi ,za wymiane spotrzezen.za to ze poprostu jestescie nie wiem moze sie tu jeszcze pojawie a teraz uciekam pielegnowac to piekne uczucie jakim jest MILOSC CAŁUSKI DLA WAS i jeszcze raz wszystkiego naj....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam wszystkie szanowne koleżanki. Ostatnie wpisy brzmią tak optymistycznie, jakby miała zacząc się wiosna, a nie kończyło lato:) U mnie wszystko bardzo dobrze, chociaż mamy małe zawieszenie rzeczywistości, bo kupiliśmy nowe rowery i prawie w ogóle nas nie ma w domu:) Stąd moje rzadsze wizyty na topicu. Ale fajnie, że brzmicie tak radośnie: motylki w brzuszku, wiem, że to On, kupujemy działkę i budujemy domek. Ninke, celineczka - tak trzymać. U daisy też lato w pełni:) Sprawy wcześniej czy później zawsze się prostują. I wszystkim życzę oby wcześniej niż później. Biekawe jak tam zielony groszkiem? I ktosiem? Heh, widzę, że dobrze jest:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hej Anouk...jak dobrze , ze sie tu odzywasz do nas. i gdy czytam , ze u Ciebie wszystko bardzo dobrze to jeszcze bardziej patrze z optymizmem w przyszlosc, bo jestes przykladem na to , ze zwiazek z facetem po przejsciach moze byc szczesliwy.u mnie same pozytywne mysli, bo kocham i jestem kochana. wiem to , czuje to i widze to w kazdym jego gescie slowie. jest dobrze i bedzie dobrze bo tego chcemy. dzieki Anouk pozdrawiam Was dziewczyny, trzymajcie sie dzielnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Właśnie się ybermy n ślnbrata mojego męża, n drugi koniec Polski i dowiezalam i, ze z rdziny na Młodego (olejny konie Posk) bezie o24 osoby.......i jakoś akraźniej mi się obił, bo na moim było 18........i tak toc i zastanawiałam dlacego....a tu.....po prostu leniuch nie chce sie jeźzi.!!!!!!!!! I jakoś mi lepiej, jak sie dowiedziałam..........Osattnio mam nastrój małej smęty......niby wszystko OK, a ja mam jakieś niezrozumiałe, nawet dla siebie, pretensję. Heh, tak czasem chyba musi być.........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak przeczytałam mój ostatni post, to o mało się nie przewrociłam. Taka liczba literówek. Na usprawiedliwienie mam tylko to, że bateria w klawiaturze słaba była. Co u was dziewczyny?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×