Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Pomoc doraźna

Czy jesteś w związku, w którym partner molestuje Cię psychicznie? cz.3

Polecane posty

Turkusek :) ❤️ az tak sie wkurzylas, ze az trzy razy Twoj post wyrzucilo :) dowod na wplyw naszych emocji na rzeczywistosc :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ewa "Czy umiesz w ciszy własnych mysli zaakceptować moja "nierzeczywistosc" Umiem . ale dlaczego mam w ciszy akceptowac twoja nierzeczywistosc ? jesli pragniesz ciszy i niewidzialnosci, to przestan sie wypowiadac na publicznym forum. tu tak jak ty, kazdy ma prawo pisac, widziec i wyrazac "Nie wchodz zbyt mocno w rolę psychofanki" nie jestem twoja fanka a tym bardziej psychofanka Dawno temu napisalam, ze nie da sie odpisywac i doradzac wszystkim. to prawda a ty mi na to odpislas ze dyskryminuje bo nie udzielam wszystkim odpowiedzi. widze ze zmienilas zdanie.ale i opacznie je zrozumilas bo ja nikomu nie zabraniam wypowiedzi a t caly czas usilujesz to zrobic wobec mnie.pozwol, ze to ja a nie ty bedziesz mi mowila komu odpisuje. mam ochote odpisywac tobie i robie to.bo jestes czescia na tym topiku ucze sie od siebie , od ciebie od kazdej tu osoby, bo kazdy ma cos w sobie czego mozna sie od niego nauczyc. od Ciebie i JR obecnej Malwy uczy sie, jak nie sie nie wypowiadac, czego unikac, np. szyderstwa, i wyslania kwiatka lub serduszka na oslode gorzkich slow Jedyny sposob jesli chcesz pozostac anonimowa i chcesz ukryc swoja prawdziwe JA to przestac sie wypowiadac tu na forum, bo nikomu ust tutaj nie zamkniesz, a mnie nie sklonisz bym milczala gdy sama mam ochote cos napisac. pomysl na co masz wplyw a na co nie ja wiem jakie mam prawa wiec nie probuj wywierac presji na mnie, bym milczala nie zmuszaj mnie do milczenia ...bo to jest toksyczne zabraniac innym osoba wypowiedzi . nie ty o tym decydujesz i to cie tak boli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czytalam rok temu Rozmowy z Bogiem mimo, ze jestem bezwyznaniowa polecam ta ksiazke jest świetna chyba na chomiku jest za darmo wszystko w naszym zyciu jest albo miloscia albo lękiem Twoje wypowiedzi do mnie Ewo nie wyplywaja z milosci ...wyplywaja z lęku tyle, ze z mojej strony nie masz czego sie bac , lęk jest w tobie. ja sie twojej agresji wobec mnie nie boje, rozumiem ja, ale zachowaj umiar proszę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyny🌼 Topik nam sie sypie.... Od dluzszego czasu nie ma nic poza sporami z Ewa... Przyszlo mi do glowy,ze Ewy nie ma, tylko ktos sobie jaja robi;-) i specjalnie zawsze pisze cos odwrotnieproporcjonalnego do rzeczywistisci;-) Jeszcze raz apeluje o ignorowanie wkurzajacych wypowiedzi, w innym wypadku przestaniemy pomagac potrzebujacym kobietom a staniemy sie babami skaczacymi sobie do oczu, jakbysmy malo przeszly w zyciu. Zycze Wam Babeczki milego popoludnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Anuszka1
Popieram Buszującą... To już nie jest dawny topik...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak sie dzisiaj zastanawiam... co sie stalo z Dziewczynami, ktore wpadly ostatnio na chwile i zniknely? Paulinka25 ❤️ Paulaaa123 ❤️ Ania 58588 ❤️ Apolejka❤️ Konstelacja❤️ nobodyisperfect ❤️ agata22022 ❤️ wstyd❤️ mam nadzieje, ze nie piszecie, bo zaczelyscie czytac topik od poczatku, jak kiedys ja...nie dlatego, ze przestraszylyscie sie klotni. szczcegolnie martwie sie o Anie, to cale zmuszanie do zajscia w ciaze wydaje mi sie wyjatkowo obrzydliwe...gwalt przez osobe, ktora ma byc nasza najblizsza..straszne to :( sciskam Was cieplo Dziewczyny... 🌻 osobno dla naszych stalych bywalczyn :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość precyzuje
To I tak nie jestes w stanie spowodowac, ze ludzie beda CI wierzyc. Coz za znaczace zdanie. Znaja go dobrze osoby k tore byly molestowane, lub byly swiadkiem molestowania. Znaja go dobrze przemocowcy. Ulubiony zwrot pedofilow, a jak komus powiesz, to I take CI nikt nie uwierzy. A cytat Schopenhauera podany przez eutenie pewno stanie sie cialem. Ujawnianie prawdy o patologicznosciach ewy najpierw zostalo wyszydzone, Teraz natrafia NA gwaltowny opor, a w koncu wszyscy zobacza prawde bardzo wyraznie. Wczesniej czy pozniej. Miejmy nadzieje, ze ewa rowniez.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
...wiele mnie ni ominelo... Tak jak podejrzewalam - nie bylo netu a i zasieg komorkowy pojawial sie i znikal ;) Odpoczelam zas przednio. Bez internetu i komorek da sie zyc! Zachwycalam sie spokojem i pieknem natury.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyny! Warto poszukac innej rzeczywistosci, niz ta z toksykiem! Chociazby moje ostatnie doswiadczenie, kiedy z cala swiadomoscia chlonelam te chwile, jak potrafilam sie zachwycac, cieszyc kazda niemalze sekunda spaceru z kijkami do jeziora...A potem kazdym pieknym widokiem jaki mijalam jadac samochodem po trasie. I wracalam do hotelu gdzie nie bylo toksyka i gdzie czekala przewidywalna rzeczywistosc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do ewy
"Święcie wierzysz w to co piszesz. I jeszcze uważasz, ze masz prawo oceniać mnie i innych w ten sposob. Tu tkwi niebezpieczenstwo Nie dla innych. Dla Ciebie samej." he he Twoja podświadomość sama wysyła do Ciebie sygnały. Usłysz je.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nikt nie ma monopolu na swieta racje. Ani Ewa, ani Yeez, ani anonim, ani ja, ani zadna z nas tutaj a topiku. Powstal on - przypominam - po to, by sie dzielic doswiadczeniem, wspierac i rozumiec osoby ktore przeszly to samo, ktore sa w trakcie wychodzenia z traumy toksycznego zwiazku, szukania zrodel i pomocy samym sobie. A nie po to zeby sie wymadrzac i gadac z ambony bo takie ambony kazda ma w domu z toksykiem. Buszujaca slusznie zauwazyla - podwazanie wiarygodnosci przez toksykow. Sianie zametu w otoczeniu (zaslona dymna, odwrocenie uwagi od samego siebie) ktore ma pomoc temu celowi. Znamy zagrywy toksykow i czemu sie wciaz na nie lapiemy? Osoba toksyczna zawsze wie lepiej i zna nasz zyciorys dokladniej niz my sami. Ciekawe, tak sie kims interesowac - czy wie tyle samo i w takich szczegolach o sobie? Dzielmy sie swoimi doswiadczeniami, przemysleniami tak, jak w dwoch poprzednich czesciach i poczatkach tej obecnej. Nie dajmy sie ponosic prywacie, pamietajmy o celu. Pamietajmy o tym, jak same tutaj szukalysmy wsparcia i otrzymalysmy je. Przychodza tu osoby szukajace wsparcia, jak my kiedys, na poczatku drogi - zagubione, przerazone, jak w matni. Nie wiedzace co dalej, z obawa ze beda musialy tkwic z toksykiem do konca swoich dni. Zastraszone. Bojace sie ze nikt im nie uwierzy bo on to na zewnatrz wzor cnot... Tylko w czterech scianach domu pokazuje prawdziwa twarz... I do tych osob tez apeluje - piszcie. Nie zwracajcie uwagi na pyskowki ktore nagle tu zaistnialy pod plaszczykiem poszukiwania prawdy (a sa to rozgrywki personalne po prostu). Zawsze sa tu gotowe do pomocy dziewczyny ktore znaja temat i ktore chetnie opowiedza o swoich doswiadczeniach, pokaza Wam ze nie jest tak zle i ze da sie wyjsc z tego piekla. Piszcie, bo moze to ukroci klotnie i topik utrzyma status quo. Niech mi nikt nie pieprzy o prawdzie czy nieprawdzie w wypowiedziach A czy tez B czy C - i o koniecznosci udowadniania jej pro publico bono. To nie jest topik inkwizycji tylko pomocy osobom w toksycznych zwiazkach. I prosze, bez udowadniania sensownosci takiego postepowania. Kazdy ma oczy i uszy, widzi i slyszy. Nikomu nie trzeba wpierac swoich prawd. Ani narzucac autorytetow. Nawet jesli Ewa mija sie z prawda to kogo, oprocz osob ktore chca sie klocic - to obchodzi? Dziewczyny ktore tu przychodza chca pomocy i wyjasnien a nie udowadniania ze Ewa klamie itp. One chca wiedziec co dalej, czy maja szanse na przerwanie tego zwiazku - a nie jakies bujanie w oblokach. Konkrety. Dowody. "Odeszlam od toksyka, bylo ciezko ale mam spokoj". Cos takiego. I pomoc budowac sile, wiare w siebie u takiej nowej, zagubionej kobiety. Nie zrazajcie sie. Piszcie. Tutaj jest dla Was bardzo duzo miejsca. Dla nas wszystkich... ❤️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pozdrawiam w sloneczny poranek🌼 Oneill❤️ Fajnie,ze odetchnelas sobie i zmienilas klimat. A jak Syn zareagowal na zmiane otoczenia, spokojny byl? Napisalas o zaciemnianiu rzeczywistosci przez toksykow...ruszyla we mnie lawina wspomnien... Juz kiedys pisalam, ze moj osobisty psycho toksyk byl mistrzem mieszania w glowie ludziom. W domu gnebiciel, ordynarny cham, ktory przy dziecku uzywal powodzi rynsztokowych slow, na zewnatrz slynal jako zabawny czlowiek , ktory lubi pomagac ludziom... Pod koniec naszego zwiazku skarzyl sie do wspolnych znajomych iz ON ma nerwice, bo ja go zniszczylam psychicznie, zabralam pieniadze( SIC!!!), zabraniam MU wychodzic z domu, uprawiam prostytucje,musi przeze mnie tak duzo pracowac i takie tam pierdoly.Sluchajcie, ci ludzie mu UWIERZYLI....moze dlatego,ze nigdy nie wysluchali tego co ja mam do powiedzenia, moze ich tez omamil, nie wiem.Kiedys przez to plakalm , teraz mam to gdzies. Prawda jest taka,ze ja go przez ostatni rok utrzymywalam, ze mial wszedzie dlugi bo kupowal jaranie,ze dawalam mu na bilety, ubrania i do dzis splacam wspolne rachunki, bo nie zaplacil ani funta. Dla niego wlasnie tak wyglada prawda. Pamietam jak moja matka przyjechala juz pod koniec tego zwiazku w odwiedziny...jak pytalam ja po sto razy; mamo, ale powiedz mi, widzisz to samo co ja? ja nie zwariowalam, prawda? widzisz jak on sie zachowuje? Moja matka byla w szoku, powiedziala mi,ze to jest najohydniejsze gooowno jakie w zyciu widziala. Ale do czego zmierzam, ja juz bylam w takim stanie, ze nie wiedzialam,na ile moja percepcja jest prawidlowa.... Widzialam biale, naprawde widzialam biale, a toksyk wyzywal mnie i dreczyl i mowil; to jest czarne, debilko jedna, przepros.... Brrrrr, ohyda. Mialyscie Dziewczyny takie problemy z percepcja przy toksykach? Milego dnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oneill zycie nie polega na tym, ze wszyscy w tym samym czasie i temacie maja takie samo zdanie ale to nie zawsze znaczay ... klotnie ty to odbierasz jak klotnie ewa to odbiera jak odbiera co powoduje ciągle napaści nam nie a ja to odbieram jako roznice zdan do dyskusji trzeba dorosnąć w dyskusji bierze sie pod uwage argumenty, jak podaje argumenty, jak cytuje to w zamian otrzymuje kpine dlatego brak tu dyskusji a pozostaje jak na razie lekka przepychanka ale to nie oznacza, ze inne osoby nie moga pisac pamietaj, ze kazdy sam decyduje o sobie, ma wolny wybor, umie sie sam o siebie zatroszczyc, nie masz wplywu na decyzje innych... masz wplyw na siebie troska o innych jest ok. ale w pewnych granicach, bo przekraczajac te granice stajemy sie osobami nadopiekunczymi, ktore rowniez sa wtedy toksyczne bo zabieraja prawo decydowania o osobie innym wiem pamietam, ze nie lubisz roznicy zdan, pisalas o tym wielkokrotnie i bywalo ze wogole milczalas gdy na topiku taka roznica zdan sie pojawiala ten topik nie jest tylko i wylacznie miejscem do pisania o tym, ze kocham jestem dreczona psychicznie i nie moge go zostawic jest rowniez o wielu innych sprawach, ktore sie dzieja miedzy ludzimi w zwiazkach i nie tylko w zwiazkach milosnych ale rowniez tak zwyczajnie miedzyludzkich

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Yeez❤️ Probuje byc jak Cesar Millan, czyli zaklinacz psow;-), ale dluga droga przede mna. Zwiekszylam dawke ruchu dla zwierzatka, co oznacza ni mniej ni wiecej,ze 2 razy dziennie idziemy biegac na jakies pol godziny. Najsmieszniej jest rano; pizamka, bluza, adidasy i zamiast porannej kawy i fajki, albo kilku;-) leeecimy. Polecam serdecznie, bo jak sie tak czlowiek zmeczy, to nie ma sily na egzestyncjonalen rozmyslania.... Buziaki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Buszu ❤️ pamietam takie mieszanie w glowie u mnie najbardziej pamietana sytuacja byla taka - gadamy sobie z mym toksykiem o jednej pannie, ktora w sumie od zawsze koscia niezgody miedzy nami byla i on mowi mi prosto w twarz - 'wiesz, gdyby tylko ona mnie chciala wtedy, to bylbym z nia a nie z toba' na co ja sie rozplakalam, jedziemy dalej tym samochodem, po jakims czasie on na mnie - co ci jest, czemu taka smutna siedzisz (tak mu zajelo z pietnascie minut zauwazenie tego) na co ja - bo mi tak powiedziales i tu on zaczal mi wmawiac, ze ja sie w ogole przeslyszalam, on nic takiego nie powiedzial, wymyslam sobie, o co mi w ogole chodzi, narabane mam w glowie i jestem psychotycznie zazdrosna az, kurrrrrrrrka wodna, sie zaczelam zastanawiac czy ja to naprawde slyszalam, czy faktycznie jestem az tak przewrazliwiona, ze on cos calkiem innego powiedzial, a ja sobie wyobrazilam to.. :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Buszująca... Tak miałam to samo. Zaczynałam się zastanawiać czy to co ja widzę jest tym co on widzi, bo jakoś zupełnie inaczej odbieralismy sygnały z zewnątrz. Jadę na szkolenie...jadę dawać d...y Dzwoni tel. ja nie odbieram, bo utajnony numer a takich nie lubię... nie odbieram, bo dzwoni kochanek, fagas itd. Nie odebtałam tel w pracy za pierwszym razem... daję d...y, szlajam się, flirtuję. Mam słuzbowe spotkanie.... lansuję się. Moje przyjaciółki, serdeczne koleżanki.... to zdziry i dupodajki, które tylko czyhają, aby rozwalić nasz wspaniały związek, po co mi one. Spełniam się zawodowo .... mam chcice. ITD ITP Na szczęscie nie krył się z tym...to ja nie mogłam innym uwierzyć innym, że to z zewnątrz wygląda strasznie. Że ja jestem jak zahipnotyzowana przez niego, zaprogramowana przez niego.... Oneill... jestem tego samego zdania. Z całym szcunkiem, ale najbardziej interesuje mnie wyjście z tego zakletego kręgu złych wyborów w sensie związków. Chcę wybrać rozumem, a nie motylami w brzuchu....które są złym doradcą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziękuję .że jesteście
Buszu to chyba stały element.I to nie jest ,ze oni kłamią z premedytacją.Oni w tym momencie świecie w to wierzą.A ,że za chwile zapominają to inna sprawa. Pamiętam jak syn powiedział mi co ten debil o mnie gada.I debil się wypierał ,że syn KŁamie!Druga sytuacja , juz pod sądem mówię ,że coś tam powiedział to ma jak chciał.On że nie mówił.A świadkiem był syn i mówi tak tata tak mówiłeś. To jest bardzo charakterystyczne dla psycholi , takie manipulowanie faktami , zdarzeniami o, aby zdezorientować ofiarę. I jak zwykle kawałeczek z googli:)-Kłamanie jest dla psychopaty jak oddychanie. Przyłapani na kłamstwie tworzą nowe kłamstwa, nie dbając, czy zostaną na tym nakryci. Jak stwierdza Hare: „Kłamanie, oszukiwanie i manipulacja to wrodzone zdolności psychopatów Przyłapani na kłamstwie i postawieni w obliczy prawdy, rzadko są zmieszani czy zakłopotani po prostu zmieniają swoją historyjkę albo przystępują do przekręcania faktów, tak aby okazały się zgodne z kłamstwem. W efekcie mamy serię sprzecznych stwierdzeń i kompletnie ogłupiałego słuchacza . Zachowanie psychopatów często służy wprawieniu w zakłopotanie i poskromieniu ofiar, albo wpłynięciu na każdego, kto mógłby słuchać ich wersji opowieści. Manipulacja jest kluczem w ich podbojach, a kłamstwo jest jednym ze sposobów, w jaki to osiągają. Niemal zabawnym przykładem sposobu, w jaki psychopaci kłamią, może być zachowanie człowieka, którego ślady zostały odkryte na miejscu zbrodni. „Nie, to nie moje ślady, powiedział, choć wszyscy wiedzieli, że kłamie. Tak właśnie działają psychopaci. Będą zaprzeczać rzeczywistości, dopóki ich ofiary nie załamią się nerwowo. Często psychopaci będą zrzucać winę na ofiarę i twierdzić, że ofiara cierpi na „urojenia i jest niezrównoważona psychicznie. Co do sytuacji na topiku.Dziewczyny proszę was , tu z pewnością wchodzą osoby u kresy sił , zniszczone , chcą mieć choć cień nadziei .Dajmy im to. ja sama czytałam 2 lata topik zanim odważyłam się odezwać.W takim stanie mogą po prosty nawet nic nie napisać.Skupmy się na celu , dla którego powstał topik.Pozdrawiam was.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Buszujaca :D :D Ja tez ganiam, wczoraj to mojego amstafka tak zgonilam ze polozyl sie na trawniku i nie chcial wracac do domu :D dopiero jak zlapal oddech

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To co napisałaś Niebo: "Jadę na szkolenie...jadę dawać d...y Dzwoni tel. ja nie odbieram, bo utajnony numer a takich nie lubię... nie odbieram, bo dzwoni kochanek, fagas itd. Nie odebtałam tel w pracy za pierwszym razem... daję d...y, szlajam się, flirtuję. Spełniam się zawodowo .... mam chcice." Aż dreszcz mnie przeszedł. Słyszałam dokładnie to samo, takie same słowa, tak samo sformułowane zdania. Też wg niego dawałam d*py, chcica - jak to słyszałam, to gorzej niż w twarz dostać... Jak sobie przypomnę, że jeszcze za to ja jego przepraszałam - no bo jak ja mogłam nie słyszeć telefonu, jak śmiałam mieć znajomych... A tak naprawdę, teraz, wciąż nie mogę uwierzyć, że zrobił mi taka wodę z mózgu... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Yeez - chodzilo mi dokladnie o roznice zdan (moze zbyt apriorycznie uzylam slowa klotnia) - ale taka, ktora przeciaga sie w nieskoncz\onosc i nic z niej nie wynika. Roznice zdan sa czyms naturalnym - i sa do rozwiazania z calym szacunkiem dla wszystkich osob dramatu. Pewnie, ze nie lubie klotni i pewnie, ze kiedys jak nastala roznica zdan nawet niewielka to milczalam bo sie balam. Zreszta to juz przerabialysmy. Mysle, ze jakos udalo mi sie z tego zakletego kregu milczenia wobec konfliktu - wyrwac. Ale klotni nadal nie lubie i staram sie ich unikac. Niech to bedzie trauma po toksycznym zwiazku. I naprawde nie oczekuje idealistycznej zgody i przytakiwania - ale rozwiazywania spornych sytuacji w sposob taktowny. Teraz naprawde nie sa mi potrzebne zadne spory, jestem w dosc trudnej i niezrecznej sytuacji ktora mnie meczy i te "dodatki" sa zbedne. Jesli ktos nie lubi i unika konfliktu - nazwiesz go tchorzem? ja bym sie kilka razy zastanowila zanim okreslilabym taka osobe jednoznacznie. Moze dla samej siebie chce spokoju, moze mial/a zbyt wiele burz w zyciu i twraz woli stanac z boku niz wiklac sie w czyjs konflikt (nawet jesli jest to w slusznej sprawie - od tego sa bojownicy a nie kazdy ma ochote nim zostac). Wybaczcie, ale ta roznica zdan zaszla za daleko i nie jest to moj konflikt. Nie poczuwam sie do tego. Nie z tchorzostwa ktore mi zapewne zarzuci yeez - z przeogromnej potrzeby spokoju, po prostu spokoju. takiego eskapistycznego, niech bedzie. Chce zaszyc sie we wlasnym kacie i robic swoje. Odpoczac. Czuje sie potwornie zmeczona szarpanina choc wiem ze to jeszcze nie koniec. turkusku puk puk - :D moze i masz racje. Ja wychodze psychicznie powoli z toksycznego otoczenia tkwiac w nim z koniecznosci jeszcze przez jakis czas i moja droga jest poszukiwanie spokoju. Sam organizm mi to mowi. A toksycznych ludzi najlepiej unikac jak ognia. za wielkie straty przynosi kontakt z nimi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oneill nie mama zamiara nikogo nazywac tchorzem ty masz swoj powod ja mam swoj powod Ewa ma swoj powod i kazda kolejna osoba ma swoj powod rozumiem twoje stanowisko badźmy wszystkie ze soba w ze wszystkim co sie w miedzy czasie miedzy nami wytwarza tylko tyle a byc moze az tyle ja tez sie wybieram sie na krotki odpoczynek za dwa tygodnie nad jeziora, poplywam łódką i w wodzie pobycze sie troszkę , sprawdze jak moj pies reaguje na wode czy poplywa ze mna ? :) juz sie nie moge doczekac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Robienie wody z mozgu i klamstwa... Przylapany na klamstwie czy jakims podlym zachowaniu - najpierw sie wypiera potem... obwinia tego ktory go na goracym uczynku zlapal. Oby temat przeniesc jak najdalej od tego co zrobil, Zaslona dymna. Zakrzyczenie. Zmiana punktu odniesienia. W koncu zly uczynek rozmywa sie i juz nie wiadomo o co chodzilo. Albo zastanawiasz sie - czy to sie naprawde wydarzylo? I to potrafia nawet toksycy o bardzo niskim ilorazie inteligencji! Chyba maja to w standardzie ;) W przypadku mojego toksyka mozna bylo zapomniec o jakichkolwiek zasadach, obietnicach, zamiarach - on ich po prostu nie ma. Tzn teraz ma taki a za 5 minut moze sie zmienic o 180 stopni, jakby nie pamietal co bylo 5 minut temu a raczej jakby nic sie nie wydarzylo. Oni nie pamietaja tego co mowili wczesniej gdy to nie wspolgra z ich obecnym podejsciem (niezaleznym od czegokolwiek procz ich wlasnych widzimisie i porabanej mozgownicy) za to pamietaja bardzo dokladnie co i kto im powiedzial - szczegolnie gdy trzeba tego uzyc przeciwko bliskiej osobie. Bez skrupulow wykorzystuja jej szczerosc i zaufanie jakby to bylo nic nie warte... Mam taka dosc niezreczna sytuacje - kilka miesiecy temu zostalismy zaproszeni na wesele naszych sasiadow (starsza para ok 60), zdecydowalismy sie mimo wszystko isc - ze wzgledu na nich. Ale ja nie wiem jak sie tam wszystko potoczy. Maz jest stad - ja obca. Czy jak sobie niektorzy wypija nie zaczna po mnie "jezdzic". Maz sytuacje na swoja korzysc obraca jaki to on nie jest dobry ze pozwala nam (wciaz po separacji) mieszkac razem a skur*syn zeruje na nas jak sie da i to ja place wszystkie rachunki i kupuje zarcie (niezbedne minimum). Juz by mnie tu nie bylo gdyby nie fatalny zbieg okolicznosci z tym domem. Naprawde nie zalezy mi na opinii ludzi ktorych i tak wkrotce opuszcze, ale chce tych kilka tygodni spokoju. Raz tylko wspomnialam znajomym o chamskim i agresywnym zachowaniu meza - i oczywiscie on z tego tez (sposobem ktory opisalam powyzej) kota ogonem obrocil. Z rozmowy w szkole syna tez - ze naslalam na niego, biedne niewiniatko, lekarke, pracownika socjalnego i cholera wie kogo jeszcze i ze bezprawnie straszylismy go policja... Koniec bedzie jak sie wyprowadze. Na razie nie wiem jak sie ma sprawa z tym domem, wezme ten nowy ale wiele zalezy od ceny i od szybkiej dostepnosci. Jesli to nie przejdzie to wycofuje cala kase (jest zdeponowana) na swoje konto macierzyste i jade do Polski na dwa miesiace. bede sledzic ogloszenia i moze sprobuje przetlumaczyc mlodszemu ze moglby wynajmowac przez rok jakis pokoj blisko szkoly - a ja wyprowadzilabym sie w zupelnie inne okolice. To tez jest opcja choc staram sie trzymac tego wybranego miejsca. Mam dzis jakis dolowaty dzien, mimo iz odpoczelam solidnie wczoraj - a moze wlasnie dlatego...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
We mnie dzis wytwarza sie smutek, zmeczenie - i najchetniej zamknelabym sie w kacie sama i przeczekala. Pogode mamy fatalna i to pewnie nie jest bez wplywu na moj nastroj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja też pamietam gonitwe myśli: Jeśli on jest taki pewnien, ze tak było, to może ja się mylę? Latami ufałam bardziej jego widzeniu świata, niz mojemu. Moje zdrowienie polegało początkowo na tym, żeby zaufać temu, co widzę i slyszę, i co pamietam. I nie było to dla mnie takie łatwe. Nauczyłam sie też mówic po prostu: nie masz racji, było inaczej itd. Niby proste, ale dla mnie wcale nie oczywiste i łatwe. A mówienie tego spokojnie i bez agresji - to kolejne stopnie zdrowienia. Ale też pamiętam kiedyś taki film: 1- część widziana oczyma żony. I 2-ga część widziana oczyma męża. I to były dwie zupełnie różne relacje, i dwie różne rzeczywistości. Głoszę trudną teorię, że jesteśmy tak samo winne i chore w toksycznych związkach. Bo osoba zdrowa, nawet gdy zwiąże sie z toksykiem, to szybko z tego związku wychodzi. Jeśli długo nie wychodzi - znaczy się jest równie chora. Dzisiaj w moim domu nie ma napięcia. Osoby, ktore nas dawno nie widzialy lub u nas nie były mówią, że to zupelnie inny dom i inny związek. Teraz myślę, że wraz ze zdrowieniem, najpierw moim, potem męża, zmieniło się nasze spojrzenie na siebie. Sama się zastanawiam, jak z tak chorego toksycznego związku było możliwe to przejście? Dzisiaj nie patrzę wciąż na niego, nie rozbieram na czynniki pierwsze co robi i mówi. A w sytuacjach napięć też inaczej reagujemy. Choć bywaja momenty, w których widzę jakąś pierwszą swoją reakcję chorą. Zapala mi sie światelko. Na samą myśl o tym, że mogloby byc tak choro jak kiedyś, włącza mi sie hamulec. Ale i tak myślę, że osób toksycznych należy unikać. I ja tak robię. Grono znajmowych mi się przerzedziło. Czasami spotkam kogoś toksycznego, słucham, patrzę i zastanawiam się: jak mogłam z tą osobą być kiedyś blisko. I męczę się przebywając z nią. Czasami żal mi tych znajomości, spotkam się i .... zawsze potem żałuję :D Nie można sie przyzwyczaić do toksyka, nie da się tego ignorować, mnie sie przez wiele lat nie udawało. I myślę, że prawie nikt tego nie potrafi. Jeśli jedna osoba w związku zdrowieje, a druga nie zmienia się przez długi czas - to nie ma szans na wyzdrowienie. Chyba żadnej z tych osób. Nie można być zdrowym mieszkając codziennie z toksykiem. Tak mi się wydaje. A co do kłótni, to ja kiedyś miałam tendencję do wchodzenia w nie. Teraz staram się zdystansować, ale nie zawsze mi się udaje. Bo trudno pisać tak, by nie zranić drugiej osoby. Mnie w każdym razie trudno. A stare nawyki wychodzą :D Jest mi teraz tak dobrze w życiu. Tak normalnie i spokojnie, i tak zwyczajnie.Prawie od roku mam mało klientów i pracuję na pól gwizdka. Prawdopodobnie od lipca to sie zmieni. Będę pracować dużo i zupełnie w inny sposób. Bardzo się boję tej zmiany. Tak bardzo, że czasami chciałabym wszystko cofnąć. Co mnie nosi do dokonywania co jakiś czas kolejnej rewolucji w życiu? Kiedyś myślałam, że boję się tego, że jak jest tak zwyczajnie, to coś złego sie wydarzy? Czyżby stare strachy? Ciekawe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kilka miesiecy temu zostalismy zaproszeni na wesele naszych sasiadow (starsza para ok 60), zdecydowalismy sie mimo wszystko isc - ze wzgledu na nich. Ale ja nie wiem jak sie tam wszystko potoczy. oneill jesli ty nie masz w tym przyjemnosci to moze sobie zwyczajnie daruj i zostan w domu zapominasz, ze nie mozesz wszystkiego skontrolowac ani przewidziec niemniej jesli zdecydujesz sie isc to mozesz poprosic by cie posadzili z dala od meza, mozesz siedziec z nim ale ... twoje przewidywania moga sie sprawdzic nie masz wplywu na to co on zrobi.mozesz z nim teraz o tym porozmawiac i spytac czy zamierza na weseku wyciagac wasze sprawy rodzinne i jesli powie, ze nie to idz ale uprzedz go ze zostanie sam gdy zlamie obietnice co do domu to niestety trezba czekac az cos znajdziesz wtedy wiekszosc problemow zniknie zamiennie .... bo zapewne drobne sie pojawia jak to w zyciu a tym bardziej przy zmianie domu pozdrawiam cieplo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
yeez - dokladnie tak mysle, pytac go nie bede bo on odpowie ze bedzie wszystko OK a z czasem wiadomo co wyjdzie? Dla niego nie istnieje pojecie danego slowa czy obietnicy, on to traktuje calkiem dowolnie. Ale jesli zdarzy sie cos niemilego to opuszcze towarzystwo grzecznie, wezwe taksowke i pojade do "domu". No wlasnie, tak by mnie juz urzadzala przeprowadzka...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
renia :D kazdy boi sie zmian ja rowniez ale kazda zmiana to szansa na rozwuj idziesz bo chcesz sie rozwijac a ze pokonujesz swoj strach to zrozumiale inaczej sienie da jest na dwie ja tez : Głoszę trudną teorię, że jesteśmy tak samo winne i chore w toksycznych związkach. Bo osoba zdrowa, nawet gdy zwiąże sie z toksykiem, to szybko z tego związku wychodzi. Pozdrawiam cieplutko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
rozwoj* nas dwie* oneill znajdziesz dom ale nic na sile w koncu chcesz w nim byc zadowolona , szczesliwa spokojna znajdziesz ten wlasciwy, ktory spelni twoje wymagania jeszcze chwila i bedzie , szukaj ....ale bez tej wyczuwalnej presji

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niestety, bez presji to sie nie da... Biorac pod uwage sytuacje, w jakiej sie znalazlam a przede wszystkim to, ze nie mieszkam u siebie a z domu (i wlasnosci) meza w czasie separacji sie spisalam. Czuje sie wiec tutaj jak na czyjejs lasce... No niby mialo byc inaczej ale wiecie jak sie to wszystko potoczylo. Naprawde wolalabym na spokojnie ale ja widze ze synowie tez sa ta sytuacja zmeczeni. Wszyscy jestesmy. A propos: tez wierze ze czesc odpowiedzialnosci za toksyczny zwiazek spada na nas - bo inaczej nie zwiazalibysmy sie z toksykiem i nie tanczyli chocholego tanca. renta ma racje piszac ze osoba zdrowa dawno by zakonczyla taki zwiazek (jesli wogole by w niego weszla).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×