Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Mr. Nobody

Odzyskam ją? Czy jeszcze się łudzić?

Polecane posty

Ja Ci powiem, że moja też była bardzo zimna. Nie mogłem pojąć jak można być tak zimnym podczas rozstania z osobą, z którą się spędziło ponad 2 lata i tyle razem przeszło. Wiesz co moja mi powiedziała na rozstaniu? Że na pewno znajdę sobię kogoś innego i że pewnie nie chciałbym być ciągle z osobą, która do mnie nic nie czuje. Takim tekstem mnie pożegnała. A potem jeszcze na zakończenie dodała \"jak będziesz miał ochotę się spotkać, to się odezwij\". I mówiła to bez żadnych emocji, żadnego żalu. A potem jak zamilkłem to nagle zaczęły się miłe smsy i cała ta szopka, którą tutaj opisałem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Baks
Nobody - problem w tym, ze to nie dziala... teraz nic mnie nie cieszy.. znajomych nie mam... mialem tylko ja niestety :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka jedna sobie 1
Ja tez nie lubie wyrachowanych kobiet i facetów tez nie. Ale ma pytanie lilio, bo przypuszczam, że byłaś w związkach z innym facetami. Czy nie przeszkadza ci pamięć o byłych związkach? Czy to wszystko zapomniałaś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Baks po tym co piszesz to ja się zastanawiam, czy Ty oby za dobry dla niej nie byłeś i może dałeś sobie na głowę wejść. Wiem coś o tym, bo miałem taki etap w swoim związku. To duży błąd poświęcić się tylko jednej o sobie i odciąć się od świata. Potem jest ciężko wrócić do normalności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Baks
Nobody - tak poswiecilem wszystko... cale wczesniejsze zycie.... kochalem ja ponad wszystko, wiec w ogole nie zalowalem... bylem szczesliwy.... 5 lat... Moje rozstanie tez bylo super... powiedziala, ze musi jechac do rodzicow bo jest zmeczona.... ja pisalem e-maile... dzwonilem.... powiedzial, ze nie wroci... ze nie byla ze mna szczesliwa... a o facecie powiedziala jak zapytalem... po 3 dniach od rozstania.... a w mejlach pisala zupelnie cos innego....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Baks, Ty jakis niereformowalny jestes;) a jak nie mozesz sie nie pdzywac to chociaz wydluz czas nie odzywania sie:) teraz wytrzymaj 3 dni. a potem 4. itd. moze w koncu w ogole juz nie bedziesz mial ochoty pisac? oby! Nobody, a to Ci chamski tekst na zakonczenie. szkoda, ze jak chciales sie spotkac to jakos nie ten:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość świadoma
taka jedna sobie 1 --- bylismy razem ok. 3,5 roku. Jestem z tym chlopakiem. Sytuacja jednak jest skomplikowana poniewaz jest to zwiazek na odleglosc - przynajmniej w fazie kuluminacyjnej byl i jest, takze... troche inaczej to wyglada. Zmieni sie niedługo ale caly czas wyglądało w ten sposob. Mr Nobody - Dziekuje za rade. Nasze historie sa dosc podobne ale nie takie same. Chocby w tym ze przy rozstaniu to ja ryczałam a on mowil ze na pewno mi sie ułozy. Przeczytałam wszystko co napisałes i moze mi umkneła jedna sprawa - czy gdy ją zobaczyłes z nowym chłopakiem to ona tez to widziała? Jesli nie, to moze nie wiedziała jak Ci to powiedziec, ze jest z kims... Z mojej perspektywy moge powiedziec, ze ja tez nie wiedzialam. Jednak moj chlopak podobnie jak Ty, przy rozstaniu nie walczył. Wspierał mnie, był dobrej mysli. Uznałam, ze choc mnie kocha to jednak, moja niepewnosc jest dla niego zbyt duzym ciezarem i dlatego nie walczy. To ja przez cały ten czas jak jeszcze bylam z nim i walczyłam z tym drugim uczuciem, powtarzalam bysmy walczyli o nas, ale on nie wiedzial jak, no i nie wiedzial ze jest ktos inny, kto walczy. Wyrzucasz sobie, ze nie walczyłes... Trudno ocenic sytuacje, napisze jedynie, ze mi tak - mi to ułatwiło odejscie. Myslałam, ze tez jest niepewny w jakis sposob i chce dalej zyc normalnie. Uszanowałam to i nie odzywalam sie. On zaczal sie odzywac... W koncu musialam mu powiedziec. Zaczał walczyc. Dalej juz opisywalam. Dlaczego Twoja dziewczyna odzywala sie... Wiesz, we mnie jest taki odruch ze czuje troske o mojego byłego... Mozna to nazwac winą, ale zawsze byłam lojalna. Moze ona po prostu probowała jakos to naprostowac. Nie chciała chamsko odciąć sie od Ciebie. A gdy sama sie odzywała, to dlatego ze chciala dowiedziec sie czy wszystko w porzadku... Nie rozumiem jednak, jak mogła prosic Cie o cos przy tym drugim facecie. No ale moze to nie byl jej facet. Nie bronie jej, zreszta nie o to chodzi... Popelniamy bledy, Ty, ona, ja... Teraz tak naprawde musisz dac jej spokoj. Moj byly mi dał, odpowiedz nie wiem tez oznacza dla niego nie, dla mnie tez. Dlatego nie mogłam tego ciagnac dalej. Co by było gdyby teraz dalej pisał, walczył... Hm, nie chciałabym by sie czuł ponizony, nawet gdyby dla mnie nie był. Nie pozwoliłabym na to, jest zbyt wartosciowym człowiekiem. Dlatego musisz jej dac zyc i SOBIE dac zyc, moze czas wszystko zweryfikuje.... Moze ona musiala odejsc... To tak ode mnie, troche chaotyczne, ale nie jest łatwo pisac i radzic w takiej sytuacji. Powodzenia:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rynjj
świadoma Przepraszam Cię, ale mdli mnie to co piszesz. Sama nie wiesz czego chcesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
świadoma - ja zauważyłem u kobiet takie dziwne zachowanie, o którym i Ty piszesz, które polega na tym, że próbują troszczyć się o faceta, nawet gdy już z nim nie są. Macie wówczas mylne wrażenie, że to pomaga. A jest zupełnie na odwrót - strasznie dołuje. Mi w takiej sytuacji naprawdę nie potrzeba troski ze strony byłej, pocieszania itd. Tak naprawdę to potrzeba świętego spokoju. Gdyby dała mi ten spokój od razu, to pomogłaby mi bardziej niż tym ciągłym przypominaniem się. Co do Twojego pytania - tak, wówczas gdy ją zobaczyłem z tym chłopakiem ona mnie też widziała. Akurat byłem z kolegą na mieście, a oni szli sobie drugą stroną ulicy. Zresztą dzień później napisała mi jakiegoś sms-a, a ja w odpowiedzi celowo zapytałem jak się jej układa z nowym facetem. Dostałem odpowiedź tylko że \"ok\". No i potem zamilkłem na dwa miesiące, aż ona ponownie się odezwała. A z tym walczeniem, to u mnie było tak, że walczyłem przez ostatnie 3 miesiące, kiedy nasz związek się sypał. Ale ona jakby nie bardzo, co podejrzewam było spowodowane m.in. przez tego faceta. Poddałem się dopiero po rozstaniu, to fakt, ale po niej dużego żalu też nie zauważyłem. Oczywiście jak pomyślę sobie o problemach, które mieliśmy to jakby łatwiej zrozumieć dlaczego odeszła. Ale to jakby inna kwestia, bo my naprawdę rozstaliśmy się w pokoju i gdyby nie jej odzew później to wszystko potoczyłoby się inaczej. Teraz mogę jednak tylko gdybać, tak samo jak zastanawiać czy gdybym zaraz po rozstaniu ciągle walczył, gdy jeszcze nie była z tym facetem, to czy coś by to dało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość świadoma
rynjj --- moja wypowiedz nie była do Ciebie skierowana, ale rozumiem ze to forum wiec masz prawo wszystko komentowac. Nie prosiłam jednak o to, przynajmniej w ten sposob bo naprawde nic to nie wnosi poza tzw. sprowadzaniem mnie do parteru - zobacz jaka jestes beznadziejna. Dzieki - ale mnie nie znasz, nie wiesz co mnie ukształtowalo, co sie w moim zyciu działo i dzieje, dlatego tak naprawde to mnie mdli od takich schemtycznych wypowiedzi. Daj sobie spokoj, wiem co chce, ale to akurat nie Twoj biznes, wiec sobie daruj. Kolejny raz uzmysławiam sie ze na tym forum nie mozna normalnie porozmawiac, bo zaraz ktos Ci dopieprzy siedząc bezpiecznie przed monitorem. Jaki to ma sens? Dobra, bo zaraz znowu napiszesz, ze Cie mdli - a tego nie chcemy przeciez, prawda?:O I nie przepraszaj mnie. Mr Nobody - odniose sie do tego sposobu kobiet na rozstanie. Owszem czesto tak jest, zwłaszcza jesli rozstanie wychodzi od strony kobiety. Wtedy jest jakies czasem nieswiadome poczucie winy. Z drugiej strony u mnie to wynikało z troski o drugą osobe, poniewaz moj były jest/był naprawde moim dobrym przyjacielem. Dlatego tez z racji tego... nie odzywałam sie i nie odzywam sie dalej. Znam go dobrze, wiem ze tak bedzie lepiej, a Twoja wypowiedz tylko mnie w tym umocniła. Dzieki za odpowiedz, no to wiele zmienia. Dziwi mnie ze sie odezwała pozniej, choc niby miała dalej tego chłopaka... Moze miała nadzieje, ze juz przebolałes i moze jest szansa na kolezenstwo... Tak kobiety tez czasem myslą. I jej zachowawczosc moze o tym swiadczyc. Nie dziwie sie w pewnym sensie ze nie walczyles i ona tez nie, jesli wczesniej jakos nie bylo kolorowo i tak naprawde wszystko Was wymeczyło, cale to napiecie miedzy Wami... Rozstanie moze było jak wolnosc, ale z czasem mozna zatesknic nawet za tymi problemami zwiazkowymi. Nie gdybajmy... Ja tez gdybam czasem, trudno sie pogodzic z utratą bliskiej osoby, z rozstaniem... Trudno zrozumiec, ze moze tak lepiej. Teraz jednak jak juz jest u Ciebie wszystko jasne w koncu, wierze ze bedzie lepiej:) Zycie sie toczy dalej - wiem ze ckliwie ale... wiem swoje:) Powodzenia i pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rynjj
Świadoma Nie przejmuj się mną, nie chciałam Cię udeptać. Zostałam zdradzona i nie mogę patrzyć na to jak ktos mataczy uczuciami. Ja miałam jasne stanowisko i nie zdradzałam. Co to za milość, jak człowiek odchodzi i wraca. Żadna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość świadoma
Dobra, rozumiem, bo sama tez byłam zdradzona i mam jeszcze inne przejscia, ale dlatego wkurzają mnie takie komentarze, w koncu nie znamy siebie na tyle by kogos jechac, przynajmniej ja idealistycznie tak uwazam. Tym bardziej po tym wszystkim jestem daleka od oceny kogoś, wiem ze łatwo mozna sie przejechac, zreszta po co. Ok, nie ma co pisac wiecej, pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rynjj
świadoma Czy ten partner od którego odeszłaś zdradził Cię kiedyś?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Baks
Witam owen lepiej nie pytaj... weekendy sa dla mnie najgorsze... bedac z nia, bardzo milo je spedzalem.... a teraz?? lepiej nie pisac. Dzis drugi dzien milcze... zobaczymy ile wytrzymam... pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nobody - dzięki za wszystko co tu piszesz - wreszcie widzę sprawę \"z drugiej strony\" i widzę ile błedow popełniłam :( teraz żałuję, że dziś do niego zadzwoniłam.. tak po prostu pogadać, bo przejeżdżałam dziś przez miejscowość, w której mieszka, więc dużo o nim myślałam (znów) :( mam pytanie: jak mi radzicie - bo po tym co tu czytam, podjęłam decyzję, że jednak postaram się nie kontaktować z nim - czy powinnam W JAKIŚ SPOSÓB dać mu do zrozumienia, że fakt, że się odzywam wcale nie świadczy o tym, że znów chcę, bysmy byli razem?? boję się, że mógł odnieść takie wrażenie :( czy może lepiej zamilknąć na zawsze? nie chcę, żeby cierpiał i czekał w nieskończoność aż się odezwę :o a jest cierpliwy, będzie czekał, znam go aż za dobrze :( ale i tak NIE MOGĘ SIE POGODZIĆ Z MYŚLĄ, ŻE NIE BĘDĘ MIEĆ KONTAKTU Z TAK BLISKĄ MI OSOBĄ :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale jak mialabys dac mu to do zrozumienia? powiesz mu: \'sluchaj, co u Ciebie, wlasnie przejezdzam, tylko sobie za duzo nie pomysl...\" cholernie masz skomplikowana sytuacje. na pewno zdajesz sobie sprawe, ze odzywajac sie do niego robisz mu dalej nadzieje, nadzieje, ktorej miec nie moze, bo przeciez kochasz tego z kim jestes i nie chcesz go zostawic, prawda? nie wiem, tu chyba potrzeba czasu. ja wiem, ze on byl Ci bliski i zawsze bedzie, ale tak dlugo jak on czuje cos do Ciebie, podtrzymywanie kontaktu dawaloby mu nadzieje i byloby bardzo egoistyczne. on w koncu wyjdzie z tego i wtedy moze sie uda? no chyba, ze z nim rozmawialas, on wie, ze nic z tego juz nie bedzie i gotow jest sie z Toba przyjaznic. no ale tez bez sensu, bo zawsze bedzie na cos liczyl. kijowo:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do smutna niezapominajka
A Ty jesteś pewna, że za nim nie zatęskisz? Np. wtedy jak znajdze sobie nową dziewczynę? Jakie on miał takie wady?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzień minął mi ponownie na rozmyślaniu o tym wszystkim. Na szczęście wieczór spędziłem u znajomego, który zna całą tą historię i trochę odregowałem. Teraz myślę sobie, że może by tak napisać do niej za jakiś czas długiego maila, a w nim zawrzeć to wszystko o czym wam tutaj pisałem. Wiem, że to nic nie da, ale chciałbym żeby wiedziała jak to wygląda z mojej perspektywy, bo na pewno nie była świadoma jak to przeżywałem. Powoli już oswajam się z myślą, że to już naprawdę koniec i mam nadzieję, że ból szybko minie. smutna nieznapominajka - nie znam Twojej historii, tak więc nie za bardzo wiem co poradzić. A teraz jesteś z kimś innym?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
heh, sie zastanow Nobody czy na pewno chcesz jej okazac swoja slabosc. po pierwsze, sam piszesz, ze to nic nie da. po drugie moge Ci zagwarantowac, ze nadejdize dzien, kiedy pozalujesz, ze to wyslales. ja sama zaluje kazdego mejla, ktorego wyslalam po rozstaniu. wiem tylko, ze zrobilam z siebie idiotke i gdybym mogla cofnac czas to to bylaby ostatnia rzecz, ktora bym zrobila. mysle, ze jak troche ochloniesz to Ci przejda takie pomysly, bo dzialanie pod wplywem emocji jest nierozsadne;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
owen dzięki, pewnie masz rację. To chyba byłby zły pomysł. Teraz jednak targają mną emocje i za dużo myśli przepływa po głowie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bliska
Mr. Nobody napisz ten list....i nie wysyłaj, napisz do szulady, albo zostaw na swojej poczcie...to ci pomoże uporac sie z myślami i tęsknotą życzę wszystkiego najlepszego i pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Baks
Witam Nobody - oni maja racje, jak tyle wytrzymales bedac "twardym" to teraz tego nie zmieniaj. Napisz ten list, ale go nie wysylaj... Ja na poczatky wyslalem kilka, na pare dostalem odpowiedz... ale to byly tylko klamstwa... Ty przynajmnij zostaniesz z "godnoscia".. ja starcialem milosc swojego zycia i godnosc niestety tez... pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość z_mazur
Nobody jak masz ochotę napisać takiego maila to napisz, tylko broń boże go nie wysyłaj, a już na pewno nie od razu. Napisz go i przeczytaj po paru dniach i jeszcze raz się zastanów czy chcesz jej go wysłać. A jeszcze raz do wszystkich, jeśli się rozstajecie z partnerem i rzeczywiście nie chcecie z nim już być. To jeśli na prawdę szanujecie go i jego uczucia to ablsolutnie nie podtrzymujcie kontaktu. Przy ewentualnym kontakcie z jego inicjatywy bądźcie konsekwentni i powtarzajcie cały czas żę nie chcecie już z nim być. Ale najlepsze jest całkowite zaprzestanie kontaktu na jakiś czas. Może po 6-12 miesiącach relacje będą mogły być znowu kumpelskie ale wcześniej to niemozliwe. Nie oferujcie przyjaźni itp. historii to tylko przedłuża męki drugiej strony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Baks
Witam z_mazur - rady masz jak najbardziej dobre, tyle ze wiekszosc z nas jest po tej drugiej stronie :( To my zostalismy porzuceni... Ja jeszcze sam nie wiem co dla mnie lepsze.... wiem, że z nia nie bede... ale bez kontaktu z jej strony usycham :(( Kiedy znowu dostaje zimnego smsa.. tez nie jest fajnie... I tak zle i tak niedobrze... Jedynie rozmowa telefoniczna mnie az tak nie ranii. Tylko, ze ona juz sama nie zadzwoni... a ja nie chce ja denerwowac.... dzis 3 dzien milczenia..... jest ciezko :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dzieki owen za słowa wsparcia :) faktycznie mądrze radzisz, może uda nam się KIEDYŚ zaprzyjaźnić, jak on z tego wyjdzie :( tylko nie wiem skąd będę wiedziała, że to już się skończyło?? :O on po naszym rozstaniu chciał się ze mną przyjaźnić, więc - mimo, że nie bylismy juz ze sobą - mieliśmy bardzo dobry kontakt. Dopiero jak zaczęłam spotykać się z moim obecnym chłopakiem zaczęły się takie jazdy.. więc kiedyś JA zadzwoniłam do niego, że nie zniosę więcej takiej sytuacji i KONIEC ZNAJOMOŚCI, to sprawa ucichła - przestał się odzywać... a teraz mija kolejny miesiąc bez niego w moim życiu i nie potrafię sobie poradzić z tą pustką :( i bardzo chciałabym, żeby znalazł sobie nową dziewczynę i był z nią szczęśliwy, a ze mną nadal się przyjaźnił... lub nawet jakby nie chciał juz ze mną mieć kontaktu, chcialabym wiedzieć od znajomych, że jest wreszcie szczęśliwy... nie mogę się pogodzić z myśla, że go skrzywdziłam :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Baks
Witam smutna niezapominajka - jejku, jak ja bym chciał żeby moja ex miała takie podejscie jak ty.... Zeby zdawala sobie sprawe jak bardzo mnie skrzywdziła... jak zle ocenila... Ale ona jest za zimna na takie podejscie... A w sumie dlaczego Ty od niego odeszlas?? pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
odeszłam bo więcej już nie mogłam czekać aż on się \"zadeklaruje\" chciałam stabilizacji, malżeństwa, dziecka on mnie kochał i mówił, że chce być na zawsze... ale nic w tym kierunku nie robił :o nawet pracy nie był w stanie znaleźć - prawie nigdzie nie wychodziliśmy i nie wyjeżdżaliśmy bo wiecznie nie miał kasy, a i nie miał żadnych potrzeb :( pomieszkiwał u mnie, de fakto na moim utrzymaniu był :( dałam mu ultimatum - albo wyznaczamy termin ślubu i dziecka (mogło to być nawet za parę lat, byleby było!!) albo koniec... i czekałam bezskutecznie ponad rok :( odchodzilam i wracałam, bo go bardzo kochałam :( :( :( teraz czuję się jak matrialistka... ale to na dłuższą metę było nie do wytrzymania, nie miałam w nim wsparcia :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Baks
Witam smutna niezapominajka - teraz wszystko jasne... moim zdaniem zachowalas sie fair w stosunku do niego.. powiedzialas mu czego oczekujesz... to nie materializm... w Twoim przypadku bylo wszystko jasne.... Ty z nim rozmawialas o swoich potrzebach.. ja nie mialem tego szczescia... ja mialem sie niby sam domyslec czego ona oczekuje.... fakt duzo w tym mojej winy... jak mi sie nie powie czarno na bialym, to nie kapne sie sam niestety.. do tego za duzo lubie sie "dogadywac".. miala tego dosc... szkoda tylko ze mi nic nie powiedziala... dopiero po fakcie, a i tak nie do konca szczerze... W sumie ty tez nie masz za wesolo.... brakuje ci kogos z kim nie mozesz byc... tez wspolczuje... roznica w tym, ze napewno masz "wsparcie" w tym nowym... moja pewnie tez ma... dlatego milczy zupelnie... pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×