Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Pomoc doraźna

Czy jesteś w związku, w którym partner molestuje Cię psychicznie? cz.3

Polecane posty

Dziękuję kochane za odpowiedzi. U mnie to było tak, że po rozstaniu z ojcem dziecka ( nie był moim mężem ) miałam kilka krótkich związków. Nie chciałam być sama i szukałam na siłe. Kiedy rozstałam się z ostatnim chłopakiem a właściwie to on mnie zostawił bo stwierdził, że jego rodzina nie zaakceptuje dziewczyny z dzieckiem - beznadziejna wymówka, wkurzyłam się wtedy i powiedziałam, że nie szukam już kogoś na siłe . I własnie wtedy zaczełam się kolegować z obecnym partnerem, pocieszał mnie po rozstaniu itp. Te krótkie związki pozwoliły mi zapomnieć o swoim byłym - jedyny plus tych znajomości. Ja w nim na początku nie widziałam mężczyzny tylko przyjaciela. On starał się o mnie, ale ja go odrzucałam. Kiedy to on mnie olał to znowu ja zaczęłam się o niego strać i od tamtej pory tak zostało do teraz i ciagle potem mi wypominał, że go odrzucałam. Wiem, że szanse są marne, ale ja uważam, że zawsze warto spróbować choćby po to żeby kolejny raz się umocnić w przekonaniu że nic z tego nie będzie - w poprzednim zwiazku to mi pomogło odejść. Mnie się wydawało zawsze, że aż tak go nie zmieniam. Nie ograniczam go, nie zmuszam go do niczego na siłę. Ale widocznie wydawało mi się. Myślałam, że jak ja będę inna zmienie się na lepsze to może spodoba mu się nowa Ja i zacznie mnie w końcu szanować :/. Zawsze mi powtarzał zmień się to i ja się zmienię. Chciałam być dla niego równorzędną partnerką i żeby mnie szanował - zawsze wydawało mi się, że to nie wiele. Patrze tak na znajome pary i widze jak koleżanki zabraniają swoim facetom wielu rzeczy bo ma spedzać czas z rodziną, inny kolega wszystko robi co jego żona mu karze, nie mogą nigdzie wyjść bez awantur z żonami i mnie się wydawało, że on ma dobrze ze mna pod tym względem. A może ja zgadzałam się na wszystko żeby go zatrzymać? Może tak powinno być, że on ma mieć jakieś ograniczenia? I tak wiem, że by mnie nie posłuchał, więc chyba pogodziłam się że robi co chce:( Choć nie podoba mi się to. Zaczęłam olewać co mówi i robi i tak tkwie w miejscu. Zawsze chciałam pojść z nim na jakiś kompromis, żeby było spawiedliwie, każdy ma jakis podział obowiązków, każdy z nas jest równy i może to samo co druga osoba - a nie że ja mam siedzieć w domu a on wychodzi sobie po nocach i nawet nie odbierze tel jak dzwonie martwiąc się czy się nic nie stało ( nie odbiera bo nie chce sobie psuć nastroju, a ja wcale nie dzwonię żeby się awanturować bo wiem że to nic nie zmieni). Sama nie wiem na co licze chyba na jakiś cud. Wiem, że obecna sytuacja nie jest dla mnie dobra, ale w tym tkwię tłumacząc się sama przed sobą, że przecież nie jest aż tak źle bo mnie nie bije itp, że inne mają gorzej. Nie raz ktoś mi mówi że dobrze trafiłam - haha. Dla innych jest dobry, pomocny, można mu ufać i jest to naprawdę szczere. Dla mnie tez taki był wcześniej - i własnie przez to że innych traktował dobrze a mnie przestał to myślałam, że to ja coś robie źle. Wiem, że nie jestem idealna , ale przynajmniej widze swoje wady. Dodam jeszcze, że on traktuje dobrze tylko swoich przyjaciół i obcych bo np swojego brata traktuje tak jak mnie - faktycznie robi dużo rzeczy źle no ale powinien go jakoś wspierać a nie ubliżać bo przecież to go nie nawróci na dobra droge. To samo jest z jego ojcem. Lubi sobie czasem wypić, ale ogólnie jest w porządku i poza piciem robi wszystko jak trzeba czyli pracuje i dba o dom. Kiedy jego ojciec wypije to też traktuje go jak mnie i brata. Co do jego matki nie mieszka już z ojcem, rozwiedli się - ale czasem bywa w domu. On nienawidzi matkę za to co mu w życiu zrobiła i nie rozmawia z nią wogóle! - nie dziwie się ale to jego matka powinien jakoś jej wybaczyć. Ja myślę, że on m.in. nie ma szacunku do kobiet (mnie) przez jego stosunki z matką. Nigdy jej tak naprawde nie miał i czasem mam wrażenie, że ja mam mu zapełnić ta lukę gotować mu obiadki, prać skarpety itp. jak kiedyś każda matka dla nas gdy byliśmy mali. Nie raz mówił, że robie coś jak ona, ale dla mnie wcale tak nie było.Tylko on to tak interpretował, a ja miałam zupełnie inne zamiary. Jednym słowem dużo rzeczy wydawało mi sie, ale już je widze. Ostatnio uśmiałam się jak nie wiem gdy mój M. pouczał dziecko za niestosowne zachowanie, a ona odpowiedziała mu w żartach ,, tak jest panie,, :) Śmieszne ale dziecko chyba zdaje sobie sprawę, że on próbuje nami rządzić. Jeszcze jedno tak jak pisałam wcześniej zadzwoniłam do Centrum Interwencji Kryzysowej w moim mieście i umówiłam się na czwartek z Panią terapeutką, chcę porozmawiać ze mną na temat mojej sytuacji rodzinnej aby ustalić jakiś plan pomocy dla mnie. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Zawsze jakiś krok na przód :) No i postanowiłam bardziej dbać o siebie wizualnie bo przestałam to robić w takim stopniu jak kiedyś. Dawniej byłam bardziej pewna siebie, miałam powodzenie u mężczyzn. Teraz moja pewność siebie i atrakcyjność równają się zeru. Trzeba to zmienić:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kochająca "zawsze mi powtarzał zmień sie to i ja sie zmienie"- czyz nie uwazasz ze to egoizm i manipulacja?? To on chce zebys Ty byla inna?? Nie potrafi zakceptowac Ciebie takiej jaka jestes. " nie jest az tak żle, inne mają gorzej"- wiesz, mam wrazenie ze czytam o sobie sprzed trzech lat. Dokaldnie takie samo myslenie mialam :) Kiedy czytam Twoje wpisy to czuje, jakbym cztytała o moim ex mezu. Tez na pokaz pomocny , dobry a kobieta najlepiej jak bedzie siedziala w domu. Zakaz wychodzenia na jakiekkolwiek spotkania bez niego nie wchodzil w gre. Jesli mi sie udało to była awanturka, nie odzywanie sie itp. Wsrod ludzi odnosil sie do mnie z wielkim szacunkiem, na zasadzie " kochanie..." a domu?? No coz, nie robil nic, kompletnie, nie szanowal mnie ani jako zone ani jako matke, skonczylo sie na tym, ze w swej chorobliwej zazdrosci zakladal podsluchy, manipulował mną, maltretował psychcznie i to ja wyladowalam u psychiatry, nie on. Cos Ci powiem, nie jest normalnym zachowanie Twojego partnera, to chore zachowanie. Nie czujesz sie w tym zwiazku spelniona, szczesliwa jako kobieta, ktora moze rozwijac skrzydla. Dlaczego?? Bo masz takiego a nie innego partnera. Uwazasz ze lepszy on niz zaden bo przeciez " mnie nie bije". Az w takiej desperacji jestes??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aweb - co do wyjść bez niego to mogę, ale nie np na dyskotekę. Zawsze uważałam to za nienormalne. U mnie problem był taki, że ja faktycznie długo patrzyłam na niego przez różowe okulary i nie widziałam tych wszystkich manipulacji bo zawsze tłumaczył, że tak będzie lepiej dla ciebie, wymyślał sensowne wytłumaczenia.Ja ślepo zakochana wierzyłam w to. Więc nigdy nie myślałam tak że lepszy on niż żaden bo uważałam, że on właśnie jest dobry. Jak już zdjęłam różowe okulary i widzę te wszystkie wady to tkwię w tym bo nie umię odejść. Kocham go - ale jak tak czytam wasze wypowiedzi to zastanawiam się czy ja go naprawdę kocham czy tylko mi się tak wydaje i mylę uzależnienie z miłością?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Kocham go - ale jak tak czytam wasze wypowiedzi to zastanawiam się czy ja go naprawdę kocham czy tylko mi się tak wydaje i mylę uzależnienie z miłością?" i tu sie wreszcie Ci myslenie wlacza :) ------ a kochasz siebie? czy wiesz, czujesz, co to znaczy kochac siebie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Abssinthe : chyba mam problem z akceptacja i kochaniem siebie. On mi nie raz powiedział ,, ty mnie nie kochasz,, nie wiem czy to taka manipulacja czy faktycznie on to tak odczuwa lub jak pytałam dlaczego mnie nie szanuje to on mi odpowiadał że ,, sama się nie szanujesz,,. Zastanawia mnie czy on to mówi tak na przekór czy takie sprawiam wrażenie. Mi się wydaję, że się staram żeby odczuł, że mi zależy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Abssinthe : chyba mam problem z akceptacja i kochaniem siebie. On mi nie raz powiedział ,, ty mnie nie kochasz,, nie wiem czy to taka manipulacja czy faktycznie on to tak odczuwa lub jak pytałam dlaczego mnie nie szanuje to on mi odpowiadał że ,, sama się nie szanujesz,,. Zastanawia mnie czy on to mówi tak na przekór czy takie sprawiam wrażenie. Mi się wydaję, że się staram żeby odczuł, że mi zależy." oj, Slonko, zamotalas tutaj troszeczke. patrz, pytam o to, czy kochasz SIEBIE. a Ty mi na to piszesz o czyms, co jest zwiazane z kochaniem jego: "On mi nie raz powiedział ,, ty mnie nie kochasz,," "Mi się wydaję, że się staram żeby odczuł, że mi zależy." no to jeszcze raz:) porozmawiajmy na temat tego, jak mozesz kochac SIEBIE. nie obchodzi mnie to, co Ty mu pokazujesz i jak. jemu i tak zawsze bedzie za malo. a Ty wszystkie sily, ktore moglabys poswiecic na kochanie SIEBIE, poswiecasz na udowadnianie mu, ze go kochasz....chociaz nawet nie jestes pewna czy w ogole to milosc, czy uzaleznienie. czy starasz sie sobie pokazac, ze Ci zalezy na swoim dobrym samopoczuciu, na swoim zdrowiu, na swoim szczesciu? wyobraz sobie, ze jest tam gdzies w Tobie maly glosik, ktory mowi - Ty mnie chyba nie kochasz.... ten glosik to Ty sama. taka duga czesc Ciebie,. Twoje wewnetrzne dziecko. jak mu pokazesz, ze jednak je kochasz? drobiazgi sie licza jak najbardziej :) a z innej beczki..... najprawdopodobniej nie w tym celu...ale facet mowi Ci najprawdziwsza prawde. to nie on Cie nie szanuje, to TY sie sama nie szanujesz. bo on - zabrania Ci czegos, czy wyzywa. Ty masz dwie opcje - olac go i robic swoje, czy zostawic w cholere takiego dupka, ktory smie sie do Ciebie niekulturalnie odzywac Albo - zostac z nim i zgadzac sie na takie traktowanie, jeszcze z nim sypiac, robic mu obiadki, prasowac ciuchy i w kazdej minucie sie zastanawiac, czy aby mu wystarczajaco dobrze okazujesz, ze go kochasz. im bardziej on Cie szmaci, tym bardziej Ty sie lasisz do niego. czy to jest przejaw szacunku do samej siebie? sciskam cieplo 🌻 i laczka dla Was wszystkich Dziewczyny :) 🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻 🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻 🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Abssinthe: Nie staram się pokazać sobie, że zależy mi na swoim szczęściu, zdrowiu,samopoczuciu. Nie robie dla siebie kompletnie nic, tylko to co konieczne i niezbędne, żadnych dodatkowych drobiazgów. Cały mój czas poświęcam na robieniu rzeczy dla kogos, albo żebym nie musiała wysłuchiwać i mieć spokój. Strasznie się pogubiłam sama juz nie wiem czego w życiu chcę. Nie mam żadnego planu na przyszłość jest tylko to co jest teraz i przeszłość która ciągnie się za mną nic więcej. Nie wiem czy umię to zmienić, czy dam radę. Wyobraziłam sobie tą małą dziewczynkę w sobie co czuje i zobaczyłam jaka jest smutna, samotna, bezradna, patrzy na mnie swoimi małymi oczkami i pyta sie dlaczego mnie nie chcesz pokochać:( aż mi się łezka zakręciła. Ja chyba nie umię kochać siebie:( Masz rację nie na tym polega szacunek do siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kochajaca.... a moze zacznij od malych rzeczy..od pomyslenia, co by Ci moglo sprawic przyjemnosc? co lubisz, co kiedys lubilas robic? kapiel z pianka? goraca czekolada z cynamonem? dobra ksiazka? muzyka? nowy ciuch? makijaz? pobieganie dookola bloku? pohustanie sie na hustawkach w parku? co mozesz dac tej malej dziewczynce w Tobie? Tak mysle, ze Ona sie ucieszy nawet z jednego lizaka....juz dawno nic nie dostala dobrego *przytulam*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do buszującej
Znajdz w książce "kobiety, które kochają za bardzo" rozdział 9, szczególnie str. 205. Tam jest wytłumaczenie dlaczego niektóre kobiety potrzebują tak silnych bodźców jak twój "partner" - przyczyną może być ciężka, ukryta depresja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ewa w Raju Nie raz mi mówił, że jakbym go kochała to bym się tak nie zachowywała. Starałam się zmieniać przez pare dni było dobrze , ale potem jakoś mi nie wychodziło i znowu było tak samo:) Ja chyba nie umię inaczej. Fakt może nie robie wszystkiego idealnie bo są rzeczy które i ja sama chciałabym zmienić bo są trochę uciążliwe no ale przecież nie muszę być idealna. Tak jak koleżanka napisała powinien mnie kochać z moimi wadami. Co do tego,że powinien mnie zostawić skoro mu nie pasuję to nie raz się wyprowadzał, ale wracał za moją namową :( ale gdy go nie namawiałam tez wracał :) On tłumaczy to że nie odchodzi bo mu żal mojego dziecka, trochę to bez sensu bo to nie jest jego dziecko. Co do terapi to zrzucił ją na mnie bo to ja mam problem. Nie raz jak się kłóciliśmy to mówił, że albo zaczne chodzić do psychologa albo on się wyprowadza. Jakoś nie zaczęłam i się nie wyprowadził. Teraz chcę zacząć chodzić sama dla siebie, dla dziecka bo chcę uporządkować swoje życie. Cały czas mam poczucie pustki, samotności mimo że mam dziecko które mnie kocha taką jaka jestem, nie umię cieszyć się życiem, nie rozwijam się, nie myślę o przyszłości, stoję w miejscu - o to moj M. też ma do mnie problem. Dziękuję za tytuły książek napewno przeczytam:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
....pyta sie dlaczego mnie nie chcesz pokochać aż mi się łezka zakręciła. ... Jak bym o sobie czytała :( Byłam w takim związku 2,5 roku. Miał być cud, miód i orzeszki, a wyszło życie przez rz :O Najpierw była czarna rozpacz, teraz zaczynam się czuć wolna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dostawałam często takie niby nieznaczące psychiczne szturchańce. I zawsze po takim, gdy się kuliłam w środku, zadawałam sobie pytanie: co jeszcze musi się wydarzyć. Aż się w końcu wydarzyło, a moja reakcja to był spontan.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
iftar U mnie w poprzednim związku też tak było zbierało się, aż wybuchło. Teraz też się zbiera... turkusek Mądre słowa:) Jak czytam wasze wypowiedzi to uświadamiam sobie jak mało jeszcze wiem i jak długa i trudna droga przede mną. Masz rację szukam nie wiadomo czego, a nie umię cieszyć się ,, najprostszym darem,,. Niby to takie proste, ale jak dla mnie trudne. Mam wrażenie, że muszę nauczyć się wszystkiego od nowa zupełnie jak nowo narodzone dziecko, które potrzebuje czasu aby nauczyć się wszystkiego po kolei tak jak powinno być. Dobrze, że mogę liczyć na wasze dobre rady, dziękuję za to :) Dużo mi one dają, pomagacie mi wyprostować moje skrzywione patrzenie na świat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mam tendencje do toksycznych układów. Nie tylko związków z mężczyznami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
iftar przynajmniej jesteś tego świadoma i może łatwiej ci będzie temu zaradzić. Ja dopiero teraz zaczynam być świadoma. Najgorsza jest niewiedza. Coś się dzieje złego i nie masz pojęcia dlaczego, szukasz winy w sobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oj ja tez dopiero od niedawna mam świadomość pewnych spraw. I oczy mi się szeroko otwierają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Orange Sun🌼 Dziekuje Ci za pomoc i za rozmowe.Od przedwczoraj wiem jak mam technicznie ze tak powiem, postepowac. Przy pierwszej awanturze, zrobie dokladnie jak mowilas. Turkus🌼 Dzieki, ze jestes...heh, Twoj sposob pisania, podszyty lekkim sarkazmem;-) koi jak nie wiem co...wezme byka za rogi! Abssi🌼 Oneill🌼 Renia🌼 Ewa🌼 Kochajaca za bardzo🌼 Consekfencja🌼 i dla Anonimow tez 🌼 Czekam perfidnie na awanture...Psychol jest w fazie uspienia...przedwczoraj troche szalal, wczoraj wstal jakgdyby nigdy nic i zaczal imputowac opowiesc jakoby moja matka ktora jest kobieta o nader sztywnych a wrecz skostnialych zasadach moralnych, pila wodke i bimber z obcymi facetami po ogrodach dzialkowych...Wyobraznia poniosla go tak,iz dodal,ze na pewno maja gdzies w ktorejs altance aparature do pedzenia bimbru. My z Synem tak sie strasznie smialismy, ze nie moglismy zjesc sniadania....Jedno tylko powala, a mianowicie ten czlowiek w to wierzy...tak samo jak w moje wszystkie rzekome przewinienia, zdrady i et cetera.To tak na marginesie. Milego dzionka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mnie też przydałyby się takie techniczne porady jak radzić sobie podczas kłótni. Jak odpyskuje to jest gorzej. Jak się zamknę to przynajmniej szybciej skończy, ale wtedy milczeniem pozwalam sobie na takie traktowanie. Nie wiadomo co robić żeby było dobrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Buszujaca- widze,ze wreszcie bierzesz sprawy w swoje rece- brawo!! Jesli chodzi o zachowanie partnera, o jego imaginację, chore jakies wymyslenia to jest to skutek naduzywania uzywaek roznego typu. Od tego lasuje sie mozg i to nie jest ironiczne stwerdzenie z mojej strony ale taka jest prawda.Zanikaja zdrowe komorki co powoduje roznego typu zachowania. Uswiadomila mi to pani w AA oraz moja pani psychiatra :) To tak na marginesie. Masz wiec kolejny dowod na to, ze z Twoim panem jest cos nie halo. I na pewno leoe nie bedzie, co juz To=bie wielokrotnie udowodnil. Nawet nie wiesz jak sei ciesze ze skozytsalas z pomocy kolezanki. Widzisz kochana, wcale nie jestes sama i wcale nie taki diabel straszny. Bedzie dobrze, a teraz postepuj zgodnie z tym co ustalilas i zaplanowalas. Sciskam mocno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kochajaca- na temat technicznych wskazowek jak sie klocic raczej wypowiadac sie nie bede, bo ja nie potrafie sie klocic. Przede wszytskim najlepiej byloby wcale tego nie robic, ale jesli juz taki moment nadejdzie to ja niestety wale z grubej rury, wyrzygam wszystko co mnie boli, bez zahamowan, krzycze, wrezscze i przekonuje do swojej racji. Wiem, ze to jest niekulturalne, zle i bardzo brzydkie zachowanie z mojej strony, bo niestety nie pokazuje tej drugiej stronie szacunku. Dlatego staram sie rozwiazywac problemy na biezaco, zeby frustracja we mnie nie narastala, bo potem to wybucham jak wulkan i jade po bandzie. Ty znasz swojego partnera, on zna Ciebie i nie ma dobrej rady jak sie klocic. Jest: nie robic tego wcale :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kochajaca- jeszcze jedno- pamietaj ze " milczenie jest złotem" :) i nie oznacza wcale pozwalanie sobie na zle traktowanie, wydaje mi sie, ze to wlasnie jest kultura osobista i sztuka, zeby nie dac poniesc sie emocjom. Szkoda, ze ja tak nie potrafie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aweb u mnie też jest tak, że jak wybuchne to mówie co myslę, choć się hamuję z tekstami które mogłyby go naprawdę zranić.Nie wyzywam jak on, używa słow które najbrdziej zabolą. Ja też wolałabym się nie kłócić. Chciałabym wiedzieć jak zareagować na takie napady złości i obraźliwych słów, żeby odczuł że sobie nie pozwalam a jednocześnie nie wdawać się w takie prowokacje słowne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kochajaca- moze warto po prostu powiedziec : nie bede z Toba tym tonem rozmawiać, nie masz racji, jak Ci przejdzie to porozmawiamy spokojnie?? Sama nie wiem, ponioc to skutkuje, jak okazesz opanowanie i spokoj, ale nie probowalam, moze skozystam kiedys jak bede miala okazje?? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×