Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Gość Yola

Kto wyrwał się z życia w "biedzie" w wieku 30 lat?

Polecane posty

Gość Yola

Hej. Mam na myśli taką "biedę" jak opiszę nizej, nie patologie i zero dochodu. Także nie komentujcie, że bieda to jest jak jeść nie ma, czy na odwrót jak wakacji zagranicznych 3 razy w roku. 

Moja "bieda" - mieszkanie na kredyt 50 mb, auto ok 15 tys, obydwoje z mezem zarabiamy w granicach 3,2-3,8tys, czyli z 7 tys na miesiąc jest, jedno dziecko

Kredyt kosztuje, remont mieszkania kosztuje, utrzymanie samochodu itd. 

Kiedyś taką kasa to byłoby ok teraz myśle, że to bieda. 

Jak się wyrwaliscie? Własna firma, wyjazd zagraniczny, zmiana pracy? 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Biedna to Ty jesteś umysłowo. Masz mieszkanie, samochód, oboje dobrze zarabiacie. Czego Ty jeszcze chcesz? Wycieczek zagranicznych? Torebki Chanel?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Amelinium

zrób se jeszcze ze troje dzieci i dostaniesz 2tys ekstra 😄

2 minuty temu, Gość Gość napisał:

Biedna to Ty jesteś umysłowo. Masz mieszkanie, samochód, oboje dobrze zarabiacie. Czego Ty jeszcze chcesz? Wycieczek zagranicznych? Torebki Chanel?

w miare jedzenia , apetyt rośnie.. Odpierniczyło babie i tyle, to czeste :]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Yola
16 minut temu, Gość Gość napisał:

Biedna to Ty jesteś umysłowo. Masz mieszkanie, samochód, oboje dobrze zarabiacie. Czego Ty jeszcze chcesz? Wycieczek zagranicznych? Torebki Chanel?

Wg większości kafeterianek jestem biedna, bo powinniśmy mieć 20 tys żeby zdecydować się na dzieci i wg nich "godnie" żyć... Także o jakich dobrych zarobkach mówisz? Tak, jedna wycieczka zagraniczna w roku byłaby ok? Dla ciebie to luksus?! 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Spadek po ojcu, w sumie ok. 100 tys w gotówce + mieszkanie przy warszawskim mordorze na wynajem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przede wszystkim najpierw dba się o pewne dochody (praca, inwestycje), które pozwolą na życie na pożądanym poziomie (subiektywnie, indywidualnie), przy uwzględnieniu dodatkowego obciążenia wydatkami ponadpodstawowymi (jak rzeczone auto, kredyt itd.), a dopiero później można sobie na te właśnie wydatki pozwolić. Nierozważne gospodarowanie gotówką i zaciąganie długów (kredyt, to dług, np.), po czym narzekanie na 'biedę'... nie godzi się. Przeanalizuj indywidualną sytuację i możliwości, a być może znajdzie się opcja, by poprawić stan finansów. Z 'biedy' najszybciej wychodzi się za pomocą własnej głowy i umiejętności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ags

To co opisalas bieda nie jest. Jest normalnym, w miare wygodnym zyciem ktorego wiekszosc ludzi w tym kraju moze Ci pozazdroscic. Miej do nich szacunek i nie piernicz glupot a jak Ci zle bo bys chciala zyc jeszcze lepiej to zmien prace lub wez drugi etat. 

No chyba, ze sie chwalisz a nie zalisz. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Gość Yola napisał:

Wg większości kafeterianek jestem biedna, bo powinniśmy mieć 20 tys żeby zdecydować się na dzieci i wg nich "godnie" żyć... Także o jakich dobrych zarobkach mówisz? Tak, jedna wycieczka zagraniczna w roku byłaby ok? Dla ciebie to luksus?! 

Większość tych samych kafeterianek zarabia o wiele mniej niż ty, tylko próbują się dowartosciowac na anonimowym forum. Według badania GUS w zeszłym roku 70% pracujących Polaków zarabia poniżej 3000 zł na rękę. Nikt mi nie wmówi że na kafe siedzi tylko pozostale 30%, bo większość dobrze zarabiających raczej nie marnuje połowy dnia na siedzenie na kafe. Ludzie z twoimi dochodami też żyją na dobrym poziomie pod warunkiem że tatuś kupił mieszkanie a auto teściowa. Bez kredytu okazuje się że i 3000 wypłaty na jedną osobę to fajne pieniądze. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BEBUSIA123

Ja sie wyrwalam z biedy w wieku 21 lat kiedy skonczylam szkole i zaczelam pracowac i na sb zarabiac. Od tego czasu minelo juz troche i jestesm szczesliwa. Nie ma nic lepszego niz niezaleznosc. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
17 minut temu, DANIEL napisał:

Większość tych samych kafeterianek zarabia o wiele mniej niż ty, tylko próbują się dowartosciowac na anonimowym forum. Według badania GUS w zeszłym roku 70% pracujących Polaków zarabia poniżej 3000 zł na rękę. Nikt mi nie wmówi że na kafe siedzi tylko pozostale 30%, bo większość dobrze zarabiających raczej nie marnuje połowy dnia na siedzenie na kafe. Ludzie z twoimi dochodami też żyją na dobrym poziomie pod warunkiem że tatuś kupił mieszkanie a auto teściowa. Bez kredytu okazuje się że i 3000 wypłaty na jedną osobę to fajne pieniądze. 

Ja zarabiam 3000 mam mieszkanie własnościowe i czuję się BIEDNA

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc

My mamy 14 tys na 4 osobowa rodzine i uważam ze to dobre pieniądze, poniżej 10 tys to życie na styk... przy kredycie na dom, dwóch samochodach, wakacjach i jakiś wydatkach ubraniowych z sieciówek nie mówiąc już o zdrowym żywieniu to wszystko kosztuje i 10 tys to jest ok oraz powyżej to już życie na dobrym poziomie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Olga
9 minut temu, Gość Gosc napisał:

My mamy 14 tys na 4 osobowa rodzine i uważam ze to dobre pieniądze, poniżej 10 tys to życie na styk... przy kredycie na dom, dwóch samochodach, wakacjach i jakiś wydatkach ubraniowych z sieciówek nie mówiąc już o zdrowym żywieniu to wszystko kosztuje i 10 tys to jest ok oraz powyżej to już życie na dobrym poziomie.

A ile macie lat i czy dostaliście coś po rodzicach? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Ja też potwierdzam życie z dzieckiem za 6-7 tys netto gdy ma się kredyty na mieszkanie to katorga. Nic w takim życiu isnpirującego nie ma. Dlatego ja się ciesze, że rodzice zabezpieczyli mnie mieszkaniowo a teściowie również męża i nie mamy mieszkania na kredyt i wynajmujemy jeszcze jedno... Inaczej na wiele inspirujących rzeczy nie moglibyśmy sobie pozwolić a jakbym miała po etacie kombinować skąd mam zrobić kolejne pieniądze miałabym poczucie porażki przeistaczające się w chroniczne zmęczenie i depresje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ssssssssssssssssssss

Ja i moj maz sie wyrwalismy z "biedniejszego" zycia  jak mielismy  32 i 33 lata.

Teraz mamy odpowiednio 36 i 37.

Wczesniej zarabialismy malo, wynajmowalismy calkiem fajne mieszkanie, no ale jak pisze mielismy niskie dochody i proste prace fizyczne. no mielismy calkiem spory zasilek na dziecko, zwlaszcza do czasu gdy mialo 2 lata,  ale serio, nie czulam sie dobrze z tym, ze mam kase od panstwa.

W wieku 24 i 25  lat , po studiach i po bezowocnym szukaniu pracy, wyjechalismy z Polski do UK. kilka lat pozniej mielismy dziecko, - nieplanowane bo planowo mialo byc co najmniej dwa lata pozniej  - jeszcze wtedy nie bylismy malzenstwem. troche po narodzinach dziecka, zmotywowani tym, ze jestesmy odpowiedialni za zapewnienie mu godnego zycia itd., zacisnelsimy zeby ze tak powiem, by cos wiecej osiagnac niz praca w kawiarni i w sklepie. Maz takze tu studiowal, ja robilam kilka wolontariatow- drukowanie  przeroznych papierow w kilku biurach,  potem tez wolontariat recepcja w biurze dwa dni w tygodniu, takze dorywczo oprowadzanie po muzeum itd. 

troche trwalo by zmienic prace no ale sie udalo- duzo tu bylo naszej konsekwencji i dobrego zaplanowania, co robic itd, ale tez spora dawka szczescia na pewno.

No i od kilku lat mamy oboje zupelnie inne prace, i znacznie wyzsze zarobki.  z racji tego, ze dlugo pracowalismy fizycznie, absolutnie nie gardzimy taka praca bo KAZDA  praca jest potrzebna.

Ale cieszy nas, ze robimy co lubimy, ze mamy meiszkanie - na kredyt, no ale tu nikt nie kupuje mieszkan za gotowke, tu sa wysokie ceny a nawet  niektore powalajaco wysokie. nasze mieszkanie 68 metrowe, i tak bylo "tanie" - bo  £270,000.

Podrozujemy, wydajemy naprawde sporo kasy na co chcemy. ale bogaci na pewno nie jestesmy. jednak plasujemy sie znacznie powyzej sredniego dochodu w UK na pare z jednym dzieckiem. Obecny poziom zycia mamy tak dobry, ze jak pomysle jaki on byl np te 10 lat temu ... to nie wiem jak bym dala rade materialnie , i psychicznie. czlowiek latwo sie do dobrego przyzwyczaja... zbyt latwo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
46 minut temu, Gość Gość napisał:

Ja zarabiam 3000 mam mieszkanie własnościowe i czuję się BIEDNA

Razem z żoną mamy 5000 zł, mieszkanie własnościowe 78m praktycznie na wsi. Do tego dwie działki, jedna kupiona razem z mieszkaniem a druga dokupiona od sąsiada. Nasze koszty miesieczne razem z opłatami i zyciem to 3000zl na dwie osoby i dziecko. Czyli spokojnie zostaje 2000zl co miesiąc. Poza tym mam jeszcze dwa małe domy po ojcu i dziadkach które wynajmuje, ale te pieniądze trafiają na fundusz dla dziecka więc nie korzystamy z nich. 2000 zł miesięcznie to jak dla nas wystarczająca kwota żeby odłożyć na wakacje itp. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Biedaczkaaa

No to ja też jestem biedna, na to wychodzi. Oboje pracujemy z mężem razem mamy ok 7 tys na rękę. Brak kredytu i mieszkanie własnościowe, drugie może otrzymam od rodziców za jakiś czas. A ja myślałam że to całkiem nieźle jak na 5 letnie małżeństwo w Polsce, a to bieda. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Yola
3 minuty temu, Gość gość napisał:

Ja też potwierdzam życie z dzieckiem za 6-7 tys netto gdy ma się kredyty na mieszkanie to katorga. Nic w takim życiu isnpirującego nie ma. Dlatego ja się ciesze, że rodzice zabezpieczyli mnie mieszkaniowo a teściowie również męża i nie mamy mieszkania na kredyt i wynajmujemy jeszcze jedno... Inaczej na wiele inspirujących rzeczy nie moglibyśmy sobie pozwolić a jakbym miała po etacie kombinować skąd mam zrobić kolejne pieniądze miałabym poczucie porażki przeistaczające się w chroniczne zmęczenie i depresje.

No widzisz, od razu piszesz o depresji, a my musimy jakoś żyć i jeszcze słyszę od innych, że się chwalę hahah:) Co prawda zostało nam do spłacenia 85 tys a nie 300, bo inaczej sama wpadłabym w depresję. Nie każdego rodzica stać na zabezpieczenie dziecka, mimo że się starają i dużo pracują. My z mężem nie mamy ojcow- jeden zmarł, drogi zginął w wypadku. Jesteśmy półsieroty od małego. Myslalam, że ktoś na forum podzieli się ciekawa historią, ale marne szanse miłego dnia. Wracam do pracy, forum mi tu nie pomoże 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ola
4 minuty temu, Gość Biedaczkaaa napisał:

No to ja też jestem biedna, na to wychodzi. Oboje pracujemy z mężem razem mamy ok 7 tys na rękę. Brak kredytu i mieszkanie własnościowe, drugie może otrzymam od rodziców za jakiś czas. A ja myślałam że to całkiem nieźle jak na 5 letnie małżeństwo w Polsce, a to bieda. 

 

Ty jesteś bogata bo to już 2 mieszkania i zero kredytu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
18 minut temu, Gość Olga napisał:

A ile macie lat i czy dostaliście coś po rodzicach? 

 

18 minut temu, Gość Olga napisał:

A ile macie lat i czy dostaliście coś po rodzicach? 

Mamy 37 i 38 lat od 6 lat mieszkamy w DE

nic nie dostaliśmy po rodzicach..

mamy w Polsce mieszkanie na kredyt- zarabialiśmy wtedy 4-5 tys złotych, musieliśmy wyjechać bo ledwo na życie mieliśmy. Teraz mamy dom na kredyt, tu kupiliśmy i go remontujemy, za 10 lat chcemy wrócić,dzieci będą już duże wiec zdecydują gdzie chcą mieszkać...

zyje nam się tu dobrze, bez stresu i kłótni gdzie w Polsce były one na porządku dziennym..  niestety cis za coś 

mieszkalismy w małym miasteczku 15 tys ludzi i gdyby nie to i lepsze płace to byśmy zostali.. teraz finansowo czasami pomagamy moim rodzicom, bo maja niskie emerytury.. niestety życie jest drogie i trzeba mieć te 10 tys na godne życie... jeśli ma się kredyt na dom czy mieszkanie, bez tego pewnie 7 tys by starczyło, no ale co drugi ma kredyt i przy małych zarobkach żyje się ciężej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Gość Yola napisał:

No widzisz, od razu piszesz o depresji, a my musimy jakoś żyć i jeszcze słyszę od innych, że się chwalę hahah:) Co prawda zostało nam do spłacenia 85 tys a nie 300, bo inaczej sama wpadłabym w depresję. Nie każdego rodzica stać na zabezpieczenie dziecka, mimo że się starają i dużo pracują. My z mężem nie mamy ojcow- jeden zmarł, drogi zginął w wypadku. Jesteśmy półsieroty od małego. Myslalam, że ktoś na forum podzieli się ciekawa historią, ale marne szanse miłego dnia. Wracam do pracy, forum mi tu nie pomoże 

Podstawa to uwolnić się od kredytów, niestety ale to one najczęściej są głównym obciążeniem polskich rodzin. Jak mi brakowało do zakupu mieszkania to tyrałem po 14 godzin przez ponad rok żeby dozbierac. A nie mieliśmy wtedy zadnych dochodów z wynajmu domów. Dużo też zależy od indywidualnych upodobań i sposobu gospodarowania pieniędzmi. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Będziesz miała teraz 500+ to wyjdziesz z tej "biedy" hahaha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Biedaczka
1 minutę temu, Gość Ola napisał:

Ty jesteś bogata bo to już 2 mieszkania i zero kredytu

Na wakacje nie jeżdżę - to bieda. Ale za to wolelismy w ubiegłym roku kupić działkę

Dużo pomogli nam rodzice z tymi mieszkaniami. Jestesmy młodzi i mamy głowę na karku nie szastamy kasą na prawo i lewo, nie uważamy że nosząc markowe ubrania będziemy lepsi, sama codziennie gotuję, lecz zdarza nam się wyjść czasem do restauracji jak jest okazja. To biedne życie patrząc na wypowiedzi innych. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Olga
3 minuty temu, Gość Gosc napisał:

 

Mamy 37 i 38 lat od 6 lat mieszkamy w DE

nic nie dostaliśmy po rodzicach..

mamy w Polsce mieszkanie na kredyt- zarabialiśmy wtedy 4-5 tys złotych, musieliśmy wyjechać bo ledwo na życie mieliśmy. Teraz mamy dom na kredyt, tu kupiliśmy i go remontujemy, za 10 lat chcemy wrócić,dzieci będą już duże wiec zdecydują gdzie chcą mieszkać...

zyje nam się tu dobrze, bez stresu i kłótni gdzie w Polsce były one na porządku dziennym..  niestety cis za coś 

mieszkalismy w małym miasteczku 15 tys ludzi i gdyby nie to i lepsze płace to byśmy zostali.. teraz finansowo czasami pomagamy moim rodzicom, bo maja niskie emerytury.. niestety życie jest drogie i trzeba mieć te 10 tys na godne życie... jeśli ma się kredyt na dom czy mieszkanie, bez tego pewnie 7 tys by starczyło, no ale co drugi ma kredyt i przy małych zarobkach żyje się ciężej.

Dziękuję, że odpisałaś 🙂 Lubie czytać takie historie, to bardzo inspirujące. A powiedz mi, macie w tym momencie obydwoje konkretny zawód czy zaczepiliscie się w firmach w biurach? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ala
3 minuty temu, Gość Biedaczka napisał:

Na wakacje nie jeżdżę - to bieda. Ale za to wolelismy w ubiegłym roku kupić działkę

Dużo pomogli nam rodzice z tymi mieszkaniami. Jestesmy młodzi i mamy głowę na karku nie szastamy kasą na prawo i lewo, nie uważamy że nosząc markowe ubrania będziemy lepsi, sama codziennie gotuję, lecz zdarza nam się wyjść czasem do restauracji jak jest okazja. To biedne życie patrząc na wypowiedzi innych. 

Mam takie same odczucia jak ty, też mnie nie stać na wakacje zagraniczne, czyli jestem biedna. Nawet jak dołożę to zawsze wypadnie coś pilniejszego, lodówka się popsuje, auto albo jakaś choroba przypałęta. Jak jest czas na wakacje to nie ma kasy, jak jest ciut więcej kasy to czasu nie ma bo się coś roz.ebie w życiu - takie o mam szczęście 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Biedaczka
Przed chwilą, Gość Ala napisał:

Mam takie same odczucia jak ty, też mnie nie stać na wakacje zagraniczne, czyli jestem biedna. Nawet jak dołożę to zawsze wypadnie coś pilniejszego, lodówka się popsuje, auto albo jakaś choroba przypałęta. Jak jest czas na wakacje to nie ma kasy, jak jest ciut więcej kasy to czasu nie ma bo się coś roz.ebie w życiu - takie o mam szczęście 

Bo to jest życie myślę, że dużo ludzi tak ma. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Gość Biedaczka napisał:

Na wakacje nie jeżdżę - to bieda. Ale za to wolelismy w ubiegłym roku kupić działkę

Dużo pomogli nam rodzice z tymi mieszkaniami. Jestesmy młodzi i mamy głowę na karku nie szastamy kasą na prawo i lewo, nie uważamy że nosząc markowe ubrania będziemy lepsi, sama codziennie gotuję, lecz zdarza nam się wyjść czasem do restauracji jak jest okazja. To biedne życie patrząc na wypowiedzi innych. 

Gratulacje za rozsądek, wielu ludzi nie potrafi zrozumieć że pieniądze trzeba umieć szanować. Znam ludzi którzy zarabiają po 15000 na głowę a i tak im do pierwszego nie starczy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Biedaczka
Przed chwilą, DANIEL napisał:

Gratulacje za rozsądek, wielu ludzi nie potrafi zrozumieć że pieniądze trzeba umieć szanować. Znam ludzi którzy zarabiają po 15000 na głowę a i tak im do pierwszego nie starczy. 

Dziękuje. Nie pochodzimy z bogatych rodzin, które nas rozpieszczaly. Ale ja naprawdę uważam, że głupotą jest jeździć na wakacje nie mając gdzie mieszkać. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
18 minut temu, Gość Biedaczka napisał:

Dziękuje. Nie pochodzimy z bogatych rodzin, które nas rozpieszczaly. Ale ja naprawdę uważam, że głupotą jest jeździć na wakacje nie mając gdzie mieszkać. 

Po pierwsze czy to można wogole nazwać wakacjami, a może chęć dorownania znajomym. Połowa znajomych pakuje się w kredyty bo ja muszę być naj, mieć naj i robić wszystko co naj. A później z tego naj wychodzi masa długu i warczenie na siebie bo trzeba znaleźć winnego. Nie wiem czemu ale często ludzie przypominają mi takie szczury laboratoryjne latające za przynęta a na koniec i tak ładują w tej samej klatce. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Biedaczka
14 minut temu, DANIEL napisał:

Po pierwsze czy to można wogole nazwać wakacjami, a może chęć dorownania znajomym. Połowa znajomych pakuje się w kredyty bo ja muszę być naj, mieć naj i robić wszystko co naj. A później z tego naj wychodzi masa długu i warczenie na siebie bo trzeba znaleźć winnego. Nie wiem czemu ale często ludzie przypominają mi takie szczury laboratoryjne latające za przynęta a na koniec i tak ładują w tej samej klatce. 

Uważam podobnie. No ale trzeba coś wrzucić na fejsa co nie? 😁 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


×