Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Szaffa

Czy żyjąc zwyczjanie marnujemy swoje życie?

Polecane posty

Gość Szaffa

Mija 30, a wciąż marzę o tym, żeby zostać sławną aktorką, że lada dzień ktoś zauważy, że jestem nadzwyczjaną kobietą, odkryje, że wspaniale piszę i moja książka (nigdy nienapisana) stanie się bestsellerem..., że itd. Czy nie macie wrażenia, że marnujecie swoje życie sprzątając, gotując, chodząc codziennie do swojej pracy? Czy żyjąc zwyczjanie marnujemy swoje życie? Co zrobić, by za kolejne 30 lat nie czuć tego samego - poczucia zmarnowania? Nie chcę wyznaczać sobie nieziemskich lub bardziej ziemskich celów. Powiedzcie mi tylko czy można i jak? - cieszyć się swoim zwyczajnym życiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość alice star
też bym chciała wiedzieć, jak cieszyć się życiem tzn. niby wiem jak a nie potrafię.. codzienność mnie przytłacza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Szaffa
Tak sobie dalej myśle, popijając białe półwytrawne, że wszystko zmierza ku przyjemności. Jesteś zadowolona, kiedy ci przyjemnie. Jednym przyjemnie kiedy zwiedzają Afrykę autostopem. Ale czy może być przyjemnie myjąc podłogę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aja myślę, że trzeba wytyczać sobie cele, może nie tak wybujałe, ale człowiek z natury stworzony jest do tego by iść na przód a nie stać w miejscu. dorastamy, idziemy do szkoły, później pracy (nowe wyzwanie), mąż, dom, dzieci... wciąż się posuwamy do przodu. Ale jak się czuje zastuj to koniecznie trzeba coś z tym zrobić. Chociażby zaplanować wakacje jakies egzotyczne i mimo, że mogłyby się wydawać nieosiągalne na pierwszy rzut oka, to zrobić skrupulatny plan i do niego dążyć... musi się coś dziać bo inaczej człowiek wariuje... rozwodzi się, popełnia błędy i chodzi poirytowany....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Szaffa
Ok, moje życie nie ogranicza się do mycia podłogi. Nie stoję w miejscu, ciągle wymyślam nowe zajęcia(np. nauka j. obcego), lubię swoją pracę i wakacje miałam super. Poza tym jestem ładną, zadbaną kobietą i niezależną (więc nie mam z tego powodu deprechy). Ale moje życie jest takie zwyczajne. Jak pokochać tę zwyczajność?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hmmm.. no jeśli koniecznie chcesz być gwiazdą, to działaj, byle się nie porywać z motyką na księżyc. jeśli lubisz swoją pracę i życie to czego Ty jeszcze chcesz? Napisz książkę, czemu nie.... ja sobie kiedyś pomyślałam, że można to zrobić inspirując się nawet topikiem jakimś ciekawym z kafe. Np. jest taki topik "zakochane nie w mężu" czy coś takiego. Kobiety opisują swoje sytuacje w domu, jak wykradają się do kochanka, jak czekają na to by on zadzwonił, a on też ma swoją rodzinę, o czym rozmawiają, co sobie obiecują. Opisują spotkania iich konsekwencje. Niezły materiał na książkę ;) Jakbyś podłapała to chcę z tego jakiś udział ;P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Szaffa
hehe, to jest jakiś pomysł. A z aktorką, to taki przykład. Już bardziej chodzi o jakieś poświęcenie się dla ludzkości:) Taki Bond ratujący świat lub Eistein, albo da Vinci - choć za bardzo się tam nie poświęcał, ale z kolei miał niesamowite życie.Chcę po prostu albo czegoś niezwykłego, albo (bardziej realne) nauczyć się lubić codzienność i w pełni się nią zadowalać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fajny ten topik
to chyba normalne, gdybys była do końca zadowolona z tego co masz, to wtedy tak naprawdę stanęłabyś w miejscu a tak to jeszcze wszystko przed tobą, do czegoś dąrzysz, nawet jeśli to nie do końca realne, określone..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fajny ten topik
o rety ale byk, dopiero zauważyłam po przeczytaniu, głupieję od tego internetu tu się roi od błędów, a kiedyś byłam dobra z ortografii przepraszam, będę dążyć do... :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Szaffa
Spox, ortów mnóstwo się spotyka w necie. Czasami wychodzą przez czysty przypadek:) Ale wracając do tematu: niby trzeba dążyć, itd. Ale dążąc nie jesteśmy zadowoleni, bo dopiero dążymy. A jeśli nigdy nie osiągniemy celu? I dochodzę do sedna: jak nauczyć cieszyć się samym dążeniem, małymi kroczkami, zwykłą codziennością??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Człowiek może być szczęśliwy tylko dążąc właśnie do czegoś. Osiągając cel czujemy tylko chwilową satysfakcję i znów potrzebujemy nowego celu by się nakręcać i czuć powiew wiatru... :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość clebo
,,Wszystkie najlepsze i najciekawsze filmy i książki opowiadają o tym, jak ludzie do czegoś dążą, coś usiłują zdobyć. A jak już zdobędą, to opowieść się kończy. Bo cóż jeszcze mogłoby zdarzyć się interesującego? Z tego wniosek, że życie bywa szczęśliwe i ciekawe dopóki człowiekowi czegoś brak, o czymś marzy, za czymś goni i nie ustaje w poszukiwaniach" - tak w jednej z książek napisał Wiktor Suworow.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja też ciągle marze i nic w tym kierunku nie robię, no może nie tak całkiem. pisze piosenki, ale czas ucieka i tak sobie myślę że niedługo może być za póżno na próbowanie. Zbieram się żeby coś z tym zrobić, pokazać światu,ale...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Szaffa
Ok, ale wracając do tematu. Aktorka, agentka służb specjalnych pozostają w sferze marzeń bez dążeń. Zostaje życie codzienne. Dom, praca, facet, dzieci, jakieś wakacje, itd. I w tym zamyka się życie. Co zrobić, by móc się tym cieszyć w pełni, nie myśląc, że mogłabym być kimś innym. Tak nie jest źle, ale jest zwyczajnie. Jak więc żyjąc zwyczajnie, pozbyć się przychodzących czasem myśli o tym, że się marnuje swoje życie??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość clebo
Ktoś żyje zwyczajnie i jest szczęśliwy. Cieszy się tym, że zdrowie dopisuje, że nie jest uwikłany w żadne konflikty, że może nie ma najciekawszej pracy ale da się w niej wytrzymać, że słońce świeci albo nie świeci...Żyje z innymi i nawet jeśli nie ma takiego zamiaru wpływa na ich życie. Coś komuś doradzi, pomoże, ktoś go zapamięta. Nawet nie mając samemu niezwykłego życia, może mieć udział w niezwykłości innych. Bo przecież wspaniałe książki biorą swój początek z obserwacji innych. Może być czyimś natchnieniem nawet tego nie wiedząc. Może być czyimś wsparciem, wypowiadając dawno temu słowa które ktoś zapamiętał na całe życie i które przydały się, gdy nadszedł taki czas. Jest częścią wszechświata a to przecież niezwykle wspaniałe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
znajdz sobie zajęcie, inne od codziennych, takie żebyś nie miała czasu myśleć o bzdurach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam taką zdolność
nie mam poczucia marnowania czasu, można powiedziec że żyję zwyczajnie, ale ta zwyczajność jest dla mnie ekscytująca w każdej chwili, oddycham i czuję, nawet gwiazdy świecą dla mnie a wszystko jest twórcze Zastanawiało mnie dlaczego nawet zwyczajne czynnosci mnie nie nudzą i dają COŚ............wydaje mi się że to coś w rodzaju poczucia estetyki...cokolwiek robię to jest tak że tworzy się coś piękniejszego..lepszego...bardziej uporządkowanego..cos bardziej estetycznego...wszystko to jak twórczość Jak To widziec w zwykłych czynnościach?...........myję naczynia ..i sa czyste piękne jest harmonia i coś lepszego niz przed myciem naczyń maluję farbą starą szafkę...i powstaje efekt...daje radość..podziwiam wszystko jest twórczością......wszystko każdy efekt daje mi takie odczucie jak wtedy gdy powstało moje dzieło...sukces...radość...poczucie osiągnięcia...stworzenie czegoś pięknego.............to jest przy każdej czynności ...większy lub mniejszy efekt...ale jest mam zdolność aby brać wszystko z pewną euforią , nie wiem też co to jest nudzić się, nigdy się nie nudzę dodam że nie pochłania mnie stawianie sobie jakichś wielkich celów.od których osiągnięcia coś by zależało..nie mam na to czasu...żyję tu i teraz...zwyczajnie żyję...a cele same powstają i tak jakoś same się realizują w miarę mojego dążenia do estetyki...rodzinka uważa że mam artystyczną duszę...i może coś w tym jest...patrząc na upodobania i sposób przeżywania Wiem jedno, życie nie jest marnowane nawet przy zwyczajnym życiu, a nawet wydaje mi się że tylko zwyczajne życie daje niemarnowanie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szaffa -------------> "Ale dążąc nie jesteśmy zadowoleni, bo dopiero dążymy. A jeśli nigdy nie osiągniemy celu?" jest dokładnie odwrotnie niż mówisz :) jeśli się ma jakiś fajny cel, pomysł, to samo dążenie do niego, próba realizacji daje już tyle frajdy, że oj... :) wiesz, wydaje mi się, że trudno jest, jak się wychodzi od takiego myślenia "chcę robić COŚ niezwykłego, być SŁAWNA" - bo się potem wyrasta na taką Dodę czy Paris Hilton;) a raczej nie o to Ci chodzi, co?:) polecam sierpniowe chyba Zwierciadło; fajny artykuł o sukcesie; może Ci pomoże trochę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lelija wodna
ja żyję od wschodu do zachodu słońca, dlatego jestem szczęsliwa zawsze, niczego nie planuje i nie oczekuję od życia, biorę co jest co dostałam dziś z tego się cieszę, wielkie rzeczy zdarzają się bardzo żadko, trzeba sie cieszy c tym co się ma bo inaczej wielka frustracja i zatruwanie życia innym owszem mam marzenia i je pomalutku realizuje, ale nie złamię się gdy mi jakieś nie wyjdzie :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Pan Y
Tak. Marnujemy dzieciństwo w szkole(A już na pewno na niepotrzebnych i głupich przedmiotach które nam niczego nie daja, lub każą uczyć sie głupot), potem młodość marnujemy na studia, prace. Żenimy sie i nagle nie ma czasu nacieszyc sie sobą. Potem głupia praca i praca. Niby to wszystko jest normalne, ale człowiek przecież jest WOLNY!!! A uczymy sie i pracujemy głównie po to, by innym cwaniakom coś wpadło do kieszeni. Bezczelnie zabierają nam nasze pieniądze. Nakazują i zakazują. Ja chcę przeżyc w życiu wspaniałe chwile, w których nie będę sie o nic martwił i donikąd sie nie spieszył. Pierwsza zasada: nie pozwól, by ktoś ci coś nakazywał. Dlaczego niektórzy nie moga spędzić świąt z rodzina? albo przerywany jest ich czas wolny? OLAĆ TO. Ja ten świat bym inaczej zaprojektował. Wszystko od początku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mnie też dobijała
zwyczajność i codzienność. Zachorowałam i bardzo za tą zwyczajnością tęsknię :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jasiek___
Ot pierwsze objawy choroby, zwanej dojrzałością. Zastanawianie się nad sensem życia jest nieuleczalne, jak się już pojawiło, to nawroty są stuprocentowo pewne. Tego wyleczyć się nie da, ale można z tym wygodnie żyć, pod warunkiem, że się stosuje leczenie objawowe. Wiadomo, nikt cię nie zaangażuje do żadnego filmu (bez szkoły aktorskiej, to tylko przez łóżko reżysera, a ty na to jesteś dużo za stara), nikt ci nie powierzy zadań, związanych z ratowaniem ludzkości, nikt wreszcie nie wyda twojej książki, nawet gdyby udało ci się ją przypadkiem napisać. Ale to się da leczyć. Pierwszym zadaniem w poszukiwaniu leku powinna być analiza, na co cię stać, by wprowadzić w twoim życiu zmianę. To nie musi być rewolucja, ale coś zmienić musisz. Na początek może zmiana stylu ubierania się, może inna fryzura, a później pójdzie dalej. Może plany (i realizacja) jakiejś wycieczki, może nauczenie się czegoś. W końcu brak sukcesów zawsze prowadzi do depresji, a skoro ty nie chcesz skończyć jako zapłakana starowinka, to musisz sama tych sukcesów poszukać. To może być na przykład zerwanie z krępującymi cię zasadami. Idź kiedyś do pracy w pończochach, spódnicy, pantoflach, ale bez majtek. Nikt nie zauważy, ale zobaczysz, jak ty się poczujesz, jak zrobisz coś, na pozór bez sensu, ale coś co dla ciebie było zupełnie odjazdowe. A w przyszłe wakacje obiecaj sobie, że opalisz się bez pasków. To znaczy bez przesady, wystarczy, jak gdzieś w zaciszu plaży zdejmiesz tylko biustonosz. I w ogóle jak najwięcej słońca. To jesień przynosi takie pytania, o sens życia, o nasze życiowe powołania czy możliwości. Brak słońca skłania właśnie do takich refleksji. Pamiętaj, może pogoda nie najlepsza, ale zawsze warto łapać każdy promień słońca, jeśli tylko wygląda zza chmur trzeba wyjść na spacer. Bo cieszyć się można byle czym, ale tego byle czego musisz sobie najpierw poszukać, a później zaplanować realizację. Największą zbrodnią przeciwko życiu jest zabijanie w sobie młodzieńczego entuzjazmu. Pamiętasz, kiedyś twoim celem było nauczyć się pływać, jeździć na rowerze, zdobyć prawo jazdy... A jakie cele sobie wyznaczysz teraz? To nie może być tylko monotonia codzienności, ugotować zupkę, dziecku wytrzeć bo zrobiło kupkę, i jeszcze dać chłopu, bo akurat go naszło. Takie życie rzeczywiście satysfakcji nie daje, ale czy rzeczywiście tylko powtarzalny grafik codziennych czynności musi dominować w naszym życiu? Bo ja wiem, że nie i im prędzej ty się o tm przekonasz, tym wcześniej zaleczysz w sobie pierwsze objawy dojrzałości. Bo nieleczona dojrzałość przechodzi w stadium kliniczne, zwane starością, a na to leki są już bardzo drogie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Magda333m
to czemu czekasz a nic nie zrobisz zeby zycie stalo sie ciekawsze?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bezkompromisowa wariatka
temat o tyle tylko ciekawy, że ten stan, jak się tutaj tez dowiadujemy, dotyka nie tylko szafę. Jak już wiem, że nic tej mojej chęci przezywania świata nie wypełni, dopóki nie wykonam tego ruchu, do końca, nawet skazanego na niepowodzenie. Wiem, że jedynym ratunkiem dla mojego poczucia , że nic w życiu nie zrobiłam byloby sprzedać wszystko i pomagać w ratowaniu ludzi w Afryce. byłoby to tak samo beznadziejne jak podjęcie się kazdej ważnej sprawy, ale miało ten ładunek, który nie pozostawiłby mi miejsca na poczucie, że wszystko , co robię, to nuda. Jest jasne, że nie da się racjonalnie przekonac siebie, że mycie podłogi może cieszyć. Jeśli się całe zycie szuka adrenaliny, ma poczucie zmarnowanego talentu, to znaczy tylko jedno, że nie pragnęło sie tego tak bardzo, za wszelką cene, nawet cene porażki. Ci, którym wyszło, to tacy, którzy wbrew wszystkiemu i wszystkim robili to, o co im szło. nie pracujesz, to nie masz. Jak wielu ludzi mogę siedziec nad kieliszkiem wina i myslec, kurwa, przecież to absurd, jestem zdolna, mądra, blyskotliwa, świadoma, piękna, dlaczego nikt nie przychodzi, żeby mi podnieść tem[peraturę. No niestety, temperaturę, to trzeba sobie podnieśc samemu albo pogodzić się z tym, gdzie się jest, kim się jest, potencjał to tylko szansa. Powodzenia. Stara mloda krowa, której nigdy nie przejdzie, choc sie boi i jest leniwa, ale recepty nie szuka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witajcie, Jestem starsza od Autorki i niestety od kilku lat mam wrazenie, ze zycie przemyka obok mnie. Jestem w umiarkowanej depresji, rece mam zwiazane, bo nie mam odwagi by cos zmienic. Szaffo, nigdy nie rezygnuj z marzen! Miej swoja pasje, hobby i malymi kroczkami daz do celu. Nie musisz zostac od razu dziewczyna Bonda, ale mozesz zaczac od warsztatow, szkoly aktorskiej i potraktowac to jako mily przerywnik w swoim poukladanym zyciu. Uwierz, marzenia sie spelniaja! Trzeba tylko byc wytrwalym. Gdy bylam nastolatka mialam obsesje na punkcie Japonii. W wieku 19 lat juz mieszkalam w Tokio. Pozdrawiam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witajcie, Jestem starsza od Autorki i niestety od kilku lat mam wrazenie, ze zycie przemyka obok mnie. Jestem w umiarkowanej depresji, rece mam zwiazane, bo nie mam odwagi by cos zmienic. Szaffo, nigdy nie rezygnuj z marzen! Miej swoja pasje, hobby i malymi kroczkami daz do celu. Nie musisz zostac od razu dziewczyna Bonda, ale mozesz zaczac od warsztatow, szkoly aktorskiej i potraktowac to jako mily przerywnik w swoim poukladanym zyciu. Uwierz, marzenia sie spelniaja! Trzeba tylko byc wytrwalym. Gdy bylam nastolatka mialam obsesje na punkcie Japonii. W wieku 19 lat juz mieszkalam w Tokio. Pozdrawiam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to napisz tą książkę
jeżeli jest nienapisana, to nikt nie odkryje jaką jestes wspaniałą pisarką

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość woww
mam 28 lat i od zawsze chcialam yc slawna piosenkarka a narazie siedze w pl :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×